gimnazjalista jedzie do Anglii

07.01.13, 16:56
Jak w temacie - proszę o wypowiedzi osoby, które były/są w sytuacji, kiedy to przeniosły się do Wielkiej Brytanii z dzieckiem w wieku gimnazjalnym.
- najważniejszy problem to oczywiście szkoła, czy są egzaminy do gimnazjum?
Moja córka jest w ostatniej klasie podstawówki. Mamy taki pomysł, aby dołączyć do taty, który jest na Wyspach już 8 lat. Jednak ja mam wiele obiekcji.
Bardzo proszę o jakieś wskazówki, ostrzeżenia itp.
    • izabelski Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 17:03
      podaj miesiac i rok urodzenia, to bedziemy wiedzialy do ktorej klasy dolaczy
      • ggudrun Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 17:48
        marzec 2001 - w Polsce dziecko poszło o rok wcześniej do szkoły.
        Jest wybitnym uczniem i nie bardzo mi się uśmiecha narażanie dziecka na stres związany z przenosinami, zwłaszcza w wieku dorastania i utratę tego, co dziecko już wypracowało (stypendium naukowe).
        Mąż uważa, że przesadzam. Prosiłabym o odpowiedzi osoby, które przechodziły przez takie problemy, jak przenosiny dziecka w wieku gimnazjalnym.
        Tata dziecka jest nastawiony aż nazbyt optymistycznie do tego pomysłu, wolę wyrobić sobie własną opinię :)
        Dla niego wszystko jest proste, bo... bardzo mu na rękę, abyśmy się przeniosły.
        • robak.rawback Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 18:42
          jak sie na stale przenosisz i dzieciak moze sie obcykac porzadnie z nowym jezykiem to bardzo dobrze, jakkolwiek moze sie dzieciakowi nie pododbac - nowy kraj, zero znajomych, stresik, ale w ogolnym rozrachunku daje to dobra szkole zycia i dobrze opanowany nowy jezyk. nawet jakby miala jeden rok zawalic z powodu niewystarczajacej znajomosci jezyka i niemoznosci natychmiastowego startu to i tak jej na dobrze wyjdzie. ale mysle ze jak ma dobre oceny to juz po angielsku cos umie.
          a jak jest dobra w nauce to tu tez bedzie dobra w nauce.
          • ggudrun Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 19:18
            jakbym słyszała tatę dziecka :)
            Za to masz fajną stopkę.
            Wciąż mam nadzieję, że odezwie się ktoś, kto przez to przeszedł.
            • robak.rawback Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 19:30
              wlasnie dostalas opinie z pierwszej reki bo przez to przeszlam w podobnym wieku jak twoj dzieciak. juz nie pamietam ile mialam - chyba 11-12

              ggudrun napisał(a):

              > jakbym słyszała tatę dziecka :)
              > Za to masz fajną stopkę.
              > Wciąż mam nadzieję, że odezwie się ktoś, kto przez to przeszedł.
    • illegal.alien Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 19:51
      Ja przeprowadziłam sie do uk na druga klasę liceum - ale bez rodzicow. Jezeli Cie interesują moje przemyślenia, to mogę napisać wiecej - tu albo prywatnie :)
      • ggudrun Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 20:18
        Bardzo proszę i będę wdzięczna: grazyniatko@gmail.com

        Robak - dla mnie twierdzenie, że dziecko nauczy się w ten sposób życia, to żaden argument. Życia nauczy się tak czy inaczej.
        Język - tak, to jest cenne. I to jedyna rzecz, która przemawia za wyjazdem z mojego
        (i dziecka) punktu widzenia. Pytanie czy to wystarczający powód?
        Cena, jaką dziecko musi zapłacić jest wysoka - córka już się przejmuje, że wszystko będzie musiała zostawić.
        Ja chciałabym aby chodziła także do polskiej szkoły. Mąż nie widzi takiej potrzeby. Pewnie dlatego, że pomijając polską edukację nie będziemy mogły wrócić do polski swobodnie, w razie, gdyby jednak emigracja nam się nie spodobała ;)
        Są to dodatkowe koszta, wszystko trzeba przekalkulować, zaplanować.
        Tata dziecka widzi same superlatywy w postaci dopłat do mieszkania i różnych bonusów na dziecko. Moim zdaniem najważniejsze jest tu dobro dziecka, a nie korzyści w postaci pieniędzy.

        • robak.rawback Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 20:36
          chcialas opinie z pierwszej reki co sie moze zdarzyc jak sie przeprwoadzisz z dzieckiem - to ja dostalas - a jakie wy macie przeslanki do tego zeby sie wogole przeprowadzac to juz nie wnikam - i czy sie z mezem bedzie dobrze pod tym wzgledem ukladac czy nie.

          nie ma specjalnie wplywu na to jak jej sie bedzie ukladalo w szkole jak juz sie przeprowadzicie - bo jak ona nie chce jechac to i tak nie bedzie chciala jechac niezaleznie od powodow jakie jej przedstawisz i w taki sam sposob zostanie odcieta od znajomych i jezyka jaki zna i bedzie mniala stres.
          a argumenty jak moze skorzystac bardzo dobre przedstawilam. i tez bym powiedziala ze sorry ale 10 latek to za duzo o zyciu nie wie wiec argument ze z kolezanka sie rozstanie to zaden argument. w dzisiejszych czasach moze sobie do kolezanki jezdzic w odwiedziny jesli to typ znajomosci co na cale zycie.
          ja nie specjalnie chcialam jechac ale moze mialam ten komfort ze mnie zaskoczyli - o ile pamietam powiedzieli jednego dnia a za tydzien juz nas nie bylo - wiec nie mialam czasu dostac spazmow. a ja mialam zerowa znajomosc jezyka i wogole bylo zero dostepu do informacji ani internetu wiec wcale nie bylo jakos komfortowo.
          tu ci wszyscy informacje podadza na talerzu.
          jesli twoj maz jedyny powod sciagania was widzi w tym ze moze dostac benefity? myslalam ze on za wami po prostu teskni i ty tez masz ochote sie przeprowadzic jako naturalna kolej rzeczy polaczenia rodziny


          ggudrun napisał(a):

          > Bardzo proszę i będę wdzięczna: grazyniatko@gmail.com
          >
          > Robak - dla mnie twierdzenie, że dziecko nauczy się w ten sposób życia, to żade
          > n argument. Życia nauczy się tak czy inaczej.
          > Język - tak, to jest cenne. I to jedyna rzecz, która przemawia za wyjazdem z mo
          > jego
          > (i dziecka) punktu widzenia. Pytanie czy to wystarczający powód?
          > Cena, jaką dziecko musi zapłacić jest wysoka - córka już się przejmuje, że wszy
          > stko będzie musiała zostawić.
          > Ja chciałabym aby chodziła także do polskiej szkoły. Mąż nie widzi takiej potrz
          > eby. Pewnie dlatego, że pomijając polską edukację nie będziemy mogły wrócić do
          > polski swobodnie, w razie, gdyby jednak emigracja nam się nie spodobała ;)
          > Są to dodatkowe koszta, wszystko trzeba przekalkulować, zaplanować.
          > Tata dziecka widzi same superlatywy w postaci dopłat do mieszkania i różnych bo
          > nusów na dziecko. Moim zdaniem najważniejsze jest tu dobro dziecka, a nie korzy
          > ści w postaci pieniędzy.
          >
          • ggudrun Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 21:03
            Tęskni, tęskni, ale jest tak od 8 lat, jak już pisałam i jakoś to funkcjonuje.
            Dziękuję za odpowiedź, ale raczej zależy mi na informacjach praktycznych
            - czy do gimnazjów są egzaminy?
            - czy do profilowanych tym bardziej?
            - czy dziecko, które chodzi do polskiej szkoły musi jeszcze chodzić do angielskiej? (słyszałam, że tak) I najważniejsza - czy dziecko, które słabo zna angielski dostanie się do DOBREGO gimnazjum.
            Czy prawdą jest, że rodzina, której dochód nie przekracza pewnej sumy na osobę, może starać się o dopłatę do mieszkania, a nawet o pokrycie całości z wynajmowanego lokalu.

            • marninor Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 21:48
              ostatnio ten temat poruszałyśmy:
              forum.gazeta.pl/forum/w,37418,141461480,141461480,Egzaminy_do_grammar_school_Year7.html
              po lekturze tego wątku dostaniesz dużo odpowiedzi na swoje pytania.
              polskie szkoły w uk to szkoły sobotnie, więc oczywiście musi chodzić do angielskiej szkoły.
              a jeśli pytasz o dopłate/benefity to jest to prawda tylko tyle że musisz wziąźć pod uwagę że jeżeli chcesz dziecko dobrze kształcić i masz duże aspiracje to jest to dużo bardziej kosztowne niż możliwości rodziców którzy kwalifikują się do dopłat za mieszkanie lub pokrycia kosztów wynajmu w całości(housing benefit). samo przygotowanie dziecka do egzaminów z korepetytorem itd itd. do tego w rankingach i tabelkach podawane są dane odnośnie np. free meal czyli darmowych obiadów w szkole , które dostają dzieci rodziców o dochodach kwalifikujących się do housing benefit- zeby pokazać status materialny uczęszczających.
              generalnie o szkołach to całą rozprawkę można pisac.
              oczywiście nie twierdze ze dzieci rodziców o niskich dochodach nie mają możliwosci - wszystko zależy od wychowania i chęci rodziców , nie mniej jednak start w takim momencie życia może być utrudniony... no i wszystko zależy od dziecka czy jest otwarte, czy skryte, przebojowe czy ciche... jeśli te drugie warianty to jedzcie najpierw na wakacje zanim podejmiecie decyzję o przeprowadzce...
        • gnusmas12 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 20:58
          Bardzo dobrze, że bierzesz zdanie dziecka pod uwagę. Zupełnie nie rozumiem rodziców, którzy przeprowadzają się tu z całkiem dużymi dziećmi, które mają już swoje życie, swoich znajomych, ulubione miejsca w Polsce itd i w ogóle nie biorą pod uwagę tego, jak one zareagują na przeprowadzkę. Dorośli decydują i już, a dziecko bierze się ze sobą jak przedmiot i ma się dostosować... Oczywiście, że to rodzice decydują, gdzie będą mieszkać i co będzie najlepsze dla całej rodziny, ale dobrze, jeśli dziecko przy tym wyborze też się bierze pod uwagę i wlicza w kalkulację jego zdanie.
          Co do przypadku Twojej córki, to musisz sobie zadać pytanie- jak ona, jako konkretna osoba to zniesie? Każde dziecko jest inne i ma inne zdolności adaptacji, możesz pytać inne mamy, ale Wasza sytuacja i tak będzie inna. Sama znasz najlepiej swoją córkę i możesz się domyślać, jak to będzie wyglądało. Co ona w ogóle sądzi na ten temat?
          Ja przeprowadziłam się tu z małym dzieckiem. Mój synek zaczął poznawać inne dzieci właściwie dopiero tutaj, więc ten problem mnie ominął. Ale znam rodziny ze starszymi dziećmi i u nich różnie bywało. Skrajny przypadek to chłopak na oko 13-14 letni, w Polsce grzeczny i nieśmiały, po przeprowadzce tutaj długo nie mógł się zaadaptować. Zamykał się w sobie, nie mógł dogadać się z rówieśnikami (i nie mam tu na myśli języka) , a jak w końcu znalazł grupę, która go zaakceptowała to zaczął robić wszystko, żeby tej akceptacji nie stracić - łącznie z wciąganiem jakiegoś gówna z domowego laboratorium, co skończyło się poważnymi problemami z pęcherzem. Rodzice dowiedzieli się o wszystkim od lekarzy, bo chłopak w domu nic nie mówił a i nikt nie kwapił się żeby z nim porozmawiać. Ale jak wspomniałam to skrajny przypadek - bo znam też np. dobrze rodzinę z dwójką córek, 10 i 13 lat, obie przebojowe, ciekawe świata dziewczyny, szybko się zaadaptowały. Kiedy odwiedzam tę rodzinę w ich domu to dziewczynki wyglądają na naprawdę zadowolone ze zmiany, opowiadają co się działo w szkole, prześcigają się w angielskich zwrotach, o których ja nie mam pojęcia ;)
          Także wszystko zależy od Twojego dziecka. Ja na przykład pamiętam, że kiedy byłam w wieku gimnazjalno - nastoletnim to nie wyobrażałam sobie przeprowadzki z rodzinnego miasta, wręcz bałam się takiej ewentualności, mimo że moi rodzice nawet słowem o tym nigdy nie wspominali ;) Ale ja byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem, przywiązywałam się do ludzi, miejsc, dopiero po latach to się zmieniło diametralnie i nagle zapragnęłam jak największych zmian, łącznie z emigracją.
          Na plus przemawia na pewno to, że Twoja córka i tak kończy podstawówkę i tak czy inaczej czeka ją nowa szkoła, nowa klasa itp. , więc jeśli byście się zdecydowali i będzie tęsknić to możesz jej tłumaczyć, że i tak musiałaby teraz integrować się z nową klasą w Polsce.
          Natomiast argumenty Twojego męża w postaci dodatkowych pieniędzy w ogóle do mnie nie trafiają. Raz, że dziecko to nie maszynka do zarabiania pieniędzy, dwa że z tymi dopłatami w dzisiejszej sytuacji ekonomicznej wcale nic nie wiadomo - dziś mogą być, jutro obetną. Pomyślcie też o kosztach studiów, które tutaj są horrendalne, a w Polsce jednak cały czas darmowe...
        • jamesonwhiskey Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 13:05
          > Język - tak, to jest cenne. I to jedyna rzecz, która przemawia za wyjazdem z mo
          > jego
          > (i dziecka) punktu widzenia. Pytanie czy to wystarczający powód?


          a kontakt dziecka z ojcem ?
          rodzina w calosci
          do ciebie to nie przemawia ?

          • derka1 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 18:39
            Angielski nie jest akurat w tym wszystkim najwazniejszy. A propos, jesli sie nie myle to chinski depcze mu niezle po pietach, wiec jesli juz o przyszlosciowo-przydatnych jezykach dyskutujemy to niech sie rodzina lepiej do Chin przeniesie :-).
            • jamesonwhiskey Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 15:58
              Angielski nie jest akurat w tym wszystkim najwazniejszy. A propos, jesli sie ni
              > e myle to chinski depcze mu niezle po pietach, wiec

              ale w czym mu depcze po pietach bo nie rozumiem
              ilu znasz nie chinczykow mowiacych po chinsku
              a ilu znasz nie "anglikow" mowiacych po angielsku
              cos ci sie chyba jednak pomieszalo
              • jaleo Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 16:18
                > ale w czym mu depcze po pietach bo nie rozumiem
                > ilu znasz nie chinczykow mowiacych po chinsku
                > a ilu znasz nie "anglikow" mowiacych po angielsku
                > cos ci sie chyba jednak pomieszalo

                Derka chyba chodzilo o ilosc ludzi mowiacych danym jezykiem jako pierwszym.
                Z tym, ze ilosc ludzi mowiacym danym jezykiem jako pierwszym, a osiagniecie przez ten jezyk statusu miedzynarodowej lingua franca to sa dwie (bardzo) rozne rzeczy - wchodza w gre inne rzeczy jak np. kultura popularna, nauka, spuscizna historyczna itd. Mowiac na prostym przykladzie, baaaardzo wiele wody w Wisle uyplynie, zanim do Lanceta bedzie trzeba wysylac artykuly po Chinsku.
                • illegal.alien Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 16:31
                  Z mojego doswiadczenia wynika, ze angielski nie jest juz przez nikogo praktycznie traktowany jako jezyk obcy - trzeba go znac i tyle. A co do tego, to zalezy od zawodu, ktory sie wykonuje albo od firmy, w ktorej sie pracuje.
                  Ja niestety poza angielskim znam tylko podstawy niemieckiego. Na angielskim rynku pracy jestem praktycznie bez jezyka obcego, bo polski nikogo w moim sektorze nie interesuje.
                  Chcialabym znac chinski/arabski/niemiecki/francuski/hiszpanski/japonski (niekoniecznie w tej kolejnosci).
                  • jamesonwhiskey Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 17:31
                    > Z mojego doswiadczenia wynika, ze angielski nie jest juz przez nikogo praktyczn
                    > ie traktowany jako jezyk obcy - trzeba go znac i tyle. A co d


                    trudno zeby w ukeju angielski byl traktowany jako jezyk obcy

                    > Ja niestety poza angielskim znam tylko podstawy niemieckiego. Na angielskim ryn
                    > ku pracy jestem praktycznie bez jezyka obcego, bo

                    tyle ze angielski rynek pracy to nie polski rynek pracy gdzie magazynier ma znac 3 jezyki
                    • illegal.alien Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 17:40
                      Nie napisalam, ze pisze wylacznie o UKowskim rynku pracy.
                      I zaznaczylam wyraznie, ze z jezykami dodatkowymi to zalezy od sektora, firmy, etc - w mojej obecnej pracy akurat przydalyby mi sie wszystkie wymienione przeze mnie jezyki. Niestety nie mam szans nauczyc sie wszystkich, wiec ucze sie tylko niemieckiego.
                  • golfstrom Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 17:54
                    Do mowienia podobno dobry jest kurs Michel Thomas
                    www.michelthomas.com/learn-mandarin-chinese.php
                    choc mi zawsze brakuje motywacji, zeby przejsc przez caly wloski i caly rosyjski
              • golfstrom Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 17:56
                Mnie sie tez juz miesza. Widze litery "jamesonwhiskey", czytam "spawaczdrewna".

                Starosc nie radosc, jak mawiaja po polsku.
              • derka1 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 18:01
                jamesonwhiskey napisał:

                > Angielski nie jest akurat w tym wszystkim najwazniejszy. A propos, jesli sie n
                > i
                > > e myle to chinski depcze mu niezle po pietach, wiec
                >
                > ale w czym mu depcze po pietach bo nie rozumiem
                > ilu znasz nie chinczykow mowiacych po chinsku
                > a ilu znasz nie "anglikow" mowiacych po angielsku
                > cos ci sie chyba jednak pomieszalo

                Bardziej prawdopodobne, ze Ty nie zrozumialas.
                • jamesonwhiskey Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 18:21
                  > Bardziej prawdopodobne, ze Ty nie zrozumialas.


                  no to objasnij co poeta mial na mysli bo narazie to nic nie pokazalas
                  • derka1 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 18:30
                    jamesonwhiskey napisał:

                    > > Bardziej prawdopodobne, ze Ty nie zrozumialas.
                    >
                    >
                    > no to objasnij co poeta mial na mysli bo narazie to nic nie pokazalas


                    Moze dlatego, ze ekshibicjonizm nie jest moja najmocniejsza strona :-)

                    Z Twojej wypowiedzi wywnioskowalam, ze znajomosc angielskiego jest dla Ciebie najsilniejszym argumentem - a ja Ci probowalam pokazac (bezskutecznie jak widze) i niekoniecznie w zwiazku z watkiem, ze czasy sie zmieniaja i inne jezyki dochodza "do wladzy", e.g. chinski. I, ze jezeli w tym wszystkim chodzi tyko o to zeby znac ten najsilniejszy/najwazniejszy/najbardziej przyszlosciowy (dodaj cokolwiek chcesz) jezyk to zamiast na wyspe lepiej wobec tego emigrowac np do panstwa srodka.

                    Czy juz wystarczy czy jeszcze cos moge dla Ciebie zrobic? ;-)
      • derka1 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 20:46
        Illegal, nie badz taka. Mnie tez interesuja Twoje przemyslenia chociaz nie jestem w sytuacji autorki watku.

        Podejmowania decyzji nie zazdroszcze. A Ty, ale jako Ty, a nie matka swojej corki, chcesz wyjechac?
        • ggudrun Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 21:12
          Do mnie przemawia tylko jedno - że znowu bylibyśmy razem, jak normalna rodzina.
          Jednak obawiam się, żeby nie było jak w tym przysłowiu "lepsze jest wrogiem dobrego".
          • gnusmas12 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 21:20
            A robiliście jakieś próby, sprawdzaliście, czy cała Wasza trójka potrafi tam mieszkać i przestawić się na ten zupełnie inny tryb życia? Mam na myśli np. jakieś długie wakacje, spędzone aktywnie, tj. na uczestniczeniu w jak największej ilości sytuacji symulującym "normalne życie" za granicą? Jakieś zajęcia, kółka zainteresowań, podczas których córka ma kontakt z angielską młodzieżą, a jednocześnie jest daleko od przyjaciół, dziadków, dalszej rodziny?
          • yumemi Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 21:37
            ggudrun napisał(a):

            > Do mnie przemawia tylko jedno - że znowu bylibyśmy razem, jak normalna rodzina.

            I to jest podstawa.Najlepsza edukacja, zdolnosci i stypendia nie dadza dziecku tyle co daje stabilny dom rodzinny. I tyle.
            Nawet przy bardzo zdolnym dziecku, a sama takie mam, trzeba brac pod uwage jaki jest cel edukacji. Taki ze dziecko po studiach zacznie prace. Nic wiecej. Lepsza byc moze, zarobi wiecej niz przecietny czlowiek, ale nic wiecej. To tylko praca. Najwazniejsza jest cala reszta, rodzina, przyjaciele, ogolne poczucie ze sie ma wsparcie, chec rozwoju, samorealizacji, dlugo by tutaj mowic.
            Nie mozna zapominac ze edukacja nie jest celem samym w sobie.

            Ja przyjechalam do UK po maturze, od razu na studia, ale wczesniej chodzilam tutaj kilka miesiecy do szkoly. Nie mialam zadnych problemow:)
    • fifka01 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 21:21
      jeśli mogę zapytać, tak z ciekwości - w jakim zawodzie tata dziecka pracuje tutaj? i jakiej pracy ty bedziesz szukać?
    • justmaga Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 21:37
      ja nie przyjechalam z gimnazjalistka ale z 10 latka , wiec tylko praktycznie

      Twoje dziecko zaczelo by tzw secondary school tutaj juz teraz . Jesli przejedziecie w przyszlym roku to bedzie juz drugi rok nauki . Jesli zna angielski slabo to z pewnoscia bedzie na poczatku ciezko ale to od was zalezy jak szybko sie tego jezyka nauczy . Moja potzrebowala pol roku,zeby biegle mowic ( ale w domu bylo mowione tylko po angielsku , angielska tv etc)

      Egzaminy sa w niektorych regionach kraju do wybranych szkol secondary tzw 11+ , ale dla Twojego dziecka to juz tzw "zbite szklanki" . Dla uczacego sie dobrze dziecka zwykla szkola nie jest przeszkoda (bo ja jw jestem zwolennikiem teorii,ze to rodzice maja najwiekszy wplyw na to jak sie dziecko przygotuje do egzaminow etc) Po secondary mozna za to isc do bardzo dobrego sixth form (my tak planujemy)

      W szkole mojego dziecka (obecnie 14 letniego) to wyglada tak : przyjezdza nowy uczen, zaczyna w tzw " low sets" czyli w grupach gdzie sa slabsze dzieci i w miare nadrabiania przenosza go do do lepszych grup . Kazdy przedmiot ma swoje wlasne grupy. Jakby co to pytaj

      Moja cora jest bardzo zadowolona i do Polski wracac nie chce :)
      • yadrall Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 22:02
        Przede wszystkim wez pod uwage,ze system edukacji w UK jest zupelnie inny niz w PL. Wiec pytanie o gimnazjum jest lekko od czapy. I jeszcze w zaleznosci od czesci kraju moze sie okazac,ze dziecko pojdzie troszke innym trybem.
        Dlatego najsensowniejsze bedzie jezeli na stronie lokalnego Councilu poszukasz informacji o szkolach.
        Egzaminu do "gimnazjum-tu bedzie to juz 3 szkola-zwykle dla dzieci od 11rz-nie ma chyba,ze dziecko ma isc do grammar school,ale tam sa specjalne testy i kilka watkow wczesniej dziewczyny pisaly,ze tutejsze dzieci przygotowuja sie do tych egazminow po 2 lata... Jest to wspomniane wyzej 11+.
        Dlatego warto dokladnie sprawdzic jaka jest szkola w waszej okolicy. W tym celu sie sprawdza opinie o szkole na stronie Ofsted oraz zestawienia egzaminow (to zwykle szkola ma na swojej stronie internetowej).

        O takiej szkoly poszukaj na stronie Councilu gdzie chcecie sie przeprowadzic:
        www.poole.gov.uk/education-and-learning/school-and-colleges/age-of-transfer/
        To jest z mojego miasta-ale jeszcze raz podkreslam-w innych miastach moze byc inaczej!
        • yadrall Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 22:16
          Jak tak poczytalam i policzylam to Twoja corka poszlaby od wrzesnia 2013 do year 8 czyli u nas (w moim miescie) chodzilaby do drugiej klasy w secoundary (odnoszac do PL to bylby poziom liceum,bo jest first school, middle school i secondary school),wiec najpewniej poszlaby tam gdzie bylyby miejsca najblizej waszego miejsca zamieszkania. W UK do 16rz. jest obowiazek edukacji,wiec miejsce by dostala (chyba,ze to sam Londyn,bo tam ponoc roznie bywa),ale gdzie to juz zalezy od tego gdzie gmina te miejsca ma...

          Co do plskiej szkoly-to zupelnie osobny temat i w polskich szkolach sa tylko zajecia dodatkowe z przedmiotow ojczystych-czyli j. polski, historia, geografia polski. I tam zajecia odbywaja sie w soboty.
          • izabelski Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 22:49
            nie, poszlaby do y 7 od wrzesnia do szkoly w Anglii
            • yskyerka Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 23:12
              Marzec 2001 to jednak Y8 od września. W tym roku w Y1 są dzieci z marca 2007, dzieci z marca 2001 są obecnie w Y7. Nie ma tu znaczenia fakt, że dziewczynka poszła rok wcześniej do szkoły. A to znaczy, że nie dość, że zmienia kraj zamieszkania, nie zna dobrze języka itp., to jeszcze wejdzie do klasy, w której dzieci znają się już co najmniej od roku.

              Ja bym proponowała przylecieć do męża/ojca chociaż na dwa tygodnie ferii zimowych i rozeznać się w sytuacji osobiście. Przy okazji córka mogłaby pójść na jakiś intensywny kurs angielskiego, może poznałaby jakieś fajne dziecko sąsiadów, znalazła coś, co łatwiej przekona ją do wyjazdu z Polski.
              • izabelski Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 23:18
                macie racje - pomylilo mi sie :)
            • eutyfrona Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 23:17
              Dlaczego? Moja corka jest rok mlodsza od corki autorki watku i idzie we wrzesniu do siodmej klasy, czyli corka autorki powinna do 8. Czy poszlaby do klasy nizej jako "swiezo przyjechana"?
              • izabelski Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 07.01.13, 23:21
                nie, to mnie sie pomylilo
                raczej nie mieszaja tu dzieci rocznikowo
      • rodzynka2000 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 14:56
        11+ to moze juz "zbite szklanki", ale w niektorych grammar schools jest jeszcze 12+ i 13+, choc takich miejsc jest niewiele. Oczywiscie najwieksza przeszkoda bylby pewnie angielski i tzw verbal reasoning, ale zdolne dziecko moze sobie poradzic.
    • bettina40 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 00:58
      Moja córka miała 12 lat kiedy przyjechaliśmy tu 4 lata temu, trafiła do Y8 w High School czyli odpowiednika naszego gimnazjum i kosztowało ją to wiele stresów (jest zdolną dziewczyną, ale zamkniętą w sobie i nieśmiałą), przeszła drogę przez mękę, doznała szoku, że mówi po angielsku zupełnie nie tak jak tutejsza młodzież, poznała co to brak akceptacji ze strony rówieśniczek, nie miała przyjaciółek (szkoła żeńska) itd. W tym roku skończyła szkołę z b. dobrymi wynikami, chodzi do 6th Form, gdzie dominują chłopcy, odnalazła się, jest zadowolona, nie zamieniłaby obecnej szkoły na inną i nie wóciłaby do szkoły w Polsce. Jeśli masz jakieś pytania to pisz na maila gazetowego.
      bettina40@gazeta.pl
    • jaleo Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 09:00
      Ja zamiast sie martwic o edukacje, zaczelabym sie martwic (i to juz duzo wczesniej) o to, ze dziecko praktycznie od malenkosci wychowuje sie bez ojca. Uwiez mi, to duzo trudniej w zyciu sobie zrekompensowac niz braki w edukacji.
      • izabelski Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 10:14
        nie wiemy przeciez, czy w zyciu dziecka brak jest mezczyzny - moze jest dziadek lub wujek
        • jaleo Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 10:27
          "Dziadek lub wujek" to nie to samo co ojciec. Wiele dzieci chowa sie bez ojca w domu, z powodu rozpadu zwiazku albo smierci, ale z powodu "pracy za granica" to chyba jednak skorka nie warta wyprawki? Zwlaszcza przez tyle lat..
          A tu autorka watku sie zastanawia, czy do meza dolaczyc bo edukacja dziecka moze ucierpiec...
    • carmelaxxx Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 11:16
      w tym calym watku zastanawiam sie na ile autorka chcialaby sie przeniesc i miec spojna rodzine. Jesli dziecko jest zdolne (a nie tylko kujonem) szkola to dostrzeze i zapewni odpowiedni poziom nauczania. Poczatki sa trudne ale wiekszosc dzieci emigranckich daje rade a po jakims czasie jeslizdolne osiagaja szkolne sukcesy. Znajomosc angielskiego lepsza niz wyuczona w szkole sie oplaca dzieciom. Moj syn zaczol nawiazywac miedzunarodowe znajomosci dzieki stronom o tematyce ktora lubi i ma np kolegow w stanach czy w indiach. Kontakt ze znaomymi z Polski utrzymuje dzieki internetowi calkiem swobodny.

      Najlepiej wypunktowac sobie wszystkie za i przeciw.
    • illegal.alien moje 3 grosze. 08.01.13, 11:33
      Uwaga, moze sie okazac, ze ten post bedzie dlugi, pokretny i niekoniecznie wszystko na temat ;)
      No wiec ja przyjechalam do UK jako niespelna 18 latka. Przyjechalam do szkoly miedzynarodowej, z internatem. Rodzicow zostawilam w PL.
      Dla mnie to bylo jak przeniesienie do innego swiata. Szkola byla miedzynarodowa, Brytyjczycy stanowili mniejszosc, a jednak wiekszosc dzieciakow byla mniej lub bardziej obeznana z brytyjska kultura i systemem. Ja czulam sie momentami troche dziwnie i nie na miejscu - mimo, ze nie pochodze z biednej rodziny i ze na zachodzie bywalam duzo przed wyjazdem do UK (nawet w samym UK bylam kilka razy przed przyjazdem na stale), wiec nie byl to tak zupelnie obcy i nieznany mi swiat. Ale byc gdzies na wakacje, a probowac w danej kulturze funkcjonowac, to sa dwie rozne rzeczy.
      Potem bylo skladanie podan na uniwerki - mielismy niby guidance, ale to nie to samo, co urodzic sie w jakims sytemie i znac go 'od zawsze', miec rodzicow, ktorzy go znaja, etc - dla mnie to nadal czasami jest meczace, ze ja zyje w zupelnie innym systemie niz moi rodzice, dziadkowie, czesc znajomych i zapytanie ich o rade czesto mija sie z celem, bo oni i tak nie zakminia klimatu. Niestety moj dziadek miewa potrzebe wtracenia swoich porad bez pytania i to tylko rodzi nie potrzebne frustracje - na przyklad jak czekalismy na jakies papiery z urzedu, to mi radzil, zeby tam zadzwonic i 'zalatwic' - i nie docieralo do niego, ze tutaj nic nie przyspiesze dzwoniac. Ale to dygresja. Aha, to fukncjonowanie w 'obcym' systemie czasami wlecze sie za mna do dzis - w Polsce wiem, jaki jest system edukacji, sama go przeszlam prawie do konca. Tutaj poruszam sie troche po omacku - ok, pytam sie znajomych, widze, do jakich szkol poszly ich dzieci, ale to nie to samo, co w moim rodzinnym miescie, gdzie wiadomo, ktora szkola jaka ma renome i opinie 'od zawsze' - nie wiem, czy to jest zrozumiale. Mysle, ze podobnie czulabym sie, gdybym przeniosla sie w Polsce do innego miasta - musialabym bazowac na opinii innych ludzi, szukac informacji, a w swoim miescie takie rzeczy bym po prostu wiedziala i juz.
      Druga sprawa - jezyk angielski. Ja uczylam sie angielskiego niemalze od dziecka. Moja mama sie tego wypiera i mowi, ze nigdy ze mna po angielsku nie rozmawiala, ja mam bardzo mocne wspomnienia z dziecinstwa w jezyku angielskim. W kazdym razie nie bylam nigdy dwujezyczna, ale stycznosc z jezykiem mialam od dziecka (moja mama jest z wyksztalcenia anglistka). Jak przyjechalam na Wyspy to mocno sie zdziwilam, ze moj angielski nie jest taki, jak tutejszej mlodziezy - mimo, ze moj nauczyciel byl swietny i uczyl mnie jezyka mocno wspolczesnego, uzywanego na codzien, to nadal byl to jezyk wyuczony, a nie moj ojczysty. Teraz jest duzo lepiej, bo po pierwsze zyje w spoleczenstwie tutejszym, a nie w zamknietym internacie z ograniczonym dostepem do swiata zewnetrznego, a po drugie mieszkam tu juz 10 lat i zdarzylam sie troche przyzwyczaic i oswoic z tutejsza kultura ;)

      A teraz porady, o ktore nie prosilas: przemysl swoj zwiazek z mezem. Jezeli Ty uwazasz, ze on najlepiej dziala na odleglosc, to czy to nie znaczy, ze on w ogole nie dziala? Czy nie pora spojrzec prawdzie w oczy i znalezc kogos, z kim bedziesz mogla zyc na codzien? No chyba, ze po prostu sie przyzwyczailas i boisz sie zmian. Ale malzenstwo z definicji na odleglosc to dla mnie dziwactwo pierwszej wody.

      Po drugie: zastanow sie nad motywami meza. Jezeli on Was sciaga tylko po to, zeby dostawac dofinansowanie, to czy to jest w ogole tego warte?

      To tyle tytulem moich porad - jezeli masz jakies pytania czy uwagi, to pisz.
      • illegal.alien Re: moje 3 grosze. 08.01.13, 12:09
        Jeszcze mialam dopisac - z punktu widzenia osoby doroslej bardzo sie ciesze, ze przyjechalam tu jako smarkula :) Bo bardzo lubie UK, lubie tu mieszkac, fajnie mi sie tu zyje. Ale gdybym miala przyjechac na studia, albo jako osoba dorosla, to albo bym nie miala jaj, albo byloby mi sto razy ciezej.
    • ggudrun Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 12:09
      Bardzo dziękuję WSZYSTKIM za wypowiedzi, pozwoli mi to poukładać sobie myśli.
      Co do związku - rozumiem, że stereotyp jest taki, iż związki "na odległość" się nie sprawdzają.
      U nas jest inaczej. Jeździmy do taty dziecka, on do nas więc dziecko ma kontakt z mężczyzną :)
      Zresztą najlepszym dowodem, że wszystko jest ok widać po rozwoju dziecka - córka jest otwartą, wesołą i odważną dziewczynką, mającą już spore osiągnięcia, a przy tym nie jest typem kujona.
      Martwi mnie to, że gdy my jesteśmy u męża, córka po dwóch tyg. tęskni za wszystkim, co zostawiła w domu. Wraca z wielką ulgą.
      Cieszę się, że jest tu część osób, które rozumieją, że mama biorąca pod uwagę odczucia i potrzeby dziecka i nie traktująca dziecka jak przedmiotu, który można dowolnie przestawiać - jest czymś normalnym.
      Widzę już z Waszych wypowiedzi, że sprawa edukacji jest dość skomplikowana. Jak każdy rodzic chcę zapewnić dziecku wszystko co najlepsze DLA NIEJ. I mogę to zrobić, ale w Polsce :)
      Skorzystam z maili podanych przez niektóre osoby i wyślę pytania - z góry dziękuję za taką możliwość.
      Mąż ma dobry zawód, nie musiałabym pracować po przeprowadzce, jednak jako osoba, do tej pory, samodzielna, nie wiem jak bym to zniosła ;)
      • jaleo Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 12:32
        ggudrun napisał(a):

        > Mąż ma dobry zawód, nie musiałabym pracować po przeprowadzce, jednak jako osoba
        > , do tej pory, samodzielna, nie wiem jak bym to zniosła ;)

        Jak maz ma "dobry zawod" i zarabia na tyle duzo, zeby utrzymac trzy osoby, to niech sie na te "benefity" tez tak nie napala, bo benefity sa dla osob malo zarabiajacych (od stycznia nawet Child Benefit jest zalezny od zarobkow).
        • yadrall Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 13:10
          No i tych benefitow jest na tyle malo,zeby nie umrzec z glodu,ale bez szalenstw,wiec duzo jeszcze zalezy od tego do jakiego standardu zycia jestescie przyzwyczajeni.
          Wiec przed podjeciem decyzji przemyslcie jakie bylyby koszty Waszego pobytu w UK. Najpewniej obecnie maz wynajmuje jakis pokoj,ale juz przy rodzinie warto miec mieszkanie-jak przez agnecje to dla waszej rodziny wynajma najmarniej 2 bedroom (3 pokoje),bo poprostu takie sa standardy. Wiec zobaczcie jaki bylby koszt wynajecia mieszkania, oplat (pamietac o Council tax) itp. Bo moze sie okazac,ze to co w PL wystarcza na godziwe zycie to w angli okaze sie byc na granicy przezycia i w efekcie wielu rzeczy bedziecie sobie odmawiac.

          A z benefitami to jest dokladnie tak: jak kos jest biedny to pomoga przezyc i nie stracic dachu nad glowa,ale niewiele wiecej. Oczywiscie nie mowie tu o "samotnych mamach" czy innych kabinatorach,ale o ludziach,ktorzy biora tylko to co im sie prawnie nalezy.

          *samotne mamy w tym znaczeniu,ze sa to mamy w luznych zwiazkach,ktore podaja sie za samotne,a tak naprawde mieszkaja razem z partnerami-w skrocie-oszusci.
      • jamesonwhiskey Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 13:15
        zapewnić dziecku wszystko co najlepsze DLA NIEJ. I mogę to zrobić, ale w Polsce :)

        angielskiego nie nauczy sie wpolsce
        • derka1 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 18:41
          Przepraszam, napisalam ponizszy komentarz juz wczesniej ale wyskoczyl nie tam gdzie trzeba. Tu powinien byl sie znalezc:

          jamesonwhiskey napisał:

          > zapewnić dziecku wszystko co najlepsze DLA NIEJ. I mogę to zrobić, ale w Polsce
          > :)
          >
          > angielskiego nie nauczy sie wpolsce


          Angielski nie jest akurat w tym wszystkim najwazniejszy. A propos, jesli sie nie myle to chinski depcze mu niezle po pietach, wiec jesli juz o przyszlosciowo-przydatnych jezykach dyskutujemy to niech sie rodzina lepiej do Chin przeniesie :-).
      • yumemi Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 19:01
        Widzę już z Waszych wypowiedzi, że sprawa edukacji jest dość skomplikowana. Jak
        > każdy rodzic chcę zapewnić dziecku wszystko co najlepsze DLA NIEJ. I mogę to z
        > robić, ale w Polsce :)

        W Polsce nie mozesz jej dac ani pelnej rodziny ani najlepszej edukacji. Wiec zalezy co masz na mysli z tym co najlepsze w Polsce.

        > Mąż ma dobry zawód, nie musiałabym pracować po przeprowadzce, jednak jako osoba
        > , do tej pory, samodzielna, nie wiem jak bym to zniosła ;)
        Wiec komu ten wyjazd by najmniej pasowal:)) Tobie czy dziecku?:)
        • justmaga Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 08.01.13, 23:36
          a swoja droga jesli 8 lat jestescie w rozlace to jak cora ma tesknic za tata skoro go w zasadzie nie zna. Weekendy i wakacje to nie to samo co bycie na stale. Po tylu latach ja bym sie spodziewala spiec na wszytsich frontach :( Pewnie zostanie w Polsce to najlepsze wyjscie
          • steph13 Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 08:25
            Moja rada: zaryzykuj i wyjedzcie.
            Corka pozna lepiej ojca, Ty pozyjesz w malzenstwie jak nalezy, mezowi pewnie bedzie lzej majac otoczenie rodziny bo stanie sie jej rzeczywistym czlonkiem raczej niz kims, kto tylko pieniadze wysyla. Wyglada na to, ze dziewczynka jest bystra i otwarta na nowe doswiadczenia, maz zarabia wystarczjaco aby Was tu wszystkich utrzymac. Jesli moze Wam zapewnic przyzwoite warunki mieszkaniowe i ogolnie materialne to moze sie okazac, ze polubicie tutejsze zycie. W najgorszym wypadku, corka nauczy sie jezyka przez powiedzmy rok w angielskiej szkole i gdyby Anglia okazala sie dla Was nie do zniesienia z jakis powodow to po roku mozecie wrocic do Polski i dziecko powroci do polskiej szkoly do klasy rowiesnikow wiekowych. Do odwaznych swiat nalezy wiec 'go for it'!
    • ggudrun jeszcze jeden problem 09.01.13, 08:36
      Mam jeszcze takie spostrzeżenia - w Anglii, jak i w innych krajach UE narastają nastroje nieprzychylne dla emigrantów. Czy coś takiego odczuwacie?
      Czy to się jakoś nasila?
      Męczy mnie po prostu to, aby po wyjeździe nie być obywatelem "drugiej kategorii".
      Dla wielu osób może jest to śmieszne, ale dla mnie jest to istotny problem.


      • yumemi Re: jeszcze jeden problem 09.01.13, 09:58

    • espionka Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 18:55
      Mój kolega zyje podobnie, pracuje w UK - rodzina z trójka dzieci + dom w Polsce.
      W KAZDY piatek wylatuje do Polski na weekend, w poniedzialek wylot do UK do pracy.

      • dorcian Re: gimnazjalista jedzie do Anglii 09.01.13, 19:18
        Pewnie, ze i tak mozna, jak pasuje obu stronom to szafa gra. Tu chyba nie wszystkim ten uklad pasuje i stad problem. Natomiast jak czytam kolejne odpowiedzi autorki watku to mam wrazenie, ze to mama ma wiecej obaw i niecheci do wyjazdu a dziecko jest pretekstem. Wypisz sobie za i przeciw i zdecyduj. Oczywiscie, ze wyjazd za granice to stres, niepewnosc i ryzyko. Pytanie, czy powod decyzji o wyjezdzie jest tego wart. I na ile jestes gotowa zostawic swoja dotychczasowa mala stabilizacje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja