Rozwody

24.01.11, 20:47
W Twoim Stylu przeczytalam artykul pt. "Polka sie rozwodzi".
Jedna z opisanych sytuacji: Kobieta po medycynie, mezczyzna po filozofii, mieszkaja w Krakowie. Rodzi im sie dziecko, kobieta bierze urlop wychowawczy. Po jego zakonczeniu postanawia na nowo podjac prace, tym razem w firmie farmaceutycznej. Praca w Poznaniu, wiec kobieta 5 dni mieszka w Poznaniu, na dwa dni przyjezdza do Krakowa. Nie wynika jasno z arykulu, jak dlugo to trwalo, ale przynajmniej rok. W koncu sie rozwodza (ona znajduje kogos innego) i - jak czytamy w artykule - ona zrzeka sie alimentow do czasu, az dziewczynka zamieszka z nia. W koncu rzeczywiscie dziecko przenosi sie do niej i jej nowego partnera w Poznaniu.

Przyznam, ze troche mnie to zdziwilo. Czytajac jej historie caly czas zakladalam, ze dziecko zostalo z ojcem.
Nie twierdze, ze to Polska specjalnosc, po prostu artykul jest z polskiego magazynu. Choc przyznam, ze jak widze jak moi rozwiedzeni koledzy z pracy biora normalny, codzienny udzial w zyciu swoich dzieci, jak dziela sie obowiazkami z matkami, i ze widzenia co dwa tygodnie na weekend nie sa norma, to staram sie sobie przypomniec analogiczne sytuacje wsrod polskich znajomych i ich nie znajduje.

Czy Waszym zdaniem to znowu objaw idealizowania rzeczywistosci z mojej strony, czy tez zauwazacie roznice? Byl ostatnio na BBC taki program o "nieobecnych ojcach", wiec pewnie cudownie pod tym wzgledem nie jest.

Przyznam rowniez, ze jestem pod wrazeniem ilosci organizacji, ktore udzielaja porad, jak sie rozwodzic, by zrobic jak najmniejsza krzywde dziecku.
    • middlesex Re: Rozwody 24.01.11, 22:20
      W Polsce wciaz standardem przy orzekaniu miejsca pobytu dziecka przez sad rodzinny jest przyznanie go matce. Oczywiscie sad kieruje sie ogolna i podstawowa zasada zapisana w kodeksie rodzinnym, ze najwazniejsze jest tzw. dobro dziecka. I wychodzi na to, ze lepiej dziecku bedzie z matka. Choc znam sporo przypadkow, gdy dziecko mieszka u ojca i tam ma m-ce pobytu. Co do kontaktow drugiego rodzica z dzieckiem (z reguly oczywiscie ojca) znowu standardowo sady orzekaja co tydzien-dwa widzenie w weekend, czasem jakies popludnia w srodku tygodnia, polowe swiat, ferii, wakacji lub nawet mniej. Zdarza sie, ze sam rodzic, ktory nie wychowuje dziecka we wniosku do sadu bardzo zaweza czas, ktory bedzie w stanie spedzic z dzieckiem. Jest masa rodzicow, ktorzy wyjechali pracowac do innego kraju (glownie Niemcy i W. Brytania), wiadomo, ze nie beda w stanie widywac dziecka co tydzien.
      Mysle tez, ze w Polsce pokutuje jeszcze takie przekonanie, ze dzieckiem zajmuje sie glownie matka, ze matka jest w tym lepsza. To takze przeklada sie na praktyke orzecznicza, bo z eguly gdy mamy np. dwoje rownorzednych, ze tak powiem rodzicow (oboje z pelna wladza rodzicielska, zwiazani z dzieckiem, na m-cu, pracujacy, podobne warunki mieszkaniowe) to wieksze szanse na staly pobyt dziecka na matka.
      Pojawilo sie jednak swiatelko w tunelu, kodeks wprowadza tzw. opieke naprzemienna, w tym przypadku rodzice moga sie porozumiec, ze dziecko bedzie mialo m-ce pobytu o obojga rodzicow, na przemian. Na pewno to rozwiazanie w niektorych przyopadkach moze swietnie funkcjonowac, w innych nie. Poki co nie spotkalam sie z tym.

      Co do Anglii, to gdzies mi moignela ta wiadomosc o statystykach dot. ojcow w WB, ale nie przeczytalam tego w koncu.
      • golfstrom Re: Rozwody 25.01.11, 21:38
        > kodeks wprowadza tzw. opieke naprzemienna

        Chyba wlasnie takie rozwiazanie jest tutaj i sporo rodzicow sie na to decyduje.

    • izysia Re: Rozwody 24.01.11, 22:25
      ale co Cie zdziwilo? bo nie zalapalam - ze dziecko z ojcem zostalo, czy ze ojciec sie nie uchyla od ojcostwa?
      Nie wiem, czy to norma, czy nie, ale wydaje mi sie, ze nie, skoro kiedy moja siostra zostawila syna u ojca po rozwodzie, bo wyszla z zalozenia, ze tak bedzie dla malego lepiej, potem musiala dluuuuugo walczyc z presja srodowiska, bo co to za matka co dziecko zostawia? i nie znalazla zrozumienia nawet u wlasnych rodzicow, notabene. Ex-malzonkowie mieszkaja niedaleko od siebie, mlody jest wozony kiedy tylko sobie zyczy od jednego do drugiego, z wyroku sadu matce przysluguje co drugi weekend i kazda sroda po szkole/pracy i polowa kazdych wakacji. Alimenty placi i co tam jeszcze trzeba (telefon komorkowy, jakies zajecia pozalekcyjne).
      Dowodzi to, ze mozna, ale powiem wam, ze lekko nie bylo. Presja srodowiska (20tys miateczko) moglaby wytracic z rownowagi slonia. Trudno w takich okolicznosciach wytrwac w przekonaniu, ze wlasna aczkolwiek kontrowersyjna decyzja byla sluszna.
      Ale chyba troche zjechalam z tematu, sorka...
      • golfstrom Re: Rozwody 25.01.11, 21:35
        Wrecz przeciwnie, zdziwilo mnie, ze dziecko nie zostalo przy ojcu.
        • padynt Re: Rozwody 25.01.11, 21:45
          golfstrom napisała:

          > Wrecz przeciwnie, zdziwilo mnie, ze dziecko nie zostalo przy ojcu.

          He, he, he teraz w końcu i ja Cie rozumiem. Pamiętam ten artykuł bodajże z października? bo mam prenumeratę Twojego Stylu. A ta farmaceutka w drugim związku tez nie była za długo szczęśliwa i po roku jej się już nudziło, czy tak?
          • golfstrom Re: Rozwody 25.01.11, 22:03
            Ech, te skroty myslowe... ;)

            Tak, to stary numer. Tesciowa akurat nas odwiedza i przywiozla.
    • izabelski Re: Rozwody 24.01.11, 22:45
      jeszcze do niedawna w UK w razie rozwodu dziecko zostawalo przy ojcu
      matki nei mialy automatycznego prawa i niewiele z nich mialo dzieci przy sobie po rozwodzie

      potem sytuacja odwrocila sie o 18) stopnie i tylko matki dostawaly dzieci, nigdy ojcowie

      balans zmienai sie i wg mnie jesli rodzice sa rozsadnie to znajda kompromis

      problem rodzi sie gdy zaczynaja uzywac dziecka jako broni do walki z drugim rodzicem
      • glasscraft Re: Rozwody 24.01.11, 23:04
        Do niedawna, czyli do kiedy?
        • izabelski Re: Rozwody 25.01.11, 09:32
          1857 - A Divorce Act was finally passed in 1857, and one of its innovations was to allow custody of children up to the age of 14 to be awarded to their mothers. Naturally, the act allowed a husband to divorce his wife solely on the grounds of adultery, but not vice ...A Divorce Act was finally passed in 1857, and one of its innovations was to allow custody of children up to the age of 14 to be awarded to their mothers. Naturally, the act allowed a husband to divorce his wife solely on the grounds of adultery, but not vice versa; a husband who was "a little profligate", in the words of one of the act's supporters, should not be penalised in the same way as an "adulterous wife", who was required to demonstrate an additional ground such as
          • glasscraft Re: Rozwody 25.01.11, 10:59
            I to ma byc jeszcze do niedawna :-)?
            • jaleo Re: Rozwody 25.01.11, 12:39
              Z obserwacji wokol (w Uk znaczy sie) - wsrod znajomych, rodziny itp gdzie rodzice sie rozwiedli w latach 50tych-60-tych, to faktycznie wiekszosc z nich mieszkala z ojcem. Bralo sie to z tego, ze w tamtych czasach bardzo, bardzo niewielki odsetek kobiet pracowala po slubie - po slubie sie ochodzilo z pracy i to byla norma - a systemu benefitow tez wtedy nie bylo w formie, jaka zapoczatkowala Thatcher - wiec cala "sila ekonomiczna" w malzenstwie byla u ojca.
          • ta_ruda Re: Rozwody 26.01.11, 19:10
            bardzo ciekawa informacja, w sumie to rzeczywiscie bylo to niedawno.
            Uzmyslowilo mi to jak od niedawna kobiety cos znacza w spoleczenstwie....
Pełna wersja