liley11
24.09.11, 00:02
?
Oboje jestesmy Polakami, w domu rozmawiamy oczywiscie po polsku i dbalam (dbam) bardzo o to, aby dzieci mowily plynnie po polsku. Corka 4 latka mowi ladnie po polsku, ale teraz zaczynam miec uczucie, ze powinnam pomoc jej w angielskim. Chodzi juz drugi rok do przedszkola. Podlapala troche angielskiego, ale nie na tyle aby swobodnie bawic sie z dziecmi. Rozumie troche. Mowi malo. W przedszkolu bawi sie ze Slowaczka, ktora ja rozumie i z chlopcem, ktorego mam jest Polka. Z innymi dziecmi sporadycznie. Zauwazylam, ze ta sytuacja (ze nie rozumie angielskiego) ja stresuje. Od jej urodzenia spotykamy sie kilka razy w tygodniu z anglojezycznymi znajomymi i ich dziecmi, rozmawiamy z sasiadami, przez telefon,...
Tato tej Slowaczki od jej urodzenia mowi do niej po angielsku, mimo ze jest Slowakiem. Ta mala bawiac sie mowi do siebie po angielsku. Dla mnie to znak, ze Slowacki nie jest jej pierwszym jezykiem i nei chcialam takiej sytauacji.
Moja corka mowi do siebie po polsku, czasami uzywa angielskich zwrotow lub w swoim wymyslonym jezyku. Czesto spiewa. W tym jezyku wymyslonym da sie wylowic angielskie slowka. Czy to jest wlasnie ten normalny proces uczenia sie jezyka angielskiego? Czy moglabym jej pomoc jakos? Macie w tym doswiadczenie?