karolina_zet
15.09.11, 22:12
Corka idzie wrzesniu nastepnego roku do szkoly. Dzis bylam na drzwiach otwartych szkoly ktora jest naszym numerem jeden. Lokalna, mala, katolicka, majaca swietne wyniki. Przyjmuja co roku 30 osob, w zeszlym roku bylo 97 chetnych.
Jestem w pozytywnym szoku po tym co zobaczylam i nie wiem czy tak jest w kazdej szkole.
Na pewno pojdziemy tez do innych aby miec porownanie ale moze co mi doradzicie/ podzielicie sie swoimi doswiadczeniami.
Sciany od podlogi po sufit wylozone wszelkiego rodzaju pracami dzieci - wszystkie chyba dosc nowe bo kurzu nie bylo. Wszedzie mnostwo wszelkiego rodzaju pomocy dydaktycznych i ksiazek. Wszedzie ksiazki! Az czasami przejsc nie mozna bylo lub mialo sie wrazenie ze cos sie zawali. Bardzo kolorowo.
Dzieci skupione, zaangazowane i grzeczne.
Wszystkie klasy wychodzily na przerwe - spokojnie, gesiego, bez przepychania i krzyku. Starsze trzymaly za rece najmlodsze i odprowadzaly do klasy. Takze jedno dziecko z najstarszej klasy siedzialo przy stole z najmlodszymi i pomagalo przy posilku.
Wszystkie wygladaly na bardzo zgrane i szczesliwe.
Kazdy nauczyciel ma 1-3 asystentow i widzialam ze pracowali oni z niektorymi dziecmi oddzielnie. Dzieci w czasie lekcji nie wygladaly na znudzone - byly pilne i zaciekawione. Nie przekrzykuja sie, tworza zgrana grupe. Mlodsze klasy siedza przy okraglych stolach, najstarsze klasy przy typowych lawkach.
Kazda grupa wiekowa ma do swojej dyspozycji kilka pomieszczen - jakby klase glowna i inne mniejsze pokoje oraz ubikacje.
Wspolne dla szkoly sa aula i stalowka. Szkola ma tez swoja kuchnie w ktorej na miejscu gotowane sa posilki.
Wszystkie klasy na chwile zebraly sie w auli i razem spiewaly a przeciez przedzial wiekowy to 5-12 lat! Wszyscy zgodnie i wesolo.
Bylam przez kilka lat nauczycielem w szkole podstawowej w Polsce ale tutejsza szkola jest zupelnie inna...