wóżki a linie lotnicze

30.08.11, 13:25
Dziewczyny.
za tydzień lece na pare dni do pl i nigdy nie lecialam ryanair'em. w wizzair zabierają wózek już przy odprawie a jak jest w ryanair?
Bo jak przy odprawie to nie biorę (maly dwa lata więc da radę) bo w pl od siostry mogę pożyczyć wózek.

https://www.suwaczki.com/tickers/f2wlk6nlcupppukv.png
    • moniamech Re: wóżki a linie lotnicze 30.08.11, 13:41
      wizzair biora przy odprawie? nigdy mi nie zabrali przy odprawie. Chyba Twoj wybor kiedy dasz.. ale nie wiem czy dla dwulatkow tez jest to za free
      • suchenie Re: wóżki a linie lotnicze 31.08.11, 11:03
        w gdańsku mi zawsze zabierali. wyczytalam ze do 3 r.z. jest za free. nie wiem gdzie to znaleść.
        • moniamech Re: wóżki a linie lotnicze 31.08.11, 11:59
          To naprawde dziwne, mi nigdy w gdansku nie zabrali. Postaw sie, powiedz ze wolisz miec ze soba.
    • zurekgirl Re: wóżki a linie lotnicze 31.08.11, 11:11
      Moje dziecko ma ponad 3 lata, a wozek lata z nami caly czas. Zawsze zabieram ze soba pod samolot, raz tylko oddalam przy bagazach, jak lecialam z malenkiego lotniska i wolalam mala przeniesc.
      • uk242 Re: wóżki a linie lotnicze 31.08.11, 12:45
        Ja w Gdańsku tez zawsze zabieram wózek pod samolot.
    • 1mzeta ???? 31.08.11, 13:08
      "w wizzair za bierają wózek już przy odprawie"
      A gdzie tak jest- o lotnisko pytam.
      Zawsze latam wizzair-em i zawsze wózki zabierają dopiero jak wsiadasz na pokład samolotu. No chyba,że ktoś sobie życzy to zabierają przy odprawie bagażu.
      • suchenie Re: ???? 31.08.11, 13:17
        dziewczyny naprawde! babka mi powiedziala w gdansku, ze musze oddac i koniec. byl ze mna nawet moj tato i wyklucalismy sie z nia a ona nie i koniec. lecialy ze mna jeszcze dwie inne mamy, ktore bez wozkow byly bo im zabrano. moze jakas glupia celniczka mi sie trafila. dlatego sie teraz pytam o to.
        • moniamech Re: ???? 31.08.11, 15:44
          Bardziej bym podejrzewala, ze to z powodu remontu gdanskiego lotniska.. niestety wiele razy musialam tachac wozek po schodach, bo windy nie dzialaly, ale nigdy mi nikt kategorycznie nie zabronil go zabrac na gore. W takim przypadku, zadalabym pomocy przy noszeniu niemowlaka, a jak nie to napisalabym skarge.
          • illegal.alien Re: ???? 31.08.11, 19:38
            Ale skarge na co? Nie wiem jak w Wizzair, ale podejrzewam, ze tak samo, ale Ryanair ma napisane jak wol, ze wozek mozna zabrac do samego samolotu, jezeli pozwalaja na to warunki na lotnisku, czy cos w tym stylu - nigdzie nie ma gwarancji, ze pozwola.
            • moniamech Re: ???? 31.08.11, 19:58
              no i wizzair tez ma to samo w regulaminie.. a jesli chodzi o lotnisko w gdansku, zawsze oddawalam wozek pod poklad, niezaleznie od linii lotniczych
        • 1mzeta Re: ???? 31.08.11, 22:09
          A co gdybyś leciała z noworodkiem - śpiącym w dodatku ?
          Jakaś niedouczona pipa z tej kobiety i tyle- przecież na odprawie bagażowej to nie celniczka siedzi tylko obsługa naziemna. Mnie kiedyś idiota z wizzaira próbował wmówić,że z dzieckiem 9-cio miesięcznym nie mam pierwszeństwa wejścia na pokład bo go nie wykupiłam- dopiero go inna z obsługi sprowadziła na ziemię jak mu awanturę zrobiłam.
          • illegal.alien Re: ???? 31.08.11, 22:28
            No, ale obsluga nie moze brac odpowiedzialnosci za to, ze ktos podrozuje ze spiacym noworodkiem - jezeli lotnisko nie ma warunkow, zeby przyjmowac wozki pod samolotem, to nic z tym nie zrobisz - trzeba byc na to przygotowanym :)
            • 1mzeta To teraz hicior 01.09.11, 00:33
              A ja uważam,że obsługa lotniska nie ma prawa decydować o tym czy ktoś może wózek brać do (pod) samolotu czy nie- to regulują przepisy lotniska i linii lotniczych. Równie dobrze komuś innemu kazaliby nagle powstać z inwalidzkiego i iść- mimo,że nie ma nóg np. Obsługa naziemna jest od tego żeby pomóc- znieść wózek po schodach jeśli trzeba i tak jest na Luton- zawsze.

              No i teraz hicior- miejsce akcji Okęcie.
              Koleżanka leci z dzieckiem i wózkiem- w dodatki ma złamaną rękę-koleżanka. I tylko na tym lotnisku traktują ją jak terrorystkę- a lot odbywa z Warszawy do innego portu lotniczego na terenie Pl. Mało,że ma złamaną i zagipsowaną rękę to jej każą śpiące dziecko- dwuletnie- wyjmować z wózka i go na taśmę do prześwietlenia wrzucić- wózek to parasolka o konstrukcji prostszej niż cep tak, że nie wiem gdzie i co miałaby w nim ukryć. Pomocy żadnej z niczyjej strony.
              Potem idzie już po kontroli do bramki ostatniej i co się okazuje- nie ma windy- schody są więc prosi "pana" z obsługi naziemnej żeby jej pomógł bo raz, że dziecko śpi i nie zejdzie samo po schodach, a dwa, że ma złamaną rękę w gipsie, na co on- że nie jego sprawa jak ona po tych schodach zejdzie. Więc się wkurzyła i mu mówi,że w takim razie obsługa powinna ją wcześniej poinformować,że tu windy nie ma to oddałaby wózek z bagażem i lepiej by sobie dała radę z samym dzieckiem śpiącym na rękach niż z wózkiem dodatkowo- chyba w zębach.
              A co pan na to- "wy kobiety to w ogóle nie myślicie, rodzicie te dzieci i ..." i dalej nie pozwoliła mu dokończyć bo mu przerwała i zakomunikowała,że albo znosi jej ten wózek albo ma spierniczać po swojego przełożonego.

              No to jeszcze tak a propos tego czym się różni UK od Pl. Jak lecę sama to w UK nigdy nikt nie czeka aż poproszę o pomoc przy zdjęciu bagażu z taśmy - zawsze się ktoś chętny do pomocy znajdzie i to bez problemu- w Pl to wszyscy gdzieś indziej oczami strzelają byle nie pomóc. No i dodam,że ja akurat z wózkiem nie latam- małego mam zawsze w nosidle zapiętego więc przyznaję się do winy- zdjęcie walizki z taśmy trochę trudniejsze jest niż z dzieckiem w wózku.
              Ja to z tych co " w ogóle nie myślę, rodzę te dzieci....".
              • illegal.alien Re: To teraz hicior 01.09.11, 10:21
                Jak ktos wymaga pomocy ze strony linii lotniczych czy obslugi naziemnej, to powinien to zglosic przed lotem - chyba wszystkie linie lotnicze maja taki zapis?

                Ja mam spore doswiadczenie w lataniu z malym dzieckiem, bo z moja 9 miesieczna corka lecialysmy w sumie 14 razy - za kazdym razem planuje podroz tak, zeby nie wymagac na kazdym kroku pomocy. Wozka rowniez nigdy nie biore dalej niz check-in, wole chuste czy nosidlo - nigdy nie mialam problemow ze zdjeciem torby z karuzeli.
                Nie wiem, ja wole byc samodzielna i nie musiec angazowac wszystkich dookola w swoje sprawy - a zawsze latam z mala sama, wiec nie mam nikogo do 'obslugi'.
                A propozycje pomocy mialam zarowno ze strony obcokrajowcow jak i Polakow - moze do Wroclawia takie mile osoby lataja?
                • zurekgirl Re: To teraz hicior 01.09.11, 10:30
                  No to chyba rzeczywiscie do Wroclawia. Ja z moja trzylatka lecialam duuuuzo razy, srednio jeden lot na miesiac i przyznam, ze przypadki, gdy ktos chcial mi z czymkolwiek pomoc moge policzyc na palcach jednej reki. I to chyba ze trzy palce by wystarczyly. Za dwa to ja musialam o pomoc niezwykle uprzejmie prosic. Ze strony obslugi lotniska pomocy wielkie zero. Nigdy przenigdy. Widocznie wygladam na silna babe, ktora wszystko udzwignie, a jak nie udzwignie, to przeciez moze prywatny samolot wynajac ;)
                  • illegal.alien Re: To teraz hicior 01.09.11, 10:40
                    Nie wiem - moze ludzie wychodza z takiego zalozenia jak ja, czyli jezeli ktos sie gdzies wybiera, to powinien sie tak zorganizowac, zeby dac rade, a nie angazowac wszystkich dookola :)
                    Mi w zasadzie za kazdym razem zdarzalo sie, ze ktos proponowal pomoc - czy to za pierwszym razem, gdy popelnilam ten blad, ze wzielam wozek az do samolotu (na Stansted wiele rekawow nie ma windy na poziom plyty - mialam wiec mala w chuscie i probowalam zniesc wozek sama - jakis mily Anglik chcial mi pomoc), czy to ostatnio, kiedy jakas dziewczyna w moim wieku chciala mi pomoc wziac torbe podreczna. Zawsze znajdzie sie ktos chetny do potrzymania dziecka gdyby trzeba bylo. I to na trasie Stansted-Wroclaw, jak i -Pisa, -Memmingen i -Barcelona.
                • 1mzeta Re: To teraz hicior 01.09.11, 10:54
                  "Jak ktos wymaga pomocy ze strony linii lotniczych czy obslugi naziemnej, to pow
                  > inien to zglosic przed lotem - chyba wszystkie linie lotnicze maja taki zapis?"

                  Bez przesady. Jak kupujesz bilet to jest zaznaczone,że jest dziecko w takim- a takim wieku i co za tym idzie przysługuje mu wózek. Obsługa naziemna jest dla pasażerów- nieodwrotnie. Osoba odprawiająca widziała, że ona ma wózek i chyba znają rozkład lotniska żeby wiedzieć przy których bramkach nie ma wind.
                  W głupim sklepie obsługa ma za zadanie pomagać- pytać klienta czy w czymś pomóc.

                  "Nie wiem, ja wole byc samodzielna i nie musiec angazowac wszystkich dookola w swoje sprawy - "

                  Kolejna cierpiętnica- rozumiem,że gdybyś widziała starszą osobę potrzebującą pomocy to sama z siebie nie pomożesz bo: albo ta osoba o pomoc nie prosi albo wychodzisz z założenia,że każdy niech się o siebie martwi.
                  Super.
                  • illegal.alien Re: To teraz hicior 01.09.11, 11:00
                    Cierpietnica? A w zyciu! Po prostu nie lubie musiec liczyc na innych. Lubie miec swiadomosc, ze sama jestem w stanie sobie poradzic.

                    Z pomoca obslugi chodzilo mi o te zlamana reke - wystarczylo przed lotem zadzwonic do linii lotniczych i pewnie by ja wpadkowali na wozek, a dziecko pchalby kto inny. Albo przydzieliliby jej osobe do pomocy.

                    No i nie porownuj kogos, kto ma wplyw na swoja sytuacje, do osoby starszej, ktora nie jest w stanie zmienic tego, ze jest starsza.
                    Oczywiscie, ze oferuje innym pomoc (jak moge), ale sama nie lubie byc obiazeniem dla innych.
                    • 1mzeta Re: To teraz hicior 01.09.11, 11:13
                      "Z pomoca obslugi chodzilo mi o te zlamana reke - wystarczylo przed lotem zadzwonic do linii lotniczych i pewnie by ja wpadkowali na wozek, a dziecko pchalby kto inny. Albo przydzieliliby jej osobe do pomocy."

                      Nie rozśmieszaj mnie- wózek z powodu złamanej ręki......Ja bym sobie nie życzyła jechać na wózku tylko dlatego,że mam złamaną rękę.
                      Obsługa na lotnisku to nie jest 5 osób na krzyż, a pomoc pasażerom to ich powinność i chleb powszedni i nikt tu nie mówi o pilnowaniu bagażu bo ktoś chce skoczyć do kibelka.
                      Na coś chyba idą te wszystkie podatki i opłaty lotniskowe.
                      No ale takie "super" podejście do pasażera to chyba tylko w Pl bo na Luton czy Stansted w życiu czegoś takiego nie widziałam- a latam bardzo często.
                      • zurekgirl Re: To teraz hicior 01.09.11, 11:22
                        No to ja pechowa jestem. Dzwigalam po schodach wozek ze spiacym dzieckiem zarowno na Luton (niektore wyjscia nie maja wind, a sa na wysokosci drugiego pietra), jak i na Stansted. Przyznam, ze nieco to ciezkie, gdy ma sie 10 kg dziecka, 10 kg wozka i 10 kg bagazu. Moze gdybym sie domagala pomocy, to ktos by sie zlitowal, ale w zasadzie tez nie lubie soba obarczac przypadkowych wspolpasazerow. Gdybym natomiast miala zlamana reke, byla w ciazy itp, to chyba bym sie wsciekla, gdyby obsluga palcem nie kiwnela. Rozumiem, ze nie maja czasu pomagac kazdej obarczonej dzieckiem mamusce, ale w wyjatkowych przypadkach powinni na rzesach stawac, zeby ludziom zycie ulatwic.
                        • moniamech Re: To teraz hicior 01.09.11, 11:44
                          zurekgirl napisała:

                          > No to ja pechowa jestem. Dzwigalam po schodach wozek ze spiacym dzieckiem zarow
                          > no na Luton (niektore wyjscia nie maja wind, a sa na wysokosci drugiego pietra)
                          > , jak i na Stansted.

                          No to chyba faktycznie pechowa jestes. Minie na luton powiadomili ze wozek zabiora tasma, bo wyjscie jest bez wind, tylko schody.

                          > Przyznam, ze nieco to ciezkie, gdy ma sie 10 kg dziecka, 1
                          > 0 kg wozka i 10 kg bagazu

                          nikt nie kaze Ci brac dokladnie 10kg bagazu podrecznego, to Twoj wybor...
                          • marenika Re: To teraz hicior 01.09.11, 11:59
                            hmmm...ja dzisiaj lecę do Pl z Birmingham...Muszę zabrać wózek-w wózku będzie siedział roczniak..do tego leci ze mną 3 letnia córka a ja jestem w 6 miesiącu ciąży...mój bagaż podręczny to plecak i torba na wózek...Nie wykupiłam pierwszeństwa bo na tym lotnisku i tak nie warto--puszczaja wszystkich jak leci, po prostu pierwsza staje w kolejce a reszta za mna. Zanim dojdę do samolotu musze znieść wózek po schodach bo nie ma tam windy. I bedę oczekiwac pomocy bo nie ma szans abym zdała wózek przy odprawie, w chuste dziecia też nie wsadzę-brzuch mi przeszkadza. Tym razem mam olewający stosunek do tego lotu. Nie mam zamiaru sie z niczym spieszyć--i nie obchodzi mnie, że będą patrzec krzywo--ja nie będę leciała upocona jak mysz bo komuś sie spieszy...I jeśli nikt miły sie znajdzie aby pomóc mi znieść wózek to bede tego wymagała od obsługi naziemnej. Na szczęście do tej pory znajdowała sie zawsze jakaś dobra dusza wśród pasażerów(obsługa niestety miała to w d...).
                            Nie mam też zamiaru składac wózka przy odprawie osobistej i wrzucac go na taśmę-mam spory wózek. Do tej pory jakoś sprawdzali wózek ręcznie i nie było problemu.
                            obaczymy jak sie to ułoży. Lecę sama bo mąż musi pracować. I lecę ryanair bo nie mam innej opcji...pozdrawiam
                        • 1mzeta Re: To teraz hicior 01.09.11, 13:30
                          Za każdym razem jak lecę z Luton to przy wyjściach na płytę lotniska gdzie nie ma windy obsługa wizzair-a mówi od razu dziewczynom z wózkami, żeby zostawiały wózki na górze bo sami je zniosą po zakończeniu odprawy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja