Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ?

09.07.12, 22:45
Jestem jeszcze młoda mama, ale odkad nia zostalam, mam wiecej watpliwisci. Mam na mysli edukacje, wartoaci, ksztaltowanie swiatopogladu, ogólne obycie.
W Polsce wydaje mi sie, ze nadal jest bezpieczniej, ale co zreszta?
Starsze mamy jakie sa Wasze opinie. Moje dziecie jeszcze nie jest w nursery.
Jak postrzegacie rozwoj dzieci tu i np jak jedziecie do Polski na urlop.
Naszly mnie takie rozmyslania na wieczor...;)
    • szczur.w.sosie Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 09.07.12, 23:46
      Czy w Pl, czy UK, czy nie wiem gdzie jeszcze - to rodzice wychowują, nie szkoła, nursery, podwórko.
      Inna rzecz, gdybyś pytała o pracę, stronę finansową itp - są różnice. Ale idea wychowania, jaką mają rodzice, pozostaje ta sama. Chyba Twoje wartości i poglądy nie zmieniają po przekroczeniu granicy? Jakie to ma znaczenie, gdzie jesteś?
      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 08:16
        To rodzice wychowuja a nie szkola I podworko - fajna utopia :)
        Wychowuje jak najbardziej otoczenie, rodzice sa najwazniejszym autorytetem tylko do czasu, kiedy dziecko konczy 10-11 lat zaczyna miec ogromny wplyw grupa rowiesnicza. Dlaczego tysiace rodzin kosztem wielkich wyrzeczen posylaja dzieci do szkol prywatnych - zeby I'm dac jak najlepsze szanse, zeby trafily do grupy gdzie inne dzieci ich dopinguja, gdzie kazdy chce osoagnac wszystko na co je stac.

        Gdzie bezpieczniej? Polskie blokowiska czy angielskie gangi z housing estates, hmmm trudny wybor indeed. .argines wszedzie podobny.

        Drugi biegun - mozliwosci dla tych najlepszych - sa wg mnie nieporownywalnie wieksze w UK.

        No ale to ja.
        • szczur.w.sosie Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 10:50
          Utożsamiasz dobrą szkołę, dobre towarzystwo z dobrym wychowaniem dziecka. Na council estate można wyjśc na szlachetnego człowieka, a z prywatnej szkoły wypuścić narkomana.
          • m.alisia Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 10:59
            Dokładnie to jakie wartości wpoimy naszemy dziecku decyduje w duzej mierze jak poźniej odnajdzie się w otaczającym swiecie rówieśnikow i jakie sobie wybierze towarzystwo.
            • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 11:06
              Kolejne pobozne zyczenie rodzicow.
              • ta_ruda Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 11:10
                Nie Aniu, to nie jest pobozne zyczenie rodzicow.
                Rzesze psychologow powiedza ci ze atmosfera w domu, zachowanie rodzicow, wartosci w domu sa najwazniejsze w ksztaltowaniu osobowosci dziecka.

                Otoczenie, podworko, szkola rowniez maja ogromny wplyw na dziecko; ale to dom rodzinny i rodzice maja najwiekszy wplyw na zycie dzieci - poszukam konkretnych przykladow badan to wkleje;-)


                aniaheasley napisała:

                > Kolejne pobozne zyczenie rodzicow.
                >
          • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 11:03
            Tak, pewnie. Kopciuszek moze wyjsc za ksiecia a zla macocha bedzie ukarana. Bajki sa potrzebne, daja wiare w ludzi. Ale to tylko bajki :)
            • m.alisia Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 11:13
              Idąc Twoim tokiem myślenia to rodzice kompletnie nie mają wpływu na wychowanie swoich dzieci, wychowuje je otoczenie i jedynym ratunkiem zeby wyszli na porządnych ludzi jest mieszkanie w posh dzielnicy i posyłanie do prywatnych szkół.
              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 13:03
                W duzym uproszczeniu tak. Nie to ze rodzice w ogole nie maja wplywu ale ten wplyw nie jest jakis przeogromny, wsrod nastolatkow wplyw (pozytywny lub negatywny) otoczenia jest
                Duzo silniejszy. Czyli jak najbardziej - posh dzielnice I posh szkoly to najlepsze co rodzice
                Moga dziecku zapewnic. A reszta sama sie ulozy.

                • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 13:33
                  Nie zgodze sie z Toba :)
                  Bo to by bylo za proste :)
                  Moje dziecko jeszcze jest male, wiec wypowiem sie na podstawie wlasnego wychowania - chodzilam najpierw do szkol prywatnych w PL, gdzie mialo byc posh. Nie bylo. Byl alkohol, narkotyki, papierosy, szpan kasa i wszystko inne (mowimy o klasach 1-6 podstawowki!).
                  Potem poszlam do gimnazjum panstwowego - tez byly narkotyki, alkohol, papierosy, paserka, etc. A szkola miala opinie jednej z lepszych w miescie.
                  Potem poszlam do liceum, ktore wtedy bylo najlepsze w Polsce - znowu to samo.
                  Potem poszlam do liceum w UK, prywatnego, miedzynarodowego. Znowu to samo.
                  Na studiach - niespodzianka! - tez.
                  A jakos na ludzi wyszlam. Moim skromnym zdaniem glownie dzieki moim rodzicom. Owszem, mam za soba rozne przygody, proby i niezbyt chwalebne wystepki, ale mysle, ze tak ogolnie to nie wyszlo im najgorzej - gdyby nie podejscie moich rodzicow (ktorzy zawsze byli bardzo liberalni i na wiele mi pozwalali), to pewnie roznie mogloby sie skonczyc - sama szkola nie wystarczy i jestem przekonana, ze jak ktos z domu nie wyniesie pewnych rzeczy, to w najbardziej elitarnej placowce sie stoczy, bo alkohol, narkotyki, papierosy i margines spoleczny sa wszedzie.
                  Jeszcze dodam, ze z mojego otoczenia to ludzie z najbardziej 'opiekunczych' i 'surowych' rodzin najczesciej przechodza faze picia, imprezowania i maja syndrom spuszczenia ze smyczy - koncza ta faze z roznym skutkiem. Ludzie, ktorzy mieli 'wyluzowanych' rodzicow z partnerskim podejsciem jakos nie maja takiej potrzeby - ale pisze tu tylko i wylacznie na podstawie moich znajomych, wiec proba nie jest miarodajna jezeli chodzi o cala populacje ;)
                  • miss_scary Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:26
                    Zaprzeczajac potwierdzilas to co napisala Ania, ile osob po tych elitarnych szkolach stoczylo sie na dno i klepie biede? Uzywki byly, jak zreszta wszedzie ale jestem pewna, ze wiekszosc po elitarnych szkolach swietnie sobie radzi, ja tam sie w 100% zgadzam, ze jak najlepsza dzielnica i jak najlepsza szkola sa bardzo dobrym startem dla dziecka,
                    co do wychowywania w Polsce to sie za wiele nie wypowiem ale w UK wychowuja rodzice, szkola, rowienicy a w Polsce do tego dochodza dziadkowie, ciotki, kuzynki, sasiadki, emeryci na ulicach, itd itd wszystcy pouczaja i komentuja.
                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:36
                      Miss scary - ale widzisz, tu zaczyna sie problem definicji 'wychowania', bo mnie nie zależy najbardziej na tym, zeby moje dziecko tluklo kasę.
                • gabez1 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 14:46
                  No to moje dziecko skazane na upadek: nie mieszkam w posh dzielnicy, ani nie zamierzam poslac syna do prywatnej szkoly.

                  Mimo to- majac lat 5 - dziecko mowi:"prosze, dziekuje, nie ma za co, itp. ". Jest ulozonym dzieckiem, szanuje ludzi.
                  Ale moze od dzisiaj oleje temat jego wychowania, skoro to i tak bedzie to totalna porazka:-)

                  A powaznie:
                  Pochodze z patologicznej rodziny.
                  Mimo to: skonczylam studia, pracowalam w bankowosci, mam kochajaca, spokojna rodzine, ktorej daleko od patologii. Wpajam dziecku wartosci, ktore, o dziwo, posiadam.

                  Nie zgodze sie wiec z Toba, ze dziecko swietlany los zapewnic mozna - mieszkajac tylko w bogatej dzielnicy i posylajac do najlepszych szkol. Bo - jak napisala moja przedmowczyni - dzieje sie oj dzieje, w tych posh warunkach.

                  Powodzenia
                  • piksi.dixi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:00
                    ja sie zgadzam z aniah.

                    wiadomo, rodzice maja wplyw i wychowuja, ale do czasu. pozniej dzieciak idzie do szkoly i spedza tam caly dzien, ma przyjaciol itd.

                    poza tym , skoro szkola nie wazna, skad tyle dyskusji na forum o przyjeciu czy nie do wymarzonej dobrej szkoly?

                    to super, ze mowi 'przepraszam'' w wieku 5 lat. ciekawe co bedzie mowil jak bedzie mial 15,
                    i jaki na to wplyw bedzie miala matka z ojcem?
                    nie pisze zlosliwie, tylko sama sie zastanawiam, bo tez mam dzieci w tym samym wieku.

                    illigal, moze teraz watpisz, czy te szkoly cos Ci daly, bo dzieciaki byly rozne. ale moze nauczyciele byli fajni i przygotowani do zajec? moze poziom nauki byl wysoki? i nie mialas przyjaciol, ktorzy mysleli tak jak ty?

                    uwazam , ze jesli sie mieszka w marnej dzielnicy i dziecko idzie do marnej szkoly, to jasne, ze moze wyjsc na ludzi, tylko trzeba wlozyc w to o wiele wiecej uwagi i wysilku.

                    poza tym w polsce tez sie juz zmienia. za moich czasow w bloku mieszkal nauczyciel, inzycier, pod nim lekarz i sprzataczka, pijak i policjant - wszyscy wymieszani.
                    teraz ci co mogli, wyprowadzili sie z blokow i pobudowali na obrzezach miasta albo mieszkaja w nowych pieknych blokach na ogrodzonych osiedlach. pozostali ci, ktorzy nie maja takich mozliwosci. pod klatka jest 'palarnia' a pod drzewami 'pijalnia'. nie ma juz zgrai dzieciakow, ktore organizowaly olimpiade, czy robily zima lodowisko. a moja podstawowka szczyci sie mianem najgorszej w miescie :-(


                    • gabez1 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:19
                      Ciagle wierze, ze mam jednak wplw na to, co bedzie mowil jako pietnastolatek:-)
                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:23
                      Nauczyciele w zadnej z tych szkol, poza moim brytyjskim liceum, ktore bylo bardzo specyficzne, nie byli autorytetami w jakimkolwiek znaczeniu tego slowa. Szacunek do ucznia bliski/rowny zero, odbebnianie lekcji, zero pasji. Oczywiscie byly wyjatki, ale nieliczne.
                      I ja nie mowie, ze te moje szkoly to alkoholem i narkotykami staly - ale w kazdej z nich ten problem sie pojawial i to nie na mala skale. Napisalam o tym, bo po prostu przed wpadnieciem w 'zle towarzystwo' nie da sie uchronic posylajac do odpowiedniej szkoly.
                      Jasne, ze mialam znajomych z podobnymi wartosciami - ale mysmy je wyniesli z domu. I o to mi wlasnie chodzi - ze szkola wcale nie jest najwazniejsza, bo do szkoly posyla sie dziecko juz mocno uksztaltowane - w Polsce szesciolatki (?), tutaj czterolatki - to nie sa male dzieci i bardzo duzo juz maja wpojone i pokazane. Dluga droga jeszcze przed nimi, ale nie mozna bagatelizowac tych pierwszych lat. Z reszta - to chyba zalezy od nastawienia rodzicow. Moi rodzice zawsze uwazali szkole za zlo konieczne i instytucje i nie wymagali ode mnie slepego posluszenstwa czy szacunku dla nauczycieli tylko dlatego, ze sa nauczycielami. Np. moja mama miala mi w gimnazjum napisac, ze pozwala mi na niechodzenie na religie (!!!). Napisala, ze pozwala mi na samodzielne podjecie decyzji, bo jestem wystarczajaco dorosla - byla z tego zadyma na cala szkole. Ogolnie moi rodzice mieli do mnie bardzo partnerski stosunek, dawali mi mnostwo samodzielnosci i pozwalali podejmowac decyzje - w przeciwienstwie do szkol, w ktorych uczniom nie daje sie prawa glosu i nie traktuje sie ich jak partnerow do rozmowy.
                      Przynajmniej ja mam takie doswiadczenia, mimo swietnej renomy wiekszosci moich szkol.
                      aha - moje liceum bylo super z nauki - ale liczyli sie tylko olimpijczycy i ludzie wpisujacy sie w okreslony schemat. Jak dostalam stypendium do liceum brytyjskiego to dyrektor byl zly, ze nic o tym nie wie (a poproszony o wypelnienie formularza odmowil, skonczylo sie na tym, ze mi jego sekretarka przybila pieczatke z podpisem), a na rozdanie stypendiow wyslal mojego wychowawce. Na koniec roku nie uslyszalam ani pol slowa gratulacji, za to nad finalistami olimpiad wszyscy sie rozplywali. Moze stad to moje rozgoryczenie jezeli chodzi o polski system edukacji ;) ale nie wiem, czy gdziekolwiek indziej jest lepiej, wypowiem sie za jakies 20 lat ;)
                      • fifka01 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:03
                        > Jasne, ze mialam znajomych z podobnymi wartosciami - ale mysmy je wyniesli z do
                        > mu.

                        trafiłaś w samo sedno. własnie o to twoi rodzice zadbali posyłajc cię do tych szkół - o twoje środowisko rówieśnicze, wszyscy rodzice którzy posłali dzieci do tych szkół własnie o to zadbali

                        jestem przekonana, że jakbys trafiła do zwykłej podstwówki, gdzieś na byje jakim blokowisku, gdzize nikomu nie przychodzi do głowy robić zadań domowych, gdzie zgłoszenie sie do odpowiedzi na lekcji jest obciachem, gdzie słowa takie jak "ambicja", "cel w życiu", "przyszłość" nie wystepują lokalnie w przyrodzie - uwierz mi, twoi rodzice mieliby o wiele trudniejsze zadanie, zeby cie na ludzi wyprowadzic, a tak - mieli prościej.

                        bo to nie o dostęp do narkotyków i alkoholu chodzi. wszędzie on jest, i zawsze będzie. chodzi o to, zeby był tylko towarem na spróbowanie, przerywnikiem pomiędzy olimpiadami, sukcesami, a nie jedyną skłdowa dni powszedniego.
                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:21
                          Najwiecej ludzi z wartosciami podobnymi do tych w moim domu rodzinnych, bylo w moim panstwowym gimnazjum. Ale bylo tam tez mnostwo ludzi z tzw. marginesu. I z nimi tez sie kumplowalam, jakos nie przyszlo mi do glowy krasc, etc. Uczylam sie zawsze dobrze (albo powiem inaczej: do liceum lecialam na inteligencji i nie uczylam sie wcale).
                          W szkolach prywatnych byla skora, fura i komora (PL) albo zadzieranie nosa i patrzenie na ludzi z gory, olewactwo, bo i tak 'tatus zalatwi' (UK) i kompletne odrealnienie (tu i tu).
                          • fifka01 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 05:31
                            Toteż ja nie mówię, że byś się stoczyła jakby nie te szkoły :) mówię jedynie, że posłanie cie do "szkoły z ambicjami", ze tak uproszczę, ułtwiło rodzicom zadanie. :)
                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:30
                      Jeszcze dodam - ja nie uwazam, ze tylko rodzice wychowuja, a szkola nie ma znaczenia. Oczywiscie, ze ma.
                      ale pisanie, ze najwazniejsze to zamieszkac w posh dzielnicy i poslac do posh szkoly, a reszta sama sie ulozy jest moim zdaniem troche... naiwne? Sama poshowatosc w zyciu nie wystarczy.
                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:33
                    Dobra, moze zostawmy wzruszajce opowiesci o tym jak osoby z rodzin patologicznych, rozbitych, niepelnych, narkomanskich, przestepczych wyszly jednak mimo wszystko na ludzi bo to sa wyjatki potwierdzajace regule.

                    A teraz z reka na sercu - czy ktorakolwiek z Was majac do wyboru mieszkanie porzadnej dzielnicy I wyslanie dzieci do szkoly prywatnej \ najlepszej w miescie albo housing estate wsrod bezrobotnych wybralaby to drugie.
                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:36
                      Ania, ale Ty lecisz w skrajnosci.
                      Jasne, ze kazdy wybiera najlepsza dzielnice na jaka go stac, ale mieszkanie w posh dzielnicy i chodzenie do posh szkoly naprawde nie gwarantuja zyciowego sukcesu ;) Ani fakt, ze mieszka sie w gorszej dzielnicy nie gwarantuje, ze czlowiek spedzi zycie jako lump.
                      Moim zdaniem naprawde wartosci wyniesione z domu i ogolna atmosfera, w jakiej sie czlowiek wychowal, sa lepszym prognostykiem na przyszlosc niz szkola czy dzielnica, w ktorej sie mieszka.
                • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:15
                  Tak, to duze uproszczenie, duze.
                  Znam jedna mame z Nigerii, majaca swoja Estate Agency w Londynie. Mam bardzo sie postarala i wyslala swojego syna do boarding school (prywarnej szkoly z internatem). Za kilka miesiecy syn juz do niej mowil: Kobieto, jak Ty ze swoim akcentem wogole otwierasz buzie!

                  No a z drugiej strony to zgodze sie, ze dzieci z prywatnych szkol pewnie beda mialy wieksza pewnosc siebie, lepszy akcent, wyksztalcenie raczej niekoniecznie. Zapewne nie beda wstawialy z zdaniu "like" jako przerywnika.
                • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:17
                  aniaheasley napisała:

                  > Czyli jak najbardziej - posh dzielnice I posh szkoly to najlep
                  > sze co rodzice
                  > Moga dziecku zapewnic. A reszta sama sie ulozy.
                  >

                  LOL!!
                  Współczuje takiego podejścia... Twoim dzieciom.
                  Rodzicielstwo to coś wiecej niż upchniecie dzieci do posh schools w nadziei ze reszta się sama ułoży. Modne jest przezucanie odpowiedzialności za własne dziecko na szkole, kolegów, złe towarzystwo.
                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 17:45
                    Ciesze sie ze sie dobrze bawisz. Nie przerzucam odpowiedzialnosci, wlasnie biore odpowiedzialnosc za swoje dzieci posylajac je do szkol prywatnych I wyprowadzajac sie z dzielnicy - smietnika. Osoby, ktore mnie zarzucaj naiwnosc same sa tejze naiwnosci ofiarami. Naiwne jest myslenie, ze dzieci z biednych dzielnic I przecietnych (lub gorzej) szkol dojda do tego samego co dzieci ze szkol prywatnych I lepszych dzielnic tko dlatego ze w domu wpaja I'm sie porzadne zasady.

                    Pomyslcie tez przez chwile jacy rodzice decyduja sie na placenie 15 tysiecy rocznie lub wiecej od lebka za szkole prywatna? Rodzice ktorzy cenia I szanuja dobre wyksztalcenie, ktorzy maja na tyle dobre zarobki wiec najczesciej sami dobry zawod, zeby starac sie dzieciom zapewnic mozliwie najlepsze szanse. Udawanie ze te oczywiste fakty sa smieszne lub naiwne - to dopiero oznaka naiwnosci do kwadratu!
                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 17:56
                      Ania, ja napisałam, ze to, co piszesz jest naiwne - nie dlatego, ze uważam szkoły prywatne za beznadziejne (chociaż nie jestem ich taka entuzjastka jak Ty - z rożnych względów), ale ze względu na druga czesc tego zdania 'a reszta sie sama ulozy' - no cóż, moim zdaniem nie wystarczy przeprowadzić sie do super dzielnicy i posłać dzieci do szkół prywatnych - to jest tylko jakiś tam czynnik składający sie na wychowanie dziecka, ale na pewno nie najważniejszy, a juz na pewno nie wystarczający (moim zdaniem oczywiście).
                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 18:03
                        Ja pisze z doswiadczenia, u mnie tak bylo. Piszac ze reszta sie ulozy mialam na mysli to, ze kiedy dziecko jest w najlepszej z dostepnych szkol w miescie, I mieszka w porzadnej dzielnicy to juz duza czesc roboty odwalona. Rodzice nie musza walczyc ze szkola o to zeby dawac dziecku trudne wyzwanai, ono samo bedzie je sobie dawac bo grupa rowiesnicza bedzie rywalizowac zdrowo ze soba, rodzice nie beda gonic do lekcji, dziecko samo bedzie chcialo miec najlepiej napisany esej, rodzice nie beda sie bali o to ze sasiad w kapturze palacy trawke przed domem zaczepi albo opluje ich dziecko, bo takich kapturow na ich ulicy nie ma. Itd, itp.
                        • turmalinka Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 18:16
                          aniaheasley napisała:

                          > Ja pisze z doswiadczenia, u mnie tak bylo. Piszac ze reszta sie ulozy mialam na
                          > mysli to, ze kiedy dziecko jest w najlepszej z dostepnych szkol w miescie, I m
                          > ieszka w porzadnej dzielnicy to juz duza czesc roboty odwalona. Rodzice nie mus
                          > za walczyc ze szkola o to zeby dawac dziecku trudne wyzwanai, ono samo bedzie j
                          > e sobie dawac bo grupa rowiesnicza bedzie rywalizowac zdrowo ze soba, rodzice n
                          > ie beda gonic do lekcji, dziecko samo bedzie chcialo miec najlepiej napisany es
                          > ej, rodzice nie beda sie bali o to ze sasiad w kapturze palacy trawke przed dom
                          > em zaczepi albo opluje ich dziecko, bo takich kapturow na ich ulicy nie ma. Itd
                          > , itp.
                          • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 18:35
                            Zaryzykuje twierdzenie ze akurat w tym temacie orientuje sie wyjatkowo dobrze. Jako matka dziecka konczacego prywatna szkole srednia, I porownujaca jak potoczyly sie juz teraz losy jego wcale nie mniej zdolnych kolegow ktorzy wyladowali w miejscowych szkolach panstwowych. Jak to wplynie na cala ich przyszlosc. A rodziny super porzadne. :) -
                            Ania's Poland
                            • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 18:51
                              Naiwne to jest twierdzenie, ze 15tys rocznie zalatwi sprawe tego, ze jak sama twierdzisz, nie masz juz wplywu na wlasne dzieci.
                              Orientujesz sie wyjatkowo dobrze na wlasnym przykladzie, i na przykladzie tego co potwierdza twoje teorie. Ale nie jestes w temacie wyrocznia na szczescie.
                              Jest Aniu mnostwo innych sposobow na zycie, szczescie i sukces bez nadrabiania posh szkola i posh dzielnica.
                              Warto czasem wyjrzec poza swoje klapki i zrozumiec ze ludzie majacy inne zdanie od Twojego to nie zawsze naiwniacy bez pojecia o zyciu w tym kraju.
                              A Ty nie posiadasz jakiegos wyjatkowego monopolu na wiedze o zyciu tutaj.
                              • jofin do Ani 10.07.12, 19:01
                                Tak Aniu, szczegolnie ta poshowatosc mozemy docenic teraz, gdy widzimy jak ci posh people rzadza tym krajem. I jak fajnie, a moze lepiej bedzie - specyficznie definiuja moralnosc. Te prywatne szkoly z pewnoscia daly im swietne do tego podstawy.

                                • aniaheasley Re: do Ani 10.07.12, 20:57
                                  Nie bardzo rozumiem dlaczego uzywasz tutaj zwrotu posh, nie bardzo to pasuje do tematu.

                                  Ale skoro juz schodzimy na polityke, to rzeczywiscie, rzad sie troche ociaga ze zrobieniem porzadku, ale moze po nastepnych wyborach bedziemy mieli juz porzadny rzad konserwatywny bez liberalnych obciazen, i kraj zacznie przypominac Wielka Brytanie z naszych marzen. Czego Tobie i sobie zycze.
                                  • glasscraft Re: do Ani 10.07.12, 21:03
                                    No i nie zapominajmy, ze poprzedni prime minister z partii bardziej na lewo, byl edukowany w jednej z lepszych prywatnych szkol w UK. Moze stad moralnosc rzadu laburzystow pozostawiala cosik niecosik do zyczenia?
                              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:55
                                > 15tys rocznie zalatwi sprawe

                                No tutaj akurat sie zgodze, nie zalatwi. Pisalam w pospiechu.

                                Zupelnie zapomnialam, ze do tych 15 tysiecy golego czesnego trzeba doliczyc co najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozszerzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bordeaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do galerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxford), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiatowe w calym kraju.
                                • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:31
                                  > trzeba doliczyc co
                                  > najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozsze
                                  > rzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bord
                                  > eaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w
                                  > Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                  > Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem
                                  > programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do g
                                  > alerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxf
                                  > ord), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiato
                                  > we w calym kraju.

                                  I to sa te rzeczy, ktorych nie da sie nadrobic w szkole panstwowej?
                                  Sorry, ale jak ktos z domu nie wyniosl nawyku czytania ksiazek, to szanse, ze mu to w szkole wpoja, sa raczej marne.
                                  • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:36
                                    Illegal, a tak wszystkie szkoly panstwowe organizuja wypady edukacyjne np do Oswiecimia, Islandii, sportowe wypady do SA, wypady do galerii w NY? Naprawde?
                                    • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:48
                                      No dobrze, ale czy takie wypady sa konieczne do wychowania i wyksztalcenia wartosciowego czlowieka?
                                      Smiem twierdzic, ze nie.
                                      Wypady do galerii w NY moga otwierac horyzonty i kszalcic, a moga rowniez wyhodowac snobistycznego buca.
                                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:51
                                        Every little helps.

                                        He he he, od razu widac jakie dominuja nastroje spoleczne na forum. Rewolucyjne powiedzialabym.
                                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:58
                                      A jak dziecko ze szkola nie pojedzie, to nie pojedzie wcale? Smutne. I o tym jest wlasnie ten watek.
                                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:06
                                        No czesto sie zdarza ze nie pojedzie. Smutne. I dlatego takie a nie inne stanowisko zabieram w tym watku.
                                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:08
                                          Ania, ale teraz to ja juz nie rozumiem - nalezy dziecko poslac do szkoly prywatnej i placic za te wszystkie wycieczki, bo jak dziecko pojdzie do panstwowej (mowimy caly czas o tym samym dziecku i tych samych rodzicach) to nie pojedzie? Czemu? Skoro rodzicow stac na placenie na te wycieczki za posrednictwem szkoly, to co stoi na przeszkodzie pojechac na nie prywatnie?
                                          • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:11
                                            No realia sa takie, ze nie pojedzie. No jak, zalatwisz mu wymiane z hiszpanska rodzina tak po prostu, a potem zabierzesz do Prado, a w kolejne wakacje wynajmiesz nauczyciela historii i pojedziecie nad Somme? No sorry, ale nawet Silaczka nie dalaby rady.
                                          • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:17
                                            Nie wiem, jak funkcjonuja szkoly panstwowe, bo pracuje w prywatnej, ale mysle ze skoro u nas klasy sa male i nauczyciel ma czas i ochote (bo mu placa za te ochote) wyciagac dziecko, ktore moze inaczej nie byloby od razu wibitnym artysta/muzykiem/aktorem/naukowcem, to jednak bez wzgledu na to ile rodzice maja, albo nie maja kasy, szkola ma czas i ochote zauwazyc (bo rowniez szkole to sie "oplaca" i przklada na wyniki), ze dzieciak ma talent i wlasnie to rodzicom zasugerowac. Nie dlatego, ze mozna rodzicow podoic i wyslac dziecko na wyprawe do NY, zeby sobie muzea poogladal, kiedy tenze ma akurat zaciecie do geografii albo sportu, tylko dlatego ze wlasnie ten dzieciak ma ten specyficzny talent. I zamiast miec w d.. i strajkowac, bo panstwo chce wiecej kasy od nauczycieli na prywatne emerytury, jakos im zalezy.
                                    • derka1 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:02
                                      glasscraft napisała:

                                      > Illegal, a tak wszystkie szkoly panstwowe organizuja wypady edukacyjne np do Os
                                      > wiecimia, Islandii, sportowe wypady do SA, wypady do galerii w NY? Naprawde?

                                      Glass, nie wiem czy wszystkie ale moge Ci powiedziec jak to wygladalo w szkole panstwowej, w ktorej ja uczylam (a propos, resultaty GCSE A*-C co roku w okolicach 90%, przy 30 osobowych klasach). Szkola w Surrey wiec niech bedzie, ze czesc rodzicow "przy kasie":

                                      Moj przedmiot, historia, wycieczki co roku, oczywiscie dostosowane do wymogow NC:
                                      Y7 - Chichester Cathedral, Weald and Downland Museum
                                      Y8 - Hampton Court
                                      Y9 - Imperial War Museum, National Army Museum, WWI Battlefields - Francja/Belgia
                                      Y10/11 - Rosja albo Niemcy/Czechy

                                      Inne przedmioty (juz nie chce mi sie rocznikowo wiec bedzie ogolnie):
                                      Geografia - Islandia, tygodniowy biwak w New Forest, wycieczka nad morze dla Y10 (nie pamietam dokladnie gdzie).
                                      Francuski/hiszpanski - wymiany jezykowe albo z Francja albo z Hiszpania (naprzemiennie)
                                      Drama/English - Nowy York, a oprocz tego cykliczne wyjazdy do teatrow w Londynie (mniej wiecej raz w miesiacu)
                                      PE - oboz letni we Wloszech
                                      Science - Marwell Zoo, Przyladek Canaveral, co dwa lata - Indonezja albo ktorys z krajow Ameryki Pd.
                                      Art - londynskie galerie

                                      To te, ktore pamietam. Wyjazdow do kina, na lodowisko, lokalnego kosciola, konkursow itp nie wspominam. Wszystko, jak pisalam wczesniej odbywalo sie co roku (z wyjatkiem tej jednej z science). Na zagraniczne potrzebna byla rodzicielska kasa ale w przypadku tych krajowych prosilismy jedynie o "voluntary contribution". Wiekszosc rodzicow oczywiscie zawsze placila ale zdarzaly sie przypadki, ze szkola pokrywala koszta.
                                      • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:10
                                        No to naprawde super, bo nie uwazam ze szkola prywatna to rozwiazania na wszystkie bolaczki systemu nauczania. Ale ile takich szkol jest? Nie wiem, wiec to nie jest prowokacyjne pytanie. Mam nadzieje, ze wiecej niz pojedyncze przypadki i nie trzeba miec super kasy, zeby dziecko/dzieci mialo "lepszy" (vide normalny i dostosowany do indywidualnych potrzeb i "talentow" dziecka) start w zyciu.
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:49
                                    No wlasnie ze nie, szanse na to sa ogromne, jezeli szkola odpowiednio zacheci, zmotywuje. Absolwenci dobrych szkol do poznej starosci wspominaja nauczycieli, ktorzy zainspirowali ich w jakis sposob :)
                                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:04
                                      No ale widzisz, moim zdaniem bez sensem jest posylac dziecko do super szkoly, jezeli w domu nie ma tych podstaw - juz kilkuletnie dziecko moze wiedziec, czym jest ksiazka i do czego sluzy.
                                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:08
                                        Ok, staralam sie byc w miare pc do tej pory, ale chyba nie ma to tutaj sensu.

                                        Powiedzmy sobie otwarcie, ze rodzice, ktorzy nie przywiazuja wagi do tego czy dziecko czyta ksiazki w domu czy tylko przeglada przyslowiowy juz katalog Argosa, nie beda wydawac ciezko zarobionych pieniedzy na szkole prywatna.
                                    • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 09:44
                                      oczywiscie ludzie po panstwowych szkolach takich wspomnien nie maja

                                • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:38
                                  aniaheasley napisała:

                                  > > 15tys rocznie zalatwi sprawe
                                  >
                                  > No tutaj akurat sie zgodze, nie zalatwi. Pisalam w pospiechu.
                                  >
                                  > Zupelnie zapomnialam, ze do tych 15 tysiecy golego czesnego trzeba doliczyc co
                                  > najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozsze
                                  > rzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bord
                                  > eaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w
                                  > Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                  > Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem
                                  > programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do g
                                  > alerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxf
                                  > ord), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiato
                                  > we w calym kraju.


                                  Ale komu dokladnie chcesz zaimponowac ta wyliczanka?
                                  Bo to juz brzmi jakbys jakies kompleksy leczyla tutaj.

                                  Dzieci wychowane w biedzie maja o wiele wiecej samozaparcia, ambicji i pracowitosci niz te, ktore rodzice wypchneli do prywatnych szkol i wszystko mialy podane na tacy.
                                  A wyjazd za wlasne zarobione pieniadze moze byc warta wiecej niz te wszystkie z Twojej wyliczanki powyzej.

                                  Wedlug Ciebie ja nie mam pojecia o czym pisze. Wedlug mnie 10 letnie dziecko u ktorego rodzic nie ma autorytetu i wychowywanie przez kase to porazka.
                                  Wiec raczej sie nie zgodzimy.

                                  I jeszcze raz powtorze, nie jestes wyrocznia i nie masz monopolu na racje. Jedyne co masz to swoja opinie i swoja wersje rzeczywistosci oparta na swoich doswiadczeniach i swoim srodowisku.
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:52
                                    Leczenie kompleksow, ach jak ja uwielbiam ten zwrot. Nie, nie wciagniesz mnie w ten temat.

                                    Nikomu nie chce zaimponowac, akurat w tym momencie to zartuje sobie z Twojej odpowiedzi, ze 15 tysiecy wystarczy.
                                • alphas Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 09:06
                                  aniaheasley napisała:


                                  >
                                  > Zupelnie zapomnialam, ze do tych 15 tysiecy golego czesnego trzeba doliczyc co
                                  > najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozsze
                                  > rzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bord
                                  > eaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w
                                  > Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                  > Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem
                                  > programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do g
                                  > alerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxf
                                  > ord), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiato
                                  > we w calym kraju.

                                  No to ja sie pytam kiedy takie dziecko ma czas na czytanie tych ksiazek,pisanie najlepszych eseji,przygotowywanie sie do testow,kontakty ze swoim pokoleniem ,wspolne spedzenie czasu z rodzina.Dzieci w szkolach prywatnych maja dluzszy tydzien i dobe?
                                • ta_ruda Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 11:21
                                  hohoho, no to £20,000 - sie pochwalilas;-)
                                  ciagle niestety nie jest to Eton ;-)

                                  aniaheasley napisała:

                                  > > 15tys rocznie zalatwi sprawe
                                  >
                                  > No tutaj akurat sie zgodze, nie zalatwi. Pisalam w pospiechu.
                                  >
                                  > Zupelnie zapomnialam, ze do tych 15 tysiecy golego czesnego trzeba doliczyc co
                                  > najmniej 2-3 tysiace na wycieczki i wyjazdy szkolne, zarowno te w ramach rozsze
                                  > rzenia programu nauczania (pobyty wymienne u rodzin w Barcelonie, Kolonii, Bord
                                  > eaux, wyjazdy na pola I wojny swiatowej we Francji, wyjazdy do galerii sztuki w
                                  > Europie) jak i te bardziej rekreacyjne w czasie ferii i wakacji letnich.
                                  > Dalszy 1-1,5 tysiaca na wyjscia do teatru w ciagu roku, ktore sa uzupelnieniem
                                  > programu nauczania angielskiego, historii czy critical thinking, wycieczki do g
                                  > alerii na wystawy czasowe, wyjazdy na weekendowe festiwale literackie (Hay, Oxf
                                  > ord), historyczne (Chalke Valley) i niezliczone inne imprezy kulturalno-oswiato
                                  > we w calym kraju.
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 11:35
                                    I wlasnie przez takie komentarze dyskusje tutaj rzadko kiedy maja sens.
                            • turmalinka Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:31
                              Ania chcesz powiedziec, ze wypowiadasz sie w tak autorytatywny sposob bo masz przyklad na swoim jedynie podworku?
                              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:43
                                Nie, absolutnie nie tylko dlatego. Pewnie, ze obserwacja jakiegos zjawiska przez 6 lat na swoim podworku pomaga w wyrobieniu sobie pogladu, ale wiem tez, ze to nie wystarcza.

                                Tak wiec wypowiadam sie tak dlatego rowniez, ze czytam gazety, slucham wypowiedzi rodzicow, nauczycieli, osob zainteresowanych tematem, czlonkow komisji przyjec na studia, w wiadomosciach, programach publicystycznych, bo slucham znajomych i nieznajomych nauczycieli, opinii przygodnych osob podsluchanych w pociagu tez :) Bo po prostu ze tak powiem orientuje sie.
                                • turmalinka Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:54
                                  Ania czytanie gazet itp to nadal teoria, zagadnienie z praktycznej strony znasz tylko na przykladzie swojego dziecka tak naprawde.
                                  Ja je znam od innej strony, na przykladzie kilkudziesieciu osob. 80% mlodych ludzi z ktorymi pracowalam pochodzilo wlasnie z domow, gdzie rodzicie uwazali, ze iles tam tysiecy zalatwia sprawe, posylali do prywatnych szkol, bo to najlepsze co moga dziecku dac. I chociaz dzieciaki byly w najlepszych szkolach, mialy zapewnione mase rozrywek kulturalnych itp wypinaly sie na to.
                                  Ja wiem, ze to nie dowod na to, ze posh szkoly sa zle, ale tak samo, to ze twoje dziecko skorzystalo z danej mu szansy nie jest dowodem na to, ze to dzieki prywatnej szkole.
                                  Jedyne co ty mozesz na ten temat powiedziec to, ze TWOIM zdaniem poslanie dziecka do prywatnej szkoly bylo najlepszym co TY moglas dla SWOJEGO dziecka zrobic. A nie traktowanie swojego przypadku jako norme.
                                  To co piszesz robi z ciebie straszna snobke.
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:03
                                    Dobra, myslalam, ze zrozumiesz, ale widze ze nie. Znam to na przykladzie calego pokolenia ze tak powiem mojego syna i jego rowiesnikow i ich losow na przestrzeni ostatnich 6 lat, od momentu skonczenia (w wiekszosci panstwowych) podstawowek, do momentu kiedy teraz koncza klase 12. Jaka teoria? Praktyka, losy poszczegolnych chlopcow i dziewczat, ich aspiracji, nadziei, zawiedzionych ambicji, itp, itd. Ksiazke moglabym napisac.
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:05
                                    Teraz doczytalam dopiero do konca. Bardzo serdecznie dziekuje za snobke. Zawsze uwazalam to za komplement.
                            • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:29
                              Zaryzykuje stwierdzenie, ze orientuje sie rownie dobrze - jako absolwentka prywatnego liceum w UK i absolwentka jednego z uniwersytetow Russel Group, gdzie mialam okazje poznac zarowno absolwentow szkol prywatnych jak i panstwowych.
                              Od skonczenia mojego liceum minelo 7 lat, od skonczenia BSc minely 3 lata - wiec mozna powoli zaczac oceniac, kto idzie w jakim kierunku. Podsumowanie mozna bedzie zrobic za jakies 20 lat jak nie lepiej.
                              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:56
                                Ale mnie interesuje juz to gdzie i jak kto zaczyna, nie gdzie na jakim stolku skonczy za 20-30 lat. Bo przeciez i tak wiadomo, ze te najwyzsze stolki w kraju obsadza Eton followed by Oxbridge.

                                Chodzi o to, ze te osoby sa wyposazone w idealny toolkit do wejscia w zycie, pewnosc siebie, poczucie swojej wartosci, umiejetnosc przedstawienia i obrony swojego punktu widzenia, dobre wyksztalcenie i wiedza ogolna, oglada towarzyska, itp, itd.

                                Nie chce Ci tutaj kadzic, bo w koncu jestesmy w tym watku po przeciwnych stronach barykady, ale wlasnie dajesz tutaj dowod na to, ze to wyksztalcenie juz u Ciebie zaowocowalo :))))
                                • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:03
                                  Ania, zgadzam sie z tym, co napisalas w 'kadzeniu' - docenilam to bardzo niedawno. ALE! Najwieksza zaleta pokonczonych przeze mnie szkol sa ich nazwy wpisane na CV - serio. Jak mowie - do liceum szkola nauczyla mnie bardzo malo, zawsze bylam do przodu (a propos zdolnych dzieci w szkolach prywatnych). Duzo w moim zyciu zawdzieczam wychowaniu, a ze edukacje odebralam w 'odpowiednich' instytucjach, to moje CV robi wrazenie. Stawiam dolary przeciw bananom, ze w innych szkolach bylabym ta sama osoba - moje zycie potoczyloby sie zupelnie inaczej, ale ani nie bylabym mniej pewna siebie, ani mniej wyszktalcona, ani glupsza, ani nie zobaczylabym mniej swiata. Dlatego wlasnie mowie, ze rodzice to podstawa - szkola to takie tam ;)
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:09
                                    Ale to juz tylko gdybanie. Unadmissable.
                                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:20
                                      Takie samo gdybanie jak Twoje teorie dotyczące losów kolegów Twojego syna.
                                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:31
                                        Nie do konca, bo ja juz ich widze. Powinni miec co najmniej takie same wyniki GCSE jak on, powinni myslec o studiach na najlepszych uczelniach, powinni miec sukcesy w sporcie, zapowiadali sie super. Potem 6 lat przecietnej miernoty czytaj panstwowych szkol zrobila swoje, i az zal na nich patrzec.
                                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:36
                                          Ciekawe - Ty mozesz z cała pewnością stwierdzić, co ukształtowało kolegów Twojego syna, a ja nie mogę powiedzieć, co miało na mnie największy wpływ w życiu, bo to gdybanie? Dosc ciekawe podejście do logiki.
                                • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:05
                                  aniaheasley napisała:

                                  > pewnosc siebie, poczucie swojej wartosci, oglada towarzyska,

                                  Alez to sa dokladnie rzeczy wynoszone z domu!
                                  To rodzice ksztaltuja/powinni ksztaltowac poczucie wlasnej wartosci i pewnosc siebie u dziecka od najmlodszych lat!
                                  To rodzice, nie szkoly wyrabiaja oglade i kulture towarzyska.

                                  Pewnie, ze mozna sobie nabyc pewnosc siebie w prywatnej szkole lub u dobrego terapeuty. Jesli rodzice tego na starcie nie dali.
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:16
                                    Niestety ale pewnosc siebie mlodym ludziom i obycie towarzyskie daje im to w jaki sposob sa postrzegani w grupie rowiesniczej, czy sie w niej dobrze czuja, czy sa w niej doceniani, czy potrafia sie wykazac, jak radza sobie z konfliktami. Nie w domu, w szkole. A to sie bardzo rozni, piramidalnie, od szkoly do szkoly. To zalezy od tego czy w danej szkole panuje prawo piesci, czy slowa. Wiem, ze moj syn w przecietnej szkole pelnej rozwrzeszczanej mlodziezy dla ktorej szczytem aspiracji jest praca w kasie w Sainsburym zmarnowalby sie kompletnie. A takie sa realia w poludniowym Londynie w szkolach panstwowych.

                                    Rodzice w pewnym momencie usuwaja sie w cien, albo dziecko ich usuwa samo. W koncu wsrod swoich rowiesnikow bedzie spedzal od tej pory zycie.

                                    Rodzice tego dziecku (nastoletniemu na progu doroslosci) nie sa w stanie dac.
                                    • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:22
                                      Sorry, ale jezeli takie są realia w Waszej dzielnicy, to chyba nie jest ona taka posh?
                                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:32
                                        Gdzie ja napisalam jaka jest moja dzielnica? Duuuuuzo jej do idealu. Pisalam ogolnie o wyprowadzkach z dzielnic-smietnikow.
                                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:34
                                          No dla mnie dzielnica, w której uczniowie chodzą do szkoły z nożem to wlasnie dzielnica-śmietnik.
                                    • lucasa Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:48
                                      aniaheasley napisała:


                                      > Niestety ale pewnosc siebie mlodym ludziom i obycie towarzyskie daje im to w ja
                                      > ki sposob sa postrzegani w grupie rowiesniczej, czy sie w niej dobrze czuja, cz
                                      > y sa w niej doceniani, czy potrafia sie wykazac, jak radza sobie z konfliktami.
                                      > Nie w domu, w szkole.

                                      tak sie zastanawiam czy dolaczyc sie do rozmowy, bo i tak to takie teoretyczne rozwazania. Kto ma na tyle pieniedzy, ze moze sie zastanawiac - to ma maly dylemat, bo albo posle do prywatnej, albo panstwowej i zapewni setke roznych korepetycji. A kto nie ma, to nie posle nie dlatego, ze woli ogladac katalog Argosu zamast pojechac ogladac obrazy do National Galery w NY, tylko dlatego, ze taka ilosc pieniedzy jest po prostu abstrakcja.

                                      Chcialam sie odniesc Aniu do Twojej pewnosci siebie po szkole prywatnej, bo nie wydaje mi sie, ze masz do konca racje. Bardziej niz fakt, ze sa motywowani w takiej szkole duze znaczenie maja pieniadze, i to ze moga duzo. Ja bym powiedziala, ze generalnie bogaci ludzie sa pewni siebie. Fakt, otwieraja sie horyzonty i mozliwosci wyjazdu ale niekoniecznie dlatego, ze ktos akurat cala klasa zapapala miloscia do do sztuki tylko ze jest realna mozliwosc takiego wyjazdu i ci ktorych to faktycznie interesuje na tym skorzystaja. Nie wierze, ze w tych szkolach, w grupach rowiesniczych wszyscy klepia sie po plecach i sa przyjacielscy. Jak w kazdej grupie - jest przewodnik, sa podgrupki, sa osoby, ktore z rozych wzgledow odstaja, i wcale nie musza byc pewne siebie.

                                      A propos Twoich wczesniejszych postow, ze rodzice, powinni zapewnic dziecku wszystko co najlepsze, tj aby chodzilo to prywatnej szkoly - to ja znam przypadki trzech rodzin, gdzie rodzicom BARDZO zalezalo. Tyle, ze inaczej to wyglada, jak sie ma kupe forsy, i w tym sensie wpasowuje sie w grupe (organizowanie urodzin w szkole prywaTnej, to dopiero impreza!), a nie dlatego, ze tacy super sa nauczyciele i wszyscy glodni wiedzy.
                                      1) rodzina wspolnymi silami pozyczyla pieniadze (miedzy innymi remortgage) aby bylo na czesne i dziewczynka z bardzo dobrymi wynikami, lubiana i rozgadana, ze szkoly panstwowej trafila do prywatnej. Tam okazalo sie, ze nie jest juz najlepsza, ze nie ma bliskiej grupy kolezanek, ze nie potrafi sie odnalezc i nie ma tych wszystkich gadzetow. poczucie pewnosci siebie spadlo do 0.
                                      2) chlopak zdolny, dostal stypendium (u nas akurat sa means-tested), wiec mimo tego stypedium rodzice i tak musieli wbic zeby w sciane. ciezko mu sie odnalezc. po dwoch latach zalozyl jakis zespol rokowy (dobrze, ze mial z kim) i nadal kontestuje cala szkolna rzeczywistosc, a na pytanie jak tam w szkole odrmukuje tylko cos niewyraznie (a presja duza, bo brat po szkole panstwowej jest w Cambridge, a siostra w City)
                                      3) chlopak - prawie geniusz, dostaje bursary, nauczyciele wystawiaja go na piedestal, grupa bliskich kolegow - zapalonych naukowcow, do czasu gdy koledzy dowiaduja sie, ze jest w szkole bo dostal bursary. pod koniec roku juz jest spotkanie z pania pedagog (psycholog?) czy chlopak czasami nie ma objawow autyzmu, bo taki wycofany, oczywiscie oceny leca na leb. Teraz po kiku latach jest lepiej, znalazl swoje pasje, ale bym nie powiedziala, ze szkola przyczynila sie do jego poczucia wlasnej wartosci (o! i nawet gdy byl jako jeden tylko z kilku osob na cala szkole wytypowany do wyjazdu badawczego w Himalaje, tez nie mogl pojechac, bo mamy nie bylo stac na wylozenie kilku tys funtow na wyprawe).

                                      Ten powyzszy akapit to tak apropos tego ,ze rodzice powinni stawac na rzesach aby tylko poslac dzieci do prywatnej szkoly. A jak sie nie ma pieniedzy to sie ich nie wyrukuje, ale to nie znaczy, ze nie ma sie ambicji, nie czyta, nie zwiedza itd..

                                      My mamy znajomego, ktory pracuje w szkole prywatnej i ktory mowi, ze to nie z uczniami jest problem tylko z ich rodzicami (bo corce/synowi cos sie nalezy!).

                                      Dzieciom w szkole prywatnej zazdroszcze glownie zajec pozalekcyjnych prowadzonych na dobrym poziomie (np. u nas w malym miasteczku nie moge znalezc sekcji szachowej dla dzieci itd), i kontaktow, bo jednak jak sie ma w klasie polowe dzieci lekarzy albo szefow firm to potem bedzie latwiej o praktyki, prace itd.


                                      >>>>> Powiedzmy sobie otwarcie, ze rodzice, ktorzy nie przywiazuja wagi do tego czy dziecko czyta ksiazki w domu czy tylko przeglada przyslowiowy juz katalog Argosa, nie beda wydawac ciezko zarobionych pieniedzy na szkole prywatna.

                                      a Ty chyba w ogole nie bierzesz pod uwage ludzi, ktorych ciezko zarobione pieniadze nadal nie wystarcza na cale wycieczki nie mowiac juz o czesnym...

                                      A
                                      • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 09:50
                                        lucasa dzieki za glos rozsadku

                                    • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:10
                                      Moglybysmy sie zaczac dlugo i namietnie wglebiac w psychologie dzieci i mlodziezy, a o tym akurat mam dosc spore pojecie.

                                      Jesli dziecko nie ma wszczepionego przez rodzicow poczucia wlasnej wartosci, to bedzie sobie kompensowac i za wszelka cene wykazywac wsrod rowiesnikow. Dziecko, ktore czuje sie od malego doceniane i kochane, nie musi za wszelka cene niczego udowadniac bo te pewnosc siebie ma po prostu w sobie.

                                      Oczywiscie, ze przychodzi etap uczenia sie funkcjonowania w grupie rowiesnikow, ze wszelkimi tego konsekwencjami.
                                      Ale dziecko zaczyna funkcjonowac w takiej grupie majac baze z tego czego nauczyli go rodzice. Bo to rodzice przez pierwsze lata zycia tworza kregoslup i zreb osobowosci dziecka.

                                      Nastolatek potrzebuje rodzica i autorytetu rownie mocno i naprawde bardzo niezrozumiale jest dla mnie gdy piszesz, ze "rodzice tego dziecku nie sa w stanie dac" "rodzice usuwaja sie w cien".

                                      I skoro juz piszemy o osobistych doswiadczeniach to moja mama byla dla mnie niezastapionym autorytetem, wsparciem i pierwsza osoba, do ktorej sie zwracalam jako nastolatka. Pomimo tego, ze wiekszosc czasu spedzalam z rowiesnikami.
                                      Tyle ze ona sobie ten szacunek i autorytet wypracowala poprzez to jak mnie wychowala.
                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:26
                          Ale to jest wlasnie sedno - to jest TWOJE doswiadczenie. Ja mam swoje - zupelnie inne. Co nie znaczy, ze moje jest mniej lub bardziej prawdziwe od Twojego - kazdy ma prawo do swojej opinii, ale to jest tylko tyle - opinia.

                          > Rodzice nie mus
                          > za walczyc ze szkola o to zeby dawac dziecku trudne wyzwanai, ono samo bedzie j
                          > e sobie dawac bo grupa rowiesnicza bedzie rywalizowac zdrowo ze soba, rodzice n
                          > ie beda gonic do lekcji, dziecko samo bedzie chcialo miec najlepiej napisany es
                          > ej

                          Albo trafi do szkoly, gdzie dzieci maja wywalone na nauke, bo i tak mu starzy wszystko w razie czego zalatwia. Naprawde, ped do wiedzy nie jest wrodzony ludziom typu 'posh'. To jest wlasnie jedna z tych wartosci, ktore wynosi sie z domu.

                          > rodzice nie beda sie bali o to ze sasiad w kapturze palacy trawke przed dom
                          > em zaczepi albo opluje ich dziecko, bo takich kapturow na ich ulicy nie ma.

                          Na Waszej nie. Na ulicy obok moze byc - szczegolnie w Londynie, gdzie mozna kamieniem rzucic z posh dzielnicy i trafic w sam srodek council estate.
                          Poza tym chyba puscisz dziecko poza swoje osiedle?
                    • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:23
                      aniaheasley napisała:

                      > Pomyslcie tez przez chwile jacy rodzice decyduja sie na placenie 15 tysiecy roc
                      > znie lub wiecej od lebka za szkole prywatna? Rodzice ktorzy cenia I szanuja dob
                      > re wyksztalcenie, ktorzy maja na tyle dobre zarobki wiec najczesciej sami dobry
                      > zawod, zeby starac sie dzieciom zapewnic mozliwie najlepsze szanse. Udawanie z
                      > e te oczywiste fakty sa smieszne lub naiwne


                      Rozumiem, ze rozmawialas z tymi wszystkimi rodzicami i dokladnie wiesz, ze taka wlasnie jest ich motywacja?
                      Nie oszukujmy sie, spora czesc rodzicow posyla dzieci do prywatnych szkol bo to swiadczy o ich statusie spolecznym i potwierdzenie przynaleznosci do pewnej klasy.
                      I sa to czesto ci sami ludzie, ktorzy z racji swojej kariery i troski o swoje zarobki nie maja czasu aby byc autorytetem dla wlasnego dziecka.
                      Niedostrzeganie tego oczywistego faktu jest dla mnie rownie nawine i smieszne.
                      • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:39
                        Nie wiem, jaka jest motywacja kazdego rodzica w UK, ktory wysyla dziecko do prywatnej szkoly. Mozliwe, ze czesc jest zmotywowana "zastaw sie a postaw sie"... u mnie wiekszosc jest zmotywowana tym, ze szkola ma dobre wyniki w tabelach i tym ciezkim do wyjasnienia "cosiem", ktore sciaga rodzicow nie tylko z najblizszej okolicy, ale z drugiej strony Londynu - ethos'em. Takin "cos", co powoduje, ze dzieciaki po odejsciu ze szkoly po maturze spotykaja sie w szkole na reunions... takin "cos", ze rodzice poswiecaja swoj czas poza praca na organizowanie niby ze szkola nie zwiazanych, a jednak zwiazanych wydarzen... I nie jest to EC...
                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:50
                        I to Ty zarzucasz komus naiwnosc i nieznajomosc zycia? (jezeli nie Ty to przepraszam).

                        Regula jest taka ze rodzice posylaja dzieci do szkol prywatnych bo wiedza ze da im (dzieciom) najlepszy, nie dajacy sie inaczej osiagnac w wiekszosci przypadkow start w zyciu, mozliwosci, i wyniki w nauce konieczne do starania sie o miejsca na najlepszych uczelniach.

                        Szkola prywatna daje dzieciom pewnosc siebie i ambicje, daje im srodowisko gdzie nikt nie wstydzi sie tego ze spedza weekendy na czytaniu ksiazek a nie na imprezach, daje im atmosfere gdzie wszyscy chca osiagnac to wszystko na co ich stac, gdzie nauczyciele, rodzice i uczniowie wszyscy razem pracuja aby kazde dziecko doszlo do tego co lezy w ludzkich mozliwosciach zeby osiagnac. Takie szkoly sa bardzo dumne ze swojej, kilkuset letniej czesto historii, tradycji, kazde nowe pokolenie stara sie w jak najlepszy sposob kontunuowac te historie i tradycje.

                        Jezeli naprawde myslisz, ze warto wspominac o tej garstce rodzicow, ktorzy posylaja dzieci do szkol prywatnych zeby sobie status polepszyc, to wybacz ale naprawde nie masz pojecia w temacie.
                        • izabelski Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 15.07.12, 22:31
                          >>Regula jest taka ze rodzice posylaja dzieci do szkol prywatnych bo wiedza ze da im (dzieciom) najlepszy, nie dajacy sie inaczej osiagnac w wiekszosci przypadkow start w zyciu, mozliwosci, i wyniki w nauce konieczne do starania sie o miejsca na najlepszych uczelniach. <<

                          akurat tu np Steph wybrala Grammar School, pisala kiedys o tym dylemacie, jej corki o ile pamietam skonczyly Oxford i Bristol i pracuja w city, czy powiesz te same slowa do niej a ona przyzna ci racje?

                          ja jestem b.zadowolona z Grammar Schools moich dzieci i mam ndzeije moje dzieco jak to osiagnely dzieci Steph - osiagna co najlpeszgo potrafia w swoim zyciu i beda mialy zapewniony start na przyszlosc
                      • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:16
                        > Nie oszukujmy sie, spora czesc rodzicow posyla dzieci do prywatnych szkol bo to
                        > swiadczy o ich statusie spolecznym i potwierdzenie przynaleznosci do pewnej kl
                        > asy.

                        W zupelnosci sie tym zgadzam. Plus jesli dziecko ma problemy z nauka, lepiej zeby bylo w szkole prywatnej. Super zdolnych dzieci nie ma sensu posylac do prywatnych szkol:)) Sama bylam przekonana ze syna poslemy do prywatnej ale wychodzi ze przy dziecku ktore jest bardzo zdolne, wystarczy dobry tutor w domu, i zwykla szkola panstwowa:))
                        • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 21:23
                          > Super zdolnych dzieci nie ma sensu posylac do prywatnych szkol:))

                          Wlasnie takie dzieci jest najwiekszy sens posylac do szkoly prywatnej :)

                          Super zdolne dzieci w szkole prywatnej maja realne szanse dojsc do rzeczy wielkich.

                          Super zdolne dzieci w szkole panstwowej maja realne szanse powaznie ucierpiec z powodu takich klod rzucanych pod nogi jak: liczba dzieci w klasie, liczba dzieci nie znajacych dobrze jezyka angielskiego, liczba dzieci ze statement, liczba dzieci z problemami wychowawczymi, ktorym nie zalezy na edukacji, ktorych rodzicom nie zalezy na edukacji dzieci, liczba dzieci ktore przeszkadzaja na lekcjach, przeklinaja, wychodza z lekcji, krzycza i bija inne dzieci.

                          Wlasnie super zdolnych dzieci w szkolach panstwowych szkoda mi najbardziej, bo marnuja swoje mozliwosci, zaprzepaszczaja juz od razu na starcie szanse na sukcesy.
                          • piksi.dixi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:01
                            dokladnie, mysle tak samo!

                            poza tym ile osob wypowiadajacych sie zna dzieci chodzace do prywatnych szkol, zna takie rodziny?

                            moje dzieci chodzily do szkoly prywatnej w londynie, bo edukacja to jest nasza sprawa nr1.
                            rodzice byli rozni, byly ultra posh mamy, ktore w kapeluszach odbieraly dzieciaki za szkoly,
                            oraz ogromna grupa normalnych rodzicow, ktorzy chca, by ich dzieci po prostu chodzily do dobrej szkoly.

                            znacie dzieci po prywatnych szkolach? bo ja patrzac na starsze rodzenstwo kolezanek mojej corki
                            moge powiedziec, ze ich rodzice moga byc naprawde dumni. po prostu milo bylo patrzec.
                            i miec nadzieje, ze moje tez takie beda..

                            niestety, nasza sytuacja finansowa sie zmienila i dzieci ze szkoly odeszly.
                            teraz sa zapisane do najlepszej panstwowej jaka moglismy znalezc i ciekawa jestem jak bedzie.
                            zaczynaja we wrzesniu.
                            i boli mnie, ze tak wyszlo, ale co zrobic...



                            • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:35
                              Ja znam. Skonczylam w UK prywatny 6th form College. Na studiach poznalam absolwentow roznych szkol - panstwowych i prywatnych. Aktywnie udzielam sie na forum polskich uczniow i absolwentow prywatnych szkol brytyjskich. Obserwuje dzieci mojego szefa i slucham, co ma na ten temat do powiedzienia z zona.
                              Moi znajomi nie maja jeszcze dzieci w wieku szkolnym, wiec znam to zagadnienie glownie z punktu widzenia uczniow.
                            • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:51
                              > poza tym ile osob wypowiadajacych sie zna dzieci chodzace do prywatnych szkol,
                              > zna takie rodziny?

                              Mam kilka rodzin w otoczeniu, stad sama mialam presje aby dziecko poslac do prywatnej, bylam bardzo za i o malo go nie poslalismy.. i cale szczescie ze nie. Widze ze czyta duzo bardziej zaawansowane ksiazki niz kolega z prywatnej, jest duzo bardziej pewny siebie i wygadany. Trafilo mi sie bardzo zdolne dziecko, od dluzszego czasu przychodzi do niego tutor z ktorym robia duzo bardziej zaawansowane tematy z matematyki i angielskiego. I za normalne pieniadze:) Oprocz tego tak jak jego kolega w prywatnej, ma lekcje jezykow obcych, z tym ze kolega w prywatnej ma je w grupie 15 osobowej, a moj ma 1 na 1.
                              Po prostu widze efekty:)) Zawodowo tez, nie jestem po prywatnej szkole w UK, jestem po zwyklych studiach i juz pare razy wyminelam po drodze ludzi po prywatnych szkolach.
                              I widze ze szczegolnie pomagaja i sa ok dla dzieci ktore maja trudnosci i sa srednio zdolne, i potrzebuja wiecej czasu.
                              Inna sprawa, ze gdybym lokalnie nie miala dobrych szkol panstwowych podstawowych i grammar school, to bym tez poslala do prywatnej ale tylko dlatego zeby ominac te panstwowe na niskim poziomie
                          • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:32
                            OCzywiscie, bo jak wszyscy wiemy, w szkolach panstowych jest po 50 dzieci na klase (co najmniej!), zadne z nich nie mowi po angielsku, na przerwach bawia sie w szturchanie szczura patykiem, a jedza to, co znajda w okolicznym kuble.
                            Ania, sorry, ale takie argumenty sprawiaja, ze ciezko Cie brac powaznie.
                            • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:01
                              Nie pisze tego z sufitu. Mam kolezanki pracujace w panstwowych szkolach srednich. Fakt, ze w Londynie. Moze w mniejszych miastach jest sielanka. Placza wrecz, ze czasami w ogole nie prowadza lekcji, bo ktos kogos pobil, bo noz w szkole, bo matka przyszla z awantura, bo chlopak naublizal nauczycielce, to nie sa zmyslone rzeczy, to sie dzieje, nagminnie. I nie, nie potrzeba 50 osob w klasie, wystarczy 25, zeby juz bylo za duzo na indywidualna uwage dla kazdego.
                              • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:05
                                I te szkoly sa oceniane przez Ofsted jako 'outstanding'?
                                • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:17
                                  A tego akurat nie wiem. Mysle, ze nie. Niech zyje swiat bez Ofsted!
                                  Dobra, koncze na dzisiaj.
                                  • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:25
                                    W takim razie nie mamy o czym rozmawiać, bo to, ze bywają państwowe szkoły, do których dzieciaki przynoszą noże, nikogo chyba nie zdziwi.
                                    Nie porownujmy najgorszych państwowych z super prywatnymi, bo bronienia najgorszych państwowych nikt sie nie podejmie - porównajmy przyzwoite państwowe z prywatnymi.
                                    • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:28
                                      A prosze bardzo, mozemy porownywac wedle uznania, bo i tak nie ma porownania. Niebo a ziemia. Szkoda, ze tak jest, ale tak jest i wyglada na to ze dlugo sie to nie zmieni.
                                      • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:32
                                        Jezeli tak jawi Ci sie przeciętna państwowa podstawówka, a swoje porównania ograniczasz do południowego Londynu, to nie dziwie sie, ze tak demonizujesz szkoły państwowe.
                                        • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:35
                                          Ilu Chinczykow musze ustawic w szeregu zeby moja opinia zaczela miec statystyczne znaczenie? Takich szkol sa tysiace.
                                          • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:38
                                            Pozwole sobie zakonczyc moj udzial w jakze ciekawej dyskusji cytatem wg mnie bardzo pasujacym, nawiazujac rowniez do snobstwa i czego tam jeszcze:

                                            I have the simplest tastes. I am always satisfied with the best
                                          • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:38
                                            Bez kozery powiem pincset.
                          • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:56
                            > Super zdolne dzieci w szkole prywatnej maja realne szanse dojsc do rzeczy wielk
                            > ich.

                            Bo maja wiecej uwagi? To samo mozna dostac dajac dziecku lekcje z dobrym tutor w domu, super indywidualna uwaga, duzo wiecej niz w prywatnej, i za duzo mniejsze pieniadze:)

                            > Super zdolne dzieci w szkole panstwowej maja realne szanse powaznie ucierpiec z
                            > powodu takich klod rzucanych pod nogi jak: liczba dzieci w klasie, liczba dzie
                            > ci nie znajacych dobrze jezyka angielskiego, liczba dzieci ze statement, liczba
                            > dzieci z problemami wychowawczymi, ktorym nie zalezy na edukacji, ktorych rodz
                            > icom nie zalezy na edukacji dzieci, liczba dzieci ktore przeszkadzaja na lekcja
                            > ch, przeklinaja, wychodza z lekcji, krzycza i bija inne dzieci.
                            Na szczescie naszej panstwowej to nie dotyczy, ale gdybym trafila na taka z Twojego opisu, zaplacilabym kazde pieniadze zeby dziecko stamtad zabrac. Niemniej nie slyszalam aby w okolicy mojej byly tak koszmarne szkoly, to pewnie kwestia wyboru miejsca zamieszkania.
                            W klasie jest dzieci 24:)

                            > Wlasnie super zdolnych dzieci w szkolach panstwowych szkoda mi najbardziej, bo
                            > marnuja swoje mozliwosci, zaprzepaszczaja juz od razu na starcie szanse na sukc
                            > esy.
                            No u nas jest dokladnie odwrotnie:)
                            A ja po panstwowej w Polsce wykorzystuje swoje szanse na sukscesy bardzo dobrze:)))
                            Ale wiem ze niektorzy rodzice swiecie wierza w prywatne, i czasem nie chca widziec ze rezultat wcale nie musi byc lepszy niz ten u podobnych dzieci po panstwowej.
                          • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:13
                            A co daje prywatna szkola srednia czego nie daje dobra grammar school? Nie chodzi tu o public schools z internatem, bo to inny swiat, tylko o independent day schools. Bo to ze prywatna podstawowka moze wyreczyc zapracowanych rodzicow w wielu sprawach wydaje sie byc bardziej oczywiste.
                            • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:23
                              A jak sie ma ilosc grammar schools w UK do independent schools? Bo to chyba nie tak, ze mozna sie dostac do grammar school (ile ich zostalo po rzadach laburzystow?) tak bez problemu, nawet jezeli dziecko jest super zdolne...
                              • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:37
                                Mozna sie przeprowadzic do Kent albo Buck, i nie musi byc super zdolne, wystarczy jest zdolne - tam dostaje sie ok 30% uczniow. Niby przyprowadzka to duzy problem, ale chyba mniejszy niz £100K+ na prywatna szkole. Oczywiscie to sa decyzje indywidualne i pewnie zajecia teatralne, orkiestra czy sporty beda lepsze w prywatnej szkole, ale academics beda zazwyczaj lepsze w dobrej grammar.

                                A wiekszosc grammar zlikwidowali podobno konserwatysci za Thatcher gdy sie zorientowali ze dzieci ich wyborcow sie do nich nie dostaja, mimo ze ustawodawstwo przygotowali laburzysci.
                                • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:43
                                  Akurat mieszkam w Kencie, wiec wiem ile taka przeprowadzka tam, gdzie grammar school sa moze kosztowac.

                                  A jak sie w Szkocji mieszka, to tez tak hop siup sie do Kentu leci? Bo te 160 albo cos grammar school tak rownomiernie po calej WB rozsiane nie sa.
                        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 22:39
                          Przyklad mojej pasierbicy to potwierdza - dziecko nawet nie musi byc super zdolne - wystarczy, ze jest po prostu zdolne, chodzi do przyzwoitej szkoly (w naszym przypadku katolickiej) i ma dobrego tutora.
                          O, przyklad mojego szefa tez to potwierdza! Zdolny czlowiek, jest prawnikiem teraz, chodzil cale zycie do szkol panstwowych, skonczyl Durham i bardzo dobrze mu idzie.
                    • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:28
                      aniaheasley napisała:

                      > Pomyslcie tez przez chwile jacy rodzice decyduja sie na placenie 15 tysiecy roc
                      > znie lub wiecej od lebka za szkole prywatna? Rodzice ktorzy cenia I szanuja dob
                      > re wyksztalcenie, ktorzy maja na tyle dobre zarobki wiec najczesciej sami dobry
                      > zawod, zeby starac sie dzieciom zapewnic mozliwie najlepsze szanse.

                      W ubieglym tygodniu poszlam na lunch ze znajoma, dobrze sytuowana Angielka, ktorej ostatnie juz, trzecie dziecko konczy wlasnie boarding w Marlborough College - fees rzedu 30k rocznie. No i tak rozwazalysmy plusy i minusy, czy warte nakladu finansowego etc. Na co Fiona orzekla, ze pomimo, ze zadne z jej dzieci nie jest specjalnie academic, ale warto bylo, bo oprocz wiedzy, wyniosly ze szkoly wspaniala oglade, kulture, tradycyjne maniery, szeroka general knowledge ale przedewszystkim ogromna wiare w siebie, w swoje perspektywy na przyszlosc, kariere zawodowa etc, jak rowniez przyjaznie i przydatne kontakty na przyszlosc. Moim zdaniem worth every penny, chociaz niekoniecznie mozna to powiedziec o kazdej szkole prywatnej.
                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:33
                        No i o to dokladnie chodzi. Nareszcie ktos mnie rozumie. Kolezanka Fiona! :)
                        • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:38
                          aniaheasley napisała:

                          > No i o to dokladnie chodzi. Nareszcie ktos mnie rozumie. Kolezanka Fiona! :)
                          Aniu, ja tez Ciebie rozumiem, chociaz na Marlborough nie moglam sobie nigdy pozwolic!
                          • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 07:42
                            No przyznam, ze mnie kusi Cheltenham :)

                            Zart, zart, everybody.
                      • lucasa Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:50
                        steph13 napisała:

                        > W ubieglym tygodniu poszlam na lunch ze znajoma, dobrze sytuowana Angielka, kto
                        > rej ostatnie juz, trzecie dziecko konczy wlasnie boarding w Marlborough College
                        > - fees rzedu 30k rocznie.

                        Ale to juz chyba jest zupelnie inny poziom? Po wydaniu tych 30k to pewnie na waciki jej tez cos zostalo?

                        Moj maz i jego siostra byli w boarding school. W zyciu bym dzieci nie poslala!
                        A
                      • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:47
                        steph13 napisała:

                        > W ubieglym tygodniu poszlam na lunch ze znajoma, dobrze sytuowana Angielka, kto
                        > rej ostatnie juz, trzecie dziecko konczy wlasnie boarding w Marlborough College
                        > - fees rzedu 30k rocznie.


                        No, argument o dobrze sytuowanej Angielce powala wszystko na forum matek z Polski.
                        Ludzie, co Wam z ta kasa?
                        Czy naprawde nie widzicie, ze bez tych 15K czy 30K rocznie tez mozna wychowac i wyedukowac dziecko na szczesliwego czlowieka?
                        • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 09:15
                          Dlaczego powala? W watku obok ktos pyta czy warto przyjechac do Londynu z pensja ?80-90k.
                          Dlaczego koniecznie rownac w dol? Jest tutaj wiele osob dla ktorych to nie jest smiech na sali.
                          • jaleo Prywatna/panstwowa 11.07.12, 09:56
                            Ja mam poglady bardzo lewicowe, ale gdybym mieszkala w okolicy, gdzie nie ma dobrej panstwowej szkoly, to przy calych moich lewackich pogladach bez mrugniecia okiem poslalabym dzieci do prywatnej. Nawet gdyby to mialoby byc kosztem jedzenia chleba z dzemem przez kilkanascie lat.
                            I nie tylko ja - moj szwagier, zazarty fan Billy'ego Bragga (co daje, mam nadzieje, klarowny obraz jego pogladow na zycie), jak sie przeprowadzil z wioski w Yorkshire do Londynu, to po otrzasnieciu sie z wstepnego szoku, wsadzil trojke dzieci do prywatnej szkoly. Billy Bragg or no Billy Bragg :-)

                            I nawet tu nie chodzi o to, ze dzieci trzeba wychowac na "elyty", bo dla mnie definicja sukcesu zyciowego to nie jest bycie sedzia, dyrektorem czegos tam, czy o zgrozo, politykiem.
                            • izabelski Re: Prywatna/panstwowa 11.07.12, 10:06
                              uczciwie mowiac - poslanie trojki dzieci do prywatnej szkoly , nawet tylko podstawowej to koszt 22-35K gotowki rocznie
                              sredniej - to 60K - czyli miesiecznie trzebaby znalezc 1.8K - 5K, po oplaceniu dzemu :)
                              • jaleo Re: Prywatna/panstwowa 11.07.12, 11:03
                                izabelski napisała:

                                > uczciwie mowiac - poslanie trojki dzieci do prywatnej szkoly , nawet tylko pods
                                > tawowej to koszt 22-35K gotowki rocznie
                                > sredniej - to 60K - czyli miesiecznie trzebaby znalezc 1.8K - 5K, po oplaceniu
                                > dzemu :)

                                No moj szwagier biedny nie byl... Ale i tak ich to kosztowalo sporo wyrzeczen przez lata. Na szczescie jak sie przeprowadzili, to starsi chlopcy byli juz w 6th form
                                • izabelski Re: Prywatna/panstwowa 11.07.12, 23:30
                                  akoro dwojka miala "tylko" 2 lata przed soba to rzeczywiscie wydali sporo mniej
                            • yumemi Re: Prywatna/panstwowa 11.07.12, 12:09
                              jaleo napisała:
                              ale gdybym mieszkala w okolicy, gdzie nie ma do
                              > brej panstwowej szkoly, to przy calych moich lewackich pogladach bez mrugniecia
                              > okiem poslalabym dzieci do prywatnej. Nawet gdyby to mialoby byc kosztem jedz
                              > enia chleba z dzemem przez kilkanascie lat.

                              Mam takie samo zdanie.
                              Ale tak samo wiem ze szkola prywatna mojemu dziecku nie dalaby duzo wiecej niz jego panstwowa z dodatkowymi zajeciami z tutor. Widze po dzieciach znajomych ktore chodza do prywatnych szkol.
                              Przestalam sie ludzic, kiedys bylam bardzo za prywatnymi szkolami. Ostatnio widzialam u nas w klubie sportowym popis kultury osobistej paru chlopcow z jednej z najlepszych prywatnych szkol, i dziekuje bardzo za taka 'kulture i tradycje'. Arogancja do ntej potegi. Nowobogactwo w prywatnych szkolach jest ogolne i wszechobecne, prywatne szkoly to po prostu bizness. Nie liczy sie dziecko, liczy sie kasa i wyniki tegoz dziecka, za wszelka cene. Szczegolnie kiedy jest recesja. I jeszcze mialabym za to placic:)))
                          • realistka2008 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 14:50
                            aniaheasley napisała:

                            > Dlaczego powala? W watku obok ktos pyta czy warto przyjechac do Londynu z pensj
                            > a ?80-90k.
                            > Dlaczego koniecznie rownac w dol? Jest tutaj wiele osob dla ktorych to nie jest
                            > smiech na sali.


                            Dlaczego powala?
                            Bo argument w stylu "a pewna bogata Angielka to powiedziala..." to, jak ladnie okreslilas, troche smiech na sali.
                            Jak ktos ma stan majatkowy i jest Anglikiem to nie oznacza, ze zjadl wszystkie rozumy (i nic tu nie mam do naszej Fiony).
                            Inteligencja i madrosc zyciowa nie sa przypisane tylko dobrze sytuowanym Anglikom, w ktorych matki Polki maja wpatrywac sie jak w obrazki i sluchac jak wyroczni.
                            A ten syndrom wsrod Polonii w UK niestety czesto sie spotyka.

                            Akurat w kwestii wyboru szkoly dla dziecka podejrzewam, ze wiekszosc rodzicow kieruje sie:
                            - dobrem dziecka
                            - zasobnoscia portfela
                            - wlasnymi przekonaniami

                            I co komu z tych rozrachunkow wyjdzie, to w sumie jego wlasna sprawa.

                            Twierdzenie, ze posh szkola to jedyna sluszna droga aby dziecko wyszlo na ludzi to pewne ograniczenie i slepota.
                            Zycie poza posh dzielnicami i posh szkolami to nie tylko i wylacznie "smietnik". Ale Ty zdajesz sie zupelnie tego nie rozumiec.
                      • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 12:05
                        a co Fiona orzekla, ze pomimo, ze zadne z jej dzieci nie
                        > jest specjalnie academic, ale warto bylo, bo oprocz wiedzy, wyniosly ze szkoly
                        > wspaniala oglade, kulture, tradycyjne maniery, szeroka general knowledge ale
                        > przedewszystkim ogromna wiare w siebie, w swoje perspektywy na przyszlosc, kari
                        > ere zawodowa etc, jak rowniez przyjaznie i przydatne kontakty na przyszlosc.

                        No nie dziwie sie ze tak mowi, jakos trzeba usprawiedliwic wydanie takiej kasy:)) To nic ze potemmoze sie okazac ze corka takiej pani idzie na studia, po czym wychodzi za maz i siedzi w domu:) Ambicji i zdolnosci prywatna szkola nie zapewni, a dobra lub przecietna panstwowa im nie zaszkodzi na pewno.
                        Dokladnie to samo dzieci tej pani mogly miec po panstwowej szkole, a te 3 razy 15k mozna bylo wydac na tutor i wyjazdy do szkol za granice w lecie, na przyklad.
                        • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 14:56
                          Yumemi niestety zaden tutor wyrobi w dziecku tej pewnosci siebie, podejscia do zycia I tego 'czegos' o czym Fiona mowi, co jest absolutnie priceless w szkolach prywatnych. Czytam te Twoje uporczywe odniesienia do 'tutor' I wybacz, ale to naprawde nie o to chodzi.

                          I jeszcze jedno, do szkol prywatnych chodza dzieci lekarzy, prawnikow,naukowcow, czyli samej smietanki intelektualnej, plus politykow. Chodza tam dzieci gdzie trudno o wiekszy szacunek dal wyksztalcenia I pracy dla spoleczenstwa. Czy naprawde uwazasz ze ci ludzie masowo myla sie w wyborze tego co najlepsze dla swoich dzieci?
                          • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 16:25
                            a ty ania to lekarz, prawnik czy naukowiec?
                            a moze polityk?
                            • zupaslonia Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 16:45
                              Nie no co ty... Ania to po prostu śmietanka intelektualna, a dlaczego? No bo posyła dzieci do prywatnej szkoły, przecież to oczywiste...
                              Ciekawe czy synek wyrośnie na polityka, lekarza, czy po prostu w zadufanego w sobie snobistycznego buca, który swojej mamusi powie "a czego ty głupia poleczko z kiepskim akcentem ode mnie chcesz...?"
                              Straszne co Aniu tutaj wypisujesz, niedobrze się robi... Już nawet nie chodzi o różnice w edukacji prywatnej/państwowej tylko o twoje podejście i uwielbienie systemu, który jest jawnie niesprawiedliwy i który jest jedna z najgorszych i najciemniejszych cech tego kraju.
                              Wielka konserwatystka się znalazła.
                              • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 16:51
                                zupaslonia napisała:

                                > ...systemu, który jest jawnie niesprawiedliwy i który jest jedna z najgorszych i najciemniejszych cech tego kraju.

                                Najciemniejsza cecha UK jest to, ze istnieja szkoly prywatne???
                                Czesto slysze o tym, jakie to UK jest be, no bo dwa krany w umywalce i dywany wszedzie, ale to co napisalas to juz chyba bije wszystkie powody na glowe.
                                • zupaslonia Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 17:07
                                  Przecież nie chodzi mi o istnienie szkól prywatnych jako takich...
                                  Chodzi o potwornie niesprawiedliwy system dostępu do edukacji zależny od miejsca zamieszkania i zasobności portfela, przecież o tym ta dyskusja? Nie ma równych szans, nawet kompletny nieudacznik w prywatnej szkole ale z "dobrej rodziny" będzie miał załatwioną posadkę i na pewno wyśle swoje dzieci do tej samej szkoły.
                                  Klasowość społeczeństwa i szklany sufit, o który łatwo się rozbić to wg mnie jedna z najciemniejszych cech tego kraju.
                                  Oczywiście są osoby (i coraz więcej bogu dzięki), które ten sufit przebijają ale ludzie o poglądach podobnych do Ani sprawiają, że ma się on ciągle bardzo dobrze.
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 18:25
                                    Krany latwo przerobic, mixers sa powszechnie dostepne, zedrzec wykladzine w lazience tez, ale jezeli nie podoba Ci sie klasowosc spoleczenstwa, to naprawde zly kraj wybralas.
                                    • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 18:49
                                      wielu ktorzy sie tu urodzili, i korzenie maja wyspowe z dziada pradziada, tez sie klasowosc spoleczenstwa nie podoba, rozumiem, ze powinni wyemigrowac?
                                      • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 18:53
                                        Jejku, naprawde ta klasowosc was tak wszystkie dotyczy? Czujecie sie pozbawione szans i jakos dyskryminowane przez klasy wyzsze od waszej wlasnej? Czy moze jednak klasowosc nie ma sie do niczego, tylko po prostu jak zwykle sprowadza sie to do kasy, jej posiadania albo braku? Bo cos mi sie wydaje, ze gdyby nagle wiekszosc z przeciwnikow klasowosci zgarnelo 60 milionow na loterii, to te klasy by im przestaly przeszkadzac albo zaczeli by sie sami lokowac w tej samej grupie klasowej, ktora do tej pory im sola w oku byla...
                                  • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 18:46
                                    No czekaj? A Polsce nie ma rejonizacji? Albo prywatnych szkol? I nie ma tak, ze ten z kasa jakos zawsze ma latwiej, nawet jezeli jest totalnym jelopem? Nie jest tak generalnie w kapitalistycznym swiecie? Z klasowoscia akurat dostep do edukacji chyba nie ma nic wpolnego... bo inaczej szkoly prywatne bylyby zapelnione arystokracja, a "chlam" z duzymi pieniedzmi ale brakiem przynaleznosci do wlasciwej klasy i tak by zasuwal do szkol panstowych. Niestety "mi sie nalezy, bo inaczej jest niesprawiedliwie" podejscie w wiekszosci swiata nie dziala...
                                    • mamumilu Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 00:19
                                      glasscraft - gwoli scislosci - rejonizacji w Polsce nie ma - mozesz sobie zapisac dzieci do szkoly na drugim koncu Polki jak Ci sie podoba :) a prywatne - no coz - to jest calkiem inna historia niz w UK :)
                              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 17:11
                                Moj syn planuje najpierw studiowac historie w Oxordzie, potem zrobic law conversion,
                                Podjac prace w MI6 a w ktoryms momencie zostac ministrem sprawiedliwosci. Widzisz cos zlego w tych planach?
                                Syn nie zwraca mi uwagi w sprawie mojego akcentu bo jest na to za dobrze wychowany. A moglby zwracac bo moj akcent idealny nie jest.

                                Konserwatystka jestem, nie wiem czy wielka ale na pewno z glebi przekonan.
                                Sticks and stones, sticks and stones...
                                • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 18:55
                                  aniaheasley napisała:

                                  > Moj syn planuje najpierw studiowac historie w Oxordzie, potem zrobic law conver
                                  > sion,
                                  > Podjac prace w MI6 a w ktoryms momencie zostac ministrem sprawiedliwosci. Widzi
                                  > sz cos zlego w tych planach?
                                  > Syn nie zwraca mi uwagi w sprawie mojego akcentu bo jest na to za dobrze wychow
                                  > any. A moglby zwracac bo moj akcent idealny nie jest.
                                  >
                                  Oj Aniu, Aniu, to Ci sie dopiero w glowie poprzewracalo! Nie daj Bog syn jeszcze slub wezmie kiedys w Anglii i, o zgrozo, z middle class Angielka, i dzieci nie bedzie szkolil w polszczyznie, i swojego syna posle do Eton. I pomyslec, ze w tym koszmarnie niesprawiedliwym systemie klasowym i dwukranowym jest to jaknajbardziej mozliwe chociaz nie wszyscy smia marzyc o takim scenariuszu.
                                • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 19:43
                                  w obecnej gloryfikowanej przez Ciebie rzeczywistosci (zakladajac, ze jest dokladnie tak jak mowisz) Twoj syn, ministrem sprawiedliwosci moze zostac co najwyzej z ramienia Labour Party

                                  ewentulanie dzieki znajomosciom wyrobionym w prywatnej szkole, moze bedzie mogl w ministerstwie nosic teczke za, prawdopodobnie mniej zdolnym, ale za to lepiej urodzonym i bardziej majetnym kolega
                                  • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 20:10
                                    Sorry, ale chyba przez ten deszcz nie bardzo kontaktuje. O co tym razem Ci chodzi?
                                  • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 20:48
                                    almamag napisała:

                                    > ewentulanie dzieki znajomosciom wyrobionym w prywatnej szkole, moze bedzie mogl
                                    > w ministerstwie nosic teczke za, prawdopodobnie mniej zdolnym, ale za to lepie
                                    > j urodzonym i bardziej majetnym kolega

                                    Bo tak powiedzial Karl Marx. Amen
                                    • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 08:57
                                      nie Steph bo tak wlasnie dziala system klasowy, ktorego ania jest ogomna zwolenniczka
                                      i nie dociera do niej, ze samo poslanie dziecka do prywatnej szkoly nie wystarczy, zeby nie zderzyc sie ze szklanym sufitem

                                      i wyglada na to, ze do Ciebie tez nie
                                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 09:09
                                        Mam dla Ciebie bardzo zla wiadomosc. Ten szklany sufit istnieje najbardziej w wyobrazni osob, ktore musza cos znalezc na usprawiedliwienie dlaczego cos im nie wychodzi.
                                        Stara i sprawdzona metoda.

                                        O Baroness Warsi slyszalas? Pomoge Ci, zebys nie musiala w wikipedii szukac. Jest dzieckiem imigrantow z Pakistanu. Obecnie w rzadzie Camerona. Da sie. Ale trzeba byc najlepszym.
                                        • zupaslonia Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 10:30
                                          Sama pisałaś o bajkach, kopciuszkach i wzruszających historiach jak to komuś z patologicznej rodziny się udało a sama teraz wyciągasz jednostkową i wybitnie wyjątkową historię (chociaż nie oszukujmy się Baroness Warsi do najbiedniejszych nie należy)?
                                          Takich historii osób po państwowych szkołach jest znacznie więcej! I co da się?
                                          • aniaheasley Podsumowanie ode mnie 14.07.12, 11:16
                                            No to pieknie. Powtarzam jeszcze raz tylko to co mowilam wczesniej, ze szkola prywatna wyposaza dziecko w wieksza wiare w swoje mozliwosci i pewnosc siebie, ktorej innym czesto brakuje, i to daje im przewage nad panstwowo wyksztalconymi dziecmi.

                                            Konczac juz moje wystepy w tym watku chcialam pare slow dorzucic na zakonczenie, bo jak to zwykle bywa w tak zagorzalej dyskusji, przypisywane sa uczestnikom rozne poglady i teorie.

                                            Pare osob tutaj stwierdzilo, ze jestem wielbicielka systemu gdzie absolwenci szkol prywatnych sa uprzywilejowani ponad wszelka przyzwoitosc, i ze ten system jest niesprawiedliwy.

                                            Otoz nie jestem wielbicielka ani nawet nie popieram tego systemu. Stwierdzam tylko fakty, ze ten system istnieje. Napisalam gdzies tutaj ze nie uwazam, ze ten system jest dobry, ale jakos nikt tego nie zauwazyl.
                                            Jest duza roznica, ogromna, pomiedzy stwierdzeniem jakiegos stanu rzeczy a popieraniem go.

                                            Naskoczyly na mnie osoby, ktore system dwutorowosci wyksztalcenia bardzo irytuje, mowiac oglednie. Naskoczyly, bo pisalam o tym, ze ten system istneje, i nie ma sensu udawac ze jest inaczej. Nie pisalam nigdzie, ze ten system jest super, ze nalezy go podtrzymywac. Stwierdzam tylko fakty, ze po szkole prywatnej dzieci maja lepszy start w zyciu. Z powodow walkowanych tutaj do bolu, najlepiej te powody podsumowala Fiona, kolezanka Steph.

                                            Poslanie dziecka do szkoly prywatnej kosztowalo mnie i nadal kosztuje wiele wyrzeczen. Przyzwyczailam sie juz do nich, ale to nie znaczy ze ich nie ma. Edukacja moich dzieci jest dla mnie jedna z najwazniejszych rzeczy w zyciu, dlatego zdecydowalam sie na ten krok.
                                            Bardzo ciezko pracuje, i dlatego poslanie dziecka tam gdzie chodzi bylo mozliwe (ledwo).
                                            Naprawde wolalabym wydawac te pieniadze na ciuchy, kosmetyczke, fryzjera, fajniejsze urlopy, lepsze jedzenie, kino, itp, itd. Ale zdecydowalam, ze edukacja dzieci jest wazniejsza. Najlepsza z mozliwych. Wedlug mnie.

                                            Nastepna sprawa. Ktos sie pytal czy lepiej byc najbiedniejszym wsrod bogatych czy najbogatszym wsrod biednych.
                                            Akurat tak sie sklada, ze moja rodzina nalezy do obu tych grup. W szkole u syna jestesmy na pewno w grupie najbiedniejszych, chociaz to trudno do konca stwierdzic, bo wiele, bardzo wiele rodzin robi to co my, za cene codziennych wyrzeczen posyla dzieci do szkoly prywatnej.
                                            Natomiast w panstwowej katolickiej szkole podstawowej moich corek na pewno jestesmy jedna z 'najbogatszych' rodzin wsrod najbiedniejszych.

                                            I wedlug mnie zadna z tych sytuacji nie jest dobra. Wolalabym byc w srodku jakiejs grupy, a nie na obrzezach.
                                            Rozmowy z tymi bogatymi wsrod bogatych sa dla mnie jak z kosmosu, ich styl zycia jest abstrakcja, slucha sie tego jak bajki. Ciagle otwarcia, premiery, bale czy spotkania absolwentow Oxbridge, rozmowy nt. jak tam ida przygotowania do procesu, szukamy partnera do kancelarii, toczymy rozmowy, negocjacje weszly w faze koncowa, mamy klopoty z agencja wynajmujaca nasza wille na Cyprze, musimy kupic trzeci samochod, ale najpierw trzeba bedzie powiekszyc garaz, mamy bilety na otwarcie Olimpiady, ale kosztowalo nas to kilka tysiecy, w ostatniej chwili Richard kupil, itp, itd.
                                            Z drugiej strony sluchanie tych biednych wsrod biednych to przygnebiajace dyskusje na temat jak znowu szkola prosi o jakies pieniadze, £10 na wycieczke, niby dobrowolne, ale jak nie dasz to kazdy zapamieta, jakie dokladnie dokumenty mam przedstawic, zeby dziecko mialo darmowe obiady, £11 za bluze, skad mam to niby wziac, w funciaku kupilam super sciereczki do kuchni, itp, itd.

                                            I z jedna i z druga grupa niewiele nas laczy.



                                            Tyle ode mnie.
                                            • galadriella Re: Podsumowanie ode mnie 14.07.12, 13:57
                                              > Rozmowy z tymi bogatymi wsrod bogatych sa dla mnie jak z kosmosu,

                                              > Z drugiej strony sluchanie tych biednych wsrod biednych to przygnebiajace dysku
                                              > sje

                                              > I z jedna i z druga grupa niewiele nas laczy.

                                              I naprawdę nie widzisz sprzeczności tego co powyżej (zwłaszcza tego w pierwszym wersie) z tym co poniżej?

                                              > szkola prywatna wyposaza dziecko w wieksza wiare w swoje mozliwosci i pewnosc
                                              > siebie, ktorej innym czesto brakuje

                                              Nie włączałam się w ten wątek, bo po dyskusjach o klapsowaniu i o mówieniu do dzieci wyłącznie po angielsku wiem, że przez Twoje betonowe poglądy nic się nie przebija.
                                              Ale to co teraz napisałaś brzmi tak rozpaczliwie...

                                              Dla Ciebie świat prywatnych szkół jest z kosmosu i niewiele WAS z im łączy (jak rozumiem cała rodzinę) ale jednocześnie syn ma obowiązek wypierania tego i odczuwania zupełnie czego innego, mianowicie bycia na swoim miejscu, pewności siebie i wiary w swoje możliwości?...

                                              O jak rany, strasznie współczuję Twojemu synowi presji jaką na niego nakładasz.

                                              A jeszcze musi mieć świadomość, że jego siostry nie są traktowane tak samo (one też muszą mieć tego świadomość, już nie wiem co gorsze...) i że _wszystkie_Twoje_ nadzieje spoczywają na jego barkach...
                                              Naprawdę biedny młody człowiek.
                                              • aniaheasley Re: Podsumowanie ode mnie 14.07.12, 14:30
                                                Moj syn jest wyjatkowo zadowolony z szansy jakie mu ta szkola dala, I to tak najdelikatniej mowiac. Jest na tyle rozgarniety ze docenia dana mu sznase na przyszlosc. Ja moge sie czuc nieswojo, moj syn czuje sie jak ryba w wodzie, tak wiec dziekuje za troske o niego ale jest bezpodstawna.
                                                • aniaheasley I jeszcze od dziecka 14.07.12, 14:54
                                                  Zapytalam syna czy czul sie kiedykolwiek w swojej szkole, ze nie pasuje do reszty, ze pochodzi z nieadekwatnej do szkoly rodziny.

                                                  Powiedzial tak: na poczatku, w 7 klasie byl to dla niego ogromny szok. Byl do tej pory przyzwyczajony, ze jest najlepszy w klasie, najlepszy w swoim roczniku w podstawowce, a tutaj sie okazalo, ze ma powazne braki i luki w wiedzy z kazdego przedmiotu, nie slyszal o Dickensie, z historii i geografii nie wie prawie nic, nie mial podstaw zadnego obcego jezyka, i to go przerazilo.
                                                  Poza tym, tak zauwazyl, ze nagle jego rodzina, z najlepiej sytuowanej i dobrze zarabiajacej spadla tak w okolice dna w swojej nowej szkole. To drugie nigdy mu nie przeszkadzalo, zreszta, tak jak pisalam, nie byl jedyny, wiele rodzicow poswieca sie dla dobra dzieci, wiec mial kilku kolegow z podobnym doswiadczeniem.

                                                  W swojej wlasnej ocenie mowi, ze pierwsze lata byly wyzwaniem, ale postawil sobie zadanie bycia najlepszym wsrod najlepszych, wiec nadgonil wszelkie zaleglosci do konca klasy 9, a teraz jest znowu najlepszy lub co najmniej w scislej czolowce, troche trudniej porownywac, bo nie wszyscy studiuja te same przedmioty.

                                                  Jest bardzo szczesliwym mlodym czlowiekiem, ma grupe super przyjaciol, apetyt na zycie i jego wyzwania, i w bardzo dojrzaly sposob podchodzi do swojego pochodzenia, do roznic spolecznych, i docenia to ze rodzice wyslali go do tej a nie innej szkoly. Dziekowal nam juz za to we wzruszajacy sposob nie raz. Tak wiec, Galadriella, zachowaj swoj jad na inne tematy, gdzie istnieje chociaz cien szansy, ze mozesz miec racje.
                                                  • galadriella Re: I jeszcze od dziecka 14.07.12, 16:08
                                                    > Tak wiec, Galadriella, zachowaj swoj jad na inne tematy, gdzie
                                                    > istnieje chociaz cien szansy, ze mozesz miec racje.

                                                    Hmmm, a wydawałoby się, że właśnie napisałaś, że przez jakieś dwa lata miałam rację...

                                                    Jak rozumiem, że te jego niepozytywne odczucia to dla Ciebie nowa wiadomość? Skoro do tej pory w dluuuugim wątku jakoś nie było o nich mowy a obrazek entuzjastycznego ucznia prywatnej szkoły był malowany w sposób nieskalanie świetlany bez żadnych najmniejszych rys?
                                                    A prawda, przecież oddałaś wychowanie szkole. No to skąd mogłaś wiedzieć.

                                                    A jeśli chodzi o czas teraźniejszy - wszystko byłoby świetnie i z przyjemnością bym gratulowała synowi przezwyciężenia trudności, gdyby nie...

                                                    > > Syn nie zwraca mi uwagi w sprawie mojego akcentu bo jest na to za dobrze wychowany.

                                                    Mój wredny jad mi nadal popiskuje, że możesz słyszeć to co Ty chcesz usłyszeć a co jemu wypada powiedzieć...

                                                    Ale pasuję, tylko czas pokaże jak jest naprawdę.

                                                    Jeśli za 30-40 lat będę jeszcze żyła i usłyszę o ministrze sprawiedliwości o nazwisku Heasley (i co więcej o jego pozytywnych dokonaniach, bo chyba nie chodzi mu tylko o stołek?...) to z przyjemnością odszczekam.
                                                  • almamag Re: I jeszcze od dziecka 14.07.12, 16:22
                                                    sorry ale jezelii Twoj syn w 7 klasie nie slyszal wczesniej o Dickensie, i prawie nic nie wiedzial z historii czy geografii
                                                    to w czym on byl najlepszy w swojej poprzedniej szkole? w rysowaniu szlaczkow?

                                                    opisujac stan wiedzy Twojego syna na koniec szkoly podstawowej tak naprawde wystawiasz samej sobie swiadectwo, swojemu lenistwu i zaniedbaniom

                                                    ja wiem jaki jest program nauczania, wiem gdzie moje dziecko jest na tle innych, nie tylko w jej klasie, ale i w oglnokrajowych wynikach, wiem jak rozwijac jej zdolnosci i poszerzac jej program nauczania; i nie trzeba do tego geniusza, wystarczy zwykle zaineterowanie wlasnym dzieckiem
                                                    najwrazniej nalezysz do tych, ktorzy wola za to placic innym, Twoj wybor
                                                  • illegal.alien Re: I jeszcze od dziecka 14.07.12, 22:43
                                                    Aniu, przepraszam bardzo, ale jestem w ciezkim szoku.
                                                    Jak mozna do 11 roku zycia nie uslyszec o Dickensie??? Mieszkajac w UK? I Ty uwazasz, ze to jest wina szkoly? No rozumiem, ze do podstawowki trafil kiepskiej (skoro z takimi brakami byl w niej najlepszy), ale Ty jako mama nie poczulas sie odpowiedzialna jakos z nim w domu nadrabiac?
                                                    Ja rozumiem, ze Klub Pickwicka to najwiekszego Dickensofila moze doprowadzic na skraj smierci z nudow, ale Opowiesc Wigilijna dziecko w tym wieku juz mogloby spokojnie przeczytac.
                                                    Brak podstaw jakiegokolwiek jezyka obcego? Znowu - czyja to wina?
                                                    Wiesz, ja sie nie dziwie, ze jestes zawiedziona i rozczarowana poziomem szkol panstwowych, bo z Twoich postow jasno wynika, ze masz do czynienia tylko i wylacznie z naprawde kiepskimi i beznadziejnymi szkolami panstwowymi.
                                                    Odnosze rowniez wrazenie, ze najchetniej przerzucilabys wychowanie swoich dzieci na instytucje - o ile poczatkowo myslalam, ze zdanie 'najlepsze co mozna zrobic dla dzieci to oddac do dobrej szkoly prywatnej, a reszta sie ulozy' jest niefortunna pomylka, ale post, na ktory odpisuje ewidentnie pokazuje, ze naprawde uwazasz, ze nauczyc i wychowac dzieci ma szkola, a Ty nie zrobisz nic - bo nie wiem jak inaczej wytlumaczyc te porazajace braki w wiedzy.
                                                    Mowiac szczerze, jestem bardzo zaskoczona, ze akurat Ty takie rzeczy na forum piszesz, bo nie spodziewalam sie.
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 17:20
                                                    Nauczycielka nie jestem, nie potrafie prowadzic lekcji historii, geografii, o science nie wspominajac, a z matematyki kompletnie juz nie jestem w stanie pomoc ani uczyc dzieci tak jak szkola uczy. Pilnuje zeby praca domowa byla odrobiona porzadnie, ksiazki zbiblioteki wypozyczamy, robimy summer projects, np teraz olympic scrapbook, drukuje worksheets z internetu, ale oczekuje od szkoly ze to szkola bedzie glownym czynniliem w edukacji moich dzieci.


                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 18:08
                                                    No dobra, czuje sie wywolana do tablicy. Wydaje mi sie, ze robie z dziecmi, dla ich rozwoju ogolnego naprawde duzo, ale chetnie poslucham opinii. Pozwole sobie opisac jak wyglada tydzien moich corek, obecnie koncza Y2 i Y4. Chodza do, moim zdaniem i zdaniem Ofsted, przecietnej podstawowki katolickiej.
                                                    W poniedzialek obie maja kolko dramatyczne, wracaja do domu o 17.00. Jedza obiad, i czytaja ksiazki ze szkoly albo z biblioteki, jakies pol godziny.
                                                    Wtorek. W domu ze szkoly sa o 16.00, odbrabiaja matematyke, albo zadane ze szkoly, albo to co ja im przygotuje dodatkowo, z ksiazek z WHSmith albo drukuje im arkusze z internetu.
                                                    O 18.30 zawoze starsza na poltoragodzinny trening na pobliskim stadionie, trenuje biegi i skok w dal. W domu jest o 20.30, kapie sie i idzie spac.
                                                    W srody starsza starsza ma w szkole trening netball, jest w szkolnej reprezentacji. Wracamy o 17.00 Obiad, i od 18.30 trening tak jak we wtorek.
                                                    W czwartki mlodsza ma pottery club, starsza science club w szkole. Koncza o 16.30. Stamtad prosto jedziemy na polskie tance w pobliskim polskim klubie, gdzie tancza (tance i przyspiewki ludowe polskie), w domu jestesmy o 19.00
                                                    Piatki, powrot ze szkoly o 16.00, po drodze jedziemy do biblioteki na wymiane ksiazek. To jest jedyny dzien kiedy nie maja zadnych zajec dodatkowych, nie robie z nimi juz nic ksztalcacego wieczorami, czas wolny na zabawe.
                                                    W soboty od 9.30 do 13.30 sa w polskiej szkole. Potem czas dla rodziny i przyjaciol.
                                                    W niedziele rano od 9.00 do 12-13 odrabiaja prace domowa, najpierw te zadana ze szkoly, plus porzeszone tematy ode mnie.

                                                    Uwazam, ze nie ma w ich tygodniu czasu na nic jeszcze ponadto.

                                                    I dlatego wedlug mnie nauka historii, geografii, literatury powinna odbywac sie w szkole, w ramach programu nauczania.

                                                    Chetnie poslucham, jak to jest w innych domach. Illegal, jezeli uwazasz, ze za malo czasu i energii w tym poswiecam rozwojowi dzieci to naprawde jestem otwarta na krytyke.

                                                    Co do treningow starszej (9 latki) to rzeczywiscie jest tego duzo, ale ma bardzo dobre wyniki w lekkoatletyce, co widze sama, i co podkresla szkola, dlatego zdecydowalam sie na tyle sportu w jej zyciu. Ona to zreszta uwielbia, widzi ze jest dobra, i nawet w najwieksze ulewy ona sama nie chce opuszczac treningow.
                                                  • lucasa Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 20:46
                                                    Ania, ja sie nie bede wymadrzac, bo mi samej ciagle brakuje czasu na to co bym chciala zrobic z dziecmi. Ale jedna uwaga - jak ida do biblioteki o sami wybieraja ksiazki czy Ty im podsuwasz? Ja mysle, ze moje dzieci na bierzaco, zgodnie ze swoim poziomem "przerabiaja" tutejsze pozycje "classic" (np. zaczynajac od Roald Dahl etc). Opowiesc wigilijna, czarodzejski ogrod, itd mamy na DVD, wiec mysle, ze mieszkajac tutaj nie sposob nie zetknac sie z tutajsza literatura. Ja mam chyba w druga strone, ze ciagle sie dziwie ,ze dzieci juz cos znaja, czego ja im nie podsunelam (tak jak np. kiedys pisalam ,ze moja osmiolatka wiedziala o przygodach Odyseusza zanim zabralam ja do teatru..)...
                                                    A
                                                  • izabelski Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 22:19
                                                    polecam Horrible Histories/Geography, H Science jest raczej trudna dla tych ponizej 11 roku zycia

                                                    polecam Deadly 60, wyjscia do lokalnych muzeow, na imprezy organizowane przez www.nationaltrust.org.uk

                                                    akurat ja mam spora wiedze o biologii i chemii, historii, ojciec dzieci - matematyke i science, moj syn czasami narzeka, ze wiem za duzo ;)

                                                    duzo czytam - dzieci widza mnie krazaca po domu z ksiazka, ogladam programy popularnonaukowe, czasami dosiadaja sie

                                                    ciekawa jestem ile osob czytalo i wie np o Graphene, opowiedzialam dzieciom, podyskutowaklismy o przyszlosci tego materialu

                                                    czy wychodzicie z dziecmi na imprezy organizowane w waszych najblizszych okolicach, poznajac historie dzielnicy czy miejscowosci? w polowie Wrzesnia bedzie nastepny Open Sunday - polecam odwiedzenie lokalnych kuriozow architektonicznych

                                                    Szekspir - prosze bardzo - z serii ktora kupilam dzieciom wiele lat temu na ebay - super filmy animowane:
                                                    www.ebay.co.uk/itm/William-Shakespeare-ANIMATED-TALES-TWELFTH-NIGHT-VHS-PAL-UK-VIDEO-/390114222025?pt=UK_DVD_Film_TV_Videos&hash=item5ad49e9fc9#ht_921wt_1163
                                                    Dikens - zaczac nalezy od www.ebay.co.uk/itm/OLIVER-TWIST-THE-MUSICAL-RON-MOODY-MARK-LESTER-BRAND-NEW-DVD-Region-2-/290733214957?pt=UK_CDsDVDs_DVDs_DVDs_GL&hash=item43b10ccced#ht_958wt_905

                                                    w ciagu ostanich 12 miesiecy co najmniej 3 razy widzialam ogloszenia, ze amdram grupy wystawialy Oliver Twist w poludniowym Londynie

                                                    akurat ten musical moje dzieci znaja na pamiec chyba, bo czestw w chorzespiewaly rozne piosenki z wersji Loyda-Webbera

                                                    moge pisac i pisac - ale czy ktos to wykorzysta, to juz zalezy od zainteresowan i zamilowan danej rodziny
                                                  • illegal.alien Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 22:18
                                                    Ania, ja nie jestem na biezaco z tutejszym programem nauczania, wiec nie wiem, co sie kiedy robi - ciezko radzic na odleglosc, nie znajac Ciebie, dzieci, programu nauczania :)
                                                    Dla mnie dwa treningi w tygodniu to nie jest duzo, ale moze dlatego, ze sama chodzilam dwa razy w tygodniu na gimnastyke i to nie byl wielki problem. Jezeli corka powaznie mysli o lekkoatletyce to jest to wrecz bardzo malo.
                                                    U mnie w domu rodzinnym nigdy nie bylo wypraw do biblioteki - rodzice mieli dosc duzy ksiegozbior i z niego czytalismy - w sumie to bardzo szybko czytalismy ksiazki 'dla doroslych', albo rodzice nam czytali - tata na dobranoc czytal nam 'Hobbita', a potem 'Wladce pierscieni' jeszcze w przedszkolu/wczesnej podstawowce, mama wolala nam czytac Trylogie Sienkiewicza.
                                                    Nie pamietam, co rodzice robili w sprawie naszego rozwoju ;) A moje dziecko jest stanowczo za mlode, zeby sie dzielic spostrzezeniami ;)
                                                    Pamietam tylko, ze mama byla od historii, polskiego i angielskiego, a tata od matmy, chemii i fizyki. Biologii nikt nie czail, jestem pierwsza w tej rodzinie ;)
                                                  • almamag Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 22:21
                                                    czyli w domu o historii, geografii i literaturze nie rozmawiacie, nie ogladacie programow historycznych czy geograficznych?
                                                    jak idziecie do teatru to nie rozmawiacie na co, kto napisal szuke jaki jest kontekst spoleczno-hotoryczny? jak odwiedzacie nowe miejsca to tylko "ogladacie obrazki" czy przy okazji zrobicie mala naturalna lekcje historii, geologii itd.?

                                                    nie wyobrazam sobie zeby wyksztalcona do poziomu uniwersyteckiego osoba nie poradzila sobie we wspieraniu dziecka w jakimkolwiek temacie z zakresu szkoly podstawowej i z wiekszoscia tematow ze szkoly sredniej
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 22:41
                                                    No to w takim razie chyle czola i usuwam sie w cien. Po prostu nie nadaje sie na rodzica na poziomie, bo tak:

                                                    Nie jestem w stanie robic lekcji z geologii regionu w czasie weekendowych czy wakacyjnych wycieczek po prostu nie mam o tym pojecia.
                                                    Historie zdawalam na maturze, znam mniej wiecej zarysy, ale nie jestem w stanie zrobic na poczekaniu lekcji historii odwiedzanych miejsc w UK i w Europie.
                                                    Nie potrafie rozmawiac z dziecmi w wieku szkoly podstawowej o kontekscie spoleczno-historycznym ogladanych sztuk w teatrze, a juz na pewno w sposob dostosowany do ich wieku.
                                                    Nie rozmawiamy w domu o literaturze w taki sposob zeby dzieci mogly skorzystac.

                                                    W momencie kiedy syn poszedl do szkoly sredniej bylam mu w stanie juz tylko pomoc w ograniczonym zakresie i przez pierwsze pare lat w angielskim, historii i hiszpanskim.

                                                    Programy historyczne ogladamy, ale mlodsze dzieci (lat 6 i 9) nie korzystaja z tego w ogole, to nie sa programy dostosowane do ich wieku i poziomu.

                                                    Wyksztalcenie mam uniwersyteckie, 5 letnie studia magisterskie na Uniwersytecie Lodzkim.

                                                    Pozostaje mi wiec wylacznie staniecie na glowie i zarobienie tyle pieniedzy, zeby corki tez za pare lat poslac do szkoly prywatnej.

                                                    Albo wskoczyc do studni.
                                                  • illegal.alien Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 22:46
                                                    Ania, ale daj im szanse - po prostu z nimi rozmawiaj, jak z doroslymi, czego nie zrozumieja, to same zapytaja :)
                                                    Bo troche traktujesz dzieciaki jak jakis inny gatunek dopoki nie pojda do szkoly sredniej ;)
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 22:59
                                                    Rozmawiamy bardzo duzo :) Rozmowy uczace najlepiej wychodza nam w samochodzie, wtedy nie ma nic innego do roboty. Ale to wszystko o czym teraz piszemy to takie troche bladzenie po omacku, na slepo. I dlatego jeszcze raz powtarzam, ze od dobrej szkoly oczekiwalabym uczenia moich dzieci tego wszystkiego, co ja nie wiem za bardzo jak ich uczyc, bo albo mi dzwoni ale nie wiem w ktorym kosciele (angielski, historia, literatura, geografia) albo mi w ogole nic nie dzwoni (matematyka, fizyka, chemia, biologia).
                                                    I z tego co widze, to dzieci po prywatnych szkolach podstawowych wszystko to wynosza ze szkoly. Zreszta daleko nie mam co szukac. Polska szkola sobotnia moich dzieci miesci sie w budynku prywatnej szkoly podstawowej. Co weekend z zazdroscia ogladam plansze tematyczne co te dzieci omawiaja na lekcjach. Zal serce sciska ze w ich szkolach nic takiego nie przerabiaja. Ech, moglabym tak dlugo.
                                                  • izabelski Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 23:22
                                                    dlatego polecam ogladanei Horrible Histories
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 23:29
                                                    Iza, one to ogladaja, a jakze, mam tez cala serie magazynow HH, jeszcze syn zaczal kolekcjonowac wieki temu, ale to mi sie wydaje, ze to jest, zwlaszcza wersja TV, takie bardzo plytkie i malo prawdziwej wiedzy dajace, taka farsa kompletna?
                                                  • illegal.alien Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 23:33
                                                    Myśmy mieli w domu książki z tych serii (nie tylko hh, ale tez coś o matematyce, biologii, etc), głownie dla mojego brata, ale na tez kilka przeczytałam i encyklopedia to to od jest, ale na pewno dobry początek do szukania poważniejszych źródeł :)
                                                  • izabelski Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 00:01
                                                    nie warto oceniac doroslym okiem - to jest dostosowane do poziomu dzieci
                                                    a magazyny sa pelne interesujacych wiadomosci , poczytaj o epoce, ktora znasz i powiedz czy sa trywialne :)

                                                    a filmy sa super, bo sa smieszne i latwe
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 22:49
                                                    A i jeszcze jedno. Czytajac te kilka ostatnich wypowiedzi mam wrazenie, ze Wasza doba ma 48 godzin. Moja ma o polowe mniej. Nie jestem w stanie czasowo robic juz nic wiecej. Tego Dickensa, Szekspira, inna poezje i regularne wypady do teatru musialabym chyba zaliczac z dziecmi o polnocy.

                                                    Co do sportu to jest to 3 razy w tygodniu wliczajac netball i weekendowe zawody. Czyli 4 razy w tygodniu jest jakis trening, czy zawody. Na wiecej brakuje czasu.

                                                    Widze, ze tutaj sa same superwomen. Naprawde dziewczyny nie wiem jak sobie to wszystko ukladacie, ze starcza Wam a. czasu b. energii.
                                                    A gdzie praca, gdzie zakupy, zajecie sie domem, zycie towarzyskie, malzenskie, czas dla siebie? Odpadam w przedbiegach.

                                                    Lucasa - w bibliotece robimy pol na pol. Probuje cos dziewczynom zasugerowac czy podsunac, mlodsza zreszta sama zaskakuje mnie dojrzalymi wyborami, ale starsza ma tendencje czytania ponizej swojego wieku, wiec czasami razem z pania bibliotekarka probujemy wplynac na jej wybory. Ale z drugiej strony nie chce zbytnio sie upierac, zeby nie zrazila sie do tych wizyt w bibliotece, bo jak na razie to uwielbiaja te wycieczki.
                                                  • glasscraft Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 22:51
                                                    Aha! Wiedzialam, ze zlom matkom jestez!!!
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 23:01
                                                    No widzisz, a ja sie dopiero w tym watku dowiedzialam.

                                                    I ze glupiam kompletnie, i te studia (uniwersyteckie a jakze) to chyba przespalam. Albo przepilam. Bo jak narkotyki kupic to tez za glupia bylam i nie umialam ;)
                                                  • illegal.alien Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 23:03
                                                    Ania, bo Ty chyba masz inne podejscie - wszystko jest 'scheduled' i od-do. A duzo rzeczy mozna robic 'przy okazji'.
                                                    Mia jeszcze malo jazy z tego, co sie do niej gada, ale praktycznie co weekend jedziemy w jakies miejsce, ktore mozna niezle zaczadzic smrodem dydaktycznym ;) Na razie korzystamy glownie my, ale w przyszlosci skorzysta ona :)
                                                    Jezeli chodzi o historie miejsc, do ktorych sie jedzie - od tego sa przewodniki :) U nas zawsze mama miala przewodnik i nam co ciekawsze fragmenty czytala, od siebie dorzucajac jakies ciekawostki. Jak gdzies jedziemy, to czesto przed wyjazdem sobie czytam jakas ksiazke z tym miejscem zwiazana (np. ostatnio bylismy w Stambule, wiec czytalam Pamruka :)), fajnie sie potem tak zwiedza, jak sie albo wie wiecej, albo jak sie ma w glowie akcje jakiejs ksiazki.
                                                  • derka1 Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 23:34
                                                    aniaheasley napisała:
                                                    Ale z drugiej strony nie chce zbytnio
                                                    > sie upierac, zeby nie zrazila sie do tych wizyt w bibliotece, bo jak na razie
                                                    > to uwielbiaja te wycieczki.


                                                    To jak uwielbiaja te wycieczki to sobe np mape terenu wspolnie zrobcie - taki geograficzny zaczynek - a potem atlasy ogladajcie przy obiedzie, od niechcenia. Zakladam, ze legende na mapie znajdziesz wiec juz mozesz wyjasnic co rozne kolory oznaczaja :-).

                                                    A jak juz bedziecie "silne" z mapy to sie wybierzcie np do Globe w Londynie - wtedy korzystajac z wiedzy, ktora nabylas w trakcie swoich studiow (anglistyka, dobrze pamietam?) opowiedz im o kobieciarzu Henryku VIII, czarnych zebach Elzbiety I (beda zachwycone, corki, nie zeby :-) ) i hiszpanskiej Armadzie - to w ramach wiedzy historycznej oraz o dzielach Szekspira - to w ramach zajec z literatury :-).

                                                    Jesli sobie dobrze przypominam (ale moge sie mylic bo "siedze" w secondary, nie primary od lat) to w szkole podstawowej chyba nawet nie ma takich odrebnych przedmiotow jak historia i geografia i dzieci sie ucza tego jako "humanities" (? - Pewnie wszystko zalezy od szkoly).

                                                    Prawdziwa historia i geografia (cokolwiek prawdziwe oznacza) wchodzi dopiero w Year 7. Co prawda jakis czas temu kwestionowalas moja wiedze i umiejetnosci jako nauczycielki Polki w Anglii ale wspanialomyslnie Ci wybaczam i w ramach potrzeby, chetnie podziele sie pomyslami dotyczacymi nauczania :-)).
                                                  • derka1 Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 23:37
                                                    W RAZIE potrzeby, nie w ramach. Ech. :-)
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 23:46
                                                    To ja poprosze w ramach i w razie, bo potrzeba jest, jak widac z tego watku dobitnie - przeogromna. Podrzuc mi prosze jakies fajne pomysly na wakacje, zwlaszcza dla Y5, tak sie sklada ze raczej nie wyjezdzamy, no i zapowiadaja deszcze, czyli mozna by cos zrobic.
                                                    Z gory dziekuje.
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 15.07.12, 23:44
                                                    Nie, no derka, az tak zle nie jest. W Globe bywamy czesto. W Tate Modern tez. W ogole jak South Bank dlugi i szeroki. W Globe nawet dziewczyny lekcje szermierki odbyly. I braly 'udzial' w Romeo and Juliet.

                                                    Szekspira tez z nimi 'przerabialam'. Zaczelo sie od filmu Gnomeo and Juliet.
                                                    Natchnelo mnie to na pogadanke o oryginale :)
                                                    A jeszcze bardziej ostatnio Hamleta. Sa w necie zreszta fajne filmiki z Hamletem dla dzieci, i streszczenia tresci tez pod katem dzieci.

                                                    Historia w podstawowce mojej corki wyglada tak, ze maja projects od czasu do czasu, ale te projects sa jakies takie nie do konca dopowiedziane. Na przyklad w zeszlym roku 'przerabiali' Saxons, ale glownie omawiali stroje, w tym roku Victorians, ale to wszystko tak zupelnie od przypadku do przypadku.
                                                  • derka1 Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 00:26
                                                    aniaheasley napisała:

                                                    > Historia w podstawowce mojej corki wyglada tak, ze maja projects od czasu do cz
                                                    > asu, ale te projects sa jakies takie nie do konca dopowiedziane. Na przyklad w
                                                    > zeszlym roku 'przerabiali' Saxons, ale glownie omawiali stroje, w tym roku Vict
                                                    > orians, ale to wszystko tak zupelnie od przypadku do przypadku.

                                                    No niestety to jest normalne w primary. Skacze sie po epokach, robi projekty - glownie po to, zeby historycznie uswiadomic, niekoniecznie nauczyc bo wiadomo, sa inne priorytety. Z drugiej strony, jesli Twoim corkom to odpowiada i wystarcza to po co je zniechecac "dowalajac" im wiecej pracy?

                                                    Jesli rzeczywiscie chcesz z nimi w wakacje historycznie "zaszalec" (ale mam nadzieje, ze czas na taka zwykla dziecieca nude tez sie znajdzie? :-) ) to powiedz jaki "topic" Was interesuje?

                                                    Moze zrobcie sobie taki wlasny project np z architektury z czasow Tudorow, z uwzglednieniem roznic spolecznych (:-) ) - wtedy mozecie sie przemieszczac od Hampton Court do Weald and Downland Museum (osobiscie uwielbiam je, moglabym tam mieszkac :-) ). Bedzie jak znalazl za kilka lat, jak zaczna Year 8. :-). Albo moze zycie w sredniowiecznym zamku? (a tych to od wiadomo czego) - jak nic, przyda sie w Year 7.
                                                  • almamag Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 00:58
                                                    Programy historyczne ogladamy, ale mlodsze dzieci (lat 6 i 9) nie korzystaja z
                                                    > tego w ogole, to nie sa programy dostosowane do ich wieku i poziomu.

                                                    to ja w takim razie mam szczescie miec dziwne dziecko, ktore z zapartym tchem od mniej wiecej 6 roku zycia oglada Time Team, o innych historycznych programach nawet nie wspomne

                                                    i nie moja doba nie ma 48 godzin, ale zamiast biegac z jednych zajec na drugie, mloda lekcje odrabia w after school club, w czasie after school club ma dodatkwe zajecia z karate, do tego w sobote rano drama a potem plywanie i koniec; nie ma odrabiania zadan w domu, nie ma szkoly polskiej
                                                    jezyki we wlasnym zakresie (ale tu latwiej bo maz lingwista)
                                                    cala reszta przy okazji, wycieczek, wyjsc, gotowania (ostatnio na tapecie Wlochy przy okazji dan i fizyka z chemia przy okazji gotowania ogolnie), czy nawet ogladania telewizji
                                                    plus masa ksiazek w domu, z wszelkich mozliwych dziedzin
                                                  • piksi.dixi Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 05:00
                                                    looo jezuuu, dziewczyny, co Wy wypisujecie???

                                                    chcialam na poczatek podziekowac za wszystkie rady dla ani, jak wychowac swoje dzieci.
                                                    bo z calego forum, to wlasnie o dzieci ani boje sie najbardziej, zmarnuja sie i przepadna.
                                                    ( no moze syn juz nie, ale dziewczynki - strach sie bac ) ;-))))

                                                    nie kazdy nadaje sie do nauczania domowego, to wcale nie jest proste. nie kazdy ma wiedze, zeby z rekawa sypac historycznymi dygresyjkami i robic eskperymenty chemiczne podczas gotowania. czy dziecko powinno znac dickensa w wieku 11 lat? nie wiem. co mowi program nauczania tez nie wiem. byc moze bede wiedziec, gdy moje dizeciaki beda w tym wieku ale chcialabym , aby tym wszystkim zajela sie szkola.
                                                    ja moge dogladac odrabiania lekcji, rozmawiac z nauczycielami i orientowac sie jak dziecko sobie radzi, ale nie chce brac na siebie odpowiedzialnosci za wszystko.

                                                    mam magistra ze sredniej uczelni i malo co juz pamietam. mysle, ze to jest wazne, ze widze swoje braki i szukam lepszego zrodla informacji, niz ja: dobrej szkoly.
                                                    dlaczego to nie jest docenione? dlaczego mam sama brnac pod gore, skoro moge edukacje powierzyc specjalistom z dobrej szkoly?

                                                    wydaje mi sie, ze tu wszystko jest interpretowane albo czarne, albo biale. czyli ja zwalam odpowiedzialnosc na szkole tzn w ogole juz z dziecmi nie rozmawiam, nigdzie nie idziemy i nic nie robimy i niczego nie czytamy. jak juz nie wspomne, ze moje dzieci myja zeby, to zaraz ktos zarzuci, ze na pewno nie myja :-)

                                                    wracajac do ani i szkoly syna, teraz , gdy juz wiemy wiecej, chyba nie ma sie co dziwic,
                                                    ze ania twadro broni swoich racji. przeniosla syna z kiepskiej szkoly do bardzo dobrej i widzi efekty. chyba nalezy sie jej uznanie, ze zauwazyla problem i zadzialala? (choc dla innych moze go nie bylo, bo chlopak byl najlepszy w klasie- swietnie sobie radzil :-) ).
                                                    i szkoda ,ze musi sie tlumaczyc z sytuacji finansowej, by inni poczuli sie lepiej.






                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 09:53
                                                    Piksi jak dobrze, ze jestes. Mam wrazenie zr tylko Ty oraz FionaN zdyskredytowana na starcie za bycie 'zasobna Angielka' mnie tutaj rozumiecie. Co za ulga ze jest ktos taki!

                                                    Najbardziej szczeka mi opadla po tym jak mnie tu zarzucano nie przebierajac w slowa0h, ze skoro oczekuje od szkoly nauczania dzieci na wysokim poziomie to automatycznie 'sama nic nie robie, zwalam na szkole, umywam rece, jestem leniwa.
                                                    Dokladnie jak z tym myciem zebow :)
                                                  • glasscraft Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 10:17
                                                    Co mnie zwykle przy tego typu dyskusjach uderza, to takie rownanie do doly. Za kazdym razem i niejako bez wzgledu na temat, jak sie tylko ktos osmieli wspomniec, ze a) dobrze mu sie wiedzie (i niekoniecznie musi to znaczyc, ze ma 10 milionow funtow w banku), b) nie ma problemow z integrowaniem sie z lokalna populacja, c) lubi UK jako kraj docelowy d) nie ma problemy z klasowym podzialem itp itd, to zaczyna sie akcja pt a) na pewno mu sie dobrze nie wiedzie, bo nie moze, b) chce byc bardziej brytyjski/a od krolowej, c) co??? przeciez to jeden wielki klasowy syf z dwoma kurkami w lazience d) ha ha - i tak nigdy sie w tej klasowosci nie odnajdzie, bo i tak bedzie zawsze imigrantem... i tak hej ho ciagniemy w dol. Na dodatek, jezeli jeszcze nie ma sie podejscia do zycia pt "czy sie stoi, czy sie lezy..." i pretensji do wszystkiego i wszystkich, ze nam sie nie udaje - to juz wogole w d...pie sie poprzewracalo!!!
                                                  • illegal.alien Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 11:19
                                                    Glass, ale o czym Ty piszesz?
                                                    Przeciez akurat w tej dyskusji masz ludzi, ktorzy sie z Ania nie zgadzaja, a ktorym dobrze sie wiedzie, integruja sie, lubia UK i nie przeszkadza im system klasowy. (daleko nie szukaj - mnie sie wydaje, ze spelniam wszystkie 4 punkty, choc jak wiadomo czesc z nich jest wzgledna, a mimo to nie zgadzam sie z Ania. Zgadzam sie natomiast z koleznka Steph, Fiona).
                                                    A jezeli chodzi o postawe 'czy sie stoi, czy sie lezy...' to przeciez Ania uwaza, ze jej syn byl niedouczony, bo chodzil do szkoly panstwowej, a przeciez to szkola ma nauczyc - dla mnie to wlasnie jest zwalanie odpowiedzialnosci za wlasne bledy na innych (i bledem niekoniecznie bylo tu nienauczenie syna, ale mozna go bylo poslac do lepszej szkoly, prawda? A jak sie posyla syna do kiepskiej szkoly, to nie ma sie co potem dziwic, ze w porownaniu do kolegow w szkole prywatnej ma braki...).
                                                  • piksi.dixi Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 14:40
                                                    i bledem niekoniecznie bylo tu nienauczenie syna, ale mozna
                                                    > go bylo poslac do lepszej szkoly, prawda?

                                                    prawda, i wlasnie Ania tak zrobila.

                                                    czasami trudno jest zauwazyc, czego szkola nie robi, jesli nie ma sie porownania. tym bardziej, ze byl najlepszy. i skad wiesz, moze ania pracowala z nim w domu, ale to nadal bylo za malo?
                                                    ile mozna z dzieckiem siedziec dodatkowo, 1h dziennie, zanim padnie?
                                                    jak to sie ma do 6h dobrej szkoly - codziennie?



                                                  • steph13 Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 12:01
                                                    aniaheasley napisała:

                                                    > Najbardziej szczeka mi opadla po tym jak mnie tu zarzucano nie przebierajac w s
                                                    > lowa0h, ze skoro oczekuje od szkoly nauczania dzieci na wysokim poziomie to aut
                                                    > omatycznie 'sama nic nie robie, zwalam na szkole, umywam rece, jestem leniwa.

                                                    Niektore osoby glosza tu dosyc absurdalne teorie, ie nauka dziecka lezy scisle w rekach rodzicow. To po co wobec tego istnieja szkoly, przechowalnie dzienne na czas gdzy rodzice sa w pracy? Oczywiste, ze od szkoly nalezy wymagac solidnej edukacji, ukierunkowania i okreslenia wymagan odpowiednich do wieku dziecka. Pracujaca matka nie bedzie spedzac calych dni w muzeach, na wykopaliskach, w biblitekach czy teatrach - do tego sa szkoly, a rodzice moga uzupelniac program w/g zainteresowan dziecka. Prywatne szkoly te funkcje wypelniaja natomiast z panstwowymi bywa roznie, chociaz przeciez tez nie sa 'darmowe'.
                                                  • illegal.alien Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 11:15
                                                    Piksi, ale tu nie chodzi o to, czy dziecko ma znac tego nieszczesnego Dickensa, czy nie.
                                                    Chodzi o to, ze jezeli nie go zna, to to nie jest automatycznie wina szkoly na milosc boska!
                                                    Ania (jak sama przyznaje, zeby nie bylo, ze cos wymyslam!), poslala dzieci do przecietnych szkol panstwowych - czyli chyba wiadomo, ze szalu nie bedzie i nie ma co oczekiwac cudow? Po czym okazuje sie, ze jej syn ma olbrzymie braki w nauce z wielu przedmiotow (z tego co Ania pisze, to z przedmiotow, ktore powinny byc dla niego wazne, biorac pod uwage wymarzona sciezke zawodowa), a Ania dowiaduje sie o tym dopiero jak dziecko idzie do szkoly prywatnej?

                                                    > mysle, ze to jest wazn
                                                    > e, ze widze swoje braki i szukam lepszego zrodla informacji, niz ja: dobrej szk
                                                    > oly.

                                                    Kluczowe w tym zdaniu jest slowo DOBREJ.
                                                    O to sie kurcze cala ta dyskusja rozbija - Ania sobie wyrobila zdanie o szkolach panstowych na podstawie szkol przecietnych i bardzo slabych (historie z dzieciakami przychodzacymi do szkoly z nozami) i nie bierze nawet pod uwage, ze jest taka mozliwosc, ze nie wszystkie szkoly panstwowe takie sa.

                                                    > wracajac do ani i szkoly syna, teraz , gdy juz wiemy wiecej, chyba nie ma sie c
                                                    > o dziwic,
                                                    > ze ania twadro broni swoich racji. przeniosla syna z kiepskiej szkoly do bardzo
                                                    > dobrej i widzi efekty. chyba nalezy sie jej uznanie, ze zauwazyla problem i za
                                                    > dzialala? (choc dla innych moze go nie bylo, bo chlopak byl najlepszy w klasie-
                                                    > swietnie sobie radzil :-) ).
                                                    > i szkoda ,ze musi sie tlumaczyc z sytuacji finansowej, by inni poczuli sie lepi
                                                    > ej.

                                                    Piksi, ale to jest wlasnie sedno problemu - Ania porownuje KIEPSKIE szkoly panstwowe z dobrymi prywatnymi - mnie sie to kojarzy z dyskusjami na temat wyzszosci polskiej sluzby zdrowia nad brytyjska, gdzie notorycznie porownuje sie poziom PRYWATNEJ polskiej sluzby zdrowia z NHS. Dokladnie tak samo to dziala tutaj.
                                                    A przeciez nie wszystkie szkoly panstwowe sa kiepskie, prawda?
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 13:33
                                                    W mojej okolicy mialam do wy boru:
                                                    Szkole panstwowa bezwyznaniowa
                                                    Szkole panstwowa CoE
                                                    Szkole panstwowa katolicka
                                                    Szkole prywatna
                                                    Wszystkie o rzut beretem od siebie.

                                                    Na prywatna nie bylo mnie stac, CoE jakos malo swiatopogladowo mi podchodzilo,
                                                    Z dwojga zlego (white trash v. Emigranci z Columbii
                                                    Plus garstka Irlandczykow) wybralam katolicka, troche ze wzgledu pewnie na swoje wlasne tzw korzenie. To tyle w kwestii wyboru podstawowki.

                                                    Moj syn nie mial planu na przyszlosc dopietego na ostatni guzik w podstawowce. Byl wtedy 'dobry z matematyki'. Byl boom, wiec chcial byc City trader :)
                                                  • piksi.dixi Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 14:57
                                                    > Piksi, ale tu nie chodzi o to, czy dziecko ma znac tego nieszczesnego Dickensa,
                                                    > czy nie.
                                                    > Chodzi o to, ze jezeli nie go zna, to to nie jest automatycznie wina szkoly na
                                                    > milosc boska!

                                                    dlaczego nie? gdybym dowiedziala sie w przyszlosci, ze inne dzieci wi innej szkole przerabiaja dickensa, a moja mala, w tym samym wieku nic nie wie, to pierwsze co bym zrobila, to poszla do szkoly i dowiedziala sie: czy juz przerabiali, czy jeszcze nie? jaki maja program itd.

                                                    to wlasnie jest zadanie szkoly. uczyc.
                                                    chodzi mi o to, ze dickensa moze wylapiesz, ale 20 innych rzeczy juz nie.


                                                  • illegal.alien Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 15:29
                                                    No widzisz, ale TY bys poszla, sprawdzila, dowiedziala sie - a jakbys sie dowiedziala, ze nie przerobil? To pewnie bys reagowala, a nie mowila 'ojej, nie nauczyli'. O to mi chodzi - szkola, szkola, ale to nie jest tak, ze wysylasz dziecko do szkoly i to koniec, umywasz rece, nic wiecej robic nie trzeba. Przynajmniej tak mi sie wydaje.
                                                  • illegal.alien Wyjasnienie 16.07.12, 15:42
                                                    Piksi. Ja naprawde nie mam nic przeciwko szkolom prywatnym.
                                                    Sama co prawda sto razy sie zastanowie zanim puszcze tam dziecko, z roznych wzgledow. Wolalabym naprawde dobra szkole panstwowa niz szkoly prywatne - na szczescie mieszkam na wsi i szkol panstwowych dobrych mamy tu kilka, jest w czym wybierac. Z tego co sprawdzalam, lapie sie do regionu kilku podstawowek, wszystkie sa wedlug Ofstedu fantastyczne.
                                                    Jedyne, czemu w tym watku caly czas sie sprzeciwiam i mi sie nie podoba, to pisanie o szkolach panstwowych jakby to byly same mordownie, w ogole nie umywajace sie do szkol prywatnych, ktore to sa super swietne i maja sie ekstra. Po prostu to jest strasznie zero-jedynkowe rysowanie sprawy, patrzenie przez pryzmat pojedynczych przykladow i bardzo krzywdzace uogolnianie. Przeciez ani nie jest tak, ze wszystkie panstwowe szkoly to porazka, ani wszystkie prywatne nie sa super.
                                                    Wszystko sie rowniez we mnie buntuje wlasnie na teksty, ze jak czlowiek mieszka w super dzielnicy i dziecko odda do elitarnej szkoly to moze juz rece umyc, nogi zarzucic na stol i nic nie musi robic. Jasne, mozna tak zrobic, ale jest to duze ryzyko, bo oddajemy wychowanie i edukacje naszego dziecka w obce rece. Ja tam wole wychowywac swoje dziecko wlasnymi rekoma ;) Nie uwazam rowniez, ze oddanie dziecka do prywatnej szkoly sprawi, ze reszta 'sama sie pouklada'. To, ze wiele spraw szkola wtedy 'zalatwi' za rodzica, to moze i racja, tylko chyba nie ma obowiazku uwazania, ze to akurat dobra rzecz?
                                                  • aniaheasley Re: Wyjasnienie 16.07.12, 15:50
                                                    Illegal, ja natomiast nie rozumiem dlaczego, jezeli twierdzisz ze zgadzasz sie z Fiona ( a to ona piekny pean pod adresem szkol prywatnych ustami Steph nam przekazala) to dlaczego chcesz dziecko poslac do panstwowej szkoly, a nie szkoly, ktora daje to cos ekstra, cos czego zdaniem Fiony i moim, zadna panstwowa nie da.

                                                    Pozwole sobie zacytowac: Fiona orzekla, ze pomimo, ze zadne z jej dzieci nie jest specjalnie academic, ale warto bylo, bo oprocz wiedzy, wyniosly ze szkoly wspaniala oglade, kulture, tradycyjne maniery, szeroka general knowledge ale przedewszystkim ogromna wiare w siebie, w swoje perspektywy na przyszlosc, kariere zawodowa etc, jak rowniez przyjaznie i przydatne kontakty na przyszlosc.

                                                    Dlaczego, jezeli masz takie mozliwosci, chcesz tego wszystkiego swojego dziecka pozbawic?
                                                  • illegal.alien Re: Wyjasnienie 16.07.12, 16:04
                                                    No coz, ja sie zgadzam z Fiona wlasnie dlatego, ze jej dzieci 'nie sa specjalnie academic' - jezeli okaze sie, ze Mia nie jest specjalnie inteligentna i zdolna (na szczescie nie zanosi sie), to pojdzie do szkoly prywatnej, z powodow, ktore wymienilam wczesniej (wielkie WOW na CV, latwiejszy wstep na studia humanistyczne).
                                                    Jezeli bedzie zdolna i inteligentna, to pieniadze, ktore inaczej wydalabym na szkole, przeznacze na mieszkanie dla niej. Wole szkole panstwowa, przynajmniej do etapu sixth form, ze wzgledu na 'normalnosc' - sama cytowalas rozmowy rodzicow ze szkoly prywatnej Twojego syna. Ja nie chce, zeby moje dziecko w takiej atmosferze zylo od samego poczatku edukacji.
                                                    A pewnosc siebie, asertywnosc, przebojowosc, maniery, oglade wyniesie z domu, plus wierze, ze z dobrej panstwowej szkoly rowniez.
                                                    Naprawde nie mam potrzeby wpychania mojego dziecka w swiat, ktory jest diametralnie rozny od tego, ktory ma w domu - dlatego postaram sie jej znalezc szkole, w ktorej beda dzieci z podobnych rodzin do naszej.
                                                  • mama-123 Re: Wyjasnienie 16.07.12, 19:53
                                                    W UK dzieci musza byc zdolne (z tego, co sie orientuja) zeby sie dostac do dobrej szkoly prywatnej. Nawet jesli juz sie tam dostana, to nie daj Boze cos zlego sie dziecku stanie (i juz nie bedzie takie blyskotliwe0 to szkola powie dziecku: goodbye :-(
                                                  • glasscraft Re: Wyjasnienie 16.07.12, 20:01
                                                    No tak to jeszcze nie dziala, ze szkola zegna sie z dzieckiem, bo nagle zaczelo sie obnizac w nauce. Za to szkola sie zainteresuje i zaoferuje pomoc. Latwiej wyleciec dlatego, ze rodzice przestali placic.
                                                  • almamag Re: Wyjasnienie 16.07.12, 20:06
                                                    to niestety jest efekt uboczny w szkolach, ktore stawiaja glownie na osiagniecia akademickie

                                                    mialam okazje przygladac sie jak szkola, nie prywatna tym razem, ale katolicka, szczyczaca sie najwyzszymi osiagnieciami jej uczniow, powoli dziecko, za dzieckiem pozbywala sie mniej zdolnych uczniow, badz tych z jakimikolwiek trudnosciami, zeby nie zanizali pozycji szkoly w rankingach
                                                  • steph13 Re: Wyjasnienie 16.07.12, 20:22
                                                    mama-123 napisała:

                                                    > W UK dzieci musza byc zdolne (z tego, co sie orientuja) zeby sie dostac do dobr
                                                    > ej szkoly prywatnej. Nawet jesli juz sie tam dostana, to nie daj Boze cos zlego
                                                    > sie dziecku stanie (i juz nie bedzie takie blyskotliwe0 to szkola powie dzieck
                                                    > u: goodbye :-(
                                                    Prywatne szkoly maja egzaminy wstepne, te rzeczywiscie dobre egzaminuja raczej ostro, ale chodzi o to aby przyjac mlodziez o podobnie wysokich umiejetnosciach i poziomie zdolnosci co w sumie sprzyja nauczaniu o wysokim standarcie. Naturalnie kieszen rodzicow to bardzo istotne kryterium. Nie sadze, ze wyrzucaja uczniow bez powodu.
                                                  • mama-123 Re: Wyjasnienie 16.07.12, 20:35
                                                    Tak, wiem, ze chodzi o podobne mozliwosci akademickie (ale to dziwnie brzmi). Wtedy oczywiscie jest o wiele latwiej uczyc taka klase i sama jako nauczyciel chcialabym miec tylko takie dzieci.
                                                    Co do wyrzucania ze szkoly, to oczywiscie jest to robione w bardzo dyplomatyczny sposob "We can't offer your child the highest quality of care" or "The child no longer falls within our school cryteria" gdy szkola np przyjmuje tylko dzieci sposrod pierwszej kategorii special needs (np z tylko bardzo lagodna forma dysleksji).
                                                  • piksi.dixi Re: Wyjasnienie 16.07.12, 20:18
                                                    a ja nie mam nic przeciwko panstwowym. co wiecej, dzieciaki ida do panstowej od wrzesnia i jestem ciekawa jak bedzie.

                                                    > Wszystko sie rowniez we mnie buntuje wlasnie na teksty, ze jak czlowiek mieszka
                                                    > w super dzielnicy i dziecko odda do elitarnej szkoly to moze juz rece umyc, no
                                                    > gi zarzucic na stol i nic nie musi robic.
                                                    no ale to chyba tylko uogolnienie. ja to rozumiem, jako zdjecie z rodzica presji, nie musi nadganiac i douczac. moze dla samej rozrywki poczytac tolkiena albo zabrac do teatru.

                                                    > Ja tam wole wychowywac swoje dziecko wlasnymi rekoma ;)
                                                    - ja tez! wlasnymi rekoma upycham do najlepszych szkol na jaie sobie moge pozwolic :-))

                                                    i jeszcze cos. mam nadzieje, ze obecna panstwowa dobra szkola spelni nasze oczekiwania, ale
                                                    zal mi bardzo prywatnej londynskiej, do ktorej corka chodzila 1.5 roku. tam mialam odczucie, ze corka osiagnie rzeczy wielkie, sky is the limit. atmosfera byla przyjazna, a dzieci robily duzo, klasy byly male, dzieci mialy do wyboru fantastyczne kluby pozalekcyjne ( moja chodzila na taniec, gotowanie, inni na tenisa, balet, klub lego, warsztawy teatralne - tyle pamietam z zajec dla 5-latkow). wierzylam, ze tam rozwinie sie intelektualnie i znajdzie swoje pasje. nie umiem tego wyrazic, ale w tej szkole panowala atmosfera sukcesu :-))))
                                                    zreszta zobacz co mowi syn ani: on dokladnie wie, co ma robic. ma juz wytyczona droge, ktora pojdzie. nie jakies gornolotne stwierdzenia, ale REALNY PLAN, ktory sobie wykona. najpierw pojdzie na historie pozniej prawo - easy peasy! i ja tego chce dla moich dzieci.




                                                  • almamag Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 15:17
                                                    illegal dokladnie ujelas istote problemu w tym watku
                                                    dziekuje
                                                  • almamag Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 15:15
                                                    piksi ale my mowimy o materiale w zakresie szkoly podstawowej, na co ania odpisuje, ze na z matematyka sobie nie radzi
                                                    z matematyka na poziomie podstawowym?
                                                    z zagadnieniami naukowymi na poziomie podstwowki?

                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 15:40
                                                    Ania pisze, ze nie radzi sobie na poziomie szkoly sredniej, z wyjatkiem paru przedmiotow.
                                                    Na poziomie podstawowki natomiast nie wie, bo, wedlug ani to nie jej rola, w jaki sposob uczyc dzieci w wieku 7-11 historii, geografii, literatury. Od tego sa programy nauczania, i nauczyciele. Ja jako rodzic po omacku stapam probujac cos dodac, cos rozszerzyc. Ale to szkola ma uczyc. Radzilas mi pare postow wyzej robic wyklad z geologii regionu - nie znam sie na tym kompletnie, nie pamietam nazw skal, okresow geologicznych, itp, itd. Mam (naiwna) nadzieje, ze dziecko sie tego nauczy w szkole. Tak jak ja swojego czasu, ale ze bylo to wieki temu wiec zapomnialam.
                                                  • almamag Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 15:52
                                                    no widzisz a ja nie zapomnialam (a jak pamietam niedokladnie to nie mam problemu zeby sobie wiedze odswiezyc), bo dla mnie to takie podstawy z podstaw, ze nie wyobrazam sobie, zeby nie wiedziec
                                                  • aniaheasley Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 16:17
                                                    No po prostu genialna jestes. No ale skromnoscia nie grzeszysz.
                                                  • almamag Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 18:17
                                                    wiesz ja tam braku skromnosci zadnego nie widze,
                                                    dziewczyna w poscie nizej opisala jak mozna wiedze z geologii wplesc w wycieczke dla 7-8 latkow, gdzie tu trudnosc?

                                                    rozumiem, ze jak gdzies wychodzicie, jedziecie to tylko ogladacie, ale nie wiecie gdzie, po co, dlaczego tu a nie gdzie indziej, jak zabierasz dziecko do muzeum to tylko patrzy, ale ty juz mu nie powiesz na co?

                                                    darujmy sobie zarty
                                                  • steph13 Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 16:07
                                                    Radzilas mi pare postow wyzej
                                                    > robic wyklad z geologii regionu - nie znam sie na tym kompletnie, nie pamietam
                                                    > nazw skal, okresow geologicznych, itp, itd.

                                                    Nie dajcie sie zwariowac kobiety! Jakie 7 letnie powiedzmy dziecko bedzie interesowala geologia regionu? Zapomnialyscie kiedy same bylyscie w tym wieku? Mnie polska szkola wozila na wykopki a nie na badania geologiczne regionu. Czy dzieci maja jeszcze jakies nikle prawo do dziecinstwa czy musza byc ofiara rodzicow przescigajacych sie w pomyslach?

                                                    Co do szkol, to male klasy prywatne zawsze pozwola na wiecej wyobrazni, lepsze lekcje i wiecej wolnosci w pomyslach nauczyciela. Jesli panstwy system nie zaleca Dickens'a w podstawowce to gadanie rodzicow nic nie zmieni. Szkoly prywatne moga rozszerzac obowiazujacy program jak im sie podoba i czesto wychodza poza przymusowe curriculum, stad Dickens, Szekspir czy opera. Moje dzieci w wieku 8-10 lat mialy przymusowy przedmiot 'art appreciation', poparty wizytami w galeriach londynskich i paryskich, nauczyli je rozumiec i doceniac malarstwo wielkich mistrzow, w jakims malym sensie odpowiednim do ich wieku. Skad szkola panstwowa ma miec fundusze na takie frywolne zajecia?
                                                  • izabelski Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 16:38
                                                    nie zgodze sie - zabieralam w Polsce na wycieczki dzieci z przedszkoli i szkol podstawowych
                                                    i przed oczami mam grupe pierwszoklasistow (7/8 latkow) w Polsce w dolinkach podkrakowskich

                                                    jak im opowiadalam o morzu ktore tam bylo, pokazywalam odciski w skale, opisywalam zjawiska geologiczne....

                                                    wiec nikt nie moze mi powiedziec,ze dzieci to nie interesuja albo ze troria tego czy koncept skomplikowany

                                                    mialam caly rocznik jednej szoly podstawowej, wiec pelen przekroj, zrobilismy konkurs z pytaniami - na pewno wielu z nich cos zapamietalo - bo akurat geologia nei jest skomplikowana

                                                    nauczyciele w szkole podstawowej maja miejsce na pomysly i eksperymentowanie - maja curriculum - czyli nauczenie czegos konkretnego - ale nikt im nie przeszkadza miec caly czas zajec autorskich
                                                  • steph13 Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 16:53
                                                    izabelski napisała:

                                                    > nie zgodze sie - zabieralam w Polsce na wycieczki dzieci z przedszkoli i szkol
                                                    > podstawowych
                                                    > i przed oczami mam grupe pierwszoklasistow (7/8 latkow) w Polsce w dolinkach po
                                                    > dkrakowskich jak im opowiadalam o morzu ktore tam bylo, pokazywalam odciski w skale, opisywalam zjawiska geologiczne....
                                                    >
                                                    OK izabelski, chyle czola, zawiodla mnie wyobraznia w zakresie geologii. Na taka wycieczke sama bym chetnie pojechala.

                                                    > nauczyciele w szkole podstawowej maja miejsce na pomysly i eksperymentowanie -
                                                    > maja curriculum - czyli nauczenie czegos konkretnego - ale nikt im nie przeszka
                                                    > dza miec caly czas zajec autorskich

                                                    No to moze im sie zwyczjnie nie chce? Moze rodzice za malo napieraja? Moze schemat dnia szkolnego jest ustalony odgornie i nie pozwala zbytnio na 'zajecia autorskie, moze wszelkie Health & Safety klody przeszkadzaja? Nie mam doswiadczenia pierwszej reki z panstwowa tutaj podstawowka, tylko tyle co wiem od znajomych i z media.



                                                  • izabelski Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 19:00
                                                    nie wiem co obecny rzad planuje odnosnie zmian w szkolnictwie - problem jest duzy - bo z jednej strony trudna praca, chyba z roku na rok trudniejsza
                                                    z drugiej - nier ma szkol pedagogicznych z prawdziwegoi zdarzenia, rok PGSE to nie wystarczy wiekszosci,zeby sie dobrze nauczyc jak odpowiednio prowadzic lekcje
                                                    wg mnie powinno to byc 18 mies co najmniej

                                                    moge dlugo i duzo na ten temat :) (ale nie o tym jest ten watek - wiec stopuje :) )

                                                    ja bym smiala powiedziec, ze wielu nauczycieli tutaj nie ma szerokich horyzontow :(
                                                    wiedzy i zamilowania do wiedzy....
                                                    ale i w Polsce takich mielismy - wiec to nie jest chyba glowny problem....

                                                    a odnosnie oprowadzania wycieczek - to wtedy pracowalam jako przewodnik, mam uprawnienia przewodnickie a w dodatku z wyksztalcenia jestem ogrodnikiem wiec co nieco wiem o glebie i jej formowaniu sie:)
                                                    no po to sa wycieczki, ale samamu tez mozna duzo zrobic i sie dowiedziec

                                                    ja luie historie i zdawalam ja na maturze i do znudzenia dzeickom powtarzam,ze wartop sie jej uczyc, jednego nei musialam przekonywac a druga wreszcie sie dala namowic -0 dzieki ksiazce, "the other bolley girl", ktora jej dalam do sluchania

                                                    ciezka praca rodzica ktory proboje zachecac, ale zeby nie wyszlo na zmuszanie :)
                                                  • mama-123 Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 20:03
                                                    izabelski napisała:

                                                    >
                                                    > mialam caly rocznik jednej szoly podstawowej, wiec pelen przekroj, zrobilismy k
                                                    > onkurs z pytaniami - na pewno wielu z nich cos zapamietalo - bo akurat geologia
                                                    > nei jest skomplikowana

                                                    Izabelski, tu bede polemizowac jako MGR geograf :-) ( u nas na studiach to byly najwieksze kobyly, ktore wielu oblewalo po kilka razy)
                                                    ale juz mapa polityczna Europy u szesciolatka jest bardzo mozliwa i wlasnie nad tym pracujemy z moim synem. Porownujac go do mojego brata, gdy mial 6 lat, to jednak moje dziecko jest ciut w tyle. Moj mlodszy brat w wieku lat 6 -(w POlsce) znal i cala mape polityczna Europy i wszystkie stolice. W te wakacje mam zamiar do tego samego poziomu z moim synem dosc, albo choc calej mapy politycznej, ktora jest teraz bardziej skomplikowana, niz byla te 20 lat temu.
                                                    >
                                                    > nauczyciele w szkole podstawowej maja miejsce na pomysly i eksperymentowanie -
                                                    > maja curriculum - czyli nauczenie czegos konkretnego - ale nikt im nie przeszka
                                                    > dza miec caly czas zajec autorskich
                                                    NO i te kolka pozaszkolne za darmo i na wysokim poziomie to jest to, czego mi w Anglii brakuje.
                                                  • almamag Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 18:24
                                                    wiesz 7-latek chetnie poslucha skad sie wziely skameliny, ktore oglada bawiac sie na plazy, albo dlaczego sciana klifu ma rozne kolory
                                                    z fscynacja dotknie meteoryt i poslucha skad sie wzial, albo porowna sobie ciezar dwoch skal i poslucha dlaczego ta mniejsza jest duzo ciezsza od drugiej
                                                    jak jedziemy gdzies to razem z nami patrza na mapy i bez wysilku "przy okazji" ucza sie je czytac i maja swietna zabawe szukajac szlakow w gorach
                                                    to tylko pierwsze z brzegu przyklady,

                                                    to sa pojedyncze sprawy, w czasie zabawy, wizyty w muzeum, przy okazji biegania po lesie czy plazy, nie zuajmuja duzo czasu, nie zabieraja zabawy; ale jednoczesnie ucza jak patrzec na swiat dookola

                                                    dzieci sa naturalnie ciekawe, zadaja pytania
                                                    tu nie ma przymusu, czy nadmiaru edukacji, tylko odpowiadanie na pytania dziecka
                                                  • izabelski Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 19:35
                                                    zgadzam sie - dzieci sa ciekawe zycia

                                                    i jesli dziecklo ma problemy z matematyka - to pozwolcie mu liczyc pieniadze w swoim portfelu :)
                                                    sprawdzone u zanjomych - poprawilo mental maths 11 latka w 6 miesiecy
                                                  • jofin Re: I jeszcze od dziecka 16.07.12, 19:50
                                                    Izabelski. Lubie Twoje metody nauczania. Te metode na matematyke bede sprzedawac, jesli pozwolisz. Jest tylko jeden warunek. Pieniadze musza byc w portfelu, a z tym przy obecnym stanie gospodarki coraz trudniej.
                                                  • piksi.dixi Re: I jeszcze od dziecka 17.07.12, 05:14
                                                    tez wyprobuje!
                                                    a pieniedzy nie ma, bo wszedzie place karta :-)

                                                    a ja pierwsze spotkanie z geologia mialam podczas czytania
                                                    'tytusa romka i atomka". do dzis pamietam kreta o imieniu Ordowik.
                                        • jaleo Baroness Warsi 14.07.12, 12:02
                                          aniaheasley napisała:

                                          > O Baroness Warsi slyszalas? Pomoge Ci, zebys nie musiala w wikipedii szukac. Je
                                          > st dzieckiem imigrantow z Pakistanu. Obecnie w rzadzie Camerona. Da sie. Ale tr
                                          > zeba byc najlepszym.
                                          >

                                          Off topic, ale w czym ten glupi tlumok jest najlepszy?
                                          • aniaheasley Re: Baroness Warsi 14.07.12, 12:18
                                            lol

                                            Jaleo, jestes inteligentna rozsadna kobieta. Zmien przekonania i uprzedzenia, a bedzie jeszcze lepiej ;)
                                            • jaleo Re: Baroness Warsi 15.07.12, 12:01
                                              aniaheasley napisała:

                                              > lol
                                              >
                                              > Jaleo, jestes inteligentna rozsadna kobieta. Zmien przekonania i uprzedzenia, a
                                              > bedzie jeszcze lepiej ;)

                                              Hmm, jesli chodzi Ci o uprzedzenia do Konserwy, to jednak nie to, bo ja wielu politykow konserwatywnych wysoko cenie (William Hague na przyklad to bardzo madry polityk, zeby dac jeden przyklad). Ale ta pani to jest dno i wodorosty, zarowno jako polityk jak i osobowosc.
                                              • steph13 Re: Baroness Warsi 15.07.12, 14:05
                                                jaleo napisała:


                                                > Hmm, jesli chodzi Ci o uprzedzenia do Konserwy, to jednak nie to, bo ja wielu p
                                                > olitykow konserwatywnych wysoko cenie (William Hague na przyklad to bardzo madr
                                                > y polityk, zeby dac jeden przyklad).

                                                Chodza sluchy, ze Hague wejdzie na miejsce Osborne, dobre posuniecie jesli to prawda.

                                                >Ale ta pani to jest dno i wodorosty, zarowno jako polityk jak i osobowosc.

                                                Calkowicie sie z Toba zgadzam. Nie bylaby tam gdzie jest gdyby byla biala. Mysle, ze przy najblizszym reshuffle zostanie slusznie usunieta z obecnej pozycji. Spelnila swoja role jako token Muslim i nic nie wniosla.


                                                >
                                        • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 16:13
                                          jakas dziwna logike stosujesz, bo do tej pory twierdzilas, ze ten szklany sufit istnieje dla dzieciakow po panstwowych szkolach, ze tam nie moga byc ambitne, nie maja akademickich ambicji, a szczyt ich kariery to kasa w tesco, i wszystkie ich zdolnosci zostana tam zmarnowane

                                          Baroness Warsi to bardzo kiepski przyklad,
                                          i jezeli chodzi o edukacje (w jej biografii i panstwowa szkola (11-16 lat) sie znalazla, to jak to mozliwe, ze jej nie zmarnowala)
                                          po drugie, idealnie nadaje sie, do zdobywania glosow jej grupy etnicznej, i do niczego innego konserwatystom nie jest potrzebna
                                          dodatkowo, rozumiem, ze tez bedziesz mogla syba wesprzec firma z milionowymi obrotami, co tez nie pozostaje bez znaczenia dla pozycji w partii

                                          no i na koniec, jezeli to tylko wina ludzi i ich nieudacznictwa, ze nie osiagaja szczytow, to musisz byc pierwsza wrod tych, ktorym nic nie chce sie z siebie dac, skoro nie dorownalas jeszcze poziomowi najbogatszych rodzicow z klasy syna, no jak moglas sie tak nie postarac?
                                          • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 20:00
                                            almamag napisała:

                                            > jakas dziwna logike stosujesz, bo do tej pory twierdzilas, ze ten szklany sufit
                                            > istnieje dla dzieciakow po panstwowych szkolach, ze tam nie moga byc ambitne,
                                            > nie maja akademickich ambicji, a szczyt ich kariery to kasa w tesco, i wszystki
                                            > e ich zdolnosci zostana tam zmarnowane

                                            Szklany sufit istnieje niezaprzeczalnie w tutejszych ukladach spolecznych, tymniemniej, mozna sie przez niego przebic nawet majac matke imigrantke. Prywatna edukacja poprostu czyni to zadanie latwiejszym. Istnieja panstwowe szkoly, ktorych absolwenci kontynuuja nauke w Oxbridge, z tym, ze pedzie takich osob 2 czy 3 w roku szkolnym , a nie kilkadziesiat. W wyniku presji politycznej, okolo 50% studentow w takim np Oxford przychodzi ze szkol panstwowych, ale nastepnych 50% z prywatnych, do ktorych uczeszcza tylko okolo 7% uczniow w skali krajowej. Nie trzeba byc bogaczem aby tam studiowac, fees takie same jak gdzieindziej, ale trzeba sie wykazac wiedza, sposobem myslenia i pewna 'confidence' (nie mylic z arogancja), ktore czesto trudno wyniesc z przecietnej szkoly, ktora niweluje wszyskich do wspolnego mianownika. Jesli uda sie mlodemu czlowiekowi przeskoczyc ten prog, to otwiera sie przed nim niemalze automatycznie wiele drzwi na przyszlosc, lacznie z zatrudnieniem w Whitehall i kariera polityczna o jakiej mysli syn Ani. Sledzilam ten caly proces na przykladzie wlasnych dzieci, stad wiem, ze obrawszy wlasciwa sciezke od wczesnego dziecinstwa, szklany sufit mozna przebic i mozna swietnie funkcjonowac, w kazdym sensie, o pare szczebli wyzej od rodzicow. Nie wyobrazam sobie, ze moglabym powiedziec swoim dzieciom aby nie mierzyly za wysoko, bo mama z Polski, tata bez prestizowych tytulow, konto bankowe lokalnie a nie w Jersey, ta wiec musza sie liczyc ze ich pulap to University of Derby i praca w biurach council'u. A co poniektore osoby tutaj wydaja sie to sugerowac.
                                            >
                                            > Baroness Warsi to bardzo kiepski przyklad,

                                            Tu sie zgadzam. To taki 'token ethnic female' w rzadzie, w/g recepty political correctness
                                            partii


                                            • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 20:45
                                              steph i tu sie z Toba w duzej mierze zgodze, chociaz uwazam, ze przebicie sie do najwyzszego mozliwego poizomu w pewnych dziedzinach (w tym polityce) choc nie niemozliwe to bardzo malo prawdopodobne dla dziecka emigrantow, nie dlatego ze jest dzieckiem emigrantow, tylko dlatego, ze nie ma siegajacych pokolen wstecz sieci powiazan i wzajemnych zobowiazan

                                              natomiast wazne jest cos innego co napisalas, czym innym jest stwierdzenie, ze czasami jest latwiej po prywatnej szkole, niz po panstwowej
                                              a czym innym twierdzenie, ze szkoly panstwowe zmarnuja dziecko, zaprzepaszcza jego szanse itd. i ze sa one samym zlem, a posylajac tam dziecko robi mu sie krzywde i jest sie zlym rodzicem

                                              a jesli juz piszesz o Oxfordzie, nie tylko wczesniejsze wyniki decyduja o przyjeciu na uczelnie, ale tez to jaka ktos szkole skonczyl (przy tych samych wynikach), tu uczelnia ma dowolnosc i moze sobie segrgacje klasowa w pelnej krasie stosowac
                                              dodatkowo zerknij jakie kieunki wybieraja absolwenci prywatnych szkol, wielu fizkow czy chemikow tam nie znajdziesz
                                              • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 14.07.12, 21:36
                                                almamag napisała:

                                                > steph i tu sie z Toba w duzej mierze zgodze, chociaz uwazam, ze przebicie sie d
                                                > o najwyzszego mozliwego poizomu w pewnych dziedzinach (w tym polityce) choc nie
                                                > niemozliwe to bardzo malo prawdopodobne dla dziecka emigrantow, nie dlatego ze
                                                > jest dzieckiem emigrantow, tylko dlatego, ze nie ma siegajacych pokolen wstecz
                                                > sieci powiazan i wzajemnych zobowiazan

                                                Prawda, ale kontakty jakie mlody czlowiek sam nawiaze w procesie edukacji moga byc bezcenne. Oczywiscie nie na poziomie primary, chociaz tutaj rodzice maja okazje wpasc w odpowiednie kregi. W szkole sredniej w duzo wiekszym stopniu jesli dzieci znajduja sie wsrod like-minded mlodziezy. A powany uniwerek to juz kopalnia dla koneksji i kontaktow na przyszlosc.
                                                >
                                                > natomiast wazne jest cos innego co napisalas, czym innym jest stwierdzenie, ze
                                                > czasami jest latwiej po prywatnej szkole, niz po panstwowej
                                                > a czym innym twierdzenie, ze szkoly panstwowe zmarnuja dziecko, zaprzepaszcza j
                                                > ego szanse itd. i ze sa one samym zlem, a posylajac tam dziecko robi mu sie krz
                                                > ywde i jest sie zlym rodzicem

                                                Nie uwazam, ze szkola panstwowa dziecko zmarnuje, chociaz niektore nie czynia wiele dobrego. My nigdy nie bylismy specjalnie zamozni, ja w domu jako dorywcza tlumaczka, ale szarpnelismy sie na prywatna podstawowa bo mnie bardzo zalezalo aby dzieci mowily poprawnie, z dobrym akcentem, z obszernym slownictwem. Od prep school w wieku lat 3, do lat 11, zylismy dosyc oszczednie ale progres dzieciakow nas zachlystywal. Obydwie dostaly sie z top scores do najlepszych szkol srednich dla dziewczat w Londynie, ale to bylo ubezpieczenie, na wypadek gdyby grammar school nie wyszla. Wyszla, i bez wiekszego rozzalenia, tam poszly. W otoczeniu mocno wyselekcjowanych dziewczyn o ambicjach akademickich nie trudno bylo podnosic poprzeczke, w rezultacie studia w Bristol i Oxford (starsza odrzucila Cambridge poniewaz dostala oferte tylko z zenskiego college, ktory, jak bardzo 'dojrzale' stwierdzila, smierdzial hormonami babskimi). W obydwu wypadkach, zapewnily sobie swietna kariere zawodowa, bardzo wygodna niezaleznosc finansowa i srodowisko, jakiemu ja serwowalam kolacje w restauracji w Mayfair bezposrednio po przyjezdzie do UK. Nota bene, jedna mysli o porzuceniu City za kilka lat, i rozmysla wejscie do polityki, stad juz teraz udziela sie w City Conservatives.
                                                >
                                                > a jesli juz piszesz o Oxfordzie, nie tylko wczesniejsze wyniki decyduja o przyj
                                                > eciu na uczelnie, ale tez to jaka ktos szkole skonczyl (przy tych samych wynika
                                                > ch), tu uczelnia ma dowolnosc i moze sobie segrgacje klasowa w pelnej krasie st
                                                > osowac
                                                > dodatkowo zerknij jakie kieunki wybieraja absolwenci prywatnych szkol, wielu fi
                                                > zkow czy chemikow tam nie znajdziesz

                                                Corka studiowala PPE, ale kolezanki ze szkoly poszly glownie na prawo, jezyki i medycyne. Bardzo madra corka angielskich znajomych, po edukacji calkowicie panstwowej, wlasnie skonczyla medycyne w Oxford - czyli mozna bez posh background, tylko trzeba wierzyc, ze wszystko jest dostepne.















                                                • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 15.07.12, 00:18
                                                  no widzisz i tu sie zgadzamy, ja twierdze od poczatku, ze sie da i prywatna szkola nie jest warunkiem koniecznym

                                                  o Oxfordzie pisalam bardziej pod katem kierunkow prawniczo-ekonomcznych, sa duzo bardziej segregujace niz medycyna, na ekstremalnie scislych kierunkach takich jak fizyka czy chemia pochodzenie i zawartosc portfela juz prawie nic nie znacza

                                                  na moim kierunku, a juz specyficznie na mojej specjalizacji, absolwentow prywatnych szkol praktycznie nie spotkasz, chyba, ze to naprawde pasjonat
                                          • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 15.07.12, 17:45
                                            Widac nie mam drygu do robienia pieniedzy. Nie kazdy ma talent w tym kierunku.
                                            • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 15.07.12, 19:44
                                              zgodnie z Twoimi teoriami na temat motywacji innych, to tylko wymowka przykrywajaca Twoje nieudacznictwo
                                              • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 15.07.12, 19:51
                                                Prosilabym o powazne odpowiedzi.
                                • izabelski Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 15.07.12, 22:23
                                  nie jestem na 100% pewna ale jako syn emigranta chyba nie dostanie posady w MI6
                                  sedzia moze zostanie - bo jest po prywatnej szkole
                                  • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 15.07.12, 22:33
                                    Zeby pracowac w MI6 trzeba byc obywatelem brytyjskim i miec co najmniej jednego rodzica brytyjskiego (lub majacego mocne zwiazki z Wielka Brytania).
                            • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 17:02
                              A ta dowcipna riposta to czemu ma sluzyc bo nie lapie?
                • turmalinka Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 16:45
                  Czyli jak najbardziej - posh dzielnice I posh szkoly to najlep
                  > sze co rodzice
                  > Moga dziecku zapewnic. A reszta sama sie ulozy.

                  O swieta naiwnosci! Wlasnie dzieci rodzicow z takim podejsciem najczesciej wpadaja w klopoty.
                  • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 09:57
                    swiete slowa

                    milam okazje pracowac w miescie gdzie jest jedno z najdrozszych miejsc do zamieszkania w UK, % dzieciakow z tamtejszym kodem pocztowym majacych problemy ze zdrowiem psychicznym, czy z policja (bo takie trafialy do naszego rejestru) byl dokladnie taki sam (w kilku przypadkach wyzszy) jak dieciakow spoza superdrogiej dzielnicy, niemal 100% z tych dzieciakow chodzilo do prywatnych szkol
    • m.alisia Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 09.07.12, 23:52
      Wydaje mi się że jeśli chodzi o wartości, kształtowanie światopoglądu i ogólne obycie to jest to raczej zadanie dla rodziców;) Co do edukacji w szkołach to ciezko mi cokolwiek powiedzieć bo mój starszy dzieć dopiero od września zaczyna reception, w tej chwili jest w nursery i bardzo lubi tam chodzić, widze że też sporo się uczy.
      Jeśli chodzi o bezpieczeństwo to hmmm myslę ze to zależy gdzie mieszkasz duże miasto czy to tu czy w polsce zawsze będzie dużo bardziej niebezpieczne niż malutkie miasteczko czy wieś.
      NIe mam w zwyczaju porównywania rozwoju dzieci więc nie pomoge, na pierwszy rzut oka moje dzieci nie odbiegaja rozwojem ani w góre ani w dół od tych w polsce;)
      Widze że chyba naszły Cię przemyślenia egzystencjonalnie związane z życiem na emigracji, wydaje mi się ze co do wychowania dzieci to miejsce ma niewielkie znaczenie;)
    • a.kurpiecka Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 19:11
      Wlasnie to co mnie w tym kraju drazni, to ta klasowosc i badzo widoczny podzial. W Pl jest osiedle, jest szkola ( przynajmniej podstawowa). Posyla sie dziecko, nie ma porownywania poziomow. To jak dziecko sie uczy zalezy od rodzicow, nauczyciela i checi dziecka. Oczywiscie szkola srednia i studia to inna historia.
      Tu gdzie mieszkam sa tylko 2 szkoly z wynikiem "good", poszczegolne punkty to albo 1 lub 2, czyli przyzwoite szkoly. Reszta szkol to "3"....
      Taka srednia dzielnica. Planujemy kupic dom i pojawia sie pytanie o szkoly. Kurde nie mozna tu mieszkac w fajnym miejscu z super szkolami jak sie nie ma pół mln £.
      Chce dobrze dla dzieci, ale czuje sie taka ograniczana i przez £ i przez to po prostu jak tu jest.
      Nachodza mnie takie rozmyslania. Zgadzam sie z AniaH, bo po tych prawie 10 lata h troche tu widzialam. Wiem, ze UK daje o wiele wieksze mozliowsci, ale jak pomóc dzieciom jesli system ogranicza:/
      • piksi.dixi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 20:01
        wszystko zalezy od tego, na czym Ci najbardziej zalezy.
        nie wybierasz pomiedzy najlepsza prywatna i najgorsza panstwowa,
        masz wiele opcji pomiedzy i mysle, ze
        znajdziesz cos, co bedzie dla was wszystkich najlepsze, jak cala nasza reszta.

        tylko pewnie spedzisz miesiace na necie przeszukujac oferty mieszkaniowo/szkolne :-)

        znam wiele rodzin, ktore przeprowadzaly sie tylko i wylacznie z powodu szkol.
        (psst, ale to pewnie ci beznadziejni rodzice, ktorzy chca poslac do dobrej szkoly, nie wychowywac i miec wszystko gdzies, hahaha!)

        a w polsce, jak pisalam wyzej, tez sie zmienia. nie z kazdej lokalnej podstawowki mozna dostac sie do dobrego gimnazjum. dokladnie nie wiem jak to jest, ale chyba do gimnazjow sa juz egzaminy wstepne.

        • izabelski Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:29
          tak sie wlasnie przeprowadzilam tu, gdzie mieszkam 14 lat temu :)

          jednym z najfajniejszych przypadkow bylo spotkanie w szkole podstawowej dzieci pary wspanialych nauczycieli muzyki, ktorzy motywuja mlodziez do nauki i zabawy z muzyka

          mysle, ze o to byloby trudno w Polsce
          zeby nie chodzac do szkoly muzycznej moje dziecko moglo grac na kilku instrumentach, w roznych grupach/orkiestrach:

          1.orkiestra w szkole - bo zdaje muzyke na GCSE
          2.zespol muzyczny , ktory za niewielkie pieniadze prowadzi jej nauczyciel instrumentow perkusyjnych
          3.orkiestra z Gminnego Music Centre
          4.sobotnie lekcje gry w Music Centre (no, jakbysmy sie uparli to szkola muzyczna - ale przyjmuje wszystkich, nie ma egzaminow)
          5.chor prywatnie prowadzony przez nauczycielke spiewu
          wakacyjne warsztaty gdzie wystawaiaj muzykal
          6.w szkoalch - tez sa przesluchania i moj syn od 3-go roku zycia co roku wystepuje w wielkim przedstawieniu muzycznym w szkole, najpierw podstawowej, teraz w sredniej
          7.wystepy z roznymi orkiestrami jako muzyk

          mysle, ze moge smialo powiedziec, ze moje dzieci nie mialyby takich mozliwosci w Polsce

          (tak sie oboje rozpedzili do gry na instrumentach, ze chca wziasc kolejne instrumenty, syn - kontrabas, corka - waltornie, a jest to mozliwe, bo opalta semestralna to £50, instrument jest wypozyczany za darmo, jak zaczna grac lepiej - dojdzie oplata za orkiestre - £40/semestr)

          chetnei posluchalabym jak inne kraje udostepniaja edukacje muzyczna mlodym ludziom
          • lucasa Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 00:40
            izabelski napisała:


            > chetnei posluchalabym jak inne kraje udostepniaja edukacje muzyczna mlodym ludz
            > iom

            ja Ci moge powiedziec jak wyglada edukacja muzyczna w innym county. i wcale nie jest taka zachwycajaca.

            za to w malym miescie w PL skad pochodze, jest dobra szkola muz pierwszego i drugiego stopnia z tradycjami.
            2xtyg teoria
            2xtyg pierwszy instrument
            2xtyg drugi instrument,
            ci co sie potrafia - orkiestra
            chor,
            koncerty,
            rytmika
            granie na imprezach miejscowych
            wakacyjne warsztaty muzyczne z muzykami z calego swiata w ciagu dnia a wieczorami koncerty w sali kryszalowej w palacu
            wg mnie tez niezle...
            A
            • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 01:06
              Tez pamietam te czasy. Do tego jeszcze raz w roku wyjazd do opery tudziez operetki.
              Wszystko dostepne przecietnie zarabiajacemu rodzicowi.
            • izabelski Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 08:34
              czy u was sa duze kolejki do lekcji gry na instrumentach? u nas tuba basowa, wiola, kontrabas i waltornia maja wakaty, kilka miesiecy byly tez wakaty na inne instrumenty ale podejrzewam, ze rodzice zaciskaja pasa i zamiast placic z wlasnej kiesy szukaja alternatyw

              oczywiscie, ze pianino dla dzeici place prywatnie, spiew tez
              natomiast chodzi mi o dostepnosc do roznych mijsc do uprawiania muzyki, ze ni jest sie skazanym na jedna tylko szkole

              ja przegapilam mozliwosc pojscia za darmo do szkoly muzycznej jak bylam w LO, bo na wsi to u mnei nie bylo wogole nic ;) a na dojazd do najblizszego miasta nie bylo pieniedzy

              nie tylko, ze jest jedno zrodlo, jest wiele miejsc, gdzie jako dziecko czy nastolatek mozna uprawiac muzyke (czy tez aktorstwo)
              • jofin Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 11:34
                Izabelski, akurat, dobrze trafilas. JA w tym temacie zgodze sie z lucasa. Edukacja muzyczna w Polsce jest o niebo lepsza i tansza i zdecydowanie bardziej dostepna ogolnokrajowo. A mieszkam w Surrey i juz nieraz na ten temat rozmawialam i z nauczycielami i z tymi, ktorzy te zajecia muzyczne organizuja.
              • lucasa Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 13:02
                izabelski napisała:

                > czy u was sa duze kolejki do lekcji gry na instrumentach? u nas tuba basowa, wi
                > ola, kontrabas i waltornia maja wakaty, kilka miesiecy byly tez wakaty na inne
                > instrumenty ale podejrzewam, ze rodzice zaciskaja pasa i zamiast placic z wlasn
                > ej kiesy szukaja alternatyw

                Iza, u nas nie ma kolejek - wrecz przeciwnie, przyjmuja kazdego z otwartymi rekami nie baczac na to czy maja miejsce.
                Aby zapisac sie w council na waltornie czy inne mniej popularne instrumenty, trzeba juz byc na odpowiednim poziomie, nie przyjmuja na poziom podstawowy.

                Ja na poziomie podstawowym - odczytywania nut do grania na pianinie i gitarze jestem w stanie sama nauczyc, ale akurat jak mam komentowac nauczanie gry jako zorganizowanego programu tutaj to nie mam najlepszego zdania.

                Corka chodzi na pianino w szkole. 20 min - 2 osoby. hello! co mozna sie nauczyc przez 20 min, z druga osoba, ktora niekoniecznie gra to samo czy jest na takim samym poziomie. Na razie nie uwazam, aby indywidualny nauczyciel byl potrzebny, bo jak juz kiedys pisalam my nie szykujemy sie na egazaminy czy granie konkursowe i na razie to nam wystarcza, ale nie powiedzialabym, ze jest to dobre rozwiazanie, szczegolnie, ze np. u mojej kolezanki bylo tak, ze syn w middle school chodzil na instrument przez caly rok. Po czym ona dopiero po roku dowiedziala sie, ze on ani razu nie byl obecny na przedmiocie szkolnym (chyba geografia to byla). Wyobrazasz sobie taka sytuacje w Polsce? Moja corka opuszcza francuski, co u nas nie jest problemem bo i tak umie wiecej niz pani uczy klase, ale pewnie jak maja duzo chetnych to sa uczniowie ktorzy opuszczaja ang czy matematyke!

                Moj syn chodzil na zajecia z county (bardzo tanie, bo cos 60f za 3 godz). Chor byl super prowadzony (najbardziej mi tego szkoda), perkusja (w tym wieku to bardziej jak rytmika) tez ok, bardzo mu sie podobalo. Natomiast keyboard - ciezko do zrozumienia jak dla mnie. 8-10 dzieci ze sluchawkami na uszach. Dzieci spozniaja sie, pan sprawdza obecnosc, tu komus spadnie sluchawka, komus nie gra instrument, ktos idzie do ubikacji, ktos nie przyniosl nut - zreszta nuty niekoniecznie trzeba zabierac do domu (!) itd. robi sie 45 min. Ja, poniewaz syn byl najmlodszy, i poniewaz chcialam zobaczyc jak to wyglada od podszewki, bylam razem z nim w klasie. I pewnie tylko dlatego, ze bylam, nauczyciel z reguly poswiecal mu 2x3 min. Ale byly tez dzieci, ktore przed cale zajecia siedzialy same, bo pan fizycznie nie mial czasu aby do nich podejsc. i na nastepne zajecia przynosily te same nuty, rozkladaly i nadal siedzialy (no, czasami grajac przez np. 5 min). Szok kulturowy jak dla mnie! A przy tym nauczyciel naprawde super, sam swietnie gral, staral sie i rozdwajal. Podoba mi sie metoda, ze grajac kilka nut na krzyz, mozna dorzucic perkusje czy rytm i juz jest fajny kawalek muzyczny od razu na poczatku a nie po miesiacach dlugich cwiczen! No, ale jak sie ma tyle dzieci to czasu sie nie rozciagnie! A co ciekawe nawet przy takich metodach kilkoro dzieci robilo postepy!

                Iza, jeszcze mi sie cos przypomnialo. Prywatny nauczyciel nauczy grac na instrumencie (choc ja tutaj ze zdziwieniem stwierdzam, ze nie zwracaja uwagi na ulozenie reki), ale juz nie uczy czytac z sofleza, teoria o tyle ile potrzebna do wykonania nastepnego utworu, chodzic wspolnie na koncerty, ktorymi potem mozna wspolnie sie podzielic (ja pamietam, ze na przyklad na jednych zajeciach pisalismy jakie mielismy odczucia - a to bylo w podstawowce! - po wysluchaniu etiudy rewolucyjnej), itd. Dlatego super, ze Twoje dzieci chodza tez na orkiestre i chor, bo to bardzo ciekawe doswiadcznie - muzykowanie w grupie!

                I jeszcze cos. W zeszlym roku bylam na koncercie fortepianowym Angielki z Londynu (iles tam stypendiow itd), ktora grala utwory Szopena. Koncert byl ok, ale ciezko mi bylo okreslic co jest nie tak. Ja jakas melmanka nie jestem ale iles tam plyt (hehe - czarnych) przesluchalam no i koncertow szopenowskich w PL. Dopiero jedna osoba z ktora rozmawialam tez stwierdzila, ze granie jest bardzo sztywne. Pod wzgledem techniczym ok, ale nie bylo takiego brzmienia do ktorego ja bylam przyzwyczajona, i ktore myslalam ,ze jest oczywiste. I znowu - nie jestem ekspertka, ale za takie ulozenie rak i palcow to ta pianistka by dostala bure od mojej nauczycielki w malej miejscowosci w PL.

                Mimo tego wszystkiego powyzszego znam dzieci, ktore super graja i maja super talent muzyczny, ale wydaje mi sie (przynajmniej w naszym rejonie), ze to pomimo takiej a nie innej edukacji muzycznej, a nie dzieki niej...
                A


                • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 13:26
                  Lucasa,
                  to juz kolejny raz spotykamy sie w dyskusji okolomuzycznej :-)

                  Wiesz, tak jak ty znam z autopsji sytuacje polska i mam zdanie bardzo podobne do Twojego, mianowicie, uwazam, ze wychowanie muzyczne, w szerokim tego slowa znaczeniu, jest chyba lepsze w Polsce.
                  Natomiast, troszke nie zgodzilabym sie, ze tym, co napisalas o lekcjach w angielskich szkolach. Wszystko chyba zalezy ile sie placi. Im wiecej placisz, tym lepsza ta lekcja bedzie. W szkole dzieci zazwyczaj placa mniej i dlatego jest to nauka w grupach (zadnych dotacji nie ma). Natomiast jesli rodzic jest przygotowany placic wiecej, to i lekcje beda indywidualne. To tak mniej wiecej oczywiscie. Natomiast nie byc na geografii przez caly rok to skandal moim zdaniem. Jak to wogole przeszlo w szkole?
                  • lucasa Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 13:53
                    mama-123 napisała:

                    > Lucasa,
                    > to juz kolejny raz spotykamy sie w dyskusji okolomuzycznej :-)

                    nooo, jakos bliski jest mi ten temat! :)
                    a na czym Twoje dzieci graja?
                    >

                    > Natomiast, troszke nie zgodzilabym sie, ze tym, co napisalas o lekcjach w angie
                    > lskich szkolach. Wszystko chyba zalezy ile sie placi.
                    Moze tak jest, choc nie przypominam sobie abysmy mieli opcje indywidualnych lekcji - moze przyjelam z gory, ze tutaj jest sytem taki i nie interesowalam sie tym, ze mozna indywidualnie. Albo mozliwe ze byly za drogie? Ale wiem, ze niektore kolezanki corki ucza sie w grupach 3 osobowych (tez pol godziny!).

                    >>Jak to wogole przeszlo w szkole?
                    nie wiem. mama nie wiedziala, syn nie powiedzial. szkola miala gdzies.
                    A
                    • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 15:10
                      Moje dzieci graja, ale slabo. Tak wyszlo, ze poszly w kierunku sportu, bo bylo latwiej i w naszej okolicy akurat moze troche wiecej mozliwosci.
                      W szkole mojej corki sa lekcje indywidualny (platne), dla dwojek (platne) i dla trojek (tez platne), ale to szkola srednia.
                      W szkole znajomej, jej corka otrzymala stypendium, bo grala bardzo dobrze na pianinie, ale niestety okazalo sie to wielkim niewypalem i corka powrocila do platnych lekcji u swojej dawnej nauczycielki. W naszej podstawowce sa lekcje intstrumentow, ale po szkole glownie i sa to np keyboard-y dla kilkoro dzieci.
                    • jofin Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 15:23
                      Lucasa, pewnie lekcje indywidualne w Twoim przypadku sa rowniez mozliwe, i to nawet 30 minutowe, ale za to musisz wiecej zaplacic. Moja corka tez zaczynala w szkole od lekcji w parze, ale z racji tego, ze szybciej jej szla nauka, sama nauczycielka zaproponowala rozdzielenie lekcji. No te indywidualne tez mozesz wybierac, czy to bedzie 20 minut czy 30 ( jaka duza oferta, ha, ha..? ).Tylko jak dochodzi do grade 5 i wyzej, to juz raczje zalecane sa te dluzsze lekcje. Co do solfeza i teorii, to nie wiem, czy wiesz, ale zadaniem nauczyciela jest rowniez w tych 20 minutach przekazac czesc wiedzy na ten temat, bo w trakcie egzaminu dziecko dostaje takie zadania. O dziwo moja corka z tymi pytaniami nawet niezle sobie radzi, ale przypisuje to raczej jej inteligencji i losowi anizeli rzeczywistej wiedzy.

                      Dla mnie cloue edukacji muzycznej byla rozmowa z nauczycielka muzyki w szkole , gdy rozwazalismy GCSE z tegoz przedmiotu. Zapytalam wtedy jak to bedzie z nauka teorii, bo o reszte to bym sie nie martwila. No i pani niewinnie stwierdzila, ze ona to nie przygotowuje dzieci teoretycznie do egzaminu. Najczesciej rodzice wykupuja prywatne lekcje w tym celu. 2 lata nauki przygotowania do GCSE i oni nie maja czasu na nauke teorii !. W zwiazku z powyzszym ku zdziwieniu wielu osob moja corka wybrala zupelnie inna opcje do GCse, a muzyki prywatnie i tak dalej sie uczy.
                      A co do ulozenia rak na instrumencie to tez sie zgadzam choc pianistka nie jestem.

                      A i zabieranie dzieci na lekcje muzyki z poszczegolnych przedmiotow to tez jakies curiozum w tutejszych szkolach zupelnie dla mnei niezrozumiale. Ale widac trzeba dostosowac sie do systemu.
                      A do tych zainteresowanych w temacie, z cieakwosci spytam - jak bywacie na koncertach, jak oceniacie gre dzieciakow?
                      • jofin Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 15:52
                        Wiesz Aniu, Twoje wypowiedzi w tym watku sa bardzo smutne, nawet jezeli w jakims tam stopniu odzwierciedlaja rzeczywistosc.
                        Z ciekawosci siegnelam do liczb i natrafilam na artykul, ktory mowil, ze 5 szkol w Anglii wydaje wiecej przyszlych studentow niz 2000 szkol panstwowych.
                        Jest to fakt, liczby mowia same za siebie. To, ze taka wiadomosc i we mnie i u wielu innych powoduje trzesawke, to chyba niewiele zmieni.
                        Ale najsmutniejsze jest dla mnie przyznawanie slusznosci takiemu systemowi, ktory wszystkich tych mniej majetnych rowna w dol i ktorego to systemu ty Aniu w tym watku jestes egzemplifikacja.
                        Tak sie zlozylo, ze troche po swieice podrozowalam, w tym roku przyjmowalam u siebie i mlodziez francuska i niemiecka i polska z nieduzych miasteczek, wcale nie z metropolii, w ramach organizowanych wymian w szkole i to jest ogromnie budujace, jak mlodzi ludzie z normalnych przecietnych rodzin moga miec marzenia, kulture , obycie i dostep do eduakcji, ktora, jak z tego watku wynika, tutaj w Anglii tym mniej majetnym sie odbiera.
                        W malym miasteczku w Polsce skad pochodze jest nieduze liceum panstwowe, ktore co roku produkuje rzesze absolwentow, ktorzy rozsiani sa po swiecie i czesc z nich pracuje nawet w tutejszym City.
                        Na razie ciesze sie, ze mieszkam tutaj, gdzie i szkoly podstawowe i srednie panstowe maja wyniki bardzo dobre. Ale tez widze, ze na to, jak sie zachowuja i jakie aspiracje maja koledzy i kolezanki moich dzieci i ja i moje dzieci tez mamy swoj wplyw.
                        I ciesze sie, ze moja nastoletnia corka chodzaca do sredniej szkoly panstwowej , osiagajaca tam swietne wyniki ostatnio stwierdzila, ze ze wszystkich ludzi na swiecie ma do mnie najwieksze zaufanie i najlatwiej jej sie ze mna rozmawia ( pomimo tego, ze jest bardzo popularna wsrod rowiesnikow). I takie teorie,z e 15 letnie dziecko ma w nosie rodzicow i dom,liczy sie tylko grupa rowiesnicza, to jak chcesz, to mozesz sobie wyznawac, ale nie wmawiaj tego dziwnego przekonania innym.



                        • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 17:29
                          moment, jakie szkoly zostaly porownane w tym artkule?

                          bo jak porownac liceum do ktorego chodzilam i jeszcze ze 4 podobne, z liceami zawodowymi badz nie daj boze zawodowkami w PL to proporcje beda podobne

                          utrzymasz te proporcje porownujac, przecietne szkoly prywatne z panstwowymi, gdzie uczniowie osiagaja podobne wyniki koncowe?

                          jak dla mnie to manipulacja faktami

                          dlugi czas zastanawialam sie czy komentowac postawe ani w tym watku, bo to co w pierwszym odruchu przychodzilo mi na mysl nie nadawlo sie do pisania
                          taka postawa to najgorsza odmiana obrzydliwego, najgorszego sortu, prymitynego snobizmu, ktory ocenia poziom intelektualny innych ludzi, ich obycie, kulture tylko przez pryzmat ilosci posiadanych pieniedzy

                          na cala szkole, na uniwersytecie, ktory jest w czolwce badawczej kraju, ani jeden pracownik naukowy, ani jeden wykladowca nie chodzil do prywatnej szkoly; rzeczywoscie patologia, ktora juz na starcie przegrala zycie

                          nie to co nadmiernie pewni siebie, z przekonaniem ze sa lepsi od innych, obyci i swiatowi bankierzy z city (na najwyzszych stanowiskach w wiekszosci po prytwatnych szkolach), ktorzy doprowadzili do obecnego kryzysu; oni w wiekszosci nie musieli martwic sie o finanse domowe wiec latwo im "nieodpowiedzialnie bawic" sie zyciem innych

                          moze gydby ktos popatrzyl na to, co rzeczywiscie umieja, a nie zatrudnial po znajomosic kolegow z prywatnej szkoly, dzisiaj sytuacja bylaby inna
                      • izabelski Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 00:31
                        musze spytac corki jak to u nich jest, ale chyba wszyscy zdajacy muzyke na gcse sa co najmniej grade 5 z jakiegos instrumentu (lub spiewu)

                        zeby zdac g5 piano trzeba zdac teorie
                        w kazdym egzaminie z pianina w tym board co moje zdaje jest testowany elemet teorii i gamy
    • justmaga Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 10.07.12, 23:44
      Jestem urwana z choinkibo ja naprawde uwazam,ze fajne dzieci wychowuja fajni rodzice a nie szkoly ani pieniadze. Zanim dziecko dotrze do nastolatka ma juz pewne wpojone zasady, wartosci i jakos juz jest uksztaltowane.

      Mam w domu 14 latke ,ktora jest bardzo zdolna . Chodzi do przecietnej szkoly teraz i chodzila do zwyklych podstawowek. Poza tym ma sie swietnie i jest fantastyczna dziewczyna ,ktora ma absolutnie w dupie co mysla inne nastolatki bo ja jako rodzic zdazylam ja juz nauczyc co w zyciu wazne.

      Malo tego . W ogole mnie nie obchodzi do jakiej primary pojdzie moja mlodsza corka. Byleby byla blisko domu. Szczesliwie w moim miescie do grammar sa egzaminy a do tych jak je szkola nie przygotuje to ja sie juz postaram,zeby byla przygotowana.

      Finansowo nam tu z pewnoscia lepiej ale jestesmy tak samo sobie bliskie jak bylysmy w Polsce.

      Oczywiscie, ze gdybym miala kase to poslalabym dzieci do szkol prywatnych zeby uniknac pewnych sytuacji ale nie mam i spie dobrze bo wiem,ze tak wychowalam (JA) swoje dziecko,ze sobie poradzi.
    • golfstrom Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 07:54
      Nie porownuje z Polska, bo Polska szkole znam z wlasnej mlodosci, a to juz dawno bylo i od tego czasu chyba ze dwie reformy sie przetoczyly.

      Wartosci i ksztaltowanie swiatopogladu - dla mnie wychowywanie syna w UK ma duzo wieksze pozytywy. Nie musze z niego robic farbowanego Katolika i nie musze sie o to caly czas spierac z rodzina. Podoba mi sie tutaj, ze jest wieksze pole do okazywania swojego indywidualizmu (ja to tak odbieram), ze zycie nie konczy sie po 30, ze jesli nie masz ochoty na rodzine i dzieci, to nie jestes wyklety/a spolecznie, ze rodzice sa szanowani przez szkole a nie traktowani jak wyzsze wersje dzieci (choc to oczywiscie roznie bywa), ze mozesz sobie znalezc miejsce pracy, gdzie sie pracuje zeby zyc, a nie na odwrot.
      Z ksztaltowaniem swiatpogladu jest rowniez tak, ze jako rodzice nie kontrolujemy czynnikow, ktore kaza dziecku zakwestionowac swiatopoglad.

      Eudkacja - ja akurat wierze (tu uklon w strone dyskusji), ze przez pierwsze lata zycia dziecka rodzice klada fundamenty pod to, zeby potem, kiedy srodowisko zaczyna odgrywac wieksza role, nadal byc dla dziecka zrodlem inspiracji. Wierze, ze nie tylko szkola poszerza dziecku horyzonty. Problem z jakimkolwiek srodowiskiem zaczyna sie wtedy, kiedy wartosci srodowiska i wartosci wyniesione z domu zaczynaja sie gryzc. Dlatego nie mieszkalabym w "rough" dzielnicy, bo predzej czy pozniej moje dziecko zaczeloby wracac wieczorami z imprez itd. Albo stanie sie wtedy ofiara albo wspoluczestnikiem, nawet jesli gleboko podziela moje przekonanie, ze np. cudzych aut sie nie kradnie. Zwyczajnie nie ma sensu kopac sie z koniem i lepiej przeniesc gdziesz, gdzie sasiedzi i ich dzieci zostawia nas w spokoju. Jeszcze lepiej przeniesc sie tam, gdzie z sasiadami mozna sie zaprzyjaznic.

      Co do tego, co daje dziecku "najlepszy start w zyciu" ja np. nigdy bym dziecka nie poslala do boarding school, poniewaz moja wizja czlowieczenstwa jest taka, ze przede wszystkim czlowiek powinien miec solidne podstawy emocjonalne, bo wtedy z wszystkim sobie latwiej poradzi, rowniez z budowaniem swojego sukcesu. A borading school to jest dla mnie forma emocjonalnego porzucenia dziecka. Niech sobie z boarding school wychodza swiatowcy z piecioma jezykami, kontaktami i kontraktami w kieszeni. Ja nie jestem w stanie sobie wyobrazic, ze moje dziecko placze po nocach, bo teskni za kims bliskim, za czyims (moim0 cieplem, pocieszeniem, usmiechem, ze jest narazone na przesladowanie, fizyczne i psychiczne, a ja nie moge zareagowac bo o tym nie wiem. Akceptuje, ze inni ludzie moga miec inna wizje i inne priorytety. Ja mam takie.

      Ogolnie jestem bardzo zadowolona z rozwoju swojego dziecka, ale jestem tez zadowolona z tego, jakie tu mam mozliwosci jako rodzic. Ze moge sama znalezc sciezke rodzicielstwa (niestety, ja z tych, co sie musza nauczyc bo nie sa urodzonymi rodzicami) i tutaj mam wieksze mozliwosci, niz gdybym byla w Polsce, przy czym uwazam, ze to jest indywidualnie uwarunkowane dla kazdego inaczej.
      • moccabristol Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 10:42
        Jestem jeszcze młoda mama, ale odkad nia zostalam, mam wiecej watpliwisci. Mam na mysli edukacje, wartoaci, ksztaltowanie swiatopogladu, ogólne obycie.

        Edukacja i tu i tam zależna jest od zdolności dziecka i zasobności portfela. Wartości, kształtowanie światopoglądu i ogólne obycie to sprawa wychowania, a to bez problemu można ukształtować nawet bez posyłania do szkoły.
        Rodzina stanowi podstawę sukcesu. Prawidłowe relacje i więzi.
        • mamumilu Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 16:46
          no i jako mloda mama, masz calkowita racje, niestety nie do pojecia przez osoby patrzace na swiat przez pryzmat kasy i prywatnych szkol... dzieci mozna wychowac i wyksztalcic bardzo dobrze wszedzie, tylko w niektorych panstwach jest to po prostu latwiejsze :)
    • miss_scary Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 11.07.12, 23:50
      Jesli wiekszosc z Was twierdzi, ze nie jest tak wazna dzielnica i szkola a jedynie wychowanie z domu wyniesione, to co robicie w takim przykladzie:
      dom w slabej/sredniej dzielnicy to samo ze szkola, nagle zarabiacie duzo wieksze pieniadze (moze jakis super biznes sie rozkrecil) czy przenosicie sie do lepszej dzielnicy, dzieci do lepszej szkoly czy zostajecie tam gdzie jestescie i uczycie, ze pieniadze to nie wszystko. Zgaduje, ze wybieracie opcje numer dwa?
      • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 00:13
        Miss scary, a co jezeli ktoś juz mieszka w fajnej dzielnicy? ;)
        Ja niezależnie od finansów pośle dziecko do dobrej szkoły państwowej - przynajmniej na początku. Jezeli przeniose Mie do prywatnej, to z jednego powodu - tego, który wspomniałam powyzej - zeby miała ten wpis na cv i zeby robił odpowiednie wrażenie. A i to tylko pod warunkiem, ze Mia będzie chciała.
        • illegal.alien Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 07:26
          Jeszcze dodam, ze moim zdaniem dużo lepszy start da dziecku kupienie mu mieszkania niż prywatna edukacja - koszt podobny.
          • miss_scary Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 15:24
            Hej, ja sie nie spieram ktora szkola lepsza prywatna czy panstwowa, bo na prywatna niewielu moze sobie pozwolic, odnosze sie do osob, ktore twierdza, ze kiepska dzielnica absolutnie nie przeszkadza w odpowiednim rozwoju dziecka, ze wartosci rodzinne wystarcza, z czym ja sie kompletnie nie zgadzam.
            • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:41
              kieps
              > ka dzielnica absolutnie nie przeszkadza w odpowiednim rozwoju dziecka, ze warto
              > sci rodzinne wystarcza, z czym ja sie kompletnie nie zgadzam.

              ale tego tez nikt tutaj nie napisal,
              tylko wiele osob nie zgadza sie ze stawianiem znaku rownosci pomiedzy szkola panstwowa i patologia i stawiania kazdej panstwoej szkoly nizej od jakiejkolwiek prywatnej
      • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 00:16
        Dobre pytanie miss_scary. Nawet lewicowi politycy, ktorzy w imie ideologii wmawiaja narodowi, ze state comprehensives sa wspaniale, nie wpadaja na pomysl wysylania tam wlasnych dzieci. Jedna sprawa jesli nie ma sie mozliwosci na prywatna alternatywe, druga jesli jakos mozna wysciubic fundusze na taka opcje. Dzieci ksztaltuje srodowisko - w domu, w szkole i poza szkola. W domu rodzice maja pelna kontrole, w szkole i poza srodowisko definiuje miejsce zamieszkania i typ ludnosci miejscowej. Szkola prywatna przynajmniej w jakims niklym sensie dokonuje selekcji, nie tylko w oparciu o dochody ale rowniez poprzez nastawienie rodzicow, ktorzy chca te dochody inwestowac w edukacje raczej niz w wille na Costa Del Sol. Pamietam babcia mawiala 'z kim przestajesz takim sie stajesz', czy jakos tak?
        • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 00:49
          DIane ABot wlasnie zla MP jest, bo poslala swego syna do prywatnej szkoly - jak sama kiedy to tlumaczyla. Tony Blair z drugiej strony dawal swietlany przyklad i wyslal synow do La Oratory.
          Ja tez wlasnie mam taka opcje, czyli bardzo dobra panstwowa katolicka i sie ciesze. Mieszkam w dzielnicy smieciowej, jak to juz ktos nas okreslil, ale jakos zyjemy i mamy sie calkiem dobrze.
          Z prywatnymi szkolami moje spotkanie bylo raczej dziwne. Co mnie bardzo uderzylo to swierdzenie pani nauczycielki : "Musimy sprawdzic czy jestescie teacheable. " Smutne, smutne bardzo. Wlasnie na tym ten super poziom sie opiera. Z drugiej strony poziom angielskiego bez porownania wyzszy w prywatnych i tego mi w sumie najbardziej brakuje w naszej naprawde dobrej katolickiej.
          • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 07:35
            No czyli jednak w prywatnych szkolach nauczyciele i management nie patrza tylko na kase, ale zalezy im, jak rowniez a nawet o wiele bardziej rodzicom, o utrzymanie wysokiego poziomu nauczania.
            • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 10:05
              mama-123 pisze, ze mieszka w dzielnicy "smieciowej"

              nikt nie pisal, ze wszystkie szkoly prywatne sa zle
              to ty obrzucsz blotem wszytskie panstwowe jak leci, chociaz nie masz pojecia o tym, jak wygladaja poza Londynem

              moze nikt Tobie w szkole nie powiedzial (ale zapytaj syna, powinien wiedziec) swiat poza M25 naprawde istnieje, nie jest zamieszkany przez dzikich, i ma mase swietnych panstwowych szkol
              • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 12:09
                almamag,

                nie wiem czy Ty do mnie pisalas czy nie, ale ja nie uwazam, ze wszystki panstwowe sa be a wszystkie prywatne cacy. My chwalimy sobie nasza panstwowa i to bardzo, ale jesli szkola mialaby wiecej pieniedzy, to moze bylaby jeszcze lepsza.
                • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:50
                  nie to byl komentarz do wypowiedzi ani
                  ja z naszej panstwowej tez jestem bardzo zadowolona
            • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 11:06
              Ania, ale chyba kazda szkola chce miec dobre wyniki w nauczaniu, nieprawdaz?
              W koncu jesli rodzice placa grube pieniadze za szkole to nie po to zeby nie miec konkretnych wynikow.
              Oprocz tego to ja juz napisalam, ze z moich obserwacji wynika, ze dzieci po prywatnych szkolach beda mialy wyzsze oczekiwania od zycia i zapewne tez jezyk angielski na wyzszym poziomie. Niektore moze tez na snobow wyrosna (w negatywnym tego slowa znaczeniu) i tyle. Zadna szkola nie jest idealna, a my wybralismy najlepsza z mozliwych.
              • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 11:36
                Dodam tez, ze gdy bylysmy w City of London for girls, to dziewczyna, ktora nas oprowadzala nie tracila ani troche snobizmem. Wrecz przeciwnie. NIe chcialabym wrzucic do jednego worka wszystkich, ktorzy ucza sie w prywatnych czy panstwowych. W sumie, dzieci, ktore sa w prywatnych szkolach i ktore ja znam, to w wiekszosci normalne dzieci, dlatego ja gdybym miala wiecej pieniedzy, raczej bym sie nie zastanawiala nad tym czy poslac tam dziecko czy nie.
        • jaleo Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 13:25
          steph13 napisała:

          > Dobre pytanie miss_scary. Nawet lewicowi politycy, ktorzy w imie ideologii wmaw
          > iaja narodowi, ze state comprehensives sa wspaniale, nie wpadaja na pomysl wys
          > ylania tam wlasnych dzieci.

          A moglabys podac jakies przyklady? Bo chyba niewiele ich jest. Ja pamietam jakie larum sie podnioslo w prasie jak Blairowie wyslali jednego z synow do panstwowej Grammar, zamiast to Comprehensive. Jak by ktory wyslal do prywatnej, to juz by chyba nie mial po co wracac do partii
          • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 14:01
            www.telegraph.co.uk/technology/twitter/8994263/Diane-Abbott-no-stranger-to-controversy.html
          • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 14:17
            Lord Falconer, Diane Abbott, Ruth Kelly przychodza na mysls. Harriet Harman, Tony Blair obeszli sprawe taktycznie wybierajac London Oratory i grammar, nie zupelnie to samo co przecietne coprehensives. To sa tylko jednostki, o ktorych wiemy, na pewno jest ich wiecej.
            • jaleo Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 16:22
              steph13 napisała:

              > Lord Falconer, Diane Abbott, Ruth Kelly przychodza na mysls. Harriet Harman, T
              > ony Blair obeszli sprawe taktycznie wybierajac London Oratory i grammar, nie zu
              > pelnie to samo co przecietne coprehensives. To sa tylko jednostki, o ktorych wi
              > emy, na pewno jest ich wiecej.

              I we wszystkich trzech przypadkach to byl "death knell" dla ich kariery politycznej. Tak bardzo jest Labour party przewrazliwiona na tym punkcie.
              • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:13
                jaleo napisała:

                > steph13 napisała:
                >
                > > Lord Falconer, Diane Abbott, Ruth Kelly przychodza na mysls. Harriet Har
                > man, T
                > > ony Blair obeszli sprawe taktycznie wybierajac London Oratory i grammar,
                > nie zu
                > > pelnie to samo co przecietne coprehensives. To sa tylko jednostki, o ktor
                > ych wi
                > > emy, na pewno jest ich wiecej.
                >
                > I we wszystkich trzech przypadkach to byl "death knell" dla ich kariery polityc
                > znej. Tak bardzo jest Labour party przewrazliwiona na tym punkcie.


                Dlatego,ze praktykuja taktyke 'don't do as I do, do as I tell you'. Glupia ideologia dla plebsu, a zupelnie inny wybor w odniesieniu do wlasnych dzieci. Dlaczego mnie to nie dziwi?
            • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:47
              ale grammar to ciagle panstwowe?
              czyzby te genialne dzieci z prywatnych, nie daly rady dostac sie do dobrej grammar
        • miss_scary Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 15:26
          Moj tata mawia "lepiej byc najbiedniejszym wsrod najbogatszych niz najbogatszym wsrod najbiedniejszych".
          • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 15:34
            Exactly. Przynajmniej tam gdzie dotyczy dzieci, staramy sie zazwyczaj i w miare mozliwosci, rownac w gore raczej niz w dol.
          • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:32
            przyklady z zycia mowia cos innego o wplywie takiej sytuacji na stan psychiczny, zwlaszcza dziecka
            • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:48
              almamag napisała:

              > przyklady z zycia mowia cos innego o wplywie takiej sytuacji na stan psychiczny
              > , zwlaszcza dziecka


              mumbo jumbo
              • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:51
                powalajaco inteligentna wypowiedz, taka aspirujaca do upper middle
                • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 18:32
                  almamag napisała:

                  > powalajaco inteligentna wypowiedz, taka aspirujaca do upper middle

                  Wypowiedz rownie inteligentna jak twoja, nie wiem z jakiej klasy. Od kiedy rodzice, ktorzy maja aspiracje dla wlasnych dzieci wyrzadzaja im krzywde psychologiczna? Jesli znasz wlasne dziecko to orientujesz sie na co je stac. Zakladajac ze to nie jakis genetyczny tuman, masz jakies oczekiwania czy marzenia co do jego przyszlosci. Jesli sama skonczylas studia, chcesz aby dziecko tez osiagnelo ten poziom edukacji, z jak najlepszej instytucji, bo niby dlaczego nie? Zaszczepienie ambicji i aspiracji w dziecku to w sumie rola rodzicow, szkoly i otoczenia. A psycholodzy czesto wyglaszaja airy- fairy brednie bo na tym polega ich zawod.
                  • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 18:59
                    Od kiedy rodzice, ktorzy maja aspiracje dla wlasnych dzieci wyrzadzaja im krzywde psychologiczna?

                    rozumiem, ze jestes ekspertem w sprawie adaptacji
                    w ktoryms ze wczesniejszych watkow, jedna z dziewzcyn opisala jak na dzieciaki wplynelo, poslanie ich do prywatnych szkol, w sytuacji kiedy ich status spoleczny i finansowy byl duzo nizszy od pozostalych uczniow w szkole

                    to nie sa odosobnione przypadki
                    ale dziecko lepiej sie rozwija, kiedy nie jest na starcie ustawione na nizszej pozycji od rowiesnikow, wtedy moze duzo wiecej osiagnac niz wtedy kiedy poslano by je za aspiracjami rodzicow, do szkoly dla super bogatych dzieciakow


                    taki model moze sie sprawdzic u prawie dorosloego studenta, pewnego swoich ambicji i planow, ale dla nastolatka, dla ktorego grupa rowiesnicza jest bardzo wazna, niesie ze soba wieksze ryzyko krzywdy niz pozytku

                    • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 19:37
                      >ale dziecko lepiej sie rozwija, kiedy nie jest na starcie ustawione na nizszej pozycji od rowiesnikow

                      Zartujesz teraz, tak?
                      Jezeli dziecko na starcie ustawione jest na nizszej pozycji, to wlasnie ma do czego aspirowac, dorownywac, i doganiac, ma sie czym wykazac, kiedy zaczna zamazywac sie roznice tej pozycji, a tym samym zacznie przerastac oczekiwania wobec siebie wszystkich co mysleli, ze i tak nie ma szans dorownac tym 'wyzej postawionym' rowniesnikom. Trudno sobie wyobrazic jak takie dziecko sie czuje, dumne, zadowolone z siebie, pewne, ze jest w stanie zrobic w zyciu wszystko. Wlozylam w cudzyslow, bo nie rozumiem do konca Twojej terminologii co do nizszej pozycji.
                    • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 19:53
                      almamag napisała:

                      > Od kiedy rodzice, ktorzy maja aspiracje dla wlasnych dzieci wyrzadzaja im krzy
                      > wde psychologiczna?
                      >
                      > rozumiem, ze jestes ekspertem w sprawie adaptacji

                      Nie jestem, tylko stusuje zdrowy rozsadek w duzych dawkach.

                      > w ktoryms ze wczesniejszych watkow, jedna z dziewzcyn opisala jak na dzieciaki
                      > wplynelo, poslanie ich do prywatnych szkol, w sytuacji kiedy ich status spolecz
                      > ny i finansowy byl duzo nizszy od pozostalych uczniow w szkole

                      Powinna byla o tym pomyslec wczesniej. Jesli nie stac rodzicow na wszelkie extras jakie wiaza sie z taka szkola, to rzeczywiscie dziecko moze czuc sie niezrecznie i na marginesie, ale to wina rodzicow, ze temu zjawisku nie zapobiegli.
                      >
                      > to nie sa odosobnione przypadki
                      > ale dziecko lepiej sie rozwija, kiedy nie jest na starcie ustawione na nizszej
                      > pozycji od rowiesnikow, wtedy moze duzo wiecej osiagnac niz wtedy kiedy poslano
                      > by je za aspiracjami rodzicow, do szkoly dla super bogatych dzieciakow

                      Nie wierze, ze rzeczywiscie tak myslisz. Dlaczego zaczynac ponizej? Jesli dziecko jest madre, zdolne, inteligentne, to sila rzeczy bedzie rwalo do przodu, no chyba ze rodzice beda ciagna wstecz. To tak jakbys uwazala, ze najlepiej zaczac od council flat i powoli dochodzic do swojego bo inaczej szoku doznasz? Nie wiem jak rozumiesz tych 'super bogatych'? Tych co pracuja ciezko i inwestuja w edukacje? Nikt nie sugeruje ze Eton czy Harrow dla kazdego.
                      >
                      >
                      > taki model moze sie sprawdzic u prawie dorosloego studenta, pewnego swoich ambi
                      > cji i planow, ale dla nastolatka, dla ktorego grupa rowiesnicza jest bardzo waz
                      > na, niesie ze soba wieksze ryzyko krzywdy niz pozytku

                      Otoczenie nastolatka wybieraja rodzice poprzez wybor jego szkoly. Jesli wiekszosc rowiesnikow w klasie zadowola sie kiepskimi GCSEs i marza o benefits lub karierze operatora dzwigu, np, to Jasiowi trudno bedzie realizowac ambicje akademickie w takim otoczeniu. Jesli jednak wiekszosc szkolnego otoczenia zmierza na studia, atmosfera klasy i aspiracje kolegow beda sprzyjac ambicjom Jasia.
                      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 20:01
                        Steph, tak czytam Wasza dyskusje dwuosobowa, i wreszcie zrozumialam, olsnilo mnie. Polacy czy tez jacykolwiek inni imigranci posylajacy dzieci do szkoly prywatnej - uwaga - uwaga, gotowa jestes? Usiadz wygodnie. Otoz oni nie robia nic innego jak tylko

                        LECZA KOMPLEKSY!

                        Kurtyna.
                        • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 20:22
                          aniaheasley napisała:

                          > Steph, tak czytam Wasza dyskusje dwuosobowa, i wreszcie zrozumialam, olsnilo mn
                          > ie. Polacy czy tez jacykolwiek inni imigranci posylajacy dzieci do szkoly prywa
                          > tnej - uwaga - uwaga, gotowa jestes? Usiadz wygodnie. Otoz oni nie robia nic in
                          > nego jak tylko
                          >
                          > LECZA KOMPLEKSY!
                          >
                          > Kurtyna.

                          Aniu, dzieki serdeczne! Wiedzialam, ze oprocz doraznej potrzeby dowartosciowania sie, czytania bez zrozumienia, obrzydliwego snobizmu jest jeszcze cos, o co mozna mnie posadzic, ale to cos umknelo mi z pamieci!. You hit the nail on the head girl - LECZENIE KOMPLEKSOW is it! Teraz czuje sie spelniona, chyba ze to juz archaizm i nalezy teraz powiedziec poprawnie, po polsku i ze zrozumienie, bedzie sfulfilowana?
                      • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 23:00
                        . Jesli wiekszo
                        > sc rowiesnikow w klasie zadowola sie kiepskimi GCSEs i marza o benefits lub kar
                        > ierze operatora dzwigu, np, to Jasiowi trudno bedzie realizowac ambicje akademi
                        > ckie w takim otoczeniu. Jesli jednak wiekszosc szkolnego otoczenia zmierza na s
                        > tudia, atmosfera klasy i aspiracje kolegow beda sprzyjac ambicjom Jasia.

                        i tu lezy sedno problemu
                        ani Ty ani ania w swoim ograniczeniu nie przyjmujecie do wiadomosci, ze istanieja swietne panstwowe szkoly, wktorych wiekszosc, a czasami wszystkie z dzieciakow ma ambicje akademickie i co nie do pomyslenia dla was nawet je realizuje, i co gorsza jeszcze (bo robi konkurencje niewatpliwie wybitnym jednostkom po prywatnych szkolach) w bardzo duzej czesci osiagaja rewelaycjne wyniki

                        dla was panstwowa szkola rowna sie ambicje na miary kasy w tesco, to jest ograniczenie
                        • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 00:28
                          almamag napisała:

                          > ani Ty ani ania w swoim ograniczeniu nie przyjmujecie do wiadomosci, ze istanie
                          > ja swietne panstwowe szkoly, wktorych wiekszosc, a czasami wszystkie z dzieciak
                          > ow ma ambicje akademickie i co nie do pomyslenia dla was nawet je realizuje, i
                          > co gorsza jeszcze (bo robi konkurencje niewatpliwie wybitnym jednostkom po pryw
                          > atnych szkolach) w bardzo duzej czesci osiagaja rewelaycjne wyniki


                          almamag, nie wiem z ktorego palca wyssalas sobie te rzekomo moje opinie. Nigdzie nie powiedzialam ze wszystkie szkoly panstwowe sa do niczego a wszystkie prywatne wspaniale, bo bylaby to nieprawda. Tymniemniej, mimo ze mam juz edukacje dzieci za soba, przegladam co roku league tables i dosyc daleko trzeba poczytac w dol kolumny zanim trafi sie na pierwsza comprehensive. Wybierajac szkoly dla dzieci, zarowno podstawowe jak i srednie, patrzylam zawsze na 'leavers destination' bo to dawalo mi miare zarowno aspiracji jak i osiagniec uczniow. Nie wiem co dla Ciebie znacza wyniki typu 'rewelacyjne' ale najwyrazniej myslimy tu w zupelnie innych kategoriach wiec nie ma raczej sensu kontynuowac tej rozmowy.
                          >
                          > dla was panstwowa szkola rowna sie ambicje na miary kasy w tesco, to jest ogran
                          > iczenie

                          Wcale tak nie uwazam, chociaz chyba nie wiele kasjerek w Tesco jest produktem szkolnictwa prywatnego, ale moze sie myle.
                          • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 14:23
                            Wcale tak nie uwazam, chociaz chyba nie wiele kasjerek w Tesco jest produktem
                            > szkolnictwa prywatnego, ale moze sie myle.

                            Moze siedza w Tesco ale np siedza w domu jako mamy domowe:) Kilka takich znam, super edukacja i na tym sie kariera konczy. I teraz powtorka bo swiecie wierza ze ich corkom tez prywatna edukacja niezbedna:))
                            Moja fryzjerka jest po prywatnych szkolach:)
                          • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 14:54
                            no na kasie w tesco po prywatnej szkole nie siedza bo nawet wyjatkowo malo zdolnemu, rodzice jakas posade po znajomosci, albo utrzymanie zapewnia

                            napisalam ogolnie o postawie Twojej i ani, ktora do jednego worka wrzuca wszystkie panstwowe szkoly

                            a co do tego gdzie trafiaj asolwenci szkol prywatnych, bogaci rdzice i malo zdolnemu jakis uni na jakims kierunku znajda


                            lepiej popatrz na to jaki odsetek noblistow wychowal prywate szkoly, jaki pracownikow naukowych unwerstetow

                            jakims cudem u mnie w zespole nie ma ani jednej osoby po prywatnej szkole (a poza mna wszystkie wyksztalcone w UK) a milionowe granty zdobywaja
                        • fanny Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 08:24
                          almamag napisała:

                          > ani Ty ani ania w swoim ograniczeniu nie przyjmujecie do wiadomosci, ze istanie
                          > ja swietne panstwowe szkoly, wktorych wiekszosc, a czasami wszystkie z dzieciak
                          > ow ma ambicje akademickie i co nie do pomyslenia dla was nawet je realizuje, i
                          > co gorsza jeszcze (bo robi konkurencje niewatpliwie wybitnym jednostkom po pryw
                          > atnych szkolach) w bardzo duzej czesci osiagaja rewelaycjne wyniki


                          Hmmm, ale czy aby ceny domow w catchment area takiej panstwowej szkoly nie zaczynaja sie od 500k? :P
                          • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 14:57
                            To raz, i nawet wtedy catchment jest 0.4 mili od school gate. A dwa, ze w takich okolicach najczesciej nie ma domow do wynajecia tylko do kupienia - w South Farnham to nawet agencja nieruchomoci dziala przez szkole - trzeba miec wczesniej cynk ze w ogole bedzie dom na sprzedaz! Sa za to szkoly outstanding, super pod kazdym wzgledem, ale wtedy i tak wiekszosc w nich stanowic beda dzieci spedzajace wiecej czasu przy konsoli wideo niz na wykopaliskach archoelogicznych, bo rodzicom tych dzieci nawet nie przyjdzie do glowy szukac takich zajec, nawet gdyby mieli na to czas i pieniadze.
                          • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 15:13
                            byc moze w Londynie, u nas zaczynaj sie od ok 160 -180 tys.
                            ale rozumiem, ze swiat poza Londynem nie istnieje

                            ja miedzy innymi ze wzgledu na swietne szkoly panstwowe w naszej okolicy nie zdecydowalam sie na prace w Londynie, w mojej brazy zarobki i tam i na prowincji podobne, a komfort zycia zdecydowanie lepszy poza Londynem
                            • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 15:36
                              Widac jedna szkola outstanding nie rowna drugiej. A czy grammar tez macie w okolicy?
                              • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 15:47
                                grammar mamy 3 w bliskiej okolicy, plus 5 min od domu zwykla comprehensive z rewelacyjnymi wynikami akademickimi
                                • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 16:07
                                  Powinnas zarabiac na sprzedazy informacji gdzie ta okolica jest :)
                                  • izabelski Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 19:40
                                    no w mojej okolicy za 200K tez kupisz - i 5 grammar i b.dobre podstawowki - wlasciwie wszystkie

                                    i to w Londynie - strefa 5
                                    • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 20:41
                                      Dom 3 bedroom? A czy mozna wynajac do £900-950/mc? To az niewiarygodne. I podstawowki outstanding? Chyba ze catchment jest bardzo krotki, naet jesli kiedys byl wiekszy. Grammar to rozumiem ze superselective? Bo takie tez sa i Readingu, gdzie (np w Caversham) jest rewelacyjna podstawowka, ale liczyc na miejsce w superselective to jak w wygrana na loterii. Buckinghamshire tam gdzie sa bardzo dobre podstawowki wynajem graniczy z cudem a ceny sa zaporowe - za to z grammar nie ma problemu i mozna mieszkac w takim High Wycombe za niewielkie pieniadze i wyslac dziecko do Royal Grammar.
                                      • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 21:59
                                        3 bedroom wynajem od 750 do 1400 zalezy od standardu, ale bardzo malo dostepnych (my szukalismy ponad rok)
                                        ale juz wioska obok 3 bedroom zaczynaja sie od 1200, limitu gornego nie ma :)

                                        catchment rzeczywiscie bardzo maly
                                        w miejscowosci 3 szkoly i wszyskie oceny ofstedu 1, jedna ma ze dwie 2
                                      • izabelski Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 22:26
                                        mysle, ze co najmniej £1200 taki dom niestety
                                        • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 17.07.12, 08:30
                                          Z tym, ze na ceny domow do wynajecia w okolicach dobrej szkoly moga tez wplywac inne czynniki, bo na rynku wynajmu, w przeciwienstwie do kupna, jest tez duzo young professionals ktorzy patrza na odleglosc od stacji metra/pociagow bardziej niz na szkoly, i czesto ceny domow moga windowac.
                                          Domy 3 bedroom na naszej ulicy kosztuja £1350-1550 do wynajecia, a nie jestesmy w catchment zadnej super szkoly.
                      • yumemi Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 13.07.12, 14:27
                        Otoczenie nastolatka wybieraja rodzice poprzez wybor jego szkoly. Jesli wiekszo
                        > sc rowiesnikow w klasie zadowola sie kiepskimi GCSEs i marza o benefits lub kar
                        > ierze operatora dzwigu, np, to Jasiowi trudno bedzie realizowac ambicje akademi
                        > ckie w takim otoczeniu

                        Albo i wrecz przeciwnie, tak naprawde wszystko zalezy od tego co wyniesie z domu. Jesli mamusia i tatus poza kasa niewiele maja, z ksiazka w rece dziecko ich ani razu nie widzialo, to zadna prywatna szkola nie pomoze:)))
                        W mojej podstawowce w Polsce byla totalna mieszanka dzieci, sporo bylo niezbyt ambitnych i jakos mi to w ambicjach nie przeszkodzilo.
          • mama-123 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 22:52
            To zalezy, co komu pasuje. Jedni wola byc najbogatsi wsrod najbiedniejszych, inni moga by najbiedniejsi byle w grupie najbogatszej. To sie przeklada na inne dziedziny zycia rowniez.
    • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 16:14
      Sporo z was orientuje sie, na podstwie wlasniego doswiadczenia albo znajomych, w temacie prywatnych szkol. Mnie bardzo interesuje jak w prywatnej szkole podstawowej (day school) postrzegane sa dzieci ktorych oboje rodzicow sa imigrantami z Polski. Powiedzmy ze rodzice sa professionals. Zalozmy ze dziecko jest bardzo zdolne i jezykowo tez ponad przecietne (all level 3 w KS1), ale kulturowo jest, z koniecznosci, nieco inne (moze np nie rozumiec dowcipow, nie znac roznych ikon pop-kultury). Czy dzieci ktorych rodzice sa glownie middle i upper middle professional/business sa bardziej otwarte na dzieci imigrantow i traktuja tych imigrantow jak swoich (przyjaznie, play dates, urodziny)? Oczywiscie nie chodzi mi tu o dzieci obcokrajowcow typu rosyjskich czy chinskich milionerow, ktore pewnie sa cool ze wzgledu na swoj status celebrycko-ekonomiczny. Czy polskiemu dziecku w prywatnej szkole bedzie lepiej spolecznie niz w bardzo dobrej szkole w okolicy gdzie obcokrajowcow nie ma prawie wcale, choc lokalna klasa to raczej lower middle ze swoimi ograniczeniami i bigoteria? A moze ta bigoteria jest jeszcze wieksza w prywatnych szkolach tylko lepiej ukryta pod dobrymi manierami?

      No i czy w takiej prywatnej szkole latwiej o kontakty z innymi rodzicami? Z punktu widzenia imigrantow, rzecz jasna. Czy moze jest tak ze do prywatnej szkoly dzieci odstawiaja nianie, bo rodzice ciezko na te szkole pracuja i nie maja czasu na pogaduchy przy school gate, jak to jest z czesto niepracujacymi "PTA mums" w szkole panstwowej.
      • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 16:27
        U mnie dokladnie tak samo, jak dzieci imigrantow z innych krajow europejskich, Chin czy Stanow. Nie do konca widze zwiazek pomiedzy klasowoscia z wyzszej polki i tolerancja w stosunku do imigrantow, albo jej brakiem, bo chyba ciasny umysl moze tak samo wydarzyc sie w rodzinie robotniczej jak i profesjonalisty z City.
        • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 16:42
          Tyle ze rodzice dzieci z prywatnej szkoly beda raczej zatrudniac polska gosposie czy tez Polak bedzie im myl samochod, podczas gdy rodzice dziecka z klasy robotniczej beda z Polakami o te zawody konkurowac. I nie bardzo wiadomo co lepsze, bo stereotypy czesto dzialaja na poziomi nieswiadomosci, nawet jesli sie nie ma ciasnego umyslu.
          • glasscraft Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 16:46
            Beda rowniez zatrudniac Chinke/Francuzke/Hispanke/Amerykanke/Australijke jako nianie. I jak rownie z nimi o zawod konkurowac. No i co z tego?
      • jaleo Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:03
        W mojej okolicy (NE England) w szkolach prywatnych dzieci emigrantow (glownie z Indii, ale duzo jest tez dzieci expatow itp) stanowia 30% - 50% uczniow, powiedzialabym nawet ze procent dzieci emigrantow jest wyzszy w szkolach prywatnych, niz panstwowych. Ale za to w Londynie i innych rejonach, gdzie jest duzo emigrantow, sytuacja wyglada inaczej. Uogolniac nie da sie.
        • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 18:20
          Czy ja wiem czy inaczej w Londynie? Chinczykow I Hindusow w szkolach prywatnych nie brakuje, ale fakt ze dominuja Williamy I Henrietty.
      • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:40
        Czy polskiemu d
        > ziecku w prywatnej szkole bedzie lepiej spolecznie niz w bardzo dobrej szkole w
        > okolicy gdzie obcokrajowcow nie ma prawie wcale, choc lokalna klasa to raczej
        > lower middle ze swoimi ograniczeniami i bigoteria?

        wiesz moi sasiedzi to mieszanka middle, lower middle and working class
        nie zauwazylam ani wiekszych ograniczen, ani bigoterii niz u upper middle (nasi poprezdni sasiedzi), wrecz przeciwnie, duzo bardziej otwarci i przyjazni
        • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 17:51
          almamag napisała:

          > Czy polskiemu d
          > > ziecku w prywatnej szkole bedzie lepiej spolecznie niz w bardzo dobrej sz
          > kole w
          > > okolicy gdzie obcokrajowcow nie ma prawie wcale, choc lokalna klasa to ra
          > czej
          > > lower middle ze swoimi ograniczeniami i bigoteria?
          >
          > wiesz moi sasiedzi to mieszanka middle, lower middle and working class
          > nie zauwazylam ani wiekszych ograniczen, ani bigoterii niz u upper middle (nasi
          > poprezdni sasiedzi), wrecz przeciwnie, duzo bardziej otwarci i przyjazni

          Co za unikalna okolica gdzie sasiedzi oscyluja pomiedzy working class i upper middle?
          • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 18:43
            mysle ze zupelnie nieunikalna bo sporo takich miasteczek w okolicy, zwyczajne male miasteczko

            a upper middle to bylo nasze poprzenie miejsce
            czytanie ze zrozumieniem wsrod aspirujacych tez lezy?
            • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 18:56
              almamag napisała:

              > czytanie ze zrozumieniem wsrod aspirujacych tez lezy?
              Jesli masz jeszcze wiecej takich szablonowych odpowiedzi to moze zaserwuj wszystkie od reki. Jeszcze nie wspomnialas na przyklad o dowartosciowaniu sie, a to takie polskie.
              • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 19:17
                wiesz ja mysle, ze z Ciebie wychodzi wiecej "tego polskiego"

                pyskowka maskujaca brak argumentow i bycie specjalistka od wszystkiego, a zwlaszcza dziedziny, ktorej nie znasz (bo przeciez na medycynie, a teraz i na psychologii kazdy Polak sie zna)


                to nie byla szablonowa odpowiedz, tylko zwrocenie uwagi, ze Twoj komentarz mial sie nijak do tresci mojego postu i pokazywal, ze nie przeczytalas go ze zrozumieniem
                • steph13 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 12.07.12, 20:01
                  almamag napisała:

                  > wiesz ja mysle, ze z Ciebie wychodzi wiecej "tego polskiego"

                  ktorego polskiego? Podpowiedz bo nie identyfikuje.
                  >
                  > pyskowka maskujaca brak argumentow i bycie specjalistka od wszystkiego, a zwlas
                  > zcza dziedziny, ktorej nie znasz (bo przeciez na medycynie, a teraz i na psycho
                  > logii kazdy Polak sie zna)

                  Argumentow nie maskuje tylko Ty ich nie kumasz lub odrzucasz bo, no wlasnie, wiesz lepiej.
                  Nie znam sie ani na medycynie ani na psychologi ale wolno mi chyba miec opinie? A moze nie?
                  >
                  >
                  > to nie byla szablonowa odpowiedz, tylko zwrocenie uwagi, ze Twoj komentarz mial
                  > sie nijak do tresci mojego postu i pokazywal, ze nie przeczytalas go ze zrozum
                  > ieniem


                  Odpowiedz byla super szblonowa, szczodrze serwowana przez wiele tu osob. Czytam na ogol ze zrozumieniem to co zostalo ze zrozumieniem napisane. Z Twojej wypowiedzi wynikalo, ze za sciana przemknely Ci niemalze wszystkie klasy brytyjskiego spoleczenstwa stad moje zdziwienie, bo niewiele takich miejsc na ziemi.
    • rodzynka2000 Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 13:51
      Jest jeszcze jeden bardzo istotny wymiar edukacji - kontakty z rowiesnikami, zwlaszcza playdates. Czasem bywa tak ze dziecko imigrantow, zwlaszcza zapracowanych imigrantow, ma ograniczone kontakty z rowiesnikami. Po prostu rodzice sie nie znaja, to i dzieci sie nie spotykaja. Czesto zapoznanie rodzicow pod szkolna brama jest niemozliwe - rodzice sa juz wczesniej zapoznani i pogrupowowani, znaja sie czesto z przedszkola, a jeszcze czesciej z zajec NCT. Outsiderzy maja problem, nie tylko outsiderzy z innego kraju, ale po prostu nowi mieszkancy dzielnicy. Stoja i czekaja, czasem czamienia pare zdawkowych zdan. Niby mozna sie angazowac w PTA, i jest to dobry sposob, ale nie kazdy ma czas i social skills. Nie kazdy ma nawet wystarczajaco dobra znajomosc jezyka i lokalnej kultury zeby chodzic na quiz nights.

      Wiec jak wtedy zapewnic dziecku kontakt z rowiesnikami? Swietlica? Zazwyczaj jest to przechowalnia pod nadzorem studentow. Malo organizowanych zabaw, najczesciej sa tam dzieci "bardziej zaniedbane", ktore mniej czytaja i wiecej rozrabiaja. Kluby po lekcjach? Zazwyczaj trwaja godzine i raczej nie ma tam miejsca na spontaniczna zabawe z kolegami. Poza tym tych klubow za wiele nie ma, choc wiecej jest od Year 3.

      Czy w takiej sytuacji prywatna szkola nie jest dobrym rozwiazaniem? Swietlica do 5-6pm, w czasie ktorej sa i kluby i odrabinie pracy domowej i zabawy pod okiem nauczyciela. Dzieci maja szanse lepiej sie poznac w czasie zabaw, porozmawiac, powyglupiac. Nawet bez playdates dziecko ma i zycie towarzyskie i dodatkowa nauke. W weekendy imprezy sportowe z tymi samymi dziecmi - bo w przypadku szkoly panstwowej to beda inne dzieci, nawet jesli z okolicy.

      Oczywiscie dziecko moze miec kolegow z orkiestry, warsztatow NAGC, zajec rugby, klubu mlodych archeologow czy co tam jeszcze, ale to sa spotkania raz w tygodniu albo rzadziej i raczej z nich nie wynikaja blizsze znajomosci ani miedzy dziecmi ani miedzy rodzicami. Czy nie latwiej jest kupic dziecku social life w szkole prywatnej?
      • almamag Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 15:07

        Czy w takiej sytuacji prywatna szkola nie jest dobrym rozwiazaniem? Swietlica do 5-6pm, w czasie ktorej sa i kluby i odrabinie pracy domowej i zabawy pod okiem nauczyciela. Dzieci maja szanse lepiej sie poznac w czasie zabaw, porozmawiac, powyglupiac. Nawet bez playdates dziecko ma i zycie towarzyskie i dodatkowa nauke.

        rodzynka moje dziecko ma to wszystko w swietlicy przy panstwowej szkole,
        i nie jest to zadna przechowalnia pod okiem studentow
    • kuku-niek Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 14:15
      Aniu, pociesze cie, ze moi synowie skonczyli prywatna podstawowke a Dickensa nie czytali:) Starszy jest bardzo oczytany, w y5 uparl sie przeczytac Odyseje, zbiera nagrody za czytelnictwo, a Dickens go odrzucil!

      Szkoly prywatne nie sa gwarancja swietlanej przyszlosci, ale ogromnie pomagaja. Maja bardzo dobrych nauczycieli, ktorym duzo placa, a to motywuje entuzjazm i odpowiedzialnosc za uczniow (albo patrzac z drugiej strony, aspekt finansowy przyciaga wielu chetnych a prace dostaja ci najlepsi). Takze wyposazenie szkoly robi roznice w metodyce nauczania, laboratoria naukowe, jezykowe, pracownie techniczne, plastyczne itp. A to oczywiscie wiaze sie z funduszami.

      Oczywiscie jest rozny poziom szkol prywatnych, niektore bardzo selektywne, inne z mottem
      "kto placi ten ma wstep". Idealne dla dzieci z middle class z dyslekcja, problemami z nauka, ktore w szkole panstwowej zaliczone zostaly do "tepakow". A szkola prywatna wysle je na dobry uniwersytet. I w tym jest chyba potega szkolnictwa prywatnego.


      • izabelski Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 19:45
        Dickens w Y5 - to byloby osiagniecie :)
        moja corka przeczytala wtedy Lord of the Rings

        moje dzieci poznaly Dickensa z musicali szkolnych i chorow - musze zapytac, czy mieli o nich cos na lekcjach

        ale to my kupilismy film/musical do ogladniecia w calosci w domu
        • kuku-niek Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 20:10
          Dickensa nie przeczytal do dzis:) a jest w y8 grammar. Raczej dobrej, bo co roku wysyla do Oxbridge tylu samo chlopcow co np. Harrow.
          Widzielismy Oliver! Na West End, ale bardziej pod katem wystepujacej tam kolezanki i piosenek znanych z koncertow szkolnych niz obcowania z dorobkiem literackim:)

          A jesli chodzi o te nieszczesna geologie to o skalach dzieci uczyly sie w y3, lacznie z wycieczka w teren. Zakladam, ze to bylo w ramach NC a nie fanaberia szkoly prywatnej. W kazdym razie"money well spent" jakby powiedziala Fiona:)



      • aniaheasley Re: Wychowywanie dzieci, gdzie łatwiej/lepiej ? 16.07.12, 22:31
        Strasznie Ci zazdroszcze prywatnej podstawowki. Niestety u nas musial pasc wybor, bo na poslanie 3 dzieci do prywatnych szkol nas nie bylo stac. Jak czytam co tam dzieci robia, jakie fajne zajecia maja, jak ich sie super rok po roku prowadzi, ech......
Inne wątki na temat:
Pełna wersja