social a dzieci

06.09.11, 15:32
no właśnie jak to social się zachowuje kiedy w danej rodzinie z dziećmi dzieje się nie za ciekawie.
Znajoma poprosiła mnie o pomoc ale ja w tym temacie kompletnie nic nie wiem,króciutko wam streszczę o co mniej więcej chodzi.
Jakiś czas temu znajoma wezwała policję po tym jak mąż sie na nią rzucił,nic jej się nie stało,dzieciom też ale raport musieli napisać,na drugi dzień jej mąż został zwolniony z aresztu i wrócił do domu,ci się niby dogadali i żyją jak na razie w zgodzie,niestety kilka dni temu odwiedził ją social worker z children's services,zapytał co się stało,stwierdził że dom czysty,ona zadbana,dzieci zadbane i szczęśliwe,ona podpisała,na koniec powiedział że spisze raport i sprawa zostanie zamknięta ponieważ widzi że z dziećmi i z nią wszystko w porządku ale gdy tylko zadzwoni na policję jeszcze raz to sprawa zrobi się baaaardzo poważna dla nich i może skończyć się nie ciekawie,raport ma zostać wysłany do niej w ciągu kilku dni.
No i tutaj ma właśnie kilka pytań:
czy na tym aby na pewno się skończy?
czy już nikt inny z socialu nie złoży jej niezapowiedzianej wizyty?
czy ktoś będzie chciał jej zabrać dzieci jak tak to dlaczego skoro chroniąc je wezwała właśnie policję,ona dzieci nie krzywdzi i nigdy nie miała z tego powodu żadnych niedogodności (u lekarza,w szpitalu jak coś się działo itd.)
Znajoma jest strasznie ze stresowana tą sytuacją na tyle że cała się trzęsie,nie może jeść,spać i martwię sie że wpadnie w jakąś depresję, powoli zaczyna żałować że w ogóle zadzwoniła na policję,obawia się że czepią się byle powodu aby dzieci jej zabrać.
Chciałabym jej pomóc jak najwięcej ale nie mam pojęcia jak :(
    • judyta76 Re: social a dzieci 06.09.11, 15:55
      czesc bebe,
      tak, sprawa na tym sie zakonczy, o ile sytuacja sie nie powtorzy i znajoma znowu wezwie Policje. Wtedy sytuacja zostanie zbadana wnikliwiej. Dzieci moga przejsc szereg wizyt z psychogiem, a w najgorszej sytuacji dostac kuratora.
      Zadaniem Policji jest zawiadomienie Socjal services jesli w domu byla przemoc i jej uczestnikami mogly byc dzieci, lub jesli w rodzinie wogole sa dzieci. jest to normalna procedura..

      zycze rodzinie znajomej wszyskiego naj
      pozdrawiam
      • bebe52 Re: social a dzieci 06.09.11, 17:42
        dzięki za odpowiedź
        od razu zadzwoniłam do znajomej i jej powiedziałam co i jak,
        troszkę jej ulżyło.
    • monstroteratum.furiosum Re: social a dzieci 06.09.11, 23:54
      Moze wytlumacz kolezance, ze sprawdzano nie tylko sytuacje/bezpieczenstwo dzieci, ale i jej wlasne i jesli jej maz znow sie na nia "rzuci" to wlasnie social services moga jej pomoc. To naprawde nie jest urzad tylko od zabierania dzieci.
    • galadriella Re: social a dzieci 07.09.11, 10:12
      > został zwolniony z aresztu i wrócił do domu,ci się niby dogadali i żyją jak na
      > razie w zgodzie,

      Najpierw napiszę ogólnie, nie o Twojej znajomej.
      Zadaniem urzędników jest chronić dzieci.
      Jeśli w rodzinie dochodzi do przemocy to bez względu na to, że dzieci nie są poszkodowane - jest to uznawane za niewłaściwe środowisko rodzinne i MOŻE prowadzić do interwencji urzędników, z zabraniem dzieci włącznie.
      Nawet jeśli mama się na to godzi, przyjmując agresora z powrotem i "dogadując się i żyjąc na razie w zgodzie" (a ofiary przemocy domowej robią to bardzo często, wycofując nawet swoje skargi i odmawiając zeznań) to jest jej decyzja i ma do niej prawo - ale nie ma prawa narażać dzieci na pozostawanie w takiej sytuacji. Podkreślam - nawet jeśli dzieci nie są poszkodowane fizycznie i nawet jeśli ona sama jest idealną matką. Urzędnicy nie zabierają dzieci _od mamy_ tylko zabierają je _z patologicznej sytuacji_.

      Więc jeśli chodzi o Twoją znajomą - jeśli to był jednorazowy wybryk męża to rzecz nie powinna mieć więcej konsekwencji.
      Ale jeśli zdarzy się to znowu, a ona będzie się bała wezwać pomoc "bo zabiorą jej dzieci" to będzie to najgłupsza decyzja w jej życiu.
      Swoją drogą polecam Womens Aid - pomagają kobietom dotkniętym przemocą domową, poczynając od pomocy z uzyskaniem nowego miejsca zamieszkania dla poszkodowanej i dzieci.
      • turmalinka Re: social a dzieci 07.09.11, 10:25
        A ja jeszcze dodam, ze jedna z najglupszych rzeczy jest pozostanie przy mezu - przemocowcu 'dla dzieci'. Tak, dzieci potrzebuja obojga rodzicow, ale potrzebuja rowniez spokojnego, pelnego milosci domu, a nie awantur, bicia czy wyzwisk, nawet jesli fizycznie nie obrywaja to bardzo cierpi ich psychika.
    • basiak36 Re: social a dzieci 07.09.11, 13:26
      W takiej sytuacji oczywiście bardziej balabym sie męża niż social services..
      • bebe52 Re: social a dzieci 07.09.11, 15:55
        Tak wiem też już jej to tłumaczyłam aby odeszła bo i tak sobie poradzi sama a i będzie żyła w spokoj z dziećmi co dla mnie jest najważniejsze,sama mam dwójkę i nie wyobrażam sobie życia w ten sposób.
        Przyznała się że mąż ma nerwicę nieleczoną ale nigdy wcześniej nie było takich afer,postawiła mu warunek że ma się zacząć leczyć albo dopiero wtedy się z nim rozejdzie,z tego co mówi to sam poszedł do GP i zrobił appointment żeby dostać jakieś leki.
        Nie wiem czy to pomoże czy nie ale ona argumentuje to tym że nie chce zmarnować ponad 11 letniego związku bez dania pomocy drugiej,potrzebującej osobie,dopiero wtedy jak zobaczy że to nie działa to się z nim rozejdzie.
        No nic czas pokarze,przekażę jej te wszystkie informacje a na pewno tą stronkę dla kobiet w jej sytuacji i zobaczymy co będzie dalej.
        Dzięki wielkie za info
    • fifka01 Re: social a dzieci 07.09.11, 17:17
      Ale dlaczego mówicie, ze social service pomaga ofiarom przemocy począwszy od znalezienia im nowego lokum?
      Osobiście od miesiąca urządzam nowy dom, wkałdam w to wiele serca, bo o kasie nie wspomnę, czuję się tu świetnie i chcę tu pomieszkać co najmniej kilkanaście lat i wychowaćc dzieci. Gdyby mnie mąż zaczał prać i wezwałabym policję, wolałabym, zeby to on miał nakaz wyniesienia się, a nie ja. :)
      • galadriella Re: social a dzieci 07.09.11, 18:53
        > Ale dlaczego mówicie, ze social service pomaga ofiarom przemocy począwszy od zn
        > alezienia im nowego lokum?

        > Gdyby mnie mąż zaczał prać i wezwałabym policję, wolała
        > bym, zeby to on miał nakaz wyniesienia się, a nie ja. :)

        Jeśli to do mnie, to nic nie pisałam, że SS szuka nowych domów, może nawet tak ale się jeszcze z tym nie zetknęłąm.
        Natomiast Womens Aid w tym pomaga, jeśli ofiara przemocy chce się wyprowadzić w takie miejsce, w którym agresor jej nie znajdzie.

        Bo rzeczywiście to agresor wylatuje z mieszkania, ale dopóki zna ten adres (a zna skoro tam mieszkał) to nawet zakazy zbliżania czasem nie pomagają. Wejść nie może, ale czekać pod domem i psuć krew... A nie na wszystko da się wezwać policję, a nawet jeśli to nie za wszystko go od razu zamkną. Albo jak wyjdzie to znów się zjawia...

        I czasem w takiej sytuacji ofiara zamiast żyć w stresie woli zmienić miejsce zamieszkania - Womens Aid oczywiście nie ma żadnych swoich mieszkań ale skutecznie pośredniczy w kontaktach z councilami, pomaga wypełnić i złożyć Homeless Application i potem pilotuje sprawę.
        Przynajmniej tak jest w moim mieście (nie Londyn) - ale myślę, że wszędzie działa podobnie.
        • fifka01 Re: social a dzieci 07.09.11, 19:43
          A, no to "ładnie" z ich strony. :)
          Tak ogólnie zapytałam, nie wgłębiając się w temat, wiec nie przyszło mi do głowy, ze taki agresor moze tak powaznie uprzykrzać życie. W takim wypadku to ma sens.:)
          No a social service piszac miałam na myśli ogoł organizacji + policję, tak ogólnie zapytałam, przepraszam za zamieszanie. :)
    • 3-mamuska Re: social a dzieci 07.09.11, 23:52
      bebe52 napisała:> czy na tym aby na pewno się skończy?

      sprawa sie skonczy,mialam tak i tez pani powiedzial ze sprawe zamyka i nawet nic nie przyslali.

      czy już nikt inny z socialu nie złoży jej niezapowiedzianej wizyty?
      U nas nikt nie byl nie zapowiedziany ,wydaje mi sei ze nawet nie moga wpasc z doskoku u nas sie umawiali z nami ze 4 miesiace ,wysylali listy ze przyjada.
      W koncu byli tylko raz.

      czy ktoś będzie chciał jej zabrać dzieci jak tak to dlaczego skoro chroniąc je
      > wezwała właśnie policję,ona dzieci nie krzywdzi i nigdy nie miała z tego powodu
      > żadnych niedogodności (u lekarza,w szpitalu jak coś się działo itd.)

      jej dzieci nie zabiora,tylko bedzie maz mial zakaz zblizania sie do dzieci ,jesli ona bedzie pozwalac na wizyty tatusia wtedy moaga zabrac i jej.

      Znajoma jest strasznie ze stresowana tą sytuacją na tyle że cała się trzęsie,ni
      > e może jeść,spać i martwię sie że wpadnie w jakąś depresję, powoli zaczyna żał
      > ować że w ogóle zadzwoniła na policję,obawia się że czepią się byle powodu aby
      > dzieci jej zabrać.
      > Chciałabym jej pomóc jak najwięcej ale nie mam pojęcia jak :(

      Mialam tak samo,i wiem jak sie dziewczyna czuje,mysmy zyli w takim napieciu 4 miesiace,zamin pani z opieki nas zanalazla,i odwiedziala.

      Niech uwaza,i dokladanie sprawdzi raport i niech wezmie kopie tego z policji,u nas policja zle opisala sprawe na nasza nie korzysc,mam nadzieje, ze to bylo tylko zly dobor slow niz celowe dzialanie ze strony policji.I o tyle dziwnie ze pani z socajlu uwierzyla mi jak powiedzialm ze w raporcie jest blad,i nie kazala wzywac swiadka .
Inne wątki na temat:
Pełna wersja