fifka01
20.12.12, 10:34
Chodzi mi o mamy dzieci, które plamią i brudzą ubranka i jednocześnie nie chodzą jeszcze do przedszkola, a dokładnie chodzi mi o to, że nie mają codziennej rutyny wychodzenia rano czy przed południem z domu.
Czy wy, mamy tychże dzieci, macie podział na ubranka domowe (sprane, poplaniome, ale wygodne itd.), które ubieracie dzieciom "po domu", ale w których nie wypuściłybyście dziecka z domu na widok ludzi?
Jeśli macie, to kiedy trzeba szybko wyjść gdzieś niespodzewanie to przebieracie dziecko, czy zabieracie je tak jak jest? Męczy was to przebieranie? Jak sobie z tym radzicie?
Jeśli nie macie i ubieracie dziecko zawsze w ładne rzeczy "wyjściowe", to czy czujecie, ze to bardziej obciąża budżet domowy, jesli trzeba czesciej ubrakna wymieniać?
Jakie macie podejscie do tego, jakie sugestie?
Pytam, bo moje dzieci plamia i niszcza ubranka w tempie ekspresowym, wiecej mam takich po domu niż takich normalnych, i zazwyczaj je w te po domu ubieram rano. Ale to przebieranie jak trzeba wyjść, mnie strasznie meczy, w sensie czasu zabiera sporo, i sporo nerwów kosztuje, czesto kończy sie pokrzykiwaniem na dzieci, że szybciej itd.
A drugiej strony - zwyczajnie mnie nie stać, żeby grderobę wymieniać co chwilę. Wymieniam, jak wyrosną i potrzebują nowych, większych.
Co sądzicie?
Aha, chcialm zaznaczyć, że nie jestem zadną perfekcjonistką, która musi mieć dzieci ubrane na tip top, posypane cynamonem i polane lukrem, więc porady typu: "odpusć sobie, niech chodza jak jest" sa zbędne i byłyby nietrafione, bo jak mam takie średnie ubranko, to nie przebieram, tylko wychodzę jak jest, ale mowię o takich ubrankach w ktorych naprawdę, naprawdę wyjść nie mozna. :)
Jak sobie z tym radzilyscie? Wywalic te gorsze, nakupic nowych, zamist pojsc do parku rozrywki, (bo cos za cos, prawda), a potem sie denerwowac, ze szybko zniszczone, ale mniec mneij roboty? No jak sobie z tym radzicie?
A może to kwestia przyzwyczajeń wyniesionych z domu? Jako dziecko mialam same brzydkie dzieci po kimś, i tylko kilka wyjsciowych, wktóre sie rpzebierałam jak trzeba było wyjść. A po domu, podwórku, i zcasemnawet do szkoły szłam w byle czym i byle jak. Tak mnie wychowywano, do dzis tak sie zachowuje, po domu chodze w byle czym byle wygodnym, i przebieram sie rpzed wyjsciem. Mmoze czas zmienic całe nastawienie, i u siebie i u dzieci?
Prosze o wszelkie opinie na temat, ale bez złośliwości, bo mam dziś gorszy dzień i naprawde źle znosze krytyke. :)