Dodaj do ulubionych

Ciąża i poród w Polsce

29.06.13, 23:52
Czytam forum ciąża i poród, słucham cieżarnych polskich koleżanek i kuzynek i mimo, że właśnie jestem w drugiej ciąży (a może właśnie dlatego!) nie mogę wyjść ze zdumienia jak niesamowicie nerwowo podchodzi się do ciąży w Polsce. To mierzenie bety co 2 dni w pierwszych tygodniach, USG co miesiąc, latanie do gina z katarem i cała masa leków na wszystko. Zwolnienie lekarskie na miesiąc z powodu spuchniętych kostek, wieczna kontrola szyjki.

Czytam o tym i wydaje mi się to takie nierealne, że aż trudno mi uwierzyć że to prawda. Przecież w każdym kraju każda baba przechodzi ciążę TAK SAMO. Skąd więc tak niesamowicie różne podejścia do ciąży w różnych krajach?
Obserwuj wątek
    • turmalinka Re: Ciąża i poród w Polsce 29.06.13, 23:57
      roznica jest bardzo prosta, nazywa sie pieniadze

      w PL wiekszosc prowadzi ciaze prywatnie, robi badania prywatnie, a wiadomo, im wiecej wizyt i badan tym zarobek wiekszy
      oraz lekarz, kory nie da l4, nie da recepty i nie robi co wizyta usg to konowal bo mu nie zalezy

      ps. tez czytam i pani milka_jogurtowa o skret kiszek mnie przyprawia swoimi wywodami i teoriami ;)
        • turmalinka Re: Ciąża i poród w Polsce 30.06.13, 00:56
          no przeciez one tyle skladek naplacily ze im sie nalezy, a poza tym wszyscy kradna, kradnijmy i my ;)
          btw w UK tez daja jak potrzeba, sama bylam 10 dni z przykazaniem przedluzenia u gp gdyby nie bylo poprawy i to na samym poczatku ciazy (a pracy ciezkiej nie mam)
        • pelagia_pela Re: Ciąża i poród w Polsce 30.06.13, 09:07
          Polska to bagaty kraj. Nie moge zniesc ich narzekan, ze tak zle, ze kraj nie pro rodzinny. Zwolnienia na piardniecie ciezarnej pelnoplatne, caly rok pelnoplatnego macierzynskiego. Oczywiscie wszystkie marudza, bo wciaz malo.
          Ginekolodzy w Polsce maja po prostu raj. Nawet jak go gara nie ma co wlozyc to do ginekologa co 3 tygodnie lata sie prywatnie :). Ciaza to choroba, biedulki przy komputerze siedziec nie moga i im sie NALEZY i juz :).
          • magdal-ena78 Re: Ciąża i poród w Polsce 30.06.13, 09:13
            Fakt faktem, ze kobiety placa za opieke, ale wolalabym zaplacic i miec mozliwosc zrobienia wszytskich badan niz martwic sie cala ciaze, ze cos przeoczyli. Dlatego zaplacilam tu np za badanie na zaspol downa w 12tyg, Przy pierwszym dziecku czytajac polskie fora bylam troche zeschizowana, przy drugiej ciazy przestalam sie przejmowac. Ma to dobre i zle strony.
            Co do L4 to jest to przegiecie, nic dziwnego ze pracodawcy nie chca zatrudniac mlodych kobiet.
                • zurekgirl Re: Ciąża i poród w Polsce 30.06.13, 09:57
                  Ja sie tam czulam troche biedna jak mialam niekontrolowane wymioty przez pol ciazy, a zwolnienia niet. Do tego ja zgrywam bohaterke i jak po konsultacji z lekarzem slysze, ze to normalne i nawet jak wymiotuje caly dzien, to to przeciez tylko hormony i w koncu przejdzie albo nie przejdzie i mam jesc mniej a czesciej i jakos przezyje, to zasuwam do pracy i sie mecze bez sensu, niewiele robie, bo i tak wisze nad toaleta. Wiem, ze moge zadzwonic i powiedziec, zem chora i teoretycznie problemu nie bedzie, ale w praktyce pozostaje niesmak, ze zaciazyla i kombinuje. Ze zwolnieniem czulabym sie pewniej. W pierwszej ciazy problemu nie bylo, wiec sie nabijalam z tych bioracych zwolnienia na ciaze, teraz je troche rozumiem, choc przegiec nie usprawiedliwiam.
                    • turmalinka Re: Ciąża i poród w Polsce 30.06.13, 10:24
                      hmmm ja tu czulam sie bardzo bezpiecznie, chociaz poronienia mam za soba, ale to chyba kwestia nastawienia. Ja lubie nhs, nigdy sie nie zawiodlam. W ciazy zaliczylam szpital w tym pobyt na oddziale, z kazda glupota moglam dzwonic i zawsze mialam wszystko jasno wyjasnione
                    • najma78 Re: Ciąża i poród w Polsce 30.06.13, 11:01
                      kobylczusia napisała:

                      > ja w PL chodzilam wszedzie panstwowo i przynajmniej czulam sie bezpiecznie ze w
                      > szystko jest ok i wcale sie nie dziwie kilku moim kolezankom ktore po jednym po
                      > ronieniu tutaj przy kolejnej ciazy od razu jechały do PL

                      A dokad sie jedzie po jednym poronieniu pl?
                    • almamag Re: Ciąża i poród w Polsce 30.06.13, 12:20
                      ja ani przez chwile nie czulam sie bezpiecznie w czasie porodu w PL, bo lekarz, ktory prowadzil ciaze nie pracowal w szpitalu, w ktorym rodzilam i bardzo wyraznie dano mi powiedziano wprost, ze z tego wlasnie powodu jestem pacjentka nizszej kategorii

                      panika dotyczaca opieki nad ciezarna w UK bierzez sie z nieznajmosci systemu i przemedykalizowania ciazy w PL
                    • londynwarszawaparyz Re: Ciąża i poród w Polsce 30.06.13, 19:33
                      Ja rowniez widze roznice miedzy tutejszym systemem i tym polskim- i wyglada to bardzo roznie. na ta chwile podoba mi sie to ze nie ma tyle wizyt co w Pl. Nawet panstwowo co miesiac mialam pobierana krew (pierwsza ciaza, rozne grupy krwie i ryzyko konfliktu, ktore i tak w pierwszej ciazy jest minimalne), rozne badania. Pierwsze badanie potwierdzajace ciaze- palce lekarza laduja w moim srodku, czym zachwycona nie bylam/Tutaj zeby takie cos mialo miejsce musi byc wyrazna przyczyna, wazna, i polozna musi uargumentowac dlaczego takie badanie musi sie odbyc.Wiarygodnosc ze jest sie w ciazy opiera sie na stwierdzeniu " jestem w ciazy", ewentualnie pokazaniu testu ciazowego- tak wiec na slowo. W Polsce lekarz sam musi to cenic gwalcac mnie na fotelu ginekologicznym. Lekarze to jednak specjalisci-przy skomplikowanym porodzie nie dali mi umrzec. W pewnym momencie pojawilo sie ich siedmiu obok mojego lozka....Opieka poporodowa byla taka sobie. Duzy nacisk na karmienie piersia, wrecz zmuszanie do tego. Teraz bede rodzic w uk, mam nadzieje ze bedzie dobrze.
    • illegal.alien Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 15:46
      Odkopuje stary watek i troche nawiazuje do watku o zmianach w mentalnosci :)
      Jestem uczestniczka for rowiesniczych - corki juz urodzonej i dziecka, ktorego sie spodziewam.
      I wiecie co, czasem to mi galy na wierzch wychodza, jak czytam rozne roznosci.
      Drugie dziecko ma sie urodzic pod koniec marca, ja jestem w 16. tygodniu ciazy, reszta dziewczyn gdzies miedzy wlasnie 16 a 20 - i niektore ida do ginekologa, ktory sie dziwi, ze one JESZCZE pracuja. Normalnie rece i nogi opadaja. Ja sie jeszcze specjalnie w ciazy nie czuje (jeszcze albo juz, bo dzieki bogom przestalam sie czuc jak na kacu ;) chociaz spie jeszcze sporo) i do glowy by mi nie przyszlo, ze to jakies bohaterstwo do pracy chodzic.
      Do tego to ciagle panikowanie, ze szyjka taka, sraka, owaka - zamknieta, otwarta, miekka, twarda, dluga, krotka.
      Naprawde moznaby pomyslec, ze to jakis cud, ze w UK dzieci sie w ogole rodza ;)
      A mi jakos z ukowskim podejsciem dobrze :)
      • almamag Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 15:59
        a potem jak juz sie diecko urodzi to ma wszystkie mozliwe alergie, co drugi tydzien zapalenie oskrzeli, co trzeci angine i co najmiej raz na kwartal zapalenie pluc i tak do konca podstawowki

        no i koniecznie raz w miesiacu zastrzyki
        • nannyjo32 Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 16:08
          moja kolezanka Slowaczka wlasnie mi oswiadczyla ze jest w ciazy bedzie moze 10 tydzien. I juz slysze ze ona tylko w SK bedzie rodzic bo tutaj jest okropnie, ze ona wogole po urodzeniu dziecka na rok zostanie na Slowacji. Nie jest zadowolona ze musi pracowac.Ja sie smieje bo blizniaki urodzilam pracowalam i zyje. W cizy bylam jak bylo mi zle to sobie tlumaczylam ze od tysiecy lat kobiety dzieci rodzily i to w polu gdzies bez lekarzy i bylo.
      • yumemi Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 16:17
        Pamietam jak czytalam o tych szyjkach na forach, kazda miala regularnie badana szyjke, z pomiarami co do milimetra - najlepsze bylo jak w okolicach 36-38 tygodnia nagle robila sie juz miekka i w ogole brzuch twardnial, i lekarz genialnie swierdzal ze bedzie niedlugo porod.
        No bedzie:))

        a pozniej to samo jak sie dziecko urodzi, zawijanie maksymalne, uwazanie na wiaterek,kazda zwykla chest infection to 'chroniczne zapalenie jakies tam' czy jakies tam, i oczywiscie matka z dzieckiem i z wozkiem to swietosc i kazdy ma z drogi ustepowac i pomagac (w rodzinie tak sie oczekuje ze jak kobieta ma dziecko to wszyscy musza lezec plackiem i jej pomagac). Bo przeciez jak sie ma jedno lub dwoje dzieci to nie ma szans zeby sie samej nimi zajac bez pomocy babci.


        -----------------------------------------
        • illegal.alien Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 17:03
          O tak, to mnie jeszcze rozwalilo - ze dziewczyny z forum starszej jako powod do nieposiadania wiecej niz jednego dziecka podaja 'bo nie mamy nikogo do pomocy' - normalnie szokers ;)

          Co do chest infections - jak sie przyznalam, ze moje dziecko mialo ich 4 czy 5 w przeciagu dwoch lat chodzenia do instytucji, ze czego 3 na samym poczatku jedna po drugiej, zanim sie nauczylismy je szybko wylapywac, to sie okazalo, ze moje dziecko strasznie duzo choruje i na bardzo powazne choroby. No nie wiem, mi sie wydawalo, ze w porownaniu do tego, co czytam na malym dziecku czy niemowlu moje dziecko choruje bardzo malo.
          Ciekawa jestem, na ile to prawda, a na ile rzeczywistosc forumowa.
          • yumemi Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 17:18
            Ja w ciazy chodzilam normalnie na aerobik i plywalam co drugi dzien, do konca ciazy, pracowalam z dojazdami do Londynu do ok 36 tyg - majac przy tym nadcisnienie i chorobe nerek, od znajomego lekarza z Polski tylko gromy slyszalam:))
            A tutaj lekarz mowil mi ze na takie schorzenie jak moje ruch w ciazy jest tym bardziej wskazany. W Polsce moja kolezanka w ciazy, zdrowej, zaprzestala jakichkolwiek sportow 'bo a nuz cos sie stanie'. lepiej siedziec i lezec.

            A temat pomocy to rzeka po prostu. Bo jak jest noworodek to juz nie da sie nic zrobic, musi byc pomoc. Ja wsadzalam dziecko do chusty, dziecko jadlo kiedy chcialo ssajac piers, a ja mialam wolne rece i moglam sie zajac wszystkim. Jak maz wracal z pracy, przekazywalam mu chuste z dzieckiem i szlam na gym. A dziecko wiadomo w chuscie i przy rodzicach wtulone spi pieknie:)))
          • almamag Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 17:18
            niezaleznie od pory roku i wieku dzieci (wszystkie jeszcze najdalej w wieku podstawowki)
            dzieci wszystkich znajomych sa zawsze ciezko chore i na antybiotykach
            wszystkie musza jezdzic do senatoriow/nad morze/do specjalistow dla ratowania zdrowia

            na delikatne sugestie, ze to pewnie wirusy i moze warto poczekac z antybiotykiem, okazuje sie, ze wszystkie co do jednego maja zmiany na oskrzelach,plucach stwierdzone po przeswietleniach i wszystkie co do jednego swiszcza przy osluchiwaniu
        • londynwarszawaparyz Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 17:07
          taaaa jestem w 28 tygodniu, pracuje, nawet nie napisalam kiedy na macierzynski przejde firmie, jestem zadowolona ze mam malo wizyt i tocze normalne zycie, ostatnio polozna zadzwonila ze mnie nie bylo na wizycie..a ja na to ze wiem, ale musialam byc w pracy, nic sie nie dzieje, mozna przelozyc :) skoro czuje sie dobrze...tak naprawde tylko musze jechac po zastrzyk na ta immunoglobuline, gdybym mogla chodzilabym jeszcze mniej na kontrolne wizyty, ale ciesze sie ze i tak jest ich malo. szyjki nikt nie badal, nie wiem czy sie skraca czy nie, twardniejacy brzuch to skurcze przepowiadajace, doczytalam na necie, i wiecej mi do szczescia nie potrzeba :) Z dzieckiem ok, ze mna tez, wiec czego mi trzeba wiecej do szczesca :)
          Na szczescie nigdy nie mialam zapedow by sluchac babc i lekarzy "zaloz czapeczke bo sie przeziebi" i nie dawalam lekow jakie przypisali. Dzieki temu mam odchowane dziecko tak zahartowane, ze od malego chora byla moze z 7 razy, tylko raz dostala antybiotyk w swoim zyciu i ma sie swietnie. Choruje czesciej niz ona. Nigdy sie nie zaraza ode mnie. Ciesze sie ze nie sluchalam dobrych rad tylko kierowalam instynktem :)
      • plain-vanilla Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 17:15
        Kazdy kij ma dwa konce. Tutaj artykul:
        www.bbc.co.uk/news/uk-scotland-24452867
        Bylam w ciazy 5 lat temu. USG jedno w 12 tygodniu ciazy - moim zdaniem to zenada. Wiecej USG nie przyslugiwalo. Moglam isc prywatnie za £120 funtow. Zrobilam w 5 mies. USG, zeby sprawdzic, czy dziecko rozwija sie prawidlowo. Badania moczu jedynie papierkiem. Badania krwi raz na HIV, WZW i kile. Polozna posluchala bicia serca i tyle. Dodam, ze nie jestem oredowniczka badan ginekologicznych ani zwolnien w ciazy. Sama pracowalam do konca 8 miesiaca. Jednak to, ze nie ma wiecej usg, zeby wlasnie wykryc wady u nienarodzonych dzieci, to uwazam za zenujace dla kraju, ktory uwaza, ze ma taki wspanialy system opieki medycznej.
        • yumemi Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 17:29
          Bylam w ciazy 5 lat temu. USG jedno w 12 tygodniu ciazy - moim zdaniem to zenad
          > a. Wiecej USG nie przyslugiwalo. Moglam isc prywatnie za £120 funtow. Zrob
          > ilam w 5 mies. USG, zeby sprawdzic, czy dziecko rozwija sie prawidlowo. Badania
          > moczu jedynie papierkiem. Badania krwi raz na HIV, WZW i kile. Polozna posluch
          > ala bicia serca i tyle. Dodam, ze nie jestem oredowniczka badan ginekologicznyc
          > h ani zwolnien w ciazy. Sama pracowalam do konca 8 miesiaca. Jednak to, ze nie
          > ma wiecej usg, zeby wlasnie wykryc wady u nienarodzonych dzieci, to uwazam za z
          > enujace dla kraju, ktory uwaza, ze ma taki wspanialy system opieki medycznej.

          Troche dziwne, bo niby ile panstwowo jest USG w Polsce? I jak sie ma ilosc usg do liczby zdrowych dzieci narodzonych, sa jakies dane?
          Dla mnie to normalne ze szlam prywatnie jesli chcialam dodatkowe.
          A z NHS mialam usg co miesiac bo choruje na nerki, i nie widze sensu zeby robili czesciej jesli wszystko jest ok.
          A badanie moczu papierkiem jest jak najbardziej ok, akurat w tym temacie chorujac na nerki i majac regularnie co 3 mce badania moczu moge cos powiedziec. Na dokladniejsza analize do szpitala wysyla sie jesli cos na papierku wyjdzie nie tak, tak sie sklada ze papierek wykryje slad krwi, bialka it.
          I niby mieliby robic kilka badan na HIV? Po co?
          • plain-vanilla Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 19:01
            Twoje pytanie jest, moim zdaniem, nielogiczne. USG ma wykryc i/lub zapobiec wadom u dzieci nienarodzonych. Nie ma zwiazku pomiedzy iloscia usg a iloscia narodzin zdrowych dzieci. Jesli dziecku w 38 tyg. przestaje bic serce, to mozliwe, ze mialo wade serca, ktora wczesniej wykryta na usg moglaby byc uleczalna. Mozna byloby dokonac cesarskiego ciecia nawet w 38 tygodniu i juz to dziecko leczyc. Zenujaco niska liczba usg ma zwiazek z iloscia martwych porodow w Szkocji (nie komentuje calego UK). Wiecej kobiet w Polsce stac na prywatne USG i jest ono bardziej dostepne niz prywatne USG w UK. Niestety nie wiem, ile sie nalezy USG panstwowych w Polsce, ale jestem pewna po pobieznej lekturze google, ze 2 USG to minumum. To drugie wlasnie na sprawdzenie cytuje: badanie USG z oceną dobrostanu płodu, przepływów i wód płodowych.
            • yumemi Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 19:40
              Nie ma zwiazku pomiedzy iloscia usg a iloscia narod
              > zin zdrowych dzieci. Jesli dziecku w 38 tyg. przestaje bic serce, to mozliwe, z
              > e mialo wade serca, ktora wczesniej wykryta na usg moglaby byc uleczalna.

              Idac za ta logika, nalezaloby robic usg co tydzien? Co dwa tygodnie?
              I gdzie te statystyki ze dzieci rodziloby sie wiecej zdrowych gdyby czesciej bylo usg, bo na tym polega Twoja argumentacja:)) W Norwegii wcale nie ma wiecej usg ani w Niemczech. Wiec co ma ten link wczesniejszy pokazac? Ze w Szkocji maja jakis problem, ale gdzie zwiazek z Anglia i z usg?
            • petuniasta Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 20:54
              > Zenujaco niska liczba usg ma zwiazek z iloscia martwych porodow w Szkocji (nie
              > komentuje calego UK). (...) Niestety nie wiem, ile sie nalezy USG p
              > anstwowych w Polsce, ale jestem pewna po pobieznej lekturze google, ze 2 USG to
              > minumum. To

              Z tego co wiem to w Szkocji robi się dwa USG, w 12 i chyba 22 tygodniu. W Polsce na NFZ robi się bodajże 3, ostatnie na kilka tygodni przed porodem. Mogłabyś podać jakieś źródło tych informacji na temat wysokiej liczby urodzeń martwych dzieci w Szkocji?

              >Wiecej kobiet w Polsce stac na prywatne USG i jest ono b
              > ardziej dostepne niz prywatne USG w UK.
              Naprawde uważasz, że w Polsce więcej osób stać na zapłacenie jakichś 200 PLN za USG i wizytę, niż tu na zapłacenie 100 GBP? A co do dostępności USG, to skoro na mojej zapyziałej północy można je zrobić, to pewnie wszędzie można.
              • petuniasta Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 20:59
                A już widzę link do artykułu - szkoda tylko że nie ma podanych żadnych danych które można by było porównać - na przykład liczby 'stillbirth' na 1000 urodzeń w Szkocji, Anglii i innych krajach więc nie wiadomo jaka ta różnica na prawdę jest
                • plain-vanilla Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 21:19
                  Prosze, nastepny artykul do poczytania:
                  www.telegraph.co.uk/women/mother-tongue/10044415/Britains-stillbirth-record-is-scandalous.html
                  Ja mialam zaoferowaned jedno USG (rodzilam w 2008 r.) i odnosze sie do tego wlasnie doswiadczenia. Oczywiscie mozecie sie klocic, ze statystyki sa funta klakow warte itp. itd. Moje pierwsze doswiadczenie w ciazy i z porodu w Szkocji uwazam za tragiczne. Drugi raz bylo o niebo lepiej i sobie bardzo chwale opieke (w zupelnie innym miescie niz pierwsza ciaza i porod). Dodam, ze nie jestem wcale zaskoczona tak niska pozycja UK.
          • illegal.alien Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 18:13
            Ja miałam na razie jedno, będę miała drugie w listopadzie (tzw. polowkowe), mozliwe, ze jeszcze dodatkowe pod koniec ze względu na ciążę podwyższonego ryzyka. Z tego samego powodu na styczeń mam wizytę u konsultanta/lekarza. I to wszystko mimo, ze w pierwszej ciazy miałam to samo ryzyko, a wszystko było ok.
              • londynwarszawaparyz Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 21:38
                standardowo w Anglii sa dwa usg- w 12 i ok 21 tyg ciazy.Ale jezeli trzeba, jest ich wiecej np przy ciazy zagrozonej. Mi wpisali po drugim usg skierowanie na nastepne w okolicy 36 tyg ciazy ze wzgledu na nisko ulozone lozysko. Wiec czekam, czy sie podniesie. Mysle ze jezeli matka nie wyczuwalaby ruchow dziecka na przyklad, tez by sprawdzili czy wszystko ok na podstawie usg wlasnie. W PL 10 lat temu mialam 3 usg, w tym jedno tuz przed porodem w szpitalu zeby sprawdzic czy dziecko jest dobrze ulozone (standardowo). Nie ma co tez patrzec na jakies statystyki. W tym kraju rodzi sie bardzo wiele dzieci, wiec opieka jest jaka jest. Nie sa w stanie zapewnic kazdej matce usg na kazde jej zadanie. Chyba ze cos jest nie tak, cos trzeba sprawdzic itp. Na ten moment nie narzekam, zobaczymy jak pojdzie z porodem :) Bardzo sie boje.
    • illegal.alien Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 22:19
      Bzdura marninor. Nie każda kobieta, która pracuje do końca nie ma wyjścia. Ja mogę przestać pracować choćby jutro - ale co ja bym miała w domu robić? I z jakiego powodu miałabym w domu siedzieć? W pierwszej ciazy poszłam na zwolnienie na 3 tygodnie przed terminem, bo miałam mieszkanie do umeblowania ;) w tej ciazy mieszkanie jest umeblowane, to sobie popracuje - pewnie pod koniec zmniejsze wymiar godzin i tyle.
      I jak pisałam wcześniej - obie moje ciążę są zaklasyfikowane jako podwyższonego ryzyka.
    • illegal.alien Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 23:11
      Mam ci sie rozliczyć na forum z zarobków i wydatków? Ja wiem, ze cieżko z to uwierzyć, ale są inne zrodla dochodu niz praca (i ewentualnie zasiłki).
      I nigdzie nie napisałam, ze wszystkie dziewczyny w Polsce idą na zwolnienie. Jednak z forum marcowek duzo juz jest, a duzo planuje pracować tylko do końca roku - i to lekarze sami niektóre z nich na to zwolnienie namawiaja.
    • illegal.alien Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 23:13
      Ale o jakim symbolicznym badaniu ty mówisz? USG tutaj każde trwa co najmniej pol godziny - polowkowe moze nawet trwać dłużej jak sie dziecko złe ułoży.
      Zeby miec sto procent pewności to trzeba by je chyba robić codziennie i najlepiej za każdym razem u 3 rożnych lekarzy. A i tak pomyłki by sie pewnie zdarzyły.
    • szprotka6 Re: Ciąża i poród w Polsce 10.10.13, 23:55
      Ja myślę, ze moznaby tu mnozyc przyklady za i przeciw robieniu częstego usg w ciązy.
      I ja wlasnie mam przyklad na to, ze duza ilosc usg nie zapewnia tego, ze ropoznamy w 100% ewentualne problemy ze zdrowiem naszego dziecka. Moja bliska znajoma spodziewala się swojego dziecka, w Polsce. Sama jest biologiem z wyksztalcenia, więc dosc swiadoma czyhających zagrozen wybrala prywatny gabinet pani ordynator oddzialu ginekologicznego w Zabrzu. Usg co miesiąc przez caly okres ciązy. Ciąza przebiegala wzorowo, z tym wiekszym szokiem rodzice przyjęli wiadomosc, ze ich dziecko urodzilo się z rozszczepem wargi i podniebienia w najwyzszym stopniu, brakiem jednego z paluszkow u stopy, problemem z sercem (aczkolwiek nie jestem pewna czy to byl akurat problem do stwierdzenia usg w zyciu podowym) oraz powaznymi wadami CUN.

      Ja swoje pierwsze dziecko rodzilam w Polsce, ciązę prowadziłam w prywatnej przychodni, ale z podpisanym kontraktem z kasą chorych, ja bylam pacjentką z kasy chorych, od 7 m-ca ciąza zagrozona, mialam kilka usg przez cale 9 miesięcy (4-5? razem z b dokladnym: narządowym, polowkowym-to juz w innym gabinecie, prywatnie). Pytalam czasem mojego lekarza czy nie powinnam miec ich częsciej sugerując się doswiadczeniem moich kolezanek w ciązy prowadzonych przez innych lekarzy, odpowiadal mi ze ta liczba jest wystarczająca, a on jest ostrozny z robieniem tego badania zbyt czesto poki nie ma zadnych badan nad jego wplywem na plód.
    • lucasa Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 00:14
      Marninor duzo osob, tez te z przykrymi doswiadczeniami nie dopisuje sie do watku - bo nie ma sensu. Te rozmowy nie maja sensu, bo strony maja swoje wlasne doswiadczenia i inne opinie a poza tym syty glodnego nie zrozumie. Te kobiety, ktore sa zadowolone z opieki i prowadzenia tutaj beda zadowolone. Te, ktore swoje przeszly beda dmuchac na zimne, bez wzgledu na tlumaczenie czy to pomaga czy z zewnatrz wyglada na to, ze to jest potrzebne czy nie. A przyklady indywidualne mozna by mnozyc.
      Szkoda wchodzic w swoje wlasne doswiadczenia bo to i tak nikogo nie przekona.

      Ja jestem za zwolnieniami w ciazy (bohaterki niech pracuja do dnia porodu, medalu nie dostana ale za to beda mogly pochwalic sie na forum) i za wieksza iloscia usg (nawet jezeli tylko mialoby to wykryc wczesniej "missed miscarriage" czy zapobiec rodzeniu naturalnie wielkich dzieci - tutaj byl przypadek dziecka 7kg rodzonego naturalnie! )
      • yourdoubt Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 11:11
        Ja miałam ciążę podwyższonego ryzyka w UK a co za tym idzie USG co 2 tyg, także dużo. W całej ciąży czułam się beznadziejnie, poczynając od ok 10tyg ciąży, także gdybym wtedy pracowała, musialabym iść na zwolnienie. Nikt by mnie nie zmusił do pracy, niezależnie od.miejsca zamieszkania czy mojej sytuacji. Ogólnie mega mdłości non stop, problem z jedzeniem i piciem i utrata wielu kilogramów....najlepiej było leżeć i się nie ruszać.
        Jeżeli ktoś się czuje dobrze w ciąży. To niech sobie pracuje, ale jeżeli ktoś się źle czuje i chce iść na zwolnienie, To jego sprawa i nic nikomu do tego.

        Po ciąży tez było ciężko z różnych względów. Nie miałam nikogo do pomocy, żadnych babc ( a szkoda). Na szczęście mąż postanowił się zwolnić z pracy, By mi pomoc, za co do dzisiaj jestem mu wdzięczna
        Tez nie rozumiem niektórych wypowiedzi, które się nasmiewaja z osób, które potrzebują wsparcie przy dziecku z różnych względów. Ją tam zazdroscilam osobom, które mogły na nie liczyć. Jeżeli dziecko potrzebuje ciągłej uwagi, 24h na dobę, bo ma straszne kolki i nawet na minutę nie można go odstawic to przecież można się wykończyć emocjonalnie i fizycznie.

        Nikomu oceniac innych na podstawie powierzchownych informacji;-)
      • illegal.alien Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 11:28
        Lucasa, ale tu nie chodzi o to, zeby sie teraz przerzucac drastycznymi historyjkami z ciazy i porodu.
        Chodzi raczej o pewna logike, czy zdolnosc wyciagania wnioskow, tak?
        Bo skoro na forum rowiesniczym wpisuja sie dziewczyny, ze lekarz je NAMAWIA na zwolnienie, mimo, ze one sie czuja dobrze, ze lekarz sie dziwi, ze one JESZCZE pracuje (w 16-20 tygodniu ciazy), kiedy poza faktem, ze sa w ciazy nic im nie dolega, to czemu potem wielkie zdziwko, ze kobietom w Polsce jest trudniej na rynku pracy? albo ze po macierzynskim nie ma gdzie wracac?
        Nie wiem, ja to w ogole uwazam, ze niektore rozwiazania z prawa pracy sa absurdalne, zarowno tu, jak i w PL - zatrudnic kogos jest latwo, ale zeby go zwolnic to naprawde trzeba sie nagimnastykowac.
        Nie chodzi o jakies bohaterstwo, bo gdybym sie fatalnie czula, to bym do pracy nie chodzila - ale czuje sie dobrze, a w Polsce moglabym siedziec na L4 'bo jestem zmeczona' - wiesz, ja i bez ciazy bywam zmeczona, od tego jest urlop (wypoczynkowy!!!) zeby odpoczac.
        Po prostu dziwi mnie takie beztroskie chodzenie na L4, a potem zdziwko, ze nikt zatrudnic kobiety nie chce.
        • londynwarszawaparyz Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 12:08
          Tylko ze z tym L4 w Polsce i tutaj to jest niebo i ziemia. Tutaj w zasadzie nie istnieje. Pracuje sie do konca ciazy, ewentualnie mozna przejsc 11 tyg przed terminem porodu na macierzynski.W Polsce sam szef namawial mnie od samego poczatku zebym szla na zwolnienie. Od lekarzy slyszalam ze ciaza nie choroba, mozesz pracowac. A nie moglam bo nie mieli mnie gdzie przerzucic na inne stanowisko, lzejsze, nie mogli tez utworzyc takowego dla mnie- latwiej im wiec bylo zebym donosila zwolnienia lekarskie i siedziala w domu, a oni mi placa i nie martwia sie ze cos sie stanie podczas pracy. Ile sie musialam nakombinowac zwolnien, glowa boli. Chore. No ale siedzialam 9 miesiecy w domu. Tutaj pracuje tak jak inni. Jestem 10 lat starsza, czuje sie gorzej niz w pierwszej ciazy. Nie ma taryfy ulgowej. Za miesiac ide na macierzynski. Pewnie, ze gdyby byla opcja L4 jak w Polsce, poszlabym wczesniej-chociazby zeby odpoczywac przy obnizonym lozysku a nie uzerac sie z ciezkim odkurzaczem. Ale takiej opcji nie ma. W zasadzie nie ma wyboru. Albo pracujesz, albo sie zwalniasz. Zaden lekarz nie wystawi zwolnienia na 9 miesiecy. Jezeli ktos chce utrzymac kariere, wrocic szybko do pracy, to wie co ma robic. Tak samo jak ktos nie przewiduje powrotu do pracy-jak ja. Nie zalezy mi na tej pracy i na powrocie, moglabym wszystko olac i isc na L4 nie martwiac sie ze potem powiedza ze nie ma dla mnie miejsca lub zwolnia po miesiacu.Ale musze pracowac od konca, bo ten kraj nie pozostawia w zasadzie wyboru. Niemniej i tak wole tu, niz w Polsce :)
          • little_girl_blue Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 20:41
            Londynwarszawaparyz, w Pl z niskim lozyskiem nie tylko bylabys na zwolnieniu ale rowniez lezala pewnie w szpitalu. Tez mialam niskie lozysko tutaj w UK (szczesliwie sie podnioslo, czego I Tobie zycze) I pracowalam do konca (odeszlam na urlop wypoczynkowy 5 dni przed urodzeniem syna, mialo byc 10 ale postanowil wyjsc wczesniej ;) I mialam w domu 2-latke , zadnych babc do pomocy I meza ciagle w pracy . Bylo ciezko ale jakos przezylam , poprostu pod koniec wzielam sobie kilka dni urlopu wypoczynkowego bo uwazam , ze jak czlowiek jest zmeczony to idzie na urlop a nie na zwolnienie. Zycze Ci zeby lozysko sie podnioslo I pomimo, ze tutaj doradzaja zyc normalnie z niskim lozyskiem nie przesadzaj z odkurzaczem.
        • lucasa Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 12:44
          Illegal, ja tez czytam fora rowiesnicze i tez zauwazam rozne "kwiatki" ktore nie rozumiem, ale mysle, ze jezeli tylko to nie szkodzi ani ciazy ani dziecku to juz drugorzedne jest to co robia dziewczyny w PL (czy pracuja, czy siedza w domu, czy weranduja dzieci :), czy zakladaja czapki itd)...

          Odnosnie zwolnien - to takie sa obecnie rozwiazania prawne, i nie tylko lekarz ale i pracodawca wysyla ciezarna, bo tak sie bardziej oplaca. A jednak dojazdy, plus siedzenie 8 godz przy biurku i potem powrot do domu to jednak srednia propozycja aby byc "aktywnym" w ciazy (a nie wszyscy pracuja w biurze wiec stanie na nogach 8 godz to juz sie ociera o bohaterstwo :)). Ja dopiero jak poszlam na macierzynski to zaczelam byc aktywna (codziennie basen, spacer itd), bo tak to po pracy padalam jak niezywa.

          I tak, bedzie problem z zatrudnianiem kobiet w wieku rozrodczym w PL, ale to poboczny watek.

          Ja akurat w ostatniej ciazy czulam sie fatalnie a musialam chodzic do pracy. I z ulga sie zorientowalam, ze moge zaplacic i dostac zwolnienie prywatnie. Nie na dlugo, ale pomoglo mi to i psychicznie i fizycznie. A tak moja GP (mimo, ze jest ogolnie ok) to moglabym do dzisiaj blagac...
          • illegal.alien Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 13:06
            No to ja tez nikomu nie kaze pracowac - wyrazam tylko swoje niezrozumienie dla tematu :) I zastanawiam sie, jak wyglada rzeczywistosc realna, a nie forumowa, bo wiadomo, ze na forum nie siedzi reprezentatywna grupa ludzi (chyba?)
            Na forum rowiesniczym juz go od jakiegos czasu raczej nie wyrazam zdziwienia, bo zaraz leca teksty, ze mi sie w UK poprzewracalo w glowie, a w ogole to UK jest beznadziejne, bo NHS jest do dupy, a ciazy do 12. tygodnia zycia sie nie ratuje. O puszczaniu dziecka do przedszkola z katarem juz tez nie pisze, bo bez sensu.
            Tak mi przyszlo do glowy kilka rzeczy wlasnie na temat zmiany mentalnosci, etc - chociaz ciezko u mnie mowic o zmianie, skoro obie ciaze prowadze tu i innego sposobu nie znam :)
            Za to znamienne jest np. to, ze moja mama uwaza, ze powinnam rodzic prywatnie po moich przejsciach przy pierwszym porodzie - ze to cos zmieni. Akurat nie zmieni nic, bo mamy u nas na wsi piekny nowy szpital, sale sa pojedyncze - ale moja mama nadal ma mentalnosc, ze jak ktos jest pacjentem prywatnym, to sie go lepiej traktuje i lekarz sie 'bardziej stara' - biorac pod uwage nasze niedawne doswiadczenia z ciezka choroba dziadka (leczona w Polsce), to jej sie nie dziwie, bo noz sie w kieszeni otwiera. I to mi tez troche uswiadomilo, ze jak moi rodzice beda kiedys chorzy, to wszystko bedzie musial zalatwiac moj brat - bo ja sie w tym systemie zupelnie nie odnajde.
            • lucasa Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 13:27
              illegal.alien napisała:

              > Tak mi przyszlo do glowy kilka rzeczy wlasnie na temat zmiany mentalnosci, etc
              > - chociaz ciezko u mnie mowic o zmianie, skoro obie ciaze prowadze tu i innego
              > sposobu nie znam :)

              Ja tez tak myslalam, ale teraz raczej mysle, ze to bardziej w stylu "jak wpadles miedzy wrony musisz krakac tak jak one" (no, nie w zlym znaczeniu, tylko zauwaza sie dobre strony podejscia, akceptuje, az do goracego oredownictwa wlacznie)... Jakbym mieszkala w Holandii to pewnie trojke rodzilabym w domu i uwazalabym ze to naturalne i takie dobre i komentarzami w stylu "naprawde chcesz rodzic w szpitalu?" podnosilabym cisnienie ciezarnym w PL ... Jakbym mieszkala w innym kraju (np afrykanskim) to przez 40 dni po porodzie bym nic nie robila tylko cieszyla sie dzieckiem i spokojnie przechodzila polog i moze dziwila sie przechwalaniu, o tym ktora matka szybciej byla na pelnych obrotach po wyjsciu ze szpitala...itd

              Odnosnie podejscia "prywatne-panstwowe" masz racje. I to jest smutne. Mysle, ze to zmieni sie po jednym pokoleniu, ale pod warunkiem, ze prawnie beda ustalone reguly odnosnie prywatnych gabinetow..
              • illegal.alien Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 13:36
                Nie wiem, czy sie zgadzam z pierwsza czescia Twojego posta :)
                Bo w UK na przyklad karmienie piersia (nie wspominajac o karmieniu piersia powyzej pol roku) to rzadkosc - podobnie jak chusty :) A ja jestem goraca zwolenniczka :)
                Podobnie jak kilka innych aspektow propagowanych przez moja HV mi nie odpowiadalo i sie na nie wypielam :)

                Z druga czescia tez nie wiem, czy sie zgadzam, ale tu to akurat podchodze do tematu bardzo emocjonalnie - wycielabym w pien, spalila, posypala sola i zalala kwasem ;) Jedno pokolenie to za malo.
                • lucasa Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 13:50
                  illegal.alien napisała:

                  > Nie wiem, czy sie zgadzam z pierwsza czescia Twojego posta :)
                  > Bo w UK na przyklad karmienie piersia (nie wspominajac o karmieniu piersia powy
                  > zej pol roku) to rzadkosc - podobnie jak chusty :) A ja jestem goraca zwolennic
                  > zka :)

                  Pamietam jak pisalas o komentarzach odnosnie karmienia powyzej pol roku...
                  Ale znowu mam wrazenie, ze korzysci karmienia piersia pokreslane sa na kazdym kroku. Nie wiem dlaczego nie chwyta, mimo, ze bardzo podkreslaja ze szybciej sie gubi kg:) .
      • yumemi Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 12:40
        > Ja jestem za zwolnieniami w ciazy (bohaterki niech pracuja do dnia porodu, meda
        > lu nie dostana ale za to beda mogly pochwalic sie na forum)

        Pewnie, lepiej udawac ze zwykly stan fizjologiczny jakim jest ciaza, to po prostu choroba, co niestety oznacza ze zaczynamy siebie traktowac jak osobe ktora potrzebuje specjalnej opieki?

        za wieksza ilosci
        > a usg (nawet jezeli tylko mialoby to wykryc wczesniej "missed miscarriage" czy
        > zapobiec rodzeniu naturalnie wielkich dzieci - tutaj byl przypadek dziecka 7kg
        > rodzonego naturalnie! )
        Ze niby co, usg robimy codziennie i moze cos sie akurat uda wykryc? Missed miscarriage czesto wykrywa sie podczas 12 tygodnia.
        A do oceniania rozmiarow dziecka akurat swietne sa doswiadczone polozne. Ja wiem ze w Polsce nadal jest fascynacja aparatura medyczna i uwielbienie dla skomplikowanych testow i badan, ale te najprostsze czasem sa najlepsze.

        . Te kobiety, kto
        > re sa zadowolone z opieki i prowadzenia tutaj beda zadowolone.
        Ja jestem tylko ciekawa co takiego super daje panstwowa opieka nad ciezarna w Polsce. W Polsce ginekolog nawet nie slyszal o lekach najnowszej generacji ktore sie teraz daje ciezarnym w ciazy ktore maja schorzenie takie jak ja (chore nerki i nadcisnienie), dalej daja stary lek ktory jest malo skuteczny. Ja bym sie bala prowadzic ciaze w kraju gdzie nie ma zcentralizowanej bazy danych, gdzie lekarz ogolny moze zapisac mi lek ktory koliduje z tym zapisanym przez ginekologa, gdzie o lekach zapisywanych decyduje kontakt z przedstawicielem farmaceutycznym a nie odgorne zalecenia poprzedzone badaniami. Gdzie nikt nie sprawdza czy lekarz jest na biezaco z nowosciami medycznymi.
        • londynwarszawaparyz Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 12:55
          Ja jestem tylko ciekawa co takiego super daje panstwowa opieka nad ciezarna w P
          > olsce. W Polsce ginekolog nawet nie slyszal o lekach najnowszej generacji ktore
          > sie teraz daje ciezarnym w ciazy ktore maja schorzenie takie jak ja (chore ner
          > ki i nadcisnienie), dalej daja stary lek ktory jest malo skuteczny

          Zgadza sie. W Polsce na wszystko zalecaja no-spe. A ta powoduje u narodzonych dzieci wzmozone napiecie nerwowe, na przyklad. Byly badania na ten temat a no-spa nadal przypisywana kazdej przyszlej matce. Na bole brzucha, na skurcze Braxtona-Hicksa, na bol spojenia lonowego...Oprocz tego inne leki niby na podtrzymanie ciazy, ktorych tu nikt nie stosuje. Ale to jedna strona medalu. Druga jest taka ze tydzien temu spotkalam kolezanke w ciazy blizniaczej. Pytam, czemu jeszcze nie urodzila bo termin jakos tak miala. A ona na to ze jedno dziecko gorzej sie rozwija przez jej chorobe nerek, lezala miesiac w szpitalu, a teraz jest zalamana, bo lekarze nie wiedza co robic- rozwiazac juz ciaze (39 tydzien) czy zaczekac jeszcze z tydzien, dwa. I tak sie zastanawiaja i nie wiedza co lepsze dla niej bedzie i dziecka, tego mniejszego-tydzien w brzuchu mamy na zlapanie wagi i ogolny rozwoj czy cesarka bo zdrowie dzieci zagrozone a matka ciagle na lekach. Do tego zmiany szpitali, nie wiedzieli w ktorym ja polozyc zeby byla najlepsza opieka dla noworodkow z jakims tam problemem zdrowotnym. Wiec nie ma co generalizowac :)
        • lucasa Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 12:59
          yumemi napisała:

          > Pewnie, lepiej udawac ze zwykly stan fizjologiczny jakim jest ciaza, to po pros
          > tu choroba, co niestety oznacza ze zaczynamy siebie traktowac jak osobe ktora p
          > otrzebuje specjalnej opieki?

          Pewnie, lepiej udawac, ze sie nic nie dzieje i kobieta sie czuje tak samo jak przed ciaza i moze z piesnia na ustach ciagnac 8+godzin dziennie... Niektore sie wysmienicie czuja, i dobrze. Niektore nie, i wtedy brakuje nie tylko mozliwosci pojscia na zwolnienia ale jakiegokolwiek zrozumienia (i ze strony GP i tych dobrze czujacych sie ciezarnych :P)



            • londynwarszawaparyz Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 14:13

              > Ale przeciez mozna brac urlop? I normalne chorobowe takie, jakby sie bralo nie
              > bedac w ciazy?
              Zalezy jak kto patrzy. ja urlopu nie moglam dostac, bo byly zaklepane do konca roku a akurat zaszlam w ciaze w kwietniu tak wiec caly okres wakacyjny do pazdziernika wlacznie z urlopami mnie ominal. A ze w listopadzie chce przejsc na macierzynski, to polacze sobie dopiero teraz. Tak wiec nie moglam siedziec na urlopie i rozkoszowac sie nic nie robieniem, bo taka branza typowo turystyczna a w sezonie najwiecej klientow. Dwa, ze zwolnienie w ciazy nie jest dobrze widziane- ktos za mnie prace musi wykonac plus swoja i robi sie problem. Dodatkowo nie moglam przejsc, za dobra rada z tego forum takze, ze aby miec zaplacone na niepelnym etacie SMP musialam zarobic okreslona kwote zeby je dostac. A zasilek wyplacany na chorobowym jest duzo nizszy od zadanej zarobionej kwoty. Gdyby mi sie obnizyl, moglabym nie dostac SMP (zreszta i tak nie wiem czy dostane :P)) Wiec tez nie zawsze jest wyjscie. Chyba ze ja mam wszystko takie pokomplikowane jak kon pod gorke :)
          • yumemi Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 16:13
            > Pewnie, lepiej udawac, ze sie nic nie dzieje i kobieta sie czuje tak samo jak p
            > rzed ciaza i moze z piesnia na ustach ciagnac 8+godzin dziennie... Niektore sie
            > wysmienicie czuja, i dobrze. Niektore nie, i wtedy brakuje nie tylko mozliwosc
            > i pojscia na zwolnienia ale jakiegokolwiek zrozumienia (i ze strony GP i tych d
            > obrze czujacych sie ciezarnych :P)

            Chyba logiczne ze jak ktos sie zle czuje, to idzie na chorobowe. Obojetnie czy w ciazy czy nie. Ale samo bycie w ciazy nie oznacza ze mamy czuc sie chore. I tyle.
            Samo zwykle zmeczenie jak dla mnie to nie choroba, na przyklad. Ale isc na zwolnienie bo jestem w ciazy?
    • almamag Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 11:17
      marinor mialas ciezkie przejscia i rozumiem Twoje opinie,
      jednak jezeli porownasz publiczna opieke nad kobieta w ciazy w UK z publiczna w Pl, to ta druga jest daleko daleko w tyle

      znam wiele kobiet, ktore stracily dzieci w szpitalach w PL, dzieci, ktore gdyby podejto decyzje o cesarkism cieciu wczesniej z duzym prawdopodobienstwem dzisiaj by zyly (sprawy latami ciagnie sie w sadach)

      i nie ma tu znaczenia fizjologia ciazy

      najwieksza patologia w PL sa prywatne pacjentki na publicznych oddzialach,
      jezeli nie prowadzisz ciazy prywatnie jestes pacjentka drugiej, albo i trzeciej kategorii i w zdecydowanej wiekszosci szpitali nie masz co liczyc na dobra opieke
      • ampiltuda Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 12:34
        Czytam, sobie tak z ciekawości, ale i dlatego, że moja córka na dniach będzie rodzić w PL.

        almamag napisała:
        >najwieksza patologia w PL sa prywatne pacjentki na publicznych oddzialach,
        > jezeli nie prowadzisz ciazy prywatnie jestes pacjentka drugiej, albo i trzeciej
        > kategorii i w zdecydowanej wiekszosci szpitali nie masz co liczyc na dobra opi
        > eke
        Wypraszam sobie ! :)) Moja córka chodzi prywatnie i niestety traktowania lepszego w szpitalu nie ma, pielęgniarka ostatnio nawrzeszczała na nią, że za wcześnie przyszła na KTG...
        To, że chodzi prywatnie do lekarza nie gwarantuje jej względów u personelu szpitalnego, wręcz obawiam się właśnie jeszcze gorszego traktowania. Nie uważam też, że prywatna pacjentka na "państwowym oddziale", to patologia. W sumie przecież ma ubezpieczenie, ponadto kobieta w ciąży, nawet gdyby nie miała ubezpieczenia w ZUS-sie, to ma opieką medyczną zagwarantowaną przez ustawę, tzw darmową, z NFZ.
        Chodzi się prywatnie, bo można wybrać lekarza, i ma się jednego. W zwykłej przychodni niekoniecznie za każdym razem będzie ten sam. Ogólnie jest tam taki bajzel, że żeby dostać tabletki antykoncepcyjne trzeba czekać na wizytę dwa miesiące. Niedawno ciężarną w 7 mies, z cukrzycą ciężarnych, rejestratorka chciała zapisać na wizytę do diabetologa za trzy miesiące... :/
        Jeżeli kobieta chodzi prywatnie do lekarza, to ma rodzić tez prywatnie? Po pierwsze taki poród kosztuje dobrze ponad 10 tysięcy, po drugie, co jeżeli w mieście nie ma prywatnego szpitala?

        Nawiążę jeszcze do wcześniejszego wpisu o częstotliwości wizyt u ginekologa. Rodziłam córkę 24 lata temu, o prywatnych lekarzach nie słyszałam, a wizyty i tak miałam co miesiąc, pobieranie krwi i mocz co dwa miesiące i tez za każdym razem wgląd do "środka" :) tak więc nie wynika to z chęci zarobku.
        Zwolnienia to faktycznie już patologia, i tu niestety muszę skrytykować swoją pierworodną. Poszła na zwolnienie na początku, siedzi w domu i się nudzi. Pomijam fakt uczciwości, bo już wyżej było. Gadanie, że może nie mieć gdzie wrócić, nie przyniosło rezultatów. Twierdzi, ze ma stresująca pracę i nie może narażać dziecka na nerwy... No cóż, nie mogłam jej nakazać...

        • almamag Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 12:54
          wyobraz sobie jak by byla traktowana, gdyby nie chodzila prywatnie do lekarza z tego oddzialu

          Nie uważam też
          > , że prywatna pacjentka na "państwowym oddziale", to patologia

          mieszanie pracy prywatnej i w budzetowce jest patologia, ktora niesie za soba gigantyczne ryzyko korupcji
          pzyjmowanie "swoich" pacjentek na "swoj" oddzial jest patologia


          • ampiltuda Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 14:31
            almamag napisała:

            > wyobraz sobie jak by byla traktowana, gdyby nie chodzila prywatnie do lekarza z
            > tego oddzialu
            Wiem jakbym była traktowana, urodziłam ja tam, i nic w kwestii traktowania pacjentek, przez ćwierć wieku się nie zmieniło. Jest kilka zadowolonych osób, ale bynajmniej nie z prywatnego gabinetu.

            >mieszanie pracy prywatnej i w budzetowce jest patologia, ktora niesie za soba g
            > igantyczne ryzyko korupcji
            > pzyjmowanie "swoich" pacjentek na "swoj" oddzial jest patologia

            No, ale to już nie do pacjentek pretensje..., chyba nikt o zdrowych zmysłach, nie powie lekarzowi że go za to potępia.
            No i takie to trochę dyskusyjne, bo przyjmuje ciężarną w prywatnym gabinecie, na porodówce jest jednak na dyżurze, pracuje w szpitalu, to odbiera poród. Nie ma możliwości żeby przybiegł na dyżur kiedy jego pacjentka z prv gabinetu akurat rodzi, a on tego dyżuru akurat nie ma.
            Pacjentki może są jego, odział już nie, poród przyjmie każdy lekarz będący na dyżurze. Można ewentualnie "wynająć" położną, wtedy ona przychodzi nawet jak nie miała planowo być w pracy.
            Szkopuł tego jest taki, że już wtedy ojciec nie może być przy porodzie. Moja córka właśnie dlatego zrezygnowała z tej "usługi".
            Ogólnie cała nasza służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia. Ludzie radzą sobie jak mogą. Jeżeli maja możliwość ulżyć sobie w cierpieniu w jakikolwiek sposób, czy dostać lepszą pomoc, to uważam za normalne, że z tego skorzystają.
            z niej skorzystają.
            • almamag Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 15:47
              "chyba nikt o zdrowych zmysłach, nie powie lekarzowi że go za to potępia"

              Ty to na serio piszesz?

              najwyrazniej piszesz o jakims wyjatkowym miejscu, gdzie lekarz "nie trzyma" lozka dla swojej pacjentki, odsylajac inne, albo informujac je, ze wszystkie sale do porodow rodzinnych sa zajete (niezgodnie z prawda), bo akurat jego pacjentka ma termin
              gdzie pacjentek, ktorych ne prowadzili lekarze z oddzialu traktuje sie jak zlo konieczne

              w ciagu ostanich 10 lat co chwile ktoras z moich kolezanek rodzi, i niezaleznie od miejsca w PL histore zawsze sa takie same


              • ampiltuda Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 18:52
                Absolutnie nic z tego co napisałaś nie zrozumiałam...:) I obawiam się że Ty również nie do końca zrozumiałaś o co mi chodziło.
                Miałam na myśli, to że pacjentka z prywatnego gabinetu, nie powie lekarzowi, że uważa że źle robi, bo przyjmuje ją na swój oddział. Bo tak naprawdę, to gdzie ma ją przyjąć? U siebie w domu, czy u niej? I jak pisałam wyżej, przypuśćmy, że w mieście nie ma prywatnej placówki położniczej, to co ta ciężarna ma ze sobą zrobić?

                >najwyrazniej piszesz o jakims wyjatkowym miejscu, gdzie lekarz "nie trzyma" loz
                > ka dla swojej pacjentki, odsylajac inne, albo informujac je, ze wszystkie sale
                > do porodow rodzinnych sa zajete (niezgodnie z prawda), bo akurat jego pacjentka
                > ma termin

                Tego to już w ogóle nie kumam. Nie spotkałam się, ani nie słyszałam o przypadku odmowy rodzącej, miejsca w szpitalu...
                Czy prywatnie, czy na NFZ jak wyobrażasz sobie taką sytuację? Lekarz wychodzi i mówi: Pani Kowalska, może pojedzie pani do Pcimia, bo ja tu mam swoje pacjentki?
                Chociaż przypadek odesłania z pogotowia dziecka ze złamaną ręką po skierowanie do ogólnego widziałam..., to może i takie cuda się zdarzają.

                > w ciagu ostanich 10 lat co chwile ktoras z moich kolezanek rodzi, i niezaleznie
                > od miejsca w PL histore zawsze sa takie same
                Takie same czyli jakie, złe czy dobre?
                • almamag Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 19:22
                  amplitutda ja nie wiem czy Ty tak powaznie czy tylko udajesz
                  pacjentka czesto po to idzie do prywatnego gabinetu, zeby pozniej na konkretny oddzial byc przyjeta

                  patologiczna jest sytuacja kiedy prywatne jest wymieszane z panstwowym
                  lekarz, ktory dysponuje srodkami publicznymi nie powinien moc prowadzic praktyki prywatnej, ktora w jakikolwiek sposob naklada sie z jego praca w placowce panstwowej
                  czyli w praktyce, co najmniej nie prowadzi gabinetu prywatnego w rejonie szpitala, w ktorym pracuje

                  Czy prywatnie, czy na NFZ jak wyobrażasz sobie taką sytuację? Lekarz wychodzi i
                  > mówi: Pani Kowalska, może pojedzie pani do Pcimia, bo ja tu mam swoje pacjentk
                  > i?

                  slowo daje nie wiem, gdzie sie uchowalas
                  pierwsza historia
                  oficjalnie slyszysz, ze nie mozna wczesniej rezerwowac sali do porodow rodzinnych, po przyjedzie do szpitala slyszysz, ze wszystkie sale zajete, pozniej okazuje sie ze 2 na 3 stoja puste, ale nadal nie mozesz z nich skorzystac
                  2-3 dni pozniej pojawia sie prywatna pacjentka ordynatora i zajmuje sale rodzinna itd itp. sama takie sytuacje przezylam, widzialam u innych, slyszalam o 10

                  inna sytuacja
                  lekarz "tanczy" wokol jednej z rodzacych, przychodzi co chwila, mily usmiechniety
                  podchodzi do drugiej pacjentki z tekstem "co u dr XY (prowadzacy ciaze) miejsc nie bylo, ze sie do nas zwalila", przez caly porod kobieta ledwo moze sie doprosic jakichkolwiek informacji, caly czas jest traktowana co najmniej nieprzyjmnie
                  zgadnij, ktora z pacjentek byla "prywatna"

                  takich historii moglabym dziesiatki przytaczac

                  pomijam juz przyjmowanie poza kolejnoscia pacjentki na badania i uzywania do nich szpitalnego sprzetu, przy okazji inkasujac oplate za wizyte, oczywiscie nie placac za wynajem tego sprzetu od szpitala
                  • ampiltuda Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 20:28
                    No nie wiem, myśl o mnie co chcesz, ale o takich historiach jak opisujesz, to słowo honoru, nie słyszałam...
                    Moja córka chodzi prywatnie do lekarza, ale gabinet nie jest w szpitalu, tylko w innej przychodni zajmującej się głównie prywatnymi praktykami. Podstawowe badania ma robione w prywatnym gabinecie, usg również. Moją drugą ciążę prowadził ten sam lekarz i działał tak samo...

                    >patologiczna jest sytuacja kiedy prywatne jest wymieszane z panstwowym
                    > lekarz, ktory dysponuje srodkami publicznymi nie powinien moc prowadzic praktyk
                    > i prywatnej, ktora w jakikolwiek sposob naklada sie z jego praca w placowce pan
                    > stwowej

                    No tak, z tym się zgadzam, ale w np. w przypadku mojej córki, nie mowy o płaceniu za badania robione w szpitalu, czy przyszpitalnej przychodni. Za to, że lekarz będzie przy porodzie, też nie nic nie płaci. No i w moim pipidowie nie ma możliwości wyboru, jest jeden szpital, jeden oddział, lekarze, którzy prowadzą prywatne praktyki, nie wiem czy wszyscy, pracują w jednym szpitalu.
                    Ja rodziłam dwa razy, raz w Polsce, raz tu. Więc z własnych doświadczeń niewiele mogę powiedzieć, Ale kilka znajomych w ostatnich latach urodziło, i żadna z nich nie spotkała się z odesłaniem, bo miejsca zajęte. O traktowaniu przez personel medyczny już nie będę pisać, bo przeważnie horror.

                    >oficjalnie slyszysz, ze nie mozna wczesniej rezerwowac sali do porodow rodzinny
                    > ch, po przyjedzie do szpitala slyszysz, ze wszystkie sale zajete, pozniej okazu
                    > je sie ze 2 na 3 stoja puste, ale nadal nie mozesz z nich skorzystac
                    > 2-3 dni pozniej pojawia sie prywatna pacjentka ordynatora i zajmuje sale rodzin
                    > na itd itp. sama takie sytuacje przezylam, widzialam u innych, slyszalam o 10

                    No faktycznie, to ja z jaskini jestem, bo nigdy o czymś takim nie słyszałam:))

                    >podchodzi do drugiej pacjentki z tekstem "co u dr XY (prowadzacy ciaze) miejsc
                    > nie bylo, ze sie do nas zwalila", przez caly porod kobieta ledwo moze sie dopr
                    > osic jakichkolwiek informacji, caly czas jest traktowana co najmniej nieprzyjmn
                    > ie
                    No chamskie odzywki, to już norma...

                    > pomijam juz przyjmowanie poza kolejnoscia pacjentki na badania i uzywania do ni
                    > ch szpitalnego sprzetu, przy okazji inkasujac oplate za wizyte, oczywiscie nie
                    > placac za wynajem tego sprzetu od szpitala

                    O czymś takim też nie słyszałam... Ale moje miasto, to delikatnie mówiąc zadupie, więc może trochę się boją. Można zrobić prywatnie badania w prywatnych przychodniach, które również mają podpisane umowy z NFZ, tylko oczywiście terminy już nie taki bliskie.

                    No ale szczerze, słyszałam wiele, przeżyłam też sporo, ale żeby ciężarnej powiedzieć, że nie ma miejsca dla niej w szpitalu, to już mi się w głowie nie mieści...
    • almamag Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 11:19
      u mnie zrobilo ! po usg prywatnych u dr slawy warszawskiej zapisalam sie na usg
      > do szpitala gdzie chcialam rodzic tylko po to zeby mieli mnie w bazie i zebym
      > mogla urobic lekarza... doslownie nastepnego dnia i poszlam od niechcenia bo wc
      > zesniej lezalam w szpitalu na patologii ciazy ! kilkakrotnie i nigdzie nie xauw
      > azyli "drobnostki" bez wywolania porodu cc i sprzetu do ratowania ktory wbrew p
      > ozorom nie jest dpstepny na kazdym oddziale polozniczym - dziecko by zmarlo...

      ale zaraz, robilas badania prywatnie, "przeoczenia" byly tez na patologii ciazy w szpitalu PL
      wiec skad ten zachwyt??
    • londynwarszawaparyz Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 17:36
      ha, a mowi sie ze Warszawa nie emigruje :) Bo w koncu w stolicy tyyyyleee pracy :) ja tak sie smieje bo co raz jak ktos pyta czy z WWA jestem i mowie ze tak, to zaraz musi pasc pytanie dlaczego wyjechalam skoro tam tyle pracy :) ja urodzilam sie w szpitalu Bielanskim.
    • jacinda Re: Ciąża i poród w Polsce 11.10.13, 20:53
      Tego typu wątków jest cała masa na tym i innych forach i zazwyczaj sprowadzają się do tego, że Panie w Polsce piszą, jak to źle jest Paniom 'na Zachodzie' i jak to wyjechały 'za chlebem' i jakie to Panie na zachodzie są biedne. No i widać, że w tym wątku jest podobnie.

      Ale nie o tym chciałam. Ja już kiedyś pisałam, że to podejście do ciąży w Polsce wynika z tego, że jest tak łatwy dostęp do prywatnej służby zdrowia i że nie jest ona w żaden sposób regulowana. Nie ma wytycznych ile recept lekarz może przepisać, ile razy usg może robić, na ile zwolnienie może wypisać, itp.

      Ja obecnie mieszkam w Kanadzie i widzę, że tutaj jest bardzo podobnie, jak w Anglii. Tylko że w mojej prowincji, akurat jest JEDNO usg 'połówkowe'. W 12 tyg można zrobić badania genetyczne krwi i jeśli z tych badań wyjdzie coś nie tak, to kobieta jest wysyłana na usg. Po usg 'połówkowym' wielkość i ułożenie dziecka są badane przez powłoki brzuszne i jeśli coś jest nie tak, to wysyła się na usg. Nie ma czegoś takiego, jak usg podczas każdej wizyty, bo lekarze po prostu nie posiadają usg w swoim gabinecie. W ten sposób łatwiej kontrolować osoby, które robią usg (są to specjaliści od usg), a także sprzęt który używają (przynajmniej nie ma problemów typu 'lekarz nie widział żołądka, ale ponoć ma słaby sprzęt').

      Służba zdrowia tutaj jest prywatna, ale jest regulowana. Tzn. nie można sobie iść i zrobić usg 'prywatnie', trzeba mieć skierowanie od lekarza prowadzącego (czyli musi być jakiś powód). A ponieważ lekarze są kontrolowani, to nie dają skierować ot tak. Podobnie z badaniami krwi. Nie można sobie wejść do laboratorium i zapłacić za jakiekolwiek badanie się chce. No i kwestia zwolnień. Tutaj ludzie nie chodzą na zwolnienia, bo wolne dni lecą albo z urlopu, albo są bezpłatne. Owszem, można mieć częściowo płatne ileś dni, ale potem płaci się o wiele wyższe składki, więc to jest nieopłacalne.

      Wszyscy lekarza namawiają na sport i wszystkie koleżanki z mojej grupy rówieśniczej go uprawiają. Zajęć dla ciężarnych jest cała masa. Wczoraj na yodze dla ciężarnych dwie panie nie mogły wejść, bo nie było miejsca (było 25 osób).

      Wydaje mi się, że gdyby Panie w Polsce chodziły do lekarza tylko i wyłącznie państwowego, to byłoby tak samo jak w Anglii, czy innych krajach na 'Zachodzie'.
      Zyczę wszystkim spokojnych i udanych ciąż!
    • kasik1320 Re: Ciąża i poród w Polsce 14.10.13, 14:07
      troszke mnie dziwi wasze zdziwienie...moze zacznijmy od tego ze , aby dostac becikowe w polsce musisz miec udokumentowane 3 wizyty lekarskie w kazdym trymestrze ciazy...wiec prosty rachunek , wizyta co miesiac jedna... po za tym zwolnienie lekarskie dostac mozna srednio na 3 tygodnie ...wiec co 3tyg musisz byc po kontynuacje jesli z niego korzystasz.
      Sprawa kolejna...o co ten krzyk ze kobiety w PL koryzstaja z L4...moga to korzystaja, a po 2 cieszcie sie ze jestescie w tak dobrym zdrowiu ze mozecie pracowac do 8 mca ciazy....tyle tylko ze w wiekszosci wypowiedzi widze, ze wasze prace nie sa ciezkie lub zagrazajace ciazy...
      Ja nie dosc ze choruje na nerwice to takze na tarczyce, i jestem w 4 mcu ciazy, a pracuje dla zakladu masarskiego....wiec sorry...ale logiczne ze od razu poszlam na ZWOLNIENIE
      Ku wyczerpaniu ciekawosci dodam , ze tarczyca to tak jak cukrzyca ...w ciazy jest diadblo niebezpieczna, leki wiecznie zmieniane dawkowanie rowniez, z tygodnia na tydzien okazuje sie ze raz jestes nadczynna raz niedoczynna, a dzieciakowi robisz w lonie hustawke hormonalna ma maxa.... Nerwy przy tarczycy to najwiekszy wrog...jesli ktos choruje to wie o czym mowa...sama nerwy dla ciazy to SAMO ZLO ...plus tarczyca...to wieczna jazda w glowie ze dziecku sie szkodzi tym czy tamtym..
      i fakt moze upierdliwa jest ilosc kontroli i wizyt w PL...ale jak posluchalam nie jednej kolezanki bedacej , rodzacej w UK....za nic bym nie zaryzykowala zyciem dziecka i swoim przyjezdzajac tu na cakowiety brak opieki ...te ich lekcewazenie kazdego chorego i paracetamol na wszystko to wiecej niz zenada...jakos mnie wogole nie dziwi ze kolezanki z PL przywoza pol apteki i staja sie doskonalymi doktorami dla walsnych dzieci...bo musza.
      Jedno co mnie w UK urzekło to ten "zimny" wychow ...dzieciaki sa naprawde zahartowane - bynajmiej w duzej wiekszosci.
      Mimo wszystko nigdy nie pochwale upieki zdrowotnej w UK...ludzie tu nie choruja....bo nie wiedza ze sa chorzy i nikt nie zamierza im pomoc w odkryciu choroby
      oczywiscie >jest to jakis "sposob" na zamiatanie problemu pod dywan....
      I kto opowiada te mity o tylu badaniach krwii itd? usg ...wole miec zrobione aby moc spac w nocy spokojnie i wiedzac ze z dzieckiem ok , a badania jak to tej pory mialam zaledwie dwa z czego nadal nie mam badan zrobionych cakiem wszystkich np: na cukrzyce ciazowa....
      Zaraz bedzie krzyk zapewne o niedopatrzenie, dzieci urodzone z wadami itd...ale to sie zdarza , po prostu . Sa lekarze lepsi, gorsi ...a to jakich dokonamy wyborow zalezy od nas...a skoro wybor mamy to dlaczego mamy z niego nie korzystac?
      sprawa jeszcze jedna ...gdybyscie w UK mogly tak po prostu brac zwolnienia o co jest tu niezwykle trudno, to napewno wolalybyscie za funciaki siedziec w domach na zwolnieniu.....a ciekawe czy chcialybyscie siedziec w pracy w PL za 1200 zl do ostatnich dni ciazy...jakos sie nie dziwie ze w PL korzysta sie ze zwolnien...
      • londynwarszawaparyz Re: Ciąża i poród w Polsce 14.10.13, 18:09
        > Sprawa kolejna...o co ten krzyk ze kobiety w PL koryzstaja z L4...moga to korzy
        > staja, a po 2 cieszcie sie ze jestescie w tak dobrym zdrowiu ze mozecie pracowa
        > c do 8 mca ciazy....tyle tylko ze w wiekszosci wypowiedzi widze, ze wasze prace
        > nie sa ciezkie lub zagrazajace ciazy...

        Rozne osoby i rozne prace. Jezeli mam sie zajmowac cala ciaze tlumaczeniami i nie pracowac fizycznie to ok, dam rade. Ale mase osob pracuje fizycznie- w kuchni, w hotelach, w magazynach, duzych supermarketach. Do osmego miesiaca na tasmie w fabryce? Pakujac paczki na magazynie? Noszac sterty talerzy? Stojac w goracej kuchni w 50 stopniach temperatury? Taszczac posciel hotelowa kilka zmian plus ciezkie reczniki? Naprawde nie tylko ty w masarskim zakladzie masz ciezko...

        > sprawa jeszcze jedna ...gdybyscie w UK mogly tak po prostu brac zwolnienia o co
        > jest tu niezwykle trudno, to napewno wolalybyscie za funciaki siedziec w domac
        > h na zwolnieniu.....a ciekawe czy chcialybyscie siedziec w pracy w PL za 1200 z
        > l do ostatnich dni ciazy...jakos sie nie dziwie ze w PL korzysta sie ze zwolnie
        > n...

        Moglam isc na zwolnienie za funciaki...niestety za 70-80 funtow tygodniowo bym nie przezyla. Wiec zacisnelam zeby i pracowalam dalej. Roznica taka ze w Pl daja ci zwolnienie bo ciaza, a tutaj daja zwolnienie jezeli w tej ciazy jest cos takiego co jej zagraza lub zdrowiu matki, lub sa takie czynniki ze ciezarna nie jest w stanie do tej pracy isc (ciagle wymioty, bol kregoslupa tak wielki ze nie jest w stanie ustac dluzej niz 10 minut). Nie poszlam na zwolnienie, bo, w przeciwienstwie do Polski, tu moglabym nie dostac macierzynskiego, gdybym za malo pieniedzy zarobila pomiedzy drugim a trzecim trymestrem ciazy. W Polsce dostaniesz macierzynski czy lezysz czy pracujesz jezeli jestes zatrudniona. Nikt nie kaze ci za 1200 zl siedziec w pracy...zawsze mozesz ja zmienic np na taka za 4tys zlotych i pracowac. To nie jest zaden argument.
        • kasik1320 Re: Ciąża i poród w Polsce 14.10.13, 22:51
          chcialam jeszcze raz napisac...pisalam o sobie....a ja nie "choruje " tylko "na ciaze" ...:) i naprawde nie tylko na ciaze swoje L4 dostalam ,
          po 2 ... nie zalilam sie ze pracuje w masarnii i ze mam az tak zle....stweirdzilam fakt ze w takich warunkach za nic w zyciu nie ryzykowalabym strata ciazy ,w ktora w powodu choroby tarczycy zaszlam po 30 stce i w dodatku bardzo dugo sie staralam o to male szczescie
          Tak wiec wiecej empatii zycze ...:) ciekawe jakie bylyby wasze wybory w podobnych sytuacjach
      • yumemi Re: Ciąża i poród w Polsce 14.10.13, 19:02
        kasik1320 napisał(a):


        > i fakt moze upierdliwa jest ilosc kontroli i wizyt w PL...ale jak posluchalam n
        > ie jednej kolezanki bedacej , rodzacej w UK....za nic bym nie zaryzykowala zyci
        > em dziecka i swoim przyjezdzajac tu na cakowiety brak opieki
        Ilosc wizyt jak patrzac na wyniki ogolne Polski jesli chodzi o opieke nad dziecmi jakos sie nie przekladaja na te jakosc...
        No a ja na przyklad majac ciaze obie wysokiego ryzyka nie ryzykowalabym na pewno prowadzeniem ciazy w Polsce:)) Patrzac na cienki stan wiedzy o najnowszych lekach i nastawienie lekarzy ktorym wydaje sie ze wszystko wiedza i traktuja pacjenta jak piate kolo u wozu.

        gdybyscie w UK mogly tak po prostu brac zwolnienia o co
        > jest tu niezwykle trudno, to napewno wolalybyscie za funciaki siedziec w domac
        > h na zwolnieniu.....a ciekawe czy chcialybyscie siedziec w pracy w PL za 1200 z
        > l do ostatnich dni ciazy...jakos sie nie dziwie ze w PL korzysta sie ze zwolnie
        > n...
        Pewnie nie wiesz jakie grosze sie dostaje jak konczy sie chorobowe platne przez firme, standardowo po 6 tygodniach? Jakies 80 funtow zdaje sie.. w Polsce cala ciaze mozna dostawac 100% pensji.
        Co do pensji 1200, to akurat inny temat, srednie wynagrodzenie brutto w Polsce to 3800zl wiec to juz inny temat ze ktos zarabia ponizej sredniej.
        • kasik1320 Re: Ciąża i poród w Polsce 14.10.13, 22:45
          troche chce mi sie smiac jak widze te wpisy ...bo co chcesz porownac ? realia polityki proodzinnej w polsce z polityka angielska? twoje 80 funtow tygodniowo to 1/3 polsiej pensji podstawowej za miesiac pracy ... co chcesz porownac? chyba tylko koszty zycia , bo fakt zarowno u nas jak w UK przy tych waszych i naszych minimach trudno przezyc.
          polska srednia krajowa :) temat zmija...ile twoich krewnych pracuje za te 3800???? u mnie nikt mimo ze pracuja na wlasny rozrachunek od prawie 20 lat ...i tak cud ze jeszcze sie utrzymali...i wyobraz sobie ze moje 3 fakultety jakos tez nie daja gwarancji na zarabianie 3800 ... nawet na umowach smieciowych > ktore jak wiadomo daja kase ale juz zadnego dnia do emerytury liczonego nie ma... i jak chcesz wiedziec w PL moje 100% to zaledwie 1500 zl TAK WIEC DYSKUTOWAC MOZNA DLUGO O ROZNICACH I PODEJSCIU jA WYRAZILAM SWOJE ZDANIE I PISALAM O WLASNYM PRZYPADKU, i staram sie rozumiec stanowisko kazdego Nawet tego ktory ma pretensje do garbatego ze ma proste dzieci. Ja w PL od poczatku ciazy przerobilam 5 lekarzy ....2 super specjalistow i 3 konowalow Szukalam tak dlugo az bylam pewna ze daje bezpieczenstwo rozmowju mojemu dziecku i spokoj wlasnym myslom
          • yumemi Re: Ciąża i poród w Polsce 15.10.13, 09:55
            > polska srednia krajowa :) temat zmija...ile twoich krewnych pracuje za te 3800?
            > ???

            A niejeden:) Tak samo ta srednia wyliczona jak angielska £26,000 na rok. Wiec jesli porownujemy, to takie liczby mamy. I jednak 100% pensji a £80 funtow to ogromna roznica. Sama zaczelas porownywac jakby nie bylo.

            wyobraz sobie ze moje 3 fakultety jakos tez
            > nie daja gwarancji na zarabianie 3800
            3 fakultety to jak dla mnie dosc ryzykowna sprawa....Wiem ze w Polsce panuje przekonanie ze im wiecej tym lepiej, ale jednak lepiej miec jeden fakultet, a dobry, i odpowiednie doswiadczenie zawodowe.

            taram sie rozumiec stanowisko kazdego Nawet tego ktory ma pret
            > ensje do garbatego ze ma proste dzieci. Ja w PL od poczatku ciazy przerobilam 5
            > lekarzy ....2 super specjalistow i 3 konowalow Szukalam tak dlugo az bylam pew
            > na ze daje bezpieczenstwo rozmowju mojemu dziecku i spokoj wlasnym myslom
            Ale ja w zupelnosci rozumiem Twoje stanowisko i w niczym nie krytykuje Twojej decyzji, zrobilas co uwazalas za najlepsze. W Twoim przypadku wyraznie praca w ciazy nie bylaby wskazana.
            Ale sama zauwaz jakie jest podejscie w Polsce wsrod zdrowych kobiet, ja sama widze w rodzinie, pojde na zwolnienie bo moge i placa. Ktos za to musi placic, zwykle przeklada sie to na koszty zatrudniania pracownikow.
            Ja w ciazy uprawialam duzo sportu, tak jak przed, nie widzialam powodu aby w dzien w domu siedziec, i tyle:)
            • kasik1320 Re: Ciąża i poród w Polsce 15.10.13, 11:28
              nigdy nie zalowalam swoich 3 fakultetow, tym bardziej ze tematycznie sie ze soba zazebiaja...jednak nic to nie znaczy bez znajomosci i odpowiednich plecow w PL... i tu na tej pozycji WY w UK wygrywacie....bo wam nie potrzeba nawet 1 fakultetu zeby po prostu pracowac i zyc na przyzwoitym poziomie a co wiecej zeby pracowac, tutaj trzeba miec tyko checi... zajrzyj na stony polskich posrednikow pracy , popatrz na wymagania....to czego sie oczekuje od pracownika sredniego lub niskiego szczebla to czesto wariacja ...od samego czytania robi sie niedobrze a czasem nawet smiesznie ... realia macie calkiem inne Co do finansow to oczywiscie masz swoja racje, wasze koszty zycia sa wysokie w stosunku do najnizszych mozliwych zarobkow lub socjali- w UK jesli nie masz pracy to panstwo ci doklada na zycie , przedszkola, dom, rachunki.... , ale u nas nie jest nic inaczej...a zdaje sie ze duzo drastyczniej bo ceny sa jakie sa i naprawde da szarego pracujacego Polaka nie ma zadnych pomocy dodatkowych....chyba ze docelowe 20- 50 zl z mopsu....a takich historii uwierz slyszalam tak wiele ze jest to nie do uwierzenia I wez teraz za takie 1200-1500 zaplac kredyt za studia...wychowaj dziecko...utrzymaj sie...
              • podkocem Re: Ciąża i poród w Polsce 15.10.13, 16:38
                tu na tej pozycji WY w UK wygrywacie....bo wam nie potrzeba nawet 1 faku
                > ltetu zeby po prostu pracowac i zyc na przyzwoitym poziomie

                Really? A mnie jak najbardziej było potrzeba. Zastanawiam się nawet czy w czasie macierznskiego nie iść na studia MBA bo bardzo by mi się przydały do awansu... Kursy, dokształcanie non stop.
                • kasik1320 Re: Ciąża i poród w Polsce 16.10.13, 12:20
                  > Really? A mnie jak najbardziej było potrzeba. Zastanawiam się nawet czy w czasi
                  > e macierznskiego nie iść na studia MBA bo bardzo by mi się przydały do awansu..
                  > . Kursy, dokształcanie non stop.

                  ja nie mowie o pracy na stanowiskach ktore tego wymagaja !
                  ja mowie o pracy normalnej, sprzedawcy kierowcy sprzataczki itp itd...i niech mi nikt kitu nie wciska ze na to trzeba miec tu studia, bo nie trzeba , trzeba miec checi i moze jakis pseudo kurs na te ich "bezpieczenstwo"...choc jak patrze na tych pracownikow najzwyklejszych tutaj, to w polsce dawno byliby zwolnieni za szybkosc pracy :) nie jestem tez przeciwnikiem doksztalcania sie , ale dzis nie prowalabym sie na kolejny kredyt na studia zeby tylko dorobic sobie kolejny papier i nie moc potem zapewnic bytu memu dziecku. tak wiec cos za cos, bynajmiej w PL. JA juz swoje mam i wiecej nie bede robic, chyba ze kurs jezykowy bo tego nigdy za duzo - to jedyne w co naprawde warto inwestowac.
                  • londynwarszawaparyz Re: Ciąża i poród w Polsce 16.10.13, 16:09
                    > ja mowie o pracy normalnej, sprzedawcy kierowcy sprzataczki itp itd...i niech m
                    > i nikt kitu nie wciska ze na to trzeba miec tu studia, bo nie trzeba , trzeba m
                    > iec checi i moze jakis pseudo kurs na te ich "bezpieczenstwo"..

                    Malo wiesz o realiach. W Polsce tez nie trzeba miec studiow ukonczonych do pracy sprzataczki czy pani w sklepie. A ze ludzie z wyzszym wyksztalceniem tak pracuja to inna sprawa...sami sie na to godza. Rokrocznie Polska produkuje tysiace absolwentow wyzszych uczelni, ktorzy w realu nic nie potrafia, a chca zarabiac kokosy i miec prace zgodnie z wyksztalceniem. Ci, ktorzy uczyli sie jezykow, emigruja na Zachod. Ci, ktorzy ich nie znaja i nie maja sily przebicia aplikuja do pracy "na kasie" w Biedronce.
                    Zadnych kursow bezpieczenstwa tu nie ma, chyba ze wymagana jest karta CSCS (to na budowach zwykle) - taki nasz BHP. Co najwyzej na plycie z laptopa pracodawca cos pusci co mozna a czego nie, ale tez nie czesto.

                    ..choc jak patrze
                    > na tych pracownikow najzwyklejszych tutaj, to w polsce dawno byliby zwolnieni
                    > za szybkosc pracy :)

                    Tak, tzw kolchozy pracy w fabrykach i na magazynach, gdzie pracuja Polacy, i sami wyrabiaja po 250 % dziennego targetu, podczas gdy kolega Brytyjczyk zrobi 90%. I zgadnij komu sie to bardziej oplaca? Madremu Brytyjczykowi, bo nie wraca urobiony jak malpa do domu, a dostaja ta sama stawke. Polscy zawsze musza sie pokazac od strony zapieprzajacych ponad stan, sily i normy. Jak maszyny. Ale nic z tego nie maja.

                    nie jestem tez przeciwnikiem doksztalcania sie , ale dzis
                    > nie prowalabym sie na kolejny kredyt na studia zeby tylko dorobic sobie kolejn
                    > y papier i nie moc potem zapewnic bytu memu dziecku. tak wiec cos za cos, bynaj
                    > miej w PL.

                    Ja jestem przeciwnikiem robienia fakultetow dla zasady. I co, w zawodzie nie pracujesz, i zarabiasz 1200zl- tyle co pani sprzataczka. Czyli raczej marnie Ci to wyszlo. Ja wolalam inwestowac w IT i jezyk. Teraz, nie mam bezowocnych studiow za soba, lat w ksiazkach i bibliotekach, za to jestem gdzie jestem, zyje, mam sie dobrze, i nie martwie sie ze nie wychowam kolejnego dziecka. W PL bym sie nie zdecydowala....Nie wiem jak cos za cos...studia za co? za 1200 pensji pozniej? cos za cos to ja rozumiem tak- konczylam studia, siedzialam po nocach sie uczylam, zaliczalam a teraz mam pensje 20 tys zlotych i zyje dobrze...a tak to masz stracone pieniadze na nauke i czas, i nic wiecej.

                    JA juz swoje mam i wiecej nie bede robic, chyba ze kurs jezykowy bo
                    > tego nigdy za duzo - to jedyne w co naprawde warto inwestowac.
                    Tu ci przyznam racje, cieszy mnie to, ze wiedzialam to majac lat 16, gdy przykladalam sie tylko do jezykow obcych i komputerow bo wiedzialam ze to jest przyszlosc...niektorzy madrzeja dopiero na starosc ;)

                    • kasik1320 Re: Ciąża i poród w Polsce 17.10.13, 11:22
                      ty tez widocznie juz nie pamietasz , lub nie jestes na bierzaco z reaiami w polsce jednak > nie podwazaj mojego wyksztalceia bo doprawdy nigdy go nie zalowalam , a w zawodzie owszem pracuje, i to doslownie pierwszym zdobytym :) niestety nie mam w rodzinie nikogo kto pozwoliby mi przebic sie przez stada podstwionym corek i synow ludzi ktorzy maja wiecej szczescia > takie sa w wiekszosci realia w PL ...a o wyksztaceniu brytyjczykow lepiej nie mow...kierownicy i menagerowie liczacy na kalkulatorach ... mow co chcesz o bezuzytecznych polskich absolwentach ale oni liczyc napewno potrafia w pamieci i zapewne swoim zaangazowaniem jedynie osiagaja to co maja ... w UK po prostu nie musisz sie wysilac zeby istniec i zyc. i to jest podstawowa roznica. Jak powiedzialas ...oczywiscie lepiej na tym wychodza ci niedoksztaceni i bez zapalu do roboty ...bo to juz jest kwestia mentalnosci w tym kraju, a u nas bez zapalu do roboty to mozesz pod mopsem stac i sie prosic o 20 zl na jedzenie...i sie dziwisz ze u nas robia ponad norme? bo jak maja glodem przymierac to wola robic wiecej a miec co jesc i za co tylki ogrzac I to sa relalia polskie wlasnie i mi nie mow ze gdybysmy tego zaniechali to nagle bylby u nas dobrobyt...bo jak znam panstwo wlasne, predzej do roboty chinczykow sciagna za polowe stawki polaka, niz pozwola polakowi sie zbuntowac i swoje pokazywac . my nadal zyjemy pod rzadami PRLu i takie sa wlasnie realia tyko podstosowane pod latke kapitaizmu. kolejna kwestia jest takze to ze brytyjski>irlandzki pracodwaca dobrze wie ze jesli Polak pracuje to to zrobi najlepiej jak potrafi i oni nie traktuja nas jak swoich i da nich norma jest wymagac od nas wiecej niz od wasnych rodakow. opluwasz tez ludzi ktorzy z wyksztaceniem wyzszym GODZA sie w twoim mniemaniu na prace ponizej kwalifikacji....a powiedz mi co maja zrobic majac na utrzymaniu np 2 dzieci i meza ktory przy dobrych wiatrach pracuje za to samo 1200 zl? za co maja przeniscie sie ze swojej dziury w ktorej mieszkaja do wiekszego miasta by szukac innej pracy? za co maja sie tam utrzymac ? gdyby w polsce byly normalne place ktore nie zwiazywalayby rak udziom to nie byloby takie sytuacji Jakos nie widze by w anglii ktos mial takie problemy Zyjesz pracujesz i nie ma problemow z migracja ze zmianami zyciowymi bo w razie co panstwo ci chwile pomoze zebys mogl na nogi stanac....u nas kto komu pomaga? NIKT chyba ze najblizsi sobie wzajemnie . zdodze sie jedynie z kwestia rzeszy studentow oczekujacych kokosow....tylko najpierw sie przypatrz ktora to nacja rocznikowa....bo jak na moje wielkie aspiracje a g**no w glowie maja absolwenci gimnazjow a pozniejsi studenci - to pokolenie to plaga dla polski i wstyd tylko. wiec nie obrazaj ludzi ktorzy wlasnym wysilkiem co skonczyli i jeszcze kedytow nabrali na to by moc kims byc w tym podlym kraju ...a ze kraj nie pomaga....pozostaje abo biedronka albo emigracja....zalezy kto jak zyciowo jest zwiazany w miejscu zamieszkania. mozna tez dalej dewagowac na temat eurosierot, rozwodow itd....czy anglicy maja takie problemy? zaloze sie ze nie...bo ich panstwo ich szanuje, zapewnia byt i nie musza porzucac wlasnego kraju by godnie zyc... moglybysmy sie dugo spierac na te wszystkie tematy Skoro uwazasz ze kazdy kto sie przykladal do studiow powinien zarabiac 20 tys to odpowiedz mi dlaczego jednak nie zarbiaja i czy uwazasz ze to jedynie ich lenistwo czy jednak realia zupelnie innego kraju o ktorym juz zapomnialas bo po prostu zyje ci sie dobrze w UK ktore daje ci wiele mozliwosci ...tylko odpowiedz...czy nadal uwazasz ze w PL my wszysycy tez mamy az takie mozliwosci? czy nasz kraj jest nam tak przyjazny? jesli tak to czemu w PL nie jestes?
                      • yumemi Re: Ciąża i poród w Polsce 17.10.13, 14:37
                        a o wyksztaceniu brytyjczykow lepiej nie mow...kierownicy i me
                        > nagerowie liczacy na kalkulatorach ... mow co chcesz o bezuzytecznych polskich
                        > absolwentach ale oni liczyc napewno potrafia w pamieci

                        To jest niestety caly problem, polscy absolwenci rzadko sa nauczeni sztuki analizowania, myslenia, szukania informacji. Pamieciowka i tyle. Uczniow sie zniecheca do samodzielnego myslenia. Nie sztuka wykuc na blache nazwy rzek, sztuka umiec skorzystac z atlasu i wiedziec czym sie jedna rozni od drugiej i dlaczego. Na tym niestety polscy absolwencji polegaja na polu bitwy, jak rowniez na dyplomacji i kontaktach miedzyludzkich.
                        Polacy tez nie mnoza w glowach 324 x 543:) Wazne zeby wiedzieli jak korzystac z kalkulatora, a zdzwilabys sie ile ludzi nie wie, szczegolnie jesli o bardziej skomplikowany kalkulator:)

                        w UK po prostu nie musisz sie wysilac ze
                        > by istniec i zyc.
                        Owszem, zeby normalnie zyc trzeba sie napracowac.

                        Skoro uwaza
                        > sz ze kazdy kto sie przykladal do studiow powinien zarabiac 20 tys to odpowiedz
                        > mi dlaczego jednak nie zarbiaja i czy uwazasz ze to jedynie ich lenistwo czy j
                        > ednak realia zupelnie innego kraju o ktorym juz zapomnialas bo po prostu zyje c
                        > i sie dobrze w UK ktore daje ci wiele mozliwosci .
                        20 tys w Polsce? to calkiem sporo, tutaj absolwenci kokosow na pewno nie dostaja:) Zalezy tez jakie studia i ile kto zebral doswiadczenia zawodowego podczas studiow, etc. Bo same studia tutaj nikomu nic nie dadza.

                        gdyby w polsce byly normalne place ktore nie zwiazywa
                        > layby rak udziom to nie byloby takie sytuacji Jakos nie widze by w anglii ktos
                        > mial takie problemy
                        No maja duze problemy, z jakiegos powodu rosnie popularnosc food banks, gdzie rozdaja darmowe jedzenie dla tych ktorych nie stac...
                        www.bbc.co.uk/news/uk-24548880
                        www.bbc.co.uk/news/business-24536817
      • jacinda tarczyca 19.10.13, 20:09
        Przesadzasz z tą chorobą tarczycy. Ja mam niedoczynność i Hashimoto i jakoś pracuję i nie mam żadnych problemów. Jeszcze nigdy nie słyszałam, aby ktoś zwolenienie 'na tarczycę' dostał.
    • agazat Re: Ciąża i poród w Polsce 14.10.13, 19:24
      Powiem Wam co mnie sie tu podoba przy prowadzeniu ciazy - jeszcze bardziej odkad zaczelam parcowac w szpitalu polozniczym i mam niejaki wglad w system (dzieci urodzily sie zanim rozpoczelam prace, zeby nie bylo).

      Lekarze poloznicy.
      Prowdza swoje przychodnie/clinics raz w tygodniu. Oprocz pacjentek mniej skomplikowanych (2 poprzednie cesarki, swiadek Jehowy, za male dziecko w poprzedniej ciazy itp) specjalizuja sie w konkretnych problemach. I tak panie z tarczyca, chorobami krwi, ukladu odpornosciowego i cukrzyca sa kierowane do jednego poloznika, te z epilepsja do innego, z wadami serca do jeszcze innego (kto inny opiekuje sie pacjentkami z problemem uzaleznien czy tymi ponizej 18 roku zycia). Poloznicy ci wspolpracuja w swoich przychodniach ze specjalistami z danej dziedziny, oraz GP pacjentek. Jest zachowana komunikacja i przeplyw informacji. Ilosc wizyt/USG zalezy od przypadku. Czasem wypisuja pacjentke spod swojej opieki i przyjmuja znow, jesli zajdzie taka koniecznosc.

      Kilkoro z nich ma dodatkowo specjalizacje z ginekologii, inni z medycyny plodu. Pacjentki u dzieci ktorych wykryto jakis problem albo u ktorych sonographer (jaki jest polski odpowiednik???) nie jest czegos pewien, maja nastepne szybkie USG wykonane wlasnie przez poloznika specjaliste medycyny plodu. I znow wspolpracuja oni np. z nefrologami dzieciecymi, jesli akurat sa problemy z nerkami, lub specjalistyczna klinika zajmujaca sie rozszczepami podniebienia. Znow przeplyw informacji, zaangazowanie odpowiednich specjalistow w opieke nad matka i dzieckiem .

      Czy zauwazylyscie, za na wydruku USG jest dopisek, ze USG nie jest w stanie wykryc wszystkich wad?? Tlumaczylam kilka razy dla pan, ktore mialy USG w porzadku, a dzieci urodzily sie niestety z tak powaznymi wadami, ze przezyly tylko kilka dni po porodzie. U jednego z nich jednym z problemow byly powaznie zwezone drogi oddechowe i zmiany w plucach - tego USG nie sprawdzi. Mama drugiego malenstwa zglosila sie do nas grubo po 20 tyg ciazy, za pozno bylo na badania przesiewowe na zespol Downa, malenstwo mialo poza tym bardzo kruche kosci i kilka innych problemow, ktore nie bylyby wykryte nawet przy wielokrotnych USG. Dziecko jeszcze innej mamy urodzilo sie z wada genetyczna skory.

      Nie twierdze, ze bledy sie nie zdarzaja i nie ma przeoczen. Ale podoba mi sie, ze opieka tu nie zalezy od stanu posiadania, grubosci koperty, znajomosci, i ze jest jakos tak skoordynowana, ze odpowiedni ludzie zajmuja sie odpowiednimi przypadkami.

      Zauwazylam, ze czesto niezadowolone sa osoby, ktore maja problem z jezykiem, lub nie rozumieja systemu. Maja pewne wyobrazenie, rzeczywistosc jest jednak inna, latwo sie rozczarowac.
      • jaleo Re: Ciąża i poród w Polsce 14.10.13, 20:02
        Wiele osob w tym watku poklada wiare w USG i inne magiczne "badania", ktore jakoby mialyby dac gwarancje, ze z ciaza "jest wszystko w porzadku".

        To jest uproszczanie tematu, bo sprawa zwiekszajacej sie ilosci porodow martwych w niekotrych czesciach UK (np Szkocja) jest o wiele bardziej skomplikowana. W tym artykule, ktory plain.vanila bodajze zalinkowala powyzej, wlasnie o tym sie wspomina - kluczowa jest edukacja kobiet i zmiana mentalnosci, a nie wieksza medykalizacja ciazy.

        Kraje, ktore maja najnizsze promile umieralnosci noworodkow, to sa kraje, gdzie rutynowo robi sie tylko dwa USG, gdzie bardzo duzy procent kobiet rodzi w domu, i przez cala ciaze w wiekszosci przypadkow widzi tylko polozna.

        Mentalnosc tutejszych kobiet jest diametralnie rozna od mentalnosci Polek - tutejsze matki sie stresuja i denerwuja jak maja isc na kontrole lekarska, Polki sie stresuja, jak kontroli nie maja. Do tego dochodzi dramatyczny w ostatnich pieciu latach spadek ilosci poloznych przypadajacych na tysiac rodzacych - wielka Brytania przezywa najwiekszy od II wojny boom urodzeniowy, a poloznych ubywa zamiast przybywac. Dodac tez nalezy wzrastajacy statystyczny wiek rodzacych (w tej chwili jest to cos kolo 30-tki na pierwsze dziecko i 35 na porod w ogole - to jest duzo wyzej niz w Polsce), i wzrastajaca ilosc ciaz podwyzszonego ryzyka (IVF itp). No i wlasnie braki swiadomosciowe, np obserwacja ruchow plodu w trzecim trymestrze - kobietom sie tego nie wciska do glowy a powinno.
        • almamag Re: Ciąża i poród w Polsce 15.10.13, 11:21
          dodaj do tego duze roznice w wyksztalceniu, stylu zycia, rozice kulturowe w podjsciu do ciazy
          czeste palenie w ciazy

          w pelni sie zgadzam z Toba i agazat
          brak zrozumienia roznych czynnikow i brak zrozumienia systemu leza u podstaw stereotypow na temt prowazdenia ciazy w UK
    • robak.rawback Re: Ciąża i poród w Polsce 17.10.13, 23:18
      tez sie zgadzam ze ciaza to nie choroba a tylko zmiana stanu na wlasne zyczenie wiec nie wzdychac jak wam nikt nie ustepuje miejsca w autobusie, nie narzekac ze w metrze sie popycha, wozkom nie ustepuje, nie lubi wrzeszczacych dzieci w autobusie.
      w odpowiednim kraju w takim razie jestescie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka