Maluch w samolocie

07.06.11, 08:42
Z nie chodzacym niemowlakiem nie mialam problemu ale podroz z prawie 2 latkiem ktory 10 minut nie usiedzi..??

macie jakies wskazowki jak przytrzymac takiego malca na miejscu??

I czy to prawda ,ze Ryanair nie wpuszcze ludzi z malymi dziecmi jako pierwszych do samolotu?? Nigdy do tej pory nie latalam Ryanairem , mam nadzieje,ze choc wozek pod samolot mozna??
    • marenika Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 09:04
      co do Ryanair to raczej nie wpuszczają, więc lepiej wykupić sobie pierszeństwo wejścia na pokład i wtedy wchodzisz poza główną kolejką razem z innymi co wykupili pierszeństwo. Wózek możesz mieć aż do wejścia do samolotu--zostawiasz koło schodów.
      Co do malucha to będzie ciężko-sama to przerabiałam. Moja córka książeczkami i innymi zabawkami interesowała sie kilka minut a potem sie nudziła. Ja nie pozwalałam jej latać po samolocie bo mnie wkurzaja takie dzieciaki i rodzice, którzy na to pozwalają. Moja córka siedziała sobie na podłodze(ale nie w przejściu oczywiście tylko pod naszymi fotelami;)) i tam zbierała różne papirki itp...Specjalnie mnie to nie uszczęśliwiało ale lepsze to od łażenia po pokładzie lub mędzenia wszystkim wokoło... Zabierz jakieś przekąski-najlepiej coś co na codzień dziecko nie dostaje-może uda się je trochę przekupić;)..Interesowała ją tez zwykła gazeta, która czytała pani obok nas-może warto zabrać jakąś?? Na szczęście to tylko dwie godziny-siadaj przy oknie to zawsze można cos pokazywac i jakoś to będzie!!Głowa do góry:))
      • pelagia_pela Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 10:10
        Ryanair na pewno nie wpuszcza rodzin z dziecmi po za kolejnoscia. Widzialam kiedys jak takie rodziny, ktore sie ustawily z przodu zostaly odeslane na sam koniec kolejki przy wrzaskach panienki z ryanaira, ze jak ktos chce pierwszenstwo to niech za nie placi. Unikam tej linii jak moge, niestety nie zawsze sie da.
        Podobno dobrze jest miec nowa zabawke, taka ktorej dziecko nigdy nie widzialo jeszcze - wtedy jest zainteresowane i posiedzi chwile.
        • wiwi1 Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 10:35
          Nas raz wpuscili bez priority boarding i nie kazali isc na koniec kolejki, ale prawda jest taka, ze to priority boarding nic nie daje, po prostu szybciej przechodzisz do autobusu w ktorym czekasz na reszte pasazerow a juz do samolotu wchodzisz na zasadzie kto pierwszy.
          Najlepiej to mialo rozwiazane BA, ktore swego czasu latalo do Krakowa, ze mozna bylo sobie na necie zaznaczyc, ktore miejsca sie chce w samolocie.
          Jesli chodzi o podroz z 2 latkiem to ja nie mam nic przeciwko, zeby sobie jednak chodzil po samolocie i rozprostowal nozki, podroz szybiej zleci i mozna duzo ciekawych rzeczy w samolocie pokazac. Zabawki i ksiazeczki, wlasnie mialam pisac, ze jakas nowa zabawka jest dobrym pomyslem oraz jakies filmiki, bajeczki jesli jest taka mozliwosc na telefonie albo innym odtwarzaczu.
          Pozdrawiam:)
          • mrs.t Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 10:39
            poza wspomnianym arsenalem zbaawek, czy czyms co chocby na 5 minut TWOJE dziecko zajmie, zalezy co tam poza bieganiem lubi, mozna tez sprobowac wycelowac z drzemka....chocby polgodzinna ;)
    • ciocia_ala Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 10:32
      Na pewno rodziny z dziecmi nie maja perwszenstwa. Mam to nieszczescie latac z Ryanairem dosc czesto. Dwulatce bralam DVD player, albo dawalm telefon, zeby ogladala sobie bajki. Sadzalam kolo okna, a sama na srodkowym siedzeniu, zeby bylo wiecej miejsca. Mialam tez naklejki, jakies ksiazeczki do malowania, drobne zabawki (typu farma w pudelku), magnesy, srtempelki (oczywiscie nie wszysko naraz). Dziecko tez mialo towarzysza pdorozy, u nas to byla Upsy Daisy. Mala dawala jej dyrektywy, gdzie ma siedziec i wogole opiekowala sie nia.

      Co do pierwszenstwa wejscia na poklad, to zalezy skad sie leci. Jak trzeba jechac do samolotu autopusem, to pierwszenstwo maja Ci, co wykupa pierwszenstwo, a potem... dopycha sie pierwszych z kolejki zwyklej :) To zdazylo mi sie np. z EasyJet.

      Ja polecam wsiadanie tylnymi drzwiami. Duzo mniej ludzi i szbciej.
    • kingaolsz Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 10:51
      Probowalam zawsze dziecko zmeczyc przed lotem, nie dac spac wczesniej, wtedy mlodziez zasypiala jak tylko samolot wystartowal. Nigdy nie pozwalalam chodzic po samolocie i zaczepiac innych - za co nawet pare osob na koniec lotow sie do mnie odezwalo, ze "bali sie usiasc kolo matki z dziecmi, ale sa przyjemnie zaskoczeni, ze nie bylo ani glosno ani nerwowo" ( jakos 3 razy mialam taka sytuacje).

      Nowe zabawki, jak masz iPhona ( czy inny tel w tym typie) to moze sciagnij pare bajek, ktore moga dziecko zainteresowac, przekaske, ktora dziecko lubi, a rzadko dostaje.

      Kolejka z pierwszenstwem jest porazka w moim mniemaniu - kiedys wykupilam i okazalo sie, ze tylko jakies 10 osob z danego lotu nie mialo tej przepustki, a reszta i tak sie kotlowala. Z drugiej strony zawsze musi byc wystarczajaca ilosc miejsc, a z dzieckiem nikt Cie nie rozdzieli i w razie czegos stewardessa pomoze znalezc miejsce. To tylko 2h, wiec nie az tak zle.
      • justmaga Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 11:02
        w zasadzie to racja jada z dwoma corkami to musze z nimi siedziec. Moze faktycznie nie warto wykopowac priority boarding??
        Iphona nie mam , ale moze mi sie takie male dvd zmiesci do bagazu.

        dzieki za rady
      • natalinka.londyn Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 11:07
        też niestety mam tego pecha że najczęściej podróżujemy ryanair... tak jak poprzedniczki pisały, zmęczyc dziecko przed lotem, żeby ucięło sobie drzemkę, kupic jakąś nową zabawkę/książeczkę, zabrac przekąski. swoją drogą, dlaczego tak strasznie bronicie dzieciom chodzic po samolocie? oczywiście w czasie, gdy stewardessy nie jezdza z wózkami... mój 14 miesięczny synek jest bardzo energicznym dzieckiem i nie wysiedzi w miejscu 2 godziny, to niewykonalne, stoi w alejce między rzędami, uśmiecha się do pozostałych pasażerów, gada i pokazuje sobie coś paluszkiem... nigdy nie odstawiał mi cyrków, a latalismy już hoho, wiele razy :)
        • kingaolsz Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 11:30
          natalinka.londyn napisała:

          > swoją drogą, dlaczego tak stra
          > sznie bronicie dzieciom chodzic po samolocie? oczywiście w czasie, gdy stewarde
          > ssy nie jezdza z wózkami... mój 14 miesięczny synek jest bardzo energicznym dzi
          > eckiem i nie wysiedzi w miejscu 2 godziny, to niewykonalne, stoi w alejce międz
          > y rzędami, uśmiecha się do pozostałych pasażerów, gada i pokazuje sobie coś pal
          > uszkiem... nigdy nie odstawiał mi cyrków, a latalismy już hoho, wiele razy :)

          Poniewaz wiekszosc ludzi woli miec swiety spokoj najzwyklej w swiecie.
          Sama nie lubie jak mnie obce dzieci zaczepiaja, przeszkadzaja, zagaduja, kopia w siedzenie, nachylaja sie nad siedzeniem i moja glowa.
          Nasze dzieci sa slodkie i superanckie dla nas i najczesciej tylko dla nas ( oczywiscie sa osoby, ktore lubia wszystkie dzieci, ale sa mniejszoscia raczej).

          A i jeszcze dla autorki watku, pewnie wiesz, ale pilnuj picia przy starcie i ladowaniu - bol ucha to moze byc straszny problem. Moj 5-latek juz 20 min przed ladowaniem odczuwa dyskomfort i bol i pare razy mialam problem, bo z bolu nie mogl wytrzymac ( wczesnie tego problemu nie bylo az tak). Daje mu pic, gume do zucia, cos co go skloni do czestego przelykania.
          • natalinka.londyn Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 11:59
            a ja nadal obstaję, że jednak mniej przeszkadzałoby ci usmiechajace się, gaworzące dziecko stojace/chodzące od zanoszącego się od płaczu przez pół lotu bo rodzice zabronili wstac a co dopiero przejsc się po pokładzie...
            • mama-123 Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 12:20
              Ja obstaje przy usmiechajacym sie maluchu siedzacym z mama czy tata i nie przeszkadzajacym innym pasazerom, chyba, ze Ci wyraznie chca sie bawic z dzieckiem.
              • black_currant Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 12:24
                Mi szczerze mówiąc nie przyszlo do głowy, żeby dać dziecku chodzić bez potrzeby po samolocie. Mam jakos zakodowane, że w samolocie się siedzi, chyba, ze idzie się do toalety.
                • natalinka.londyn Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 14:58
                  kurcze, a mi nie przyszloby do glowy, żeby pozwolic dziecku płakac przez godzine :(

                  Re: Maluch w samolocie
                  Autor: black_currant ☺ 07.06.11, 11:48
                  Dodaj do ulubionych
                  Odpowiedz cytując Odpowiedz
                  U mnie niestety w tym wieku to był koszmar :-(
                  Syn leciał pierwszy raz gdy miał rok i 10 miesięcy - wszystko było ok, dopóki nie musiałam go zabrać do toalety, żeby mu zmienić pieluszkę, bo wtedy zobaczył, że po samolocie można chodzić. Tak więc pierwsza godzina lotu była spokojna (bawił się zabawkami, 'gadał' z siostrą, czytałam im książeczki), druga godzina to była walka z ryczącym dzieckiem, które chciało chodzić po pokładzie.
                  • black_currant Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 15:03
                    Na swoje usprawiedliwienie powiem, że kolejna podróż i wiele następnych (a lataliśmy sporo, bo przez półtora roku mąż był tutaj, a ja z dzieciakami w Warszawie) przebiegły bezproblemowo - młody zrozumiał, że po samolocie się nie chodzi.
                    Z perspektywy czasu jestem zadowolona - później jak sama latałam z dwójką miałabym spory problem, gdyby jednemu dziecku zbierało się na wycieczki
          • basiak36 Re: Maluch w samolocie 08.06.11, 19:24
            > Poniewaz wiekszosc ludzi woli miec swiety spokoj najzwyklej w swiecie.

            Jesli ktos az tak lubi, moze sobie leciec business class z BA, tam dzieci brak:). A jesli nie, to niestety trzeba znosic latanie z pospolstwem, dzieci tez ludzie:)
            Ostatnio dziecko jakiejs pani kopalo dosc mocno, poprosilam aby mamusia przypilnowala malucha, i nie bylo problemu. Moje dzieci jak byly male, chodzily sobie po samolocie, blisko mnie, ale chodzily:) Nikomu ze spiacych pasazerow nie przeszkadzaly:)
            • mama-123 Re: Maluch w samolocie 09.06.11, 11:17
              Zgoda Basiu, ale jednak chodzi wlasnie o nieprzeszkadzanie innym, a nie o brak dzieci. Moje dzieci, czy zreszta Twoje jak piszesz, nie przeszkadzaja innym pasazerom, bo weiedza jak sie maja zachowywac i ja tez pasywna matka nie jestem tylko raczej zapobiegam klotniom, krzykom czy znudzeniu.
              Oczywiscie jesli jakis maluch do mnie podejdzie, to chetnie zagadam czy sie nawet pobawie, ale nie moge byc traktowana jako niania.
              • basiak36 Re: Maluch w samolocie 11.06.11, 22:53
                mama-123 napisała:

                > Zgoda Basiu, ale jednak chodzi wlasnie o nieprzeszkadzanie innym, a nie o brak
                > dzieci. Moje dzieci, czy zreszta Twoje jak piszesz, nie przeszkadzaja innym pas
                > azerom, bo weiedza jak sie maja zachowywac i ja tez pasywna matka nie jestem ty
                > lko raczej zapobiegam klotniom, krzykom czy znudzeniu.
                > Oczywiscie jesli jakis maluch do mnie podejdzie, to chetnie zagadam czy sie naw
                > et pobawie, ale nie moge byc traktowana jako niania.

                Ja sie w 100% zgadzam, i np nie denerwuje mnie to ze dzieci placza, ze sobie laza, samolot jest dla wszystkich ludzi, szczegolnie tanie linie:))
                Owszem irytowaloby mnie gdyby ktos mnie traktowal jako nianie, i np jakies dziecko zaczelo mnie zaczepiac a ja bym spala, i mama dziecka by nie zareagowala.
                Ale ludzie zwykle pilnuja, rzadko sie zdarza zebym musiala poprosic aby dziecko z tylu nie kopalo w oparcie:) Zwykle rodzice sami pilnuja. Moja coreczka ostatnio sobie zachciala kopac, od razu jej zabronilam, widzialam ze pani siedzaca przed nia sie odwrocila i slyszac ze mala upominam, podziekowala mi. Ludzie zwykle sa ok:)
    • black_currant Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 11:48
      U mnie niestety w tym wieku to był koszmar :-(
      Syn leciał pierwszy raz gdy miał rok i 10 miesięcy - wszystko było ok, dopóki nie musiałam go zabrać do toalety, żeby mu zmienić pieluszkę, bo wtedy zobaczył, że po samolocie można chodzić. Tak więc pierwsza godzina lotu była spokojna (bawił się zabawkami, 'gadał' z siostrą, czytałam im książeczki), druga godzina to była walka z ryczącym dzieckiem, które chciało chodzić po pokładzie.

      Tak więc do rad poprzedniczek dołączę jedną - od początku mówić dziecku, ze po samolocie się nie chodzi - może jeśli z góry przyjmie, że nie wolno nie będzie próbowało (mój syn do momentu tego nieszczęsnego wyjścia do toalety przyjął, że fotel w samolocie to coś jak fotelik samochodowy - nie ma opcji wyjścia)
      • ciocia_ala Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 11:56
        No tak, ale moja dziecko w wieku 2 lat bylo odpieluchwane i jak mowila, ze chce sisi to nie chcialam ryzykowac :) Pozwalam za to przejsc na drugi koniec samolotu, spokojnie zrobic siku, umyc raczki, poogladac sie w lusterku, posiedziec, sprawdzic, gdzie papier itp. I tak mijalo nam 10 minut na trasie miejsce-toaleta-miesjce. Cenne 10 minut :) Staralam sie jednak, by bylo to juz przy kocowce lotu.

        Majac 3-latke wciaz sie stresuje, co to dziecko sobie tam wymysli.

        Aaaa jeszcze polecam malowanki wodne - w najgorszym razie rozchlapie troche wody :) My mamy konkretnie to:

        www.amazon.co.uk/Galt-America-A3079H-Water-Animals/dp/B000UFEGUK/ref=sr_1_1?ie=UTF8&qid=1307440516&sr=8-1
        Dziecko bylo zajete bite 45 minut.
        • wiwi1 Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 12:21
          No ja tez nie rozumiem dlaczego dziecko ma siedziec przez cala podroz. Przeciez dziecko musi sobie nozki rozprostowac, pochodzic troche , mozna go wziac za raczke i pokazywac rozne rzeczy to jest dla dziecka bardzo interesujace. Lepiej to niz tak jak napisala poprzedniczka dziecko ktore caly czas placze bo wyjsc nie moze.
          Ja bym tam nie chciala byc przywiazana do siedzenia na cale 2 godziny lotu musze sie przejsc chwilke po pokladzie.
          Tez czesto latamy i jakos nie zdarzylo mi sie zeby moje czy inne dzieci mnie zaczepialy czy zachowywaly sie jakos bardzo glosno lub byly wyjatkowo "niegrzeczne". Bardziej mi przeszkadza jesli juz to wycie dzieci, ktore nie emoga wstac, ale i to jestem w stanie zrozumiec, bo to przeciez sa dzieci.
          Zreszta jesli komus towarzystwo innych lub dzieci przeszkadza to mozna sobie jakis prywatny lot wykupic.
          Pozdrawiam:)
          • kingaolsz Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 12:34
            > Zreszta jesli komus towarzystwo innych lub dzieci przeszkadza to mozna sobie ja
            > kis prywatny lot wykupic.
            > Pozdrawiam:)

            taaaaa

            swoja droga dlatego wole jezdzic samochodem niz latac

            a w samochodzie tez nie wytrzymujecie tych 2 godzin? my nie mamy problemu, darcia, wycia nie ma, po prostu pewne zasady sie wprowadza - tak jak w samochodzie siedzi sie w foteliku ( o zgrozo przypietym pasami), tak samo w samolocie sie siedzi na tylku ( chyba, ze trzeba do toalety, ale u nas problemu nie ma, bo pilnuje, zeby sie zalatwili przed wejsciem na poklad).
            • mamumilu Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 15:36
              o to Ty jeszcze dzieci nie znasz :) - przy pierwszej dwojce powiedzialabym tak samo - dziecko wie, ze w foteliku sie siedzi i koniec kropka - dzieci nie cyrkuja - tez myslalam, ze ja to taka dobra matka, ktora wie jak dzieci wychowac a inne sie nie znaja - zycie nauczylo mnie pokory.
              Trzeci egzemplarz nie cierpi siedziec przypiety, wytrzymuje gora 30min w foteliku - jak zasnie to dodatkowe 30, bo nie zdarza mu sie spac dluzej niz pol godziny i mozesz peknac, a nie dasz rady go uspokoic. Nie pomaga jedzenie, picie, zabawki, ksiazeczki, zabawiajce rodzenstwo itd - wracamy zawsze na syrenie i jest to dla nas wszystkich koszmar. Lecimy za miesiac i juz sie boje :(
              W ubieglym roku mial 4 mce i wiekszosc lotu przespal, teraz raczej nie ma mowy - nie wiem jeszcze co wymysle - mam nadzieje, ze po sasiedzku beda mili ludzie i nie beda mieli nam za zale jak bedzie zagadywal - jedyna nadzieja w tym, ze jest towarzyski i lubi podloge :D
              Droga powrotna bedzie samochodem i to bedzie wielki test :) - nawet nie wiemy o ktorej wyjezdzac, zeby na pociag zdazyc - nie mamy pojecia ile trzeba bedzie z nim przystankow robic :(
              • mama-123 Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 15:50
                Jesli taki egzemplarz mowisz to moze:
                1. Przetrzymaj troche z jedzeniem, jesli bedzie glodny, to zejdzie mu troche na zjedzenie jakiegos posilku, najlepiej opozniaj caly posilek podczas lotu, tak zeby zajelo mu to jak najdluzej.
                2. Opoznij sen tak bardzo jak mozesz, tak zeby po posilku chcial spac.
                3. Kup zabawki, malowanki, klocki lego czy cos temu podobne.
                4. Najlepiej kup tez kolorowe gazety, nawet katalog z Argos-u i ogladajcie wybierajac np zabawke, ktora chcialby kupic.
                5. Powiedz dziecku, ze ma siedziec i ze inni pasazerowiechca odpoczac. Z doswiadczenie wiem, ze dziecko roczne rozumie bardzo dobrze, co sie do niego mowi.
                6. Kup cos dobrego do jedzenie czy picia i powiedz, ze to bedzie nagroda za to, ze bedzie ladnie siedziec.
                7. Wez ulubione ksiazki do samolotu.
                8. Kup fajne kredki czy pisaki.
                9. Dzieci uwielbiaja party bags - moze kup jakis.
                10. Wez cos do sluchania, co dziecko lubi.
                • mamumilu Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 18:27
                  rady dobre - ale za rok w moim przypadku :) trudno wytlumaczyc 14miesiecznemu dziecku, ze inni pasazerowie chca odpoczac albo, ze dostanie nagrode :) Wiesz na jak dlugo takie dziecko jest w stanie sie skupic na czyms :) - plecak z zabawkami wezmiemy i bedziemy sie bawic :)
        • pelagia_pela Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 12:23
          Mnie nie przeszkadzaja dzieci chodzace po samolocie z rodzicami. Jesli nie biegaja i nie krzycza to co w tym zlego? Wolalabym spacery niz drace sie dziecie w fotelu za mna, albo moje wlasne :). Moje dziecko jeszcze nie chodzi, ale ostatnio nie mialam sily juz jej trzymac na kolanach i posadzilam ja na podlodze w przejsciu - oczywiscie zabieralam jak tylko ktos szedl. Podloga brudna koszmarnie, ale dziecie sie uciszylo na chwile.
        • yadrall Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 12:47
          Hej!
          Do rad poprzedniczek dodam,ze najgorszym momnetem w czasie lotu z maluchem jest start i ladowanie,bo wtedy dziecko musi byc na Twoich kolanach...
          Moj sobie znalazl zabawe-kleczal kolo fotela (miedzy rzedami) i zjadal paluszki po kawalku z siedzenia (mialam rozlozona pieluche tetrowa i na tym paluszki).
          Co do siedzenia z corkami-tak jak z mala Cie nie rozdziela tak juz z duza moga jak najbardziej. Ona jest traktowana jako dorosla osoba (chyba po 13-14rz) i moze zostac posadzona osobno. No i pamietaj,ze mlodsza do 2 urodzin nie ma wlasnego miejsca w samolocie,wiec moze sie okazac,ze zostaniecie z mala na jednym miejscu bez mozliwosci manewru...
          • justmaga Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 13:21
            no nie wiem bo bilet kupuje sie dla niej jak dla dziecka (do 16 r zycia ) czyli niby dziecko a ona ma 12 lat wiec jednak ludze sie,ze nas nie rozdziela..
            Dlatego,ze wiem,ze mlodsza nie ma swojego miejsca to jednak wole zeby starsza siedziala obok :)

            ale teraz mnie nastraszylas i juz sama nie wiem kupowac to pierszenstwo czy nie..
            • pelagia_pela Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 13:24
              Wydaje mi sie jednak, ze nie mozna rozdzielac - takie dziecko nie moze podrozowac bez opiekuna. Watpie zeby zaloga ryanaira chciala opiekowac sie niepelnoletnim na pokladzie :). Moga zajac sie moim jak chca, ja chetnie napije sie kawy :)
    • ingaki Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 12:25
      ja leciałam ryanairem sama z dwójką dzieci i dla mnie nawet było lepiej że nie weszłam pierwsza a weszłam do samolotu ostatnia i jakoś mniej czasu musiałam do startu ich w samolocie uspokajać bo oboje nie za bardzo chcieli lecieć.. Wózek tak jak już Panie pisały można mieć do samych schodów samolotu.. a najlepiej tak jaj było pisane już nową zabawke jakąś nową książeczke, ja miałam nowe książeczki z naklejkami to syn troche powyklejał sobie i troche go to zaiteresowało.. no i miałam psp z nagranymi bajkami to tez go zainteresowalo i byl spokój a młodszy całe szczęście zasnął na jakiś czas podróży ;) Powodzenia życze!!
      • panixx Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 14:11
        My latamy Rayanair, bo nie mamy innego wyboru.
        Ja nie wykupuje priority boarding, bo nie mam ochoty pozwolic im na jeszcze wieksze obskubanie mojego portfela:) Zazwyczaj staramy sie byc wczesniej i ustawiamy sie na przodzie kolejki. Jak postawie tam wozek i swoje torby, to potem nawet mozemy jeszcze pospacerowac po hali, do toalety - miejsce w kolejce zajete.
        Choc sama nie lubie jak inne dzieci wrzeszcza i zaczepiaja innych pasazerow, to jednak rozumiem, ze sa rozne dzieci i czasami po prostu NIE DA sie usadzic malego dziecka na pupie przez 2 godz. Poza tym moj syn jest bardzo towarzyski i zwykle wszedzie zagaduje ludzi, nie jestem w stanie zakleic mu buzi plastrem i zakazac odzywania sie do innych.
        My spacerujemy do toalety i troche przebywamy na samym tyle samolotu pod toaletami. Oczywiscie zabieramy nowe przekaski, nowe bidony z piciem, zabaweczki, ksiazeczki.
        Gdy syn mial ok 2 lat bardzo zainteresowal sie naklejkami. Kupilam mu na lot 'sticker book' z setkami naklejek, tak sie tym zajal, ze CALUTKI lot przesiedzial w miejscu. Nie moglam w to uwierzyc!
      • yadrall Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 14:13
        Kurcze myslalam,ze staarsza ta Twoja corka :) W takim wypadku mysle,ze Was nie rozdziela-chyba,ze samolot bedzie napchany na maxa w co watpie.
        Ja latam Wizzair i tam rodzicow z dziecmi wpuszczaja bez kolejki. Jest to dla mnie plus o tyle,ze jak jest malo ludzi w samolocie to mam szanse na caly rzad miejsc. No i ja staram sie siadac blizko WC,bo jakos moj synek zawsze musi zrobic kupe w czasie lotu...
        A kiedy lecicie?
        • justmaga Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 15:27
          lecimy w polowie lipca. Normalnie tez latam Wizzairem ale teraz musze Ryan'em wiec chce wczesniej sie dowiedziec co i jak zebym sie w ostatniej chwili nie musiala w tylek pietami kopac :)
          • murasaki33 Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 17:00
            Nie ma co demonizowac, ja latam tylko ryanair i nigdy nie mialam problemu w miejscami. Ostatnio weszlismy na samym koncu na poklad, mielismy dosc stojacych w scisku i dyszacych w szyje pasazerow, i obsluga poprosila kogos o przesiadke, aby nam dac miejsca obok siebie. Mina tej osoby wskazywala na totalne niezadowolenie, byc moze miala wykupione pierwszenstwo wejscia i ja na koncu przeniesli z jej ukochanego fotela:)?
            Poza tym w PL zawsze, gdy lece, prosza rodzicow tuz po wejsciu ludzi z pierwszenstwem wejscia. W UK nie. A i tak potem jest tradycyjny bieg rodakow na polamanie nog, bo by siedzen moglo zabraknac:) Wiec PB jest zupelnie bez sensu.
            Co do dzieci w samolocie, ponoc ryanair ma zrobic loty dla osob bez dzieci. I dobrze.
            Bo moze to niektorym przeszkadzac i to baaaardzo, ale nie musi. Corka jest wspanialym pasazerem, zawsze takim byla od malenkosci, syn jest demonem energii i naprawde musze sie starc, zeby przezyc start i ladowanie, czyli czas przypiecia pasami. NIC go nie utrzyma w miejscu, jedzenie czy gadzety nie robia na nim wrazenia, nawet gdy normalnie jest to czas jego spania to nie zasnie, chodzimy caly lot i rozdajemy usmiechy:) Przynajmniej jest cisza i spokoj, i pasazerowie sasiedzi zwykle komentuja, ze jest niezwykle grzecznym chlopcem. zawsze tez sie trafia ktos, kto lubi dzieci i okazuje to zagadujac go, co zawsze pozwala na pogaduchy i czas leci. Wersja - syn w fotelu - wrzask i placz non stop, tej wersji nie stosujemy z szacunku dla innych. Tak mamy, gdy jedziemy autem, juz mysle o zakupie zatyczek do uszu, czasem do pobliskiego tesco nie da rady dojechac bez afery.
            Generalnie po kazdym locie musze sie dwa dni regenerowac:)))
            • pelagia_pela Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 17:30
              Jedyny powod dla ktorego lubie byc pierwsza w samolocie to taki, ze probuje ocalic miejsce kolo nas zeby bylo wolne :). Zastawiam torbami :). Moje dziecko nie ma jeszcze miejsca w samolocie i jak kolo nas nie ma nikogo to moge ja wtedy posadzic tam z zabawkami, no i wiecej miejsca na graty.
            • kjan76 Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 22:34
              Murasaki33 moja panna urodzona 5 dni po twoim synku i w samochodzie zachowuje sie dokladnie tak samo, dalsze wyjazdy nie wchodza w gre bo jak juz dojedziemy na miejsce to nam sie odechciewa wszystkiego.
              3 miesiace temu tez z nia lecialam do Polski, w jedna i w druga strone jak tylko moglismy rozpiac pasy to bylo spacerowanie po korytarzu, inaczej placz (czyt. ryk), nowe zabawki zainteresowly ja tylko na czas startu, jedzenie ja wtedy nie interesowalo (byla wielkim niejadkiem). W drodze powrotnej przetrzymalismy ja ze spaniem i zrobilam najwiekszy blad bo mloda byla juz przemeczona i zasnela nam tylko na pol godziny, po obudzeniu marudzila az do konca lotu bo byla dalej zmeczona i nie mogla zasnac, nawet noszenie nie pomagalo. Na szczescie mialam wyrozumialych wspolpasazerow.
              Ja zawsze siadam na miejscu od korytarza wlasnie dlatego zebym mogla z mloda pospacerowac jak juz nie moze wysiedziec.
              • murasaki33 Re: Maluch w samolocie 07.06.11, 23:53
                Kjan76, lacze sie w bolu:) Raz jeden jedyny pojechalismy autem do PL, rok temu.... eeee chwilowo nie planujemy tego wyczynu ponownie. Generalnie - fotelik to wrog numer 1 mojego syna. Aktualny i mam nadzieje, ze chwilowy wrog nr 2 - warzywa:)
                • ciocia_ala Re: Maluch w samolocie 08.06.11, 07:16
                  Ja tylko dodam, ze moje dziecko dziecieciem bedac nienawiidzilo jezdzic samochodem. Jadac z Polski musielismy zatrzymywac sie co godzine na pol godziny (na szczescie jechalismy najpierw do
                  Holandii). Za to juz rok pozniej spokojnie jechalismy na poludnie Francji. Dziecko bylo grzeczne. Co rusz jedynie podrzucalam kolejnme zabawki.
        • ciocia_ala Wizzair 07.06.11, 18:32
          Pierwszenstwo dla rodzin z dziecmi DO 2 roku zycia. Potem zwykla kolejka. Przynajmniej tak bylo jak lecialam ostatnio.
    • dag_dag Re: Maluch w samolocie 08.06.11, 00:16
      Ja leciałam ostatnio z demolką-dwulatką i torpedą-siedmiolatką 11 godzin w jedną stronę. Przy wysiadaniu sąsiedzi gratulowali mi cudownych, niemarudzących i niepłaczących dzieci :D Aż śmiałam się całą odprawę. Najbardziej pomógł syrop na wymioty, po którym obie są zawsze ospałe i naklejki z funtowca, którymi oblepiły cały samolot. Pomyśl, co interesuje Twoje dziecko i wymyśl coś, zawsze weź coś nowego. Za ~miesiąc będę znowu leciała z dziewczynami i na pewno zapakuję dla młodszej mysz komputerową z kabelkiem, obiekt jej westchnień.
      Wykup sobie pierwszeństwo wejścia, jeśli zależy ci na tym. A właściwie, dlaczego ludziom z dziećmi tak zależy żeby wejść pierwszymi i co za tym idzie dłużej posiedzieć w jednym miejscu?
      • mamumilu Re: Maluch w samolocie 08.06.11, 10:46
        a co to za syrop? Podejrzewam, ze moze nasz malec ma chorobe lokomocyja i jest mu najzwyczjniej w swiecie niedobrze po 20-30 min i stad ten cyrk. Tak bylo ze starszym - w foteliku, w ktorym jezdzil tylem byl cyrk po 10min. Po przesiadce do wiekszego uspokil sie, ale zaczely sie wymioty po jakims czasie. Mlodszemu nic przesaiadka nie pomogla i obawiam sie, ze nudnosci moga byc przyczyna. Na starszego nie dzialaja lagodne srodki przeciw chorobie lokomocyjnej a nie mam pojecia czy jest cos dla takich maluchow ponizej 2 roku zycia - musze sie wybrac do apteki i przetestwac jak cos jest - mam nadzieje, ze to bedzie rozwiazaniem problemow z jazda.
        • dag_dag Re: Maluch w samolocie 11.06.11, 17:19
          Hej, nie widziałam wcześniej, że pytałaś o syrop. Mamy Phenergan. Dawałam też i najmłodszej córce, gdy ta nie miała jeszcze 2 lat. Na moje dzieciaki działa rewelacyjnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja