cherrie
03.08.11, 22:35
hmmm, jak by tu zaczac...
Chodzi mi o to, ze zyjac na obczyznie, czesto poslugujac sie slabsza znajomoscia jezyka (chocby na poczatku), chcac nie chcac musimy zrezygnowac z pracy naszych marzen, zakladajac ze taka w ogole istnieje.
Zastanawiam sie na jakie kompromisy w zyciu zawodowym musi godzic sie emigrant?
Jakie cechy musi spelniac praca, zeby byla dla Was dostatecznie dobra, abyscie byly zadowolone?
Czy musi byc dobrze platna, ambitna, dawac mozliwosci rozwoju etc.
Czy znajpmosc jezyka jest jedynym wyznacznikiem dobrej pracy? Czy mozna nie znac jezyka i miec dobra prace?
Czym jest dla Was ta dobra praca? Czy to praca w Waszym wyuczonym zawodzie?
Czy przyjezdzajac na Wyspy wiedzialyscie co chcecie tutaj robic, czy to raczej praca Was wybrala?
Czy znalazlyscie juz prace, w ktorej chcecie sie ...zestarzec i doczekac emerytury, czy tez raczej ciagle szukacie?
.....ot tak mi sie na dumanie o pracy zebralo :-)