0.mcam
20.10.11, 23:35
Witam wszystkie mamy.....zwracam się z prośbą o poradę w kwestii mojego 6 cio letniego syna...byli dziś z klasą w małym kościółku nieopodal szkoły i w trakcie tego dorocznego spotkania dzieci siadały na dywanie, a mojego synka podobno niechcący popchnęła dziewczynka i niefortunnie oparł się o jakąś rurę,która była bardzo gorąca i oparzyła go nad pośladkiem...od razu wyskoczyły mu bąble,które zaraz popękały,więc musiała to być bardzo gorąca rura.....podobno są one umieszczone wzdłóż ścian i ogrzewają kościół. Było to w godzinach 9/11 rano.....o godz 14 otrzymałam telefon od dyrektora ze szkoły z tą informacją, oraz że syn się nie skarży, udzielono mu pomocy i nie muszę go wcześniej odbierać. Oczywiście pojechałam natychmiast, syn miał opażenie dość mocne, ale na moje oko wystarczyło popsikac PANTHENEOLem, który na szczęście przywiozłam z PL...ale na wieczór oparzenie zaczęło się paskudzić, z samego rana pojadę do GP....ale teraz mam dylemat innej kwestii.......czy powinnam zwrócić się do szkoły z uwagą że nie dopilnowano bezpieczeństwa dziecka, czy też może w tym kościele porozmawiać? bo to niebezpieczna sytuacja....a gdyby jakieś dziecko rączkami oparło się o tą rurę? pierwszy raz coś się przydarzyło takiego nam tu w UK i czuję sie trochę bezradna..