Jak one to robia...?!

10.02.12, 17:14
Witam.
Mam pytanie a właściwie sama nie wiem.....zastanawiam się nad... kurcze...
Mozę zacznę.
Jestem samotna matka nie z wyboru, mój mąż nie żyje. Mam syna 7 lat.
To duży zdrowy super chłopak. Po śmierci męża pomaga mi mama. Na początku pomagało mi państwo dostawałam benefity itd ale czas leci i trzeba zacząć pracować. Dostałam prace, lubię ja choć jest jak wszędzie to coś co mnie stresuje ale nie o to chodzi. Pracuje za najniższa krajowa. Wychodzę do pracy o 5.30 i o 18 wracam bo mam trochę daleko. Gdy wracam zostaje mi czas tylko na odrobienie lekcji z synem, wykąpaniem go położeniem do łózka i tyle. Na drugi dzień trzeba rano wstać. Ale co tam nie o prace mi chodzi bo nie tylko ja tak mam a wiele Polakow.
Brakuje mi czasu dla syna. Wszystkie mamy w syna klasie sie znaja ,mnie widuja tylko czasami, nauczyciele nie sa zadowoleni bo musza mi pisac w zeszycie jak syn spedzil dzien w szkole. Syn tez nie chce mi powiedzieć jak było,co robił lub co jadł. Jestem jedynym rodzicem i wiem ze muszę pracować sle czuje ze życie nam ucieka. Tarce najpiękniejsze lata dziecka. Nie znam tego co lubi,kocha lub nie nienawidzi. Nie wiem, jak robia inne samotne matki,ze mogą iść do szkoły po dziecko, zaprowadzić je,pójść na przedstawienie lub co kolwiek... Nie moge dostac benefitu na darmowe jedzenie dla niego w szkole bo mam 10 funtow (rocznie) za duzo. Nie mam benefitu na mieszkanie bo te 10funtow juz sama nie wiem. Dodam ze dziecko nie ma renty bo jesteśmy za mlodzi... eh. Co robic aby byc z dzieckiem lub choc troche blizej?!
Wiem ,ze inne matki jakos sobie radza i sa z tymi dziecmi, chociaz troche byc blizej ich zycia.... kurcze a moze tak musi byc.? a moze zmienic mam prace ale boje sie bo jak sie nie uda???? kurcze co dalej??? eh
    • elle-joan Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 17:31
      To problem nie tylko samotnych mam. Jak jest małżeństwo i muszą sami na wszystko zarobić np. na mieszkanie to też muszą pracować obydwoje. Ja w Polsce pracowałam w nienormowanym czasie pracy (na uczleni) więc miałam czas dla dzieci, a nadrabiałam jak spały albo były w szkole czy przedszkolu. Ale my nie mieliśmy nigdy żadnej baci czy dziadka do pomocy. Wiec też czasem były trudności chociaż jest nas dwoje. Pewnie Ci się wydaje, że każdy tak lata do szkoły, myslę że inni też mają problemy. Najlepiej pomysleć o jakiejś własnej działalności to też bęziesz sama organizowała sobie czas, ale oczywiście to nie takie łatwe, ale czemu nie spróbować...
      Wieczorne odrabianie lekcji, szykowanie się do snu, książeczka na dobranoc to też bcie razem. Dobrze planuj czas, wykorzystaj mamę skoro ma chęci i siły do pomocy, może niech ona czasem zajmie się domowymi obowiązkami a Ty dzieckiem (chociaż nie jestem pewna czy ona mieszka tutaj z Wami), nadrabiajcie w wolne dni.
      • samela_0 Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 17:53
        Ma 100 procentowa racje z ta soja działalnością Ale boje sie ,ze to tylko jeszcze bardziej mnie pochłonie. Moja praca nie jest az takim problemem bo latem gdy wracam kolo 18-stej jeszcze można sporo narozrabiać. Martwie sie tylko tym ze tyle czasu zajmuje mi praca a nic ze tego nie mamy. Ledwo wiążemy koniec z końcem a czasami musimy pozyczac bo brakuje. jak wczeniej pisalam jestem samotna matka a nie kwalifikuje sie na benefity bo maximum jest 16000 rocznie a ja mam 16010 o 10 funtow rocznie za duzo. Nie che klamac urzedow dlatego jest jak jest . Ani pieniedzy ani czasu. Kurcze moze tak ma byc moze mam tylko dola, a moze sobie nie radze... Jest babcia. Jest od 7 lat tu ale jak dlugo jeszcze bedzie chciala byc.... ile mozna a nie kwalifikuje sie na pomoc bo mam 10 funtow rocznie za duzo. Dodam ze za bilet do pracy place 49 funtow tygodniowo. Kurcze chyba naprawde sie pogubilam..... Ciezko byc samemu i samemu decydowac!!!!.. a moze tylko mi sie wydaje i kazdy tak ma... nie wiem.
        • fifka01 Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 17:58
          A nie możesz pracowac o godzinę, dwie tygodniowo mniej? Albo na part time? Nie dogadasz się z pracodawcą? Dostaniesz jakieś wsparcie finansowe.
          Zdaje się, że matki tak robią. Pracują tyle, zeby sie na dofinansowania różne załapać,a le nei za dużo własnie. I wtedy tez czasu wiecej mają.
          • samela_0 Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 18:04
            Tez mysle o tym fifka ale boje sie jak to bedzie bo nigdy nie bylam w takiej sytuacji. Bylam w gorszej gdy maz zmarl i mialalm wszystko ale po tylu latch... kurcze boje sie ale chce byc z dzieckiem. On nie ma ojca ale tez brakuje mu mnie ;-(
            • fifka01 Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 18:18
              Trudno tak doradzać, (albo własnie łatwo, jak sie samemu nie ma tego kłopotu), ale moze poszukaj w necie takich kalkulatorów benefitów, ktos mi mowił, ze są takie, i zrób sobie symulację, ile masz szansę dostać Housing Benefitu, CTC i WTC jeśli byś pracowała na pół etatu. Może wyjdzie finansowo podobnie, jak masz teraz. Wtedy szukaj pracy na pol etatu gdzies bliżej domu, albo przejdz na pol etatu w obecnej pracy?
              Łatwo sie mówi, wiem... :(
              Ale dasz radę. Będzie dobrze.
            • aniaheasley Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 18:27
              Po pierwsze podziwiam za determinacje, za dobre checi, i za to, ze tyle pracujesz!

              Moze cos nie tak z moja matematyka, ale jezeli masz 16010 rocznie i pracujesz za srednia krajowa to wychodzi ze pracujesz ponad 40 godzin tygodniowo? Chyba, ze masz w roku takie tygodnie kiedy nie pracujesz, i nie masz platnego urlopu?

              Probowalas moze zmniejszyc godziny pracy do 30 tygodniowo? Wtedy beda Ci nadal przyslugiwaly wszystkie dodatki dla osob pracujacych, a bedziesz miala wiecej czasu wolnego i zalapiesz sie na inne means tested dodatki.

              A tak poza tym, to rozpoznaje w Twoich problemach dokladnie swoja sytuacje z czasow kiedy mialam tylko jedno dziecko i pracowalam na caly etat. Wychodzilam z domu przed 8.00 rano, wracalam o 18.30-19.00. Nie bylam samotna matka, ale czasu dla dziecka nie mialam tak samo jak Ty. Tak maja wszystkie pracujace matki.... Dlatego wiele matek po urodzeniu dziecka dokonuje wyboru i rezygnuje z modelu pracy na pelen etat poza domem, decyduje sie na prace w domu, zostaje opiekunka do dzieci, zaczyna prace w szkole, zeby miec wszystkie wakacje wolne, otwiera wlasna dzialalnosc i dopasowuje godziny pracy do potrzeb dziecka, i wyczynia rozne inne akrobacje czasowe.
              Nie wszystkie kobiety tak robia rzecz jasna, sa tez takie ktore nie wyobrazaja sobie rezygnacji z kariery, kieruja nimi finanse, ambicja, pasja, koniecznosc spelnienia sie nie tylko jako matka.
              I te z nas maja chyba najciezej, bo ciagna dwa wozki rownoczesnie.

              A to co robi w tym momencie maz, ojciec dziecka, partner zyciowy, to pewnie, wazne jest, ale bez przesady. Poczucie winy u matki spedzajacej za malo czasu z dzieckiem pozostaje bez zmian, niezaleznie od tego co robi, albo czy w ogole jest obecny ojciec dziecka.

              Tak samo poczucie marnowania sie w domu, wyrzucania w bloto swoich zdolnosci, talentow, kwalifikacji siedzac w domu z dziecmi tkwi w kobiecie niezaleznie od tego czy maz lub partner ma dobra prace czy nie, czy pomaga przy dzieciach czy nie.
              • aniaheasley Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 18:28
                Mialo byc za minimalna krajowa, nie srednia.
                • samela_0 Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 19:01
                  Aniahaesley chyba dzięki Tobie zrozumiałam jak i o co to w tym wszystkim chodzi. Dokładnie jak mowisz. W umowie mam równiutko 40godzin tygodniowo i przekraczam o minimum. Praca nie jest żadnym moim spełnieniem tyram od rana do wieczora a nie jest lekko. Starcza mi sily na wszystko bo jestem mloda ale jak dlugo tak?.... a gdzie moje zycie i czas dla syna ktory i tak juz jest sierota?....
                  • hanai77 Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 21:04
                    moja droga , faktycznie nie ma co , trzeba podjac decyzje .. moze uda sie przez kilka miesiaecy cos tam przyoszdzedzic(zeby miec jakies tam rezerwy zanim nalicza ci benefity gdy zmienisz prace na part time), wydaje mi sie ze to bedzie najlepsze rozwiazanie , mam kilka znajomych samotnych mam ktore wlasnie w ten sposob sobie radza, ja zrezta tez zylam w takim systemie po niechlubnym odejsciu mojego ex ...:( wiaza koniec z koncem jak najbardziej , pracuja po 20 godz tygodniowo, maj czas dla dzieci ale tez i dla siebie, bo ty na pewno rowniez potrzebujesz chwili oddechu i odpoczynku bo to ze jeszcze masz sily i ze jestes mloda nie daje gwarancji ze w koncu stres i przepracowanie przyniosa nieciekawe zniwo.. pojawi sie jakie chorobsko i co wtedy .. mlody potrzebuje mamy.. wiec glowa do gory, musisz wszystko przekalkulowac finansowo, sprawdzic ile benefitow ci przysluguje przy part timie ,i zadzialac zobaczysz bedzie dobrze... zaswieci slonce... i wszystko sie pouklada..
                    • samela_0 Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 21:49
                      Dziękuje Wam bardzo .

                      W sumie po napisaniu mojego postu myślałam, ze odezwa sie same osoby którym sie jakos wiedzie i gardzą takimi osobami dla których przez moment zgasło światło.. Tak bardzo mi brakuje męża i ciężko mi pogodzić sie z jego odejściem ale cóż jesli chcesz żyć po kondolencjach trzeba sie podnieść i jakos do przodu. Staram sie aby moj synek dorównywał swoim kolegom aby mial to wszystko co one bo i potrzeby na razie nie duze. wiem ktos mi moze powiedzieć nie to najważniejsze!!!..... wiem i nie potrzebuje dozo do szczęścia ale w obecnym swiecie nawet nie mieć komórki to tak jakby nie istnieć. Dziękuje Wam bardzo. Wiem,ze muszę cos zmienić. Jest nas dwoje. Tak bardzo marze o jakimś małym mieszkanku w swoim rodzinnym miescie gdzie bym mogla ..... wiadomo bym jakoś próbowała.... jakoś by to bylo... lub było ..Moze bliżej rodziny, bliżej grobu- łatwiej ?! a może jakoś to będzie tylko mam dola. I tak dziękuje Bogu za to co Mam!!
                    • gosia7813 Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 21:54
                      Wypowiem sie jako samotna mama.
                      U mnie narazie wyglada to tak, ze mam dwoje dzieci 4 i 7 lat i poki co pracuje w domu jako kosmetyczka, najczesciej wieczorami i w weekendy. Dodatkowo tez chodze do szkoly i ucze sie angielskiego.
                      Mam oczywiscie rozne dofinansowania, wiec o tyle latwiej mi to wszystko ogarnac.
                      Zamierzam sie w nie dlugim czasie przekwalifikować i pojsc do pracy gdzies na zewnatrz, a nie w domu. Ale juz teraz wiem, ze bede szukala pracy na partime. Moze ogromnych kokosow nie zarobie, ale bede mogla poswiecic wiecej czasu dzieciakom bo prawda jest taka, ze oprocz mnie nie maja nikogo bliskiego. A ja nie chce zeby spedzaly caly swoj wolny czas z obcymi opiekunkami.
                      Ich ojciec prawie wogole sie nimi nie zajmuje i nie interesuje,moja mama nie zyje,a moje dwie siostry sa w Polsce i widujejemy sie raz do roku. Nie mam tu zadnej rodziny, samych tylko znajomych i nawet jakbym chciala isc do pracy na caly etat to wiem, ze na tym ucierpialyby tylko dzieci. Juz teraz mam problemy czasami jak sa half-termy, albo jak sa chore bo nie mam jak wyjsc z domu po glupie lekarstwa czy chleb, a co dopiero isc na tyle godzin dopracy.
                      Na Twoim miejscu ograniczylabym w miare mozliwosci troche godziny pracy, napewno pod wzgledem finansowym tego nie odczujesz bo napewno dostaniesz jakies swiadczenia. Czasem nie warto dla kilku groszy wiecej tracic waznych chwil naszych dzieci bo one tak szybko rosna, a maja tylko nas. Zazdroszcze Ci,ze masz mame, ktora Ci pomaga. Nawet nie wiesz jaki to skarb dla Ciebie:)
                      • samela_0 Re: Jak one to robia...?! 10.02.12, 22:08
                        Gosia7813 dziękuje Ci bardzo za pomoc. Wiem ,ze masz racie i często z tym idzie odwaga bo jestem jedynym żywicielem rodziny i trochę sie boje. Człowiek nawet sobie nie zdaje sprawy jak szybko może jego zycie sie zmienić, jak bardzo może byc kruche. Przed śmiercią meza mialam wiele przyjaciół.Teraz ich nie ma. Niektórzy nawet nie przyszli na pogrzeb męża bo praca ważniejsza.... rozumiem. Po śmierci Meza została mama. Byla jak umierał ,zmarl... i po jego śmierci... jest do dzis. Przyjaciele odeszli .....gdzie?! nie wiem...
                        Kurcze czytam to co napisałam i czuje ze chyba mam naprawdę problem ... Nie koniecznie moze z praca.... Moze brakuje mi tej stabilnosci,poczucia bezpieczeństwa itd.... ale tyle kobiet żyje tak!!!! Jak one sobie radza!!!
                        • t.edyta Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 00:59
                          Sorry,ze sie wtracam...
                          Piszesz,ze dziecko nie renty po ojcu bo jestescie za mlodzi?
                          Co to znaczy?
                          • samela_0 Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 09:28
                            do t.edyta. Nie mamy zadnej renty. Maz pracowal krotko, za krotko i za malo skladek bylo odprowadzonych. Do innej renty trzeba mniec wiek. Wiec nic z tego.
                        • ta_ruda Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 11:08
                          wydaje mi sie (piszac jako dziecko wychowane przez samotna mame, tata zmarl bardzo wczesnie) ze sie boisz, i ten strach jest troche paralizujacy. Slysze w twoim poscie moja mame- a musze powiedziec ze mama sobie dala swietnie rade ze wszystkim po smierci taty, bylo trudno i nie bylo tak ze mialam wszystko ale na wycieczki ze szkoly zawsze jezdzilam;-) ;
                          ale ten strach w niej zawsze byl. Ja moge ci tylko poradzic abys tego strachu (bo on jest oczywiscie uzasadniony ale to jest tylko w twojej glowie, od tego strachu ani nie zarobisz wiecej, ani czasu wiecej nie spedzisz z dzieckiem a sama sie tylko nakrecasz) nie pokazywala swojemy synowi za bardzo; aby on tego strachu nie nabyl od ciebie; mnei zajelo sporo czasu zeby sie tego strachu z siebie pozbyc (ja sie poprostu balam razem z mama) - a nie byl on wcale potrzebny w takim stopniu w jakim moja mam sobie to stworzyla; ale rozumiem ja bo wszystko bylo na glowie jednej osoby a to wcale nie bylo latwe.

                          sprobuj codziennie, jak zaczniesz sie bac i odczuwac ten strach i smutek ze spedzasz malo czasu z synem, sprobuj myslec o czyms innym, o czyms przyjemniejszym, np. co dobrego bys zjadla na kolacje; i rowniez zamaist walczyc z uczuciami smutku, poprostu jej zaakceptuj; traktuj te uczucia jako naturalne do ktorych masz pelne prawo.
    • plain-vanilla Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 14:56
      Wejdź na tę stronę i zrób sobie symulację taxcredits.hmrc.gov.uk/Qualify/DIQHousehold.aspx
      Jeśli boisz się redukować godziny pracy, możesz skorzystać z pomocy bezpłatnych doradców w Citizen Advice Bureau albo innej organizacji, które wspiera samotnych rodziców. Wtedy zobaczysz, jakie masz opcje i czy one będę dla ciebie ok, zamiast rzucać się na głęboką wodę. Życzę ci powodzenia i dużo sił i trzymam kciuki, żeby wszystko ułożyło się po twojej myśli.
      • liley11 Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 15:18
        Ja tylko dopowiem, ze jesli chcialabys odlozyc oszczednosci, to nie rob tego na koncie w banku. Z tego co wiem, przy ubieganiu sie o benefity trzeba podac stan oszczednosci a to wplywa na wysokosc przyznanych benegitow ( a moze sie myle?)

        Podziwiam Ciebie szczerze!

        A moze moglabys odbierac dzieci ze szkoly, kolegow syna za drobna oplata? ( jako dodatkowy dochod po zmniejszeniu godzin pracy)
        • samela_0 Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 16:12
          Dziekuje,Wam bardzo. Nawt nie wyobrażałam sobie,ze może byc inaczej i mam takie to wsparcie. Wszystkie dodajecie i sily i wiary...
          Do Ta.ruda. Ty to znasz chowając sie bez ojca. Masz racie boje sie każdego dnia bo w tych czasach niegdy nie wiesz kiedy upadniesz i każdy dzien moze zmienić sie w cos pieknego lub koszmar. Ciagle czuje,ze daje za mało choc pewnego dnia zabraknie mi sil a tego bym nie chciana bo mam kochanego synka. Mysle o powrocie do Polski. Tu mam znajomych ale tylko na telefon. .... Tam mam duza rodzine. Martwię sie czy dam sobie tam rade ale moze nie bede sama jak tu.
          Nie chce sie użalać nad soba bo wiem,ze nie tylko ja mam takie problemy ale kurcze czy tak juz ma zostać?!
          Dziękuje Wam wszystkim.
          • t.edyta Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 17:29
            Nie uzalaj sie nad soba bo padnie Ci na glowe!

            Mysl pozytywnie a nie ,ze bedzie zle.
            Ja tez mam problemy ze wzgledu na chorobe meza (rak pluc).
            Nie wiem ile mu zostalo zycia bo ma przezuty ale staram sie cieszyc kazdym dniem.
            Wiem ,ze umrze niedlugo lecz nic nie zrobie, musze dbac O SIEBIE bo nasz syn nie ma jeszcze 5 lat.
            Zrob cos dla siebie i zmniejsz tempo.
            Ja pracuje 24 godziny (weekendy nocki) dlatego,ze dziecko potrzebuje mnie.Sama wybralam taka alternatywe.Teraz ze wzgledu na ciezko chorego meza zawsze ktos zostanie na noc w domu jak pracuje.
            Nie mam mozliwosci narazie pracowac w dni robocze.

            pPoza tym chodze do kosmetyczki ,na basen i aerobik bo SAMA doszlam do wniosku,ze TRZEBA cos dla siebie zrobic aby nie zwariowac.

            Zyc trzeba dalej.

            Gdzie mieszkasz?
            • samela_0 Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 19:10
              Do t.edyta

              O rany.. kurcze ja tu z takimi przyziemnymi problemami wyskakuje a tu.... Kurcze... nie wiem co napisać. Wiem,ze każdy kiedyś musi odejść ale nie moge pogodzić sie z odejsciem bliskich.... Boze t.edyta zycze ci sily i wiary..,. kurcze gdzie jest sprawiedliwosc!!!!
              Ps . mieszkam blisko Walthamsow a ty? Pozdrawiam cieplutko
          • ta_ruda Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 23:57
            samela, ale wiesz 25 lat temu tez nie wiadomo bylo co sie stanie i czasy byly niepwene; czasy sa zawsze niepewne!
            ja napisze ze pewnie tak juz bedzie (mniej wiecej) i pewnie nic na to nie poradzisz; moze weekendy poswiecaj wylacznie synowi; spedzaj z nim czas i z twoja mama jesli ci tu pomaga; chodz na spacery; idz do biblioteki z synem na czytanie ksiazek, na plac zabaw.

            a najwazniejsze to przestan od siebie oczekiwac zbyt wiele bo i tak duzo juz z siebie dajesz; dajesz to co mozesz i dajesz jak najwiecej.


            a na zakonczenie powiem tylko tyle - mimo strachu, niepewnosci nadal zyjemy ;-)

    • buizu Re: Jak one to robia...?! 11.02.12, 18:56
      samela_0, najlepszym rozwiązaniem dla Ciebie jest znalezienie pracy w godzinach gdy mały jest w szkole. Mogę Ci podać namiary na taką pracę, jak chcesz to daj znać: wil_kathy@yahoo.co.uk
    • miss_scary Re: Jak one to robia...?! 12.02.12, 16:24
      Benefity sa wlasnie dla takich osob jak ty, zmniejsz liczbe godzin, syn bardziej cie potzrebuje niz praca, nie jestem pewna ale chyba musi byc zaledwie 16 godz tygodniowo przepracowane by otrzymywac benefity a ty jako samotna matka dostawalabys wystarczajaca kwote by sie utrzymac, glowa do gory, i jak Edyta wspomniala zrob tez cos dla samej siebie a od razu lepiej sie poczujesz i mysl pozytywnie, co do powrotu do Polski jest takie powiedzenie "wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma".
      • anabell-1 Re: Jak one to robia...?! 19.02.12, 02:19
        > co do powrotu do Polski jest takie powiedzenie "wszedzie dobrze, gdzie nas
        > nie ma".

        Dokładnie.
        Poza tym tutaj możesz liczyć na wsparcie finansowe państwa (przy niewielkiej redukcji czasu pracy), w Polsce nie koniecznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja