Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu odebrano

15.06.11, 23:10
Natknęłam się na taki arykuł w gazecie:

Po tym, jak 23- letnia Polka poszła z dzieckiem do szpitala z powodu wysypki i zaczerwienienia w okolicach krocza. Tymczasem służby socjalne odebrały jej dziecko. Jak mówi kobieta, pojawiły się zarzuty najpierw molestowania i duszenia dziecka, potem pobicia. Jak twierdzi, pracownicy służb socjalnych wymusili na niej podpisanie dokumentów o zgodzie na odebranie dziecka. Sprawą zajmuje się polska ambasada

Zamieszczone zostało to dziś na portalu gazety, ale artykuł już zniknął. Czy ktoś wie o co chodzi?
    • galadriella Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 08:05
      Czytałam ten artykuł.
      Chodzi pewnie o to, że jeśli umierają baby Peter i Khyra to służby medyczne i socjalne są "be" że nic nie zrobiły - a jeśli coś robią to są "be" bo jak śmiały podejrzewać matkę, przecież była z Polski...
      Relacja matki była mocno histeryczna, także przez nieznajomość języka.
      Włączył się już konsulat, więc wszystko zostanie wyjaśnione i jeśli podejrzenia się nie sprawdzą to dziecko pewnie wkrótce wróci do rodziny.
      • clonek13 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 10:54
        galadriella napisała:

        > Czytałam ten artykuł.
        > Chodzi pewnie o to, że jeśli umierają baby Peter i Khyra to służby medyczne i s
        > ocjalne są "be" że nic nie zrobiły - a jeśli coś robią to są "be" bo jak śmiały
        > podejrzewać matkę, przecież była z Polski...
        > Relacja matki była mocno histeryczna, także przez nieznajomość języka.
        > Włączył się już konsulat, więc wszystko zostanie wyjaśnione i jeśli podejrzenia
        > się nie sprawdzą to dziecko pewnie wkrótce wróci do rodziny.

        jak mozesz pisac ze reakcja matki byla mocno histeryczna?jaka bylaby twoja reakcja gdybys poszla leczyc dziecko ale do domu juz bys z nim nie wrocila ? wypilabys herbate i poszla spac>???

        reakcja matki jak najbardziej na miejscu, czytalam caly artykul,byl wczoraj na londynek.net ale nie bylo nic wiecej opisane, co,jak dlaczego, skad podejrzenia, nic , tylko ze dziecko mialo wysypke w miejscach intymnych (z tym poszla do lekarza) i ze potem jej powiedziano ze dziecko bylo duszone i molestowane, a jeszcze pozniej ze bite.....wszystko bardzo chaotycznie opisane, duzo pytan sie nasuwalo, nie pisalo nic co to za rodzina, pisano ze matka zyje z partnerem wiec byc moze to nie ojciec dziecka....itp....mnie w tym wszystki dziecka szkoda i wole niewyobrazac sobie co czuje ta matka......
        • drosophila.melanogaster Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 14:39
          Probowalam znalezc ten artykul ale nic juz nie ma,na angielskich stronach tez nic nie znalazlam(moze dacie rade podlinkowac?).Wydaje mi sie,ze jesli wezwano pracownikow socjalnych to rzeczywiscie dziecko musialo miec jakies niepokojace slady na ciele.Wspolczuje tej matce bardzo,pewnie nawet nie byla swiadoma,ze cos zlego moze sie dziac.Mam nadzieje,ze szybko sie wszystko wyjasni.Czy pamietacie ile to dziecko mialo lat?
          • clonek13 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 14:56
            drosophila.melanogaster napisała:

            > Probowalam znalezc ten artykul ale nic juz nie ma,na angielskich stronach tez n
            > ic nie znalazlam(moze dacie rade podlinkowac?).Wydaje mi sie,ze jesli wezwano p
            > racownikow socjalnych to rzeczywiscie dziecko musialo miec jakies niepokojace s
            > lady na ciele.Wspolczuje tej matce bardzo,pewnie nawet nie byla swiadoma,ze cos
            > zlego moze sie dziac.Mam nadzieje,ze szybko sie wszystko wyjasni.Czy pamietaci
            > e ile to dziecko mialo lat?

            syn 3 lata jej ma, z tego artykulu tak wynikalo, ja jeszcze jeszcze zyje tym molestowaniem dziewczynki (chlopak matki poszedl siedziec, bardzo brutalny gwalt, molestowanie jej corki gdy matka byla na zakupach....az sie poplakalam) czytalam jakos 2 miesiace o tym , to sie stalo chyba rok temu ale teraz poszedl do wiezenia itd...
            no wlasnie nic nie pisali wiecej o tym chlopczyku, jakies slady itd, tylko wysypka, moze zdiagnozowano jaka chorobe weneryczna, nie wiem , na podpuche to nie wygladalo, artykul duzy i na kilku portalach,,,echh

            nie moge juz znalesc artykulu,ale fragmenty sa gdzie niegdzie:
            www.forum.kobiet.pl/w-brytania-tragedia-polki-w-szpitalu-odebrano-jej-dzieck-t245227.html
            • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 15:53
              Czy to o to chodzi?
              www.przyszloscwprzeszlosci.info/teraniejszo/38-teraniejszo/2766-wielka-rozpacz-matki-pomocy-zabrali-mi-dziecko-
              • asica74 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 16:46
                Teraz to juz pachnie teoria spiskowa:( podsluchy na telefonie, okropne panie, ludzie swiecacy latarka po oczach...
                • drosophila.melanogaster Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 17:58
                  Dzieki za link.W sumie to troche mieszane odczucia mam teraz,zwlaszcza po przeczytaniu niektorych komentarzy pod listem tej pani.
        • galadriella Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 14:56
          Znając tutejsze procedury - tak, poszłabym spać, a na drugi dzień zgłosiłabym się tam gdzie każą i uczestniczyła w zaproponowanych czynnościach.

          Niemożliwym jest w ciągu kilku godzin potwierdzić czy dziecko wykazujące "child abuse syndrom" jest rzeczywiście krzywdzone czy nie. Wszyscy podejrzewający taki przypadek mają obowiązek go zgłosić, a służby socjalne mają obowiązek NAJPIERW zapewnić dziecku bezpieczeństwo, a potem sprawdzić zarzuty.
          Uznaję, że zdrowie i bezpieczenstwo - a czasem nawet życie - dzieci zabieranych w uzasadnionych przypadkach jest warte więcej niż dyskomfort rodzin w tych nieuzasadnionych.

          Za mocno histeryczną uznałam opowieść jak to ją zmuszono do podpisana zgody - nie wierzę, że ktoś ją torturował czy nawet podnosił głos. Podejrzewam, że usłyszała że jak nie podpisze to rzecz trafi do sądu (czyli wyjaśnienie procedury) i uznała to za zmuszanie...
          Także pretensje jak to długo czekała - tak jakby dziecko z wysypką powinno było postawić na baczność cały zespół A&E; a potem jakby urzędnicy i polscy tłumacze (wyłącznie polscy! bo miała też wielkie pretensje, że raz była to Litwinka) powinni byli mieszkać pod drzwiami jej pokoju i być w 5 minut gotowi do pracy.
          Dodatkowo wciąganie mediów - konsulat całkowiecie wystarczył aby matkę wesprzeć.

          Sytuacja była dla matki szokiem, to na pewno, zwłaszcza jeśli to nie ona krzywdzi dziecko i nie podejrzewa że jest ono krzywdzone przez kogoś z najbliższego otoczenia. Ale skoro lekarze czegoś się dopatrzyli - nie ma na to innej rady niż poddać się sprawdzeniu, mocno przesadzone wybuchy urazy i pretensji nic w tym nie pomogą.

          Fakt że artykuł zniknął pozwala mi przypuszczać że dziennikarz lub redakcja poszli po rozum do głowy...
          • 3-mamuska Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 02:27
            galadriella napisała: > w uzasadnionych przypadkach jest warte więcej niż dyskomfort rodzin w tych nie
            > uzasadnionych.
            Ty chyba jestes nie normalna.

            Za mocno histeryczną uznałam opowieść jak to ją zmuszono do podpisana zgody - n
            > ie wierzę, że ktoś ją torturował czy nawet podnosił głos. Podejrzewam, że usłys
            > zała że jak nie podpisze to rzecz trafi do sądu (czyli wyjaśnienie procedury) i
            > uznała to za zmuszanie...
            Mials kiedy doczynienia z policja? ja tak i darly sie jak wariatki 2 policjantki ,nie pozwolily dojsc do slowa,moja siostra chciala wyjascnic co sie stalo to jej kilka krotnie przerwaly,mnie juz nie chcali sluchac ,do tego w raporcie z policji byl blad dotyczacy tego ze 1.5 rocznego synka zostawilam z siostra ktora mial 5 lat,a on byl z siostra ale moja, ktora ma ponad 30.Jak mi babka z socjalu o tym powiedzial to byla w szoku jak te klamliwe s..ki moga byc policjantkami.
            Bardzo zaluje ze z szoku nie spytalam o nazwiska i nie zlozylam skargi.
            Syn 10 letni po ich "pomocy" spal z siostra bo tak sie bal,a nigdy nawet nie spal z nami nawet jako maluch.
            Wiec nie pitol bzdur ze oni chca pomoc.Zastrasz tak ze czlowik nie wiem co ma zrobic,do tego obcy kraj nie znasz sie tak dokladnie na przepisach i kruczkach.
            Po tym jak zachowala sie policja u mnie w domu to w nocy chcialm dzieci do polscki wywiesc.Nawet czepily sie moich drzwi w domu,ktore sie rozlazly pod wplywem wilgoci i maz je scisnal pasami,nie pasowali im ze nie mam ID meza w domu i byly zdziwione ze on ma je przy sobie w pracy.A jak poszlam do kuchni zrobic dziecku mleko to powiedzial do siostry ze ja ignoruje,a ja 3 dzieci w domu ze szkoly jesc chcialy ,ale ja mam stac przed nia na bacznosc,wystrczylo zeby siostra im powiedzial wszystkie potrzebne wiadomosci a ja zajelam sie dziecmi.
            POtem wpadly 2 natespne o 21.15 do domu ze chca zobaczyc dzieci i drze japke przy dzieciach spiacych nad ich glowami.Zero szacunku ze dzieci spia zeby zejsc na dol i tam pogadac,nie one dyskutuja na lozkiem dzieci.Jak sie odezwlam zeby byly cicho i zeby zejsc na dol,to powiedzial ze do mojego meza ze rozmawiac ze mna nie bedzie.
            Wiem jedno ze nigdy chodzby nie wiem co sie dzialo nie zwroce sie o pomoc do policji ani w niczym nie pomoge ,i nigdy nie wpuszcze juz za prog.A nastepnym razem wyciagne telefon i zaczne nagrywac jak one sie zwracaja do ludzi.
            A pani z socjalu po rozmoawie z nami powiedzial ze ona nie widzi nic i tylle zamykaja sprawe.
            TYlko ze 4.5 miesiaca nam nerwow naszarpali.Bo akorat bylismy w trakcie zmiany mieszkania 3 dzni przed przeprowadzka,maz powiedzial gdzie sie wyprowadzmy podal adres nazwe agnecji no wszytsko,a oni potem ze my dzieci ukrywamy.
            Pani przyslal list ze bedzie o 15.30 na wizycie u nas w domu gdzie juz nie mieszkalismy ,a do tego dzieci koncza szkole o 15,15 i ja godzine jade do domu ,to niby ja mam zdazyc na jej wizyte,glupia baba.List przyszedl za pozno.juz po dniu wizyty,malo tego tydzien po przeprowadzce.
            • galadriella Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 10:41
              3-mamuska napisała:
              > Ty chyba jestes nie normalna.

              A dziękuję, bardzo się cieszę.
              Jeśłi za normę przyjmiemy opisane wizyty policji w środku nocy to nie, na szczęście nie jestem normalna - nigdy moja rodzina nie dała nikomu powodu do takich wizyt.
              Ani powodu do zainteresowania służb socjalnych moim dzieckiem.
              I z przyjemnością przy swojej nienormalności pozostanę.

              Nie dopatrzyłam się w tej haotyczno-emocjonalnej opowieści powodów, dla których Cię służby "nękały" ale nie podejrzewam żeby tak nagle wpadły w nocy do śpiącej słodko bogu-ducha-winnej rodziny... Więc jeśli zaniedbujesz dzieci to bardzo dobrze, że ktoś się o nie troszczy i Cię sprawdza. Dokładnie to miałam na myśli pisząc, że bezpieczeństwo dzieci jest ważniejsze niż dyskomfort ich rodzin i w pełni podtrzymuję tę opinię.

              Bez względu co myślę o Tobie nie chciałabym, żeby Twoje dziecko było kiedyś bohaterem nagłówków analogicznych do tych o baby Peterze - i w tym celu całkowicie usprawiedliwiam Twoje straszliwe przejścia z policją i służbami socjalnymi...

              Bardzo bym chciała, żeby służby były w stanie na tyle nastraszyć podejrzane rodziny, że chociażby ze strachu (skoro ludzkie uczucia w stosunku do swoich dzieci są im obce) przestały je krzywdzić. I żeby ani baby Peter ani Khyra nigdy się nie powtórzyły.
              • 3-mamuska Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 20:27
                galadriella napisała: > Nie dopatrzyłam się w tej haotyczno-emocjonalnej opowieści powodów, dla których
                > Cię służby "nękały" ale nie podejrzewam żeby tak nagle wpadły w nocy do śpiące
                > j słodko bogu-ducha-winnej rodziny...
                przeczytaj co napisalam jeszcze raz,bo w dzien byla u mnie policja ,a o 21 przyjechal patrol sprawdzic czy dzieci maja opieke.I to ona wchodzac do dzieci do pokoju nie umiala sciszyc geby.

                > Jeśłi za normę przyjmiemy opisane wizyty policji w środku nocy to nie, na szczę
                > ście nie jestem normalna - nigdy moja rodzina nie dała nikomu powodu do takich
                > wizyt.

                jakos nie doczytalas ze to nie byl srodek nocy tylko 21,a cala sprawa miala miejsce o 16.

                Więc jeśli zaniedbujesz dzieci to bardzo
                > dobrze, że ktoś się o nie troszczy i Cię sprawdza. Dokładnie to miałam na myśli
                > pisząc, że bezpieczeństwo dzieci jest ważniejsze niż dyskomfort ich rodzin i w
                > pełni podtrzymuję tę opinię.
                Nie zaniedbuje dzieci bo pani z socjalu powiedzial ze ona widzi ze wszystko jet ok ,ze dbam o dzieci i ze widzi jaki mamy dobry kontakt z dziecmi i jak sie o nie troszczymy,zreszta i ze szkoly dzieci jest super opinia z play grup mlodszego.A sprawda dotyczyla zupelnie czegos innego jak bicie czy molestowanie czy zaniedbanie.

                > Bez względu co myślę o Tobie nie chciałabym, żeby Twoje dziecko było kiedyś boh
                > aterem nagłówków analogicznych do tych o baby Peterze - i w tym celu całkowicie
                > usprawiedliwiam Twoje straszliwe przejścia z policją i służbami socjalnymi...

                Nigdy moje dzieci nie beda bohaterami takich naglowkow,bo tu nie chodzilo o bicie czy cos w tym stylu.Tylko o to ze 10,5 letni syn, pojechal 4 stacje metra sam,gdy po niego poszla on juz siedzial w kantorku na stacji.A chora corka zostala w domu.1.5 roczniak byl z moja siostra.

                Więc jeśli zaniedbujesz dzieci to bardzo
                > dobrze, że ktoś się o nie troszczy i Cię sprawdza.
                Wlasnie te policjantki nie troszczyly sie o dzieci prowadzac glupia dyskusje nad spiacym dzieckiem ,gdzie mozna bylo pogadac w salonie na dole nie przeszkadzajac dzieciom.
                Od tamtej pory nikt sprawdzac mnie nie musi,i wlasnie moje historia dowodzi tego, ze oni zamiast pytac i sprawdzic, dzialaja nawet ze szkoda dla rodziny,a potem nikt tego nie wroci ze dzieci sie boja do dzis policji.
                Do tego zanim ona sie zajwila u nas to minelo kika tygodni czyli jak sie tak troszcza,1 dzien o 16 i 21, a potem mozna z dzicmi zrobic co sie chce.Bo dupy system i tyle.

                i w tym celu całkowicie
                > usprawiedliwiam Twoje straszliwe przejścia z policją i służbami socjalnymi...

                Taki zasytrasznie nic nie dalo ,bo chodznbym widzial ze cos sie dzieje to nigdy nikomu nie zglosze,tak jak byl sobie taki domek obok naszego, gdzie byly takie rodziny co zostali z mieszkania wyrzuceni i takie male dziewczynki 3-4 letnie,biegaly po podworku i przyleglym wielkim parku, caly dzien, brudne,do mojej corki jak sie przywytala to taka wiazanke poscily ze ja bylam w szoku.Az mojej corce sie przykro zrobilo.A ojciec tylko darl gembe i siedzial w fotelu z piwem w rece i mecz ogladal (widac bylo go przez otwarte drzwi balkonu jak sie szlo do parku).Zreszta cale podwork dzieckiaow malych ponizej 10 r.z i wszystkie przeklinaly ,bily sie,a pani ktora tym sie opiekowala tym domem, nikomu nie zglosila,ze tak sie tam dzieci zaniedbuje.

                Bardzo bym chciała, żeby służby były w stanie na tyle nastraszyć podejrzane rod
                > ziny, że chociażby ze strachu (skoro ludzkie uczucia w stosunku do swoich dziec
                > i są im obce) przestały je krzywdzić. I żeby ani baby Peter ani Khyra nigdy się
                > nie powtórzyły.
                Wlasnie to im powiedzialm babce z socjalu, zeby zajeli sie takimi rodzinami ,to nie wiedziala co powiedziec.
    • steph13 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 15:17
      Przeczytalam wczoraj artykul i doszlam do wniosku, ze sprawa zostala rozdmuchana przez tutejsze polskie media poniewaz dotyczy Polki. Artykul nie dyskutowal czy podejrzenia lekarzy byly sluszne czy nie, jedynie relacjonowal reakcje matki i jej znajomego, ktory przekazal informacje do polskiej prasy. Byc moze cala sprawa byla nieporozumieniem chociaz mozliwe, ze lekarze nie bez powodu uznali wysypke za podejrzana. Jej wyrzekania na powolny precedens, zlych tlumaczy itp brzmialy pathetic. Nie potrafila rzucic swiatla na przyczyny wysypki, fair enough, ale rowniez nie starala sie ich dociekac. Jej partner byl tylko wspomniany na marginesie, tendencyjnie lub nie. There is no smoke without fire? Kto wie, niewatpliwie wszystko sie wyjasni. Dobrze jednak wiedziec, ze chociaz czasami social services staraja sie chronic vulnerable children. A to, ze matka jest Polka jest zupelnie bez znaczenia.
      • mmomy Off topic 17.06.11, 00:01
        Czy naprawde Polacy nie mowia juz w swoim rodowitym jezyku tylko musza tworzyc mieszanki polsko angielskie?O co chodzi? Czy w jezyku polskim nie ma odpowiednikow?? Po prostu jest to zenujace ze niektorzy juz sa tak bardzo english ze zapominaja swojego wlasnego jezyka....
        • m0nalisa Re: Off topic 17.06.11, 08:51
          hehehhe no tak, nie ma sie do czego przyczepic wyrzucmy komus brak cooltury (musialam - przepraszam) i wyksztalcenia.


        • steph13 Re: Off topic 17.06.11, 09:33
          mmomy napisała:

          > Czy naprawde Polacy nie mowia juz w swoim rodowitym jezyku tylko musza tworzyc
          > mieszanki polsko angielskie?O co chodzi? Czy w jezyku polskim nie ma odpowiedni
          > kow?? Po prostu jest to zenujace ze niektorzy juz sa tak bardzo english ze zapo
          > minaja swojego wlasnego jezyka....

          Upowazniam Cie niniejszym abys czula sie za mnie oficjalnie zazenowana. Better now?enowana
          • steph13 Re: Off topic 17.06.11, 09:39
            Po prostu jest to zenujace ze niektorzy juz sa tak bardzo english ze zapo minaja swojego wlasnego jezyka....

            I a propos: kettle black etc, jako ze 'off topic' to doskonaly przyklad braku odpowiednikow polskich i ach tak wielkiej dbalosci o jezyk nadwislanski. Laughable!
      • sueellen Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 17:37
        Jezu, kobieto. Pisz po polsku albo wcale bo ten twoj ponglisz jest paskudny!!! Czytać się tego nie da.
        • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 17:45
          Oj nie przesadzaj. Zdarzaja sie to gorsze "kfiatki", najczesciej w jezyku ojczystym.
          • monstroteratum.furiosum Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 18.06.11, 01:16
            Moge sie pod toba podpisac? Ciekawe, ze tych piszacych po "polskiemu" nikt sie nie czepia, a wystarczy ze ktos wtraci cos po angielsku i juz jest zdrajca narodu.
            • jaleo Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 18.06.11, 12:01
              monstroteratum.furiosum napisała:

              > Moge sie pod toba podpisac? Ciekawe, ze tych piszacych po "polskiemu" nikt sie
              > nie czepia, a wystarczy ze ktos wtraci cos po angielsku i juz jest zdrajca naro
              > du.

              A juz szczyt absurdu to wytykanie komus angielskojezycznych wtracen jako "off topic" :-DDD
              • steph13 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 18.06.11, 19:13
                jaleo napisała:

                > monstroteratum.furiosum napisała:
                >
                > > Moge sie pod toba podpisac? Ciekawe, ze tych piszacych po "polskiemu" nik
                > t sie
                > > nie czepia, a wystarczy ze ktos wtraci cos po angielsku i juz jest zdrajc
                > a naro
                > > du.
                >
                > A juz szczyt absurdu to wytykanie komus angielskojezycznych wtracen jako "off t
                > opic" :-DDD
                Jaleo, zgadzam sie, ale nie w powyzszym kontekscie.
        • steph13 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 18:07
          sueellen napisała:

          > Jezu, kobieto. Pisz po polsku albo wcale bo ten twoj ponglisz jest paskudny!!!
          > Czytać się tego nie da.

          Popros Council to ci tlumacza dadza, NALEZY SIE!
          • sueellen Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 18.06.11, 20:51
            Nie council tylko urząd miasta!
            • jaleo Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 18.06.11, 20:59
              sueellen napisała:

              > Nie council tylko urząd miasta!

              Council to nie jest to samo, co polski urzad miasta!
              • steph13 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 18.06.11, 21:48
                > sueellen napisała:
                > > Nie council tylko urząd miasta!

                Malo ze nic nie wnosisz do dyskucji to ... , jakby to delikatnie przelozyc na klasyczny polski, siusiasz pod wiaterek?
                • erga4 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 01.07.11, 22:11
                  czy coś się wyjaśniło w tej sprawie?
    • agg3 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 17:32
      Nie czytalam tego artykulu i nie znam sprawy, ale musialy byc jakies przeslanki skoro zabrali dziecko. Nikt "od tak" nie zabiera matce dziecka...
    • gypsi Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 22:31
      Tragedia matki? A gdzie ochrona dziecka?
      Sa watpliwosci - trzeba wyjasnic. Jest podejrzenie maltretowania/molestowania - zabiera sie dziecko w bezpieczne miejsce do czasu wyjasnienia sprawy.
      Mieszka sie w kraju o innym jezyku niz ojczysty - uczy sie tego jezyka, a nie oczekuje darmowego tlumacza - niech juz sie ta parodia wreszcie skonczy.
      A w ogole nie podoba sie - mozna wrocic do Polski albo pojechac do innego kraju.
      • steph13 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 22:36
        Brawo gypsi!
        Te sentymentalne bzdury mocno graja mnie na nerwach. Polacy zawsze niewinni tylko caly swiat sie nad nimi zneca, pojecie historycznie i histerycznie zakodowane w mentalnosci narodu.
        • gypsi Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 22:58
          A bo juz mnie to roszczeniowe "bo sie nalezy" wkurza.


          • 3-mamuska Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 02:41
            gypsi napisała:

            > A bo juz mnie to roszczeniowe "bo sie nalezy" wkurza.
            >
            Wiesz gypsi jakos BYBY P ,nie zosyal odebrany ,chodz wiele osob wiedzialo ze go maltretuja,ale matka byla angielka.
            A za to ze go zabili jakie wyroki dostali 3 i 6 lat, a chlopak ktory niby zgwalcil angielke dostal 2 razy dozywocie.Wiec mysle ze pochodzenie ma znaczenie.
            • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 08:38
              I moze dlatego, ze nie zrobione bylo nic w sprawie bAby P, teraz dmuchaja na zimne. Bez wzgledu na pochodzenie, bo ja w teorie o maltretowanych tylko i wylacznie Polakach nie wierze.

              "Niby" to sie nikogo zgwalcic nie da. Co mu udowodnili. Wiec moze Ty tym razem nie "pitol" o tym, jak to niewinny syneczek-aniolek polskiej mamusi, ktory starszym sasiadkom nosi zakupy i niewidomych przez jezdnie przeprowadza, siedzi niewinny w wiezieniu za "niby" gwalt (jezeli mowimy o tej samej sprawie, to pozwole sobie przypomniec, ze nie tylko ten lobuz kobiete zglalcic, pobil ja tak, ze zostala kaleka i zostawil pod samochodem, zeby umarla).
              • 3-mamuska Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 20:33
                glasscraft napisała: "Niby" to sie nikogo zgwalcic nie da. Co mu udowodnili. Wiec moze Ty tym razem
                > nie "pitol" o tym, jak to niewinny syneczek-aniolek polskiej mamusi, ktory star
                > szym sasiadkom nosi zakupy i niewidomych przez jezdnie przeprowadza, siedzi nie
                > winny w wiezieniu za "niby" gwalt (jezeli mowimy o tej samej sprawie, to pozwol
                > e sobie przypomniec, ze nie tylko ten lobuz kobiete zglalcic, pobil ja tak, ze
                > zostala kaleka i zostawil pod samochodem, zeby umarla).
                Nie chodzilo o to ze bronie go,tylko o to ze jak kara za znecanie sie nad dzieckiem tygodniami i jaka za to kara,bo anglicy.
                A jaka kara o gwalt i pobicie.
                Nich gniija rowno w wiezieniu , to co ze ja okleczyl to ma siedziec dluzej ,hmm no tak bo ona do konca zycia sie bedzie meczyc to lepiej zabic jak tego malucha mniejsza kara sie chociaz dostanie.
                Dlaczego jego nie zabrano po tylu podejrzeniach, a polce po 1 razie zabrali dziecko.
                A mogli po prostu go gdzies z matka umiescic ,bo to nie ona z nim byla caly dzien, a jej partner.Do tego jak pomysle co to dzcko przezylo,ty chcialbys zeby zabrali ci dzieci na kilka tygodni, ach bo maja jakies niejasnosci?
                • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 20:47
                  Co ty wypisujesz na milosc boska?!
                • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 21:05
                  3-mamuska napisała:

                  > Dlaczego jego nie zabrano po tylu podejrzeniach, a polce po 1 razie zabrali dziecko.
                  > A mogli po prostu go gdzies z matka umiescic ,bo to nie ona z nim byla caly dzien, a jej >partner.

                  A czy Twoim zdaniem lekarze, policja i socjalni maja pod reka szlana kule i natychmiast beda wiedziec, ze to partner matki dziecko krzywdzi, a nie ona?

                  >Do tego jak pomysle co to dzcko przezylo,ty chcialbys zeby zabrali ci dzieci na kilka tygodni, >ach bo maja jakies niejasnosci?

                  No to w koncu zdecyduj sie, maja te dzieci zabierac od razu, zeby nie bylo powtorki Baby P, czy tez olewac sprawe i puszczac potencjalego kata z dzieckiem do domu? Bo to troche jak z ciastkiem - nie da sie jednoczesnie zjesc i miec...
                  • 3-mamuska Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 21:13
                    glasscraft napisała: > No to w koncu zdecyduj sie, maja te dzieci zabierac od razu, zeby nie bylo powt
                    > orki Baby P, czy tez olewac sprawe i puszczac potencjalego kata z dzieckiem do
                    > domu? Bo to troche jak z ciastkiem - nie da sie jednoczesnie zjesc i miec...
                    Wiesz jednak miedzy 1 razem, a wieloma podejrzeniami (przypadek Paby P) jest jeszcze 2,3,4,5 ,do tego popieram jedna z dziewczyn, ze jesli matka sama zglosila sie do lekarza,to nie moglo/nie musialo byc jej wina i powinni potrzymac ich w szpitalu nawet tydzien pod nadzorem,az przyjda wyniki badan.
                    • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 21:22
                      Nie musiala, ale mogla byc jej wina. Poczytaj o Manhausenie by proxy...
                      A moze do drugiego razu by nie doszlo? A moze to, a moze smo... nie, nie chcialabym zeby moje dziecko zostalo mi odebrane. Ale rowniez nie chcialabym czytac kolejneo artykulu o kolejnym dziecku zameczonym na smierc, bo wladze nic nie zrobily...
                      • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 21:24
                        Munchausenie by proxy, oczywiscie...
                    • m0nalisa Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 21:48
                      wiesz co bardzo sie mylisz- to ze matka sie sama zglosila nie znaczy ze nic dziecku nie zrobila, jest taka choroba psychiczna- nie chce mi sie teraz szukac jak sie ona nazywa- gdzie matki i opiekunowie krzywdza dzieci a potem prosza o pomoc.
                      • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 21:52
                        kidshealth.org/parent/general/sick/munchausen.html
                        • m0nalisa Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 21:54
                          Grass jestes wielka wlasnie o tym myslalam
                • m0nalisa Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 21:27
                  czekaj czekaj nie wiem czy sie nie myle ale ta zgwalcona kobieta przez polaka chyba zmarla jakos niedawno tak?
                  • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 21:35
                    Umarla w kwietniu 2010
            • steph13 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 08:44
              >chlopak ktory niby zgwal
              > cil angielke dostal 2 razy dozywocie.Wiec mysle ze pochodzenie ma znaczenie.

              Typowy kompleks polski; nie wazne co robimy, jesli nas ukarza to za narodowosc. Totalna bzdura. Jesli powaznie tak szacujesz tutejszy wymiar sprawiedliwosci to powinnas wyniesc sie do innego kraju.

              • 3-mamuska Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 20:36
                steph13 napisała: > Typowy kompleks polski; nie wazne co robimy, jesli nas ukarza to za narodowosc.
                > Totalna bzdura. Jesli powaznie tak szacujesz tutejszy wymiar sprawiedliwosci t
                > o powinnas wyniesc sie do innego kraju.
                A nie widzisz roznicy miedzy znecaniu sie i doprowadzeniu do smierci malego dzicka,a gwaltu?i jaka kara.Rodzina tego chlopca czemu nie dostala wiekszej kary ,powinni gnic w wiezieniu do konca zycia ,za to co zrobili.
      • illegal.alien Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 23:34
        Jezeli list z podanego linku jest prawdziwy, to myslisz, ze jezyk ma tu cos do rzeczy?
        • t.edyta Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 23:45
          Kazdy ma prawo mieszkac gdzie chce.
          Ma PRAWO do tlumacza,tak jak przestepca,gwalciciel ma prawo do adwokata,wiec te uszczypliwosci i wszechobecna tu pogarda dla rodakow jest niepotrzebna.

          Czasami lekarze popelniaja pomylki(nie mowiac o gp-ksiaakowco-internetowcach:D
          • illegal.alien Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 00:18
            Edyta, oczywiscie, ma prawo do wszystkiego, ale ma rowniez pewne obowiazki.
            No i jezeli zwracasz ogolowi uwage, ze jest pogardliwo-uszczypliwy, to sama wykaz sie szacunkiem - pisanie o GP, ze sa 'ksiazkowo-internetowi' IMHO nie miesci sie w ramach szacunku.

            Nie wiem, czy list opublikowany pod linkiem powyzej jest autentyczny. Nie wiem rowniez, czy jego tresc, a raczej forma, jest wynikiem intensywnych emocji, ale Barbara wyglada na mocno zagubiona kobiete, ktora rzucila sie po pomoc do wszystkich. Niestety, publikujac swoje sprawy, dala przyzwolenie na ich komentowanie - co niniejszym czynie.
            IMHO, gdyby sprawa odbywala sie w Polsce, znalazlyby sie podobne wymowki 'bo ja nie wiedzialam' - no przykro mi, ale nieznajomosc prawa niczego nie usprawiedliwia.
            • t.edyta Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 08:51
              illegal.alien napisała:

              > Edyta, oczywiscie, ma prawo do wszystkiego, ale ma rowniez pewne obowiazki.
              > No i jezeli zwracasz ogolowi uwage, ze jest pogardliwo-uszczypliwy, to sama wyk
              > az sie szacunkiem - pisanie o GP, ze sa 'ksiazkowo-internetowi' IMHO nie miesci
              > sie w ramach szacunku.
              >
              >
              Ze co????
              A jaki ja nieszacunek napisalam?
              Napisalam fakty,ktore sa powszechne i wiadome.
              Mam wraznie ze jestes w wieku mojej corki i nie rozumiesz dokladnie polskiego.
              • illegal.alien Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 09:33
                Jezeli ktos tu niedokladnie rozumie, co czyta, to jestes to Ty - pisanie o GP, ze sa 'ksiazkowo-internetowi' nie jest stwierdzaniem faktow. Jest po prostu i zwyczajnie brakiem szacunku.
                Takiego slowa jak 'nieszacunek' w jezyku polskim nie ma - a wiec nie tylko nie rozumiesz, co czytasz, ale z pisaniem tez masz problemy.
                Z mojej strony EOT.
                • t.edyta Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 09:47
                  illegal.alien napisała:

                  > Jezeli ktos tu niedokladnie rozumie, co czyta, to jestes to Ty - pisanie o GP,
                  > ze sa 'ksiazkowo-internetowi' nie jest stwierdzaniem faktow. Jest po prostu i z
                  > wyczajnie brakiem szacunku.
                  > Takiego slowa jak 'nieszacunek' w jezyku polskim nie ma - a wiec nie tylko nie
                  > rozumiesz, co czytasz, ale z pisaniem tez masz problemy.
                  > Z mojej strony EOT.



                  Nie tylko z pisaniem mam problemy:D

                  Pozdrawiam i usmiechu zycze.
                  Spacer rozjasnia umysl....
          • steph13 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 08:51
            t.edyta napisała:

            > Kazdy ma prawo mieszkac gdzie chce.
            > Ma PRAWO do tlumacza,tak jak przestepca,gwalciciel ma prawo do adwokata,wiec te
            > uszczypliwosci i wszechobecna tu pogarda dla rodakow jest niepotrzebna.

            Trafilas w samo sedno:wszyscy maja PRAWA, ale logiczne OBOWIAZKI, jak np nauka jezyka, rzetelna opieka nad dzieckiem, dobor 'partnera' , ktory dziecka nie skrzywdzi, nie dotycza najwyrazniej klasy osob takich jak ta Barbara. Dziwie sie, ze kots jej jeszcze nie wyslal do polskiej Mekki w postaci CAB.
            >
            > Czasami lekarze popelniaja pomylki(nie mowiac o gp-ksiaakowco-internetowcach:D
    • judyta76 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 16.06.11, 23:54
      według mnie kazdy mógł popełnic jakiś bład..nie ma dymu bez ognia..skoro dziecko zatrzymano do wyjasnienia sprawy musialo miec jakies niepokojace objawy..social services czasem sie czepiaja, ale to dla dobra dziecka..
      jesli chodzi o matke ..ciezko oceniac..gdyby miała cos wspolnego z molestowaniem dziecka pewnie nie zawiozlaby go na A&E..byc moze jest tak zapracowana i zmeczona ciaża ze cos przeoczyla i ktos z otoczenia zle traktuje malucha..
      jesli chodzi o lekarzy w UK to nie wrzucałabym wszytskich do jednego worka..sa dobrzy..lepsi i calkiem zli..
      w lutym trafilam na A&E z podejrzeniem ciazy pozamacicznej..zbadano mnie ,,wypoisano do domu iii kazano mi wrocic nastepnego dnia na USG, bylam oburzona bo uwazalam ze powinni mnie od razu operowac..ciaza sama sie oczyscila a ja uniknelam operacji...czasem trzeba zaufac..
      mysle ze nie ma co oceniac ..trzeba zaczekac do wyjasnienia sprawy..
      pzdr
      • izabelski Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 01:39
        jesli jej byly partner zostal skazany za molestowanie to dziecko jest juz w rejestrze SS
        byc moze ze ma kuratora

        i stad szybka reakcja SS
    • jaleo Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 10:18
      W ogole nie ma tu czego komentowac, bo po relacji (i to nie bezposredniej nawet) tylko jednej strony, nie jest mozliwe ocenienie sprawy.

      Podobnie, jak tu co jakis czas sa watki o okropnych sasiadach - kazdy kij ma dwa konce, jak nie mamy mozliwosci wysluchania obu stron, to nie ma co spekulowac, potepiac ani wydawac osadow.
      • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 12:46
        jaleo napisała:

        > W ogole nie ma tu czego komentowac, bo po relacji (i to nie bezposredniej nawet
        > ) tylko jednej strony, nie jest mozliwe ocenienie sprawy.


        W linku w ktorym ktos podal wyzej jest bezposrednia relacja matki a mianowice jej list w ktorym opisuje cale zdarzenie. Nie dotrwalam do konca listu bo juz chce mi sie plakac.
        Jestem ciekawa czy wszystki panie ktore pozwolily sobie na komentarz ze maja dosyc Polakow ktorym sie wszystko nalezy albo ze sprawa zostala rozdmuchana tak samo komentowalyby gdyby bohaterka tej opowiesci byla Angielka, dajmy na to mieszkajaca w Hiszpani i slabo znajaca jezyk hiszpanski.....ja w kazdym razie nie uwazam reakcji matki za histeryczna, przykre ze administracja brytyjska woli zafundowac niewyobrazalna traume dziecku i matce zamiast przetrzymac dziecko / pod opieka matki/ w szpitalu do calkowitego wyjasnienia przyczyn wysypki.

        I jeszcze mam pytanie do kogos kto wypomnial matce ze rzada polskiego tlumacza / chyba Gypsi/ naprawde w tak waznej sytuacji gdzie kazde slowo bedzie rozpatrywane i moze miec ogromne konsekwencje powierzylabys tlumaczenie osobie ktora sama przyznaje / jak opisuje to matka w liscie/ ze ledwo zna polski, wiec tlumaczenie na angielski sila rzeczy byloby watpliwej jakosci??

        Wiecie co jest przykre? ze to wlasnie Polacy najczesciej zakladaja ze to wina tej glupiej, rozhisteryzowanej Polki i ze sama sobie winna bo sie nie uczyla angielskiego po 12 godzinach w pracy. Ja zyje tu wystarczajaco dlugo zeby uwierzyc w jej wersje wydarzen i tylko mam nadzieje ze starczy jej sil i ze znajdzie pomoc i oparcie w innych zeby po zakonczeniu tej sprawy zaskarzyc wszystkich ktorzy w tak karygodny sposob ja potraktowali bo ja wychodze z zalozenia ze tylko kochajacej i troskliwej matce chcialoby sie po 12 godzinach pracy czekac w nieskonczonosc na szpitalnych korytarzach z malym dzieckiem zeby wyjasnic problem medyczny. Jesli byly jakiekolwiek podejrzenia co do partnera matki sluzby socjalne mogly zarzadzic ze na czas wyjasnienia sprawy ma sie nie zblizac do dziecka .

        I tak na koniec - co wlasnie z prawami dziecka w tej sytuacji? - co jesli wszystko okaze sie okropnym nieporozumieniem ? w jaki sposob policja i szpital zrekompensuja temu dziecku traume brutalnego i naglego rozstania z matka?
        • illegal.alien Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:02
          Co do tlumacza, to sie zgadzam - nie tyle ze wzgledu na jezyk, co na spokojne przemyslenie sprawy. Moj W, ktory po angielsku mowi od dziecka, jak mial do czynienia z Home Officem i tak poprosil o tlumacza - wlasnie po to, zeby sobie moc spokojnie odpowiedz na kazde pytanie przemyslec.
          Ale jezyk to naprawde jest IMHO jakas marginalna sprawa w tym wszystkim - wieksza role odegrala tu nieznajomosc prawa, realiow, jakies takie ogolne zagubienie niz niezrozumienie jezyka angielskiego. Ale moze sie myle.
        • asica74 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:11
          >>I tak na koniec - co wlasnie z prawami dziecka w tej sytuacji? - co jesli wszystko okaze sie okropnym nieporozumieniem ? w jaki sposob policja i szpital zrekompensuja temu dziecku traume brutalnego i naglego rozstania z matka? <<

          Sparafrazuje: I tak na koniec - wlasnie z prawami dziecka w tej sytuacji? Co jesli wszytsko okaze sie PRAWDA? w jaki sposob policja i szpital zrekompensuja temu dziecku traume PRZEBYWANIA W SRODOWISKU GDZIE BYLO BITE BADZ MOLESTWOWANE?

          Kazdy kij ma dwa konce.

          A juz zupelnie abstrachujac: szkoda, ze nie pamietam zrodla, ale czytalam o podobnej historii, ktora przydarzyla sie nie-polce.
        • jaleo Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:21
          dru.ga napisała:

          > W linku w ktorym ktos podal wyzej jest bezposrednia relacja matki a mianowice j
          > ej list w ktorym opisuje cale zdarzenie.

          No tak, ale w tej relacji jest wiele niescislosci - nie bede tu wyliczac, ale jesli porozmawiasz z osoba, ktora procedury Child Protection zna od podszewki, to sporo niescislosci/niemozliwosci jest w tej opowiesci, oraz niekotre wazne aspekty sa przemilczane. Np. co z innymi doroslymi domownikami typu partner tej pani - co do tego tez sa dokladne procedury, ktore, dam sobie glowe uciac, zostaly w tym przypadku przeprowadzone, ale ona o tym nie wspomina. Ale daleko mi od oskazania kobiety o klamstwo, skladam to na karb (1) nieznajomosci jezyka i (2) stresu, bo wiadomo, jak czlowiek zdenerwowany, to moga mu sie rozne rzeczy poplatac.

          Ja tylko chcialam zwrocic uwage, ze ocenianie tego przypadku na plaszczyznie "kto ma racje" jest bez sensu, bo mamy o wiele za malo danych, zeby wyrobic sobie opinie.
        • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:27
          Dru.ga - na ocene sytuacji jest tylko przekaz mamy, naturalnie histeryczny i pelen emocji. Papier (i internet) jest cierpliwy i zadko osoba, ktora opisuje cos takiego bedzie w jakikolwiek sposob siebie obciazac (tu uwaga: nie twierdze, ze matka ma cos sobie do zarzucenia, bo tego nie wiem).

          Jezeli chodzi o zwalanie winy na glupia Polke, to moim jedynym komentarzem na temat braku znajomosci jezyka byloby to, ze moze jest chociaz troche winna tego, ze nie zapracowala na jezyk przed kompletna zmiana swojej sytuacji zyciowej - tzn miejsca zamieszkania, przynajmniej na tyle, zeby moc sie porozumiewac wlasnie w naglych wypadkach (i nie mowie tutaj o znajomosci medycznego angielskiego). Wyjazd do innego kraju z brakiem podstawowego jezyka i podejsciem "jakos bedzie" jest conajmniej nieodpowiedzialny, zwlaszcza gdy ciagnie sie tam dzieci.

          Niestety, mysle ze nie ma lagodnego sposobu na oddzielenie dziecka od matki. I chyba sluzby socjalne w sytuacji, kiedy maja uzasadnione podejrzenie ze dziecku dzieje sie krzywda, musza je od matki odseparowac. Rowniez dlatego, ze niestety kobiety sa w takim samym stopniu zdolne do krzywdzenia dzieci, jak mezczyzni (pamietasz historie matki dwoch dziewczyn, ktora pracowala w zlobku i molestowala niemowlaki?).

          Jezeli o mnie chodzi, to zareagowalabym tak samo bez wzgledu na narodowosc matki. Z takim samym komentarzem na temat znajomosci jezyka.

          Niestety - zyjemy w takich czasach i ludzie sa paskudni, ze czasami zeby dzieciaka chronic przed wlasnymi rodzicami trzeba mu zrobic "krzywde" przez zabranie go od nich wlasnie...
          Natomiast nie wierze w to, ze nagle zaczyna sie najazd na Polakow i odbieranie im dzieci.
          • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:42
            Ja jednak bede sie upierac ze matka ktora ' ma cos na sumieniu' nie bedzie ciagac swojego dziecka do szpitala .
            Oczywiscie wiem ze rodzice krzywdza swoje dzieci ale uwazam ze w tej sytuacji podjete srodki byly nieproporcjonalne / i nieadekwatne/do sytuacji - w koncu szpital zdecydowal sie dziecko wypisac na nastepny dzien prawda?
            Nie mam zadnej wiedzy na temat procedur zwiaznych z ochrona dzieci tutaj ale szczerze Ci powiem juz teraz - jesli moja corka kiedykolweik bedzie miala problemy z okolicami intymnymi w sensie wysypki czy czegokolwiek innego na pewno predzej wsiade w samolot i udam sie prywatnie do lekarza w Polsce niz pojde tutaj bo obawiam sie ze moja reakcja tez moglaby byc ''histeryczna'' gdybym szukajac pomocy medycznej zostala pozbawiona dziecka mimo ze angielski znam dosyc dobrze i tlumacza bym nie potrzebowala.
            • kingaolsz Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:53
              dru.ga napisała:

              > Ja jednak bede sie upierac ze matka ktora ' ma cos na sumieniu' nie bedzie ciag
              > ac swojego dziecka do szpitala .

              gdzies byla informacja, ze rodzina juz byla notowana i konkubent/partner mial w przeszlosci problemy z powodu molestowania - moze matka po prostu nie chciala "widziec" pewnych rzeczy i wyparla to ze swiadomosci

              poza tym jesli na przyklad ta wysypke zdiagnozowano i byla powiedzmy odpowiadajaca wysypce charakterystycznej dla choroby wenerycznej i umiejscowiona tak a nie inaczej to raczej podstawy byc mogly - tyle, ze my NIE znamy szczegolow i faktow, wiec nie wiemy praktycznie nic
              Swoja droga, to znajac juz troche tutejszy system, raczej podejrzliwie patrze na takie historie. Jakkolwiek jestem sklonna uwierzyc, ze jeden czy dwuch "specjalistow" bedzie nieprofesjonalnych i zachowujacych sie zle bez przyczy, tak w wersje, ze kilkanascie osob na raz, z roznych branzy, dzialalo lamiac wszystkie zasady, niestety nie uwierze.
              Mysle, ze w tej historii ( o ile jest prawdziwa, a nie jest jakas kaczka dziennikarska) jest potezne drugie dno, ktore bedzie skrywane.
            • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:58
              Ja sie upierac nie bede, bo nie mam wystarczajacej wiedzy ani doswiadczenia. Wiem tylko, ze zdarzaja sie sytuacje, kiedy maz/ojciec/partner leje dziecko i leje matke. I chociaz matka nie przeciwstawi mu sie sama, to zabierze dziecko do szpitala.

              Upierac sie rowniez nie bede na ten temat, ale jakos mi sie tak wydaje, ze lekarze wiedza troche lepiej jak odroznic "wysypke-wysypke" w okoliczach intymnych od "wysypki-niekoniecznie wysypki"... i ze tak do kazdego dziecka z wysypka policji i sluzb socjalnych nie wolaja.
          • zurekgirl Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:46
            Przypomina mi sie watek z serialu "Londynczycy", gdzie tez chciano Polce w szpitalu dziecko odebrac, bo mialo siniaki na ciele. Oczywiscie jak to w filmie- bezpodstawnie i wszyscy zyli dlugo i szczesliwie. Wtedy jednak wyobrazilam sobie siebie w podobnej sytuacji, wyobrazilam sobie, ze to jednak jest mozliwe, ze ktos wykonujac swoja prace w dobrej wierze moze popelnic blad, ktory mnie i moje dziecko moglby kosztowac zdrowie psychiczne. Do czasu wyjasnienia sytuacji wolalabym siedziec chocby w wiezieniu, oby mnie tylko nie rozdzielali z dzieckiem.
            Nie twierdze, ze w tej sytuacji doszlo do pomylki i rodzina jest niewinna, ale z drugiej strony czy dziecko trafiloby z woli matki do szpitala, gdyby ta miala cos do ukrycia?
        • carmelaxxx Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:40
          ja w ogole po takch watkach zauwazam dziwny podzial naszej emigracjii. Jedna grupa to ci ktorzy przyjechali do 'roboty', czyli bez znajomosci jezyka, wyksztalcenia, czesto ucekajacy od jakis zlych doswiadczen czy sytuacjii w kraju. DRuga grupa to swietnie wykszlaceni, znajacy jezyk, w Polsce zylo im sie dobrze ale wyjechali zeby zobaczyc cos nowego, wiecej sie nauczyc itp.
          Oczywiscie ci pierwsi bywaja pietnowani, nazywani Mariolkami i Marianami, i kazde ich niepowidzenie jest tlumaczone brakiem jezykowym, brakiem wyksztalcenia i pewnie w dodatku pija, i wykazuja caly szereg negatywnych cech.
          Pisze to bo przeraza mnie jak ludzie szufladkuja innych sadzac po pozorach i domyslach...
          • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 13:47
            carmelaxxx napisała:

            > ja w ogole po takch watkach zauwazam dziwny podzial naszej emigracjii. Jedna gr
            > upa to ci ktorzy przyjechali do 'roboty', czyli bez znajomosci jezyka, wyksztal
            > cenia, czesto ucekajacy od jakis zlych doswiadczen czy sytuacjii w kraju. DRuga
            > grupa to swietnie wykszlaceni, znajacy jezyk, w Polsce zylo im sie dobrze ale
            > wyjechali zeby zobaczyc cos nowego, wiecej sie nauczyc itp.
            > Oczywiscie ci pierwsi bywaja pietnowani, nazywani Mariolkami i Marianami, i kaz
            > de ich niepowidzenie jest tlumaczone brakiem jezykowym, brakiem wyksztalcenia i
            > pewnie w dodatku pija, i wykazuja caly szereg negatywnych cech.
            > Pisze to bo przeraza mnie jak ludzie szufladkuja innych sadzac po pozorach i do
            > myslach...



            Mam dokladnie takie same odczucia. Latwo sie wywyzszac kiedy mialo sie dom w ktorym liczylo sie wyksztalcenie i znajomosc jezykow, rodzice pomogli sie dziecku ukierunkowac a takze oplacali edukacje.
            Ja dopuszczam mysl ze niektorzy mieli bardziej pod gorke albo ze bardziej od znajomosci jezykow w domu cenilo sie cwaniactwo i umiejetnosc kombinowania, nie mowie ze pochwalam takie postawy ale tez nie uwazam ze mam jakiekolwiek prawo osadzac tych ludzi albo nimi pogardzac.
            • aniaheasley Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 14:05
              Mialam sie nie wypowiadac w tym watku, bo jestem troche zbyt blisko tematu, ale nie wytrzymalam.

              > pewnie w dodatku pija, i wykazuja caly szereg negatywnych cech.
              > Pisze to bo przeraza mnie jak ludzie szufladkuja innych sadzac po pozorach i do
              > myslach...

              A nie przyszlo Ci do glowy, ludzie tak wlasnie szufladkuja, bo przyjechala niestety z Polski cala armia takich wlasnie osob, niewyksztalconych, z nalogami, z drobnymi (lub duzymi) wyrokami w przeszlosci, z historia bezrobocia, z rodzin patologicznych, gdzie molestowanie czy zaniedbywanie dzieci niestety ale jest na porzadku dziennym. Zdarzaja sie wsrod tej grupy ludzie bardzo prosci, na pograniczu opoznien rozwojowo-umyslowych, z nieleczonymi lub nawet niezdiagnozowanymi chorobami psychicznymi, czesto wychowujace sie same w mlodosci w rodzinach niepelnych, dorosle dzieci alkoholikow, ktore powielaja w swoim zyciu te same schematy.

              Z perspektywy 7 letniego doswiadczenia powtorze tutaj za paroma osobami, nie ma dymu bez ognia lub ku uciesze purystow no smoke without fire.
              • justmaga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 14:30
                ja sie niesty zgadzam z aniaheasley

                Jesli ida ulica i przede mna grupka Polakow i co drugie slowo to Ku..wa albo F.. ck z angielska to mi sie sama szufladka otwiera.
                W szkole moich pasierbow sa co najmniej 4 rodzny ktore z Polski uciekly przed wyrokami i jak znam ich lat 4 to jedynie dzieci jezyka sie nauczyly. Rodzice pija ,dzieci sie wlocza po ulicach..

                Na temat matki i dziecka sie wypowiem tylko tyle ,ze niezaleznie do tego kto ma racje jakos w zakladanie podsluchu nie wierze. I nie wierze w to,ze panstwo to ma jakis interes,zeby odbierac rodzicom dzieci bez podstawy i umieszczac je w rodzinach zastepczych po czym slono tym rodzinom placic.
                • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 14:52
                  justmaga napisała:


                  >
                  > Na temat matki i dziecka sie wypowiem tylko tyle ,ze niezaleznie do tego kto ma
                  > racje jakos w zakladanie podsluchu nie wierze

                  Do podsluchu nie doszlam bo jak wczesniej napisalam nie czytalam calego listu ale wierze ze w stanie silnego stresu przestaje sie myslec racjonalnie i wtedy nawet takie pomysly przychodza do glowy.
                  Co do reszty Twojej wypowiedzi to gdyby sluzby socjalne pracowaly tutaj bez zarzutu to nie byloby przypadkow tak razacych zaniedban ze dochodzi do smierci dziecka , byc moze teraz jest odbicie w druga strone co skutkuje powyzsza historia.

                  Ja nie kwestionuje istnienia i przebywania na terenie Wielkiej Brytani calej rzeszy ludzi takich jak opisala Ania, uwazam jednak ze zwlaszcza Polacy maja sklonnosc 'wrzucania wszystkich do jednego wora' na zasadzie - acha, nie zna angielskiego, mowi ''trza'' i ''poszlem'' to pewnie cwaniak i tylko patrzy jak tu wyciagnac zasilki.

                  Rzadko widuje Polakow u siebie w dzielnicy / albo rozmawiaja na ulicy po angielsku i ich nie rozpoznaje;-))/ natomiast kiedy pojechalam do centrum /Manchesteru/ tez zszokowalam sie iloscia zaslyszanych bluzgow po polsku......ale tez uwazam bez przesady Anglicy klna tez wcale nierzadko, zwlaszcza mlodzi a tez ciekawa jestem jaki procent spoleczenstwa angielskiego pasowalby do charakterystyki Ani, zgaduje ze nie maly;-)).
              • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 14:37
                Dla mnie cala sytuacja jest niespojna. Zakladajac ze lekarze sie nie myla i to co dolega chlopczykowi jest wynikiem molestowania seksulanego to jesli matka pojawila sie z wlasnej woli z dzieckiem w szpitalu to sa dwie mozliwosci - albo nie wie o molestowaniu albo nie chciala do siebie dopuscic takiej mysli. O ile nie jest chora psychicznie wykluczam mozliwosc ze ona byla sprawca /nie zglosila by sie do szpitala/.
                Pytanie moje ciagle brzmi - dlaczego to matke i dziecko naraza sie na traume rozstania? Dlaczego w pierwszej kolejnosci nie odseparuje sie ''podejrzanego'' - przeciez moga go zatrzymac do wyjasnienia sprawy albo nakazac opuszczenie domu i nie zblizanie sie do dziecka.
                • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 14:41
                  Dlatego, ze nie moga zakladac, ze matka nie miala z tym nic wspolnego... tylko dlatego, ze wlasnie jest matka. Dlatego, ze istnieje np takie cos jak Munchausen by proxy syndrome....
                  • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 14:56
                    glasscraft napisała:

                    > Dlatego, ze nie moga zakladac, ze matka nie miala z tym nic wspolnego... tylko
                    > dlatego, ze wlasnie jest matka. Dlatego, ze istnieje np takie cos jak Munchause
                    > n by proxy syndrome....
                    >

                    Ale ja nie zakladam ze nie skrzywdzila dziecka bo jest matka
                    zakladam ze o ile nie jest chora psychicznie pozwalajac na proceder molestowania lub molestujac sama nie zglosilaby sie z dzieckiem do szpitala obawiajac sie wlasnie ze zostanie o ten proceder oskarzona i ukarana.
                    • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:00
                      Wiem, ze TY nie zakladasz... ale imho lekarze i socjalni nie moga zakladac, ze wszystko jest cacy skoro wyglada, ze nie jest...
                      • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:06
                        glasscraft napisała:

                        > Wiem, ze TY nie zakladasz... ale imho lekarze i socjalni nie moga zakladac, ze
                        > wszystko jest cacy skoro wyglada, ze nie jest...

                        no ale w kraju cywilizowanym za jaki uwazam Wielka Brytanie spodziewalabym sie mniej barbarzynskich metod i dzialan ktore sa ukierunkowane na ochrone rowniez psychiki dziecka nie tylko jego cielesnosci. Mysle ze sa jakies domy, osrodki gdzie moznaby bylo umiescic ta matke wraz z dzieckiem na czas wyjasnienia sytuacji, tak zeby dziecko bylo monitorowane a jednoczesnie nie musialo przezywac ogromnego stresu zwiazanego z rozstaniem bo przypomnijmy ze chodzi tu o 3 letniego chlopczyka, ktory pewnie w dodatku nie zna angielskiego.
                        • pyza_uk Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:11
                          dru.ga - czy slyszalas kiedykolwiek o MBPS? kidshealth.org/parent/general/sick/munchausen.html
                          Najprawdopodobniej nie ma to nic wspolnego z dyskutowana sytuacja, ale lekarze i socjal w tym momencie tego nie wiedza, dlatego dziecko musi byc odizolowane od bliskich.
                          • pyza_uk Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:12
                            to tak odnosnie twojej uwagi, ze rodzic, ktory ma cos na sumieniu, nie przyprowadzil by dziecka do lekarza z wlasnej woli.
                          • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:18
                            pyza_uk napisała:

                            > dru.ga - czy slyszalas kiedykolwiek o MBPS? kidshealth.org/parent/general/sick/munchausen.html
                            > Najprawdopodobniej nie ma to nic wspolnego z dyskutowana sytuacja, ale lekarze
                            > i socjal w tym momencie tego nie wiedza, dlatego dziecko musi byc odizolowane o
                            > d bliskich.



                            No faktycznie, najprawdopodbniej nie ma to nic wspolnego z dyskutowana sytuacja

                            Typically, the perpetrator feels satisfied by gaining the attention and sympathy of doctors, nurses, and others who come into contact with him or her and the child. Some experts believe that it isn't just the attention that's gained from the "illness" of the child that drives this behavior, but also the satisfaction in being able to deceive individuals that they consider to be more important and powerful than themselves.

                            Mysle ze akurat ta szczegolna matka dostala tyle attention and symphaty of doctors, nurses and others ze jej do konca zycia starczy:-(
                            • pyza_uk Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:22
                              Ja wiem, ze z pewnoscia nijak ma sie to do tej sprawy, chcialam ci tylko pokazac, ze rozni sa rodzice, rozne sytuacje i lekarze musza wszystko brac pod uwage.
                        • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:13
                          Dru.ga, zadna z nas nie chyba jest psychologiem/psychologiem dzieciecym/policjantka/pracownikiem sluzb socjalnych (jezeli jestes, to zignoruj odpowiedz, bo i tak wiesz wiecej na ten temat). To, ze nam sie nie podoba tego rodzaju akcja nie musi oznaczac, ze nie jest to najbardziej optymalne rozwiazanie. Mozliwe, ze poniewaz wlasnie to ci ludzie widzieli juz wiele rzeczy, o ktorych nam sie nie snilo i o ktorych sie nie pisze, bo sa tak okropne, to najwazniejszym zadaniem jest dla nich zdrowie i zycie dziecka... psychike da sie naprawic, martwego dzieciaka - chyba troche trudniej.
                          • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:33
                            glasscraft napisała:

                            ... psychike da sie naprawic, martwego dzi
                            > eciaka - chyba troche trudniej.


                            No z tym naprawianiem psychiki akurat roznie bywa.
                            Ja zwracam uwage tylko na dzialania sluzb ktore, moim zdaniem poglebiaja traume chlopca.
                            W momencie kiedy dziecko przyjezdza do szpitala karetka, ktora wezwal sasiad a nie rodzice, dziecko jest w stanie krytycznym, cale cialo ma pokryte ranami a mama twierdzi ze sie przewrocil - ok rozumiem odseparowanie matki/ rodzicow.
                            W tym wypadku matka zglasza sie sama , nie zna/ nie chce/ nie umie podac przyczyny ' wysypki' - w tym wypadku wydaje mi sie najbardziej optymalne najpierw ustalenie ponad wszelka watpliwosc ze jest to efekt molestowania seksualnego, potem kto molestowal a na koncu podjecie adekwatnych dzialan.
                            Nie chodzi mi juz tylko o ten konkretny przypadek ale sama nie wiedzialabym gdzie sie zwrocic o pomoc w takiej sytuacji czy moglabym najpierw zarzadac konsultacji psychologicznej dla dziecka zanim zapadlaby decyzja o zabraniu dziecka do rodziny zastepczej?
                            • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:37
                              Z konsultacja psychologiczna dla dziecka chodzilo mi o ustalenie czy bylo molestowane seksualnie.
                            • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:44
                              Obawiam sie, ze obydwie "gdybamy"... na tym niestety musze zakonczyc, bo nie wiem wystarczajaco duzo na temat pracy tych sluzb, zeby komentowac czy przesadzili, czy nie. Na pewno przesadzili, jezeli zgadzamy sie z teza, ze matka jest zupelnie niewinna, na pewno zachowali sie zupelnie dobrze, jezeli nie jest - filozoficznie sie wymadrze i powiem, ze zycie z reguly nie jest czarno-biale, tylko tak gdzies po srodku - w roznych odcieniach szarosci :-)
                              • dru.ga Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:56
                                glasscraft napisała:

                                > Obawiam sie, ze obydwie "gdybamy"... na tym niestety musze zakonczyc, bo nie wi
                                > em wystarczajaco duzo na temat pracy tych sluzb, zeby komentowac czy przesadzil
                                > i, czy nie. Na pewno przesadzili, jezeli zgadzamy sie z teza, ze matka jest zup
                                > elnie niewinna, na pewno zachowali sie zupelnie dobrze, jezeli nie jest - filoz
                                > oficznie sie wymadrze i powiem, ze zycie z reguly nie jest czarno-biale, tylko
                                > tak gdzies po srodku - w roznych odcieniach szarosci :-)


                                Wiesz co ja podchodze do sprawy emocjonalnie bo 4 lata temu przypadkiem poparzylam corke olejem. Smazylam placki ziemniaczane, weszla niespodziewanie do kuchni, patelnia mi spadla bo odwracajac sie zawadzilam reka i nie wiem jakim cudem olej prysnal jej na twarz chociaz ja bylam na pierwszym miejscu 'razenia'. Wygladalo to dosyc zle / kilka czerwonych plamek/, ja oczywiscie spanikowana pojechalam na pogotowie i tam po obejrzeniu corki zaczela sie cala seria pytan. Czulam sie paskudnie ze przez mnie dziecko cierpi a jeszcze gorzej ze ktos podejrzewa ze moglam to zrobic specjalnie lub nie dopilnowac corki. Na szczescie wszystko pieknie zeszlo i nie ma sladu.
                                Rozumiem ze w interesie dzieci jest sprawdzac takie przypadki i wydaje mi sie ze reakcja szpitala byla adekwatna do sytuacji w moim przypadku natomiast jesli chodzi o omawiana matke mam wrazenie ze jednak tak nie jest aczkolwiek dokaldnie tak jak mowisz - wszystko co mozemy to gdybac.
                • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 15:04
                  dru.ga napisała:

                  > Pytanie moje ciagle brzmi - dlaczego to matke i dziecko naraza sie na traume rozstania? Dlaczego w pierwszej kolejnosci nie odseparuje sie ''podejrzanego'' - przeciez moga go zatrzymac do wyjasnienia sprawy albo nakazac opuszczenie domu i nie zblizanie sie do dziecka.

                  Poniewaz moja odpowiedz poprzednia (cytuje ponizej) troche mi kiepsko wyszla, bo nie wiadomo do czego sie odnosi - miala do powyzszego fragmentu.

                  "Dlatego, ze nie moga zakladac, ze matka nie miala z tym nic wspolnego... tylko dlatego, ze wlasnie jest matka. Dlatego, ze istnieje np takie cos jak Munchausen by proxy syndrome...."
                • judyta76 Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 22:14
                  hey dru.ga,
                  moim zdaniem dziecko zostalo odseparowane od matki poniewaz synek przebywa pod bezposrednia opieka matki i ona jest odpowiedzialna za to co sie z dzieckiem dzieje..mnie tez sie wydaje, ze matka nie ma nic wspolnego ze zlem jakie prawdopodobnie malego spotkalo(bo przeciez nie przywizlaby go do szpitala, gdyby molestowala ) ale niestety ona poniesie odpowiedzialnos prawna jesli rzeczywiscie cos takiego sie wydarzyło..ze dopuscila kogos nieodpowiedzialnego do opieki nad swoim dzieckiem..chyba o to tu chodzi..hmm
            • glasscraft Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 14:37
              Troche sie czuje wywolana do tablicy, bo pisalam o znajomosci jezyka.
              Nie gardze nikim, kto nie mowi po angielsku (czy w jezyku kraju, do ktorego wyjechal). Natomiast uwazam, ze taka osoba podjela dezycje o wyjezdzie (wiem, ze czasami ta decyzja jest podjeta w desperacji) bez zadnego planu i wizji, jak to bedzie. Rozumiem, ze kobieta ktora zasuwa w pracy fizycznej po 12 godzin nie bedzie wracac do domu i po wzieciu kapieli i wyperfumowaniu sie zasiadac do lekcji jezyka angielskiego. Tylko, ze to nie znaczy, ze za brak znajomosci jezyka ma obwiniac mnie, Kowalskiego z domu po drugiej strony ulicy i rzad komunistyczny w bylym PRL.
              Ile razy czytalysmy na tym forum posty z cyklu - nie mowie po angielsku, generalnie nie mam zadnego przydatnego wyksztalcenia, mam £20 na przyjazd - na co moge liczyc? I oburzenie, ze nie bedzie cudownie i latwo i ze trzeba troche pomyslec zanim sie wskoczy do samochodu i jedzie...
        • 3-mamuska Re: Tragedia Polki, której dziecko w szpitalu ode 17.06.11, 20:40
          dru.ga napisała: > I tak na koniec - co wlasnie z prawami dziecka w tej sytuacji? - co jesli wszys
          > tko okaze sie okropnym nieporozumieniem ? w jaki sposob policja i szpital zreko
          > mpensuja temu dziecku traume brutalnego i naglego rozstania z matka?
          Jejku dzieki ci wielkie bo juz tracilam nadzieje,na normalnych ludzi .
    • gypsi fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 16:48
      Jesli sie nie ma do czynienia na biezaco z takimi przypadkami.
      Przez 5 lat skierowalam 3 dzieci i ani razu nie mialam chocby cienia wahania, ze moga cierpiec traume rozstania z rodzicami, albo rodzice z nimi.
      Niestety, czasami nie ma ZADNYCH przeslanek do wlaczenia Safeguarding Children Services, co moze skonczyc sie tak:
      www.bbc.co.uk/news/uk-england-manchester-13038600
      Podejrzewam, ze w opisywanym przypadku wysypka w ok. plciowych mogla wygladac na opryszczke, a nie typowa infekcje grzybicza. No a droga zarazenia sie opryszczka plciowa jest tylko jedna. I dopoki sie tego nie wyjasni do konca, nie ma zmiluj. Rodzice moga dziecko widywac, jesli nie zagrozi to jego bezpieczenstwu, ale tylko pod nadzorem sluzb.

      Jesli chodzi o polskich lekarzy, nawet prywatnych, to nie bylabym taka pewna, ze zignoruja nietypowe czy podejrzane objawy. Maja taka schize po wystepach pana Zero, ze zrobili sie baaaardzo ostrozni, nawet gdy w gre wchodzi kasa.

      Mozecie tu sobie niekorzy pluc na mnie i probowac szczypnac "ksiazkowo-internetowym" GP, mam to w ...nosie. Tak dlugo jak mnie to bawi i mam czas, bede sie tu udzielac.
      Rozumiem tez, ze tym, ktorym sie to nie podoba, honor nie pozwoli o rade takiego "ksiazkowo-internetowego" GP pytac :DDD

      Zdania na temat "nalezy sie" osobnikow, niewazne jakiego pochodzenia i niewazne w jakim kraju, nie zmienie. Najpierw obowiazek, a potem przyjemnosc, jak mawiali starzy gorale:)
      Na szczescie, zdaje sie, ze konserwatysci przestana bawic sie w uprzejmosci, a ekonomia im w tym wydatnie pomoze. I skonczy sie MAM PRAWO.
      Zreszta - prawo do tlumacza nie = ZA DARMO, czyz nie?
      • dru.ga Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 17:06
        gypsi napisała:

        > Jesli chodzi o polskich lekarzy, nawet prywatnych, to nie bylabym taka pewna, z
        > e zignoruja nietypowe czy podejrzane objawy. Maja taka schize po wystepach pana
        > Zero, ze zrobili sie baaaardzo ostrozni, nawet gdy w gre wchodzi kasa.

        Uwazasz ze nie ma nic pomiedzy zignorowaniem objawow a odebraniem dziecka zwlaszcza gdy przyczyna nie jest do konca wyjasniona / nie postawiono nikomu zarzutow/ naprawde nie ma miejsca na zadne inne procedury?
        • dru.ga Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 17:08
          a pisze to wszystko bo kiedys tez mialam ogromne zaufanie do tutejszych procedur, urzedow i instytucji...z czasem mi troche przeszlo;-)
        • gypsi Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 17:15
          Nie uwazam.

          Ale Ty chyba tak - przeciez to Twoje slowa:

          "jesli moja corka kiedykolweik bedzie miala problemy z okolicami intymnymi w sensie wysypki czy czegokolwiek innego na pewno predzej wsiade w samolot i udam sie prywatnie do lekarza w Polsce niz pojde tutaj bo obawiam sie ze moja reakcja tez moglaby byc ''histeryczna'' gdybym szukajac pomocy medycznej zostala pozbawiona dziecka mimo ze angielski znam dosyc dobrze i tlumacza bym nie potrzebowala"
          • dru.ga Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 17:42
            Troche nie zrozumialam Twojego toku myslenia.

            Ja ide do lekarza po diagnoze. Jesli lekarz stwierdza ze jest to opryszczka a ta dziecko moglo sie zarazic tylko droga plciowa rozumiem ze dziecko moze byc mi odebrane bo jestem podejrzana o wspoludzial w molestowaniu ewentualnie niedopelnienie obowiazkow rodzicielskich.
            Mam poczucie ze polski lekarz najpierw dziecko dokladnie by zbadal, postawil diagnoze a dopiero potem zawiadomil odpowiednie sluzby.

            Z opisu matki / dopuszczam mysl ze jest nieobiektywny/ wynika ze lekarze nie postawili diagnozy / ciagle pytali sie jej co sie stalo/nie postawiono nikomu zarzutow natomiast z cala pewnoscia stwierdzono ze matka/ opiekunowie stanowia zagrozenie dla dziecka.
            • gypsi Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 19:44
              Gratuluje szczerze (naprawde!) polskim lekarzom, ze wyrobili w Tobie przekonanie o umiejetnosci blyskawicznego stawiania diagnoz.
              Niestety, potwierdzenie zakazenia opryszczka plciowa trwa kilka dni (wymaz ze zmian + posiew + bad. wirusologiczne).

              Prawidlowa procedura w takim wypadku to JEDNOCZESNE pobranie badan + powiadomienie sluzb, niewazne w jakim kraju. Kazdy, kto pobierze badania i powiadomienie sluzb odracza do wyniku ryzykuje zdrowiem/zyciem dziecka.
              Lekarza nie interesuje, jaka decyzje podejma sluzby - ma zrobic swoje - powiadomic o podejrzeniach NATYCHMIAST. Potem moze doradzac, choc zwykle sluzby maja swoich specjalistow, zwykle od medycyny sadowej.

              Rozumiem rozpacz i emocje matki, natomiast wiem tez, z podanego przeze mnie powyzej w linku przypadku, ze kobieta jest w stanie poswiecic dziecko/ci z leku przed odejsciem mezczyzny, nawet jesli wiaze sie to z ryzykiem ich krzywdzenia.
              To dziecko z linka mieszkalo w rejonie mojej poprzedniej praktyki. Sprawa - chociaz nie bylo zadnego niedopatrzenia ze strony praktyki, bo matka na wszystkie szczepienia i kontrole z dziecmi przychodzila i nigdy nie bylo nic podejrzanego - rabnela nas wszystich poteznie.
              Pewnie do konca zycia juz bede nadreaktywna.
        • jaleo Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 17:36
          dru.ga napisała:

          >> Uwazasz ze nie ma nic pomiedzy zignorowaniem objawow a odebraniem dziecka zwlas
          > zcza gdy przyczyna nie jest do konca wyjasniona / nie postawiono nikomu zarzuto
          > w/ naprawde nie ma miejsca na zadne inne procedury?
          >

          A Ty dalej z uporem maniaka oceniasz sytuacje, o ktorej nie masz pojecia. Skad wiesz, co zostalo lub nie zostalo wyjasnione, jakie zarzuty postawiono i komu, co zauwazyli pracownicy sluzby zdrowia (np inne slady na ciele dziecka, oprocz tych pokazanych przez matke - zauwaz nawet w jej relacji jest opisane, ze sami jej kazali pokazac, gdzie dziecko ma obrazenia, to jest znana metoda na sprawdzenie, czy rodzic "pominie milczeniem" inne zauwazone obrazenia). Nie wiesz tez, czy i jakie kroki zostaly podjete w zwiazku z partnerem, z innymi doroslymi w domu, nie wiesz, czy ta rodzina miala wczesniej kontakty z Social Services, nie wiesz, jakia jest historia medyczna tego chlopca, a to wszystko sa wazne przeslanki. Tak jak pisalam wyzej, Twoje pisanie jest sobie a muzom.
          • dru.ga Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 17:51
            To znaczy ze jak wczesniej ta kobieta zostala tu na forum oceniona jako histeryczka i patologia bo nie zna angielskiego to byly przeslanki i doglebna wiedza natomiast jak ja poddaje w watpliwosc slusznosc i adekwatnosc procedur Social Service to jestem maniaczka?:-))

            Dobra odpuszczam. Nie znam kobiety ale wspolczuje jej i synkowi jesli 'przeslanki' okaza sie falszywe. Dziwne dla mnie jest ze tylu fachowcow ogladalo chlopca a matka nie uslyszala diagnozy. Dziwne ze szukalaby rozglosu dla sprawy gdyby miala choc cien podejrzenia ze dziecko mogloby byc molestowane. No ale przeciez to glupia Polka.
            • glasscraft Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 17:55
              dru.ga napisała:

              > Dziwne ze szukalaby rozglosu dla sprawy gdyby miala choc cien podejrzenia ze dziecko mogloby byc molestowane.

              Nie dziwne. Poczytaj o MBPS (podawalam Ci to jako przyklad wczesniej, potem ktos wkleil linka na ten temat).
            • jaleo Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 18:06
              Dobra, jeszcze raz.

              dru.ga napisała:

              > To znaczy ze jak wczesniej ta kobieta zostala tu na forum oceniona jako histery
              > czka i patologia bo nie zna angielskiego to byly przeslanki i doglebna wiedza

              Przeczytalam jeszcze raz caly watek i zabij mnie, ale nie widze, zeby ktos ja nazwal histeryczka. Natomiast padlo okreslenie, ze tekst jest napisany HISTERYCZNYM TONEM, co owszem, jest opinia, sluszna lub nie, ktora czytajacy ma calkowite prawo wyrobic sobie li tylko po lekturze tekstu, do tego nie jest potrzeba rzadna dodatkowa wiedza.
              Podobnie jak nieznajomosc angielskiego - sama to stwierdza.


              > atomiast jak ja poddaje w watpliwosc slusznosc i adekwatnosc procedur Social Se
              > rvice to jestem maniaczka?:-))

              Na podstawie tego tekstu glosic opinie o adekwatnosci procedur jest bezsensowne. Glownie dlatego - powtarzam tym razem ja z uporem maniaka - ze nie znasz kilku lub kilkunastu bardzo waznych elementow tej lamiglowki. Dla rozjasnienia, polecam przeczytac sobie (latwo dostepne w google) w jakich okolicznosciach nastepuje tzw. immediate removal of a child - wtedy moze bedziesz miala jasniejszy obraz tego, co wiesz, a czego nie wiesz, o tym konkretnym przypadku.

              >
              > Dobra odpuszczam. Nie znam kobiety ale wspolczuje jej i synkowi jesli 'przeslan
              > ki' okaza sie falszywe.

              Przeczytaj jescze raz to zdanie i sie nad nim gleboko zastanow.


              Dziwne dla mnie jest ze tylu fachowcow ogladalo chlopca
              > a matka nie uslyszala diagnozy.

              Znowu, nie masz pojecia, jakie byly okolicznosci tej sprawy. W niektorych wypadkach celowo sie nie objasnia opiekunowi jesli policja nie jest gotowa do postawienia zarzutow, co tak dokladnie dziecku sie stalo i w jaki sposob, bo mogloby to byc "prejudicial" dla ewentualnego dochodzenia - przepraszam za ponglish ale naprawde nie przychodzi mi do glowy zadny polski odpowiednik.

              Dziwne ze szukalaby rozglosu dla sprawy gdyby
              > miala choc cien podejrzenia ze dziecko mogloby byc molestowane. No ale przeciez
              > to glupia Polka.
              >

              Znowu, nie masz pojecia, jakie sa okolicznosci sprawy, oprocz wyrywkowej relacji matki (pisanej pod wplywem silnych emocji). Dlatego wiele rzeczy Ci sie wydaje "dziwnych".
              • dru.ga Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 18:23
                jaleo napisała:

                > Dobra, jeszcze raz.
                >
                > dru.ga napisała:
                >
                > > natomiast jak ja poddaje w watpliwosc slusznosc i adekwatnosc procedur Soc


                >
                > Na podstawie tego tekstu glosic opinie o adekwatnosci procedur jest bezsensowne



                Moim zdaniem poddawanie w watpliwosc jest dalekie od gloszenia opini.
                Nigdzie nie napisalam ze wiem to na pewno ze Social Service sa nieudolne i maja nieadekwatne procedury. Napisalam ze byc moze po przypadkach razacych zaniedban ' odbili' w druga strone oraz to ze nie mam zadnej wiedzy na temat ich dzialania i masz racje byc moze dlatego wiele rzeczy mnie dziwi.

                Do reszty sie nie odniose bo mozemy sie tak przerzucac argumentami w nieskonczonosc.
                Bardzo chetnie poznalabym final tej sprawy.
                • t.edyta Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 18:36
                  Problem mysle polega na tym,ze w Polsce jesli cos sie zle dzieje ,lub padnie jakies podejrzenie to mowi sie bezposrednio.Tutaj aby nie zrobic,powiedziec czegos glupiego nalepiej nic nie mowic i wyjsc z sytuacjii ,,po angielsku''.
                  Pozniej nie mozna posadzic SS,lekarza o postawienie zlej diagnozy po prostu.

                  Temat chyba dotyczy problemu (nie wiadomo jeszcze konkretnie czy jest to molestowanie) matki,dziecka,rodziny a nie tego czy kobieta potrzebowala tlumacza.

                  Nie ma to jak dokopanie du... Polce przez rodakow.
                  Nie wiem czy na calym swiecie znajdzie sie taka druga narodowosc co sie tak nienawidzi jak MY POLACY???????????????

                  Jeszcze czy znajdzie sie taka co czuje sie bardziej angielska od nas(tu w UK)??? :D
                  • jaleo Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 19:03
                    t.edyta napisała:

                    > Nie ma to jak dokopanie du... Polce przez rodakow.
                    > Nie wiem czy na calym swiecie znajdzie sie taka druga narodowosc co sie tak nie
                    > nawidzi jak MY POLACY???????????????
                    >
                    > Jeszcze czy znajdzie sie taka co czuje sie bardziej angielska od nas(tu w UK)??
                    > ? :D

                    Wymiar narodowosci akurat w tej calej sprawie jest malo istotny.
            • justmaga Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 18:09
              a ja nie wiemczemu nie przyjmujesz do wiadomosci,ze ludzie bywaja glupi.
              Glupia Polka, Glupia Chinka , czy Afrykanka to sie naprawde zdarza..

              zarzucasz,ze ktos wrzuca wszytskich do jednego worka a samo robisz to samo tylko niejako odwrotnie zakladajac ,ze wszystkie takie panie to biedne robotnice z pewnoscia poniewierane przez wywyzszajce sie sluzby. Tak jakby w tym pieknym polskim kraju nikt nigdy nie skrzywdzil swiadomie dziecka.

              Milam do czynienia z social service i z policja jak moj pasirb zostal pobity przez matke i powiem ,ze mniej wiecej wiem jak to wyglada. Nikt nikogo nie zastraszal ani nic nie wymuszal .
              tekst ,ze z pewnoscia ktos kto molestuje dziecko nie poszedl by z nim do szpitala tez mi sie wydaje mocno naciagany bo jako pracownica tegoz ( w PL ) nie raz widzilam dzieci pobite przez rodzicow a potem przez taka osobe ze lzami w oczach wiezione na IP.

              Ja chlopcu wspolczuje jesli to molestowanie okaze sie prawda bo z moich obserwacji wynika,ze kilkudniowa a nawet tygodniowa rozlaka z mama u takiego 3 latka moze przejsc bez echa .. molestowanie niemal zawsze zostawia na dziecku parszywa skaze.
              • steph13 Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 18:42
                justmaga, swietnie to podsumowalas. Gdyby historia dotyczyla 23 letniej Angielki, pracownicy fabrycznej, council estate, w trzeciej ciazy, bez slowa o roznych ojcach tych dzieci, to zostalaby podsumowana jako przyklad wszystkiego co najgorsze w tym kraju. Nie chce stracic chlopa, sorry 'partnera', wiec przymyka oko na jego znecanie sie nad jej (pewnie nie jego) dzieckiem az wreszcie wpada w panike i leci po pomoc. Zaloze sie, ze taki scenariusz pasowalby tu wielu osobom i bylby komentowany z typowo wyzszej postawy moralnej matek Polek. Niestety, pech chce, ze osoba jest Polka, co naturalnie wyklucza powyzszy scenariusz a wiec zawinil system, znecaja sie, policja poniza, matka aniol rozdarta na strzepy przez Social Services. Drobna doza obiektywizmu i zdrowego rozsadku nakazywalaby poczekac na final sprawy ale to nie wchodzi w rachube w przypadku rodaczki. Nie wiem czy to jest smieszne czy tragiczne.
              • dru.ga Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 18:43
                no dobrze to ja juz tez ostatni raz:-)


                justmaga napisała:

                > a ja nie wiemczemu nie przyjmujesz do wiadomosci,ze ludzie bywaja glupi.
                > Glupia Polka, Glupia Chinka , czy Afrykanka to sie naprawde zdarza..


                przyjmuje do wiadomosci, co wiecej trafilam w swoim zyciu na takie egzemplarze ale nigdy z gory nie zakladam ze jesli ktos nie skonczyl studiow a z jezyka angielskiego zna tylko podstawowe zwroty to od razu jest glupkiem i wyrodna matka


                >
                > zarzucasz,ze ktos wrzuca wszytskich do jednego worka a samo robisz to samo tylk
                > o niejako odwrotnie zakladajac ,ze wszystkie takie panie to biedne robotnice z
                > pewnoscia poniewierane przez wywyzszajce sie sluzby. Tak jakby w tym pieknym p
                > olskim kraju nikt nigdy nie skrzywdzil swiadomie dziecka.


                Wiem jak nieznajomosc jezyka moze wplynac na percepcje otoczenia i dlatego mysle ze pewne rzeczy ta pani sobie dopowiedziala, pewne ewidentnie wymyslila / podsluchy w telefonie/ . Trudno wymagac od osob pracujacych przy tego typu sprawach zeby matke dziecka witaly z pieknym usmiechem na twarzy ale z drugiej strony rozumiem kobiete ze czula sie przerazona.

                >
                > Milam do czynienia z social service i z policja jak moj pasirb zostal pobity pr
                > zez matke i powiem ,ze mniej wiecej wiem jak to wyglada. Nikt nikogo nie zastra
                > szal ani nic nie wymuszal .
                > tekst ,ze z pewnoscia ktos kto molestuje dziecko nie poszedl by z nim do szpita
                > la tez mi sie wydaje mocno naciagany bo jako pracownica tegoz ( w PL ) nie raz
                > widzilam dzieci pobite przez rodzicow a potem przez taka osobe ze lzami w oczac
                > h wiezione na IP.
                >


                No i tu wracamy do punktu wyjscia - czyli za malo mamy informacji zeby powiedziec ze dziecka nie molestowali natomiast w sam raz zeby stwierdzic ze nieomylne Social Service postepuja prawidlowo w tym wypadku.


                > Ja chlopcu wspolczuje jesli to molestowanie okaze sie prawda bo z moich obserwa
                > cji wynika,ze kilkudniowa a nawet tygodniowa rozlaka z mama u takiego 3 latka m
                > oze przejsc bez echa .. molestowanie niemal zawsze zostawia na dziecku parszywa
                > skaze.


                Ja tez chlopcu wspolczuje jesli podejrzenie o molestowanie okaze sie prawdziwe a jesli nie to i mamie i dziecku wspolczuje traumy calego zajscia / przeczytalam Jaleo i doglebnie sie zastanowilam /
      • golfstrom Re: fajnie sobie poteoretyzowac i pouzalac sie 17.06.11, 21:27
        gypsi napisała:
        > Zdania na temat "nalezy sie" osobnikow, niewazne jakiego pochodzenia i niewazne
        > w jakim kraju, nie zmienie. Najpierw obowiazek, a potem przyjemnosc, jak mawia
        > li starzy gorale:)
        >Na szczescie, zdaje sie, ze konserwatysci przestana bawic sie w uprzejmosci, a
        > ekonomia im w tym wydatnie pomoze.

        Czyzby zapowiadaly sie ostre akcje przeciw ludziom, ktorzy doporwadzili swiat na skraj ekonomicznej przepasci?!
        Brawo konserwatysci!!

        Oh wait, no...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja