agnes_6891
26.08.11, 22:47
Dziewczyny, powiedzcie mi, jak Wy sobie dajecie radę w tym UK, poradźcie coś, bo nie wiem już, jak to wszystko ogarnąć :(
Mieszkam w UK od ponad roku. Mój angielski nie jest najgorszy, ale niewystarczający do znalezienia sensownej pracy. Mogłabym robić mnóstwo rzeczy, wiem, że w wielu branżach dałabym sobie radę, bo jeśli już pracuję, to angażuję się w to na maksa, jestem rozgarnięta, szybko się uczę ( to opinia poprzednich pracodawców). Często widząc zakres obowiązków w ogłoszeniach wiem, że spokojnie bym sobie poradziła. Problem w tym, że nie potrafię przełamać tej bariery językowej :/ Rozumiem naprawdę dużo, w codziennych rozmowach niemal wszystko (jasne, że trafiają się nowe słówka, ale generalnie rozumiem), ale mam problemy z mówieniem. Mam niewielki kontakt z osobami anglojęzycznymi, przez co ciężko mi ogarnąć wymowę, rozmówca często nie rozumie, co mówię. Poza tym przy szybkiej rozmowie robię błędy gramatyczne, a jak widzę, że rozmowa mi nie idzie, to zacinam się i amen - ciężko mi cokolwiek więcej wydukać :( O ile w rozmowach z sąsiadami czy w sklepie to nie stanowi problemu, to rozmowa kwalifikacyjna to dla mnie wyzwanie nie do przeskoczenia :( Do tego mam takie głupie przeświadczenie, że nawet nie ma sensu aplikować na takie czy inne stanowisko, bo na rozmowie tylko zrobię z siebie idiotkę. Żeby nie było: próbowałam. Trzy razy dostałam zaproszenie na rozmowę i trzy razy schrzaniłam ją moją niedostateczną znajomością języka :(
Mam już dość siedzenia w domu, chciałabym wyjść do ludzi, rozmawiać, uczyć się "żywego języka" w pracy, bo samodzielna nauka w domu nie przynosi rezultatów, a na kurs językowy nie mam kasy. Chciałabym robić coś twórczego, albo pożytecznego, mieć satysfakcję z pracy, choćby była najprostsza, widzieć, ze ktoś to docenia. Tymczasem moja ostatnia i jedyna, jak dotąd praca, którą udało mi się znaleźć to wkładanie na akord ulotek do gazet, w drukarni, z innymi Polakami (kontakt z angielskim - żaden).
Czuję się tu beznadziejnie, bo coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że moje szanse na jakąkolwiek karierę zawodową są zerowe. Wszystko inne mi tu odpowiada, mam tu faceta i chcielibyśmy zostać tu na stałe, ale ten brak perspektyw mnie wykańcza :(
Szukam pracy całymi dniami, wysyłam setki CV przez internet, ale zaznaczam w nich, ze mój angielski nie jest perfekcyjny ( przecież nie będę kłamać), i prawdopodobnie ten czynnik skreśla mnie już w pierwszym etapie rekrutacji.
W Polsce byłam bardzo aktywna, pracowałam w kilku branżach, nigdy nie miałam problemów ze znalezieniem pracy, umiałam się zareklamować, a tutaj ciężko mi przychodzi nawet sklecenie listu motywacyjnego. Podpieram się słownikami, kursami angielskiego, ale pewnie i tak robię masę błędów, bo do swobodnego posługiwania się językiem mi daleko - dobija mnie to :/