Dodaj do ulubionych

Patriotyzm na emigracji

11.11.12, 20:15
Czy jest mozliwy? Czy w jakis sposob swietujecie 11 listopada? Moze przerabiacie z dziecmi lekcje historii? Pokazujecie roznice miedzy Polska a UK?
Obserwuj wątek
    • sfornarina Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 20:19
      > Czy jest mozliwy? Czy w jakis sposob swietujecie 11 listopada?

      Ja czytam o petardach, marszach i zamieszkach, i leczę się patriotyzmu w trymiga:D
    • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 20:33
      A co ma patriotyzm do swietowania 11 listopada?
      • sueellen Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 20:40
        absolutnie nic. W ogole mozna o tej dacie zapomniec.
        • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 20:51
          Ciesze sie, ze zgadzamy sie ze patriotyzmem nie ma nic wpolnego. Szkoda byloby zapomniec, ze tego dnia skonczyla sie I wojna swiatowa, w ktorej zginelo mnostwo ludzi. Rowniez szkoda, ze pseudo patriotyczne smiecie w naszym nieszczesnym kraju uzywaja tego dnia jako wymowki do zadymy. I taka jest wlasnie roznica pomiedzy Polska a UK - tutaj pamieta sie o tych, ktorzy zgineli walczac za swoj kraj, u nas - okazja, zeby napluc na politycznych oponentow. Z warcholstwa Polska z dawien dawna slynela, trzeba tradycje kontunuowac...
          • derka1 Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:03
            glasscraft napisała:

            > Ciesze sie, ze zgadzamy sie ze patriotyzmem nie ma nic wpolnego. Szkoda byloby
            > zapomniec, ze tego dnia skonczyla sie I wojna swiatowa, w ktorej zginelo mnostw
            > o ludzi. Rowniez szkoda, ze pseudo patriotyczne smiecie w naszym nieszczesnym k
            > raju uzywaja tego dnia jako wymowki do zadymy. I taka jest wlasnie roznica pomi
            > edzy Polska a UK - tutaj pamieta sie o tych, ktorzy zgineli walczac za swoj kra
            > j, u nas - okazja, zeby napluc na politycznych oponentow. Z warcholstwa Polska
            > z dawien dawna slynela, trzeba tradycje kontunuowac...


            Glass, no sorry (a wlasciwie w takim watku powinno byc zamiast sorry - przepraszam) - 11 listopada 1918 to nie tylko data zakonczenia pierwszej wojny swiatowej ale dla nas przede wszystkim data odzyskania niepodleglosci (przekazanie przez Rade Regencyjna wladzy Pilsudskiemu). No jak to swietowanie (godne!!!) tej daty nie ma nic wspolnego z patriotyzmem??? Zartujesz sobie? To najwazniejsze swieto panstwowe w roku.
            • izabelski Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:09
              zgadzam sie z derka
              dla Polakow WW1 znaczy odzyskanie nei podleglosci, chociaz Polacy byli wcielenie do armi 3 panstw to na pewno nie ma dla historii Polski takeigo kontekstu strat w ludziavch jak dla panstw E.Zachodniej
              no oczywiscie w ww2 to sie odwrocilo
              jednakowoz polecam wycieczke na cmentarze WW1 we Francji czy Belgii
            • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:09
              Nie, nie zartuje sobie. Dobrze wiem, co dla Polski ten dzien znaczyl. I wyglada na to, ze czas przeszly jest wlasciwy dla tej sytuacji. Bo to, co ogladam w wiadomosciach z patriotyzmem ma zero wspolnego. I ze swietowaniem odzyskania niepodleglosci po 123 latach.
              • gosia7813 Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:15
                Moje dzieci ucza sie takich rzeczy w polskiej szkole, a jak maja jakies pytania to oczywiscie rozmawiamy w domu na tematy roznic miedzy Polska a UK.
              • derka1 Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:22
                glasscraft napisała:

                > Nie, nie zartuje sobie. Dobrze wiem, co dla Polski ten dzien znaczyl. I wyglada
                > na to, ze czas przeszly jest wlasciwy dla tej sytuacji. Bo to, co ogladam w wi
                > adomosciach z patriotyzmem ma zero wspolnego. I ze swietowaniem odzyskania niep
                > odleglosci po 123 latach.
                >

                Mnie sie tez nie podoba to co widzialam w Wiadomosciach ale w marszach brala udzial grupa (nie wiem kilku, kilkunastotysieczna - wszystko jedno) a w Polsce mieszka ok.38 milionow ludzi (prosze mnie poprawic jesli sie myle, strzelam troche). Ta zbiorowa odpowiedzialnosc zaczyna mi juz bokiem wychodzic. Przy takim zalozeniu to rzeczywiscie zyjmy nadal w przeswiadczeniu, ze KAZDY Polak to "zasilkowicz", alkocholik i cwaniak.

                W mediach najlepiej sprzedaje sie sensacja. Pewnie, ze szkoda, ze wiecej czasu nie poswiecono relacjom prawdziwie patrotycznych marszow i wydarzen - a ze takie mialy miejsce nie mam watpliwosci.
                • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:28
                  Mam nadzieje, ze mialy i ze ktos jeszcze pamieta, o co chodzi i o za co ci ludzie zgineli. Tylko dopoki chlam bedzie w imie wszystkich Polakow-"patriotow" nawolywal do chlamowania i dopoki bedzie to sluzyc interesom szeroko pojetych politykow, ktorzy dzieku temu oszalalemu prymitywnemu chlamowi beda sobie wlasne interesy zalatwiac, taki patriotyzm bedzie sobie mozna w cztery litery wsadzic.
    • plain-vanilla Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 20:51
      Nie wierze, ze patriotyzm jest mozliwy u dzieci urodzonych za granicami Polski. Uczyc historii bede i juz teraz z moim 4.5 latkiem rozmawiam o niej. Dzisiaj np. zapytal, czemu ludzie nosza lizaki na kurtkach. Wyjasnilam, ze to sa maki, dlaczego maki i co oznaczaja. On na to, czy polsckich zolnierzy tez to dotyczy i obroncow wybrzeza. Porozmawialismy sobie wiec o obroncach polskiego wybrzeza w czasie wojny.
      • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:20
        On na to, czy polsckich zolnierzy tez to dotyczy i obroncow wybrzeza. Porozmawialismy sobie wiec o obroncach polskiego wybrzeza w czasie wojny.

        Od lizakow do obroncow wybrzeza - wow. naprawde twoj 4.5-latek zadal pyatnie po polsku ''czy dotyczy to takze polskich zolnierzy i obroncow wybrzeza?''
        • plain-vanilla Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:29
          Rozmowa trwala dluzej. Zadal pytanie, czy polskich zolnierzy to tez dotyczy, po czym rzucil luzno obroncow wybrzeza? Teraz wyjasniam, ze mamy rodzine w Polsce mieszkajaca na ul. obroncow wybrzeza i jestem pewna, ze babcia wyjasniala nazwe ulicy synkowi latem, bo znajac go na pewno sie pytal. Wiec po prostu rozmowa o zolnierzach od razu mu sie skojarzyla z ulica, a stad ja pociagnelam dalej, kim byli ci obroncy, wszystko oczywiscie w skrocie. W ogole synek jest bardzo dociekliwy, ma ksiazki o kosmosie, zna wszystkie planety, ksiazke o ciele ludzkim tez, z ktorej sie uczymy o krwi, budowie kosci itp. Interesuje sie tym sam, zeby nie bylo, ze przerabiam z nim na sile jakis program.
      • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 09:03
        >Nie wierze, ze patriotyzm jest mozliwy u dzieci urodzonych za granicami Polski

        Oczywiscie, ze jest mozliwy. Patriotyzm wobec ich kraju urodzenia, ich ojczyzny.
        W ich przypadku patriotyzm w odniesieniu do Polski to absurd.
        • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 09:52
          Czemu absurd? Dziecko urodzone tutaj moze przecież czuć szczególne przywiązanie do Polski, choćby ze względu ja sentyment do pochodzenia rodzicow.
          BTW - rozmawiałam wczoraj z moja dorosła znajoma, urodzona w Niemczech z mamy Niemki i taty Marokanczyka - szkoda, ze nie nagralam, bo chętnie bym wiele z jej słów zacytowala tutaj :)
          • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 10:35
            Pewnie ze moze czuc sentyment do Polski bo tam sie mama urodzila. Tak samo moze czuc sentyment do Barbados, bo spedzilo tam super wakacje, albo do Argentyny, bo stamtad pochodzi Messi.
            Ale jego krajem Polska nie jest, i niezaleznie od tego jak bardzo matce czy ojcu takiego dziecka jest przykro i smutno z tego powodu, to dla dziecka urodzonego w UK, Polska ojczyzna nie jest. W zwiazku z tym uczucia jakie sie tworza poprzez fakt urodzenia, dorastania, dojrzewania i ksztaltowania osobowosci w danym kraju tego dziecka dotyczyc nie bedzie. Nie mozna czuc sie Polakiem z drugiej reki. Tzn. mozna, ale wlasnie tak, z opowiescie mamy, nie z wlasnego doswiadczenia czy potrzeby serca.
            Dlatego szkoda mi zawsze dzieci, ktorych rodzice emigranci, niezaleznie z jakiego kraju, na sile wmuszaja dziecku 'milosc' do Polski, Erytrei, Kolumbii, kiedy to dziecko chce po prostu byc normalnym Anglikiem (juz czekam na gromy z nieba) jak wszyscy jego rowiesnicy rowniez urodzeni w tym kraju, kibicujacy Anglii (ok, Szkocji, Walii, Brytanii, nie chodzi tutaj o te semantyke), czujacy dume przy God save the Queen, Jerusalem i Rule Britannia, a nie czujacy nic zupelnie poza blyskiem rozpoznania melodii, o, to chyba polski hymn sluchajac Mazurka Dabrowskiego.
            To upieranie sie rodzicow emigrantow, ze moje dziecko jak najbardziej bedzie czulo sie Polakiem, troche jest podobne do zarzekania sie rodzicow (niekoniecznie tych samych:)) ze moje dziecko nie bedzie gejem, nie ozeni sie z czarna, musi pojsc na studia, wezmie slub koscielny, musi ochrzcic dziecko, itp, itd. Wyobrazenia rodzicow a to co czuje dziecko. Dwa swiaty.
            • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 10:50
              Az sobie zajrzalam do madrosci swiatowej zwanej wiki :-)
              "Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz solidarności z własnym narodem i społecznością."
              Czyli dokladnie to, co napisalas. Dziecko jak najbardziej moze czuc sentyment do kraju pochodzenia rodzicow, ale chyba sam fakt znajomosci ich jezyka i to, ze lubi sie jesc pierogi :-) polskiego patrioty z niego nie czyni.
              • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 11:28
                glasscraft napisała:

                > Az sobie zajrzalam do madrosci swiatowej zwanej wiki :-)
                > "Patriotyzm oparty jest na poczuciu więzi społecznej, wspólnoty kulturowej oraz
                > solidarności z własnym narodem i społecznością."
                > Czyli dokladnie to, co napisalas. Dziecko jak najbardziej moze czuc sentyment d
                > o kraju pochodzenia rodzicow, ale chyba sam fakt znajomosci ich jezyka i to, ze
                > lubi sie jesc pierogi :-) polskiego patrioty z niego nie czyni.


                Dokladnie! Nawet sentyment musi byc wpojony przez rodzicow bo sam z siebie nie pojawi sie, bo niby skad? Chyba ze dorosle juz dziecko odwiedzi wielokrotnie kraj pochodzenia rodzicow i za cos go pokocha, samodzielnie, bez podpowiadania i narzucania. Wtedy bedzie mial do kraju sentyment, ale to tez nie bedzie patriotyzm jako taki. Ktos tutaj napisal w tym watku, ze ich czteroletnie dziecko pasjonuje sie tematyka 'obroncow wybrzeza'. To dopiero bedzie patriota wychowany na jakiejs specjalnej diecie????
                • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 11:30
                  Sentyment moze pojawic sie stad, ze bywamy w Polsce, bo tam mieszkaja dziadkowie mojej corki, z ktorymi utrzymujemy dosc intensywny kontakt. Moja corka ma w Polsce dziadka, babcie, dwie prababcie, pradziadka, dwoch wujkow, ciotke i kuzyna - i my u nich czesto bywamy, oni bywaja u nas. Stad moze sie pojawic pewne przywiazanie do Polski - nie?
                  • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 11:37
                    Oczywiscie, ze tak. Jak rowniez stad, ze opowiadasz dziecku o kraju Twojego pochodzenia, kultywujesz tradycje, o ktorych napisalas w poprzednim poscie itp itd. Ale czy to znaczy, ze dziecko automatycznie bedzie polska patriotka? Ze dla Polski i dla dobra Polakow poswiecilaby zycie? Nie powiem, ze nie, bo ani ja ani Ty tego nie wiemy, a sama zainteresowana jest jeszcze troche za mloda, zeby decydowac, czy w szeregac z bronia w reku by stanela :-), ale dla mnie to nie jest automat bez wzgledu na to, co rodzice potencjalnego patrioty chca albo nie chca.
                    • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 11:42
                      Ale to juz zalezy od Twojej wlasnej, osobistej definicji patriotyzmu :) I wydaje mi sie, ze moje dziecko jednak bedzie mialo wiekszy sentyment do Polski niz do Barbados czy do Argentyny - dla mnie posiadanie takiego 'soft spot' dla danego kraju i po prostu mocne lubienie go, mile kojarzenie, etc to juz jest partiotyzm, a przynajmniej jego poczatek :) Nie bede dziecka na bagnety wysylac ;)
                      • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 11:51
                        :-)
                  • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 11:52
                    illegal.alien napisała:

                    > Sentyment moze pojawic sie stad, ze bywamy w Polsce, bo tam mieszkaja dziadkowi
                    > e mojej corki, z ktorymi utrzymujemy dosc intensywny kontakt. Moja corka ma w P
                    > olsce dziadka, babcie, dwie prababcie, pradziadka, dwoch wujkow, ciotke i kuzyn
                    > a - i my u nich czesto bywamy, oni bywaja u nas. Stad moze sie pojawic pewne pr
                    > zywiazanie do Polski - nie?

                    Oczywiscie. Sentyment do ludzi czy miejsc w tej sytuacji bedzie bardzo naturalny i mile widziany. Czy wystarczy to aby zrobic z corki polska patriotke to tylko czas pokaze.
                    Ja mam olbrzymi sentyment do Florencji i NYC, bywam po dwa, trzy raz w roku, moje dwa ulubione miejsca na ziemi gdzie czuje sie jak w domu, lubie ludzi, kulture, jedzenie, scenerie, dokladnie wszystko. Gdybym chciala, moglabym zamieszkac tam wlasnie, ale jest to tylko SENTYMENT, w odroznieniu do PRZYWIAZANIA do Anglii.
                    • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 11:56
                      Ja mam bardzo duzy sentyment do Edynburga, do pewnej czesci Walii, do Litwy i do Wroclawia. Ale nie wiem, czy o ktoregokolwiek z tych miejsc bronilabym wlasna piersia gdyby przyszlo co do czego. Bo wlasna piersia to bronilabym chyba tylko rodziny :)
                      • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:03
                        illegal.alien napisała:

                        > Ja mam bardzo duzy sentyment do Edynburga, do pewnej czesci Walii, do Litwy i d
                        > o Wroclawia. Ale nie wiem, czy o ktoregokolwiek z tych miejsc bronilabym wlasna
                        > piersia gdyby przyszlo co do czego. Bo wlasna piersia to bronilabym chyba tylk
                        > o rodziny :)
                        No i tu trafilas w sedno sprawy! Utopijne w dzisiejszych czasach pojecie patriotyzmu rozmywa sie bardzo szybko gdy przychodzi wizja praktycznego zaangazowania. Lubisz Polske i chcesz aby twoje dziecko ja lubilo, tyle tego.
                • plain-vanilla Do steph13 12.11.12, 14:54
                  Gdzie ja napisalam, ze moj syn sie pasjonuje tematyka obroncow wybrzeza?
                  Przeczytaj moja odpowiedz dla carmity, to nie bedziesz glupot wypisywac. Moj syn jest bardzo madrym i zainteresowanym swiatem dzieckiem. Nikt mu nie musza polskosci ani zadnej specjalnej diety nie stosujemy. Chyba, ze zaraz spuscisz gromy na mnie, ze w ogole smiem z nim po polsku rozmawiac? Pewnie wszystkim rodzicom sie one naleza, ktorzy dzieci woza na zajecia dodatkowe i wmuszaja nauke gry na pianinie albo innym instrumencie.
                  W innych moich postach mozesz przeczytac moje spojrzenie na patriotyzm, polskosc itp. Ja sie za patriotke nie uwazam. Synow bede uczyc szacunku dla Polski i owszem przekazywac historie i inne fakty dotyczace Polski.
                  • steph13 Re: Od steph13 12.11.12, 15:45
                    plain-vanilla napisała:

                    > Gdzie ja napisalam, ze moj syn sie pasjonuje tematyka obroncow wybrzeza?
                    > Przeczytaj moja odpowiedz dla carmity, to nie bedziesz glupot wypisywac. Moj sy
                    > n jest bardzo madrym i zainteresowanym swiatem dzieckiem. Nikt mu nie musza pol
                    > skosci ani zadnej specjalnej diety nie stosujemy

                    vanilla, don't lose your rag! Zwyczajnie zaskoczylo mnie, ze tak male dziecko zapytuje o 'obroncow wybrzeza', a zapytanie o diete bylo zartobliwe na zasadzie 'may I have what he's having', w kontekscie When Sally Met Harry. Tut tut ...
                    • plain-vanilla Re: Od steph13 12.11.12, 15:53
                      Jakos wyszla za ostro, ta moja odpowiedz. A przy okazji nauczylam sie nowego zwrotu. Tlumaczenie z googla - 'nie trac szmate'. Szczesliwie film widzialam, wiec moge sie mentalnie odniesc do tej czesci wypowiedzi :-)


                      steph13 napisała:

                      > plain-vanilla napisała:
                      >
                      > > Gdzie ja napisalam, ze moj syn sie pasjonuje tematyka obroncow wybrzeza?
                      > > Przeczytaj moja odpowiedz dla carmity, to nie bedziesz glupot wypisywac.
                      > Moj sy
                      > > n jest bardzo madrym i zainteresowanym swiatem dzieckiem. Nikt mu nie mus
                      > za pol
                      > > skosci ani zadnej specjalnej diety nie stosujemy
                      >
                      > vanilla, don't lose your rag! Zwyczajnie zaskoczylo mnie, ze tak male dziecko z
                      > apytuje o 'obroncow wybrzeza', a zapytanie o diete bylo zartobliwe na zasadzie
                      > 'may I have what he's having', w kontekscie When Sally Met Harry. Tut tut ...
                      • steph13 Re: Od steph13 12.11.12, 16:03
                        plain-vanilla napisała:

                        > Jakos wyszla za ostro, ta moja odpowiedz. A przy okazji nauczylam sie nowego zw
                        > rotu. Tlumaczenie z googla - 'nie trac szmate'. Szczesliwie film widzialam, wie
                        > c moge sie mentalnie odniesc do tej czesci wypowiedzi :-)
                        OK, ciesze sie, ze sie wyjasnilo, bo mialo byc zartobliwie a nie zlosliwie.
                        A na marginesie, w styczniu bylam na lunch'u w slynnym Katz's Deli w Nowym Jorku, gdzie nakrecono wlasnie ta scene z filmu. Los zrzadzil, ze dostalismy dokladnie ten sam stolik, nad ktorym wisiala plakietka upamietniajace dokladnie to miejsce, stad powiedzenie dobrze mi utkwilo.
            • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 11:28
              Widze, ze u Ciebie bez zmian - wszystko nadal jest albo czarne albo biale i trzeciej opcji nie ma ;)
              > Pewnie ze moze czuc sentyment do Polski bo tam sie mama urodzila. Tak samo moze
              > czuc sentyment do Barbados, bo spedzilo tam super wakacje, albo do Argentyny,
              > bo stamtad pochodzi Messi.
              Jezeli dla Ciebie to wszystko to samo i taki sam sentyment, to nie dziwie sie, ze tej trzeciej opcji nie widzisz i nawet nie rozwazasz.

              > Ale jego krajem Polska nie jest, i niezaleznie od tego jak bardzo matce czy ojc
              > u takiego dziecka jest przykro i smutno z tego powodu, to dla dziecka urodzoneg
              > o w UK, Polska ojczyzna nie jest.

              Bo? Bo aniaheasley tak powiedziala? Pozwol, ze kazda rodzina, kazde dziecko, a potem kazdy dorosly bedzie sam decydowal, czy Polska jest jego krajem, czy nie.

              > Dlatego szkoda mi zawsze dzieci, ktorych rodzice emigranci, niezaleznie z jakie
              > go kraju, na sile wmuszaja dziecku 'milosc' do Polski, Erytrei, Kolumbii, kiedy
              > to dziecko chce po prostu byc normalnym Anglikiem (juz czekam na gromy z nieba
              > ) jak wszyscy jego rowiesnicy rowniez urodzeni w tym kraju, kibicujacy Anglii (
              > ok, Szkocji, Walii, Brytanii, nie chodzi tutaj o te semantyke), czujacy dume pr
              > zy God save the Queen, Jerusalem i Rule Britannia, a nie czujacy nic zupelnie p
              > oza blyskiem rozpoznania melodii, o, to chyba polski hymn sluchajac Mazurka Dab
              > rowskiego.

              ale kto mowi o wmuszaniu? Nikt nic na sile nie robi. Poza tym ja moge to rownie latwo odwrocic i powiedziec, ze szkoda mi malych Etiopczykow, Polakow i Kolumbijczykow, z ktorych rodzice na sile robia Anglikow, mimo, ze nimi nie sa z definicji.

              > To upieranie sie rodzicow emigrantow, ze moje dziecko jak najbardziej bedzie cz
              > ulo sie Polakiem, troche jest podobne do zarzekania sie rodzicow (niekoniecznie
              > tych samych:)) ze moje dziecko nie bedzie gejem, nie ozeni sie z czarna, musi
              > pojsc na studia, wezmie slub koscielny, musi ochrzcic dziecko, itp, itd. Wyobra
              > zenia rodzicow a to co czuje dziecko. Dwa swiaty.

              A kto sie zarzeka? I znowu - mozna obrocic w druga strone. Bo zdaje sie, ze duzo rodzicow rowniez sie zarzeka, ze ich dzieci to beda male Angielki i Anglicy, nie ma innej opcji. A potem zdziwko.

              Swoja droga, polecam:
              www.drmariaroot.com/doc/BillOfRights.pdf
              Ze szczegolnym przypomnieniem, ze to dziala we wszystkie strony - i tak, jak Mia moze sie kiedys wypiac na mnie i na moja polskosc, tak czyjes inne dzieci moga sie wypiac na angielskosc i zdecydowac, ze one jednak sa Polakami i mowic o tym z duma.

              I jeszcze inna swoja droga ;) Ja po ojcu jestem w 1/8 Litwinka. Nie mowie po litewsku, na Litwie bylam raz. Ale sa tradycje, ktore we mnie tata zaszczepil, ktorych w zyciu bym nie porzucila i mam zamiar przekazac dalej - nie jest to jakas wielka sprawa, bo chodzi glownie o jedzenie, ktore jemy na Wigilie i na Wielkanoc, ale przetrwalo tyle pokolen w mojej rodzinie, to i ta polskosc jedno pokolenie chyba przetrwa ;) Mysle, ze wiele pomaga tutaj fakt, ze zarowno ja, jak i tato mlodej czujemy sie komfortowo z naszym pochodzeniem i w niczym nam ono nie przeszkadza - nie bedziemy go Mii przez nos wpychac, ale tez i nie widze powodu, zeby nagle udawac, ze jestesmy Anglikami i robic rzeczy 'po angielsku'. Nadal np. obchodzimy Mikolajki (te 6. grudnia) i jemy kolacje wigilijna - nie jako przejawy wielkiego partyjotyzmu, ale jako sprawe naturalna - tak sie u nas w domu robi i juz. Tak samo jak je sie potrawy z kuchni afrykanskiej i je sie je reka, bo taka tam jest tradycja.
              • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:00
                > z ktorych rodzice na sile robia Anglikow, mimo, ze nimi nie sa z definicji

                Zalezy jakiej uzywasz definicji. Byl tu dosc niedawno burzliwy watek o przynaleznosci narodowej, national identity, cytowane byly defnicje, i wyszlo na to ze jednak bedac urodzone i mieszkajace w Anglii, mowiace po angielsku i praktykujace angielskiej zwyczaje i tradycje moga sie nazywac Anglikami.

                Ja niczego nie robie na sile, po prostu daje moim dzieciom byc tym kim sa, nie wymagajac od nich poczucia przynaleznosci do kraju ktory jest dla nich krajem, z ktorego 20 kilka lat temu przyjechala ich matka, i ktory ma beznadziejna druzyne pilkarska. Ich tozsamosc narodowa ksztaltuje sie codziennie, od dnia urodzenia poprzez mieszkanie i udzial w zyciu ich kraju - Anglii. Upieranie sie ze oni sa Polakami i do Polski maja czuc jakies wzniosle uczucia to dla mnie absurd.

                >obchodzimy Mikolajki (te 6. grudnia) i jemy kolacje wigilijna - nie jako
                > przejawy wielkiego partyjotyzmu, ale jako sprawe naturalna

                No widzisz, a dla mnie obchodzenie Mikolajek 6 grudnia nie jest sprawa naturalna i w domu nie obchodzimy. Chodzimy czasami na imprezy mikolajkowe, ale to ze wzgledow towarzyskich. Moje dzieci nie wiedza ze Mikolaj juz na poczatku miesiaca zaczyna prace bo w kraju w ich kraju, w kraju gdzie mieszkamy, nie ma takiej tradycji, Tak samo jak nie obchodzimy dnia dziecka, wszystich swietych, 3 maja, 15 sierpnia, polskiego dnia matki (tzn. w moim domu z dziecmi nie obchodzimy, ja do mojej mamy dzwonie w maju bo ona tego oczekuje, mieszkajac w Polsce).
                • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:08
                  > Ja niczego nie robie na sile, po prostu daje moim dzieciom byc tym kim sa, nie
                  > wymagajac od nich poczucia przynaleznosci do kraju ktory jest dla nich krajem,
                  > z ktorego 20 kilka lat temu przyjechala ich matka, i ktory ma beznadziejna druz
                  > yne pilkarska. Ich tozsamosc narodowa ksztaltuje sie codziennie, od dnia urodze
                  > nia poprzez mieszkanie i udzial w zyciu ich kraju - Anglii. Upieranie sie ze on
                  > i sa Polakami i do Polski maja czuc jakies wzniosle uczucia to dla mnie absurd.

                  Dla mnie absurdem jest totalne zaprzeczanie ich polskosci i czesto zastanawiam sie, kogo Ty tak usilnie probujesz przekonac o angielskosci swoich dzieci - bo wkladasz w to duzo energii i wysilku :)


                  > No widzisz, a dla mnie obchodzenie Mikolajek 6 grudnia nie jest sprawa naturaln
                  > a i w domu nie obchodzimy. Chodzimy czasami na imprezy mikolajkowe, ale to ze w
                  > zgledow towarzyskich. Moje dzieci nie wiedza ze Mikolaj juz na poczatku miesiac
                  > a zaczyna prace bo w kraju w ich kraju, w kraju gdzie mieszkamy, nie ma takiej
                  > tradycji, Tak samo jak nie obchodzimy dnia dziecka, wszystich swietych, 3 maja
                  > , 15 sierpnia, polskiego dnia matki (tzn. w moim domu z dziecmi nie obchodzimy,
                  > ja do mojej mamy dzwonie w maju bo ona tego oczekuje, mieszkajac w Polsce).

                  A my obchodzimy Dzien Dziecka - Wszystkich Swietych nie, bo nie mamy tu grobow do odwiedzenia (dzieki Bogu), 3. maja tez nie, bo nie wiem jak bysmy je mieli 'obejsc'? Dzien Matki obchodzimy tutejszy, ale obchodzimy, dzien ojca tez tutejszy.
                  Dla mnie dziwne jest kompletne porzucenie wszystkich tych malych tradycji i zwyczajow tylko dlatego, ze nie mieszka sie w Polsce - ja je bardzo cieplo wspominam i mam nadzieje, ze Mia tez bedzie kiedys wspominac jak rano, 6. grudnia znajdowala pod poduszka maly prezencik. Mam kolezanke Holenderke (u nich tez sie 6. grudnia swietuje malym prezentem), dla niej tez bylo to normalne, ze tego dnia znajduje sie maly prezencik - rodzice nawet jej cos przysylali do internatu, mimo, ze od lat mieszkali w UK. Dziwi mnie i nie rozumiem tego pedu do porzucania pewnych tradycji, mimo, ze sie z nimi wzrastalo cale zycie. Ja je lubie i nie widze powodu, zeby ich nie kontynuowac w UK.
                  • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:12
                    > Dla mnie absurdem jest totalne zaprzeczanie ich polskosci i czesto zastanawiam
                    > sie, kogo Ty tak usilnie probujesz przekonac o angielskosci swoich dzieci - bo
                    > wkladasz w to duzo energii i wysilku :)

                    He he he, dobre. Ja wlasnie nic nie robie, stoje z boku i patrze na naturalny bieg wydarzen.
                    Nie wkladam w to ani energii ani tym bardziej wysilku. A to ze ich ucze historii i tradycji ich kraju (Anglii) to przychodzi u mnie tak samo naturalnie, tak jak u Ciebie Mikolajki :)
                    __
                    Ania's Poland
                    • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:19
                      No na forum juz w kolejnym watku, kolejny raz piszesz o angielskosci swoich dzieci, podkreslajac trzy razy, ze ich kraj to Anglia, zeby komus czasem nie umknelo.
                      • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:27
                        Tak samo jak inni pisza rownie wielokrotnie, ze ich dzieci sa Polakami i ich (dzieci) kraj to Polska. Wsrod nich Ty. Czy ja sie czepiam, ze podkreslasz to przy kazdej okazji pomimo, ze wedlug mnie to nie prawda, czy ja Ci to wypominam?
                        • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:30
                          Chyba nie czytasz tego, co ja pisze :) Nie napisalam, ze krajem Mii jest Polska.
                          • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:33
                            Czyli co, znaczy sie zgadzamy sie?? Ze krajem Mii jest Anglia? Alleluja.
                            • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:38
                              A czy ja musze okreslac dokladnie ktory kraj jest 'krajem Mii'? Na razie moje dziecko jest za male, zeby sie w tej sprawie okreslic. Jest bezpanstwowcem. Jezdzi po Europie na polskim dowodzie osobistym, o angielski paszport sie staramy - i dla UKBA ta sprawa nie jest tak jasna i oczywista jak dla Ciebie.
                              • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:51
                                No myslalam, ze dla Ciebie sprawa przynaleznosci panstwowej/narodowej wlasnego dziecka to nie jest jakis skomplikowany temat. Ale widze, ze jest, moj blad. Ja co do swoich dzieci nie mam takich problemow, fakt ze sa starsze, ale sytuacja ich tozsamosci jest czysta, ale nie wspominalam o tym, bo o ile pamietam, to bardzo sie zloscisz, kiedykolwiek ktos Ci pisze ze Twoje dziecko jest do czegos tam za male, zebys mogla sie wypowiadac. A tymczasem w tym watku sama przyznajesz, ze jest za male.
                                • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:58
                                  ania, naprawde, zacznij czytac moje posty :) Moje dziecko nie jest za male, zebym JA mogla powiedziec, jakie JA mam odczucia co do jej tozsamosci. Ale to jest wlasnie to - MOJE odczucia. A pytanie bylo o kraj MII - chcesz, moge ja zapytac, ale bardzo watpie, czy zrozumie pytanie, bo mimo swojej inteligencji, ma tylko dwa lata i moze tego nie pojac. Podejrzewam, ze przez kolejna kilkanascie-dwadziescia kilka nie uksztaltuje sobie dokladnej odpowiedzi na to pytanie.
                                  Jezeli chcesz znac MOJA opinie w tym temacie, czyli co ja widze jako jej przynaleznosc panstwowa, to ja widze moje dziecko jako Brytyjke polskiego i zimbabwejskiego pochodzenia - z tym, ze jezeli przeprowadzimy sie w przeciagu najblizszych 3-4-5 lat, to sa duze szanse, ze z tej brytyjskosci niewiele zostanie - bo i skad? Dlatego uwazam, ze jej polskosc i zimbabwejskosc sa NA RAZIE wazniejsze - bo pochodzenia polskiego i zimbabwejskiego ona bedzie zawsze. A gdybysmy sie jutro przeprowadzili do Niemiec, to nagle sie okazuje, ze Mia przestaje byc Brytyjka?
                                  Nie mowie o Mii, ze jest pol czyms tam, a pol czyms innym - dla mnie ona jest Polka i Zimbabwejka, mieszkajaca w UK. Jezeli tu bedzie dorastac, to bedzie Brytyjka, jezeli sie przeprowadzimy, to bedzie tylko urodzona w Wielkiej Brytanii.
                                  • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:05
                                    No czyli jednak: Mia jest za mala, czyli poczekaj pare lat, wtedy pogadamy :)
                                    Tylko mialam wrazenie, ze wlasnie takie odpowiedzi dzialaja na Ciebie jak plachta na byka.
                                    Zakladajac, ze nadal bedziecie mieszkac w Essex, to bardzo bym chciala uslyszec jak Mia mowi za lat 5 na przyklad, ze jest British. Nie powie, ze jest British tylko English. No ale to oczywiscie wyjdzie w praniu, wiem ze nie uwierzysz mi na slowo.
                                    A swoja droga jezeli za 20 lat nadal nie bedzie potrafila okreslic swojej tozsamosci, to mozesz wtedy zaczac powatpiewac w te jej inteligencje.
                                    • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:18
                                      Oczywiscie. Bo Ty to wiesz na 100% i na bank i na pewno.
                                      Coz, widzisz, ja mam lat 27 prawie i nadal nie zawsze wszystko o sobie wiem i nie uwazam, ze mam do konca uksztaltowana tozsamosc. Widocznie glupia jestem, tylko dobrze sie maskuje (albo moze wcale nie?).
                                      • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:22
                                        Fakt, ze masz 27 lat (prawie) wiele tlumaczy, moze nawet wszystko :)
                                        • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:27
                                          Tak, tak. Mloda jestem i glupia i nie powinnam sie w ogole odzywac, bo co ja moge wiedziec. Za 10 lat nadal bede miala *tylko* 37 lat, a za 20 *tylko* 47.
                                          Zawsze mozesz mnie zignorowac, skoro uwazasz, ze moje opinie sa nicniewarte, bo jestem za mloda.
                                          • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:37
                                            Nie, no dlaczego mam Cie ignorowac. Ja na przyklad uwielbiam dyskutowac z moim synem, im powazniejszy temat tym lepiej. W sumie od wczoraj jest on nawet 'dorosly'.

                                            Jak to lecialo, taka porada dla nastolatka: go and solve the world piece issue. Do it now, when you still know everything :)

                                            To co, konczymy na razie? Do nastepnego?
                                            • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:38
                                              peace mialo byc
                                            • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:48
                                              Roznica, o ktorej zdajesz sie zapominac, jest taka, ze ja nie jestem Twoja corka. Szkoda, ze nie potrafisz w dyskusji potraktowac mnie jako osoby rownej sobie - to mnie bardzo skutecznie zniecheca do zabierania glosu.

                                              Swoja droga - zadnego Anglika nigdy nie zdziwilo, ze jako Polka obchodze Swieta 'po polsku'.
                                              Druga swoja droga - milion razy slyszalam w swoim zyciu 'zobaczymy za 5/10/15/20 lat/jak urodzisz dziecko/jak pojdziesz do pracy/jak studia skonczysz/jak COS' - no i jakos nie widze. Nic wielkiego nie nastapilo, nie doznalam olsnienia, nie zmienilam swoich pogladow o 180 stopni, nie doznalam wielkiej porazki/sukcesu. Nie nastapilo nic spektakularnego. Takze z tym 'zobaczymy' bylabym bardzo ostrozna.
                                              • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:05
                                                Nasz wplyw na dzieci zmniejsza sie wraz z ich dorastaniem, ty na twoje zycie bedziesz miala wplyw zawsze, albo prawie zawsze. Najwiekszy wplyw na nasze poglady czy ich zmiany ma doswiadczenie. W twoim zyciu nic spektakularnego sie nie wydarzylo stad i w pogladach nic sie nie zmienilo. Zycie przed toba;)
                                              • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:16
                                                Szkoda, ze nie potrafisz w dyskusji potraktowac mnie jako osoby rownej sobie
                                                > - to mnie bardzo skutecznie zniecheca do zabierania glosu.

                                                No patrz, ja mam dokladnie to samo odczucie :)
                                                Nie traktuje Cie jak corki, to taka dygresja byla, tak mi sie skojarzylo, bo zblizona wiekowo jestes do mojego syna o wiele bardziej niz do mnie...
                                                No i styl prowadzenia dyskusji mlodej osoby. Co nie jest krytyka, wiec sie nie najezaj.
                                        • yumemi Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 22:08
                                          aniaheasley napisała:

                                          > Fakt, ze masz 27 lat (prawie) wiele tlumaczy, moze nawet wszystko :)

                                          A co ma wiek do tego?

                                          Co zrobisz Aniu jesli Twoje dzieci jako dorosli zechca zamieszkac w Polsce?
                                          • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 22:37
                                            To samo, co zrobie jezeli beda chcieli zamieszkac na Filipinach, w Austrii albo w Brazylii, pomoge im w przeprowadzce :)
                                  • lucasa Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 15:45
                                    Ale ciekawy watek mnie ominal!
                                    Jezeli chodzi o sam patriotyzm (od poczatku watku) to wydaje mi sie, ze w dzisiejszych czasach ciezko go przelozyc na "przelanie krwi za ojczyzne" bo to nie te czasy, gdzie albo bierze sie bron do reki albo zapisuje do partyznatki. Ja osobiscie jestem bardzo szczesliwa, ze nie ma powszechnego obowiazku sluzby wojskowej i moga sie za to zabierac ci, ktorzy maja placone. I tak jak illegal z banetem w reku moglabym stanac tylko w obronie rodziny. W dzisiejszych czasach wg. mnie patriotyzm bardziej przejawia sie tym czy sie orientujemy w sytuacji politczynej, czy przejmujemy sie tym, co sie dzieje w danym kraju, czy chodzimy na wybory. Lokalnie - czy uczestniczymy w inicjatywach lokalnych (jak sprzatanie dzielnicy, sadzenie kwiatkow, drzewek itd), wiemy kto jest lokalnym policjantem, councillor, czy MP, czy uczymy dzieci recyclingu i wrazliwosci na to co sie dzieje dookola, nie tylko w swojej rodzinie.

                                    A gdzie sa inni brytyjscy patrioci oprocz Ani i Steph? W tym watku dyskutuje tylko kilka osob, a te osoby z sasiedniego watku, ktore tak wychwalaly angielska pro-rodzinnosc i rozdawnictwo domkow z ogrodkiem i benefitow jakos nie widac aby palaly patriotyzmem czy miloscia do nowej ojczyzny. Co wiecej (biorac pod uwage, ze wsrod naszych polskich znajomych tylko my nie mamy polskiej tv) to mozna spokojnie zalozyc, ze wiedza kto wygral polskiego idola (czy jakia tam teraz leci kalka w polskiej tv) a nie wiedza co sie dzieje w ang polityce.


                                    illegal.alien napisała:
                                    > Jezeli chcesz znac MOJA opinie w tym temacie, czyli co ja widze jako jej przyna
                                    > leznosc panstwowa, to ja widze moje dziecko jako Brytyjke polskiego i zimbabwej
                                    > skiego pochodzenia - z tym, ze jezeli przeprowadzimy sie w przeciagu najblizszy
                                    > ch 3-4-5 lat, to sa duze szanse, ze z tej brytyjskosci niewiele zostanie - bo i
                                    > skad? Dlatego uwazam, ze jej polskosc i zimbabwejskosc sa NA RAZIE wazniejsze
                                    > - bo pochodzenia polskiego i zimbabwejskiego ona bedzie zawsze. A gdybysmy sie
                                    > jutro przeprowadzili do Niemiec, to nagle sie okazuje, ze Mia przestaje byc Bry
                                    > tyjka?
                                    > Nie mowie o Mii, ze jest pol czyms tam, a pol czyms innym - dla mnie ona jest P
                                    > olka i Zimbabwejka, mieszkajaca w UK. Jezeli tu bedzie dorastac, to bedzie Bryt
                                    > yjka, jezeli sie przeprowadzimy, to bedzie tylko urodzona w Wielkiej Brytanii.

                                    Ja mam na ten temat dokladnie takie samo zdanie jak Illegal. Nie tak dawno zastanawialam sie nad mozliwoscia pracy meza we Francji i gdybysmy tam zostali dluzej (np przez cala edukacje dzieci) to tez nie sadze aby po takiej przygodzie duzo zostalo z ich "brytyjskosci" (no, oprocz moze indyka w pierwszy dzien swiat, ale akurat to lubimy niezaleznie od jakichs uczuc patriotycznych...). Brytyjskosc uksztaltuje sie, gdy beda tutaj mieszkac kilkanascie/dziesiat lat. Teraz to przejmua to, co dla rodzicow jest wazne, bez wzgledu na to, czy jest to Halloween czy Wigilia.
                                    Ania, traktujesz z gory wypowiedzi Illegal (jak masz problem z wiekiem to po co w ogole dyskutujesz z mlodszymi - dla sportu?), i piszesz z punktu widzenia matki 16-latka, ktory jest juz uksztaltowany (no, prawie :)), planujacy studia i zycie tutaj. Gdybys tymczasem jutro wyjechala z rodzina do kraju ojca dzieci, to nadal bys pielegnowala tradycje brytyjskie u dziewczynek, i w wieku nastu-lat nadal by twierdzily, ze sa Angielkami? Czy zaczelibyscie pracowac nad patriotyzmem do kraju X?

                                    Ja generalnie uwazam, ze zycie pierwszego i drugiego pokolenia emigrantow nie jest latwe. Moga ile chca nazywac sie Anglikami/ czy Brytyjczykami i tak nikogo to nie obchodzi. U nas w pracy jest mnostwo Wlochow, ktorzy sie tutaj urodzili (po wielkiej fali emigracyjnej ich rodzicow w latach 50tych), i mimo, ze tutaj sie urodzili, chodzili do szkol i uniwersytetow itd nikt o nich nie mowi i nie mysli "Anglicy". Wreczy by bylo smieszne gdyby przy tym sie upierali. Ich dzieci (czyli juz 3 pokolenie) czesto bardzo slabo lub wcale nie mowia po wlosku, ale chodza do wloskiego kosciola, wywieszaja wloskie flagi gdy gra footbol druzyna z Wloch, wlacza u utrzymanie u nas wloskiego konsulatu itd. Ani im nie potrzebne jest nazywanie sie brytyjczykami, ani nikt ich tak nie okresli (tak, paszport maja brytyjski, ale mowie tutaj o potocznym uzyciu tego slowa). Wiec dlaczego tak zalezy na tym Matkom Polkom?

                                    Moj maz (50% Anglik) skonczyl tutaj liceum i studia i cala kariere zawodowa przepracowal w UK, a zdaza sie do tej pory, ze ktos (z Anglikow, tych prawdziwych :)) - pyta sie go skad pochodzi... Znowu - moze uwazac sie za kogo chce, a i tak bedzie postrzegany jako nie-rdzenny.

                                    Ania, piszesz do Illegal, ze za kilka lat jej corka powie, ze jest Angielka... Ile jest kilka? Moja corka ma 9 lat, i gdyby w szkole powiedziala, ze jest Angielka to chyba i polska i angielska czesc klasy by ja wysmiala... Za kilkanascie - moze. A to pewnie i tak w srodowisku, ktore nie bedzie znac jej pochodzenia...
                                    A Twoje corki, gdy beda w PL na wakacjach to uda im sie przekonac swoje polskie kuzynki, ze one sa Angielkami (tzn juz sie urodzily, czy w pewnym momencie sie staly?)... (no, moze tak, nie zakladam z gory, ze nie, tylko pytam)...

                                    A
                                    • jaleo Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 16:07
                                      lucasa napisała:

                                      > Ja generalnie uwazam, ze zycie pierwszego i drugiego pokolenia emigrantow nie j
                                      > est latwe. Moga ile chca nazywac sie Anglikami/ czy Brytyjczykami i tak nikogo
                                      > to nie obchodzi. U nas w pracy jest mnostwo Wlochow, ktorzy sie tutaj urodzili
                                      > (po wielkiej fali emigracyjnej ich rodzicow w latach 50tych), i mimo, ze tutaj
                                      > sie urodzili, chodzili do szkol i uniwersytetow itd nikt o nich nie mowi i nie
                                      > mysli "Anglicy". Wreczy by bylo smieszne gdyby przy tym sie upierali.

                                      No nie wiem, jak jest u Ciebie w pracy, ale ja mam zupelnie inne obserwacje. W moim rejonie jest np sporo Polakow drugiego lub trzeciego pokolenia, bo niedaleko byl w czasie wojny i zaraz po niej oboz przesiedlenczy polskiej armii i polskich rodzin (jeden z najwiekszych w UK). Polskie imiona i nazwiska przewijaja sie bardzo czesto, np idziesz do banku i Cie obsluguje pani Zofia Nowicka w wieku ok 50 lat (drugie pokolenie) i do glowy nie przyszloby nikomu myslec o tej pani w jakichkolwiek innych kategoriach niz jak o Brytyjce. Nie mowiac juz o dzieciach z mieszanych rodzicow, gdzie np tylko ojciec byl Polakiem.
                                      U mnie w pracy pracuje dziewczyna o bardzo polskim (wrecz karkolomnym do wymowienia) nazwiskiem, ona jest trzecie pokolenie (po dziadkach z tego wlasnie obozu) i jedyne, co ktokolwiek komentuje, to jej nazwisko, na ktorym sobie wszyscy lamia jezyki. Jak tu pracuje kilkanascie lat, to nikt nigdy ja z Poska nie laczyl i gdyby ktos w ogole nawet zasugerowal, ze ona nie jest British, to by sie chyba wszyscy popukali w glowe.
                                      W UK mieszka miliony ludzi, ktorzy sa pierwszym, drugim lub trzecim pokoleniem emigrantow, z obu lub jednego rodzica, i naprawde poza popaprancami z BNP (oraz najwidoczniej ludzmi z Twojej pracy ;-) nikt by ich nie podejrzewal o bycie czymkolwiek innym niz Brytyjczykami, jesli oni sami by sie nimi czuli. Bo jak sie sami nie czuja "tutejsi" to co innego.
                                      • lucasa Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 17:23
                                        jaleo napisała:

                                        > W UK mieszka miliony ludzi, ktorzy sa pierwszym, drugim lub trzecim pokoleniem
                                        > emigrantow, z obu lub jednego rodzica, i naprawde poza popaprancami z BNP (oraz
                                        > najwidoczniej ludzmi z Twojej pracy ;-) nikt by ich nie podejrzewal o bycie cz
                                        > ymkolwiek innym niz Brytyjczykami, jesli oni sami by sie nimi czuli. Bo jak si
                                        > e sami nie czuja "tutejsi" to co innego.

                                        W pracy, nie tak, zeby ktos podkreslal czy ocenial. Jakos to jest oczywiste. Jeden z ulubionych Wlochow, z ktorymi fajnie sie zartuje, czasami komentujac jakas sytuacje lokalna sam powie "bloody foreigners"... wlasnie z mrugnieciem okiem, bo on moze tak mowic, bo wie, ze tez sie do nich zalicza...
                                        U nas w miescie moze jest specyficzna sytuacja, bo sa duze grupy emigrantow z Wloch, Indii i Pakistanu, a teraz tez Polski. Z jednej strony widac ich angazacje w lokalne festivale i przesiewziecia, ale z drugiej strony te narodowosci sa widoczne wlasnie przez tozsamosc narodowa (jezeli to ma sens co pisze).
                                        A
                                      • almamag Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 20:06
                                        jaleo u mnie jest dokladnie tak samo, moze i ta sam okolica, albo inny oboz dla zonierzy, ale nazwisk poslikch na peczki
                                        w jednym z miejsc w ktorym mieszkalismy wszyscy na pietrze mieli polskie nazwiska, tylko my mowilismy po polsku
                                        jak bym ktorejs z sasiadek powiedziala, ze nie jest Angielka to by zwatpily w stan mojego umyslu (jedna z drugiego, druga z trzeciego pokolenia)
                                        • jaleo Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 20:27
                                          Almamag, ja az sie zaczelam zastanawiac, gdzie Lucasa pracuje (w BNP National HQ?) i gdzie jej corka chodzi do szkoly (w jakims rasitowskiej enklawie??) gdzie ludzie sie smieja (!?!), jak ktos z wlosko brzmiacym nazwiskiem, urodzony tutaj z trzeciego pokolenia, okresli sie jako Brytyjczyk?
                                          • jaleo I jeszcze... 12.11.12, 20:42
                                            Pewnie pare z Was pamieta mojego szwagra, co to w TV wystepowal ;-) On tez trzecie pokolenie, ale imie i nazwisko ma polskie jak najbardziej. Jak wystepowal w TV, to go przedstawili jako "Polish businessman" bo tak bylo ciekawiej i bardziej w pamiec zapadalo. I potem wszyscy znajomi i klienci sie z niego podsmiewali, ze sie nagle stal Polish - bo w ich swiadomosci byl zawsze tylko i wylacznie Brytyjczykiem urodzonym w RPA - mimo polskiego nazwiska i emigracyjnych korzeni. To tyle jesli chodzi o postrzeganie dzieci emigrantow jako "tutejszych" lub nie.
                                          • lucasa Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 23:07
                                            jaleo napisała:

                                            > Almamag, ja az sie zaczelam zastanawiac, gdzie Lucasa pracuje (w BNP National H
                                            > Q?) i gdzie jej corka chodzi do szkoly (w jakims rasitowskiej enklawie??)

                                            Moze w miejscu gdzie ludzie nie wstydza sie swoich korzeni, i maja troche dluzsza pamiec... A szkola faktycznie nie jest na tyle poprawna politycznie aby Brytyjczykami nazywac nie-brytyjskie dzieci.
                                            Jaleo, do Twojej dluzszej wypowiedzi o podswiadomej (!) demagogii sie nie odniose, kiedys nie mialas (az) takich wstawek. Wydawalo mi sie, ze piszemy tutaj o swoich doswiadczeniach a z Twojej strony wycieczki osobiste zahaczajace o amatorska analize psychologiczna sa naprawde dziwne.
                                            Almamag, wierze, ze Twoja corka tak sie czuje.
                                            Moja nie - albo jeszcze nie. Ale nie zacznie sie czuc dlatego, ze jedna czy druga pani na forum powiedzialy, ze tak powinna, albo dlatego, ze 2 lata temu zbierala cukierki na Halloween...Regularnie co roku, przy obchodach sw. Patricka sa dyskusje w radiu dlaczego Brytyjczycy nie maja swojego swieta, i co w ogole stanowi o brytyjskosci. Oni nie wiedza i dyskutuja a tu prosze- polskie forum jest kwintensencja brytyjskosci...:p

                                            Illegal dala dobry przyklad na to jak nabyta brytyjskosc moze byc plynna w przy dzisiejszej mobilnosci, ale to nasze dzieci a nie dyskusje na forum zadecyduja kim sie beda czuly.
                                    • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 16:23
                                      >i piszesz z punktu widzenia matki 16-latka

                                      Lucasa, 18-latka :) moj syn wlasnie wczoraj tak patriotycznie (?!) skonczyl 18 lat.
                                      No co ja na to poradze, ze sposob dyskusji illegal przypomina mi zawzietosc mojego syna...
                                      Nie wiem co by bylo gdyby, wiem jak jest u nas.

                                      To jak Twoja 9 letnia corka o sobie mowi? Bo moja jedna tez ma 9 (do soboty, potem dycha na karku) i ani polska ani angielska czesc klasy nie wysmiewa jej kiedy mowi ze jest Angielka.

                                      Do Polski jezdzimy rzadko, z kuzynkami moje corki raczej spotykaja sie na swoim gruncie, i wtedy nie musza mowic, to widac golym okiem kim one sa, a kim nie sa.
                                      Od momentu kiedy zaczely miec swiadomosc takich rzeczy jak flaga, 'nasz kraj' i zaczely pojawiac sie w ogole w ich swiecie zwroty typu, are you English, are you German, we are English, od tego momentu stalo sie dla nich jasne ze sa Angielkami.

                                      Dziwne jest to co piszesz o drugim pokoleniu Wlochow tutaj urodzonych, ze nikt ich nie postrzega jako Anglikow. Anglicy polskiego pochodzenia z drugiego pochodzenia sa widziani wlasnie tak, jako Anglicy. I nie pisze tutaj dla odmiany o swoich dzieciach, ale o dzieciach emigrantow wojennych, majacych teraz 40-50 lat. Znam ich cale zastepy. To nie sa Polacy, to sa Anglicy polskiego pochodzenia. Z zachowania, z charakteru sposobu myslenia, jezyka, mentalnosci, czego tam jeszcze.
                                      • lucasa Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 17:18
                                        aniaheasley napisała:

                                        > >i piszesz z punktu widzenia matki 16-latka
                                        >
                                        > Lucasa, 18-latka :) moj syn wlasnie wczoraj tak patriotycznie (?!) skonczyl 18
                                        > lat.

                                        Ale numer, to juz? I Jaleo syn i Twoj juz wyrosli... "o Boze jak ten czas leci" - jakby powiedzial moj maz cytujac jego pierwszy kurs jezyka polskiego :)

                                        >
                                        > To jak Twoja 9 letnia corka o sobie mowi?

                                        Spytalam sie Karoliny i ona z usmiechem odpowiedziala, ze w sytuacji gdyby ktos ja zapytal to by powiedziala, ze jest "multicultural". Wciaz jest dumna z 1/4 krwi francuskiej, mimo, ze poza kilkoma przypadkami tradycji, sentymentem do Paryza i ukochanego chrzestnego we Francji to praktycznie na codzien nie ma z FR doczynienia...
                                        A
                                    • almamag Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 20:02
                                      lucasa moje -letnia corka powie, ze jest Angielka, ktorej rodzice pochodza z Polski i nikt jej nie wysmieje, dla jej otoczenia to jest naturalne
                                      • almamag Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 20:03
                                        zjadlo mi czesc, mialo byc osmio-letnia
                    • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:22
                      BTW - bardzo jestem ciekawa, jaka bylaby Twoja reakcja, gdyby jedno z Twoich dzieci postanowilo jechac na studia do Polski, albo na rok przed studiami, szukac swoich korzeni - ot tak, ze zwyklej ciekawosci. Czy tez byc uwazala, ze trzeba dzieciom pozwolic, zeby sie identyfikowaly, z tym, z czym chca. Bo wszystkie Twoje posty sa w moim odczuciu mniej wiecej takiej tresci 'pozwolcie dzieciom sie identyfikowac tak, jak chca, pod warunkiem, ze beda Anglikami, bo Polakami przeciez nie sa'. Wcale nie jestes mniej uparta i zamknieta na inne opcje niz ludzie, ktorzy dzieciom wciskaja milosc do Erytrei, Polski czy Kolumbii przez nos.
                      • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:32
                        Moj syn pojechal na taka 'korzenna' wycieczke w wieku 16 lat. Po egzaminach GCSE mlodziez ma bardzo dlugie wakacje, i nie bardzo mialam pomysl jak mu wakacje zorganizowac, wiec miedzy innymi ruszyl w Polske. Wrocil zachwycony, po gorach pochodzil, po jeziorze poplywal, Gdansk zobaczyl i Oswiecim, kuzynostwo lepiej poznal, odwiedzil tez prawie wszystkie nianie ktore sie kiedys nim opiekowaly i mieszkaly z nami, jak do mnie dzwonil stamtad, to wtracal po polsku 'nie mam zasiegu' i bardzo mu sie spodobaly pewne mlodziezowe zwroty polskie, kiedy wrocil mowil, ze w lodzkiej Manufakturze moglby co wieczor sie bawic, itp, itd.
                        Ale nie stal sie przez to Polakiem :)
                      • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:41
                        illegal.alien napisała:

                        > BTW - bardzo jestem ciekawa, jaka bylaby Twoja reakcja, gdyby jedno z Twoich dz
                        > ieci postanowilo jechac na studia do Polski, albo na rok przed studiami, szukac
                        > swoich korzeni - ot tak, ze zwyklej ciekawosci. Czy tez byc uwazala, ze trzeba
                        > dzieciom pozwolic, zeby sie identyfikowaly, z tym, z czym chca.

                        Wiem ze pytanie nie do mnie, ale ciekawe. Na pewno nie zabranialabym takiego wyjazdu rozpoznawczego, chociaz z praktycznych wzgledow, odmawialabym od studiow w Polsce, bo renoma i przydatnosc jednak nie taka sama. Nota bene, w tym roku corka jechala na 2 tygodnie zwiedzac kraje bylej Jugoslawii. Zapytalam, dlaczego nie wskocza na pare dni do Polski, gdzie byla raz w wieku lat 4. Powiedziala, ze jej partner byl tam w trakcie gap year i stwierdzil ze to 'just a country in Europe, of no special interest'. Moze kiedys zechce pojechac, jak nie to tez dobrze.
                    • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:30
                      aniaheasley napisała:

                      > He he he, dobre. Ja wlasnie nic nie robie, stoje z boku i patrze na naturalny b
                      > ieg wydarzen.
                      > Nie wkladam w to ani energii ani tym bardziej wysilku. A to ze ich ucze histori
                      > i i tradycji ich kraju (Anglii) to przychodzi u mnie tak samo naturalnie, tak j
                      > ak u Ciebie Mikolajki :)

                      Dokladnie moje podejscie. Mikolajki, Dozynki, Wianki, Dzien Dziecka, Dzien Kobiet, swiecenie jajek, Zaduszki to wszystko bylo czescia MOJEGO wychowania, nie ma natomiast zadnego znaczenia dla moich dzieci bo w gronie ich znajomych nikt o tym nie slyszal. Albo powaznie podchodzisz do Zaduszek/Wszystkich Swietych albo wyglupiasz sie w przebraniu i celebrujesz Halloween - latwo zgadnac co dzieci wybiora. Dzieci z ciekawoscia czytaja o roznych rytualach w Polinezji czy hinduskich obyczajach religinych co nie znaczy, ze chca je koniecznie praktykowac. Poznaja swiat krok po kroku ale zyja w jednej rzeczywistosci, tej tutejszej, i na ktoryms etapie moga zdecydowac ze polskosc jest dla nich bardzo istotna lub uciazliwa i alienujaca. Trudno przewidziec. A ich patriotyzm (temat watku)pozostanie bardzo dlugo pod znakiem zapytania.
                  • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:20
                    >Dziwi mnie i nie rozumiem tego pedu do porzucania pewnych tradycji, mimo, ze sie z nimi >wzrastalo cale zycie. Ja je lubie i nie widze powodu, zeby ich nie kontynuowac w UK.

                    No widzisz, a mnie dziwi determinacja ich podtrzymywania. Zyjemy zyciem kraju, w ktorym mieszkamy, i szanujemy i wpajamy dzieciom jego tradycje. Nie widze powodu zeby oprocz calego multum tradycji tutejszych, dokladac jeszcze polskie, a moze jeszcze afrykanskie by sie z trzeciej strony przydaly do kompletu?

                    Z ich polskiego tzw. dziedzictwa moje dzieci czerpia to co wedlug mnie powinny o tym dziedzictwie wiedziec. Wiedza, ze sa polskiego pochodzenia, chodza do polskiej szkoly i tancza w polskim zespole folklorystycznym. O czym zreszta wiesz :) Ale sa i czuja sie Anglikami czy mnie sie to podoba czy nie. Mnie sie akurat podoba, o czym rowniez wiesz. Innym rodzicom sie to mogloby nie podobac, ale tego jak dziecko czuje nie da sie zmienic na zasadzie 'Juliusz Slowacki wielkim poeta byl'.
                    • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:28
                      > No widzisz, a mnie dziwi determinacja ich podtrzymywania. Zyjemy zyciem kraju,
                      > w ktorym mieszkamy, i szanujemy i wpajamy dzieciom jego tradycje. Nie widze pow
                      > odu zeby oprocz calego multum tradycji tutejszych, dokladac jeszcze polskie, a
                      > moze jeszcze afrykanskie by sie z trzeciej strony przydaly do kompletu?

                      No toz przeciez pisze, ze zimbabwejskie tradycje rowniez podtrzymujemy, jak chociazby jedzenie pewnych potraw i jedzenie ich reka. Do tego u nas w domu jedzenie na talerze nakladam ja (niezaleznie od tego, kto gotowal), bo w Zimbabwe tak jest, ze naklada kobieta. Nie widze powodow, zeby tego nie robic - oboje bylismy z tymi tradycjami wychowani, wyrastalismy z nimi i one nie zniknely z momentem przekroczenia granicy. Angielskich tradycji sie u nas w domu nie wpaja i nie pielegnuje, bo to nie sa nasze tradycje i czulabym sie sztucznie obchodzac Boze Narodzenie na przyklad 'po angielsku'. ale tak samo nie jemy na Wigilie zupy grzybowej (mimo, ze w niektorych polskich domach tak wlasnie jest), bo u nas je sie barszcz z uszkami - i nawet mieszkajac w Polsce nie bede jesc zupy grzybowej, bo moja tradycja to barszcz z uszkami, sliziki, podsyta, sledzie, salatka, sernik gotowany i karp w galarecie (z ktorego z radoscia zrezygnuje akurat, bo go nie lubie ;)). Gdybym miala na Wigilie jesc zupe grzybowa, makielki, groch z kapusta i lamance to czulabym sie jak przebieraniec, bo to nie moje tradycje - mimo, ze tez polskie. Tak samo jak nie obchodzac Wigilii w ogole czulabym sie dziwnie.
                      • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:44
                        O tych afrykanskich (ze moze jeszcze z trzeciej strony) to akurat pisalam o swojej sytuacji :)

                        No widzisz, a u nas w domu tradycje angielskie sie wpaja, a innych nie, bo dla nas nie ma to sensu, tutaj jest nasz kraj (znowu to powtarzam) moje dzieci sie ciesza na halloween od konca wrzesnia (wiem, ze to zwyczaj amerykanski, ale juz tak zasymilowany w UK, ze dzieci tutaj nie wyobrazaja sobie nie obchodzic), 5 listopada obowiazkowo idziemy na fajerwerki do parku, przypominamy przy okazji kto to byl Guy Fawkes, Boze Narodzenie obchodzimy po angielsku w sensie takim, ze prezenty 25 rano, a poprzedniego dnia wieczorem zostawiamy dla reniferow marchewki, dla Mikolaja mince pie, itp, itd.
                        • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:52
                          No coz, ja sie w drzwiach nie bede klasc i koszuli rozdzierac jak moje dziecko postanowi isc ograbic sasiadow z cukierkow w Halloween. Na fajerwerki mielismy pojsc w tym roku, ale powalilo mnie jakies chorobsko i zostalismy w domu. Tyle, ze fajerwerki bylyby dla fajerwerkow, bo sie okazalo, ze Mia uwielbia, a nie dla calej otoczki tradycyjno-obyczajowej :) Halloween pewnie trzeba by jakos objasnic, bo ni z gruchy ni z pietruchy nie mozna isc sasiadow o cukierki prosic - jakas ideologia musi byc ;) Ale Boze Narodzenie to dla mnie zawsze bedzie Wigilia i juz :)
                      • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:51
                        Tak samo jak nie obchodzac Wigilii w ogole czulabym sie dziwnie.

                        Ale sa tacy, ktorzy nie czuja sie z tym dziwnie tak samo jak sa w stanie przyjac tradycje kraju w ktorym zyja. Ty tez przejmujesz tradycje kraju z ktorego pochodzi twoj partner i uwazasz to za normalne, tak samo normalne jest dla innych przyjmowanie tradycji tutejszych a nie kultywowanie krajow z ktorych pochodza. Dla dzieci tu wychowywanych to wrecz naturalne, a ty byc moze bedziesz miala okazje sie o tym przekonac gdy dziecko podrosnie.
                        • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:04
                          carmita80 napisała:

                          > Ale sa tacy, ktorzy nie czuja sie z tym dziwnie tak samo jak sa w stanie przyja
                          > c tradycje kraju w ktorym zyja. Ty tez przejmujesz tradycje kraju z ktorego poc
                          > hodzi twoj partner i uwazasz to za normalne, tak samo normalne jest dla innych
                          > przyjmowanie tradycji tutejszych a nie kultywowanie krajow z ktorych pochodza.
                          > Dla dzieci tu wychowywanych to wrecz naturalne, a ty byc moze bedziesz miala ok
                          > azje sie o tym przekonac gdy dziecko podrosnie

                          Carmita, bardzo dobrze powiedziane. Jak logicznie usprawiedliwic olewanie tradycji kraju, w ktorym zyjemy i dzieci wychowujemy, i kurczowe trzymanie sie tradycji z krajow pochodzenia rodzicow? To czym jest dla was Anglia - chwilowa przechowalnia? Jestescie tu w tranzycie? Dlaczego boicie sie przyjac tutejsze obyczaje? Nie lepiej nauczyc dziecko, ze przy stole je sie widelcem i nozem, chociaz sa kraje gdzie palce wystarcza, ale tu gdzie zyjemy nie swiadczy to o kulturze zachowania przy stole? Czy tu chodzi o zachowanie jakiejs egzotyki? W imie czego? Zeby sie przypadkiem nie utozsamic z tymi wstretnymi Anglikami?
                          • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:07
                            Steph :-)
                            • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:11
                              aniaheasley napisała:

                              > Steph :-)

                              :)
                          • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:26
                            ale dlaczego olewanie? Ja tych tradycji nie olewam - ja sie o nich ucze, czytam o nich, obserwuje je, ale niekoniecznie uwazam, ze musze przyjmowac za swoje. Bo to nie sa moje tradycje. Ja nie jestem Angielka, ani nawet Brytyjka, wiec nie widze powodu, zeby udawac, ze jest inaczej. Mi jest z moja polskoscia dobrze i nie widze powodu, zeby to zmieniac.
                            A w Anglii tez niektore potrawy je sie rekoma (pizza, kurczak - no chyba, ze Wy wszystko jecie nozem i widelcem? sushi tez?) i tak, jak nie zamachnelabym sie nozem i widelcem na sushi, tak pewne rzeczy jem rekoma - proste? Moje dziecko bedzie wiedziec, kiedy jesc reka, a kiedy jednak nie wypada - przynajmniej taka mam nadzieje. Jedno z drugim nie stoi w sprzecznosci.
                            • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:40
                              ale dlaczego olewanie? Ja tych tradycji nie olewam - ja sie o nich ucze, czytam o nich, obserwuje je, ale niekoniecznie uwazam, ze musze przyjmowac za swoje. Bo to nie sa moje tradycje.

                              A jedzenie potraw afrykanskich palcami, czy nakladanie zawsze potraw na talerze przez kobiete to twoje tradycje? Te przyjmujesz, choc w Zimbabwe nie mieszkasz, ale o innych sie tylko uczysz, czytasz o nich i obserwujesz choc masz je wokol siebie. To jest roznica. Oczywiscie masz prawo robic co chcesz, ale inni tez i tak samo naturalne bedzie.

                              Ja nie jestem Angielka, ani nawet Brytyjka, wiec nie widze powodu, zeby udawac, ze jest inaczej. Mi jest z moja polskoscia dobrze i nie widze powodu, zeby to zmieniac.

                              A inni chca sie zasymilowac i pomimo, ze pochodza z roznych krajow chca byc British i wcale nie musza udawac, nie musza sie zmuszac, poprostu chca.

                              A w Anglii tez niektore potrawy je sie rekoma (pizza, kurczak - no chyba, ze Wy wszystko jecie nozem i widelcem? sushi tez?) i tak, jak nie zamachnelabym sie nozem i widelcem na sushi, tak pewne rzeczy jem rekoma - proste?

                              Ja indyjskie potrawy jadam z pomoca sztuccow i sa one zawsze na stole w restauracjach, pomimo, ze tradycyjnie jada sie je palcami, ale jestesmy w Anglii i tu tradycja jest inna, ale nikt nikogo nie zmusza.
                              • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:53
                                To sa tradycje moje partnera, z ktorym razem tworzymy rodzine - on troche przejal ode mnie, ja od niego. Wiadomo, ze troche z brytyjskich tradycji jest u nas w domu obecne, ale jak juz pisalam - to sie wzajemnie nie wyklucza. Dlaczego nie mozemy miec domu opartego na NASZYCH tradycjach? Wybieramy sobie to, co nam pasuje, to co lubimy - jak pisalam, ja na przyklad pielegnuje tradycje litewskie, mimo, ze we mnie krwi litwinskiej plynie tyle, co nic. Ale takie byly tradycje u mnie w domu (w Polsce) i nie widze powodu, zeby to zmieniac. Lubie te tradycje, one sa czescia mnie, z nimi bylam wychowana. Nie widze powodu, zeby sie ich pozbywac ze wzgledu na zmiane miejsca zamieszkania. Moge przyjac troche nowych obyczajow i tradycji, ale nie bede robic kompletnej zamiany.

                                > Ja indyjskie potrawy jadam z pomoca sztuccow i sa one zawsze na stole w restaur
                                > acjach, pomimo, ze tradycyjnie jada sie je palcami, ale jestesmy w Anglii i tu
                                > tradycja jest inna, ale nikt nikogo nie zmusza.

                                Ale tez i nikt nie zabrania i w wiekszosci hinduskich miejsc, gdybys zaczela jesc reka nie byloby z tego powodu zgorszenia. I ja za to ten kraj lubie :)
                                A czym jesz sushi?
                                • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:07
                                  A czym jesz sushi?

                                  Nie jem sushi, bo nie lubie.;)
                            • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:41
                              >Bo to nie sa moje tradycje. Ja nie jestem Angielka, ani nawet Brytyjka, wiec nie widze >powodu, zeby udawac, ze jest inaczej

                              Tak z czystej ciekawosci tym razem. I dlugo tak bedziesz sie wzbraniac i zapierac rekami i nogami przed przyjeciem tradycji kraju, w ktorym mieszkasz? I w imie czego?
                              • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:55
                                Ale ja sie nie zapieram rekami i nogami. Ja po prostu mam swoje tradycje i nie czuje potrzeby zamieniania ich na cos innego. W sumie w moim przypadku trudno by uznac np. takie 'trick or treat' za 'moja tradycje' jezeli zaczne to robic za rok - och, wiesz, mam taka tradycje od roku, ze na Halloween chodze z dziecmi po sasiadach' - to moze byc jakies urozmaicenie, rozrywka, czy cos, ale nie jest to moja TRADYCJA. Tradycja to nie jest cos, co sie zaczyna robic od jutra, albo sie samemu wymysla - to jest cos, co sie wynosi z domu - przynajmniej dla mnie.
                                • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:09
                                  Tradycja to jest cos co kazda rodzina moze zapoczatkowac w kazdym momencie i pod warunkiem ze sie tego bedzie pilnowac przestrzegac i szanowac to bardzo szybko staje sie tradycja. Np. moja corka opowiadala niedawno kolezance, ze 'mamy tradycje rodzinna movie night' ktora polega na ogladaniu raz w miesiacu w sobote filmu rodzinnego cala piatka, z popcornem, z przyciemnianiem okien, zawsze o 18.00. Tradycja zapoczatkowana 3-4 lata temu. Juz tradycja, czy jeszcze za mloda?
                                  Inna tradycja w naszej rodzinie jest chodzenie zawsze na Open Days artystow w naszej dzielnicy, zawsze do tych samych 20-30 (!) domow. Robimy to tez od jakichs 4, moze 5 lat.
                                  Niektore tradycje dopiero mozna zapoczatkowac kiedy stajecie sie rodzina, a z wiekiem taka tradycja dostanie brody i dostojenstwa, wazne tylko, zeby ja pielegnowac.
                                • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:13
                                  Ale ja sie nie zapieram rekami i nogami. Ja po prostu mam swoje tradycje i nie czuje potrzeby zamieniania ich na cos innego. W sumie w moim przypadku trudno by uznac np. takie 'trick or treat' za 'moja tradycje' jezeli zaczne to robic za rok - och, wiesz, mam taka tradycje od roku, ze na Halloween chodze z dziecmi po sasiadach' - to moze byc jakies urozmaicenie, rozrywka, czy cos, ale nie jest to moja TRADYCJA. Tradycja to nie jest cos, co sie zaczyna robic od jutra, albo sie samemu wymysla - to jest cos, co sie wynosi z domu - przynajmniej dla mnie.

                                  Czym jest w takim razie dla ciebie jedzenie palcami potraw z kraju pochodzenia twojego partnera? Tradycja nie stanie sie cos jesli nie zacznie sie tego robic, kultywowac. Twoja corka za rok, dwa moze bedzie chciala chodzic po domach na Halloween i jesli z nia zaczniesz chodzic i bedziesz to robic przez iles tam lat to stanie sie to tradycja.
                            • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:41
                              illegal.alien napisała:

                              > ale dlaczego olewanie? Ja tych tradycji nie olewam - ja sie o nich ucze, czytam
                              > o nich, obserwuje je, ale niekoniecznie uwazam, ze musze przyjmowac za swoje.
                              > Bo to nie sa moje tradycje.
                              Nie sa twoje, bo nie chcesz pozwolic aby twoimi sie staly w gorliwej ochronie swoich wlasnych korzeni. Twoja coreczka jest jeszcze na tyle mala, ze mozesz jej narzucic swoj wybor, ale kiedys dorosnie i bedzie myslala samodzielnie. Moze bedzie ci wdzieczna, moze nie.

                              Jedno czego nie jestem w stanie zrozumiec: dlaczego ludzie dokonuja swiadomej decyzji zamieszkania w Anglii, a pozniej bronia sie jak moga przed przyjeciem wszystkiego co tutejsze. Przeciez najlepiej/najlawtiej/najkorzystniej chyba byloby kultywowac polskie tradycje i wychowanie w Polsce czy afrykanskie w Zimbabwe? Dla mnie pachnie to zwyklym opportunism. Tu mozna miec dobra prace i przyzwoity poziom zycia wiec hey, siedzimy w Anglii. Kraj, tradycje, ludzie to tylko pusta ramka konieczna dla mojej tu egzystencji.
                              Taki gosc na dinner party, ktory przychodzi sie najesc i napic ale gospodarzy ma w nosie i nie zamierza sie z nimi przyjaznic. Brzydkie.
                              • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 13:59
                                Steph, ale wiele z angielskich zwyczajow zapewne zawita u nas w domu (wraz ze wzrastaniem naszej corki, a jak Bog da to wiekszej ilosci dzieci), bo nam to do domu przyniosa. ale to nie bedzie moja TRADYCJA. To beda angielskie zwyczaje, ktore bedziemy w naszym domu przyjmowac, czy jakos wypelniac - nie wiem jak to nazwac? Ale nie wyobrazam sobie nazwania ich tradycjami - bo tradycje maja jakas historie w danej rodzinie, sa w niej od lat. Te zwyczaje maja szanse stac sie tradycja moich dzieci, a tak naprawde to wnukow i dalej.

                                Poza tym nie odrzucam wszystkiego co tutejsze - jezdze grzecznie po lewej stronie :P Mam kupe znajomych tutejszych, mieszanych, Polakow, mniej lub bardziej egzotycznych i kazdy sobie zyje po swojemu i nikogo to nie dziwi - moje pielegnowanie polskich zwyczajow najbardziej wydaje sie przeszkadzac i dziwic Matki Polki. Jakos w zyciu nikt sie nie dziwuje :)
                                • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:22
                                  illegal.alien napisała:

                                  > Steph, ale wiele z angielskich zwyczajow zapewne zawita u nas w domu (wraz ze w
                                  > zrastaniem naszej corki, a jak Bog da to wiekszej ilosci dzieci), bo nam to do
                                  > domu przyniosa. ale to nie bedzie moja TRADYCJA.

                                  Prawda. Ale na tym etapie mozesz byc zmuszona zatrzymac swoje tradycje dla siebie, a corce pozwolic budowac nowe.

                                  >To beda angielskie zwyczaje, ktore bedziemy w naszym domu przyjmowac, czy jakos ?>wypelniac - nie wiem jak to nazwac? Ale nie wyobrazam sobie nazwania ich tradycjami - bo >tradycje maja jakas historie w danej rodzinie, sa w niej od lat.

                                  Tez prawda, ale nawet tradycje gdzies sie zaczynaja, nie koniecznie od naszych pradziadow. Dla twojej corki i jej dzieci moga sie zaczac wlasnie tutaj. Nie musi koniecznie kontynuowac twoich, chociasz moze jesli taka bedzie jej wola. Ja od dawna dalabym sobie spokoj z Wigilia bo niewiele dla mnie znaczy, ale moje dorosle corki wymagaja wigilijnego stolu w domu rodzicow. Wpadaja z partnerami na godzinna kolacje po czym ida do pub'u zamiast na pasterke, ale bawi je ta tradycja specjalnej kolacji przy choince. Zapytane, czy beda to kontynuowac w swoich rodzinach, nie sa pewne, bo Wigilia = mama, bez mamy zwyczaj Wigilii wygasnie.

                                  > Poza tym nie odrzucam wszystkiego co tutejsze - jezdze grzecznie po lewej stronie :

                                  haha, raczej nie masz wiekszego wyboru, jak rowniez zapewne poslugujesz sie w pracy angielski a w sklepach placisz funtami.

                                  >Mam kupe znajomych tutejszych, mieszanych, Polakow, mniej lub bardziej eg
                                  > zotycznych i kazdy sobie zyje po swojemu i nikogo to nie dziwi - moje pielegnow
                                  > anie polskich zwyczajow najbardziej wydaje sie przeszkadzac i dziwic Matki Polk
                                  > i. Jakos w zyciu nikt sie nie dziwuje :)

                                  ALe moglabys pewnie zadziwic angielskich znajomych gdybys odwiedzila ich dom w lany poniedzialek z wiadrem wody?
                                  • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:41
                                    > ALe moglabys pewnie zadziwic angielskich znajomych gdybys odwiedzila ich dom w
                                    > lany poniedzialek z wiadrem wody?

                                    Myslalam, ze widac po postach, ze jestem troche bardziej rozgarnieta ;)
                                    Ja sobie swoje tradycje i zwyczaje i dziwactwa pielegnuje u siebie w domu :) I w sumie niewiele to chyba ma wspolnego z patriotyzmem, ani nawet z polskoscia - po prostu mam swoj zestaw, ktory lubie, pielegnuje, dbam o niego i nie wyobrazam sobie inaczej. Rozumiem, ze moje dziecko nabedzie po drodze swoje zwyczaje, nie mam nic przeciwko - ale to beda jej zwyczaje, ktore maja szanse zostac jej tradycjami rodzinnymi. Nie dorabiam ani do swoich dziwactw i zwyczajow ideologii, ani nie bronie sie przed 'naplywem' obcych zwyczajow do naszego domu - ale jedne beda miala wieksza szanse sie przyjac niz inne :)
                                  • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:52
                                    > Prawda. Ale na tym etapie mozesz byc zmuszona zatrzymac swoje tradycje dla sieb
                                    > ie, a corce pozwolic budowac nowe.

                                    Specjalnie sie przed tym bronic nie bede :) To znaczy przed wnoszeniem nowych zwyczajow do mojego domu - bo Wigilii bede bronic jak niepodleglosci, z rwaniem koszuli i plakaniem na czele ;)

                                    Nie wiem dlaczego, ale z tego watku wynika, ze ja sie zabarykadowalam w domu i bronie sie przed Anglikami ze skrzydlami husarskimi na plecach - a to wcale tak nie wyglada. Oczywiscie, ze czerpiemy garsciami z tutejszych zwyczajow. Oczywiscie, ze moja corka w przedszkolu/zlobku jest traktowana jak tutejsza, z lekkim smaczkiem egzotyki, bo wiedza, ze my niektore rzeczy robimy 'inaczej'. ale tylko dlatego, ze mieszkam w UK, to nie znaczy, ze przestane obchodzic Wigilie, Dzien Dziecka, Mikolajki, etc. - bo ja te male swieta bardzo lubie, one sa czescia mojego wychowania, w domu sie je zawsze obchodzilo i nie widze powodu, zeby mojemu dziecku ich nie pokazac, a jak sie uda to przekazac i zaszczepic. A jezeli ona bedzie chciala sobie zanecac Mikolaja pierniczkiem i marchewka, to niech sobie zaneca - czy zrobi to 5. grudnia wieczorem czy 24. to juz wszystko jedno - niech sobie ona sama czerpie z tego, co ja, jej tata i spoleczenstwo jej pokazemy - ale zeby miala wybor i mogla czerpac z pelnego zestawu tradycji i kultur, to trzeba jej te zwyczaje, tradycje i kulture pokazac. I niech ona sobie sama wybiera, co jej z tego zestawu pasuje i stworzy swoj wlasny, nowy, unikalny zestaw, tak, jak ja i jej tata zrobilismy na pewnym etapie swojego zycia.
                                    • golfstrom Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 16:31
                                      Przepraszam, ale skrzydla husarskie sa moje ;)

                                      Ja mysle, ze dyskusja jak zwykle niepotrzebnie doszla do wrzenia.

                                      Czym jest patriotyzm? Jest wiezia z patria, ojczyzna.
                                      Czy moja ojczyzna jest Wielka Brytania? Nie. Moja ojczyzna, miejscem, z ktorego pochodze, jest Polska. Wielka Brytania jest moim domem, miejscem na ziemi, ktore - z roznych powodow - wybralam, ale z niego nie pochodze. Moge przyjac czesc obyczajow, ale nie musze wszystkich (pokazcie mi Brytyjczyka, ktory "identyfikuje sie" z wszystkimi tradycjami Brytyjskimi. Republicans, anyone? Czy tez moze przeciwnicy monarchii to nie Brytyjczycy albo patrioci?) To nie znaczy, ze traktuje to miejsce jak przechowalnie albo terminal. Wielka Brytania natomiast jest miejscem, z ktorego pochodzi moj syn. Czy jest Brytyjczykiem? Anglikiem? Nie wiem, on sam jeszcze nie wie, ale stawiam funty przeciw orzechom, ze bedzie sie deklarowal jako Anglik polskiego pochodzenia.

                                      Z drugiej strony nieco ryzykowne wydaje mi sie mowienie za nasze dzieci o ich poczuciu tozsamosci? Nie mozna miejc poczucia tozsamosci za kogos, zwlaszcza za kogos, kto nawet nie jest jeszcze w stanie wymowic slowa "tozsamosc".
                                      A co jesli ja bardzo bede chciala, zeby moje dziecko bylo heteroseksualne i bede twierdzila, ze jest heterykiem? Czy jesli on bedzie sie czul gejem, to moje deklaracje cokolwiek zmienia?
                                      Tozsamosc, to jest cos, co ksztaltuje duzo wiecej czynnikow niz rodzice i nie ma sensu jej deklarowac za kogos, zwlaszcza jesli ktos dopiero co zaczyna separowac sie od matki w wieku 2 lat.

                                      Czy ja jestem patriotka? Coz, mam dosc silna wiez emocjonalna z Polska. Czy obchodze swieta narodowe lub w inny sposob okazuje swoje uczucia wobec Polski? Nie, wiec pewnie nie jestem patriotka.
                                      • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 16:38
                                        A jezeli miejsce, z ktorego sie pochodzi jest nam tak samo obce jak kazde inne miejsce, gdzie jedziemy na wakacje? Czy pochodzenie z danego kraju jest podytkowane faktem urodzenia sie tam, czy jest to cos wiecej?
                                        A jezeli wyjechalo sie z Polski piec dni po urodzeniu? A piec lat? Pietnascie?.... albo spedzilo wiekszosc zycia (powiedzmy z punktu widzenia kogos, kto wyjechal z Polski w wieku lat 18 i wlasnie obchodzi 78 urodziny) w kraju, w ktorym sie nie urodzilo? Gdzie ta ojczyzna bedzie wtedy?
                                        • golfstrom Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 17:04
                                          Ok, to uscisle.
                                          Spedzilam w Polsce 28 lat swojego zycia. Studiowalam polska literature, czesto bez przymusu szkolnego zastanawialam sie nad procesami politycznymi zachodzacymi w Polsce od czasu jej powstania, interesowalam sie polityka oraz zyciem politycznym i spolecznym Polski. Mam do Polski i swojgo pochodzenia bardzo silny stosunek emocjonalny, niekoniecznie podniosly, pozytywny i pelen wdziecznosci. Dlatego pisze, ze dla mnie ojczyzna, (odrzucona, budzaca skrajne emocje), jest Polska. Nie pisze za kogos innego.
                                          Jest mi rowniez bardzo trudno wyobrazic sobie moment, w ktorym stracje te emocjonalna wiez.
                                          Interesuje sie zyciem tego kraju, jego historia, w miare mozliwosci nawizauje kontakty z tubylcami. Nie jest to takie samo zaangazowanie jak w pierwszych 28 latach mojego zycia, ale wynika to z czego innego niz w dupiemanie.

                                          Rownoczesnie nie planuje obecnie ani nie widze potrzeby planowania w przyszlosci zmiany kraju zamieszkania, dlatego pisze tak a nie inaczej o swoim synu.
                                          Jakbym sie za 3 lata przeprowadzila do Kanady, to rowniez bylabym ostrozna z deklarowaniem tozsamosci mojego syna.

                                          Nie wiem, czy sie wyjasnilam? :))
                                          • lucasa Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 17:15
                                            golfstrom napisała:

                                            > Spedzilam w Polsce 28 lat swojego zycia. Studiowalam polska literature, czesto
                                            > bez przymusu szkolnego zastanawialam sie nad procesami politycznymi zachodzacym
                                            > i w Polsce od czasu jej powstania, interesowalam sie polityka oraz zyciem polit
                                            > ycznym i spolecznym Polski. Mam do Polski i swojgo pochodzenia bardzo silny sto
                                            > sunek emocjonalny, niekoniecznie podniosly, pozytywny i pelen wdziecznosci. Dla
                                            > tego pisze, ze dla mnie ojczyzna, (odrzucona, budzaca skrajne emocje), jest Pol
                                            > ska. Nie pisze za kogos innego.

                                            Ja spedzilam w PL troche mniej czasu, ale tez tak mam (do tej pory).

                                            Jezeli chodzi o syna Twojego (tak ja moje dzieci) mysle, ze bedzie Brytyjczykiem polskiego pochodzenia.
                                            A
                                            • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 17:49
                                              Mamy znajomych pochodzacych z Zimbabwe, on jest Anglikiem takim rodowitym, urodzonym tutaj, wyjechal wraz z rodzicami i siostra do Zimbabwe gdy mial 2 lata, tam sie wychowal, tam zalozyl rodzine, tam urodzily sie dzieci, wrocil do Anglii w wieku 36 lat, to byl jego pierwszy raz tu odkad wyjechal. On czuje sie Zimbabwejczykiem, nie Afrykanerem a juz na pewno nie Anglikiem;) Jest zwiazany z tamtym krajem a nie z Anglia i nie utozsamia sie z Anglia;) Jego dwaj synowie przyjechali tu w wieku 13 i 14 lat, ale oni czuja sie Anglikami, tak zyja, tak mowia itd. a mieszkaja tu zaledwie 8 lat ;) podobnie jak corka ktora miala 2 lata gdy tu przyjechala, ona tez jest Angielka. Tak to wyglada dosc karkolomnie, wszyscy sa Anglikami ale dzieci sie nimi czuja a ojciec nie;)
                                              Znam tu Polakow, ktorzy pomimo, ze znaja angielski, pracuja, robia kariere to zaopatruja sie w polskich sklepach od mleka, przez maslo, po wedliny i prase, maja tylko polska tv, spedzaja wakacje w PL, chodza do polskiego kosciola, maja polskich (czesto tylko) znajomych z ktorymi utrzymuja kontakty towarzyskie, uczestnicza w wyborach ale polskich nie tutejszych, pielegnuja tradycje polskie, wywieszaja flage polska 11 listopada, nie wiedza co symbolizuja te maki, kibicuja polskiej druzynie pilkarskiej, zycza przegranej i ciesza sie z niej gdy gra angielska druzyna i to obojetnie z kim, dobrze jesli nawet ruski im dokopia, pisza o tym na FB itd. to dla mnie patrioci polscy, Polacy, bo to co robia to elementy patriotyzmu. Oni utazsamiaja sie z Polska w pelni i nic tego nie zmieni, ani nowe domki z councilu, ani tanie kredyty (niektorzy juz w wieku 24 lat maja wlasne domy, dobre stanowiska itd). Oni dzieci wychowuja w duchu polskosci, oczekuja ze beda dwujezyczne (w byciu dwujezycznym nie ma nic zlego,ale) ale rozmawiaja z nimi tylko po polsku udajac ze angilskiego nie rozumieja, woza do szkoly polskiej czy dzieci chca czy nie, aranzuja polskich przyjaciol itd. Tu nie ma miejsca na integracje, tu tozsamosc jest jasna.
                                              • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:04
                                                carmita80 napisała:

                                                > Znam tu Polakow, ktorzy pomimo, ze znaja angielski, pracuja, robia kariere to z
                                                > aopatruja sie w polskich sklepach od mleka, przez maslo, po wedliny i prase, ma
                                                > ja tylko polska tv, spedzaja wakacje w PL, chodza do polskiego kosciola, maja p
                                                > olskich (czesto tylko) znajomych z ktorymi utrzymuja kontakty towarzyskie, ucze
                                                > stnicza w wyborach ale polskich nie tutejszych, pielegnuja tradycje polskie, wy
                                                > wieszaja flage polska 11 listopada, nie wiedza co symbolizuja te maki, kibicuja
                                                > polskiej druzynie pilkarskiej, zycza przegranej i ciesza sie z niej gdy gra an
                                                > gielska druzyna i to obojetnie z kim, dobrze jesli nawet ruski im dokopia, pisz
                                                > a o tym na FB itd. to dla mnie patrioci polscy, Polacy, bo to co robia to eleme
                                                > nty patriotyzmu. Oni utazsamiaja sie z Polska w pelni i nic tego nie zmieni, an
                                                > i nowe domki z councilu, ani tanie kredyty (niektorzy juz w wieku 24 lat maja w
                                                > lasne domy, dobre stanowiska itd). Oni dzieci wychowuja w duchu polskosci, ocze
                                                > kuja ze beda dwujezyczne (w byciu dwujezycznym nie ma nic zlego,ale) ale rozmaw> iaja z nimi tylko po polsku udajac ze angilskiego nie rozumieja, woza do szkoly
                                                > polskiej czy dzieci chca czy nie, aranzuja polskich przyjaciol itd. Tu nie ma
                                                > miejsca na integracje, tu tozsamosc jest jasna.

                                                To co opisalas to nie tyle patriotyzm co moze wypaczony nacjonalizm wynikajacy z prostackiej mentalnosci i ignorantctwa + wygodnictwo+ polskie zasciankowe zacietwierzenie+ brak zainteresowania otoczeniem + i jakas football-yob-ish nienawisc do Anglii. Mozna chyba domyslec sie jakiej klasy sa to ludzie, a sporo takich wyrzucila na wyspy ta European Utopia.
                                                • derka1 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:16
                                                  steph13 napisała:

                                                  >> To co opisalas to nie tyle patriotyzm co moze wypaczony nacjonalizm wynikajacy
                                                  > z prostackiej mentalnosci i ignorantctwa + wygodnictwo+ polskie zasciankowe z
                                                  > acietwierzenie+ brak zainteresowania otoczeniem + i jakas football-yob-ish nien
                                                  > awisc do Anglii. Mozna chyba domyslec sie jakiej klasy sa to ludzie, a sporo t
                                                  > akich wyrzucila na wyspy ta European Utopia.

                                                  Ja tu mieszkam prawie 20 lat, czesto kupuje rzeczy w polskich sklepach, chetniej przyjazniej sie z Polakami lub innymi cudzoziemcami i nigdy nie odczuwam zadnego zalu jak przegrywa angielska druzyna (bez wzgledu na to o jakim sporcie mowimy). Czy jestem prostacko mentalna? No trudno, niech bedzie wobec tego, ze jestem. Zmienic sie na pewno nie mam zamiaru.
                                                  • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:26
                                                    Ja tu mieszkam prawie 20 lat, czesto kupuje rzeczy w polskich sklepach, chetniej przyjazniej sie z Polakami lub innymi cudzoziemcami i nigdy nie odczuwam zadnego zalu jak przegrywa angielska druzyna (bez wzgledu na to o jakim sporcie mowimy). Czy jestem prostacko mentalna? No trudno, niech bedzie wobec tego, ze jestem. Zmienic sie na pewno nie mam zamiaru.

                                                    Ja tez kupuje niektore rzeczy w polskich sklepach, glownie to czego odpowiednika nie znajde w tutejszych, chetnie przyjaznie sie z Polakami ale tak samo chetnie z osobami innej narodowosci jesli uznam ze chce sie z nimi przyjaznic (tak Polacy jak i wszyscy inni podlegaja tym samym kategoriom) jest mi przykro gdy przegrywa angielska druzyna i nie potrafie im zle zyczyc, wrecz im kibicuje, robie wigilie ze wzgledu na meza i nie wysmiewam ze rodacy obchodza Mikolajki itd. zaadoptowalam i pielegnuje tez tutejsze tradycje (razem to robimy), nie biore udzialu w polskich wyborach ale w tutejszych tak...
                                                  • derka1 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:32
                                                    carmita80 napisała:

                                                    > Ja tu mieszkam prawie 20 lat, czesto kupuje rzeczy w polskich sklepach, chetnie
                                                    > j przyjazniej sie z Polakami lub innymi cudzoziemcami i nigdy nie odczuwam zadn
                                                    > ego zalu jak przegrywa angielska druzyna (bez wzgledu na to o jakim sporcie mow
                                                    > imy). Czy jestem prostacko mentalna? No trudno, niech bedzie wobec tego, ze jes
                                                    > tem. Zmienic sie na pewno nie mam zamiaru.
                                                    >
                                                    > Ja tez kupuje niektore rzeczy w polskich sklepach, glownie to czego odpowiednik
                                                    > a nie znajde w tutejszych, chetnie przyjaznie sie z Polakami ale tak samo chetn
                                                    > ie z osobami innej narodowosci jesli uznam ze chce sie z nimi przyjaznic (tak P
                                                    > olacy jak i wszyscy inni podlegaja tym samym kategoriom) jest mi przykro gdy pr
                                                    > zegrywa angielska druzyna i nie potrafie im zle zyczyc, wrecz im kibicuje, robi
                                                    > e wigilie ze wzgledu na meza i nie wysmiewam ze rodacy obchodza Mikolajki itd.
                                                    > zaadoptowalam i pielegnuje tez tutejsze tradycje (razem to robimy), nie biore u
                                                    > dzialu w polskich wyborach ale w tutejszych tak...


                                                    Carmita, kazdy ma prawo zyc tak jak chce, jak mu pasuje, jak mu serce czy portfel dyktuje i nic nikomu do tego. Ale podsumowania jak te powyzsze Steph sa zwyczajnie nie w porzadku i nie na miejscu. I tyle.
                                                  • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:42
                                                    Carmita, kazdy ma prawo zyc tak jak chce, jak mu pasuje, jak mu serce czy portfel dyktuje i nic nikomu do tego. Ale podsumowania jak te powyzsze Steph sa zwyczajnie nie w porzadku i nie na miejscu. I tyle.

                                                    Przeciez ja nie neguje czyjegos sposobu na zycie, odpowiadam tylko na watek tytulowy, w ktorym to suellen pyta o patriotyzm na emigracji. W niektorych sytuacjach patriotyzm to obrona z bronia w reku ojczyzny, terytorium itd, w innych to
                                                  • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:44
                                                    za szybko sie wyslalo

                                                    w innych to zachowywanie jezyka, pielegnowanie tradycji itd.
                                                  • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:29
                                                    derka1 napisała:

                                                    > Ja tu mieszkam prawie 20 lat, czesto kupuje rzeczy w polskich sklepach, chetnie
                                                    > j przyjazniej sie z Polakami lub innymi cudzoziemcami i nigdy nie odczuwam zadn
                                                    > ego zalu jak przegrywa angielska druzyna (bez wzgledu na to o jakim sporcie mow
                                                    > imy).
                                                    Podejrzewam jednak, ze nie upijasz sie z radosci ze Anglikom dowalili w pilce noznej, ze czytasz brytyjska prase, nie wymiotujesz na widok roast beef & yorkshire pudding, mleka nie kupujesz tylko od polskiej krowy i poswieconych pierowgow nie serwujesz na sniadanie, wiec nie mowilam raczej o ludziach twojego pokroju. Ale swoja droga, przydalby sie Norman Tebitt Cricket Test.
                                                  • derka1 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:49
                                                    steph13 napisała:

                                                    > Podejrzewam jednak, ze nie upijasz sie z radosci ze Anglikom dowalili w pilce n
                                                    > oznej, ze czytasz brytyjska prase, nie wymiotujesz na widok roast beef & yorks
                                                    > hire pudding, mleka nie kupujesz tylko od polskiej krowy i poswieconych pierow
                                                    > gow nie serwujesz na sniadanie, wiec nie mowilam raczej o ludziach twojego pokr
                                                    > oju. Ale swoja droga, przydalby sie Norman Tebitt Cricket Test.

                                                    Oj nie wiem Steph, bo ja z biegiem lat robie sie coraz bardziej antybrytyjska :-). Nawet moj rodzony angielski maz to zauwazyl ;-).
                                                  • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:59
                                                    derka1 napisała:

                                                    > Oj nie wiem Steph, bo ja z biegiem lat robie sie coraz bardziej antybrytyjska :
                                                    > -). Nawet moj rodzony angielski maz to zauwazyl ;-).

                                                    hm, to moze wynikac stad ze widzisz i rozumiesz otaczjace cie zjawiska, dostrzegasz zmiany w tym kraju jakie zaistnialy, wiele na gorsze, na przestrzeni tych 20 lat ale raczej nie zaczelas od izolacji i wrogiego nastawienia. Oczywiscie nie wiem tego, tylko tak sobie mysle.
                                                • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 18:18
                                                  To co opisalas to nie tyle patriotyzm co moze wypaczony nacjonalizm wynikajacy z prostackiej mentalnosci i ignorantctwa + wygodnictwo+ polskie zasciankowe zacietwierzenie+ brak zainteresowania otoczeniem + i jakas football-yob-ish nienawisc do Anglii. Mozna chyba domyslec sie jakiej klasy sa to ludzie, a sporo takich wyrzucila na wyspy ta European Utopia.

                                                  Co do czesci masz racje, ale patriotyzm to takze pielegnowanie tradycji (sposob obchodzenia swiat, te Mikolajki, Dzien Dziecka itd) to zachowywanie jezyka, a jednak wiekszosci bardzo zalezy na tym aby dzieci mowily po polsku, wielu tez dba o ich edukcje czyli pisanie czytanie w j. polskim, historia, geografia itp., oraz wiezi spoleczne czyli polscy znajomi, czesto tylko do takich sie ograniczaja. Patriotyzm jest oparty na poczuciu wiezi spolecznej, wspolnoty kulturowej i solidarnosci w wlasnym narodem /za wikipedia/ a to wlasnie w takich zachowaniach sie objawia.:)
                                          • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 17:16
                                            :-) i tak i nie. Bo mysle, ze gdybym to samo pytanie zadala nastepnym 100 osobom, dostalabym 100 wariacji na ten temat. Pytanie bylo raczej z cyklu na stare lata siedze sobie wygodnie w fotelu, fajke sobie pale, popijam winko i "katem pluje" na tematy zyciowe :-D
                                      • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 16:40
                                        Golfstrom, widzialam te Twoje skrzydla, jak one sa husarskie to ja jestem Angelina Jolie :D
                                        • golfstrom Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 17:05
                                          Jaka patriotka, takie skrzydla husarskie ;P
                              • elle-joan Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:10
                                steph13 napisała:
                                (...)Tu mozna miec dobra prace i przyzwoi
                                > ty poziom zycia wiec hey, siedzimy w Anglii. Kraj, tradycje, ludzie to tylko p
                                > usta ramka konieczna dla mojej tu egzystencji.
                                > Taki gosc na dinner party, ktory przychodzi sie najesc i napic ale gospodarzy m
                                > a w nosie i nie zamierza sie z nimi przyjaznic. Brzydkie.

                                Zgodziłabym się z tym gdybym nie przeczytała całego wątku. Przecież tu chodzi o dzień kiedy dajemy prezenty i jedzenie ręką i to w domowym zaciuszu w dodatku. My przykładowo mamy Mikołaja 6 grudnia (bo na Boże Narodzenie prezenty przynosi nam Aniołek), świętujemy wigilię i tego dnia mamy prezenty pod choinką, nie dlatego żeby utożsamiać się z polskością i olewać (jak to okreslacie) tutejsze zwyczaje, ale dlatego, że tak jesteśmy przyzwyczajeni i to lubimy. Może to trochę inaczej niż u większości z Was, bo dzieci urodzone w Polsce i same poznały te zwyczaje i nikt im nie wpajał. Poza tym Anglia jest róznorodna i tolerancyjna. Wiele osób inaczej obchodzi święta i to nie znczy, że się izoluje. W pierwszym roku pobytu tutaj wysłałam dziecko na Halloween "z torbami" po domach a okazało się, że w naszej okolicy to mało popularne. W tym roku ani żywa dusza u nas nie zjawiła się z psikusem. A w szkole córki też nie organizują a wręcz odradzają tę zabawę. Ale gdyby dzieci chciały nagle prezenty innego dnia i inne dania to na pewno nie wzbraniałabym się. No i chodzimy zawsze na wybory. Tak, że mam nadzieję, że jest to jakieś zadośćuczynienia za to, że jemy polski barszczyk i pierogi w Wigilie ;)
                                • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:23
                                  My przykładowo mamy Mikołaja 6 grudnia (bo na Boże Narodzenie prezenty przynosi nam Aniołek), świętujemy wigilię i tego dnia mamy prezenty pod choinką, nie dlatego żeby utożsamiać się z polskością i olewać (jak to okreslacie) tutejsze zwyczaje, ale dlatego, że tak jesteśmy przyzwyczajeni i to lubimy.

                                  Ok. A czy na kominku wisza skarpety, zostawiacie kubek mleka i ciasteczka na noc, a rano dzieci znajduja dodatkowe prezenty od Santa? Uwazasz, ze nie mozna tego polubic?
                                  Tu chodzi o takie podejscie, pielegnujemy moje tradycje, twoje, ale tutejszych nie, bo to nie nasze, o czym w ktoryms poscie napisala jasno illegal. alien.
                                  • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:37
                                    carmita80 napisała:

                                    > Tu chodzi o takie podejscie, pielegnujemy moje tradycje, twoje, ale tutejszych
                                    > nie, bo to nie nasze, o czym w ktoryms poscie napisala jasno illegal. alien.

                                    Dokladnie o to wlasnie chodzi. Kiedy moje dzieci byly male otwieraly po jednym prezencie po kolacji Wigilijnej, a reszte przed typowo angielskim Christmas lunch nastepnego dnia. Jajka malowaly na Wielkanoc ale nie dzwigaly ich do kosciola. Na Pasterke nie chodza, ale co roku ida na Christmas Carols w Royal Albert Hall. Wilk syty i owca cala.
                                  • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:44
                                    No bo to nie sa moje tradycje - spotkalam sie z nimi w wieku 17 lat+ - to sa tutejsze zwyczaje, ktore ja moge lubic, niektore moge nawet przyjac pod swoja polsko-zimbabwejska strzeche, ale ciezko mowic o pielegnowaniu tradycji jak sie cos robi od jednego-dwoch-a nawet 10 sezonow :)
                                    Wydaje mi sie teraz, ze kwestia sporna to raczej definicja tradycji niz co kto pod swoim dachem robi :)
                                    • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:56
                                      Ale przejelas tradycje W, ze to kobieta naklada jedzenie. Chociaz z tego co piszesz, to nie tradycja dla Ciebie, bo nie wynioslas tego z domu i robisz to od jakiegos tam czasu, ktory nie obrosl jeszcze w mech :-)
                                      I chyba niewazne jest to, ze Ty tego z mlekiem matki nie wyssalac, robisz to, co robia kobiety urodzone i wychowane tam, wiec pielegnujesz tradycje, czy za 20 lat powiesz, ze to Twoja tradycja - chyba nie ma znaczenia.
                                      U mnie jest Wigilia z barszczem, piegorami z kapusta, ryba i makowcem, bo ja akurat lubie i Rudy tez polubil, ale takze Xmas day z indykiem i cala angielska otoczka. Nasza tradycja, ktora moja pasierbica z jakiegos zupelnie dla mnie niezrozumialego powodu :-) przyjela i pielegnuje, jest otwarcie jednego prezentu po kolacji Wigilijnej. Z tradycji Rudego przejelam i chyba niezle pielegnuje :-) Burns Supper. A ze nasze wspolne tradycje maja dopiero jakies piec lat - no coz, Rzym tez w jeden dzien nie powstal :-P
                                      • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 15:18
                                        Czyli w sumie wszystko jest OK. Jezeli komus bardzo zalezy na utrzymywaniu polskich zwyczajow czy tradycji to nie ma w tym nic zlego, pod warunkiem ze nie zamyka sie calkowicie na tutejsze tradycje i zwyczaje, zwlaszcza w odniesieniu do urodzonych tutaj dzieci.
                                        Ja rowniez lubie Burns Night chociaz nie mam nic wspolnego ze Szkocja. Obchodze rowniez relewantne dla mojej rodziny Thankgiving, najchetniej dlugi weekend w US. Patriotycznych (whatever it means) sentymentow nie odczuwam w stosunku do zadnego kraju ale przyparta do muru, moja lojalosc i allegiance stalyby przy Anglii.
                                        • lucasa Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 15:47
                                          steph13 napisała:

                                          > Czyli w sumie wszystko jest OK. Jezeli komus bardzo zalezy na utrzymywaniu pols
                                          > kich zwyczajow czy tradycji to nie ma w tym nic zlego, pod warunkiem ze nie zam
                                          > yka sie calkowicie na tutejsze tradycje i zwyczaje, zwlaszcza w odniesieniu do
                                          > urodzonych tutaj dzieci

                                          :) Az musialam napisac, ze zgadzam sie z Toba :)
                                          A
                                      • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 15:26
                                        Szanuje jego tradycje, wypelniajac pewne zwyczaje - to nie jest moja tradycja. Tak samo jak on zasiada do kolacji wigilijnej, chociaz to nie jego tradycja - nie bedzie przeciez siedzial sam w sypialni :) (chociaz np. nie uwaza za konieczne przestrzegania postu w Wigilie i nikt mu z tego problemow nie robi - poniewaz wiekszosc polskich potraw wigilijnych jest dla niego malo atrakcyjna smakowo, to je przed/po cos innego, tylko niekoniecznie ostentacyjnie przy wigilijnym stole.

                                        Powiem tak: moge isc z moim dzieckiem zbierac cukierki po osiedlu na Halloween, ale zrobie to bez zadnych emocji. Ot, pojdziemy sobie. Natomiast Wigilia, Wielkanoc, etc zawsze beda mialy ta dodatkowa podszewke nostalgii i uczuc i dlatego beda dla mnie autentyczniejsze.
                                        • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 15:31
                                          Ale, czy nie myslisz, ze w koncu stanie sie jednak Twoja tradycja (moze kurcze zabieramy sie do calego tematu od d..py strony i tradycja/patriotyzm to za bardzo nadete slowa na okreslenie tych malych rzeczy, ktore robimy, bo... robimy, bo mama robila, bo costam smostam), bo bedziesz to wlasnie robic - z jakiekogolwiek powodu - przez X lat i w ktoryms momencie nie bedziesz w stanie pamietac tego, ze kiedys nie robilas.
                                          • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 15:36
                                            Nie sadze :) Za czesto bywam w Polsce, zeby zapomniec, ze nie wszedzie kobieta MUSI nalozyc jedzenie na talerze :) to jest cos, co robie w domu, bo wiem, ze moj W tak lubi, jest przyzwyczajony i wrecz ma blokade w glowie - dla niego to jest bardzo wazne (oczywiscie nie narzuca mi tego, ale widze, ze dla niego to wazne, wiec tak robie). Nie jestem jednak pewna, czy nawet Mia to 'dostanie w spadku' od nas, czy jednak nie. Przemysliwujac temat - ja chyba strasznie u nas w domu dominuje :P Bo poza corocznym wyjsciem na Zimfest, potrawami i gadaniem w szona niewiele u nas w domu jest z kultury zimbabwejskiej. Albo masz racje - ja juz jej nie zauwazam ;) Ale tez i moj W nie jest szczegolnie do swojej kultury i tradycji przywiazany :) Ja jestem zdecydowanie bardziej sentymentalna i ckliwa, a on pragmatyczny :)

                                            Jezeli chodzi o slowa - tak, patrzac jak temat sie rozwinal, to mysle, ze duza jego czesc to nieporozumienie zwiazane ze slownictwem :)
                                        • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 15:36
                                          illegal.alien napisała:

                                          >Natomiast Wigilia, Wielkanoc, etc zawsze beda mialy ta dodatkowa podszewke nostalgii i >uczuc i dlatego beda dla mnie autentyczniejsze.

                                          Ale, w kontekscie tematu watku, nie utozsamiasz chyba tego sentymentalizmu z patriotyzmem?
                                          • illegal.alien Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 15:37
                                            Nie, chyba nie - chociaz ten konkretny sposob spedzania swiat takich czy owakich utozsamiam z moim pochodzeniem (nie polskim, a rodzinnym, jezeli wiesz o co mi chodzi) :)
                                  • elle-joan Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:48
                                    carmita80 napisała:
                                    (...)
                                    > Ok. A czy na kominku wisza skarpety, zostawiacie kubek mleka i ciasteczka na no
                                    > c, a rano dzieci znajduja dodatkowe prezenty od Santa? Uwazasz, ze nie mozna t
                                    > ego polubic?
                                    > Tu chodzi o takie podejscie, pielegnujemy moje tradycje, twoje, ale tutejszych
                                    > nie, bo to nie nasze, o czym w ktoryms poscie napisala jasno illegal. alien.

                                    Masz rację, Illegal dosyć podkreslała, że nie praktykuje, bo to nie jej. Ja nie praktykuje tego z Santa, bo mnie nie bawi. Mogłabym to zrobić specjalnie dla dzieci gdyby tego potrzebowały. One się tu b.dobrze czują, mają angielskich przyjaciół, ale nie czują się inne z powodu innego obchodzenia Bożego Narodzenia. Inna rzecz, że dla mnie te święta to przede wszystkim religijne- i skarpety i Gruby Santa jakoś mi nie leżą, ale i nie zrujnowałyby mi duchowych przeżyć. Gdyby to było niezbędne dla integracji z tym krajem to skarpety by się znalazły, ale nie czuję że coś lub kogoś olewam. Pytałam zaprzyjaźnionego Anglika o Boże Narodzenie angielskie i polskie. Nie uważał, że się bardzo rózni i jakoś nie podchodził do tego w kontekście poczucia tożsamości i patriotyzmu. On nawet jada barszczyk i dzieli się opłatkiem jak się znajdzie blisko Polaków.
                                    • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 15:03
                                      Ja nie praktykuje tego z Santa, bo mnie nie bawi. One się tu b.dobrze czują, mają angielskich przyjaciół, ale nie czują się inne z powodu innego obchodzenia Bożego Narodzenia. Inna rzecz, że dla mnie te święta to przede wszystkim religijne- i skarpety i Gruby Santa jakoś mi nie leżą, ale i nie zrujnowałyby mi duchowych przeżyć.

                                      Troche to chaotyczne, z jednej strony Mikolaj i Aniolek oraz brak Santy bo ciebie to nie bawi, z drugiej wymiar religijny swiat BN jako glowny to co robia ten Aniolek i Mikolaj...
                                      Jasne, ze nikomu to nie zrujnuje duchowych przezyc, ale zwracam tylko uwage, ze jednak pielegnuje sie tradycje z PL a tutejsze traktuje sie po macoszemu, bo dzieci przeciez nie czuja sie z tego powodu gorzej, bo te skarpery i zaneta a raczej ich brak roznicy nie zrobia, a skoro tak to ich obecnosc tez roznicy nie zrobi, wiec czemu nie?

                                      Pytałam zaprzyjaźnionego Anglika o Boże Narodzenie angielskie i polskie. Nie uważał, że się bardzo rózni i jakoś nie podchodził do tego w kontekście poczucia tożsamości i patriotyzmu. On nawet jada barszczyk i dzieli się opłatkiem jak się znajdzie blisko Polaków.

                                      Jasne w ramach egzotycznej atrakcji to ja dalam sobie zrobic mehndi;)
                                      • elle-joan Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 16:40
                                        Ale wiesz nie mogę się zgodzić, że ten Santa i skarpety to ciś istotnego w identyfikacji z krajem. Sama pisalaś, że córka tak chciała dostawać prezenty. A czemu wcześniej tego nie praktyowałaś? Moje dzieci chcą dostawać w wigilię pod choinkę ale za to są lepsze z historii od niejednego angielskiego kolegi, a jak wiesz nie jest to historia Polski. Naprawdę integracja, tożsamość, poczucie jedności z krajem, to całkiem coś innego niż takie świąteczne tradycje.
                                        • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 16:55
                                          Ale wiesz nie mogę się zgodzić, że ten Santa i skarpety to ciś istotnego w identyfikacji z krajem.

                                          A napisalam gdzies, ze to cos bardzo istotnego w identyfikacji z krajem?

                                          Sama pisalaś, że córka tak chciała dostawać prezenty. A czemu wcześniej tego nie praktyowałaś?

                                          Bo mi to nie bylo potrzebne, ty za to napisalas ze to ty lubisz Mikolaja i Aniolka a nie kreca cie skarpety i Santa. Mnie natomiast nie kreci ani Santa ani Aniolek ani Gwiazdor ani Mikolaj czy jak go tam jeszcze zwa, to dla dzieci, bo to ich kreci. Swieta nie sa tez dla mnie zadnym przezyciem duchowym, religijnym. Dla mnie to tradycja swiecka i lubie ja srednio, mamy wigilie bo mojemu mezowi zalezy, mamy obiad swiateczny z przyjaciolmi bo lubimy ta tradycje.


                                          Moje dzieci chcą dostawać w wigilię pod choinkę ale za to są lepsze z historii od niejednego angielskiego kolegi, a jak wiesz nie jest to historia Polski. Naprawdę integracja, tożsamość, poczucie jedności z krajem, to całkiem coś innego niż takie świąteczne tradycje.

                                          Czy napisalam gdzies cos innego. Zwrocilam tylko uwage w kwestii postrzegania i praktykowania tradycji jako naszych i nie naszych, tego ze czesto wsrod ludzi przybylych tu, mieszkajacych pare lat, planujacych zostac na dlugo czesto na zawsze nie ma miejsca na tradycje tytejsza jest tylko ta ktora przywiezli ze soba i wiele z tych osob traktuje to jako element patriotyzmu na emigracji.
                                          • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 16:58
                                            Kwestia tradycji nie wyplynela przypadkiem w tym watku;)
                • carmita80 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 12:26
                  No widzisz, a dla mnie obchodzenie Mikolajek 6 grudnia nie jest sprawa naturalna i w domu nie obchodzimy. Chodzimy czasami na imprezy mikolajkowe, ale to ze wzgledow towarzyskich. Moje dzieci nie wiedza ze Mikolaj juz na poczatku miesiaca zaczyna prace bo w kraju w ich kraju, w kraju gdzie mieszkamy, nie ma takiej tradycji, Tak samo jak nie obchodzimy dnia dziecka, wszystich swietych, 3 maja, 15 sierpnia, polskiego dnia matki (tzn. w moim domu z dziecmi nie obchodzimy, ja do mojej mamy dzwonie w maju bo ona tego oczekuje, mieszkajac w Polsce).


                  My tak samo:) Ze wzgledu na mojego meza jadamy wigilie (jemu na tej tradycji zalezy), a kiedys otwieralismy po niej prezenty, az ktoregos razu przed wigilia corka poprosila aby Santa do nas przychodzil w nocy bo ona chce prezenty otworzyc rano w Xmas Day;)
        • plain-vanilla Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:46
          'patriotyzm na emigracji' - zrozumialam, ze dotyczy Polski, stad moj komentarz, ze nie wierze. Nie mam oczekiwan, ze moi synowie beda czuli sentyment do Polski, nie wmuszam w nich polskosci. Rozmawiamy po polsku i tak, tego beda oczekiwac od moich dzieci, bo chcialabym, zeby byli dwujezyczni. Oczywiscie jest mi latwiej, bo w domu panuje tylko polski. Chcialabym, zeby byli dumni z Polski, wiec bede przekazywac historie i osiagniecia Polakow. Tego tez nie uwazam za wmuszani polskosci.
          • elle-joan Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:56
            plain-vanilla napisała: (...)Chcialabym, zeby byli dumni z Polski, wiec
            > bede przekazywac historie i osiagniecia Polakow. Tego tez nie uwazam za wmusza
            > ni polskosci.

            Informacje o Polsce i Polakach przydają się w szkole, bo nauczyciel odwołuje się czasem do wiedzy dziecka, jak wie jakie ma korzenie. W moim odczuciu ani to nie jest wmuszanie polskości ani z drugiej strony "wytykanie komuś", że jest skądś tam. Po prostu dziecko korzysta, że zna język i ma jakąś dodatkową wiedzę.
    • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:31
      Dla mnie pojecie patriotyzmu na emigracji jest absurdalne, chyba ze ktos oposcil kraj pod przymusem czy zostal z niego wygnany. Prawdziwi patrioci, to ci ktorzy w kraju zyja, niezaleznie od ustroju, koninktury czy warunkow zycia i staraja sie zmienic go na lepszy. Typowy emigrant poszedl poniekad na latwizne wybierajac lepsze, latwiejsze, przyjemniejsze zycie gdzie indziej wiec podszywanie sie pod 'patriotyzm' z tej pozycji jest dla mnie smieszne.

      A Rembrance Sunday przemawia do mnie emocjonalnie rok po roku, ma charakter bardzo podniosly i powazny w odroznieniu od histerycznych marszy, przemowien i machania flagami.
      • aniaheasley Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 23:12
        11 listopada u nas w domu to wspolne ogladanie teansmisji spod Cenotaph, sluchanie muzyki, przemowien, I co roku tak samo wzruszajace, co roku wczesnie rano krotkie przypomnienie co to za uroczystosc I dlaczego. Zreszta dzieci byly z nami rok temu na polach bitwy nad Somme, temat nie jest jakos walkowany ale dzieci maja swiadomosc podloza I idei Rememberance Day, I znaczenia 11 godzina, 11 dnia 11 miesiaca, I juz od pazdziernika nosza dumnie poppies w klapach kurtek. Do Polski nie nawiazuje, ale dla mnie 11 listopada ma wydzwiek ponadnarodowy, uniwersalny.
      • yumemi Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 08:34
        Steph, podpisuje sie pod tym.
        A poza tym mam podobne podejście do patriotyzmu jak B.Shaw:-))
      • sueellen Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 09:48
        Prawdziwi patrioci, to ci ktor
        > zy w kraju zyja, niezaleznie od ustroju, koninktury czy warunkow zycia i staraj
        > a sie zmienic go na lepszy.

        Nie każdy opuszcza kraj ze względu na pracę. Niektórzy to robią np z miłości, albo tak jak ja na chwilę, dla przygody, a potem zostają bo sytuacja rodzinna nie pozwala na ruch w żadną stronę.
      • almamag Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 10:40

        > Dla mnie pojecie patriotyzmu na emigracji jest absurdalne, chyba ze ktos oposci
        > l kraj pod przymusem czy zostal z niego wygnany. Prawdziwi patrioci, to ci ktor
        > zy w kraju zyja, niezaleznie od ustroju, koninktury czy warunkow zycia i staraj
        > a sie zmienic go na lepszy.

        czyli na dzien dzisiajszy nie ma w UK ani jednego polskiego patrioty, bo przeciez nikt nikomu do PL nie broni wracac i nikomu zadnego represje z tego powodu nie groza
        • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 11:19
          almamag napisala>
          >czyli na dzien dzisiajszy nie ma w UK ani jednego polskiego patrioty, bo przeci
          > ez nikt nikomu do PL nie broni wracac i nikomu zadnego represje z tego powodu n
          > ie groza

          Zalezy jaka definicje patriotyzmu przyjmiesz. Wiekszosc z nich opiewa na milosc, uwielbienie, gotowosc poswiecenia dla kraju, stawianie jego interesu i well being ponad wszystko etc etc.
          Cyniczny, moim zdaniem, patriotyzm historycznie praktykowali wielcy Polscy patrioci , z bezpiecznej odleglosci od kraju, zazwyczaj w czarujacym Paryzu, gdzie tworzyli rzewne poematy, ktore potem wbijano w glowy nastepnym pokoleniom w imie milosci do ojczyzny. Nawet oni woleli dogorywac na gruzlice w slonecznej Italii niz wracac do ukochanych wierzb.

          Rozumiem, ze mozna posiadac jakies sentymentalne przywiazanie do kraju pochodzenia, glownie do pozostawionych w nim bliskich osob, ale praktyczny patriotyzm to uprawia sie na miejscu.
    • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:36
      Sueellen, a ty w jaki sposob swietujesz? Pokazujesz swojemu dziecku roznice pomiedzy Polska, Hispania i UK? Przerabiasz lekcje historii?
      • liley11 Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 21:49
        Mysmy niechcacy poswietowali wydajac prawdziwie polska uczte ( prawie polska, bo bez wodki) znajomym pochodzacym z Niemiec, Wloch, Malty i Holandii a mieszkajacym w UK:) a byla to tylko jedna rodzina tak roznorodna. Przy stole podkreslilismy roznice dzielace nasze narodowosci od Anglikow, rowniez w zakresie jedzenia;)
      • sueellen Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 23:34
        Wybacz, ale jestes jedyna osoba na tym forum z ktora jakos nie chce mi sie w ogole gadac. Wygaszam Cie, papa.
        • glasscraft Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 08:20
          Chyba sie bede musiala lzami zalac, bo mie troll wygasil :-P
    • mamumilu Re: Patriotyzm na emigracji 11.11.12, 23:56
      Moje dzieci znaja historie i dzisiaj jak tylko powiedzialam, ze jest 11.11, wiedzieli o co chodzi. Zaczeli sie od rozwazenia, ktora data jest wazniejsza 11.11 czy 03.05 i szybko znalezli odpowiedz. Pozniej ogladalismy transmisje z Londynu i rozmawialismy nie o roznicach miedzy Polska a Wielka Brytania, tylko o podobienstwach - ktorych jest mnostwo, tylko trzeba chciec je widziec. Chocby nawet i 11.11.
      A dzieci na patriotow wychowac mozna - ale to one zdecyduja w przyszlosci czy chca nimi byc - naszym zadaniem jest przekazanie tego, co jest z polskoscia zwiazane. My wyjechalimy, ale one moga kiedys chciec tam wrocic - my rowniez, bo nikt nie wie jakie decyzje podejmie za 10 czy 20 lat.
      Dla starszych dzieci jest fajna kasiazka o historii Polski - Opowiesci gesiego piora - ciekawie napisana, bez nadecia i z przedstawieniem roznych punktow widzenia doza humoru i autoironii- doskonaly wstep do rozwijania dyskusji na temat poszczegolnych epizodow z dziejow naszej Ojczyzny.
      Gdy dzieci byly mlodsze, robilismy flagi, wyklejalismy godlo, spiewalismy piosenki, ogladalismy fragmenty obchodow w Warszawie - oczywiscie salwy armatnie utkwily im najbardziej w pamieci ;) - to sa kolejne etapy budowania tozsamosci narodowej.
    • jaleo Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:32
      Kazimiera Illakowiczowna, ktora byla bardzo madra i bardzo barwna kobieta, i jak to sie mowi, z niejednego pieca chleb jadla (jak wiele z nas na tym forum), napisala kiedys taki piekny wiersz "Kwaterunki". Niestety nie moge znalezc tekstu w necie, ale zaczyna sie od slow "Mieszkam w porze truskawek, nie w miescie ani kraju". Dla mnie ona trafila w sedno pojecia patriotyzmu i "przynaleznosci": Patriotyzm, jesli w ogole istnieje, moze byc tylko lokalny i indywidualny. Jak zaczynaja sie gadki o "panstwie", "narodzie", itp, to zaczyna sie wywyjanie szabelka, i/albo slownictwo z gatunku "swietujecie" "przerabiacie lekcje historii". Od samego slownictwa sie czlowiekowi robi slabo na zoladku. Dlaczego zawsze jak sie zaczyna o Polsce, to musi byc zaraz akademia, przerabianie, lekcje(!).

      Ja jestem jak najbardziej patriotka lokalna - urodzilam sie w Warszawie i to miasto zawsze dla mnie bedzie mialo pewnien sentyment, ale najdluzej ze wszystkich miejsc na ziemi mieszkam w Northumberland w Pln-wschodniej Anglii, tu stworzylam rodzine, tu jest moje miejsce na ziemi, i to jest miejsce, ktore znam najlepiej, znam lokana historie, geografie, tradycje, folklor i czuje sie czescia tej spolecznosci.

      Jestem Polka i do Polski mam sentyment, ale czy to mnie czyni patriotka? Jak poczytac wypowiedzi powyzej, to chyba tak, bo tutaj padaja takie swietlane przyklady "patriotyzmu" czy "czucia sie Polakiem" jak obchodzenie Wigilii czy Dnia Dziecka (!!!!) NB. W moim rodzinnym domu nie obchodzilo sie ani Mikolajek ani tym bardziej Dnia Dziecka wiec juz na starcie bylismy wyrodni nie-patrioci, ale mniejsza ;-)

      Jedno, co bardzo wyraznie z wszystkich wypowiedzi powyzej przebija, to to, ze patriotyzm dla kazdego znaczy cos innego. My Polacy bardzo lubimy sie biczowac wielkimi slowami. Ale wcale tak nie musi byc. Ostatnio rozmawialam z moim synem, ktory (jak wiele z Was wie) jest w Armii Brytyjskiej. W czasie szkolen im czesto powtarzaja, ze jak beda w sytuacji zagrozenia zycia, na wojnie, to nie "queen and country" bedzie im w glowach, tylko beda walczyc za swoich najblizszych, rodzine, znajomych i za kolege, co stoi w szeregu obok.
      Ot i caly patriotyzm. Bez "przerabiania lekcji", a jakze gleboko w sercu zakorzeniony. I jesli oczekujemy czegos wiecej niz powyzsze od dzieci urodzonych tutaj, zwlaszcza tych z mieszanych rodzin, to sie bardzo ludzimy.
      • steph13 Re: Patriotyzm na emigracji 12.11.12, 14:54
        jaleo, z przyjemnoscia przeczytalam twoja wypowiedz. Sluszna i wywarzona opinia - not that you need to hear it from me, so no patronising intended.
        I tak trzezwe spojrzenie na zaangazowanie mlodych ludzi w silach zbrojnych.
    • jaleo Re: Patriotyzm na emigracji