derka1
11.06.11, 21:22
Sytuacja jest nastepujaca:
Mlodzieniec 7 miesiecy
od kilku tygodni zabkuje (wsadza rece i wszystko inne dostepne do buzi, slini sie, marudny ale do wytrzymania),
przeszlismy w ubieglym tygodniu z Cow&Gate1 na 3 chociaz biust nadal okazyjnie w uzyciu
jemy oprocz mleka warzywa, mieso, owoce
Od dzisiaj, od 4 rano jakis koszmar, przedziwne ataki, ktore charakteryzuja sie naglym odrzucaniem czy takim wyginaniem glowy albo glowy i reszty ciala do tylu i strasznym wiskiem. Zajmowana pozycja w danym momencie nie ma znaczenia - ale jakby wiekszy bol czy dyskomfort w pozycji lezacej; ogromne poirytowanie podczas zmiany pieluchy. Przychodza nagle i nagle odchodza. Wczoraj 5 rzadkich zielonych kup, dzisiaj jedna solidna, tez zielona o wyraznie nieprzyjemnym zapachu (przepraszam za opisy). A jak w koncu zasnie to powieki i dookola powiek robi sie takie sine (ale to juz wczesniej widzialam wiec moze niekoniecznie ma zwiazek z aktualna sytuacja). A, podczas tych "atakow" nie pcha rak do buzi, nie jest zainteresowany smarowaniem dziasel dentinoxem, chociaz zazwyczaj sprawia mu to wielka przyjemnosc wiec to chyba zwiazku z zebami nie ma (????).
Co to moze byc i czym to potraktowac by minelo? Dzisiaj w ciagu dnia zdarzyly nam sie 2-3 godziny spokoju i mlodzieniec byl caly szczesliwy, a my razem z nim. A potem wszystko od poczatku :-(.
Gdyby ktos mial jakas sugestie - bede dozgonnie wdzieczna bo wychodze z siebie widzac jak sie meczy :-(. Dzieki wielkie.