moniczkaka
30.11.12, 14:45
bycia z np mezem, dziecmi.
Odkad glownie zycie kreci sie wokol dzieci,szkoly, przedszkola czuje jak sie wypalam.
Strasznie brakuje mi tej najblizszej rodziny, brata, siostry a dla dzieci dziadkow (!).
Dni wygladaja tak samo...nie wpadnie siostra na kawe, mama z zupka. Dziadkowie nie pobawia sie z wnukami, a jakby nie patrzec maja wiecej czasu i cierpliwoscie do tego.
Jak mi jest zle... patrze jak sie same bawia, siedzia przed tv, kompem zamiast aktywnie uczestniczyc w zyciu blizszej i dalszej rodziny.
Definitywnie odkad mam dzieci, nie nadaje sie na emigracje. Nie chce truc mezowi, bo ma juz dosc, wiec Wam to napisze... ; ) znajomi, kolezanki to nie to samo... zaczelam byc monotematyczna, bez pasji... nie wiem czy to ta aura jesienna, ale chyba lapie jakas depreche.
Popiszcie jak Wy to odbieracie, to sobie chociaz poczytam, moze ktos pocieszy i pokaze, zeby na to spojrzec z innej strony.
Dzieki!