2na-raz
24.05.13, 16:56
Mam pytanie - wczoraj wylecialam z hukiem z pracy ze skutkiem natychmiastowym. Umowa na czas nieokreslony, pracowalam tam ponad rok. Firma mala, pracowalo sie w zasadzie ok, z tym ze szef - wlasciciel firmy to furiat.
W ub tyg byla taka sytuacja w pt, ze kilkoro pracownikow nie dostalo wyplaty, zaczely sie telefony od nich z pretensjami (slusznymi) co sie dzieje i kiedy bedzie kasa. Posprawdzalam nr kont i wyszlo, ze pieniadze zostaly przeslane na stare konta, a nie aktualne. Zrobil to szef, gdy okazalo sie ze wszystkie nry kont pracowniczych zostaly usuniete z konta firmowego; powprowadzal wiec dane na nowo i jak sie okazalo w przypadku kilku osob - blednie. Dlugo opisywac, probowalismy cofnac przelewy (co okazalo sie niemozliwe, musi byc cala procedura itd) - w przypadku dwoch pracownikow w zasadzie sprawa rozwiazala sie sama, gdyz pieniadze poszly na konta zon, ale w przypadku jednego okazalo sie, ze pieniadze poszly do kogos, z kim rozstal sie w absolutnie zlych stosunkach i nie ma mowy, zeby ta osoba zwrocila pieniadze. Pracownik naprawde wsciekly, kasa to £1000, wiem ze ma male dziecko i zone (niepracujaca) w koncowce ciazy - zazadal ze kasa ma byc na koncie natychmiast i ze nie obchodza go nasze bledy (slusznie). Poniewaz szef ani w zab po polsku;) a pracownik po angielsku to tlumaczylam jednemu co mowil drugi itd. Szefowi bardzo sie nie podobalo ze tamten jest wkurzony, kazal mi powiedziec ze wyjasniamy w banku i jak wyjasnimy to mu kase przelejemy. Pracownik sie nie zgadzal, wkurzal coraz bardziej, w koncu poszedl do szefa firmy w ktorej pracuje (nasz kontrahent, jestesmy agencja) - o czym uprzedzil i szefowi to przekazalam. Kontrahent zadzwonil z pretensja, ze czlowiek tyra to ma dostac kase i tyle. Na takie dictum moj szef bardzo sie wkurzyl ze pracownik naskarzyl, zrobil mu przelew, ktory mial byc zaksiegowany u pracownika po 18stej. Kazal mi zadzwonic do pracownika zeby go o tym poinformowac, ze pienniadze beda dzisiaj, ale dopiero po 18 (cala syt toczyla sie od ok 10 -14) - dzwonie wiec, pracownik nie odbiera. Moj szef z fochem stwierdza ze ma tego pracownika gdzies i mam mu nic nie mowic. (tu chcialabym zwrocic uwage, ze ja bylam zajeta czyms, a on raczej gadal do siebie, niz polecenie do mnie; w sensie nie odbiera to mam go gdzies) - gdy szef jeszcze gadal do siebie, zadzwonil tel, wyswietlil sie nr pracownika X (innego niz ten bez kasy), odebralam okazalo sie ze to Pracownik bez kasy - wiec mowie syt zalatwiona, kasa bedzie po poludniu. I tylko tyle zdazylam, bo slysze za plecami ryk szefa, ze KAZALEM CI Z NIM NIE ROZMAWIAC, KTO TU JEST SZEFEM, DLA KOGO TY PRACUJESZ itd. No oniemialam. Wsciekl sie, kazal nam sie wynosic do domu (wszystkim) po czym wylecial z biura trzaskajac drzwiami.
To byl ub piatek, potem pn-sr mialam wolne (planowane) w czw. wrocilam do pracy, a tu siedzi sobie juz on, przeprosil mnie za ptkowy wybuch i wreczyl wypowiedzenie ze skutkiem natychmiastowym - nie jest na nim podany zaden powod. Jakis miesiac wczesniej mialam z nim okresowe rewiev i bylo wszystko ok, chwalil ze jest zadowolony z tego co i jak robie itd. Pytanie brzmi - czy i gdzie moge sie od tego odwolac - nie po to zeby tam wrocic do pracy, ale moim zdaniem jest to unfair dismissal i kurcze, zla jestem.
Drugie pytanie - czy w takim wypadku powinnam miec wyplacona pensje do konca miesiaca + okres wypowiedzenia + urlop, czy tylko pensje do momentu zwolnienia + okres wypowiedzenia + urlop? W CAB jeszcze nie bylam, ale z tego co slyszalam to w tym naszym lokalnym siedza bezuzyteczne osoby, wreczajace ulotki.