klotnia o podlozu `dzieci`

18.02.12, 21:34
czy wasze klotnie maja podloze `dzieci`? u nas takie klotnie to jakies 95% i zastanawiam sie czy to normalne ? statystyczne?? ;)
mamy jedno dziecko , awantury wybuchaja nagle , z jakiego powowdu ,zachowania dziecka , nie podoba mi sie zachowanie meza do danej sytuacji mimo moich usilnych prosb nie zmienil sie i robi dalej jak robil , meczy mnie to i na moim zdrowiu sie udziela a co dopiero na zdrowiu mojego dziecka.... ciekawa jestem jak jest u was
    • yadrall Re: klotnia o podlozu `dzieci` 18.02.12, 22:52
      Nie, o dzieci sie nie klocimy. Tylko raz byla draka o to,ze m otworzyl piwo zanim wrocilam z pracy (czasem pracuje do 22-23). Wtedy faktycznie zrobilam mu awanture,ze jest nieodpowiedzialny. Jak opadly nerwy to przyznal mi racje i od tego czasu sie to wiecej nie powtorzylo.
      W innych tematach "dzieciowych" jestesmy zgodni.

      Owszem czasem sa dyskusje,ze m ma za malo czasu dla siebie,bo synek jest b. absorbujacy,albo ze nie moze sobie kupic kolejnej gry,a przed dziecmi to mogl. Ale to nie sa tematy bezposrednio zwiazane z synkiem.
    • jaleo Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 10:02
      Hmm, kazdy zwiazek ma inna dynamike, wiec nie ma co sie porownywac. Nam stuknie w tym roku 20 lat malzenstwa, i nie moge sobie przypomniec ani jednego razu, kiedy sie klocilismy o dzieci (mamy dwoje). Jesli sie klocimy, to najczesciej o glupoty, typu: obowiazki domowe (dlaczego cos nie postprzatane itp)
      • ko_ko_kura Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 10:34
        A mnie się nie wydaje żeby chodziło o dynamikę tylko o to w jakim stopniu matka i ojciec zaangażowani są w wychowywanie dziecka. W przypadky gdy robią to razem i mają z góry ustalone zasady to kłótni będzie mniej. Jeśi ojciec jest tym pracującym i na tym się skupia a dzieci schodzą na dalszy plan i matka przejmuje całość wychowania to wtedy kłótni może być więcej. Różnice kulturowe mają też duże znaczenie. W różnych domach różnie chowalo się dzieci, niekoniecznie tak samo u obu rodziców.

        My mieliśmy kilka razy sprzeczki, ale u mnie ja jestem tą wychowującą mąż mi pomaga. czasem sam zachowuje sie jak dziecko i wtedy wpadam ja i jest afera :D
        • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 10:47
          ko_ko_kura napisała:

          > A mnie się nie wydaje żeby chodziło o dynamikę tylko o to w jakim stopniu matka
          > i ojciec zaangażowani są w wychowywanie dziecka. W przypadky gdy robią to raze
          > m i mają z góry ustalone zasady to kłótni będzie mniej. Jeśi ojciec jest tym pr
          > acującym i na tym się skupia a dzieci schodzą na dalszy plan i matka przejmuje
          > całość wychowania to wtedy kłótni może być więcej. Różnice kulturowe mają też d
          > uże znaczenie. W różnych domach różnie chowalo się dzieci, niekoniecznie tak sa
          > mo u obu rodziców.
          >
          > My mieliśmy kilka razy sprzeczki, ale u mnie ja jestem tą wychowującą mąż mi po
          > maga. czasem sam zachowuje sie jak dziecko i wtedy wpadam ja i jest afera :D

          ja wychowuje, jestem z dzieckiem 24h, maz pracuje caly dzien, jest tylko jeden dzien caly w domu w tygodniu....byc moze to jest przyczyna, ale tego nie zmienie, dlatego chcialabym zmienic zachowanie meza ale jak grochem o sciane ,mam ochote wziac dziecko,walizke i wyjsc z domu , dlatego pytam czy u was podobnie bo ciagle sobie wmawiam ze moze ja mam problem ...
          maz krzyczy zamiast normalnie powiedziec dziecku co zrobilo i co ma zrobic, prosilam ,mowilam ze dobrze robi ze zabrania czegos jak jest niegrzeczy ale zeby przekazywal to w inny sposob, jak krzyknie to straszy nawet mnie a co dopiero dziecko , to jest raz , po drugie rozmawia z nim i droczy sie, uzywa ironii ktorej dziecko nie rozumie i mysli ze mowi powaznie, jak maz w pracy jest albo rano dziecko wstaje to sie mnie pyta czy faktycznie tak bedzie jak tatus mowi ? wierzy w kazde slowo bo ojciec go traktuje jakby tez byl po trzydziestce a ma dopiero 4 lata, prosilam meza zeby nie ironizowal tylko prosto mowil do dziecka , bo on potem przezywa ,jest nerwowy i za bardzo przewrazliwiony, nie po to wkladam trud w wychowanie , zeby potem jednym zdaniem zamknac dziecko w sobie albo zrobic nerwowe.....i to tyle chyba...nie wiem co mam o tym myslec
          • mamurzyca Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 13:23
            hmmm, mmie sie wydaje po prostu, ze tatus nie jest "zwyczajny" dziecka, bo jak sie jest w domu 1 dzien w tygodniu to mozna wiele nie kumac i nie byc wdrozonym w "tryb dzieciowy", wiec poprostu nie rozumie co i jak z dzieckiem, niektorym facetom przychodzi ojcostwo latwo inni musza sie tego nauczyc. tak samo z niektorymi kobietami, ja jak nie mialam swoich dzieci to nie kumalam co i po co i dlaczego. a jak bym miala swoje raz na tydzien to tez by mi poziom halasu przeszkadzal, a tak to jestem przyzwyczajona i nic mnie nie ruszy :D
            • turmalinka Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 14:04
              Moze byc tez tak, ze on po prostu inaczej nie potrafi. Znam faceta, ktory tak byl wychowywany, mama byla od wychowywania, a tata od zarabiania. I jak ojciec pojawial sie w domu to oczekiwal, ze dziecko bedzie jak dorosly, myslal ze to maly robocik, ktory wykonuje polecenia i nie przeszkadza. No i facet pozniej zaczal powielac ten sam schemat, do tego uwazal, ze skoro on tak wychowywany 'wyszedl na ludzi' to jest to dobry sposob. Niestety tam skonczylo sie to rozwodem.
          • monika_i Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 00:50
            Moj ojciec zachowuje sie tak, jak twoj maz. Nie dosc, ze ironiczny, to do tego jest sarkastyczny i i przekorny. Moj czterolatek w ogole tego nie rozumie, nie reaguje albo sie z nim kloci. Mowi , ze dziadka nie lubi. Ojciec jest bardzo negatywny, zawsze jest tylko 'nie rob tego, nie rob tamtego; zaraz wylejesz/przewrocisz; nie dotykaj, nie ruszaj itp'. Widze, ze reka go swierzbi zeby mu przylac gdy Sammy sie nie slucha, dzisiaj go straszyl ze mu wleje jezeli sie nie uspokoi.

            Nie podoba mi sie wcale, tlumacze mu codziennie ze czterolatek nie rozumie dlaczego dziadek kaze mu glosniej plakac, gdy sie uderzy lub cos mu sie nie podoba, zeby go zachecal a nie strofowal, ale to nic nie daje. Najwidoczniej ma juz tak zaprogramowane i tyle.

            Odnosnie twojego meza, to oczekiwanie ze maz sie zmieni bo ty tak chcesz lub tak ci sie podoba jest nie w porzadku. Rownie dobrze on moglby chciec zebys tanczyla taniec hoola w bieliznie gdy on wroci z pracy :)
    • aviel Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 13:40
      witam. Jestesmy malzenstwem 20 lat, dzieci w wieku 17 i 13. Moge przyznac, ze ok 70% o ile takoweż sa jest "o dzieci". Nie jestem z dziecmi 24 h bo pracuje. Obowiazkami dzielimy sie w miare po równo. Nie wiem jakie jest podłoże. Czasem mysle, że może mąż jest zazdrosny o czas spędzany z dziecmi ale moze się mylę.
      • robak.rawback Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 16:00
        zgadzam sie ze nie powinien do dziecka tak mowic. itez jednak dziecko to odpowiedzialnosc obojga rodzicow.
        nie wiem jaka macie sytauacje. czy droczenie sie z dzieckiem to tylko przykrywka na niezadowolenie z zycia, zwiazku, pracy albo zarobkow, etc.
        moze tez jesli on pracuje 6 dni w tygodniu to podejrzewam ze jest zmeczony i ten jeden dzien w tygodniu chce odpoczac. jesli by moze mial wiecej dni wolnych to jeden dzien by odpoczywal a na drugi by mial wiecej cierpliwosci do dziecka.

        szczerze powiedziawszy bylam w tym tygodniu u kolezanki na kolacji, i nie spodziewalam sie ze bedzie jej 2 letania corka myslalam ze bedzie albo spac albo jej maz czy opiekunka sie nia zajmie. w polowie spotkania corka zaczela cos ze swojego pokoju jeczec wiec kolezanka przyniosla ja do salonu gdzie wszyscy bylismy. dziecko niby chore etc na pogotowiu byla znim pare godzin wczesniej, ale oczywiscie natychmiast sie rozbawilo i bylo zainteresowane goscmi.

        w sumie nie gadala za duzo i nie krzyczala, ale biegala galopem przez pokoj, tarzala sie po ziemi, zdolala okaszlec i obkichac cale jedzenie na stole. potem zaczela ogladac bajke na dvd 2 metry od nas. jedna z dziewczyn-gosci byla zachwycona i sie z nia troche bawila i tarzala po ziemi. reszta byla zirytowana bo juz nie mozna bylo spokojnie porozmawiac tylko co chwila gospodyni byla odrywana od rozmowy tym co robilo dziecko. bylismy tam raptem pare godzin - mialo byc fajnie a wyszlam z ulga, lekko zawiedziona i nieodpoczeta.

        wiec u niego moze o zmeczenie chodzi? moze po prostu bez oceniania i czepiania sie - cokolwiek debilnego by nie powiedzial, sprobuj bez dziecka w poblizu, na badzo spokojnie z nim porozmawiac, zeby wybadac co naprawde sie dzieje. moze pojdzcie sobie do kawiarni albo na spacer, sami, zeby odpoczac, i wtedy wybadaj bez oceniania i krytykowania - to moze wtedy cos powie?
        moze okaze sie ze przyczyna jest bardzo banalna?
        • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 17:25
          > moze okaze sie ze przyczyna jest bardzo banalna?

          to nie jest nowa sprawa od ponad roku mowie mu o tym , i kompletnie nie reaguje ,uwaza ze ja przesadzam i ze dziecko wiecej rozumie niz sadze i ze to juz duzy chopak (rok temu mowil to samo a dziecko mialo 3 lata).Myslalam o rozwodzie a potem pomyslalam ze moze jakis terapeuta ,moze jakis obcy czlowiek jak to widzial albo slyszal , to powiedzialby cos bardziej do sluchu , moze u mnie by tez problem znalezli bo dziecko jest dla mnie najwazniejsze,ale nie pozwalam na wszystko i moje dziecko w grupie jest naprawde dobrze wychowane i spokojnie, nigdy nie bije itd,,,widze innych ojcow na miescie to mi sie plakac chce ,raz sie nawet poplakalam jak weszlam do windy juz, ze to jakies dziwne ze inni daja radze a inni nie , nie wpadlismy z dzieckiem , mielismy je 5 lat po slubie , dziecko planowane, po jednym poronieniu nie moglismy sie pozbierac itd , nie wszystkie dni jest taki ,ale wiekszosc czasu jaki jest w domu jest podobnie , piszecie o zmeczeniu-kazdy jest zmeczony , w inny sposob oczywiscie , ale byly wakazcje , byl wyjazd na swieta w Boze Narodzenie do innego kraju ,do rodziny , (nie PL) i byl relaks, byly mile dni a sytuacje podobne mialy miejsce, klucilam sie z nim i powiedzialam przy rodzinie zeby sie nie zdziwili jak sie rozwiedziemy bo mam dosc , powiedzialam tak troche na przekow, zeby moze nim otrzasnac,ale jak widze zadnego wstrzasu nie przezyl, byl fajny jeden dzien ,a potem to samo ....
          reasumujac to nie jest tak ze problem sie pojawil teraz i ja nagle panikuje rany boskie co sie dzieje,,,,problem jest juz chwile i szukam wyjsca , rozwiazania , tyle ze chyba maz problemu nie widzi, albo wtedy zwala na zachowanie dziecka albo na moje ze zwracam uwage jemu przy dziecku itd...ja rozwalac rodziny nie chce , stad moze wywody na forum , moze ktos tak mial , moze to nie problemy itd ...
          • robak.rawback Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 17:38
            hmm kurcze, nie wiem. roznie byw. czlowiek nie przeiwdzi nigdy co sie moze zdarzyc.
            mam kolezanke wpracy, byla z gosciem okolo 5 lat, wtedy myslalam ze nawet dlugo.

            nie byli mazlenstwem. wkoncu sie dowiedzialamze ona w ciazy. pomyslalam no tak tyle ze soba sa to pewnie chca dzieciaka, natomiast pomyslalam ze moze sie powinni hajtnac jak sobie taki commitment jak dziecko zalatwili. w sumie bardziej z powodu jej niz jego tak pomyslalam, bo jakby co to przewaznie kobieta z dzieciakiem zostaje.

            wiec urodzila, ten dzieciak ma okolo rok. rozmawialam z nia 2 miesiace temu i sie pytalam jakim sie zyje. powiedziala ze po urodeniu dzieciaka on sie wyprowadzil bo stwierdzil ze nie jest na to przygtptwany, ze go to przerasta etc. wiec ona jest teraz sama z tym dzieciakiem, mieli chyba wspolne mieszkanie etc. ale jako ze nie sa malzenstwem to jej sie pewne rzeczy nie naleza. wiec ona teraz sama musi wiazac koniec z koncem i zonglowac praca i malym dzieckiem.
          • karolajna83g Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 18:03
            Wiesz, clonek, ja Cię chyba rozumiem.
            Pomimo, że u nas nie ma kłótni o dziecko, bo ono ma dopiero 7 miesięcy, ale są kłotnie właśnie o zmęczenie. On pracuje od poniedziałku do soboty; w poniedziałki i w środy kończy o 16, żebym mogła na 18 dojechać do skzoły, w pozostałe dni pracuje po 12h, w soboty 6 godzin.
            Kłocimy sie o to, że on po moim wyjściu do szkoły pije piwko, że on nie sprząta po sobie, że on zostawia garnki do namoczenia, i w końcu, że on śpi na sofie.
            Ja kurde spędzam z dzieckiem cały Boży dzień, na głowie mam zakupy, sprzątanie, spacerek, obiadki...dla niego to pryszcz. On nie musi mieć posprzątane i ugotowane, sam może sobie zrobić obiad. A ja taka głupia robie mu te obiadki, piekę co niedzielę ciasta, piorę mu te gacie i skarpetki i coraz bardziej rzygam tym życiem, które prowadzę.
            Rzygam juz nim, rzygam Anglią, rzygam ślepą miłością, rzygam tym, że on nie ma prawka i ja siedzę zawsze za kółkiem, rzygam tym, że nie pojedziemy razem do Polski, bo on przecież nie musi, rzygam tym, że nie pojedziemy na wycieczkę w jakieś ciepłe kraje, żeby dupę wygrzać, bo on panicznie boi sie latać, rzygam tym, że chciałabym, by nasze dziecko poszło do dobrej szkoły i miało dobry zawód i zajebistą pracę a jemu to wszystko jedno, gdzie mały będzie chodził do szkoły; rzygam tym, że on przychodzi do pokoju, gdy ja relaksuję się przy komputerze, tym, że on zawsze włącza film sensacyjny, że on nie chce ślubu, bo po co, że on mówi na mnie "gruba", że zawsze jest cos nie tak z tym piep**** obiadem, że on mi wypomina, że jak był sam, to miał dużo kasy na koncie i ot tak mógł iść i wypłacić 3 tyś funtów na Audi, które potem musiał sprzedać za bezcen, oczywiście przeze mnie, rzygam tym, że kasa na zakupy zawsze idzie z mojej kieszeni...A to chyba wszystko gdzieś tam, ma podłoże "dzieci".
            Tak chciałam się wyżalić.....
            • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 19:00
              karolajna83g napisała:


              > Rzygam juz nim, rzygam Anglią, rzygam ślepą miłością, rzygam tym, że on nie ma
              > prawka i ja siedzę zawsze za kółkiem, rzygam tym, że nie pojedziemy razem do Po
              > lski, bo on przecież nie musi, rzygam tym, że nie pojedziemy na wycieczkę w jak
              > ieś ciepłe kraje, żeby dupę wygrzać, bo on panicznie boi sie latać, rzygam tym,
              > że chciałabym, by nasze dziecko poszło do dobrej szkoły i miało dobry zawód i
              > zajebistą pracę a jemu to wszystko jedno, gdzie mały będzie chodził do szkoły;
              > rzygam tym, że on przychodzi do pokoju, gdy ja relaksuję się przy komputerze, t
              > ym, że on zawsze włącza film sensacyjny, że on nie chce ślubu, bo po co, że on
              > mówi na mnie "gruba", że zawsze jest cos nie tak z tym piep**** obiadem, że on
              > mi wypomina, że jak był sam, to miał dużo kasy na koncie i ot tak mógł iść i wy
              > płacić 3 tyś funtów na Audi, które potem musiał sprzedać za bezcen, oczywiście
              > przeze mnie, rzygam tym, że kasa na zakupy zawsze idzie z mojej kieszeni...A to
              > chyba wszystko gdzieś tam, ma podłoże "dzieci".
              > Tak chciałam się wyżalić.....

              i dobrze ze sie wyzalilas , ja uwazam ze trzeba sie wygadac zeby nie zglupiec :)
            • elle-joan Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 22:14
              Karolajna, weź tego swego chłopa na poważną rozmowę. Tak jak radziłam Clonek, nie w złości, kiedy hm.. rzygasz, ale kiedy obydwoje macie lepszy nastrój. Może otworzy się i wyjawi o co chodzi. Kłótnie o kasę, o podział obowiązką, o metody wychowawcze niestety zdarzają się, ale jak nie chce ślubu, wypomina, że jak był sam, to miał lepiej, to już niepoważne. Dorosły facet niech wie, czego chce. Brak prawka, lęk przec lotem, zamiłownaie do sensacji to już bym wybaczyła. To, że wchodzi jak Ty relaksujesz się przed komputerem to też nie problem. Powinnaś raczej relaksować się w towarzystwie ukochanego :). Spróbuj, może uda się coś ponaprawiać- dla dziecka. Powodzenia.
              • karolajna83g Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 23:01
                Dzięki.
                Przemyslę, co mam powiedzieć i któregoś pieknego popołudnia pogadamy.
                • aniaheasley Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 08:59
                  Karolajna, a moze to w duzej mierze zmeczenie, Twoje przede wszystkim, jezeli to Twoje pierwsze dziecko i jestes z nim od 7 miesiecy 24/7, to moze to sie odbija po prostu na Tobie, na tym jak widzisz siebie, nie wiem co robilas przed urodzeniem dziecka, ale moze czujesz, ze teraz stalas sie 'nikim', tylko sprzatasz, gotujesz, pieluchy zmieniasz, i to ma byc zycie? Ogromnie duzo matek sie rozpozna chyba w tym co piszesz. A to zmeczenie prowadzi do rozdraznienia, denerwuja Cie rzeczy, ktore wczesniej byly normalne, albo wrecz Cie smieszyly albo rozczulaly, np. u partnera.

                  Porozmawiaj z nim na pewno, ale tak jak dziewczyny radza, na spokojnie, kiedy akurat wyjatkowo bedziesz do niego pozytywnie nastawiona. Tylko pamietaj, ze ta rozmowa nie bedzie latwa, bo on na pewno przystapi do niej z obawami, ze znowu chcesz sie go o wszystko czepiac, jak zwykle.

                  No i poza tym to zastanow sie w chwili szczerej rozmowy sama ze soba, czy na pewno model bycia matka na full time jest na dluzsza mete dla Ciebie.
                  • karolajna83g Re: klotnia o podlozu `dzieci` 21.02.12, 17:37
                    Ja też myslę, że to w dużej mierze zmęczenie i nuuuda. Przed dzieckiem pracowałam; tutaj w fabryce po 12h (niestety) a w Pl....miałam świetną, rozwijającą pracę, kontakt z ludźmi, możliwości rozwoju, szansę na większe pieniądze. Nigdy się nie nudziłam, starałam sie podwyższać kwalifikacje...byłam po prostu aktywna.
                    Ja juz wiedziałam przed porodem, jak byłam az miesiąc w domu, że siedzenie z dzieckiem jest nie dla mnie, wolę zamienić się z partnerem, nawet kosztem powrotu do tej nieszczęsnej fabryki.
                    Kocham swoje dziecko, ale lubię też chodzić do pracy. Pisałam nawet pracę mgr na temat sytuacji kobiet na rynku pracy i wiem, że już wypadłam z obiegu i przeczuwam, jakie będą tego konsekwencje...

                    Mam szansę na pracę, która jest bardziej treningowa niż zarobkowa, czyli na paliwo, opiekunkę ktoś będzie musiał dać pieniądze. Oczywiście mam swoje zaskórniaki, ale z tego, co czytam opiekunki są drogie, czasem liczą sobie za dni, w których nie ma dziecka (chyba) a ta moja praca to taka na part-time. I juz wiem, że będzie ciężko...

                    Może moja siostra przyjedzie np na rok, żeby mi małego pilnować...Jej się chyba spodoba takie siedzenie w domu, ten sam plan dnia, wieczny odpoczynek...

                    A z resztą, co ja tu wypisuję, zaraz co niektóre będą na mnie psy wieszać...
            • murasaki33 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 00:18
              Karolajna, moze jakies zdecydowane kroki poczyn, ktore wstrzasna nieco mezem? Szkoda zycie marnowac na zwiazek pelen frustracji i niespelnienia. Jak mu nie zalezy teraz, to z czasem jeszcze mniej mu bedzie zalezec, czym nie ruszysz bedzie kontra lub zwis totalny. Albo on sie zmieni albo Ty cale zycie bedziesz sfustrowana i zawiedziona, zmeczona ciagnieciem wszystkiego bez jego wsparcia. Wspolczuje szczerze. Osobiscie wyjechalabym natychmiast na dluuuuuugie wakacje do PL, do rodzicow, jesli masz warunki. Moze poczuje, ze czegos/kogos mu brakuje? Rozmowy prowadzace do nikad prowadza do... nikad a lata mijaja.
            • moccabristol Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 19:20
              karolajna83g napisała:

              Tak chciałam się wyżalić.....

              No to się wyżaliłaś i teraz do roboty, bo szkoda Waszego związku i dziecka. Usiądź z chłopem, pogadaj, wyłóż co Ci leży na wątrobie ale tak na spokojnie i zapytaj, co Jemu leży, bo pewnie leży. Jak On to widzi i co Wy razem możecie zrobić, żeby było lepiej. Trudno jest być cały dzień z małym dzieckiem, a chłopu tez trudno czasami w nowej sytuacji się odnaleźć. Tym bardziej jak macie takiego malucha.
              Szkoda życia. Mnie się wydaje ,ze gro problemów wynika z braku szczerych spokojnych rozmów i jasnego powiedzenia sobie co się nam nawzajem nie podoba w zachowaniu partnera.
          • monika_i Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 01:08
            Clonek13, z tego co czytam, to wydaje mi sie, ze u was w zwiazku dziecko jest pierwsze, potem ty, bo je wychowujesz, a na koncu maz, i jego zdanie o przeciez jego i tak w domu nigdy nie ma. Bycie matka jest dla ciebie wazniejsze niz bycie zona.
            Wychowanie dziecka jest zadaniem rodzicow, nie tylko matki i wymaga porozumienia obojga rodzicow. To nie jest tak, ze ty o wszystkim decydujesz, a maz sie wtraca- psuje twoje starania. Musicie ustalic wspolnie co jest dla WAS wazne, nie tylko dla ciebie. To nie jest przeciez TWOJE dziecko, tlko WASZE.

            Co do terapeuty, on nie powie mezowi co on robi zle , ze ty masz racje i ze on musi sie zmienic. Niestety! Ja i byly chodzilismy do terapeuty i bylam bardzo niezadowolona, ze mu babka kolkow na glowie nie ciosala za jego zachowanie :D

            • elle-joan Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 09:21
              Monika, Clonek właśnie pisała, że może terapeuta by i u niej znalazł błędy. Mnie się wydaje, że to nie musi tak być, że psycholog/terapeuta/negocjator jest nam potrzebny żeby trzymać naszą stronę. Chodzi o spojrzenie obiektywne. Mnie się wydaje, że czasami nawet ktoś chciałby przekonać się, że też popełnia błędy, bo to świadczyłoby na korzyść tego drugiego, znaczyłoby, że jednak zależy mu na rodzinie i nie jest tak, że wszystko robi źle i na złość. A co do wydzierania się w domu, że nie tylko dziecko, ale i żona się boi- jak pisała Clonek- to nie ma tutaj kompromisów, że dziecko wspólne, że uzgadniamy itd. Nie wiem jak to dokładnie wygląda u nich w domu, może nie jest jeszcze tak drastycznie, ale trzeba sobie uświadomić, że straszenie innych podnoszeniem głosu to swego rodzaju przemoc słowna.
    • sophie2202 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 17:53
      Nie w zasadzie odkąd mamy dzieci to w ogóle sie niekłócimy, nie mamy na to czasu ani siły, mamy wspólny cel jakim jest dobro dzieci i raczej pracujemy nad tym.
    • eutyfrona Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 19:00
      Ja, jak zwykle, podrzuce linka:

      www.relate.org.uk/home/index.html
      • robak.rawback Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 21:18
        boje sie miec dzieci i bez czytania takich watkow. i jak tu mowic ze nie potrzeba pieniedzy jak sie chce miec dzieci. przynajmniej czesc klopotow by sie rozwiazala.

        --
        • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 21:22
          robak.rawback napisała:

          > boje sie miec dzieci i bez czytania takich watkow. i jak tu mowic ze nie potrze
          > ba pieniedzy jak sie chce miec dzieci. przynajmniej czesc klopotow by sie rozwi
          > azala.
          >
          moj maz zawsze byl bardzo uczuciowy i rodzinny, taki domator, jak jego ojciec , no i mam ojca rodziny :D
    • elle-joan Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 22:02
      Clonek, masz rację, też nie lubię jak się ktoś wydziera albo w ogóle komunikuje swoje potrzeby, prośby, życzenia w sposób poirytowany i pretensjonalny. Jedna sprawa to szacunek dla drugiego człowieka (również dziecka) a druga to skuteczność czy też w tym wypadku jej brak. Adresat takiego napastliwego komunikatu zamiast współpracować staje w opozycji, buntuje się. Oprócz pierwotnego problemu, dla którego wybuchła awantura, pojawia się jeszcze dodatkowy- ktoś poczuł się urażony. Drugi rodzic zaczyna bronić dziecka, chociaż faktycznie należało mu czegoś zabronić, albo przywołać do porządku tyle, że w cywilizowany sposób. Oczywiście, czasem trzeba powiedzieć coś dziecku stanowczym tonem albo i może się zdarzyć, że nie zapanuje się nad emocjami, ale to może być akceptowane w okreslonych granicach i trzeba mieć świadomość popełnionego błędu. Ja kiedy miałabym ochotę dać się ponieść nerwom zaraz sobie przypominam, jak potem, jak emocje opadną, czułabym się podle i jakie miałabym poczucie winy. I zazwyczaj to pomaga- udaje się zapanować nad emocjami. Co tu poradzić? Rozmwiać, rozmawiać .... i jeszcze raz rozmawiać. Najlepiej nie wtedy, kiedy już wybuchła awantura i jesteście podenerwowani, ale w lepszej chwili- na spokojnie. Wytłumacz mu, że chodzi o szczęście Waszego dziecka, że będzie kiedyś miał żal i takie wspomnienia, że ojciec na niego wrzeszczał. Osoba trzecia- jak wspominałaś- na pewno przydałaby się do negocjacji. Gdyby była możliwość i on zgodziłby się na poradę psychologa, to byłoby dobrze, ale może też być jakaś osoba zaufana, obiektywa i rozsądna. Ja czasami aby obgadać nasze rodzinne sprawy aranżowałam rozmowę z takim naszym zaprzyjaźnionym małżeństwem. Przyjaźnilismy się całą czwórką jednakowo, zatem nie było, że ktoś trzyma czyjąś stronę, rozmowa była koleżeństwa i partnerska a z drugiej strony coś też z takiej relacji "matczyno- ojcowskiej" bo starsi od nas o 10 lat. A może naskarż jego rodzicom?
      • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 22:08
        elle-joan napisała:


        J
        > a czasami aby obgadać nasze rodzinne sprawy aranżowałam rozmowę z takim naszym
        > zaprzyjaźnionym małżeństwem. Przyjaźnilismy się całą czwórką jednakowo, zatem n
        > ie było, że ktoś trzyma czyjąś stronę, rozmowa była koleżeństwa i partnerska a
        > z drugiej strony coś też z takiej relacji "matczyno- ojcowskiej" bo starsi od n
        > as o 10 lat. A może naskarż jego rodzicom?

        ja wspominalam co nieco o tym moim rodzicom , ale mowili ze sie czepiam bo facet duzo pracuje itd, ale potem zamieszkali z nami 6 miesiecy , no i przeszli na moja strone, po prostuw widzieli dokladnie jak to wyglada i nie podobalo sie im , natomiast chcialabym uniknac skarzenia jego rodzicom, to emeryci ,starzy ,pochorowani, wpatrzeni w niego jak w obraz , w glowie maja tylko ze synek tyra na mnie i dziecko-tak mysle sobie ,skoro ja etatu nie mam . czym pomoga? niczym a uszcza po rodzinie rozne historie na nasz temat ktore potem niczym gluchy telefon zmienia sie tak az mi glupio bedzie.
        • elle-joan Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 22:18
          Twoi rodzice niestety mają mniej możliwości coś zdziałać, bo on to odbierze, że teściowie wtrącają się i popierają córeczkę, a jego atakują. Dlatego lepszy do tej roli jest ktoś bezstronny, znajomy, rodzina, przyjaciel domu- czasem nawet może to być ktoś, kto jest bliżej z nim niż z Tobą, ale ma na tyle rozsądku, że widzi jego błędy, dlatego pomyślałam wcześniej o jego rodzicach.
          • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 22:26
            elle-joan napisała:

            > Twoi rodzice niestety mają mniej możliwości coś zdziałać, bo on to odbierze, że
            > teściowie wtrącają się i popierają córeczkę, a jego atakują. Dlatego lepszy do
            > tej roli jest ktoś bezstronny, znajomy, rodzina, przyjaciel domu- czasem nawet
            > może to być ktoś, kto jest bliżej z nim niż z Tobą, ale ma na tyle rozsądku,
            > że widzi jego błędy, dlatego pomyślałam wcześniej o jego rodzicach.

            no i masz racje , on mojej mamy nienawidzi teraz :)
            ale nikt inny bezstronny nie jest obok ,bo ja sie nie zwierzam nikomu, zadna moja przyjaciolka nie wie takich rzeczy itd
            • spaola76 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 22.02.12, 15:46
              Clonek to wszystko co piszesz to tak jakbym czytala o sobie tylko ze ja mam dwójkę dzieci (4 i 1,5). O tym jaki mąż jest w stosunku do dzieci i o tym że sie ciagle kłócimy o wychowanie, bo ja chciałabym tak a on tego nie szanuje. Powiedziałam o wszystkich moim rodzicom oni z nim porozmawiali ale to nic nie zmieniło oprócz nastawienia jego do nich, z jego mamą nie mam kontaktu a ją to i tak mało obchodzi jaki jest synuś:( do tego wszytskiego doszedł problem z alkoholem odkąd urodziła sie młodsza. On twierdzi że ja nie miałam czasu dla niego bo zajmowałam sie dwójką dzieci to on umilał sobie wieczory pijąc tylko, że pózniej pił coraz wiecej, zaczął się kryć z piciem zaprowadziłam go do psychologa kiedy byliśmy w polsce na urlopie, bo tu nie chce iść bo twierdzi ze nie bedzie potrafil porozmawiać po angielsku, co jest dla mnie głupim tłumaczeniem. Groziłam rozwodem. Teraz jest jakby trochę lepiej ale siedzę jak na bombie zegarowej, bo nigdy nie wiem kiedy wybuchnie:(
      • edzior1 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 23.02.12, 10:04
        dobre..... naskarz jego rodzicom!
    • liley11 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 22:40
      Nie
      W zasadzie nie moge sobie przypomniec klotni z powodu dzieci
    • ola_twist Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 22:43
      Jesli sie klocimy o dzieci to jest to zwiazane albo z pogonieniem pociechy do odrabiania lekcji, (wytlumaczenie zadania domowego- o co chodzi itp-dziecko zawsze odpowiada:''ale ja nie rozumiem co ty do mnie mowisz /tlumaczysz po polsku)-sila trzeba zaganiac, no i wtedy wybucha awantura, ze sleczy nad czyms prostym ponad godzine, w miedzyczasie sie poryczy, wkurzy jedna i druga strona.Drugi powod to kiedy male potworki zaczna sie klocic miedzy soba, a nie daj boze maz spi po pracy( nocnej).No i ze niektore polecenia niestety musimy powtarzac wielokrotnie co za kazdym razem jest coraz bardziej frustrujace.Od slowa do slowa -awantura gotowa. Mam pretensje do meza ze naduzywa glosu( drze sie), to mnie denerwuje najbardziej, uwazam ze niektore sprawy mozna poprostu wyjasnic bez krzyku. Boje sie, ze przez to dzieciaki wyrosna na zahukane, zastraszone i niepewne siebie osoby, co w obecnych czasach utrudni im ''przedarcie sie przez zycie''.Tlumacze mojemu m., staram sie jakos uspokoic sytuacje , czasem pomaga ,czasem sytuacja powtarza sie. to tyle..pozdrawiam i wytrwalosci w dazeniu do celu.
      • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 22:57
        ola_twist napisała:

        >
        Mam pretensje do meza ze naduzywa glosu( drze sie), to mnie dene
        > rwuje najbardziej, uwazam ze niektore sprawy mozna poprostu wyjasnic bez krzyku
        > . Boje sie, ze przez to dzieciaki wyrosna na zahukane, zastraszone i niepewne s
        > iebie osoby, co w obecnych czasach utrudni im ''przedarcie sie przez zycie''.Tl
        > umacze mojemu m., staram sie jakos uspokoic sytuacje , czasem pomaga ,czasem sy
        > tuacja powtarza sie. to tyle..pozdrawiam i wytrwalosci w dazeniu do celu.

        o to to ! wlasnie o to mi chodzi , jak go uspokajasz? bo jak zwroce uwage i potem porozmawiam z nim to tlumaczenia ma jak wyzej ,troszke potem spokoj(gora jeden dzien) ale sytuacja potem sie powtarza....
        • ola_twist Re: klotnia o podlozu `dzieci` 19.02.12, 23:36
          Sposob uspokajania zalezy w glownej mierze od atmosfery w domu w danym dniu,''humorku''mojego mezusia jak i stezenia wiszacej awantury. Czasem jest to:1) ok, ja sie tym zajme, 2)na ciebie rodzice tez tak krzyczeli?!, 3) to ja sie nie wtracam..., ale glownie powoluje sie na emocje i staram sie objasnic jak dzieciak sie czuje w takiej sytuacji i co mysli lub co powiedzial( np. ''boje sie'',''nie lubie kiedy tata krzyczy''). Moj mezu jest strasznie czuly/ przeczulony, jak kazdy chlop nie lubi kiedy mu sie zwraca uwage, a wiec staram sie jakos lagodnie poprowadzic rozmowe, bez wytykania bledow, raczej na zasadzie pomysl co inni czuja... no chyba jakos tak... innych grzechow nie pamietam;)
          • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 11:15
            ola_twist napisała:

            > Sposob uspokajania zalezy w glownej mierze od atmosfery w domu w danym dniu,''h
            > umorku''mojego mezusia jak i stezenia wiszacej awantury. Czasem jest to:1) ok,
            > ja sie tym zajme, 2)na ciebie rodzice tez tak krzyczeli?!, 3) to ja sie nie wtr
            > acam..., ale glownie powoluje sie na emocje i staram sie objasnic jak dzieciak
            > sie czuje w takiej sytuacji i co mysli lub co powiedzial( np. ''boje sie'',''ni
            > e lubie kiedy tata krzyczy''). Moj mezu jest strasznie czuly/ przeczulony, jak
            > kazdy chlop nie lubi kiedy mu sie zwraca uwage, a wiec staram sie jakos lagodni
            > e poprowadzic rozmowe, bez wytykania bledow, raczej na zasadzie pomysl co inni
            > czuja... no chyba jakos tak... innych grzechow nie pamietam;)

            a ja mojemu wprost mowie ze jest nienormalny i jak bedzie tak robil to bedzie syna tylko w swieta widywal , czasem dziala ,ale tylko na chwile ....
            • aniaheasley Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 11:40
              Clonek ale chyba zdajesz sobie sprawe, ze takie komentarze nie sprzyjaja poprawie sytuacji czy odbudowaniu zaufania i wzajemnego szacunku....
              • marenika Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 14:59
                clonek...a jesli byloby na odwrot i twoj maz zwracalby ci uwage mowiac, ze jestes nienormalna i grozilby ci niewidywaniem dziecka to jakbys sie zachowywala???gdyby to mi tak ktos uwage zwracal to mialabym gleboko w dupie jego i to co mowi!!! i to niezaleznie od tego czy mialby racje czy nie!! my mamy 3 malych dzieci..klocimy sie czasem ale najczesciej wynika to ze zmeczenia i rozdraznienia(mojego).
                Tak wiec zmien podejscie bo z takim jak teraz to nic nie wskorasz. Ty atakujeszjego a on broniac sie atakuje ciebie...porazka na calej lini
                • steph13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 16:15
                  clonek, a czy to przypadkiem nie chodzi o to, ze maz czuje sie zaniedbany od przybycia dziecka? Przeszlam przez to lata temu, kiedy dzieci stanowily centrum mojego zycia 24/7, a mezowi stawialo sie obiad przed nosem, prasowalo koszule i tyle tego. Po kilku latach otwarcie powiedzial, ze istnieje na marginesie rodziny a jego jedyna funkcja to finansowanie nas wszystkich. Na szczescie zrozumialam jego sytuacje i wypracowalam pewna rownowage w zakresie dzieci/maz i awantury sie skonczyly. Brakowalo mu 'good time before children' i w tym sensie dzieci byly powodem atmosfery pomiedzy nami i klotni. Uwazam, wiec z wlasnego doswiadczenia, ze bedac niepracujaca matka bardzo latwo popasc w taka sytuacje z rozpedu.
                • ta_ruda Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 16:55
                  ja rozumiem nerwy, bo cywilizowane rozmowy i cywilozowane wypracowanie wspolnej koncepcji wymaga aby obie strony byly dorosle i dojrzale,
                  z kims kto zachowuje sie niedojrzale i na sugestie ze jego zachowanie jest szkodliwe dla dziecka, odpowiada lekcewazeniem problemu; bardzo trudno wypracowac cos konkretnego.

                  bedziesz musiala albo rozmawiac z nim w dorosly i dojrzaly sposob, albo zaakceptowac sytuacje.
    • kalasotka Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 17:33
      Przeczytalam Twoje wpisy i wydaje mi sie, ze jestes troche rozczarowana mezem w ogole, moze jest nawet chwilowe nielubienie. Chyab stracilas juz do niego sympatie. Byc moze tymczasowo - zmeczenie Twoje, ciagla opieka nad dzieckiem i mezem.
      Bo u nas tez pojawia sie problem krzyczenia na dziecko (choc moj maz nie krzyczy, tylko mowi przez zacisniete zeby-jak moj straszy byl mlodszy to sie tego tonu bal, teraz od razu leci do mnie i skarzy, ze 'tata mowi takim tonem'). Bo zawsze, gdy slysze ten ton to mu tlumacze, zeby tak nie robil. I tak juz 4 lata. I dalej mu sie to zdarza. Jednak sa to bardzo wyjatkowe sytuacje.

      Poza tym tematem nie mam do meza wiekszych pretensji, wiec w sprawie dzieci sie nie klocimy prawie.

      A ile Twoj maz ma lat? I moze dowiedz sie czy jego ojciec tez tak sie zachowywal w stosunku do niego. To by wiele wyjasnilo.
      Powodzenia zycze i zmian:)
      • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 20.02.12, 19:15
        ja juz nie sil, po prostu , jak sie zaczelo jakis czas temu to pomyslalam ze chwilowe, potem juz niewesolo bylo bo sie powtarzalo , teraz widze ze za dlugo sie to wlecze (chyba odkad syn skonczyl rok) , i nie bede czegos takiego tolerowac, jak chce niech sobie krzyczy do lusterka ,niech ironizuje , ja ani dziecko nie zamierzamy w tym uczestniczyc. ktos wyzej napisal ze jestem chyba rozczarowana mezem , moja droga, ja jestem na 100% rozczarowana nim ,jego zachowaniem i to jaki byl przed porodem a jaki jest teraz to ja do dzis nie ogarniam , to nie ten facet, jakby taki byl przedtem to na pewno bym za niego nie wyszla , nie pali,nie pije, nie lata za kobietami , ktos by powiedzial ideal,ale to taka cicha woda jest . To ze sie od siebie oddalamy to ja mu wprost powiedzialam ,ja nie mam problemow z mowieniem o uczuciach, okazywania ich ,,,,nie ukrywam niczego,nie zamierzam byc cierpietnica, bohaterka ,,,itd.
        Dzis ma wolne, dziecko bylo w przedszkolu , porozmawialam z nim ,nie wiem ile wzial sobie do serca a ile wyszlo drugim uchem :) ale uzylam kilka zwrotow ktore przytoczylyscie na forum ,wiec ciesze sie ze o tym tu napisalam. On jest dopiero co po 30tce, ja jestem prawie jego rowiesnica, nie ma tu mowy o pogladach roznych itd, zawsze pod tym katem pasowalismy,ale zauwazylam ze ta ogromna milosc ktora go darze zaczyna sie przeradzac w nienawisc, kurde , dziwnie to brzmi jak to napisalam ,ale tak wlasnie jest , ide teraz jakby w obojetnosc w stosunku do niego i nie podoba mi sie to , bo nie po to bralam slub zeby byc samotna i nie miec na kims oparcia.
        Jezeli mimo rozmowy (do terapeuty isc nie chce, pytalam go ,wiec sila go nie zaprowadze) nie zmieni nic ani troche to ja zrezygnuje z tego zwiazkku, pozdrawiam Was serdecznie i dzieki ze jestescie !!!
    • spawacz.drewna Re: klotnia o podlozu `dzieci` 21.02.12, 01:33
      nigdy nie mialem klotni o dzieci
      trzeba byc debilem zeby sie o dzieci klocic
      • derka1 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 21.02.12, 18:23
        spawacz.drewna napisał:

        > nigdy nie mialem klotni o dzieci
        > trzeba byc debilem zeby sie o dzieci klocic


        Trzeba byc ostatnim ciumkiem zeby nie rozumiec, ze ludzie sa rozni i to co nam rzekomo problemow nie sprawia, innym akurat moze.

        Empatie posiadamy? Czy to u spawaczy rzecz calkiem zbedna?
        • spawacz.drewna Re: klotnia o podlozu `dzieci` 21.02.12, 22:28
          mam empatie, jak widze szczesliwego downa to tez mi sie cieplej na sercu robi ze taki happy jest
          • karolajna83g Re: klotnia o podlozu `dzieci` 22.02.12, 15:03
            A kto to jest down?
            • greta.dwa Re: klotnia o podlozu `dzieci` 22.02.12, 16:32
              To straszne co piszesz „ milosc ktora go darze zaczyna sie przeradzac w nienawisc, kurde , dziwnie to brzmi jak to napisalam ,ale tak wlasnie jest , ide teraz jakby w obojetnosc w stosunku do niego i nie podoba mi sie to , bo nie po to bralam slub zeby byc samotna i nie miec na kims oparcia."
              Jezeli mimo rozmowy (do terapeuty isc nie chce, pytalam go ,wiec sila go nie zaprowadze) nie zmieni nic ani troche to ja zrezygnuje z tego zwiazkku”
              Nienawisc to straszne duze slowo…a on ??? on pewno Ciebie,was kocha ,może nie dokonca potrafi to okazac…mysle ,ze szkoda by było niszczyc Wasz zwiazek z powodu klotni o dziecko,nigdzie nie jest idealnie.w kazdym zwiazku zdarzaja sie dobre i zle chwile .Jakby niebylo wiazemy sie z kims na dobre i na zle.No i jeszcze to jest dla mnie dziwne ,ze tak się zmienil po narodzinach dziecka,wszystkich moich znajomy dziecko,dzieci raczej scalało/scalily zwiazek a nie dzielilo,wiadomo czlowiek zmeczony ,niewyspany,drazliwy bardziej po narodzinach …ale taka kolej losu nikt niemowil ze będzie kolorowo.zycze powodzenia i dogadania się .A rozstanie tez niczego nie zalatwia,uwierz mi samotne wychowywanie dziecka tez do latwych i przyjemnych nie należy. A male dzieci maly kłopot ,…z biegiem czasu jest ich coraz wiecej pojawiaja się jak grzyby po deszczu ,a w pojedynke ciezko je rozwiazywac,i pomysl o dziecku jak ono by się czulo bez ojca???ja też pare lat do tylu myslalam ,ze sama swiat zawojuje wszystko wiem naj…ale jak się samemu dziecko wychowuje to naprawde czasami jest cieżko.1 dzien w tyg.wolny to rzeczywiscie malo ,ale lepszy rydz niż nic, a może twój m ma jakieś klopoty np. w pracy nie probowalas go podpytac,faceci często to w sobie dusza ,i potem w domu wyladowywuja na czlonkach rodziny.ps.mam nadzieje ,ze to tylko przejsciowy kryzys i wam się wszystko dobrze ulozy.Pisalas,ze jestescie po 30 to jestescie jeszcze mlodzi cale zycie przed Wami ,jeszcze raz powodzenia nie poddawaj się i walcz o szczęśliwą rodzinę
              • clonek13 Re: klotnia o podlozu `dzieci` 22.02.12, 17:54
                greta.dwa napisała:
                Pisalas,ze
                > jestescie po 30 to jestescie jeszcze mlodzi cale zycie przed Wami ,jeszcze raz
                > powodzenia nie poddawaj się i walcz o szczęśliwą rodzinę

                dzieki kochana :)
            • spawacz.drewna Re: klotnia o podlozu `dzieci` 22.02.12, 21:13
              taka amerykanska grupa metalowa
Inne wątki na temat:
Pełna wersja