lee.loo
18.01.11, 01:22
Moj maly (4 lata) dostal w czwartek po poludniu wysokiej goraczki (39 st). Probowalam obnizac bez lekarstw, ale widzialam,ze to nie bardzo pomaga i dziecko sie meczy. W piatek dostal nurofen i mu przeszlo na kilka godzin (6-8). Potem goraczka podskoczyla znowu do 39, wiec teraz juz kontynuowalam podawanie lekarstwa co ok. 8 godz. W niedziele, przeszlo na dobre, obylo sie juz bez nurofenu. Dodam,ze na nic nie narzekal, nic go nie bolalo.
Zakladam,ze to jakis wirus sie przypaletal, ale sie swinstwo nie rozwinelo i dobrze, ale...
No wlasnie, ale- dziecko jest ciagle oslabione (chyba normalne?) temperatura w okolicach 35- 35,5, nie chce nawet do tego 36 podskoczyc i bladziutki na twarzy jak z rodziny Adamsow. I strasznie sie w nocy poci (pizamke kilka razy w nocy musze zmieniac, a wlosy to jakby prosto spod prysznica wyskoczyl). Apetyt bez zmian, pije wiecej niz normalnie (to sie akurat ciesze).
No i co myslicie, czy to ciag dalszy choroby, czy po prostu rekonwalescencja? Posylac do szkoly czy dac spokoj i niech dochodzi do siebie w spokoju?
pRosze o rady. dzieki