Co z rodzicami?

13.11.10, 12:29
Moji rodzice sa coraz starsi i mieszkaja na wsi w PL. I tak sie zastanawiam co bedzie jak im zdrowie nie pozwoli na samodzielna egzystencje? Co jezeli jedno z nich umrze?
Macie jakis plan na taka sytuacje? Co zrobicie jezeli ktos z Wasze rodziny bedzie wymagal opieki?
Dodam,ze ja wprawdzie mam siostre,ale on tez mieszka w UK i na gospodarke nie planuje wracac. Innej rodziny nie mamy w PL,wiec nie ma nikogo kto moglby sie nimi zajac,a we wsi bardzo trudno o jakas ochodzaca,platna opiekunke...
    • mama_vinca Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 13:38
      Znajdziesz opiekunke. Ja jestem w identycznej sytuacji.Nie martw sie na zapas!
    • mazda76 Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 13:47
      Coraz czesciej o tym mysle. Jeszcze nie wiem co zrobie. Jest nas trojka rodzenstwa. Ja jestem tutaj, brat 500 km od rozdzinnego domu, a siostra we Wloszech.Napewno czeka nas rozmowa na ten temat, i pewnie platna opiekunka.
      • maleczytaniecouk Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 14:45
        Ja o tym myślę bardzo intensywnie od dłuzszego czasu, moja mam otarła się o wylew a mojego m. mama ma bardzo zaawansowany reumatyzm. Po chorobie mojej mamy podjęliśmy decyzję, że po prostu pewnego dnia wrócimy do Polski. Umarłabym ze zmartwienia wiedząc, że mama jest chora a ja nie mogę jej nawet za rękę potrzymać. Ona zawsze przy mnie była jak jej potrzebowałam.
        • yadrall Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 16:07
          Widze,ze problem ma wiecej emigrantow...
          Na szukanie kogos do opieki to ja patrze bardzo sceptycznie,bo juz szukalismy kogos,kto by rodzicom pomogl wrzucic wegiel do pieca, odsniezyl sciezke do bramy (do bramy jest 200m) czy umyl okna-ludzie nie sa zainteresowani zarobieniem kasy... Albo od razu kreca przeczaco glowa,albo sie umawiaja,a potem nie przychodza-ogolnie Ci co chca pracowac to dojzdzaja do miasta i zwyczajnie nie maja czasu,a Ci co siedza we wsi to pracowac nie chca :(
          • karolkowa1 Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 16:57
            Opiekunke mozna zalatwic przez opieke spoleczna. Przyjdzie pani posprzata,zrobi zakupy,wezmie na spacer lub do lekarza.W Szczecinie kosztuje 3 zl za godz.Jest to dla osob starszych,ktorzy nie maja nikogo z rodziny do pomocy.Moze dowiedz sie czy w miescie Twoich rodzicow tez mozna o taka pomoc sie starac.
          • middlesex Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 17:09
            Witam na forum :-)
            Na pewno jest to problem wielu z nas. Ja jeszcze nie wiem jak to bedzie, jestem jedyna w rodzinie, ktora mieszka za granica, ale nie chcialabym zrzucac wszystkiego na rodzenstwo. Poza tym sa jeszcze rodzice meza.
            Rozwazalismy juz rozne scenariusze ze sciagnieciem rodzicow wlacznie. Na teraz uwazam, ze nie ma jednak co planowac, bo sytuacje moga byc rozne, np. stan zdrowia. Mysle, ze jak przyjdzie co do czego to znajdziemy dobre rozwiazanie.Na pewno warto byc przygotowanym finansowo.
    • izabelski Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 18:44
      moi dziadkowie przez ostatnie 10 lat zycia mieli pania, ktora do nich przychodzila 2 godziny dziennie, pozniej tez godzine wieczorem
      to wystarczylo na bierzaco - kupic leki, przygotowac obiad, posprzatac, odebrac recepte, pozniej juz i babcia potrzebowala pomocy przy ubieraniu sie rano i myciu wiec i kapiele doszly, dziadkowi kapac sie pomagal wujek (najmlodszy z rodzenstwa)

      co 2-3 tygodnie ktoras z cioc jezdzila i robila gruntowniejsze porzadki i pranie podczas wizyty w weekend.

      wujek byl o 20 km i robila zakupy, przywozil ugotowane jedzenie do zamrazarki, nawet chleb mieli zamrozony na wszelki wypadek no i on zajmowal sie naprawami i roznymi sprawami na bierzaco jak zawiezienie do lekarza

      pisza wam to po to, zebyscie sobie przemyslaly wszystko organizacyjnie - niektorzy starsi ludzie potrzebuja mniej pomocy, oboje dziadkowie byli sprawni fizycznie prawie do ostatnich miesiecy/dni swojego zycia
      a jednal jakby to przeliczyc, to potrzebowali co najmniej 20-25 godzin tygodniowo pomocy przez ostatnie 5 lat

    • boo-boo Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 19:46
      Jak moja siostra nie weźmie pod swoje skrzydła to oczywiście,że ja biorę-zresztą mój mąż powiedział,że dla niego to jest oczywiste i on bardzo by chciał żeby obydwoje lub nawet jak już jedno tylko zostanie z nami mieszkało.
      Też mi to sen z powiek spędza.
    • golfstrom Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 21:14
      Nie wiem, nie mam planu.
      W czerwcu, kiedy dowiedzielismy sie, ze ojciec ma bialaczke, powaznie bralam pod uwage powrot do Polski, gdyby sie okazalo, ze z choroba przegrywa.

      Moi rodzice mieszkaja w Krakowie, wiec wydaje mi sie, ze tam latwiej znalezc kogos do opieki.

      Z rzeczy irracjonalnych - moja mama dopoki pracowala, zawsze sie kims opiekowala. Pracowala w aptece, wiec codziennie spotykala sie z ludzka slaboscia. Przez dobre 10 lat pomagala starszej pani, ktore przez ostatnie 5 czy 6 lat zycia nie wychodzila z domu i ktora coraz bardziej dziczala.
      Podczas choroby taty wiele osob rodzicom bezinteresownie pomagalo.
      Wiec mam taka nadzieje, ze co sie wysyla w swiat, to do nas wraca.

      Co oczywiscie nie oznacza, ze zamierzam sie zdac wylacznie na manne z nieba. Ale dodaje mi to otuchy.

      Bottom line - jesli trzeba bedzie, to wroce do Polski, chociaz ani moj maz, ani ja (ani prawdopodobnie syn) bardzo tego nie chcemy.
    • basiak36 Re: Co z rodzicami? 13.11.10, 21:46
      > Macie jakis plan na taka sytuacje?

      Pytanie czy to do nas takie planowanie powinno nalezec? Jesli mowa o doroslych ludziach w pelni wladz umyslowych, to chyba powinni powiedziec jak widzieliby swoja starosc, jako ludzie w pelni sil fizycznych, a kiedys moze chorujacy czy niedolezni. Odpukac.
      • abri Re: Co z rodzicami? 14.11.10, 00:47
        Poznalam starosc z tej najgorszej strony. Mieszkalismy razem z dziadkami. Dziadek zmarl na raka, prawie do konca byl pelen wladz umyslowych. Babcia zmarla wiele lat po nim, miala udar i 5 miesiecy lezala jak roslina w rodzinnym domu. Mama i jej rodzenstwo nigdy nie zdecydowali sie na oddanie babci do domu starcow, bo wiadomo ze nawet najlepsze opiekunki nie zajma sie tak chorym jak wlasna rodzina. Zreszta widzialam w szpitalu kobiete przywieziona z takiego zakladu z odlezynami takimi ze... oszczedze Wam szczegolow :( O opiekunke z pomocy spolecznej mozna sie starac nawet na 8 godz. dziennie, ale sa sytuacje, kiedy to jest za malo. Urywalam sie z pracy (dobrze ze pracowalam blisko) zeby pomoc opiekunce przewrocic babcie na bok, bo sama nie chciala tego robic. Ja albo mama robilysmy to same.
        Planujemy powrot do Pl za jakis czas. Kiedys nie planowalismy powrotu i myslalam o tym co sie stanie z rodzicami jesli beda chorzy. Zreszta nie tylko emigranci maja taki problem. Nie zawsze przeciez mieszkajac w Pl, mieszka sie w tym samym miescie co rodzicie.
    • agaciha Re: Co z rodzicami? 14.11.10, 11:03
      Myslalam o tym niedawno..tez mi to jakos spokoju nie daje. Jesli jedno z rodzicow umrze (ODPUUUKAAACCCC) to na pewno zaproponuje drugiemu aby przyjechalo do nas. Jesli na starosc obydwoje beda niedolezni to bede cos kombinowac (powrotu do PL z tego powodu nie wykluczam). Stane na glowie zeby rodzicom pomoc- w koncu to moi rodzice. Moja mama mowila cos kiedys o domu starcow to myslalam, ze rozszarpie przy niedzielnym obiedzie :) NIe zgodzilabym sie na to. W PL mam brata ale mieszka w Warszawie a rodzice na Dolnym slasku wiec...
    • jofaso Re: Co z rodzicami? 14.11.10, 23:19
      Dziewczyny, piszecie o rodzicach, jakby ich sie dalo tak po prostu wziac do siebie. Czy im jest naprawde obojetne gdzie beda mieszkac, czy nie bedzie im przeszkadzac, ze nie moga sie porozumiec z nikim poza wami? Temat jest bardzo trudny i tak naprawde nie jestescie w stanie przewidziec, jakich rozwiazan przyszlosc bedzie wymagala. Nie jestem w stanie sobie wyobrazic mojego taty szczesliwego tutaj, tam gdzie mieszka jest jego miejsce na ziemi. Mysle, ze jesli kiedykolwiek dojdzie to tego, ze bedzie musial to miejsce opuscic, to bedzie to bardzo smutne.
      • basiak36 Re: Co z rodzicami? 14.11.10, 23:45
        jofaso napisała:

        > Dziewczyny, piszecie o rodzicach, jakby ich sie dalo tak po prostu wziac do sie
        > bie. Czy im jest naprawde obojetne gdzie beda mieszkac, czy nie bedzie im przes
        > zkadzac, ze nie moga sie porozumiec z nikim poza wami?

        To samo pomyslalam.
        Plus pojecia typu 'oddam/nie oddam/nie pozwole/. Nie wyobrazam sobie zebym miala za moich rodzicow decydowac, oni planuja swoja starosc i powiedza mi gdzie chca byc. Jesli beda chcieli byc w domu spokojnej starosci, ich wybor.
        • agaciha Re: Co z rodzicami? 14.11.10, 23:53
          Oj Wy to zaraz sie czepiacie. Przeciez nie bede rozprawki pisac na ten temat.
          Znam moich rodzicow wiec wiem co pisze. Moja mama bardzo chetnie by tu przyjechala, tato juz o wiele mniej dlatego napisalam, ze rozwazalabym tez powrot do PL.
          Jesli chodzi o dom spokojnej starosci to napisalam, ze nie zgodzilabym sie na to bo wiem, ze moi rodzice poszliby tam tylko dlatego zeby nie robic nam klopotu.

          Na tym forum to juz niedlugo niczego nie bedzie mozna napisac bo zaraz lawina czepiania sie spada.
        • abri Re: Co z rodzicami? 14.11.10, 23:58
          > Jesli beda chcieli byc w domu spokojnej starosci, ich wybor.

          Tak jak pisze Agaciha, starsi ludzie nie chca byc ciezarem dla dzieci dlatego mowia o domach starcow, a nie dlatego ze pragna tam zamieszkac.
          • basiak36 Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 00:59
            > Tak jak pisze Agaciha, starsi ludzie nie chca byc ciezarem dla dzieci dlatego m
            > owia o domach starcow, a nie dlatego ze pragna tam zamieszkac.

            Skad wiesz? Dlaczego starszy czlowiek mialby wolec mieszkac katem u corki/syna, w obcym sobie miejscu? Widzialam juz kilka takich przykladow, niestety. Gdzie byly hasla 'babci nie oddamy do domu starcow'; a konczylo sie na tym ze babcia siedziala sama caly dzien, nie mogla sie ruszyc bo byla niedolezna, jej dzieci pracowaly (nie mogli sobie pozwolic aby nie pracowac bo musieli utrzymac dzieci ktore szly na studia), a wnuki byly w szkole/na zajeciach. Po powrocie z pracy dzieci musialy zajac sie wnukami, etc. Babcia na szczesliwa nie wygladala. Nie wiem czy nie bylaby szczesliwsza z innymi babciami w domu spokojnej starosci, np odwiedzajac dzieci w weekendy? Moze jedna bylaby, inna nie.
            O to mi tylko chodzi, zeby nie wywalac jakichs scenariuszy, tylko dlatego ze mamy taki a nie inny stereotyp starosci zakodowany. Nie zeby sie czepiac, bo nie o to chodzi.
            Podczas studiow tutaj w UK dorabialam sobie po zajeciach w domu spokojnej starosci, i mam raczej pozytywne wrazenie.
            • dru.ga Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 10:23

              basiak36 napisała:

              > > Tak jak pisze Agaciha, starsi ludzie nie chca byc ciezarem dla dzieci dla
              > tego m
              > > owia o domach starcow, a nie dlatego ze pragna tam zamieszkac.
              >
              > Skad wiesz? Dlaczego starszy czlowiek mialby wolec mieszkac katem u corki/syna,
              > w obcym sobie miejscu? Widzialam juz kilka takich przykladow, niestety. Gdzie
              > byly hasla 'babci nie oddamy do domu starcow'; a konczylo sie na tym ze babcia
              > siedziala sama caly dzien, nie mogla sie ruszyc bo byla niedolezna, jej dzieci
              > pracowaly (nie mogli sobie pozwolic aby nie pracowac bo musieli utrzymac dziec
              > i ktore szly na studia), a wnuki byly w szkole/na zajeciach. Po powrocie z pra
              > cy dzieci musialy zajac sie wnukami, etc. Babcia na szczesliwa nie wygladala. N
              > ie wiem czy nie bylaby szczesliwsza z innymi babciami w domu spokojnej starosci
              > , np odwiedzajac dzieci w weekendy? Moze jedna bylaby, inna nie.
              > O to mi tylko chodzi, zeby nie wywalac jakichs scenariuszy, tylko dlatego ze ma
              > my taki a nie inny stereotyp starosci zakodowany. Nie zeby sie czepiac, bo nie
              > o to chodzi.
              > Podczas studiow tutaj w UK dorabialam sobie po zajeciach w domu spokojnej staro
              > sci, i mam raczej pozytywne wrazenie


              Podpisuje sie pod tym.
              Dodam tylko dla wszystkich tak odwaznie zdeklarowanych ze beda sie opiekowac - wstrzymajcie sie z obietnicami. Mam teraz w rodzinie przyklad - moja babcia jest chora na demencje starcza oraz caly szereg innych chorob. Nie chodzii, nie panuje nad fizjologia, kontakt z nia jest slaby, wymaga opieki 24/7. Moja mama ma 4 siostry - czyli jest ich 5 osob do opieki nad jedna babcia/ dziadek juz umarl/ w tym 2 z nich na emeryturach i uwierzcie mi ze jest bardzo, bardzo ciezko.
              Warto takie sprawy omowic z rodzicami kiedy jeszcze sa w pelni sil - zarowno fizycznych jak i umyslowych.
              I tak jak Basia pisze - nie zawsze ' nie oddam do osrodka' oznacza najlepsze rozwiazanie , czasami wyplywa z obawy 'co ludzie powiedza' czasami z poczucia obowiazku, czasami z wielkiej milosci do rodzicow - ale zawsze wtedy trzeba na trzezwo pomyslec - czy lepiej zapewnic rodzicowi opieke w osrodku czy skazywac na samotnosc albo na przebywanie w obcym dla niego srodowisku.
              Pamietajcie ze kiedy Wasi rodzice beda w wieku w ktorym moga wymagac opieki - Wy bedziecie tez mialy kolo 50 - 60 lat . tez byc moze bedziecie mialy juz problemy zdrowotne, Wasze dzieci beda oczekiwaly od was np. pomocy przy wnukach, no i jak to pomnozycie razy 4 , czyli rodzice Wasi i partnera....naprawde nie jest to taka czarno - biala sytuacja.
              • agaciha Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 11:18
                Gdyby ktoras z nas napisala, ze Jej rodzice chca isc do domu starcow i ona nie ma nic przeciwko to dopiero gromy by sie posypaly. Ja nie rozumiem Was dziewczyny. Piszecie zeby sie wstrzymac z obietnicami..ale kto tutaj cos obiecuje? Przeciez nikt rodzicom nie opowiada co bedzie na starosc...to sa rozmowy na forum. Chyba logiczne, ze nikt na sile mamy do UK nie wywiezie! Chodzi o to, ze zlozy taka propozycje. To jest ogromna roznica.
                No i nie porownywalabym domu starcow w UK z domek w PL. ZNam realia niestety. MOjego dziadka przyjaciolka w takowym byla.
                • basiak36 Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 14:11
                  agaciha napisała:

                  > Gdyby ktoras z nas napisala, ze Jej rodzice chca isc do domu starcow i ona nie
                  > ma nic przeciwko to dopiero gromy by sie posypaly.

                  Powaznie? A dlaczego? Naprawde nie rozumiem. Nie mialabym nic przeciwko temu, szanuje decyzje moich rodzicow, gdyby takowa podjeli. Jak dla mnie nie do przyjecia jest to ze to my mielibysmy decydowac o tym co rodzicom wolno a co nie:)

                  Mam teraz w rodzinie przyklad - moja babcia jes
                  > t chora na demencje starcza oraz caly szereg innych chorob. Nie chodzii, nie pa
                  > nuje nad fizjologia, kontakt z nia jest slaby, wymaga opieki 24/7. Moja mama ma
                  > 4 siostry - czyli jest ich 5 osob do opieki nad jedna babcia/ dziadek juz umar
                  > l/ w tym 2 z nich na emeryturach i uwierzcie mi ze jest bardzo, bardzo ciezko.

                  Dokladnie podobny przyklad znam. Wszystko bylo fajnie dopoki babcia byla sprawna.I wszyscy sie wczesniej zarzekali ze babcia trzeba sie zajmowac a teraz te dzieci same maja po 50-60 lat, choruja, pracuja jeszcze i zwyczajnie nie wyrabiaja z opieka nad babcia. Teraz sie okazuje ze to nie jest takie proste i staraja sie babce podrzucic komus innemu w rodzinie. I czasem trzeba przyjac ze na pewnym etapie starosci potrzebna jest specjalistyczna pomoc, np w domach opieki gdzie sa pielegniarki specjalizujace sie w opiece nad starszymi ludzmi z demencja.

                  Poza tym jesli sami rodzice nie chca byc ciezarem i mowia o domu spokojniej starosci: byc moze trzeba to zdanie uszanowac i przyjac,bo byc moze w zyciu swoim tyle widzieli ze wola byc bardziej niezalezni w tym domu spokojnej starosci? Przynajmniej ja takie przyklady tutaj widzialam podczas mojego studenckiego dorabiania. Widzialam zadowolonych 80-kilku latkow, ktorzy rano wybywali np na szachy, albo ci bardziej mobilni ich na wozkach wiezli.
                  • padynt Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 14:26

                    To jest bardzo złożony problem jak wszystko co się wiąże z uczuciami. Jedni chcą się opiekować swoimi rodzicami i uważają to za swój obowiązek i bez znaczenia jest tutaj status materialny i kondycja fizyczna obu stron ( pomijam stany skrajne typu obie strony sa niepełnosprawne ) ,a jedni nie chcą i obowiązku nie widzą.
                    Myślę ,ze nie bez znaczenia są w tym przypadku wzajemne relacje jakie dzieci mają z rodzicami przez całe życie. Z całym szacunkiem ale nie znam nikogo kto ma fajną kochającą rodzinę i bardzo dobre z nią relacje i chce mieszkać w domu starców. Dom starców to jest wyborem ale zawsze wyborem z konieczności. Z braku innej możliwości.
                    • basiak36 Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 14:57
                      Jedni chc
                      > ą się opiekować swoimi rodzicami i uważają to za swój obowiązek i bez znaczenia
                      > jest tutaj status materialny i kondycja fizyczna obu stron ( pomijam stany skr
                      > ajne typu obie strony sa niepełnosprawne ) ,a jedni nie chcą i obowiązku nie wi
                      > dzą.

                      Z calym szacunkiem, gdzie tutaj szacunek dla tego co chca rodzice? Czy opieka wbrew temu czego chca rodzice ma jakis zwiazek z szacunkiem? I trzymanie dziadka czy babci w pokoiku na pietrze w samotnosci caly dzien (kiedy dorosle dzieci sa w pracy) oznacza wiekszy szacunek?

                      Z całym szacunkiem ale nie znam nikogo kto ma
                      > fajną kochającą rodzinę i bardzo dobre z nią relacje i chce mieszkać w domu sta
                      > rców. Dom starców to jest wyborem ale zawsze wyborem z konieczności. Z braku in
                      > nej możliwości.
                      Oczywiscie sie nie zgadzam:) Tak sie sklada ze te rodziny ktore znam do kochajacych i cieplych nie naleza, babcie w domu trzymaja bo boja sie co ludzie powiedza. Babcia siedzi sama caly dzien.
                      Kochajaca rodzina to taka gdzie wszyscy sie szanuja i nikt nie decyduje za swoich rodzicow jak maja spedzic starosc. Kochajaca sie rodzina rozmawia o tym i planuje wspolnie.
                      Dom spokojnej starosci jak najbardziej moze byc wyborem, zadna koniecznoscia.
                    • dru.ga Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 15:05
                      padynt napisał:

                      > Myślę ,ze nie bez znaczenia są w tym przypadku wzajemne relacje jakie dzieci ma
                      > ją z rodzicami przez całe życie. Z całym szacunkiem ale nie znam nikogo kto ma
                      > fajną kochającą rodzinę i bardzo dobre z nią relacje i chce mieszkać w domu sta
                      > rców. Dom starców to jest wyborem ale zawsze wyborem z konieczności. Z braku in
                      > nej możliwości.

                      Nie wiem jakie sa szanse zebysmy sie poznaly w realu ale znajomosci netowe tez sie chyba licza co?;-) To wtedy bedziesz znala chociaz jedna osobe ktora majac swietne relacje rodzinne w sensie meza i dzieci wybiera swiadomie dom starcow. I nikt nie bedzie mnie musial tam oddawac - sama sie zglosze:-D
                      Jak to mowia starosc sie Panu Bogu nie udala i nie zamierzam obciazac tym moich dzieci. Sama sobie wybiore osrodek i odpwiednio wczesnie zalatwie formalnosci. I prosze nie pisz mi ze na straosc zmienie zdanie - patrzac na przyklad mojej babci jestem pewna ze jest to najlepsze rozwiazanie zarowno dla samej osoby zainteresowanej jak i rodziny. Nie chce zeby moje corki podcieraly mi tylek. Wole zeby przyszly do mnie raz w tygodniu poczytac mi ksiazke i opowiedziec co u nich slychac.
                    • basiak36 Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 15:24
                      Z całym szacunkiem ale nie znam nikogo kto ma
                      > fajną kochającą rodzinę i bardzo dobre z nią relacje i chce mieszkać w domu sta
                      > rców.

                      Podam przyklad. Starsza juz mocno i niedolezna ruchowo pani, emerytowana nauczycielka. Duzo czyta. Zabiera ja do siebie corka,bo przeciez do domu dla starych nauczycieli matki nie pusci. U corki babcia ma maly pokoik,nie miesci sie nawet czesc jej ulubionych ksiazek. Za daleko od miasta aby spotkac sie z kimkolwiek, dzieci pracuja. Po powrocie z pracy jest ogolnie halas, zamieszanie, wnuki krzycza, bawia sie, babcia przyzwyczajona do spokoju, denerwuje sie. Jest coraz gorzej, wnuki nie bardzo rozumieja czemu babcia nerwowa, babcia czuje sie gorzej. Ale wszyscy siedza razem.
                      koniec koncow okazuje ze ze jakas dawna kolezanka babci jest w tym domu dla emerytowanych nauczycieli i babcia tam sie przenosi. Jest ok bo ma cisze i spokoj i rozmawia z innymi babciami. Rodzine widuje w weekendy, ma wtedy sporo cierpliwosci do wnukow:)
                      Czy to naprawde brzmi jak scenariusz pozbawiony szacunku dla tej babci, i swiadczacy o tym ze ta rodzina nie byla kochajaca?

                      Takich senariuszy moze byc wiele, moze byc taki ze jakis dziadek woli byc w pokoiku u corki sam caly dzien, bez towarzystwa. z radiem i tv, niz gdziekolwiek indziej. Kiedy zaczyna chorowac, nie poznawac rodziny, wymagac 24h opieki na dobe, rodzina sklada sie i zatrudnia opiekunke, ktora przychodzi do domu.
                      • padynt Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 15:36
                        Ja rozumiem, że każdy ma prawo do swojego punktu widzenie:). I na silę nikogo nie przekonuję.
                        Jednak będę obstawać przy swoim, bo zawsze mi się wydaje ,ze tajemnica tego o czym tu teraz mówimy tkwi w zdaniu:

                        <<Poza tym sami rodzice nie chca byc ciezarem >>

                        jeśli takowym ciężarem są szuka się innych rozwiązań ale czasami mimo swojej niedołężności po prostu tym ciężarem dla swoi dzieci nie są:)
                        • basiak36 Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 15:51
                          > jeśli takowym ciężarem są szuka się innych rozwiązań ale czasami mimo swojej ni
                          > edołężności po prostu tym ciężarem dla swoi dzieci nie są:)

                          Zalezy co rozumiec przez ciezar?
                          Domyslam sie ze temat znasz z teorii wiec nie bede sie wypowiadac bo i tak Cie nie przekonam:) Jak sie mowi teoretycznie, to wszystko wyglada fajnie i kolorowo.
                          Gorzej jak w domu jest niedolezny dziadek,ktory juz niewiele osob poznaje, budzi sie co 2-3h w nocy, krzyczy, stawia caly dom na nogi i trzeba go wtedy calkiem przebrac, wlacznie ze zmiana poscieli. Po prostu czesto obojetnie jak by sie chcialo, nie da sie samemu zajac rodzicem ktory osiaga pewien etap niedoleznosci i potrzebna jest pomoc.
                          • padynt Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 17:13
                            Właśnie licytacji najbardziej tutaj chciałam uniknąć, więc bez drastycznych szcegółow. Widziałam jak zachowali się moi rodzice w stosunku do swoich, czyli do moich dziadków.
                            Ja ma nadzieję przede wszystkim nie zawiodę sama siebie w tym względzie i postąpię podobnie, na przyszłość pozostaje mi mieć nadzieję ,że moje prawie dorosłe córki postąpią tak samo:).
                            • basiak36 Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 17:39
                              padynt napisał:

                              > Właśnie licytacji najbardziej tutaj chciałam uniknąć, więc bez drastycznych szc
                              > egółow.

                              To nie sa drastyczne szczegoly, tylko samo zycie. Ja znow chcialam uniknac teoretyzowania, klasyfikowania rodzin wzgledem wybranego sposobu opieki na kochajace bardziej lub mniej, i ogolnie wyidealizowanego wyobrazenia o tym jak to 'nie oddamy' i 'nie pozwolimy'.

                              No i mam nadzieje ze moje dzieci tez beda mialy otwarte podejscie do sprawy:) Poza tym roznie w zyciu bywa, wiec na pewno nie bede planowac starosci w oparciu o moje dzieci.

    • bon.zee Re: Co z rodzicami? 15.11.10, 17:35
      Tego sie nie da zaplanowac, masz faktycznie taki troche "wyidealizowany" obraz starosci i tego jak powinna wygladac opieka nad toba/seniorem.
      Moze sie zdarzyc, ze przezyjesz swojego opiekuna albo opieka nie bedzie ci potrzebna, albo twoja corka czy maz bedzie kiedys bardziej schorowany niz ty... i co wtedy?
      Zycie jest pelne niespodzianek tych milych i tych niekoniecznie fajnych.
      Duzo zdrowka :-)
      Zadzam sie z basia36 i dru.ga.
      • bon.zee to bylo do padynt (n.txt) 15.11.10, 17:37
        • padynt Re: to bylo do padynt (n.txt) 15.11.10, 17:43
          ależ oczywiście ,ze nikt nie jest w stanie przewidzieć co będzie. Juz jutro może mnie nie być jak i całego świata i tak jest ze wszystkim. Odnoszę się tylko i wyłącznie do pytania z pierwszego postu:

          Co zrobicie jezeli ktos z Wasze rodziny bedzie wymagal opieki?

          I odpowiadam tylko za siebie.
          • bon.zee Re: to bylo do padynt (n.txt) 15.11.10, 17:50
            Ja ci moge napisac, co ja zrobilam. Pracowalam sobie w londynskim city, imprezowalam, hulalam po swiecie, az ktoregos pewnego pieknego dnia telefon od mamy, ze ma raka i kilka miesiecy jej zostalo. Nastepnego dnia bylam w Polsce.
Pełna wersja