Ech, rodzina...

23.12.12, 21:31
Od razu ostrzegam: kolejny watek z serii "wygadam sie, moze mi ulzy". Nie ma nakazu czytania;)
Wyszlo na jaw ze moj bardzo bliski kuzyn jest przerazliwie zadluzony. Na wlasne zyczenie, przez wlasna glupote - niestety. Mieszka w Anglii, mial bardzo dobra prace, ale on z tych co wiedza lepiej, wiec pozrazal do siebie wszystkich dookola. Zal mi jego mamy, ktora wyslala mu paczke na swieta, ktora odebrac musialam ja, bo z nim nie bylo kontaktu (zadluzona komorka). No i teraz juz drugi raz chce od nas pozyczyc pieniadze. Poprzednich nie oddal i pewnie ich nigdy nie zobaczymy. Teraz chce pozyczyc, bo nie ma na czynsz. Nie chce mu pozyczyc. Jak mu teraz pozycze, za miesiac przyjdzie po kolejne. Moze wyladowac na bruku ale do Polski nie chce wracac. Kompletnie stracil kontakt z rzeczywistoscia. Podejrzewam, ze pije. Boje sie, ze moze w tej desperacji cos sobie zrobic albo zwiazac sie z szemranym towarzystwem. Ogolnie to jest dobry czlowiek. Ale zyciowo tak przerazliwie i bezdennie naiwny i glupi. I przekonany, ze posiada monopol na "mienie racji".
Po raz pierwszy od bardzo dlugiego czasu po prostu nie chce mi sie swiat.
Ktorych to swiat radosnych i zdrowych wam zycze:)
    • yadrall Re: Ech, rodzina... 23.12.12, 22:54
      O, a ja wlasnie wysmarowalam maila z zyczeniami...

      Przykro mi bardzo,ale kolejny przyklad,ze z rodzina to sie najlepiej wychodzi na zdieciu... Bardzo smutne,ale jakze prawdziwe :(

      Mialam podobnie-u nas tesciu. Tez przyjechal do UK-pomaglalismy mu jak sie dalo-mial sie nam dokladac do czynszu i nawet to robil,ale do czasu... Potem pozyczyl jeszcze kase (dzieki Bogu mala),bo niby chcial samochod kupic... Na koncu narobil dlugow w bankach i zwina sie do PL... A ja przez jego dlugi nie moglam wziac tel. w abonamencie,bo wszedzie podal nasz adres i dlugo mi zajelo odkrecenie,ze to nie ja/maz jestesmy dluznikami :(

      Wiesz,ja bym nie pozyczyla. Sorry,ale w ten sposob bedzie ciagle chcial kase. Jak czujesz sie w obowiazku pomoc to zaoferuj jedzenie/pomoc w zalatwieniu HB czy jakiejs terapi. Nie dawaj kasy,bo jezeli pije to te kase tez wyda na alkohol,a czynsz dalej bedzie nie zaplacony.

      Przykro mi bardzo i mimo wszystko zycze spokojnych swiat!
    • elioli Re: Ech, rodzina... 23.12.12, 23:44
      Smutne ale bywa :/ rodziny sie nie wybiera.
      Ja tez nie pozyczalabym kasy. Zaprosilabym na Swieta, starala sie porozmawiac.
      Lepiej dac wedke niech sie nauczy lowic i sam to robi, jesli dasz rybe zje ja od razu i now bedzie glodny...
      Mimo wszystko pogodnych swiat Ci zycze.
    • e-vil Re: Ech, rodzina... 24.12.12, 01:24
      Ja mam podobnie.. kuzyn też mieszka w Anglii i jest z gatunku biznesmen - artysta. Jak ma kasę przepuści wszystko.. jak nie ma to ciągnie od mamusi.. czyli głównie ciągnie od mamusi, która na emeryturze tyra jeszcze, żeby synkowi pomóc - a ten bez skrupułów to wykorzystuje i potrafi jej takie bajki wcisnąć, że kobieta ostatni grosz by mu oddała - jak mamusia nie chce dać bo nie ma to dzwoni do niej i płacze jak mu źle i że popełni samobójstwo.. dodam, że kuzyn ma 42 lata. I tu nie jego mi szkoda, bo jakby się wziął do pracy to kasę by miał.. ale on woli robić biznesy - które nigdy nie wypalają.. ma milion pomysłów i słomiany zapał.. dla niego w sumie liczy się szpan, gadżety i dupy - tak ja to z boku oceniam. Kontaktu z nim nie utrzymuje dla własnego dobra - a to w sumie mój brat cioteczny.
      • robak.rawback Re: Ech, rodzina... 24.12.12, 03:02
        znam takich doroslych osobnikow i to calkiem niby pracowitych ale ze skromna pensja, ktorzy po otrzymaniu nagle sporej kasy - przepuscili ze 150 tysiakow na tipsy, fryzjera i kosmetyki w przeciagu paru miesiecy a teraz na czynsz pozyczaja - tu tylko selekcja naturalna pomoze jak skoncza jako bezdomni.

        jak ten twoj ma jakies problemy i podejrzewasz ze moze samobojstwo popelnic to moze go zaprowadzic na terapie albo przeprowadzic rodzinne spotkanie umoralniajace z zaangazowaniem go w poczecie planu naprawy sytuacji zeby sie psychicznie podbudowal, ale bez nianczenia.
        • e-vil Re: Ech, rodzina... 24.12.12, 08:53
          to straszenie samobojstwem to szantaz emocjonalny na matce, bo wie, ze bedzie skuteczny.. terapii bardziej potrzebuje matka osobnika, bo ona caly czas go wlasnie 'nianczy' i jak to mowi wynagradza mu dziecinstwo (rozwod z mezem). My probowalismy ciotce przemowic do rozumu.. i moze ona to widzi, ale i tak dla syna wszystko by zrobila a on to wykorzystuje jakby faktycznie mu sie to nalezalo.
    • jaleo Re: Ech, rodzina... 24.12.12, 09:40
      Zaraz po swietach radzilabym go przemaszerowac to CAB, dowiedziec sie o bezplatny debt counselling (trzymajcie sie z daleka od roznych platnych agencji, ktore tego typu "uslugi" oferuja). Powinni pomoc mu wynegocjowac tzw. volunatry arrangement, a jesli sytuacja jest juz zupelnie beznadziejna, niech oglosi bankructwo. To jest pierwszy krok, ktory ktos mu musi pomoc zrobic, bo sam na to nie wpadnie, albo bez kopa w tylek sie nie ruszy.
      • dorcian Re: Ech, rodzina... 24.12.12, 22:43
        Dzieki za slowa wsparcia i rady. Nie pozyczylam, na swieta zaprosilam i jutro go przywioze. Zobaczymy co sie da zrobic. Pewnie lzej by mi bylo byc twardym gdyby nie swieta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja