dontteaseme
16.06.11, 00:34
Córka niebawem kończy 4 lata i zastnawiam się jak zorganizować jej urodziny.
Do tej pory spędzaliśmy je tylko we trójkę albo z w Polsce, bo zawsze akurat byliśmy na urlopie.
Jednak w tym roku córka zaczęła byc zapraszana na urodziny do dzieci z jej przedszkola (byliśmy dwa razy) i sama coraz częściej pyta, czy ona tez bedzie miala 'takie' urodziny.
'Takie' oznacza po prostu party poza domem, w sali zabaw, na tzw. kulkach lub w innym tego typu przybytku. Tlumacze jej, że urodziny jej zorganizujemy, ale raczej w domu. Na imprezach, na których byliśmy z córką bylo zwykle 18-20 dzieci i mega chaos, calośc trwala ok. 2 godzin, i było fajnie, ale bez kosmicznych rewelacji:). Orientowalam się w kilku miejscach, w ktorych można zorganizować taką imprezę i wychodzi na to, że muszę zaprosić min. 10 dzieci, a koszty to 100-150 funtów funtów plus jedzenie i tort. Niemało wg mnie.
Ja nie chce jej organizować urodzin poza domem już teraz, bo po po prostu nie chcę jej przyzwyczajać do takiego stylu obchodzenia urodzin od małego. Sądzę, że na większe imprezy przyjdzie czas jak mala pojdzie do szkoły i nawiąże jakies trwalsze i bardziej konkretne znajomości. Wydaje mi się też, że takie zabawy jakie widziałam na urodzinach 'w lokalu' (robienie czapeczek urodzinowych, tańce, piosenki, parachute, szukanie skarbów, wyścigi) plus dobre jedzenie można przygotować tez w domu, i też może być fajnie, nie ma ograniczenia czasowego - 2 godziny i do domu, i koszt też mniejszy.
Postanowiłam więc zaprosić jedynie trójkę dzieci, z którymi córka spędza najwięcej czasu, udekorowac ogór i dom i świętować w domowych pieleszach. Czwórkę dzieci bez trudu ogarnę sama czy z mężem, także jeśli chodzi o tę część stricte rozrywkową.
Nie zapraszamy nikogo z przedszkola bo w grupie jest 18 dzieci, nie wiem wg jakiego klucza mialabym zapraszac te dzieci - a nie wyobrażam sobie robienia imprezy dla 20 dzieciakow. Córka nie ma najlepszej koleżanki czy kolegi w przedszkolu, bawi się ze wszystkimi. Mama jednej z zaproszonych dziewczynek zdziwila się bardzo, że zapraszamy tak mało dzieci, i zapytala mnie czy nie boje się, że dzieci nie będą się bawić, że będzie pusto... że na wszystkich urodzinach, na które ona chadza z córką jest średnio 10 dzieci albo i więcej.
Zdębialam mówiąc szczerze i sie teraz zastanawiam, czy ja jakas dziwna jestem, czy może nie na czasie. Wiadomo, że the more, the merrier, ale czy jest sens na siłe zapraszać dużą grupę dzieci, aby 'nie bylo pusto'?
Jak jest u Was? Robi ktoś domówki? A może wszyscy stawiaja na sale zabaw?