chestnutflower
19.09.12, 14:23
Mieszkamy na ostatnim pietrze a pod nami para dziewczyna z chlopakiem, ktorzy nie maja dzieci.
Chlopak wprowadzil sie do niej niedawno i juz zaczal narzekac na halas jaki niejako robi nasza 4 i pol letnia corka biegajac po mieszkaniu.
Mamy zywa i biegajaca corke, to fakt, staramy sie ja uciszac ale nie chce jej znowu za bardzo ograniczac w jej wlasnym domu.
Facet zaczyna coraz bardziej byc natretny i niemily, krzyczy z dolu stad sytuacja robi sie naprawde niefajna.
Dziewczyna stara sie zachowac fason, przychodzi do nas, prosi grzecznie o cisze, mowi ze jej chlopak zle sypia.
My budzimy sie kazdego dni pomiedzy 7-8 rano, corka idzie spac najpozniej o 8 wieczorem.
Sasiedzi prowadza nocny tryb zycia, spia w dzien (chodzi glownie o weekendy i wieczory kiedy sa juz w domu).
Czyli tej halas to jednak godziny dosc normalne a nie jakies zbyt wczesne czy pozne.
Sasiadka ostatnio powiedziala ze jesli corka nie przestanie halasowac bedzie to musiala zglosic agencji, od ktorej wynajmujemy mieszkanie.
Staramy sie z nimi jakos dogadac ale poki co nie jest to latwe.
Dodam jeszcze ze budynek jest stary i wiktorianski, podlogi skrzypiace z drewna.
My ich rowniez dobrze slyszymy jak sa w domu, jak robia imprezy, czujemy dym z papierosow itp.
Co jeszcze mozna zrobic w takiej sytuacji?
Czy agencja po zgloszeniu bedzie miala pretekst do wypowiedzenia nam mieszkania np?