yourdoubt
19.04.13, 17:37
jakiś czas temu pisałam, że mniej więcej od listopada co rusz choruję z synkiem (on and off). Ale od miesiąca choruje ciągiem, tylko objawy zmieniają po trosze swoją postać. A więc od miesiąca zaliczyłam przeziębienie, anginę leczoną antybiotykiem, po której ból gardła został a od wczorajszej nocy doszedł ogromny kaszel z bólem klatki piersiowej i pleców (nie muszę wspominać, że gardło dalej napierd... od miesiąca). Byłam u lekarza. Diagnoza: wirus, płuca czyste. W międzyczasie zrobiłam badania krwi (fasting blood test), wynik bardzo dobry.
Mam nadzieję, że kobieta się nie myli, bo wiem, że tu bardzo lubią zasłaniać się wirusami. No chyba jak badania krwi wyszły dobrze, to już nie muszę się zamartwiać, że mnie nowotwór toczy czy cuś (mononukleoza też wykluczona).
Tylko ja już mam dość bycia chorą all the time:-( Prawie, że nie pamiętam jak to jest, jak nic nie boli. Kiedy to gówno się skończy? Nie chcę teraz zarazić dla odmiany synka i w przyszłym tygodniu odwoływać party urodzinowego.
Brak mi sił.
Pocieszcie, że to normalne?