Czy nie szkoda Wam swoich dzieci?

07.12.11, 15:15
Chyba mam dola i nachodza mnie takie mysli. Jestem na macierzynskim. W domu 2,5 latek i 5 miesieczniak. Wczesniej aktywnie pracowalam a przez choroby dzieci chyba wymyslam:/ ale do rzeczy.
Czy Wasze dzieci rozwijaja sie normalnie mimo, ze jestescie z dala od rodziny? Mi strasznie szkoda braku codziennego kontaktu z babciami, moim i meza rodzenstwem. Syn nie mowi za duzo, staram sie go rozwijac, czytac opowiadac, ale w domu jest " cichy", jakby mu brakowalo bodzcow, dopiero jak wyjdziemy to cos papla pod nosem. Owszem powtarza , ale odnosze wrazenie, ze moze postepy bylyby wieksze, gdyby bylo wiecej roxmowy z innymi niz tylko mna. Ludze sie ze jak siostra podrosnie to dom bedzie bardziej tetnil zyciem. Bo juz nie wiem czy uczyc najpierw tylko pOlskiego czy np zeby ogladal bajki po ang?
W ogole jakie sa Wasze doswiadczenia? Czy brak bliskich odbija sie na dziecku? Powoduje braki , opoznienia?

Ps chyba juz fiksuje; )
    • moniczkaka Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 15:17
      Aha max czynnie sie udziela jak wraca z pracy;)
      • murasaki33 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 15:35
        Brak cioci, wuja czy dziadkow nie oznacza, ze dzieci sa odizolowane od innych. Maja tu nowych i swietnych przyszywanych "wujkow" a czasem i "babcie". Czasem brakowala mi dni w tygodniu, gdy chcialam sie spotkac ze wszystkimi znajomymi i ich dziecmi:) Czesto spotykalysmy sie w wiekszym gronie, 3-5 mam i tylez lub wiecej dzieci i naprawde bylo wesolo, dzieciaki sie socjalizowaly a mamy mogly wygadac do bolu:) Poza tym chodzilismy na rozne play group i to byly innego rodzaje kontaktow, mialam 2 stale miejsca, w ktore chodzilismy. Do tego wszelkie soft play area i czasem nie bylo komu obiadu ugotowac:)))
        Corka chodzila do creche 2 razy w tygodniu na 2h - ja mialam angielski wtedy, syn teraz chodzi 3-4 razy na tydzien do creche po godzinie - ja wtedy cweicze i to jeszcze inna forma kontaktow dla dziecka, ktore nie chodzi do przedszkola tylko siedzi w domu z mama.
        • arya82 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 16:46
          Mi się wydaje, że to dwa różne problemy. Nie chcę sie wymądrzać, bo moje pierwsze dziecię jeszcze siedzi w brzuchu ;) ale mogę stwierdzić pewne rzeczy po doświadczeniach znajomych, czy nawet tych z własnego dziecinstwa. Byłam wychowywana w rodzinie która trzyma sie bardzo blisko na codzień. Jako dziecko spędzałam mnóstwo czasu chociazby z dziadkami i myślę, że w wielkim stopniu mnie to ukształtowało, a takze jakie mam poglady na rodzin.

          Jednak znajomi, inne dzieci w przedszkolach czy play group, czy przyszywane ''ciocie'' to troche inna historia. Zawsze się można tak zorganizować żeby i codziennie miec takie zajęcia/spotkania. I owszem, w rozwoju języka i socjalizacji zapewne pomoże, ale przynajmniej dla mnie równie ważne jest, żeby nauczyło się wartości rodzinnych nie tylko na przykładzie rodziców i rodzeństwa. Też boleje nad tym, że moja pociecha będzie miała ten kontakt ograniczony przez odległość ale i tak zrobię wszystko żeby widywać rodzinę maksymalnie często.
          • illegal.alien Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 08:02
            Podpisuje sie pod arya i pod murasaki.

            Dodam jeszcze, ze ja na macierzynskim jestem od roku, skoncze go jak znajde prace (czyli mam nadzieje, ze raczej szybciej niz pozniej ;)), w tym czasie bylam w Polsce 4 albo 5 razy, moi rodzice tu byli 3 razy, dodatkowo widzielismy sie w Europie ze 4 razy.
            Moje dziecko widuje dziadkow srednio raz na miesiac - niezle, jak na odleglosc, ktora nas dzieli :)
            I owszem, czasem lapie dola, ze przez moje wybory moje dziecko 'nie bedzie mialo dziadkow', ale przeciez sa samoloty, mozna przyleciec - to bylo duzo trudniejsze jeszcze 10 lat temu.
      • liley11 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 20:54
        Opoznienie tutaj chyba wynika z braku uwagi i czasu poswiecanego dzieciom, lub innych problemow emocjonalno- psychologicznych. W moim domu jest wesolo ale i dzieci ciut starsze. Corka 4 latka mowi plynnie po polsku i uczy sie angielskiego syn 18 miesiecy i mowi pare slow a najwiecej halasuje, smieje sie i wyglupia. Ja pracuje z domu nocami, w dzien jestem dla dzieci. Jak oboje pojda do szkoly, przedszkola bede miala czas na prace w dzien. Za to dzieci radosne i szczesliwe.
        • golfstrom Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 23:22
          Tak z czystej ciekawosci - kiedy sypiasz?
          • edzior1 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 17:40
            golfstrom; dobre pytanie! ale to juz wiemy ze u Liley dzieci szczesliwe i zadowolone bo ona dnie spedza z nimi- jesli ktoras z nas dni calych nie spedza z dziecmi a co najgorsze osmiela sie pracowac zawodowo to dzieci sa nieszczesliwe i niezadowolone i nie maja wpojone odpowiednich wartosci....
    • aniaheasley Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 17:01
      A slyszalas o tym, ze w tzw. dzisiejszych czasach czesto to wlasnie znajomi koledzy i przyjaciele (friends) zastepuja rodzine (family) , i staja sie nasza framily?
      Zwlaszcza w duzych miastach, gdzie kazdy skads przyjechal, za glosem serca, za praca, z nudow, w poszukiwaniu wrazen, bo tak koledzy radzili, niepotrzebne skreslic, mlodzi ludzie tworza sobie takie wlasnie rodziny zastepcze, i w takich grupach dzieci uwielbiaja mieszkac. Rosna sobie w poczuciu, ze sa otoczeni rodzina, nie wnikaja dokladnie jakie relacje lacza ich rodzicow z Jenny, Fran, z ciocia Zosia, z Carmel i z Tonym.

      Nie nalezy tego mylic z tesknota za domem rodzinnym i nalesnikami u babci, ktora od czasu do czasu dopada kazdeo z nas. Ale wydaje mi sie, ze nad dziecmi nie trzeba sie litowac z tego powodu :)
    • paola_k2 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 17:03
      A ty nie masz przypadkiem depresji? Pytam serio bo to sie zdarza i dobrze jest w miare szybko zareagowac. A nawet jesli to chwilowy spadek nastroju to tez dobrze by bylo cos z tym zrobic.
      Zycie w innym kraju i wychowywanie dzieci napewno dostarcza innych problemow niz te jakie miewaja mamy bedace w Polsce i majace rodzine i bliskich wokol siebie. Pewnie, ze fajnie by bylo podrzucic dzieci dziadkom i miec chwile dla siebie. Ale jest jak jest. Mnie tez zdarzaja sie gorsze chwile... Dobrze jest gdziec wychodzic, na playgrupy, na basen (mozna tez z niemowlakiem), do soft play area, spacery chociaz. Masz jakichs znajomych? Warto sie odwiedzac, zapraszac do siebie. To nie tak, ze zastapi sie rodzine, ale nie bedzie Ci doskwierac samotnosc. Moze zapisz sie na jakies zajecia tylko dla siebie?
      Co zas do samych dzieci. W szkole czy juz w przedszkolu nawiazuja kontakty, beda miec kolegow i kolezanki. Moje dzieci (poltora roku i 5 lat) rozwijaja sie normalnie. Nie mamy nie wiem jak bujnego zycia towarzystkiego, ale jednak. Warto o to zadbac dla siebie takze.
      Mam nadzieje, ze Twoj nastroj sie poprawi.
    • bibba Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 17:09
      wiesz, z opisu trudo naprawde ocenic, czy syn mowi tyle ile trzeba, czy mniej niz rowiesnicy. i jeszcze jest jedno pytanie - czy t woj syn jest moze 'cichym dzieckiem' z natury, bo przeciez nie wszystkie paplaja non-stop i zaczepiaja kazdego przechodnia. no i ostatnie - jak jestes ty i maz? jesli jestescie spokojni i wyciszeni, szansa jest, ze i wasze dzieci beda takie.

      moje dzieci sa w podobnej sytuacji - nie mamy rodziny tutaj i to mnie najbardziej brakuje kontaktu miedzy rodzina a nimi. ale nie zauwazylam, zeby to mialo wplyw na ich rozwoj - czy mowy czy otwartosci.
    • t.edyta Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 17:31
      Moje dzieci nie maja nikogo tutaj poza nami.
      Najmlodszy zaczal mowic zdaniami i kompletnie wszystko gdy skonczyl 15 miesiecy.
      Jak na 4-latka ma wyjatkowo duzy zasob slow.
      W szkole (reception) juz swobodnie rozmawia po angielsku.
      Bylam na zebraniu i nie potrzebujemy go dodatkowo uczyc bo sobie radzi bardzo dobrze,tak pani mi powiedziala,gdy pytalam.
      Po powrocie ze szkoly opowiada mi wszystko,co sie dzialo w szkole,w WIEKSZOSCI po angielsku.

      Nie sadze ,aby nieobecnosc babc,dziadkow wplywala zle na rozwoj dziecka.Oczywiscie,ze lepiej jest aby byla przy wnukach,ale z drugiej strony moze i lepiej(w moim przypadku) bo wystarczy ze my rozpieszczamy wystarczajaco naszego najmlodszego ,az boje sie pomyslec co byloby,gdyby dziadkowie jeszcze to robili;)
    • golfstrom "Kaj kompot?" 07.12.11, 18:58
      Czasem mi go szkoda. W zeszlym roku mial grudzien pod znakiem infekcji, goraczki i wymiotow. Obecny grudzien zapowiada sie podobnie.

      To mowilam ja, matka gaduly wychowywanej z dala od babc, dziadka, cioc i kuzynow przez pare mrukow ktora moze przez caly dzien spedziec w milczeniu, jesli akurat nie ma o czym rozmawiac.

      Na te okazje przypomnial mi sie kolejny kawal o synku, ktory nie mowil az do 7 roku zycia. Az pewnego dnia przy obiedzie zapytal:
      - Kaj kompot?
      - Synku! - zawolala matka - Ty mowisz! Czemu do tej pory nie mowiles?!
      - Bo kompot zawsze byl.
    • carmelaxxx Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 20:51
      nie nie szkoda, moj syn wykazuje sie niezla pomyslowoscia, na poprzednim osiedlu gdzie mieszkalismy zapoznal sobie pania- babcie ktora z czasem stala sie naszym przyjacielem, niestety juz sp, teraz mamy sasiada ktory pelni prawie role dziadka i dla nas jest przyjacielem, moi polsci przyjaciele sa taka wlasnie ''rodzina zastepcza'' jak ja ich okreslam czyli pelnia taka role cioc, wujkow itp.
      • clonek13 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 20:58
        ja mam depresje to sobie mysle ze dziadkowie starzy i nie wiadomo jak dlugo sie bedziemy nimi cieszyc, i fajnie byloby czesciej ich widziec , zeby syna poznali, zeby czul wiez itd..

        no ale po chwili slysze glos rozsadku : jak bede w PL siedziec bez pracy albo z maluska wyplata to nie bedzie jezdzil na wycieczki , nie bedzie chodzil na klasowe wyjscia do kina, nie bedzie chodzil na basen,nie bedzie sie uczyl angielskiego bo nie bede miec kasy ,,,no to juz mam odpowiedz...
        do PL jezdzimy czesto bo 2-3 do roku
        uwierzcie mi ze syn widzi sie z dziadkami i spedza z nimi wiecej czasu( np cale 2 tygodnie pobytu w PL) niz dzieci szwagra ,ktore mieszkaja 15km od dziadkow !
        wiec to nie zalezy od miejsca gdzie sie mieszka ale checi kontaktu
        • espionka Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 22:10
          babcia kocha wnuki bezwarunkowo i inaczej niż koleżanka, oczywiście babcie będą różne ale taka w najlepszym wydaniu jest nie do podrobienia. U starszego syna, babcie bywały na Dniu Babci w przedszkolu, na przyjęciu urodzinowym obowiązkowo, jako małe dziecko syn uwielbiał dziadków,raz na 2 tygodnie obiadek u babci :D Korzystali na tym zarówno dziadkowie (wnuki przeżywa się inaczej niż swoje dzieci) jak i wnuki.
          Ja natomiast nie spędzałam dzieciństwa z dziadkami i młodszy syn również nie korzysta z dziadków -ma natomiast więcej kontaktu z rówieśnikami i znajomymi, starszy natomiast do dzisiaj wspomina babcine przysmaki :) i czas spędzony z dziadkiem.
    • karolina_zet Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 22:25
      ja bardzo dobrze z dziecinstwa pamietam swoich dziadkow i czas z nimi spedzony. Zawsze bylo fajnie a wakacje bardzo udane!
      Dbamy w maire mozliwosci o to aby dzieci czestwo widzialy sie z dziadkami i gdy troche podrosna beda wysylane do Pl do dziadkow. Na razie sa za male ( jedno ma rok, drugie cztery lata) ale i tak staramy sie czesto widywac i to ze wzgledu na dzieci. W Pl bylismy cztery razy i dziadkowie u nas dwa w tym roku. Za kazdym razem widze ile starsze dziecko ma bodzcow i jak dobrze na nia te odwiedziny wplywaja. Nie mowiac o fantastycznym rozwoju jezyka!
      A czy na co dzien mi ich zal? - no coz, nie moge zagwarantowac ze mieszkajac w Pl daleko od dziadkow widywalibysmy sie czesciej.
      • bialasek75 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 07.12.11, 22:57
        Babcie przyjeżdżają do nas regularnie, na zmianę. My czasem jeździmy do PL. Czy jakbyśmy mieszkali w Pl to widywalibyśmy się częściej? Niekoniecznie. Mała ma niecałe 3 lata. Gęba jej się nie zamyka. Chodzi do niani, ma inne dzieci do zabawy, na pewno towarzystwa jej nie brakuje. Czy w Pl ze sfrustrowanymi rodzicami, bez pracy i środków do życia, ale z babcią pod bokiem żyłoby się lepiej? Też niekoniecznie.
    • a74-7 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 10:18
      Co za bzdurny tytul watku !
      Jesli dziecko ma matke ,lub matke i ojca w zasiegu codziennosci - to jest jego pierwsza potrzeba. Sa tacy ktorzy zyjac w Polsce nie widzieli babci czy dziadka czesciej niz raz w roku, lub tylko swiatecznie i do tego przy okazji awantury przy stole ...
      Poza tym czasy zmieniaja sie - babcie i dziadkowie zyja coraz dluzej , czasy robotek na szydelku koncza sie ; starzy ktorzy wychowali pokolenie swoich dzieci maja tez prawo do zycia - granice otwarte wiec dajcie im szanse na podroz dookola swiata czy na wlasne hobby ktorym niekoniecznie moze byc opiekowanie sie wnusiami gdy mlodzi baluja .
      Rozumiem oddanych dziadkow ktorzy widza swoje wnusie jako pepus swiata, ale chyba nie wszyscy podzielaja ten poglad:-)
      • arya82 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 14:07
        > maja tez prawo do zycia - granice otwarte wiec dajcie im szanse na podroz dook
        > ola swiata czy na wlasne hobby ktorym niekoniecznie moze byc opiekowanie sie wn
        > usiami gdy mlodzi baluja .

        Szczerze to troche sie dziwie twoim pogladom, smutne to troche, ze tak to negatywnie postrzegasz.
        Ja osobiescie nie znam nikogo, kto zmuszalby dziadkow do siedzenia z wnukami ani dziadkow ktorzy byliby nieszczesliwi z tego powodu, ze sa tak potrzebni w rodzinie. Moi wlasni dziadkowie podrozuja w wieku 75 lat czesciej niz ja, maja milion zajec i zainteresowan, naprawde rozrywek im nie brakuje, a mimo to nad wszystko ubostwiaja spedzac czas ze swoimi wnukami i sami sie do tego pisza. Sprawia im to mnostwo radosci a dzieciaki (i w sumie cala rodzina) na tym niesamowicie korzystaja i wcale nie wyrastaja na jakies rozpuszczone zepsute potworki, a wrecz przeciwnie.

        Tak , rodzice to podstawa, ale na tym nie powinien sie konczyc rodzinny swiat dziecka, jesli oczywiscie sa takie mozliwosci.

        Dziwne te poglady twoje i troche smutne.
        • a74-7 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 15:00
          arya, jesli chce sie plakac nad problemem braku dziadkow na codzien - to mysli sie o tym przed wyjazdem na emigracje!
          Jesli baby blues zastuka do drzwi * byc moze to jest wlasnie przypadek ) mysli sie czy
          1: mozna by sprowadzic babcie na pewien czas az sie zlapie rownowage i hormony zbalansuja sie
          2: moze zabrac dzieci na chwile do dziadkow - jesli to pomoze matce .
          jesli nie ma powyzszych mozliwosci wtedy trzeba sie skupic na sytuacji zeby zorganizowac siebie i dzieci zeby nie odczuly tego "dewastujacego" braku , czyli jak dziewczyny pisza - znalezc sobie" rodzine zastepcza ".
          Dzieci w tym wieku nie tesknia raczej za_ tym _czego_ nie _znaja ;natomiast radosnie witaja wszystkie ciocie i wujki zastepcze .Moja corka mowi do mojej kolezanki poznanej tu -ciociu juz ponad 25 lat , a my zostalysmy dobrymi przyjaciolkami .

          A poglad ze dziadkowie tez maja prawo do zycia po wychowaniu swoich dzieci - podzielam nie tylko ja . Nie widze tu nic smutnego ani negatywnego. Po prostu mowie egoizmowi -nie! Tudziez wciskaniu wnusiow na sile czasami zmeczonym zyciem dziadkom . Chwala tym ktorzy nigdy nie mowia nie i chetnie wyreczaja rodzicow w wychowywaniu ich pociech:-)
          Duzo mozna naczytac sie na roznych forach ...:-(
          No ,ba, nie pomijam dziadkow ktorzy zyjaz zyciem wnusiow , bo nagle dzieci wyfrunely z chalupy i zrobilo sie nudno i pusto ...sa i tacy.
          Tylko nie zapominaj aryja ze emigracja to nie chalupa z w ktorej cala rodzina zyje i sypia na cieplym piecu jak w samych swoich.:-)
          Ta "chalupe" trzeba sobie najpierw wypracowac i zbudowac :-) I hartowac sie caly czas:-)
          • arya82 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 22:55
            > arya, jesli chce sie plakac nad problemem braku dziadkow na codzien - to mysli
            > sie o tym przed wyjazdem na emigracje!

            Ja akurat o tym myslalam, i wiedzialam jak będzie, sama za rodzina tesknie, ale latam bardzo czesto wiec jest ok. Mam możliwość, żeby latać nawet i pare razy w miesiacu do rodzinnego domu i jak tylko będzie to tylko wykonalne z dziećmi to będzie to tak właśnie wyglądać.

            > Dzieci w tym wieku nie tesknia raczej za_ tym _czego_ nie _znaja
            Co jak co, ale moim zdaniem rodzina, (także ta ciut dalsza niż rodzice) to kluczowa sprawa w życiu. Mogą sobie nie znać mojego rodzinnego miasta itp, ale chciałabym znały wszystkie najbliższe im osoby, dla mnie to jest niezbędny składnik najpełniejszego dzieciństwa, a chyba wszyscy chcemy takie zapewnić swoim pociechom, tylko kazdy ma inne przekonania i standardy.

            >natomiast radosnie witaja wszystkie ciocie i wujki zastepcze .Moja corka mowi do mojej kol
            > ezanki poznanej tu -ciociu juz ponad 25 lat , a my zostalysmy dobrymi przyjaci
            > olkami .
            Też mam takie super ''Ciocie", czyli wspaniałych przyjaciół rodziny, ale mimo wszystko to zupełnie co innego.

            > A poglad, ze dziadkowie tez maja prawo do zycia po wychowaniu swoich dzieci - po
            > dzielam nie tylko ja . Nie widze tu nic smutnego ani negatywnego. Po prostu mow
            > ie egoizmowi -nie!

            Może źle Cię zrozumiałam, ale wczesniej tak to zabrzmiało, jakbyś uważała, że takie relacje sa w wiekszosci czy wylacznie rownoznaczne z jakimś niesprawiedliwym traktowaniem i wykorzystywaniem dziadkow i odbieraniem im szczesliwej beztroskiej starosci. To uwazalam za negatywne i smutne podejscie. Pewnie zdarzaja sie takie sytuacje ze faktycznie, ktos moze byc traktowany niesprawiedliwie, ale nie generalizowalabym

            > Tylko nie zapominaj aryja ze emigracja to nie chalupa z w ktorej cala rodzina z
            > yje i sypia na cieplym piecu jak w samych swoich.:-)
            > Ta "chalupe" trzeba sobie najpierw wypracowac i zbudowac :-) I hartowac sie cal
            > y czas:-)

            Owszem pracuje się na to i wcale nie jest źle, a wręcz przeciwnie. Mnie jednak bardzo blisko do ciepłego pieca ;) Nigdy nie można porównywać jednak tego co mamy tutaj, z tym jak wyglądało by to w Polsce. Ale na tym polega życie -kompromisy ale też i rozwiązania. Może złotego środka się nie znajdzie, ale można być bardzo blisko :)
    • miss_scary Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 12:30
      Ja tam bym nie wytrzymala z dziadkami na codzien, rozpieszczaja dzieci, na wszystko pozwalaja i traktuja przedszkolaka jakby malym dzidziusiem byl a potem rodzice musza naprawiac sobie dziecko, nie dziekuje.
      • cherrie Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 15:03
        ja wlasnie spedzilam 3 miesiace z moim niespelna 2 latkiem u rodzicow i ...widze duza roznice w zachowaniu malego!
        W obecnosci rodziny (dziadkow, cioc i wujkow) jest duzo zywszym dzieckiem, ciagle zajety, rozgadany i ...niestety rozbrykany (ciezko go okielznac).
        Teraz w domu w UK jest wprawdzie grzeczniejszy, ale widze, ze zdecydowanie bardziej samotny, mimo tego ze jestem caly czas do jego dyspozycji.
        W towarzystwie dziadkow jest zupelnie innym, aktywnym i szybko rozwijajacym sie dzieckiem.
        I min. wlasnie dlatego w styczniu opuszczamy UK;-)
    • 18_lipcowa1 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 17:01
      Nie od dzis wiadomo ze na emigracji dzieciom niczego nie brakuje, równiez rodziny.
      Po prostu tego nie znają, wiec co ma im brakowac?
      • glasscraft Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 17:19
        Znowu judzisz? Pogonili z ematki, ze nie masz co ze soba zrobic?
      • a74-7 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 17:21
        lipcowa, w Poolandii nie wszyscy mieszkaja z rodzina , rowniez wedruja do miast ,daleko od miejsca rodzinnego,kloca sie z rodzina, czasami stracili dziadkow przedwczesnie , znalazloby sie kilkanascie innych powodow...
        Czy dzieci ich cierpia szczegolnie z tego powodu , czy rozwijaja sie gorzej od innych,czy ma to szczegolny wplyw na ich psychike?
        Wszystko zalezy od tego co im wlasny ojciec i matka przekaza Jak przekaza im tesknoty i zale- to i dziecko bedzie mniej wytrzymale psychicznie i bedzie wyciagalo lapki raczej do babci niz wlasnej mamy . .
      • 1mzeta Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 17:36
        Na przykładzie twojej odpowiedzi można zobaczyć, ze niektórym dorosłym czy to na emigracji czy już w kraju ojczystym rozumu też nie jest brak- bo tu czy tu go nie mieli więc czego ma im brakować.

        Tak z ciekawości- ile nad tą "mondrościom" myślałaś zanim z nią na forum wyskoczyłaś i to jak guma z gaci....
        • a74-7 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 18:10
          jesli ty do mnie bzdeta pijesz - to strzelasz kula w plot ( rozumiem byl to "szczal "z tej gumy z gaci )
          Nie pierwsze pokolenie Polakow ma dzieci na emigracji , kiedys byl problem nawet ze sprowadzeniem" babciow" na dluzej , wiza potrzebna i te sprawy .Nawet bilety samolotowe byly drogie.
          Wreszcie dzieli nas tylko 2 godziny lotu ,przy otwartych granicach dla chcacego nic trudnego. Ale chyba nie powiesz mi ze dzieci urodzone na emigracji rozwijaja sie gorzej dlatego ze widza babcie i dziadka np raz na miesiac lub na trzy ? To juz z palca sobie wyssalas.
          Jak rozwija sie dziecko zalezy niestety od rodzicieli.I tego co oni "wpoja "dziecku
          • 1mzeta Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 18:17
            Spoko, spoko kobieto- przecież mój post umieszczony jest bezpośrednio pod twoją wypowiedzią ale w drzewku dotyczy wypowiedzi lipcowej i do niej jest adresowany.
            Skąd w ogóle pomysł, że do ciebie piję..........
            • a74-7 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 18:24
              nie sprawdzilam , sorki ,
              z pospiechu nawet napisalam bzdeta :=(
              Moge wiec spac spokojnie ;-)
          • 18_lipcowa1 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 18:26
            > Wreszcie dzieli nas tylko 2 godziny lotu ,przy otwartych granicach dla chcaceg
            > o nic trudnego.

            tak tak
            pokaz mi tych latajacych co chwila

            Ale chyba nie powiesz mi ze dzieci urodzone na emigracji rozw
            > ijaja sie gorzej dlatego ze widza babcie i dziadka np raz na miesiac lub na trz
            > y ? To juz z palca sobie wyssalas.


            lepiej sie rozwijaja, ofkors
            w Pl to sie tylko cofaja
            • 1mzeta Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 18:52
              A co to wg ciebie znaczy co chwila w tym przypadku ?
          • princesswhitewolf Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 19:00
            >Jak rozwija sie dziecko zalezy niestety od rodzicieli.I tego co oni "wpoja "dziecku

            jest wiecej czynnikow poza rodzicami:)

            jednakze dla mnie tez problem babci dzien w dzien nieobecnej i stad strat emocjonalnych dziecka jest kosmiczny. Tchnie albo nadmiernym rozczulaniem sie nad dzieckiem i grozba wychowania malego potworka, tudziez tez sama mama tegoz dziecka teskni za swoja mama i przeklada to na to co tutaj dla dziecka ( a nie dla niej) byloby najlepsze.
            W zwiazku z tym zglaszam koncepcje strat emocjonalnych dziecka w rodzinach jakie nie posiadaja wujkow, ciotek, psa i chomika:/

            w czym problem: wrocic do Polski albo babcie sprowadzic kropka
        • 18_lipcowa1 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 18:25
          > Tak z ciekawości- ile nad tą "mondrościom" myślałaś zanim z nią na forum wyskoc
          > zyłaś i to jak guma z gaci....
          >

          wcale
          • 1mzeta Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 18:53
            Dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewałam- jak byś pomyślała to byś takich głupot nie napisała.
            No ale do tego to trzeba mieć rozum.
    • 1mzeta Z mojego punktu widzenia 08.12.11, 17:50
      Mój rozwija się normalnie- powiedziałabym, że nawet szybciej niż rówieśnicy. Połączenie gaduły z torpedą- 21 miesięcy młodzian ma. Co do rodziny- w Pl mam tylko siostrę, która i tak daleko ode mnie mieszkała więc nie było kontaktów osobistych zbyt częstych- co więcej napiszę, że teraz jak mieszkam tutaj to częściej ją widuję. Rodziców moich- owszem brakuje mi pomimo codziennych rozmów przez telefon czy skypa- choć bez tego byłoby chyba jeszcze gorzej. Rodzina mojego męża jest tutaj na miejscu- widzimy się dzień w dzień więc nie brakuje mi rodziny z jego strony. Mały ma super wujka, którego uwielbia, ciotkę i kuzyna- nie narzekamy :)
      Co do języka- ja do mojego tylko po polsku mówię- bez względu na miejsce i sytuację. Bajki ogląda po polsku i po angielsku. Jeśli masz wybór to ja na twoim miejscu bym po polsku dziecku bajki puszczała. Angielskiego nauczy się i tak bez problemu.
      No i nie fiksuj :)- pamiętaj, że to w jakim ty jesteś stanie bardziej odbija się na dzieciach niż to, że nie mają kontaktu z rodziną o której piszesz.
      Będzie dobrze :)
    • a74-7 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 18:31
      lipcowa napisala:lepiej sie rozwijaja, ofkors
      w Pl to sie tylko cofaja

      I w tym zdaniu wylazi twoj chip on the shoulder droga lipcowa
      Mysle ze zrozumiesz o co chodzi ?
      • edzior1 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 19:15
        chyba sie po lipcowej za wiele spodziewasz,...
        • 18_lipcowa1 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 20:53
          edzior1 napisała:

          > chyba sie po lipcowej za wiele spodziewasz,...

          hehe
          dobre
      • steph13 Re: Czy nie szkoda Wam swoich dzieci? 08.12.11, 19:19
        Dzieci potrzbuja cieplych i zyczliwych ludzi w swoim otoczeniu, nie musza to byc koniecznie dziadkowie czy krewni zza miedzy. Chyba nawet w Polsce malo juz rodzin zyje na stosie dzielac chalupe z kilkoma pokoleniami a dziadkow, ciotki i temu podobne, raz na rok mozna zorganizowac rowniez z daleka. Moje dzieci spotkaly polska rodzine raz i nie widze uszczerbku w ich rozwoju ani wypaczen w psychice.
        A dzieci lipcowej zaczna za wlasna matka tesknic jak tyle czasu bedzie dalej poswiecac na analize ubostwa w wychowaniu potomstwa z dala od gniazda pradziadow. No chyba ze podreczne ciotki przejma paleczke.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja