bialasek75
15.03.13, 15:13
Kupiliśmy nowy dom prawie dwa lata temu. Zależało nam na szybkim postawieniu płotu, bo mamy 2 duże psy. Sąsiadka ochoczo przystała na uczestnictwo w kosztach (mam na to świadków, bo rozmowy były prowadzone przez panią z biura sprzedaży). Potem rozmawiałam z nią i spytała, czy możemy wszystko załatwić, opłacić, a ona potem nam zwróci pieniądze. Suma niemała, bo wyszło 740 funtów za ten wspólny kawałek. No i zaczęły się schody, a to pracę zmieniła, a to jej coś tam nie zapłacili, a to na bonus czeka. Kilka razy do niej chodziłam i się upominałam, do tej pory nie zobaczyłam złamanego pensa. No i co robić. Przyznam, że teraz, jak jestem na macierzyńskim, te pieniądze by się przydały. Czy iść do niej i się upominać dalej? Czy podejść do CAB i spytać co z tym fantem zrobić? Jakoś ją postraszyć? Dziewczyna młoda, samotna, pracująca. Tyle o niej wiem. Nie chcę otwartej wojny, bo jak już pisałam, mam psy, no i wiadomo, czasem szczekają jak są same w domu. A jak zacznie mi policję na łeb ściągać, albo jakieś RSPCA. No i co ja mam robić?