watek emigracyjny

09.05.11, 23:16
watek "czym jest dla ciebie emigracja" zastanowil mnie na tyle, ze nie moge nie zadac pytania - czy uwazacie ze jesli pisze ktos, ze emigracja to wieczne rozdarcie miedzy pl a uk, to nie ma za bardzo sensu zycie tak "pol na pol"?przeciez to bezsensu - skazywac siebie na takie "meki psychiczne" hmmmm?tesknic ciagle?a moze wziac sprawy w wlasne rece i zaczac od poczatku?no i wrocic.
    • kingaolsz Re: watek emigracyjny 09.05.11, 23:24
      z wlasnego doswiadczenia napisze, ze to bywa przejsciowy stan - sama przez pierwsze 3-4 lata tak mialam, a pozniej sie zadomowilam i od dobrych 6-7 lat juz tego rozdarcia nie rejestruje, a i Polska staje sie z czasem nieco obcym miejscem ( zmienia sie tak samo jak my)
      • krzywa.easy Re: watek emigracyjny 09.05.11, 23:31
        mam chyba podobnie, ale czasem zastanawia mnie jak ktos pisze ,ze nawet po nastu latch czuje to rozdarcie, a wiadomo -z kazdym rokiem trudniej cos zmienic.wiec sie tkwi.ale czy o to chodzi?pytanie zaczepne, wiem.
    • agg3 Re: watek emigracyjny 09.05.11, 23:36
      nie wiem czy umialabym zyc tak "rozdarta" pomiedzy 2 krajami.
      jakos nie czulam tego i wkurzalo/wkurza mnie jak niektorzy ciagle o polsce gadaja, ze to i tamto... albo jak im tu zle, bo tesknia za tym czy za tamtym. kurde, to niech wracaja.

      mi jakos latwo ta cala emigracja przyszla. decyzja byla spontaniczna, nie mialam zadnego planu, po prostu "poplynelam z pradem" ;)
      • m0nalisa Re: watek emigracyjny 10.05.11, 01:45
        mnie z kolei przyjaciel namawial chyba 3 lata wczesniej ale ja nie chcialam, w koncu zaczelam rozwazac mozliwosc i kiedy decyzja zapadla to byla swiadoma i na zawsze ( nie wykluczajac sytuacji kiedy w wieku geriatrycznym zrobie sie "byc moze" sentymentalna ) dlatego nie tesknie i staram sie zrozumiec tych ktorzy tesknia i wspominaja ze serce goni tam ale lepiej zyc tu.
    • 18_lipcowa1 Re: watek emigracyjny 10.05.11, 08:30
      krzywa.easy napisała:

      > watek "czym jest dla ciebie emigracja" zastanowil mnie na tyle, ze nie moge nie
      > zadac pytania - czy uwazacie ze jesli pisze ktos, ze emigracja to wieczne rozd
      > arcie miedzy pl a uk, to nie ma za bardzo sensu zycie tak "pol na pol"?przeciez
      > to bezsensu - skazywac siebie na takie "meki psychiczne" hmmmm?tesknic ciagle?
      > a moze wziac sprawy w wlasne rece i zaczac od poczatku?no i wrocic.


      E tam czemu? Czasem trzeba wybrac mniejsze zło po prostu.
    • lucasa Re: watek emigracyjny 10.05.11, 08:36
      krzywa.easy napisała:

      to nie ma za bardzo sensu zycie tak "pol na pol"?przeciez
      > to bezsensu -

      ale bez sensu dla Ciebie, czy dla tej osoby, co teskni?
      A
    • aniaheasley Re: watek emigracyjny 10.05.11, 08:47
      Tez nie wyobrazam sobie zycia w rozdarciu, w rozkroku, pol na pol.
      Szkoda zycia po prostu. Musze przyznac, ze irytuja mnie osoby, ktore zachowuja sie tak jakby byly tutaj za kare, krytykuja nie tylko chleb i osobne krany, ale w ogole podstawy zycia spolecznego, rodzinnego, w UK, rozmowy czesto gesto zagajaja np. 'a w Polsce dzisiaj zimno' itp.
      Radzilabym wszystkim rozkraczonym raz wreszcie sie zdecydowac i realizowac ten wybor z calym dobrodziejstwem inwentarza :)

      Gdybym po 5 lub wiecej latach tesknila nieustajaco i tak samo mocno, to po prostu bym wrocila do miejsca, do ktorego tak tesknie goraco.
    • havana28 Re: watek emigracyjny 10.05.11, 09:11
      Ja żyję "pół na pół" (na dwa domy) od jakiś 10 lat i nie uważam tego sposobu życia za "bez sensu" czy "męki psychiczne". Dla mnie w tej chwili to coś tak naturalnego, ze nawet o tym nie myśle.
    • derka1 Re: watek emigracyjny 10.05.11, 10:25
      Drogie panie kolezanki zapominaja, ze zycie nie zawsze jest biale lub czarne. Sa tacy, ktorzy asymiluja sie od razu, niektorzy po jakims czasie a niektorzy wcale. Z tesknota tez kazdy radzi sobie roznie. Ja zyje w "rozkroku" juz kilkanascie lat ale wiem, ze sugerowany przez niektore z Was powrot, w moim przypadku nic by prawdopodobnie nie zmienil. Rozkrok by pozostal tylko teraz "w druga strone". Nie jest latwo byc emigrantem. Zazdroszcze tym, ktorzy mysla inaczej.
    • ukasia Re: watek emigracyjny 10.05.11, 14:23
      Tak jak pisały dziewczyny wcześniej, nic nie jest białe albo czarne i nie zawsze można tak po prostu wrócić. Z obserwacji wśród znajomych widzę, że często to kobiety chcą wracać, a facetom tu lepiej/wygodniej/nie tęsknią tak bardzo i żeby nie rozdzielać rodziny, kobiety żyją tu tęskniąc.

      Jeszcze kilka lat temu sama byłam rozdarta. Z jednej strony przyjechałam tu za mężem, który wyjechał za naszym wspólnym chlebem, a z drugiej tęskniłam za rodziną i dziadkami dla mojej córki. Pamiętam, jak codziennie wisiałam na telefonie i zamęczałam moją mamę - musiałam się wygadać, jak przez cały dzień siedziałam sama z dzieckiem bez języka i nadziei na zmiany. Doprawdy, dzisiaj nie mam pojęcia o czym mogłam tak trajkotać ;)
      A potem wyszłam do ludzi, wysłałam dziecko do przedszkola, zaczęłam uczyć się języka.
      Jeszcze później, wiem - jestem cholerną szczęściarą - przyjechali tutaj moi rodzice. Nie muszę widzieć ich codziennie, wystarczy, że wiem, że są blisko.
      I nie tęsknię już za Polską. Fajnie jest pojechać od czasu do czasu i spotkać się z rodziną, ale to tutaj jest mój dom, tam jestem tylko gościem.
      Dzisiaj skończyłam pisać moje ostatnie zaliczenie na 1 roku studiów, mam sporo planów i możliwości dalszego rozwoju. Czuję się spełniona i szczęśliwa :) A pomyśleć, że przyjechałam tutaj z może 10-cio wyrazowym zasobem słownika j. angielskiego.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja