nilem
26.01.11, 23:27
Witam serdecznie,
pół wieczoru siedzę i przeglądam wątki na tym forum - widzę, że można tu uzyskać sporo przydatnych informacji, dlatego też pozwalam sobie prosić Was o radę:)
Sytuacja u nas wygąda następująco: Dwa tygodnie temu podjęliśmy decyzję o emigracji. Najprawdopobniej na stałe. Bierzemy pod uwagę UK, Holandię i Skandynawię.
Niemąż jest informatykiem, dokładniej rzecz biorąc zajmuje się czymś, co nazywa się użytecznością stron internetowych. W .pl rynek jeśli chodzi o tę dziedzinę jest jeszcze baaardzo słabo rozwinięty, z tego co widać po ogłoszeniach w UK dość mocno (95% ofert to Londyn).
I teraz tak: na stanie mamy dwójkę dzieci, niemąż ciągle tutaj pracuje, nie chcemy się wygłupiać, rzucać niezłej pracy tutaj i jechać tam w ciemno, na zasadzie "a może się uda". Taka opcja byłaby szaloną gdybyśmy nie mieli dzieci, a co dopiero teraz. Dlatego jedyną opcją jest zdalne poszukiwanie pracy. Ten wpis na forum dał mi mocno do myślenia:
forum.gazeta.pl/forum/w,37418,120842071,120854572,Re_Ile_zarabiacie_.html
Czy faktycznie lekka "ściema" z angielską komórką i adresem zamieszkania może być na tyle pomocna, że warto w ten sposób kombinować?
Pytam się, bo martwi nas jedna kwestia - poszło już z 15 CV i jak na razie odzewu brak - o tyle zaskakujące, że pojawiły się pozytywne odpowiedzi ze szwecji i holandii (gdzie wysłał po jednym CV) świeża sprawa, dzisiaj przyszly maile, że są zainteresowani i że hr-owiec będzie się kontakcił telefonicznie.
Kolejne pytanie, też związane z postem cytowanym wyżej: czy warto faktycznie poświęcić parę złotych na konsultacje u doradcy personalnego, który skleił by on nowa CV już stricte pod rynek w UK? Jeśli tak, to czy macie jakieś doświadczenie w tym temacie i możecie polecić jakiś portal?
Z tego co poczytałam, rozpoczęcia życia w UK to trochę paragraf 22: żeby założyć konto, trzeba gdzieś mieszkać, żeby gdzieś mieszkać, dobrze mieć konto i pokazać rachunki z poprzedniego mieszkania. Jak to w rzeczywistości wygląda?
I ostatnie pytanie trochę na wyrost. Wiadomo, że ceny nieruchomosci w Londynie powalają na łopatki, wiadomo, że Londyn delikatnie mówiąc do małych miast się nie zalicza - czy jeśli zdecydowalibyśmy się przynajmniej na początku mieszkać na tzw przedmieściach (które o ile się nie mylę powinny być tańsze) dojazdy nas nie zabiją?
Z góry dzięki za wszystkie odpowiedzi:)