turmalinka
27.12.12, 21:53
Wczoraj o 18:06 przez cc przyszla na swiat Natalie :) Jest cudowna :)
Caly porod mozna skwitowac "nigdy nie mow nigdy". Mialo byc birth centre, mial byc porod w wodzie. Ktos dopatrzyl sie w moich papierach ze w 2009 mislam silny krwotk i bano sie ze po porodzie moze byc to samo. Z ciazy low risk navle zrobili sie high. Na poczatku bylam rozczarowana, ale jak skurcze zrobily sie co 3 minuty to sama bylam gotowa podac sobie epidural, chociaz mam fobie i igly mialy byc jak najdalej ode mnie ;)
Niestety porod zatrzymal sie przy 6 cm. Rozwazano oksy zeby wzmocnic skurcze ale lekarka stwierdzila ze to moze tylko zmeczyc mnie i dziecko a podejrzewa ze mala nie jest dobrze ulozona i ze ma problem ze wstawieniem sie w kanal. Zdecydowano o cc. Zespol byl swietny, poradzili sobie z moimi lekami bez sedacjibktora byla w planie awaryjnym.
Maz byl przy mnie caly czas. Jak wyjeli Natalke dali mu ja i siedzieli oboje obok mnie az zakonczono szycie :)
Rano podreptalam pod prysznic. Jestem tylko na paracetamolu i jak narazie to mi wystarcza. Prawdopodobnie w sobote nas wypuszcza.
Nic nie poszlo tak jak chcialam ale jestem bardzo zadowolona.
Teraz tylko czekam zeby do domu wrocic i cieszyc sie zyciem we czworo :)