podkocem
04.04.13, 12:18
Pracuję w systemie zmianowym 4 dni w pracy (10 godzin +1h na lunch). Praca biurowa, stanowisko kierownicze, czasem stresujące (zwłaszcza w weekendy kiedy trzeba podejmowac decyzje za innych kierowników, również wyższego szczebla), przed kompem, czasem wyjazdy służbowe. Potem 4 dni wolne. Dodatkowo w roku przypadają 10-12 tzw floating shifts, które się wykorzystuje do projektów, wyjazdów oraz np zastępstw.
Termin porodu przypada na połowę wrzesnia. Chciałam wziąć macierzyński od 6go wrzesnia, a cały sierpień i początek wrzesnia urlop wypoczynkowy. O ile w pierwszej ciązy szef (inny) zgodził się bez problemu i znalazł zastępstwo wczesniej, tak nowy szef nie chce na to pójść. Oznacza to, ze w 9 miesiacu ciązy będe musiała pracować na 11 godzinnych zmianach. Do tego dochodzi godzina jazdy samochodem w jedną stronę czyli 13 godzin w pozycji siedzącej. Szczerze mówiąc, nie widzę tego. Z pierwszej ciązy pamiętam, że w 9 miesiacu miewałam nawet problemy z chodzeniem. Czy mogę jakoś inaczej to rozwiązać oprócz wziecia macierzyńskiego miesiac wcześniej?
W najgorszym wypadku wezmę roczny macierzyński (ostatnie 3 miesiace niepłatne) i po prostu zaczne macierzyński wcześniej, a urlop wypoczynkowy sobie rozłożę w lecie, ale nie jest to najszcześliwsze dla mnie rozwiazanie.
Ktoś się orientuje co na to prawo bo nic konkretnego nie znalazłam, wszystkie notki dotyczą pracy fizycznej, a ja wykonuję pracę biurową.
Myślałam żeby szefowi zaproponowoć obcięcie zmian i pracę w sierpniu "na pół etatu" czyli 5,5 godziny dziennie. Myślę, że z tym bym sobie poradziła, ale nie wiem czy w ogóle na to pójdzie bo przedwczoraj mnie proprosił o kolejny dzień pracy na zastępstwo. To bylby moj szósty dzień z rzędu na zmianie (66 godzin w tygodniu! - to jest nawet niezgodne z prawem!). Oczywiście sie nie zgodzilam. Godzinę później odrzucił moje sierpniowe podania o urlop.
Poprosze o burzę mózgów jak z tego wyjść obronną ręką i bez kwasów.
Z góry dzięki