O szukaniu pracy w UK z Polski

26.01.11, 23:27
Witam serdecznie,

pół wieczoru siedzę i przeglądam wątki na tym forum - widzę, że można tu uzyskać sporo przydatnych informacji, dlatego też pozwalam sobie prosić Was o radę:)

Sytuacja u nas wygąda następująco: Dwa tygodnie temu podjęliśmy decyzję o emigracji. Najprawdopobniej na stałe. Bierzemy pod uwagę UK, Holandię i Skandynawię.
Niemąż jest informatykiem, dokładniej rzecz biorąc zajmuje się czymś, co nazywa się użytecznością stron internetowych. W .pl rynek jeśli chodzi o tę dziedzinę jest jeszcze baaardzo słabo rozwinięty, z tego co widać po ogłoszeniach w UK dość mocno (95% ofert to Londyn).
I teraz tak: na stanie mamy dwójkę dzieci, niemąż ciągle tutaj pracuje, nie chcemy się wygłupiać, rzucać niezłej pracy tutaj i jechać tam w ciemno, na zasadzie "a może się uda". Taka opcja byłaby szaloną gdybyśmy nie mieli dzieci, a co dopiero teraz. Dlatego jedyną opcją jest zdalne poszukiwanie pracy. Ten wpis na forum dał mi mocno do myślenia:
forum.gazeta.pl/forum/w,37418,120842071,120854572,Re_Ile_zarabiacie_.html
Czy faktycznie lekka "ściema" z angielską komórką i adresem zamieszkania może być na tyle pomocna, że warto w ten sposób kombinować?
Pytam się, bo martwi nas jedna kwestia - poszło już z 15 CV i jak na razie odzewu brak - o tyle zaskakujące, że pojawiły się pozytywne odpowiedzi ze szwecji i holandii (gdzie wysłał po jednym CV) świeża sprawa, dzisiaj przyszly maile, że są zainteresowani i że hr-owiec będzie się kontakcił telefonicznie.
Kolejne pytanie, też związane z postem cytowanym wyżej: czy warto faktycznie poświęcić parę złotych na konsultacje u doradcy personalnego, który skleił by on nowa CV już stricte pod rynek w UK? Jeśli tak, to czy macie jakieś doświadczenie w tym temacie i możecie polecić jakiś portal?
Z tego co poczytałam, rozpoczęcia życia w UK to trochę paragraf 22: żeby założyć konto, trzeba gdzieś mieszkać, żeby gdzieś mieszkać, dobrze mieć konto i pokazać rachunki z poprzedniego mieszkania. Jak to w rzeczywistości wygląda?
I ostatnie pytanie trochę na wyrost. Wiadomo, że ceny nieruchomosci w Londynie powalają na łopatki, wiadomo, że Londyn delikatnie mówiąc do małych miast się nie zalicza - czy jeśli zdecydowalibyśmy się przynajmniej na początku mieszkać na tzw przedmieściach (które o ile się nie mylę powinny być tańsze) dojazdy nas nie zabiją?

Z góry dzięki za wszystkie odpowiedzi:)
    • black_currant Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 02:34
      Pierwsze co mi przyszło do głowy tak na gorąco:

      'Lekka ściema' z komórką jest moim zdaniem bez sensu, jeśli niemąż cały czas pracuje w PL - stąd będzie miał referencje (z datą zakończenia współpracy), stąd musi przyjechać na ewentualną rozmowę kwalifikacyjną - po co zaczynać od kłamstwa i potem trząść się co będzie jeśli przypadkiem się wyda?
      Jeśli firma będzie zainteresowana, to się odezwie - wtedy łatwiej będzie wynegocjować korzystną datę rozpoczęcia pracy - pracodawca będzie wiedział, że niemąż musi zakończyć pracę w Polsce i się przeprowadzić.

      Żeby gdzieś mieszkać trzeba przede wszystkim mieć pracę (bez tego agencje nie będą chciały z Wami rozmawiać), dobrze jest mieć kogoś na miejscu, kto za Was poświadczy, wziąć list polecający od pracodawcy. Bez tego możecie mieć kłopoty z wynajmem - bez historii kredytowej, albo solidnych rekomendacji mogą Was poprosić o zapłacenie czynszu za 4-6 miesięcy z góry poza standardową kaucją (zazwyczaj 1.5 czynszu).

      Co do cen - nie wiem z własnego doświadczenia jak wygląda to w Londynie, ale tu gdzie mieszkam (koło Woking) ceny wynajmu to rząd 750 - 900 funtów za sensowne 2 bedroom (2 sypialnie + salon), 950 - 1150 za 3 bedroom - sensowne, czyli pokoiki nie są klitkami, dom jest czysty i niezawilgocony. Do tego trzeba dodać 300 funtów za miesięczny bilet kolejowy do Londynu (stacja Waterloo). Szkoły są w większości na dobrym poziomie.

      Biorąc pod uwagę godzinę mam nadzieję, że brzmi to sensownie :-)
      • black_currant Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 02:44
        Zapomniałam dodać, że do Waterloo jedzie się 25 minut, pociągi są co 10 - 15 minut (to znaczy są częściej, ale część z nich zatrzymuje się na stacjach po drodze i wtedy podróż się wydłuża - max do 45 minut)
        • nilem Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 03:01
          Dzięki za odpowiedź;)
          Czy ja dobrze rozumuję, że w związku z biletem za 300 funtów miesięcznie koszt mieszkania w Londynie i poza nim dość mocno się wyrównuje?
          Nie wiem na ile dobrze patrzyłam, ale z tego co widziałam w serwisach ogłoszeniowych koszt 2 bedrooms to ok 1000 funtów na miesiąc - so, jeśli przyjmiemy że pod Londynem zapłacimy 700 to i tak różnica pójdzie na dojazdy?

          Drążę, bo dla mnie wszystkie te szczególy są mega istotne, jedziemy z dwójką maluchów (2,5 i 11 m-cy w tej chwili) i wolałabym dowiedzieć się na ten temat jak najwięcej.
          • havana28 Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 04:21
            > Nie wiem na ile dobrze patrzyłam, ale z tego co widziałam w serwisach ogłoszeni
            > owych koszt 2 bedrooms to ok 1000 funtów na miesiąc - so, jeśli przyjmiemy że p
            > od Londynem zapłacimy 700 to i tak różnica pójdzie na dojazdy?
            >

            Mniej wiecej tak. Ale zeby wynajac sensowne 2-bedroom trzeba dac sporo wiecej niz 1000f. Ja w tej cenie znalazlam tylko kawalerke. Poza tym dochodza oplaty licznikowe oraz zwykle ponad 100f/mc council tax
            • sueellen Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:26
              2 bedroom za 1000 spokojnie można dostac w dalszych strefach - 5-6, nie wszyscy pracodawcy są w centrum, wiele dużych firm ma swoje siedziby na szarym koncu londynu np Nestle ma główną siedzibę w Croydon a Coca Cola w Uxbridge (6 strefa)
              • havana28 Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 28.01.11, 06:51
                Pewnie tak, bo im dalej od centrum tym generalnie taniej, ale bardziej niz lokalizacja chodziło mi o mieszkanie,którego "wystrój" nie spowoduje głębokiej depresji już w pierwszym tygodniu mieszkania, czyste niepoplamione wykładziny, nie w piwnicy, bez band chuliganerii wałęsającej się pod oknami i wrzucającej palące się pety przez letter box, nie na ruchliwej ulicy i z pojedynczymi szybami, nie nad "commercial premises" i bez karaluchów witających w progu względnie pluskiew w łózku. Przy takich wymaganiach niestety 1000f to mało.
                • blacktea Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 28.01.11, 11:37
                  dodam moje "przeboje numer jeden (ex aequo)": bojler w salonie nad telewizorem oraz two bedroom flat o powierzchni 34m2...
                  • havana28 Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 29.01.11, 07:13
                    Ach te przerabiane wiktoriańskie domki :) Dobrze też jest jak "salon" nie wygląda jak sofa wstawiona do kuchni, pomiędzy pralkę a lodówkę... I dom jest bez gnijących "carpetów" w łazience...
          • black_currant Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 09:26
            Ja niestety nie znam Londynu od strony szukania lokum, ale patrząc na ceny na pewno warto sprawdzić poziom okolicznych szkół i przestępczości - dzielnica dzielnicy nie równa, szczególnie w tak dużym mieście - często cena zmienia się po przysłowiowej 'drugiej stronie ulicy', bo teren jest objęty rejonem przez lepszą szkołę.
            U mnie też teoretycznie można znaleźć 2 bedroom za 700 funtów, ale w takim stanie, że nie chciałabym tam mieszkać. Więc to też kwestia tego co dostajesz za swoje pieniądze - szczególnie jeśli jedziecie z dziećmi.
      • sueellen Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:05
        > 'Lekka ściema' z komórką jest moim zdaniem bez sensu, jeśli niemąż cały czas pr
        > acuje w PL - stąd będzie miał referencje (z datą zakończenia współpracy), stąd
        > musi przyjechać na ewentualną rozmowę kwalifikacyjną - po co zaczynać od kłamst
        > wa i potem trząść się co będzie jeśli przypadkiem się wyda?

        Juz wyjasniam, bo czuje się wywolana do tablicy :)
        Lekka ściema z komórką jest wazna bo ludzie z agencji nie będą wydzwaniac za granicę.
        Adres jest ważny - teraz sobie przypominam, ze na początku w CV podawalam dwa, chodzi o to że mam gdzie sie w UK mieszkać i ewentualny pracodawca moze tam kierowac pocztę. Nie musze kłamać, że mieszkam w UK
        • nilem Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:39
          sueellen napisała:


          > Juz wyjasniam, bo czuje się wywolana do tablicy :)

          O, to co piszesz teraz ma sens - na szczęscie mamy trochę znajomych w Londynie, może zgodzą się użyczyć swojego adresu na taki szczytny cel;D
          Nr tel chyba można sobie przez skype'a założyć.
          Ostrożnie podchodziłam do tego tematu, bo jeśli chcemy zacząć od zera, to chcemy zrobić to od początku do końca tak jak to powinno być zrobione - wystarczającym stresem jest sama kwestia emigracji, żeby się jeszcze martwić ewentualnymi konsekwencjami ściem:)
          • black_currant Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:52
            Mi też tylko to chodziło, żeby nie udawać, że się tu mieszka - a telefon można przez Skype, albo przez Voip założyć.

            I powodzenia generalnie :-)
            • sueellen Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 19:02
              ech, kiedy ja szukalam, nie mialam tak lekko, telefon top up, niexle musialam się nakombinowac by zawsze byl doładowany...
    • aniaheasley Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 09:54
      Ja sie przyznam od razu, ze jezeli dostaje CV z adresem w Polsce, to odkladam do szufladki 'never to look again' bo za duzo z tym klopotu. Ale to ja. Na pewno sa pracodawcy ktorzy jak zobacza super fachowca to go z Polski sciagna.

      Na forum Praca w Wielkiej Brytanii i Irlandii byl taki koles, nie pamietam nicka teraz, ktory opisywal az do bolu w szczegolach jak udawac ze sie mieszka w UK, i jak to jest jedyna droga do sukcesu. Jak zapytasz na tamtym forum to albo on sie odezwie, albo ktos Ci podpowie jak on sie nazywal.

      Co do website usability to rzeczywiscie mozna tutaj prace dostac, ale czesto usability jest laczone z jakas inna dzialka, na przyklad compatibility, security, load and performance. Z drugiej strony usability sie rozwija i wymogi prawne w tym zakresie sie rozszerzaja, wiec np. strony internetowe duzych firm musza przejsc gruntowne testy w zakresie usability and compliance. Tak wiec praca w tej dziedzinie jest, z tym ze jest tez duza armia osob, ktore sie na tym znaja i sa juz na miejscu.

      15 CV to tyle co nic. Jak pojdzie 150 i nadal nic to moze to juz cos zaczac oznaczac :)
      • szczur.w.sosie Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 10:37
        Ja znalazłam pracę w UK będąc w Pl. W Pl też rozmowa kwalifikacyjna, co pozwoliło też poznać trochę pracodawcę. Potem załatwili przelot, zakwaterowanie na 2 m-ce, dawali pożyczkę, ale ja akurat miałam oszczędności.
        Przyznać muszę, że start miałam łatwy, tym bardziej, że nie znałam nikogo w UK - żadnej rodziny, nawet znajomych.
        No ale to było jakiś czas temu.
        • mazda76 do szczur.w.sosie 27.01.11, 10:58
          ja mialam tak samo, moze my w tej samej, duzej, ogolnokrajowej (i poza) firmie pracujemy?:)
          • szczur.w.sosie Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 12:21
            ja już tam nie pracuję, ale duża instytucja to nie była na pewno. i w dziedzinie medycznej (szpital, ale nie NHS).
            • nilem Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 13:02
              No trochę nam rozwiałyście złudzenia. Niemąż ma tak naprawdę większe, znacznie większe (6 lat) doświadczenie w pracy jako content manager. KAsa z tego co widzimy mniejsza, ale chyba warto zmienić kierunek poszukiwań na dział, w którym ma największe doświadczenie a ambicje zawodowe starać się realizować będąc już na miejscu.
              My nie oczekujemy, że pracodawca nam pomoże w przeprowadzce - jedyne, na co liczymy to na jakąś elastyczność zwiazaną z terminem rozmowy kwalifakcyjnej.
              Fajnie oczywiście byłoby gdyby... ale nie tak jak piszecie, specjalistów mnogo i na miejscu, więc...
              Trochę nas to wszystko powoli załamuje, zakładaliśmy, że uda się znaleźć pracę w ciagu 3-4 miesięcy ale teraz wydaje się to coraz mniej realne;/
              • black_currant Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 13:27
                Ej, cierpliwości :-)
                Zdecydowaliście się, że chciecie wyjechać 2 tygodnie temu i już się załamujecie?
                I to mając odpowiedzi z 2 na 3 wybrane przez Was miejsca? Może Holandia, albo Szwecja okażą się dobrym strzałem, a jeśli jednak w sercach Wam bliżej do UK, to raz jeszcze - cierpliwości. I myślę, że faktycznie warto szukać dwutorowo przynajmniej - wysyłać też oferty jako content manager i za jakiś czas tutaj próbować coś zmieniać.
                • sueellen Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 19:00
                  2 tyg to naprawde nieduzo. Zaczelam sie zastanawiac w lipcu 2007, potem szukac, robic wywiad,potem jezdzic na rozmowy, ostatecznie propozycje pracy otrzymałam przed Bozym Narodzeniem, ale wyjechalam dopiero w lutym. No i do tego nie mialam rodziny na karku. Jeśli chce się to rozegrać z sensem, trzeba troche czasu...
              • dag_dag Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 13:32
                Kwestia szczęścia.
                Mój mąż, informatyk, szukał pracy z PL, dostał oferty bardzo szybko, już nie pamiętam, może ze 3 tygodnie i pakowaliśmy się. W wysyłanym CV i podczas rozmów z agencjami zaznaczał wyraźnie, że jest dyspozycyjny i w każdej chwili może przylecieć na rozmowę. Agencje i ewentualni pracodawcy byli bardzo bardzo elastyczni, w efekcie leciał tylko raz na tydzień i każdego dnia miał rozmowy. Każdy był bardzo pomocny. To było cztery lata temu, a dwa lata temu nasz przyjaciel (też informatyk) w ciągu miesiąca dostał pracę w ten sam sposób, on przylatywał dwa razy i za każdym razem miał też kilka rozmów.
                Warto zapamiętywać sobie z agencji konkretną osobę i starać się z nią mieć kontakt email, telefoniczny. Trzeba szukać konkretnej oferty i na nią odpowiadać - wiadomo. Chodzić na rozmowy kwalifikacyjne, zbierać doświadczenie. Przygotować się na rozmowę kilkuetapową, bo rozmowa z szefem zespołu, z informatykiem, z szefem firmy i oczywiście test techniczny (prosić o test przez net, agencje opłacają).
                W PL komórki angielskiej nie mieliśmy, mieliśmy już wówczas telefon internetowy, więc koszt rozmów był niewielki. Bez problemów dzwoniono również do męża na jego polską komórkę, pamiętamy do dzisiaj jak musiał kombinować w pracy by nie rozmawiać zbyt dużo po angielsku.
                Gdy mąż dostał pracę, to oczywiście dostał papiery potwierdzające i umowę. Na tej podstawie wynajęliśmy mieszkanie, zupełnie żadnych referencji nie mieliśmy, ani żadnych papierów, rodziny też nie, nikogo tu nie znaliśmy, patrzyli jedynie na zarobki. Na podstawie potwierdzenia z agencji i polskich dowodów osobistych w ciągu pół godziny założyliśmy konto w banku. Kupiliśmy telefon. Zajęło nam to całe dwa dni.
                Nigdzie żadnych problemów. Czego Wam życzę!
                • nilem Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 13:42
                  Szukaliście przez agencje? Angielskie? Mogłabyś o tym coś więcej napisać?
                  Jakoś nie mam ochoty ściemniać i kombinować od samego początku z angielskimi telefonami, adresami i nie wiadomo czym...
                  • dag_dag Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 13:59
                    Nie mam męża tutaj, więc nie napiszę tak dokładnie, bo nie mam jak podpytać. Tyle, ile ja wiem... Agencja umieszcza ofertę - odpowiada się na nią, wysyła CV - agencja się kontaktuje. Albo Ty się przypominasz, @ lub telefon, jeśli się nie kontaktuje, to może się skontaktuje ;) Na ofertę się odpowiada, nawet jeśli nie pasuje w 100%, bo agencja ofert ma mnóstwo i jeśli załapie się kontakt, to spróbują Cię gdzieś dopasować i na rozmowy wysyłać. Agent często pyta, gdzie się było na rozmowie, tutaj musisz szczerze powiedzieć i zaznaczać tą dyspozycyjność, mówić że się przyleci, nie jest to problem, że wszystko samemu się załatwi, żeby podali tylko adres i godzinę. Jeśli ma się już pierwszą rozmowę wtedy trzeba wszędzie gdzie można odpowiadać i zaznaczać, że będzie się wtedy i wtedy na miejscu. Nam w ten sposób poumawiali mnóstwo rozmów i to rekrutujący właściwie się dopasowywali... Agent wsłuchuje się w angielski, trzeba się odzywać. Jeśli się nie zrozumiało czegoś - mówić, że się nie słyszało dobrze przez chwilę, a nie że się nie zrozumiało ;) Nie trzeba się denerwować, agentowi też zależy na tym żeby kogoś znaleźć. Agencji płaci pracodawca.
                    Nie kombinuj, kłamstwo ma krótkie nogi, nie ma sensu. Podasz angielską komórkę, a oni dzwonią bardzo często i co? Podaj polską komórkę, z kierunkowymi, itd. Jeśli ktoś jest dobry to tą pracę znajdzie. Mój Szanowny 1,5 roku temu zmieniał pracę, teraz powoli znowu będzie się rozglądał (co nie jest dziwne, tu się często zmienia pracę), ruch jest bardzo duży.
                    • sueellen Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 18:33
                      Podasz angielską komórkę,
                      > a oni dzwonią bardzo często i co?

                      I się odbiera. Roaming kosztuje, ale z własnego doswiadczenia wiem, że na polską nie zadzwonia, no chyba że sie jest naprawdę europejskiej klasy specjalistą :) Wtedy praca raczej znajduje pracownika, a nie odwrotnie...
                      • mancipi Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 19:03
                        do mojego dzwonili, rozmowy trwały nawet po godzinę, nikt nie skarzył się że ma polski numer
                        • szczur.w.sosie Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 19:39
                          Do mnie na polską komórkę dzwonili nie tylko z agencji rekrutacyjnej z Pl, ale też z UK. A wysokiej klasy specjalistą nie byłam i nie jestem;) I praca nie była wcale jakaś szczególna.
                • sueellen Re: do szczur.w.sosie 27.01.11, 18:12
                  W wysyłanym CV i podczas rozmów z
                  > agencjami zaznaczał wyraźnie, że jest dyspozycyjny i w każdej chwili może przy
                  > lecieć na rozmowę. Agencje i ewentualni pracodawcy byli bardzo bardzo elastyczn
                  > i, w efekcie leciał tylko raz na tydzień i każdego dnia miał rozmowy. Każdy był
                  > bardzo pomocny.

                  Miałam podobnie. Latałam na kilka dni raz w miesiącu, bywały dni kiedy mialam po 2 rozmowy w jednym dniu. Raz dzwoniłam do Agenta aby mnie pokierowal z Heathrow na Old Street. Samolot sie spóxnił, wiec musiałam przesunąć rozmowę, nie miałam czasu odpalać laptopa, szukać sieci by znaleźć drogę. Nie było problemu. Wyslał mi sms z instrukcja dojazdu
    • lucasa Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 17:43
      hej nie zalamuj sie za szybko, dopiero zaczeliscie :)
      ja pamietam z czasow studenckich, ze studenci ostatnich lat informatyki Politechniki latali na rozmowy do Stanow (potencjalny pracodawca oplacal przelot!), wiec chyba z UK to latwiejsze.
      faktycznie duzo od tego gdzie chcecie mieszkac. jezeli maz jest specjalista na pewno znajdziecie cos szybciej niz pozniej.

      ja mam pozytywny przyklad (tyle, ze z Hiszpani). kolezanka pojechala odwiedzic swoja kolezanke, na tydzien. w pierwszy dzien pobytu miala rozmowe a agencji, za kilka dni rozmowe z firma, zanim wyjechala z Hiszpanii miala juz propozycje pracy. wrocila i zlozyla wymowienie. wiem, ze Hiszpania to nie UK, ale mysle, ze jak ktos jest zdeterminowany to mu sie uda.

      macie tutaj kogos znajomego aby maz mogl sie zatrzymac np. na tydzien i wtedy pochodzic po agencjach?
      powodzenia,
      A
    • mancipi Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 17:47
      ja mogę powiedzieć, bowiem jestem "na czasie"
      mój TŻ podobnie jak twój para sie informatyką, tyle że jest programistą
      1. szukanie pracy
      dopracowane CV, które było sprawdzane przez koleżanką, która świetnie zna ang, pracowała kilka lat w szkocji
      oferty znajdował na www.jobsite.co.uk
      rozsyłal po interesujących go ofertach pracy (programuje w JAVIe), po 2-3 dniach odezwała się do niego pierwsza agencja, która wzięła go pod swoje skrzydła i pierwsze co to bardzo przeorganizowała CV (okazało sie jednak niedopracowane), wskazując co trzeba bardziej uwypuklić, co wyrzucić, co dopisać. gdy to było gotowe zaczęli mu podsyłać konkretne oferty. w miedzyczasie nadal rozsyłał "na własną rękę" zgłosiły się kolejne 3 agencje; w każdej miał swojego opiekuna, tylko z nim się kontakował
      pierwsze rozmowy zawsze były z agentami, sprawdzały znajomość języka, potem rozmowa z wybraną firmą, łącznie miał ich 4. w 2 miał kolejny etap polegający na rozwiązywaniu jakiś zadań, wszystko przez net.
      ostatecznie pojechał na 2 dni do londyny, miał umówione 3 firmy, cały dzień rozmów i testów, potem dostał ofertę i tyle.
      od pierwszych CV do wyjazdu do Londynu minęło jakieś 5-6 tygodni
      przy rekrutacji miał polski nr tel i adres, nie stanowiło to żadnego problemu.
      z informacji od rekrutera przez którego ostatecznie dostał pracę wie że pracownicy z Eur śr wsch są cenieni, rzeczywiście jest sporo CV, ale decyduje znajomosć języka (wielu nie zna go biegle, co ich dyskwalifikuje) i kwalifikacje.
      2. dalszy los
      pracę miał zacząć na początku stycznia i zasadniczo podchodziliśmy do przeprowadzki spokojnie (póki co tylko on się przeniósł)
      3. realia
      okazałao się że znalezienie mieszkania nie jest takie łatwe. zakładaliśmy że będzie jak w PL, oczywiście wiedziałam o wymogach adresu, opinii, listu od pracodawcy itp pierwsze poszukiwania były dramatyczne, szybko zmieniliśmy pułap cenowy, ostatecznie zakończyło się tym że mieszkanie wynajęte jest w 4 a nie 2 strefie (londyn), ale 6 przystanków metrem do pracy więc nie jest źle. wynajem na prywatnym rynku, agencje kłamią w ogłoszeniach tak samo jak prywatni wynajmujący (np dają zdjęcia a potem prowadzą do innego mieszkania), referencje bywają problemem. trzeba uważać na oszustów (nasze doświadczenia z gumtree)
      w związku z powyższym na szukanie mieszkania proponuję zarezerwować sobie trochę czasu-TŻ zajęło to ostatecznie 3 tyg, i nie jest to to co chcieliśmy
      nie było ciśnienia, bo w tym czasie mieszkał u rodziny-bezcenne
      szukając mieszkania od razu mówił że przyjechał z PL, że zaczyna pracę, że ma list od pracodawcy-w ten sposób pozostawali tylko tacy, któzy to akceptują (czyli odpada problem referencji i adresu)
      bilet na metro (chyba miesięczny) za strefy 1-4 - 150ł
      4. konto w banku
      nie było żadnych problemów, wybrał loydsa ponieważ akurat w nim były najkrótsze kolejki (zdziwnienie że banki działają od 10 do 16, czyli wszyscy rzucają się na nie w czasie lunchu)
      dostał od razu zwykłe konto(tzn karta płatnicza, a nie jakaś ograniczona), miał tylko zaświadczenie od pracodawcy, adres podał rodziny, kartę wydali mu od ręki
      5. tel-w wizz air rozdają karty z O2, można doładować po wylądowaniu i działa, tylko trzeba mieć tel bez sim locka, TŻ obecnie jest na etapie poszukiwania czegoś na abonament (tutaj czeka na pierwszy pay pass), ale jeszcze nie chodził po salonach to nie wie czy będą jakieś problemy, w razie czego zostanie z tel na kartę

      moja myśl główna-niech spokojnie szuka pracy z Polski, jak ma znaleźć to znajdzie
      przeprowadzka- niech wyjedzie wcześniej aby zorganizować wszystko,zarezerwuje sobie czas na szukanie mieszkania (co najmniej tydzień)
      dopiero jak wszystko załatwi to ty i dzieci możecie dojechać

      co do CV to TŻ rozesłał ich ok 100, wiec życzę wytrwałości i trafienia do pożadnej agencji

      • sueellen Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:18
        > 5. tel-w wizz air rozdają karty z O2, można doładować po wylądowaniu i działa,
        > tylko trzeba mieć tel bez sim locka, TŻ obecnie jest na etapie poszukiwania cze
        > goś na abonament (tutaj czeka na pierwszy pay pass), ale jeszcze nie chodził po
        > salonach to nie wie czy będą jakieś problemy, w razie czego zostanie z tel na
        > kartę

        Od razu uprzedzam aby nie tracił czasu n O2. Odpadłam w ich credit checku - tel na abonament dostalam dopiero po 2 latach pobytu. Credit check robią dopiero gdy przejdzie sie przez 15-20min procedure wypelniania formularzy, wiec szkoda fatygi :)
      • black_currant Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:19
        Z agencjami pośredniczącymi w szukaniu pracy jest o tyle fajnie , że takiemu agentowi też zaleźy na tym, żeby znaleźć komuś pracę, bo ma z tego prowizję. W wypadku mojego niemęża agent wręcz przeprowadził mu próbną rozmowę kwalifikacyjną przez telefon w ramach przygotowania, gdy dowiedział się, że on tu pierwszy raz będzie :-)

        Co do mieszkania, to jeśli będziecie korzystać z agencji, to 4-5 dni to minimum - tyle czasu mniej więcej zajmują formalności, gdy już zdecydujecie się na wynajem konkretnego lokum.
        • sueellen Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:28
          Zgadza się - ja miałam 2 rozmowy wstepne z potencjalnymi pracodawcami przez telefon. Z agentami wiecej.
        • nilem Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:34
          Kobiety, jesteście przeboskie a Wasze informacje są bezcenne;)

          Jedno zasadnicze pytanie dotyczące agencji - czy można się do nich zgłosić samemu? Czy czekać aż się sami odezwą? Jeśli samemu, to czy możecie polecić jakiś rekruterów?

          P. szuka głównie przez linkedin, zarejestrował się na www.cvtrumpet.co.uk. Jednak, z tego co czytam, to mimo, że P. angielskim posługje się naprawdę sprawnie, ma CPE, to chyba dobrą inwestycją będzie skorzystanie z usług agencji piszącej profesjonalne CV i rozpoczęcie poszukiwań od nowa;)

          Jeszcze raz wielkie dzięki, po flaszce wina macie od nas jak wylądujemy w UK;D
          • sueellen Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:51
            zacznij od szukania na reed.co.uk, szukaj konkretnej oferty, z rekruterem i agencją "zaprzyjaźniłam się" w miedzyczasie.
          • mancipi Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 19:13
            u nas było tak, że do niego zgłosiły się agencje, które prowadziły dane ogłoszenie.
            TŻ zrekrutowała ta agencja www.projpartners.com/pp/
            ale CV poprawiała mu inna tylko nie pamietam nazwy
          • mancipi CV 27.01.11, 19:19
            a w tej poprawili mu CV i zorganizowali pierwszą rozmowę
            www.client-server.com/
    • kiotano_woman Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 18:37
      Mogę potwierdzić to, co pisze ania heasley.
      Poważna/wiarygodna angielska agencja, oddział w Ldn z góry nie bierze pod uwagę cv w których, jako adres zamieszkania podana jest Polska. Argument - to jest nie fair, żeby ściagać kogoś spoza kraju w sytuacji, gdy wielu mieszkających na Wyspach straciło pracę i usilnie jej potrzebuje. To by było nieetyczne i mogłoby godzić w reputację agencji, także od strony klienta.

      Kilka lat temu , ta sama agencja, bezproblemowo ściągała ludzi z całego świata, w tym także z PL w sposób opisany tutaj przez innych/ czyli akomodacja, przylot na rozmowe itd./

      Oczywiście nie znaczy to, że tak robia wszyscy.
      • mancipi Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 19:01
        być może się mylę, ale gdy mowa o specjalistach, to chybanie ma dla rekrutera znaczenia gdzie takowy obecnie mieszka. co do jakości agencji to mój TŻ był rekrutowany przez jedną z najlepszych agencji z branży IT (takie były o nich opinie w necie, niestety już nie pamietam która to była), a jak dostał pracę to pierwsze co zrobił jego agent to poprosił o namiary do kolegów TŻ, któych mógłby zainteresować wyjazd
        • bonze Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 19:30
          Java, pewnie dlatego :-) W przypadku zwyklego web usability nie sadze by tak bylo.
          • bonze Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 19:37
            www.itjobswatch.co.uk/jobs/uk/web%20usability.do
            www.itjobswatch.co.uk/jobs/uk/java.do
            dla javy perm ogloszen jest ponad 17000, dla web usability.. 44.
      • basiak36 Re: O szukaniu pracy w UK z Polski 27.01.11, 21:17
        kiotano_woman napisała:

        > Mogę potwierdzić to, co pisze ania heasley.
        > Poważna/wiarygodna angielska agencja, oddział w Ldn z góry nie bierze pod uwagę
        > cv w których, jako adres zamieszkania podana jest Polska.

        Zgadzam sie. Jesli dostaje na biurko 100 CV i ma wybierac, raczej bedzie patrzyl tam gdzie mu latwiej. Rekruterzy bardzo pobieznie robia pierwsza selekcje. Jesli ilus kandydatow ma podobne CV, niczym nie wyrozniajace sie, nie zwroca uwage.
        Bylam na bardzo intensywnym kursie pisania CV (pracowalam dla duzej firmy finansowej w City) i kurs byl wlasnie pod ludzi w moim zawodzie - bardzo duzo zmienilam w swoim CV ktore wydawalo mi sie wczesniej super, nawet wedlug paru agencji rekrutujacych:) A potem od razu byly ciekawe oferty pracy. Dobrze napisane CV to podstawa, jedyna rzecz ktora sprawi ze osoba do ktorej je wysylamy zwroci na nie uwage, sposrod ilus innych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja