Mam doła :(

26.08.11, 22:47
Dziewczyny, powiedzcie mi, jak Wy sobie dajecie radę w tym UK, poradźcie coś, bo nie wiem już, jak to wszystko ogarnąć :(
Mieszkam w UK od ponad roku. Mój angielski nie jest najgorszy, ale niewystarczający do znalezienia sensownej pracy. Mogłabym robić mnóstwo rzeczy, wiem, że w wielu branżach dałabym sobie radę, bo jeśli już pracuję, to angażuję się w to na maksa, jestem rozgarnięta, szybko się uczę ( to opinia poprzednich pracodawców). Często widząc zakres obowiązków w ogłoszeniach wiem, że spokojnie bym sobie poradziła. Problem w tym, że nie potrafię przełamać tej bariery językowej :/ Rozumiem naprawdę dużo, w codziennych rozmowach niemal wszystko (jasne, że trafiają się nowe słówka, ale generalnie rozumiem), ale mam problemy z mówieniem. Mam niewielki kontakt z osobami anglojęzycznymi, przez co ciężko mi ogarnąć wymowę, rozmówca często nie rozumie, co mówię. Poza tym przy szybkiej rozmowie robię błędy gramatyczne, a jak widzę, że rozmowa mi nie idzie, to zacinam się i amen - ciężko mi cokolwiek więcej wydukać :( O ile w rozmowach z sąsiadami czy w sklepie to nie stanowi problemu, to rozmowa kwalifikacyjna to dla mnie wyzwanie nie do przeskoczenia :( Do tego mam takie głupie przeświadczenie, że nawet nie ma sensu aplikować na takie czy inne stanowisko, bo na rozmowie tylko zrobię z siebie idiotkę. Żeby nie było: próbowałam. Trzy razy dostałam zaproszenie na rozmowę i trzy razy schrzaniłam ją moją niedostateczną znajomością języka :(
Mam już dość siedzenia w domu, chciałabym wyjść do ludzi, rozmawiać, uczyć się "żywego języka" w pracy, bo samodzielna nauka w domu nie przynosi rezultatów, a na kurs językowy nie mam kasy. Chciałabym robić coś twórczego, albo pożytecznego, mieć satysfakcję z pracy, choćby była najprostsza, widzieć, ze ktoś to docenia. Tymczasem moja ostatnia i jedyna, jak dotąd praca, którą udało mi się znaleźć to wkładanie na akord ulotek do gazet, w drukarni, z innymi Polakami (kontakt z angielskim - żaden).
Czuję się tu beznadziejnie, bo coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że moje szanse na jakąkolwiek karierę zawodową są zerowe. Wszystko inne mi tu odpowiada, mam tu faceta i chcielibyśmy zostać tu na stałe, ale ten brak perspektyw mnie wykańcza :(
Szukam pracy całymi dniami, wysyłam setki CV przez internet, ale zaznaczam w nich, ze mój angielski nie jest perfekcyjny ( przecież nie będę kłamać), i prawdopodobnie ten czynnik skreśla mnie już w pierwszym etapie rekrutacji.
W Polsce byłam bardzo aktywna, pracowałam w kilku branżach, nigdy nie miałam problemów ze znalezieniem pracy, umiałam się zareklamować, a tutaj ciężko mi przychodzi nawet sklecenie listu motywacyjnego. Podpieram się słownikami, kursami angielskiego, ale pewnie i tak robię masę błędów, bo do swobodnego posługiwania się językiem mi daleko - dobija mnie to :/
    • mrs.t Re: Mam doła :( 26.08.11, 23:00
      dobra
      przyznam ze polecialam po lebkach po poscie twoim, ale pozna por i w ogole
      ale przyszlo mi do glowy
      czy masz czas? czy moglabys go troche pozswiecic bez finansowych korzysci?
      moze zalap sie w wolontariacie, chocby w charity shopie jakims - tam konakt z ludzmi bys miala, zwykle zyczliwymi, co ulatwia przelamanie bariery jezykowej.
      moze na troche chociaz, zeby sie osmielic..
    • sophie2202 Re: Mam doła :( 26.08.11, 23:13
      www.livemocha.com/ tutaj mozesz poznac ludzi uczacych sie angielskiego i pocwiczyc konwersacje przez skypa, moze spróbuj tez ze swoim partnerem w domu rozmawiac po angielsku, wiem ze to nie to samo co rozmowa z rodowitymi Anglikami ale zawsze cos na poczatek, pomysł z charity tez dobry, moja kolezanka zaczynała jako wolontariuszka w nursing home gdy jeszcze dobrze nie znała jezyka.
      • agnes_6891 Re: Mam doła :( 26.08.11, 23:45
        Dzięki, próbowałam kiedyś podobnej stronki i jakoś mnie nie przekonała - rozmowy się nie kleiły, bo po drugiej stronie siedzieli rozmówcy z podobnym poziomem języka do mojego i z takim samym brakiem pewności siebie w gadaniu ;) Poza tym nigdy nie szła mi nauka "na siłę", o wiele więcej i na dłużej zapamiętuję podczas luźnych, codziennych pogadanek.
        Myślałam tez o wolontariacie, ale moim głównym celem jest teraz znalezienie normalnej pracy (kasa!) , a nie chcę zapisywać się gdzieś i za kilka dni oznajmić, że znalazłam pracę i nie mam dla nich czasu ( cały czas mam nadzieję , ehh).
        Najbardziej teraz zależy mi na znalezieniu zatrudnienia i to wśród nie-polaków, nie jestem wybredna, naprawdę nie szukam na początek Bóg wie jakiego stanowiska, chciałabym po prostu robić coś bardziej wymagającego myślenia, niż wkładanie ulotek, być traktowana jak człowiek, a nie jak element linii produkcyjnej :( Znaleźć nowych znajomych i uczyć się języka "na żywo".
        Dzięki za wszystkie rady, ale nie chodzi mi o samą naukę języka, tylko o znalezienie pracy teraz, z takim angielskim, jaki mam. Nauka przez Skype czy w wolontariacie nie przyniesie natychmiastowych rezultatów, a ja potrzebuję pracy "na już", chciałabym to jakoś pogodzić. Wiem, że dam sobie radę z takim poziomem języka w każdej pracy, o jaką aplikuję ( o ile nie wchodzi w grę obsługa klienta), tylko nigdzie mnie nie chcą :(
        • ta_ruda Re: Mam doła :( 26.08.11, 23:53
          OK, ambitna praca wymagajaca myslenia w nie-polskim gronie bedzie wymagala dobrego angielskiego, bo musisz swoje pomysly komunikowac do innych.

          A o jaka prace sie starasz? Jakie stanowisk, w jakiej branzy dokladnie?

          agnes_6891 napisała:

          > Najbardziej teraz zależy mi na znalezieniu zatrudnienia i to wśród nie-polaków,
          > nie jestem wybredna, naprawdę nie szukam na początek Bóg wie jakiego stanowisk
          > a, chciałabym po prostu robić coś bardziej wymagającego myślenia, niż wkładanie
          > ulotek, być traktowana jak człowiek, a nie jak element linii produkcyjnej :(
          > Znaleźć nowych znajomych i uczyć się języka "na żywo".
          > Dzięki za wszystkie rady, ale nie chodzi mi o samą naukę języka, tylko o znale
          > zienie pracy teraz, z takim angielskim, jaki mam. Nauka przez Skype czy w wolon
          > tariacie nie przyniesie natychmiastowych rezultatów, a ja potrzebuję pracy "na
          > już", chciałabym to jakoś pogodzić. Wiem, że dam sobie radę z takim poziomem ję
          > zyka w każdej pracy, o jaką aplikuję ( o ile nie wchodzi w grę obsługa klienta)
          > , tylko nigdzie mnie nie chcą :(
    • ta_ruda Re: Mam doła :( 26.08.11, 23:51
      Gdzie mieszkasz? Ile masz lat?
      Ja w Twojej sytuacji zostalabym poprostu au-pair. Ale taka prawdziwa au-pair ktora mieszka z angielska rodzina, chodzi na jakies zajecia jezykowe i ma zywy kontakt z jezykiem ang. Do tego slowniki, czytanie po ang, i po roku Twoj angielski pwinien byc znacznie lepszy.
      Ja sama kiedys tam bylam au-pair i uwazam ze jest to najlepszy sposob na nauke jezyka jesli sie nie ma kasy na kursy itd itp.

      Przy takim rozwiazaniu, mieszkasz a rodzina, opiekujesz sie dziecmi (najlepiej takimi w wieku przedszkolnym), zarabiasz jakies kieszonkowe i masz zywy kontakt z jezykiem. Codziennie.
      • robak.rawback Re: Mam doła :( 27.08.11, 00:34
        a niepowinnas po
        porstu troche zainwestowac i po prostu pojsc nakonwersacje do jakiegos porzadnego nauczyciela i to do kogosc ktos zna oba jeyki i polski i angielski - zeby wylapac ci najczestrze bledy i pokazac jakie mozesz robic kalki jezykowe, czego unikac etc.
        chociaz na pare zajec zeby cie ktos dobrze posluchal co mowisz jakie bledy robisz i ukierunkowal. tylko sztuka w tym zeby znalezc dobrego nauczyciela ktory przetestuje na obie rozne formy gramatyczne i zrobi przekroj konwersacyjny tematyczny.

        zalezy na jakiej sprawnoci ccialabys sie skupic - jesli nawet tylko na mowieniu - to jest to powiazane z innymi sprawnosciami, wiec nie ominelaby cie gramatyka czy inne elementy, wiec jakby ktos zobaczyl ze robisz byki w takiej czy innej formie gramatycznej albo wymowie czegos to musialabys niestety troche pocwiczyc te struktury zeby bledy wyeliminowac.
        ale moze by cie to ukierunkowalo.
        c\asami pare lekcji wystarczy z dobrym nauczycielem ktory nie gledzi sam tylko w ustrukturyzowany sposob prowadzi zajecia i wyciaga od ciebie informacje i zmusza do produkcji jezykowej. po paru takich systematycznych lekcjach odczulabys roznice - jesli nie w samej plynnosci to w tym ze iles tam godzin spedzilas na mowieniu, mowisz jak mowisz, ale sie dogadalas, swiat sie nie skonczyli przezylas wiec poprawilo by ci to pewnosc siebie - a to jest bardzo wazne przy mowieniu.
      • golfstrom Re: Mam doła :( 27.08.11, 00:37
        Gdzie mieszkasz?
        • agnes_6891 Re: Mam doła :( 27.08.11, 11:08
          Mieszkam w Yorkshire.
          Au pair to nie dla mnie, nie mam cierpliwości do cudzych dzieci, a tym bardziej do ich rodziców ;)
          • mama_vinca Re: Mam doła :( 27.08.11, 11:25
            W moim przypadku duuuzo pomogla angielska tv. Nie ogladam innej. Dodatkowo wlaczam sobie napisy co duzo pomaga mi w zrozumieniu. Czesto jak pojawia sie nowe slowo to szybko sprawdzam w slowniku i pozostaje juz na zawsze w glowie.
            Ja bym probowala zatrudnic sie w jakim markecie typu Tesco czy Asda. Moglabym nawet wykladac towar na polkach ale wazne zeby przebywac wsrod wielu osob(miejmy nadzieje ze nie tylko Polakow)od ktorych mozna sie uczyc jezyka.
            • a-inka Re: Mam doła :( 27.08.11, 13:00
              ja robie tak samo jak mama vinca,napisy bardzo pomogają!I staram się czytać po angielsku-książki,takie które znam z polskich przekładów i naszą lokalna gazetę.W zrozumieniu tekstów mam coraz mniejsze problemy,chociaż podobnie jak ty,zacinam się przy mówieniu.Ale nie odpuszczam,dlatego np. mam tylko brytyjską tv,bo jakbym miała dostęp do polskiej-kaplica;/
              A tak chciał,nie chciał-codziennie jakies słówko wpadnie.
          • szczur.w.sosie Re: Mam doła :( 27.08.11, 12:04
            Pracowałam w miejscu, gdzie angielski był wymagany, bo bardzo duży kontakt z ludźmi, mówienie, pisanie, komunikacja drogą telefoniczną i radiową. Czyli mówić trzeba. Do tego było to w Yorkshire właśnie (o szczegółach tylko na pw). Ale wiele osób (kilkoro Polaków było) mówiło niekoniecznie biegle, że tak powiem. Ważne że rozumieli i umieli powiedzieć, a poprawność gramatyczna przychodziła im z czasem. A nawet jak się pracuje z Polakami (co mało prawdopodobne, ale moze się zdarzyć) to nie wolno mówić po polsku, no chyba że na przerwie.
            Dodam, że zawsze potrzebowali ludzi, nie wiem jak teraz bo od lat tam nie pracuję.
    • krecik Re: Mam doła :( 27.08.11, 13:17
      To ja moze sie wyrwe z powszechnego poklepywactwa naramiennego. Zaczne od tego, ze twoje oczekiwanie, ze znadziesz cudowny sposob natychmiastowego doprowadzenia swojego jezyka do perfekcji sa co najmniej nierealne. A zdaje sie, ze tego wlasnie sie spodziewasz odrzucajac porady tu padajace.

      Kolejna rzecz - twoje cv. Rany boskie - dziewczyno, mowisz swoim potencjalnym pracodawcom, ze tak w zasadzie to, jak beda cie chcieli kopnac, to prosze bardzo, przesylam panstwu glana z okuciami.
      DLACZEGO w ogole piszesz o swojej znajomosci jezyka? I co z tego, ze byc moze zrobisz z siebie idiotke? W jaki sposob chcesz nabrac doswiadczenia w pokonywaniu rozmow kwalifikacyjnych, jesli sama na wstepie eliminujesz sie jako potencjalny pracownik? O jakim klamaniu w cv piszesz? Nikt, oprocz obcokrajowcow ze slaba znajomoscia jezyka, nie umieszcza w cv informacji o stopniu znajomosci angielskiego. Bo to tak, jakbys informowala, ze masz zeza. Dajac ludziom taka informacje na wstepie, dajesz im mozliwosc odrzucenia twojego podania bez zamienienia z toba dwoch slow.
      DLACZEGO? Bo sie moze okazac, ze masz za slaba znajomosc mowionego angielskiego? No przeciez sama wiesz, ze tak jest, nie? Wiec pozwol im podjac decyzje PO rozmowie z toba, a nie przed nia. Co cie obchodzi, ze bedziesz im zajmowala czas? Twoim priorytetem powinna byc twoja wlasna osoba i zdobywanie doswiadczenia, a nie to, czy zajmiesz czas jakiemus przedstawicielowi agencji posrednictwa pracy.

      Po pierwsze - zacznij dzialac. Aktywnie. Nie na zasadzie - bo sie nie uda, a to czy tamto mi sie nie podobalo - vide twoje podejscie do konwersacji online. Jak jedno nie wypala, to powinnas szukac nastepnego. Posluchac dobrej rady i zacznij ogladac tv, z napisami, bo pozwoli ci to wychwytywac wyrazy i zwroty. Niech tv, albo radio leci w tle zawsze i wszedzie. Osluchuj sie.

      Po drugie, nie wiem, czy cie dobrze zrozumialam - chodzisz tutaj na jakies kursy? Moze zainteresuj sie, czy sa dostepne w twojej okolicy. Mowisz, ze lepiej sie uczysz na luzie - ale rownoczesnie twierdzisz, ze prawie nie masz mozliwosci w ten sposob sie rozwijac. No coz, albo rybki albo akwarium. Albo chcesz poprawic jezyk w ten czy inny sposob, albo spoczywasz i zajmujesz sie narzekactwem na brak mozliwosci.

      A propos wolontariatu. Spojrz na sytuacje realistycznie. Skoro wysylasz setki cv i psia kupa z tego, dlaczego zakladac, ze nagle jutro ci sie uda znalezc prace - moze tak, a moze kolejne pol roku spedzisz na tej pasjonujacej czynnosci.
      Dlaczego z gory odrzucasz jeden z lepszych pomyslow? CV mozesz wysylac wieczorami a w dzien pracowac i szkolic jezyk. Chociazby i przez tydzien. Poznasz moze ciekawych ludzi, ktorzy ci pomoga przelamac zahamowania. Co cie obchodzi, czy znajdziesz prace po 2 tygodniach? Trudno. W chwili obecnej powinnas sie skupic na poszerzaniu doswiadczenia, a nie na tym, ze nie warto tego robic, bo to czy tamto....

      Moze troche ostro napisalam to powyzej, ale uwazam, ze powinnas sie otrzasnac i realistycznie spojrzec na sytuacje i zmusic sie do podjecia dzialan a nie uciekania od nich ze strachu przed "zrobieniem z siebie idiotki".

      Ag
      • szczur.w.sosie Re: Mam doła :( 27.08.11, 13:52
        a i jeszcze - wysyłaj wszędzie, a nie, bo tam za daleko, tam to nie, a tam to podobno co innego... kraj jest duży i bezrobocie w jednych regionach jest ogromne, w innych nie ma go prawie wcale i wtedy ze słabym językiem można pójść do sklepu czy obsługi klienta.
      • yadrall Re: Mam doła :( 27.08.11, 13:58
        Poszukaj pracy jako care worker :)
        Zwykle ofert pracy jest duzo, nie wymagaja doswiadczenia, oferuja szkolenia (NVQ i inne),a praca z anglikami-musisz sie porozumiec przez telefon (jezeli pracujesz jako home care worker-czyli pomagasz ludziom w domach), dogadac z kolezankami/kolegami i podopiecznymi. Zwykle nie ma zatrzesienia polakow w jednym miejscu :)
      • wiwi1 Re: Mam doła :( 27.08.11, 14:05
        Po pierwsze poczytaj i podzwon:

        www.direct.gov.uk/en/EducationAndLearning/AdultLearning/ImprovingYourSkills/DG_10037499
        Po drugie wcale nie uwazam, ze krecik napisala ostro, rzeklabym wrecz, ze lagodnie.
        Bo jak mozna oczekiwac rozwijajacej pracy, raczej nie fizycznej, raczej nie au pair raczej nie wolontariat itd.. bez znajomosci jezyka.
        Ja mysle, ze lepiej sie skupic na nauce jezyka i nawet malo satysfakcjonujacej pracy a z czasem kiedy sie poczujesz swobodniej w tym jezyku szukac lepszej pracy.
        Pozdrawiam:)
        • mrs.t Re: Mam doła :( 27.08.11, 15:06
          krecik dzieki ze to napisals bo dokladnie takie same przemyslenia mam po tym jak rozwinal sie watek


          chyba ze autorka liczyla ze posypia sie jej na forum oferty pracy 'po znajomosci'


          a jak nei chocby tydzien wolontariatu to chocby jeden dzien w tygodniu

          • agnes_6891 Re: Mam doła :( 27.08.11, 15:34
            Cały czas tu jestem, więc nie ma potrzeby pisać "autorka", możesz zwracać się do mnie bezpośrednio :/ Nie wiem, skąd w ogóle pomysł pracy "po znajomości" - poleciłabyś kogoś z forum? Chyba nie, nie wspominając już o tym, że nie jest to forum lokalne, więc byłoby trudno.

            Dzięki za wszystkie rady, dziś już trochę trzeźwiej na to patrzę, bo jak pisałam ten post, to byłam w totalnym dołku i nie widziałam z niego wyjścia. Myślę też, że pies jest pogrzebamny w moim braku pewności siebie :(
            Co do wolontariatu, to może rzeczywiście powinnam gdzieś spróbować, najwyżej na samym początku powiem, jak wygląda sytuacja.
            To nie jest tak, że kręcę nosem i odrzucam wszystkie oferty pracy, nie wiem w ogóle, skąd ten pomysł? Napisałam, że nie chcę pracować jako au pair, bo akurat do tego zawodu moim zdaniem trzeba mieć predyspozycje. Nie mogę za wszelką cenę łapać każdej oferty "bo mam myśleć o sobie" - nie lubię cudzych dzieci i już i taka współpraca nie byłaby satysfakcjonująca dla żadnej ze stron. Ja bym nie chciała, żeby moim dzieckiem zajmowała się kobieta, która nie ma do niego serca ani cierpliwości i zgłosiła się tylko dlatego, że szuka jakiejkolwiek pracy. Każda inna oferta, ale nie ta.

            Jeśli chodzi o określanie poziomu znajomości języka w CV, to znów się nie zgodzę (co za niewdzięczna baba, nie? ;) ) Uważam, że na tym etapie to jest zwyczajnie uczciwe względem pracodawcy, bo znajomość języka, którym się będę posługiwać w pracy to jedno z podstawowych kryteriów, tak jak doświadczenie zawodowe, prawo jazdy czy umiejętności komputerowe. Po co mam tracić czas swój i pracodawcy? Jeśli nie pisze o tym w CV, to znaczy, że mówię po ang. biegle, a tak nie jest. Odpada praca w obsłudze klienta (zwłaszcza, że mieszkam w rejonie, gdzie mówi się ze specyficznym akcentem i czasem nie rozumiem ani słowa z tego, co mówi ktoś obok mnie). Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy np. obsługuję kasę i podchodzi klient, z którym zupełnie nie mogę się porozumieć. Mam wtedy prosić o pomoc kogoś innego?
            Rozumiem, że jak ktoś mieszka tu od lat i mówi biegle po angielsku, to nie określa tego w CV, bo po co? Ale w moim przypadku nie wydaje mi się to dobrym pomysłem. Zresztą nie piszę przecież, że mój angielski jest słaby, tylko, że nie jest idealny :P

            Wiem, że łatwo pisać "zrób to, zrób tamto", ja naprawdę się staram, wychodze z domu jak najczęściej, rozglądałam się za darmowymi kursami językowymi ( bo w tym momencie na płatny mnie nie stać) i niczego nie znalazłam. Kursów dla obcokrajowców w koledżach już nie prowadzą. Nie liczę na nie wiadomo jaką pracę, wiem, że jest mnóstwo ludzi, którzy załapali się gdzieś ze średnim angielskim i w pracy go podciągnęli, ale ja się póki co nie załapałam nigdzie :/ Wysyłam naprawdę mnóstwo CV, piszę listy do agencji pracy, być może wina nie leży we mnie, tylko w wysokim poziomie bezrobocia w tym rejonie, bo wiem, że i Brytyjczycy mają problemy ze znalezieniem pracy. Po prostu jak czytam to forum, to wydaje mi się, że Wy wszystkie jakoś sobie dajecie radę, tylko ja taka sierota :( Dlatego pytam o wskazówki. Dzięki za wszystkie rady.
            • szczur.w.sosie Re: Mam doła :( 27.08.11, 16:08
              Akurat akcent w Yorkshire jest najlepszy, bardzo wyraźnie mówią, choć szybko.
              Już pisałam, że są takie miejsca, gdzie ze słabym angielskim idzie się do obsługi klienta. Jest ciężko początkowo, ale coś się człowiek nauczy.

              • golfstrom Re: Mam doła :( 27.08.11, 16:23
                Nie wiem, jakie masz zainteresowania, ale zaczelabym od www.meetup.com
                Moj maz ma dosc mocny akcent, w dodatku z natury jest powolnym mowca i ma spory ubytek sluchu, wiec przyswajanie jezyka idzie mu gorzej.
                Bez wiekszych kompleksow znalaz w okolicy miejscowych ludzi, ktorzy maja podobne zainteresowania. Nikomu nie przeszkadzalo, ze gorzej mowi. Znalazl przyjaciol i okazje, by w naturalny sposob szkolic jezyk.

                Ja jestem nietelewizyjna, wiec zamiast telewizji zawsze polecalam radio. Nie wiem, czy masz dzieci i polska telewizje. Jesli odpowiedz brzmi "Nie i tak" to podejmij strategiczna decyzje o pozbyciu sie polskiej telewizji przynajmniej na rok.

                Czy rozwazalas przeprowadzke w miejsce, gdzie pracy jest nieco wiecej?

                Czy jest w Twojej okolicy jakis osrodek ACE? Prowadza zwykle niedrogie kursy w wielu dizedzinach, wiec mozesz rozwijac swoje umiejetnosci, podciagac w ten sposob jezyk i wzbogacac swoje CV.
                • golfstrom Re: Mam doła :( 27.08.11, 16:24
                  Sorry, to bylo do agnes.

                  BTW Agnes. Nie wolisz byc Aggie?
              • robak.rawback Re: Mam doła :( 27.08.11, 16:26
                mysle ze dobrze ze nie jest na obsludze klienta bo trzeba pamietac ze jak klient przychodzi to chce byc w stane sie porozumiec z obsluga - to jest bardzo denerwujace jak sie o cos prosi kelnera albo obsluge w barze/klubie i jasne jest ze nic nie zalatwie bo delikwent nie wie co ja chce. albo nie moze nic powiedziec na temat danej potrawy bo nie wie jak. jest sporo innych prac od ktorychmozna zaczac w ktoryc sie beddzie mowic po angielsku ale nie koniecznie obslugiwac klientow.
            • krecik Re: Mam doła :( 27.08.11, 16:34
              > Jeśli chodzi o określanie poziomu znajomości języka w CV, to znów się nie zgodz
              > ę (co za niewdzięczna baba, nie? ;) ) Uważam, że na tym etapie to jest zwyczajn
              > ie uczciwe względem pracodawcy, bo znajomość języka, którym się będę posługiwać
              > w pracy to jedno z podstawowych kryteriów, tak jak doświadczenie zawodowe, pra
              > wo jazdy czy umiejętności komputerowe.

              Tak? A w Polsce tez pisalas "Znajomosc jezyka - doskonala"?
              Zrozum, ze tu od poczatku jestes na gorszej pozycji niz rodowici brytyjczycy. Konkurujesz z ludzmi, dla ktorych angielski jest jezykiem, w ktorym wyrosli. Twoja atrakcyjnosc oceniaja brytyjczycy. Serio wierzysz, ze ktokolwiek docenia twoja uczciwosc? No moze ci rekrutujacy, ktorzy sie wahaja miedzy wyborem miedzy toba a kims o podobnych kwalifikacjach, kto skupia sie na kwestiach majacych zwiazek z posada i ich wymaganiami.

              >Po co mam tracić czas swój i pracodawcy?

              Aha, a na ilu rozmowach juz bylas? Je tez uwazasz za strate czasu? W koncu nic z nich nie wyszlo...
              Popelniasz podstawowy blad uwazajac, ze taka "uczciwosc" nie marnuje czasu. marnowaniem czasu jest wysylanie cv pozwalajacych na odrzucenie twojej oferty ze wzgledow niemerytorycznych. W UK dyskryminacja jest niedozwolona. Ale jesli mozna to zrobic w bialych rekawiczkach - jest to jak najbardziej praktykowane. Dlatego w cv nie powinno sie umieszczac zdjecia, wieku, stanu cywilnego. A zdrowym rozsadkiem jest nie podawanie informacji, ktore moga cie postawic w zlym swietle.


              > Jeśli nie pisze o tym w CV, to znaczy, że mówię po ang. biegle, a tak nie jest

              A wiesz, ja nie mowie po francusku, nie potrafie grac w golfa ani nie znam biezacych watkow w Eastendersach, ale nie umiescilabym tego w cv. Bo to nie ma zwiazku z wymaganiami podanymi w ogloszeniu. No, chyba, ze pisza - wymagana perfekcyjna znajomosc jezyka tego i tego.

              > . Odpada praca w obsłudze klienta (zwłaszcza, że mieszkam w rejonie, gdzie mówi
              > się ze specyficznym akcentem i czasem nie rozumiem ani słowa z tego, co mówi k
              > toś obok mnie). Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy np. obsługuję kasę i podcho
              > dzi klient, z którym zupełnie nie mogę się porozumieć. Mam wtedy prosić o pomoc
              > kogoś innego?

              To ja przepraszam, ale na jakie posady aplikujesz? Jesli znajomosc jezyka z zasady nie jest kryterium - bo szukasz pracy, w ktorej jezyk bedzie czyms drugorzednym - to PO CO w ogole wymieniasz go w cv?

              A tak w a proposie. Moj maz tez zaczynal od bycia "uczciwym" - tak jak ty. No i niessssamowite, ale jakos tak strasznie niewiele mial zgloszen ludzi zainteresowanych jego cv. I stal sie cud, gdy przestal "marnowac czas swoj i pracodawcy" - nagle okazalo sie, ze jakos wiecej ludzi wykrecalo jego numer.
              I owszem, wiele z rozmow konczylo sie na tym pierwszym telefonie. Ale mial tez kilkanascie rozmow. I prace w koncu znalazl, bo ujal kogos swoim sposobem bycia i ten ktos mu wprost powiedzial, ze ma zwyczaj odrzucania tych "uczciwych" z tego prostego powodu, ze takie skupienie sie na poziomie jezyka poddaje w watpliwosc, czy taka osoba w ogole potrafi mowic. I kto jej w ogole to cv napisal, skoro ma takie z jezykiem problemy. I gdyby maz jednak umiescil informacje o jezyku, jego podanie wyladowaloby w koszu ze sterta innych, podobnych.

              Nie zrozum mnie zle, ja sie jak najbardziej zgadzam, ze jezyk jest wazny. Ale cv to tylko kawalek papieru. Ty nie sprzedajesz swojej znajomosci jezyka, sprzedajesz siebie w calosci, ze swoimi kwalifikacjami i umiejetnosciami, ze swoim usmiechem, uroda, sposobem bycia.
              W pogodni za praca najwazniejsze jest, by zostac zauwazonym. Strzelaniem sobie w stope jest pozbawianie sie mozliwosci zaprezentowania siebie potencjalnemu pracodawcy. I to wlasnie robisz.

              Ag
              • agnes_6891 Re: Mam doła :( 27.08.11, 21:20
                Szczurze, mogłabyś mi na priv napisać, co to za firma?
                • szczur.w.sosie Re: Mam doła :( 27.08.11, 21:48
                  prawdę mówiąc nie wiem jak wysłać pw. nie widzę takiej opcji... napisz to mnie.
                  • szczur.w.sosie Re: Mam doła :( 27.08.11, 21:49
                    do mnie, miało być...

                    po ciemku stukam w klawiaturę...
                    • agnes_6891 Re: Mam doła :( 27.08.11, 22:13
                      wysłałam :)
                      • szczur.w.sosie Re: Mam doła :( 28.08.11, 00:31
                        no tak, ale mi sie poczta zablokowała... nieważne, napiszę tu. praca jako care assistant. mają kilka takich małych szpitali, m.in. w yorkshire, koło Hull. zawsze jak pamiętam był brak ludzi. fakt, praca taka sobie... ale jezyka można się poduczyć. może jest inaczej teraz, ale ja pamiętam, że praca była dość monotonna i trochę nudno było...
                        www.careprinciples.com/care-facilities/all-facilities
                        nie wiem ile płacą, ale wtedy nie były to zawrotne sumy.

                        ale sa domy opieki prowadzone przez council'e, gdzie lepiej płacą niż w takich prywatnych osrodkach, bo tak jak widzę ogłoszenia to 19-24k za pracę w takim domu opieki.
                        • agnes_6891 Re: Mam doła :( 28.08.11, 16:45
                          Dzięki, rozejrzę się, czy mam jak dojechać i spróbuję. Mieszkam niestety dość daleko od Hull, bo w okolicach Leeds, ale jeśli znajdę rozsądny dojazd, to spróbuję. Napisałam do nich maila, czy mają oferty pracy bliżej Leeds. Dzięki jeszcze raz za fatygę!
              • steph13 Re: Mam doła :( 27.08.11, 21:32
                agnes, uwazam, ze masz racje informujac w CV o slabej znajomosci jezyka bo wyjdzie to na jaw przy pierwszej rozmowie telefoncznej wiec nie ma co oszukiwac siebie i innych.
                Zadziwiaja mnie porady typu zostan care worker. Zadziwiaja i przerazaja jednoczesnie. Ludzie, ktorym sluza care workers sa zazwyczaj chorzy, starzy, z problemami i z pewnoscia nie potrzebuja kontaktow z pomocnikami, z ktorymi dogadac sie nie moga. Podobnie, choc mniej groznie, jest z praca w sklepie gdzie klient wpada na zakupy a nie w celach charytatywnych aby doksztalcac personel i nerwy sobie szarpac.
                Wez sie ostro za nauke jezyka, czytaj prase, sluchaj radia/tv, przysluchuj sie rozmowom w autobusie, sklepie, gdziekolwiek bywasz i chcac nie chcac, na ktoryms etapie zaskoczysz i poczujesz sie pewniej. A poki co, to nawet ukladanie towarow na polkach w Tesco da ci jakis dochod i kontakt z jakas przynajmnie wersja jezyka angielskiego, moze niezupelnie warta powielania ale w takim gronie bedziesz przynajmniej miala odwage zaczac mowic.
                • agnes_6891 Re: Mam doła :( 27.08.11, 22:22
                  Dzięki , Steph. Staram się ogarnąć ten język, jest już o wiele lepiej, niż na początku. Telewizora nie mam, słucham radia (bbc), ściągam podkasty. Jezyk mam względnie "osłuchany" , tylko z gadaniem nadal mam problem :( Myślę, że dopóki nie poznam ludzi i nie zacznę czuć się z nimi na tyle swobodnie, żeby mi się język rozwiązał, to nie nauczę się mówić. Upatrzyłam sobie kilka lokalnych fundacji, w poniedziałek się przejdę i zapytam, czy nie potrzebują wolontariuszy. Z niewieloma Anglikami mam kontakt, ale zauważyłam, że im dłuższa romowa, tym lepiej mi idzie. Pierwsze kilka - kilkanaście zdań nie chce mi przejść przez gardło, zacinam się, ale jak już złapię kontakt, poczuję się pewniej, to jest lepiej. Luźne pogawędki ze sprzedawcami czy sąsiadami nie idą mi najlepiej, ale już dłuższe rozmowy - tak. Dziwne :/
                • lucasa Re: Mam doła :( 30.08.11, 14:27
                  steph13 napisała:

                  > agnes, uwazam, ze masz racje informujac w CV o slabej znajomosci jezyka bo wyjd
                  > zie to na jaw przy pierwszej rozmowie telefoncznej wiec nie ma co oszukiwac sie
                  > bie i innych.
                  > Zadziwiaja mnie porady typu zostan care worker. Zadziwiaja i przerazaja jednocz
                  > esnie. Ludzie, ktorym sluza care workers sa zazwyczaj chorzy, starzy, z problem
                  > ami i z pewnoscia nie potrzebuja kontaktow z pomocnikami, z ktorymi dogadac sie
                  > nie moga.

                  Steph, nie do konca masz tu chyba racje. A sa tak rozne prace/zajecia pod pojecieciem "care worker", ze chyba jest w czym wybierac.
                  Ja pracowalam w czym takim gdy bylam jeszcze studentka i zanim zaczelam pracowac w residential home pracowalam do agencji i oprocz "zwyklego" opiekowania sie robilam tez zakupy, gralam w scrable, szykowalam posilki, dotrzymywalam towarzystwa. Bylam wtedy na poziomie First Certificate i raczej nie mialam sytuacji aby moja znajomosc ang mi czy podopiecznym w czyms przeszkadzalam. Potem gdy zaczelam pracowac w r.h. to wlasnie pamietam pogaduszki z paniami (zachwycone urozmaiceniem - bo wtedy polska opiekunka byla dosyc egzotyczna) i praktycznie wszystkie osoby potrzebowaly (oprocz codzinnej pielegnacji) raczej zainteresowania niz wysokiego poziomu jezyka.

                  A do autorki watku - uwazam, ze robisz niewlasciwie, ze podajesz/chcesz podawac poziom jezyka. Mysle, ze takie cv od razu wyladuje w koszu. Moja pierwsza praca w uk byla w "fish and chips" shop. Jako, ze umawialam sie na spotkanie przez telefon nawet nie potrafilam zanotowac adresu i sporo sie potem znowu nadzwonilam i naszukalam - ale prace dostalam co pozwolilo przezyc przez pierwsze 2 mce pobytu w UK i szukac dalej. Moze nie masz takiej presji jezeli chodzi o finanse. Ja prawde powiedziawszy nie mialam wtedy luksusu aby zastanwiac sie jaki jest moj poziom jezyka - musialam dostac jakas prace.

                  Potem, jak wrocilam do UK drugi raz i pracowalam w biurze, tez nie wszystko rozumialam, szczegolnie, ze mialam pelno telefonow z Irlandii, Szkocji, Australii, z placow budowy (z halasem maszyn w tle), wiec tez szybko musialam sie nauczyc. Na poczatku gdy nie rozumialam - po prostu przelaczalam do innej osoby. I tyle, wiem, ze nie zawsze sie tak da. Szefa mialam wyjatkowego, ale mysle, ze sama sobie tez troche pomoglam (chocby pojsciem na rozmowe i przyjeciem pracy za poczatkowo bardzo male pieniadze)

                  Pisze to, bo moze komus sie przyda, kto ma dylematy odnosnie jezyka. Moze sytuacja wyglada inaczej jak sie MUSI pracowac, a inaczej jak sie siedzi w domu i rozmysla, czy to czy tamto.
                  powodzenia!
                  A
    • eutyfrona Re: Mam doła :( 27.08.11, 22:26
      W moim regionie dziala cos takiego:

      www.leics.gov.uk/index/leisure_tourism/libraries/library_services/multiaccesscentres.htm
      W Twoim hrabstwie pewnie tez jest cos podobnego i pewnie beda mogli Ci pomoc w kilku kwestiach.

      • yskyerka Re: Mam doła :( 27.08.11, 23:07
        Po pierwsze, ja bym nie pisała nic o poziomie znajomości angielskiego. Jeśli jest zaznaczone w ogłoszeniu, że ma być biegły, to po prostu nie będziesz na nie odpowiadać. Twoim celem jest znalezienie takiego pracodawcy, dla którego ważne będzie twoje doświadczenie i umiejętności, a na doszlifowanie języka da ci czas.

        Po drugie, poszukaj w swojej okolicy szkół organizujących kursy dla nauczycieli (CELTA, DELTA, EFL, TEFL, ESOL). Oni zwykle potrzebują ludzi, na których będą mogli ćwiczyć przyszli nauczyciele, swojego rodzaju królików doświadczalnych. ;) Koszt takiego kursu jest zwykle bardzo niski (rzędu 1 funt za godzinę) albo w ogóle nic się nie płaci. A nauczyć się można sporo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja