Sama do porodu?

18.07.13, 14:29
Okazalo sie wlasnie, ze znajoma, ktora miala zaopiekowac sie moja starsza corka jedzie na wakacje chwile przed moim porodem, a ze pierwsza corke urodzilam przed terminem, to moze byc podobnie i tym razem. Rodzicow sprowadzic tu nie moge, nie mam innych znajomych odpowiednich na taka sytuacje. Tak wiec M zostanie ze starsza, a ja bede jechala rodzic sama. Macie takie doswiadczenie za soba? Czy polozne zostaja w pokoju z taka rodzaca, czy kursuja miedzy pokojami dopoki sie akcja wlasciwa nie zacznie? Zemdlalam przy porodzie, dlatego sie boje, ze znow klapne, a nikt nie zauwazy. Porady i historie poprosze.
    • maja3333 Re: Sama do porodu? 18.07.13, 16:30
      hmm ja to bym radziła jednak kogos znaleźć do starszej córki, może jakaś płatna opiekunka ? to nie powinien byc majątek..
      • yadrall Re: Sama do porodu? 18.07.13, 16:34
        A moze wez kogos innego do porodu? Ja w podobnym wypadku wzielam ze soba siostre :) Ale moze jakas zaufana kolezanka?
    • xiv Re: Sama do porodu? 18.07.13, 17:24
      Niestety niewiele pomogę, ale miałem podobną sytuację - znajomi w desperacji podrzucili nam swoją starszą córkę, a potem nieodbierali przez dwa dni.
      • jofin Re: Sama do porodu? 18.07.13, 17:40
        Wiem, ze moja wypowiedz zabrzmi, jak wypowiedz z kosmosu,ale ja czworke swoich dzieci rodzilam sama, wprawdzie nie w Anglii, ale czesc w Polsce i nic mi sie nie stalo i dzieci sa piekne cale i zdrowe. Najwazniejsze, zebys na czas dostala sie do szpitala, a tam powinnas juz miec zapewniona wlasciwa opieke.

        A tak na marginesie, pomimo tego, ze juz wiele roznych wypowiedzi na ten temat slyszalam, wciaz do mnie nie dociera, dlaczego kobiety potrzebuja miec przy sobie faceta - ojca w chwili porodu i dlaczego uwazaja to za konieczny element porodu. Ale to tak na marginesie.
        • xiv Re: Sama do porodu? 18.07.13, 17:43
          W sumie masz rację - ważniejsza jest komórka w celu konsultacji. Wtedy może się nagle okazać, że na oddziale mają odciągaczkę do mleka tylko zapomnieli zaproponować.
          • marenika Re: Sama do porodu? 18.07.13, 17:48
            xiv--nie rozumiem Twojego ostatniego wpisu, do czego to miało być???
            Ja 2 dzieci urodziłam w UK sama--mąż był w tym czasie w domu ze starszą a za drugim razem ze starszą i synem. W Pl córkę tez rodziłam sama--zakończyło się cesarką.
            Ja szczerze mówiąc też nie rozmueim tego trendu z Tata w roli głównej. Ja nie chciałam i mąż tez nie chciał. Mnie by mąż tylko wkurzał bo nie rozumiałby mojego bólu i nie umiałby mi pomóc tak naprawdę. Dla mnie było najważniejsze, że dzieci są bezpieczne z ojcem i to pozwoliło mi się skupić na porodzie!!powodzenia!!!
            • marenika Re: Sama do porodu? 18.07.13, 17:51
              a poza tym to położne przychodziły do mnie bardzo często i nadziwić się nie mogły, że taka odważna jestm i sama rodzę ;)
    • best.noelka Re: Sama do porodu? 18.07.13, 18:16
      a ja nie wyobrazam sobie porodu bez meza. Moze to dlatego, ze byl to moj pierwszy porod i czlowiek wystraszony musial miec kolo siebie kogos bliskiego. To ze M byl przy mnie dawalo mi ogromne wsparcie i sile.
      • bisiek10 Re: Sama do porodu? 18.07.13, 18:30
        Ze mna byl maz i polozna caly czas.Wychodzila tylko jak musiala np do toalety lub na przerwe.Jednak w tym czasie gdy jej nie bylo przychodzila inna mimo tego ze byl maz.Jesli kiedykolwiek znow bym rodzila to jakos mi sie nie widzi rodzic bez niego.
      • podkocem Re: Sama do porodu? 19.07.13, 15:28
        > a ja nie wyobrazam sobie porodu bez meza. Moze to dlatego, ze byl to moj pierws
        > zy porod i czlowiek wystraszony musial miec kolo siebie kogos bliskiego. To ze
        > M byl przy mnie dawalo mi ogromne wsparcie i sile.

        Mnie również. Nawet nie przyjmuję do wiadomości, że miałabym być sama.
    • aniaheasley Re: Sama do porodu? 18.07.13, 18:44
      Pewnie, ze kazda rodzina jest inna, ale u mnie bylo tak, ze moj maz po prostu nie wyobrazal sobie nie byc ze mna przy porodach. I to nie chodzilo juz o to (albo przynajmniej nie tylko o to) zeby mnie wspierac, w koncu od tego byl personel szpitalny, maz przy cesarce niewiele raczej mogl pomoc, ale on bardzo chcial zobaczyc swoje dzieci w chwile po urodzeniu czy w trakcie ich przychodzenia na swiat. Wedlug mnie moment kiedy polozna kladzie dziecko na brzuchu matki w chwile po urodzeniu jest tak bezcenny dla obojga rodzicow, ze zadna para nie powinna sie tego pozbawiac. Na moim mezu ten wlasnie widok zrobil takie niesamowite wrazenie, ze teraz po prawie 11 latach od czasu do czasu przy okazji z rozczuleniem wspomina te chwile.

      Do starszej corki zorganizuj po prostu na caly dzien albo jak trzeba to i na cala dobe platna opiekunke, zupelnie nie rozumiem jaki w tym problem.
      I blagam nie pisz, ze Cie nie stac, bo to naprawde nie majatek, a doswiadczenie dla ojca w kategorii: bezcenne.
      • zurekgirl Re: Sama do porodu? 18.07.13, 18:55
        Stac mnie, a jak ;) Gdzie znalezc agencje, ktora mi bez ceregieli w 15 minut przyjedzie nawet w srodku nocy i zostanie na nieokreslona ilosc godzin? Przy pierwszym porodzie swojego faceta wywalilam z sali, bo mnie wkurzalo, ajk siedzial i sie gapil a w przerwach panikowal. Z drugiej strony wrocil sekunde po wyjeciu malej z brzucha. Ja ja dostalam na moment, potem on i puscic jej nie chcial nawet do wazenia, tak im dobrze bylo razem i tez to uwazam za bardzo wazny moment. Takze do porodu partnera nie potrzebuje, ale chcialabym zeby byl chwile po. No dobra, gdzie ta nianke znalezc?
        • aniaheasley Re: Sama do porodu? 18.07.13, 19:27
          W Londynie mieszkasz?
          My bylismy kiedys zarejestrowani w jakiejs agencji, nie przypomne sobie nazwy teraz niestety bo to dawno juz bylo, wlasnie potrzebna mi byla czasami opiekunka do przyjazdu 'w 15 minut'. Trzeba sie najpierw zarejestrowac, placi sie jakies wpisowe (niewielka kwota) i potem to chyba byla jakas rozsadna cena od godziny. Mysle, ze jest sporo takich agencji, ktore wlasnie sa w stanie kogos przyslac natychmiast, w sytuacjach podbramkowych. To sa bardzo doswiadczone sprawdzone opiekunki, jest z nia staly kontakt telefoniczy w czasie zlecenia.
          • zurekgirl Re: Sama do porodu? 18.07.13, 20:22
            W Londynie, e3, jak tego szukac, emergency nanny services?
            • zurekgirl Re: Sama do porodu? 19.07.13, 13:37
              No to znalazlam sobie trzy agencje, kazda chetna znalezc nianie w office hours, ktora moze tez zostac przez noc, ale jak zaczne rodzic w nocy, to niestety na az takie emergency przygotowani nie sa. Jesli znacie jakas agencje, ktora jest w stanie obsluzyc mnie cala dobe, to bardzopoprosze o namiary, poki co opcja samotnego porodu wydaje mi sie najbardziej prawdopodobna.
    • jlory Re: Sama do porodu? 18.07.13, 22:56
      hej syna rodzilam sama polozne super byly ze mna caly czas ,a gdy syn byl juz na swiecie podaly sniadanko tak wiec glowa do gory bedzie dobrze.
    • mrs.t Re: Sama do porodu? 18.07.13, 23:29
      ja drugie rodzilam sama i wlasciwie rodzilo mi sie leoiej niz pierwsze, maz mi nie wchodził w parade wkurzajac mnie uspokakajacymi komentarzami jak ja sie z bolu skrecalqn i nie zzarl mi polowy moich tostow;)

      najgorzej chyba było mi sie doczlapax do szpitala z taksowki ok 2 cz 3 rqno po kilku godz skurczow
      jeszcze po telefonicznej konsultacji (z domu zanim pojechalam do szpitala) wyslali mnie na zle pietro a ja ledwo co miedzy skurczami co 2 min sie ruszalam


      a juz nq sali trafiłam na najcudowniejsza polozna na jaka mogłam

      myślę ze zalezy na kogo trafisz, w jakiej porze bedziesz rodzic, ile innyxh porodow bedzie..
      napisz wyrqznie na czerwono w birth planie jak sie boisz
      ze rodzac nie pomyslisz o wszystkim
      zaznacz ze zemdlqlas ostatnio i potrzebujesz obserwacji i zeby cie nie zostawili samej


      glowa do gory
      jak przyjdzie czas zeby rodzic to trudno trzeba rodzic czy samemu czy nie ;)
      • mrs.t Re: Sama do porodu? 18.07.13, 23:38
        w kazdym razie ja tez nie robilabym wielkiego szumu , jest możliwość ze drugie urodzisz szybko a tu chyba generalnie opieka podczas porodu jest fajna

        dodam ze owszem mij maz mial ze mna byc przy drugim porodzie ale moja mama akurat na 2tyg musiała wrocic do pl a ja urodzilam przed terminem
        z dwojga zlego wolałam zeby maz zostql z naszym dwulatkiem-nie chciałam jemu fundowac dodatkowego stresu w formie nieznanej emergency opiekunki
        (byl pomysł by zostawić go z zaprzyjazniona sąsiadka ale na szczęście nie było takiej koniecznosci - do szpitala zawipzla mnie taksówkąa a dziecko, no olaboga, wypchnelam sama (z jw świetną pomoca personelu) spokojne skin to skin mialam nieprzerwane przez nikogo-piekny cichy czas dla mnie i niemowlaka
        ..z calym szacunkiem dla meza ale cieszylam sie ze zajal sie starszakiem w koncu jakaz role mialby miec na porodowce :/
    • aniaheasley Re: Sama do porodu? 19.07.13, 07:55
      Czytajac niektore wypowiedzi dech mi zapiera jak przedmiotowo jest traktowany w tym wszystkim ojciec dziecka. 'Tylko mnie denerwowal, wkurzal mnie, panikowal, zupelnie mi sie nie przydal przy porodzie'. Czy Wy drogie Panie siebie slyszycie? W czasie porodu rodzi sie nie tylko Wasze dziecko, ale tez jego dziecko. On ma prawo przezywac wszystkie emocje z tym zwiazane w bardzo podobny sposob. To jego chwila tak samo jak Wasza. Obecnosc ojca przy porodzie nie sprowadza sie wylacznie do uprzyjemnienia i ulatwienia Wam tego doswiadczenia, ale rowniez do przezycia go jako ojciec.
      • steph13 Re: Sama do porodu? 19.07.13, 09:54
        Ania ma racje, you miss the point ladies. Malzonek nie ma zadnej technicznej funkcji do spelnienia w porodowce ale przydatny jest w szerokim sensie emocjonalnym - nawet w sensie tych niskich emocji kiedy trzeba na kims sie wyzyc w trakcie bolu,
        A poza tym bral aktywny udzial na etapie poczecia, powinien brac przynajmniej symboliczny udzial przy narodzinach.To jego miejsce jako meza I ojca.
        W dawnych czasach w Polsce ojciec nie mial prawa wstepu na maternity ward I kobiety przez okno pokazywaly niemowlaki stajacym na ulicy panom. To bylo wstretne.
      • jaleo Re: Sama do porodu? 19.07.13, 10:22
        Mnie tez to sie rzucilo w oczy i mam nadzieje, ze takie postrzeganie ojca nie reprezentatywne w polskiej kulturze. Choc czasami jak sie czyta niekotre matki polki, to mozna dojsc do wniosku, ze ojciec to jest od tyrania jak najwiecej godzin w tygodniu. i tyle.
      • best.noelka Re: Sama do porodu? 19.07.13, 10:47
        masz wielka racje!!!
        moj przezyl to bardzo emocjonalnie, kto wie, czy nie bardziej odemnie.
        cala mokra bylam nie od swojego potu, ale od jego lez:) zaznaczam, ze on nigdy nie placze, nigdy nie zapomne tych chwil, najbardziej bolesne, ale najpiekniejsze w zyciu:)
      • xiv Re: Sama do porodu? 19.07.13, 11:06

        Mąż się czasem przydaje. Można się na nim wyżyć podczas porodu. Przecież nie wypada krzyczeć na położną ;).
        • steph13 Re: Sama do porodu? 19.07.13, 12:00
          Dokladnie xiv, to jest bardzo przydatna I praktyczna funkcja meza w tej sytuacji. I nawet nie groza ciche dni po wszystkim.
        • zurekgirl Re: Sama do porodu? 19.07.13, 12:37
          Ja na swojego tak krzyczalam podczas pierwszego porodu, ze az go wywlilam za drzwi. On szczerze panikowal, bardzo mi tym przeszkadzal, bo wrecz wmawial mi, ze zaraz stanie sie cos zlego. I co, mialam zabronic mu przezywac po swojemu? Na moje "zamknij sie juuuuuuuz" mial ochote dalej dywagowac na temat porodu w sposob wielce negatywny. Zazdroszcze osobom, ktore sa w stanie dobrze to razem przezyc, ale ja potrzebuje taty do zaprowadzenia mnie do szpitala, ewentualnego towarzystwa, gdyby sie przeciagalo i gdybym znow miala zemdlec bez przyczyny, a ptem do trzymania dziecka skin to skin, gdy mnie zszywaja lub doprowadzaja do porzadku. Ani ja ani on nie tesknimy za soba podczas fazy parcia. Na codzien jest najlepszym tata na swiecie i absolutnie nie jest w tej roli traktowany przedmiotowo.
      • illegal.alien Re: Sama do porodu? 19.07.13, 12:38
        Mnie moj konkubent nie denerwowal, ale widzialam po jego twarzy, ze naprawde nie jest mu tam latwo - siedzial biedak i mu sie wydawalo, ze ja z bolu umieram, a on nie za wiele mogl z tym zrobic. I ja sie bardziej przejmowalam, ze jemu jest zle, niz tym, ze rodze (bo mnie w ogole zle nie bylo, mialam taki haj na gazie, ze siedzialam i sie smialam do samego konca).
        A ze naogladal sie moich skurczow trzy dni, to pod koniec juz naprawde byl zmeczony. Ale fajnie bylo, ze sobie kolo mnie siedzial, gadalismy, jedlismy M&Msy i mielismy polewke z poloznymi. Jak przyszlo do parcia, to mu powiedzialam, ze moze sobie isc jak chce, niech sie kimnie, ja zrobie swoje, a on wroci do mnie jak bedzie po wszystkim - z ulga chyba wyszedl, ale spac mu nie bylo dane, bo jak tylko wszedl do poczekalni, to wtoczyli sie moi rodzice i brat :D Potem jeszcze na chwile wszedl na sale porodowa z moja mama, jak ja stwierdzilam, ze dalej nie pre, bo nie mam pary. Powiedzialam, ze jade na cesarke i ze zaraz wroce. Koniec koncow skonczylo sie kleszczami, dziecko mi polozyli na klacie, ale ja nic nie jarzylam, a w dodatku od znieczulenia nie mialam wladzy nad konczynami (dolnymi i gornymi), wiec sie balam, ze dziecko mi spadnie na podloge. Zabrali wiec mloda i dali konkubentowi, a mnie jeszcze musieli pozszywac i co tam sie robi - jak mnie ogarneli, to wjechalam na sale poporodowa, gdzie konkubent siedzial z corka w ramionach i wtedy wlasnie ja sie najbardziej podczas calego porodu wzruszylam - to bylo naprawde piekne :) posiedzielismy chwilke w trojke, pokontemplowalismy nasze posiniaczone dziecko, po czym wpadli moi rodzice i brat i bylo naprawde super - ale ja ze zwierzat stadnych i bardzo mi pasowalo, ze oni tak szybko przyszli. Pierwsze zdjecie mojego dziecka jest na telefonie mojego taty, bo mysmy oczywiscie byli zbyt zaabsorbowani podziwianiem i oswajaniem :)
        Teraz planujemy drugie dziecko i ja jestem troche rozdarta, co zrobie - z jednej strony chcialabym, zeby w tej pierwszej fazie porodu konkubent byl ze mna, a z drugiej strony nie chcialabym corki gdzies podrzucac na niewiadomo ile i do kogo - wiec mam nadzieje, ze jak przyjdzie co do czego, to urodze w ciagu dnia, jak corka bedzie w zlobku ;) Albo jakos w nocy/nad ranem, zeby mogli do mnie przyjechac z samego rana :)
        (moj brat sie tak urodzil - nad ranem, do dzis pamietam jak sie rano zbieralismy go zobaczyc - to bylo naprawde super. Moj tata w porodzie nie uczestniczyl, ale byl z nami i przezywal z nami emocje i to tez bylo wazne, ze byl z nami).
        Kazda rodzina ma inny uklad i kazdej rodzinie pasuje co innego - nie kazda matka musi chciec miec przy sobie ojca (niektore wolalyby nawet nie miec nikogo), nie kazdy ojciec musi chciec przecinac pepowine i ogladac wychodzaca glowke ;) co nie znaczy, ze nie przezywaja tej chwili tak samo mocno i dobrze.
        • steph13 Re: Sama do porodu? 19.07.13, 13:19
          Ja mialam przy sobie prywanego obstetryka I anastezjologa, malzonek wdal sie z nimi w konwersacje kiedy malo sie dzialo, popijali sobie herbatke I snuli opowiesci o podrozach po swiecie. Maz dostal white coat, czul sie wazny, niemalze jak czlonek ekipy lekarskiej. Poniewaz bylam na prywatnym pietrze w Queen Charlotte's, mialam pokoj z osobnym lozkiem dla meza, lazienka, tv etc, stad dotrzymal mi towarzystwa na cale 2 dni pobytu w szpitalu. Bylo super, jak mini holiday.
          • aleksandrawu Re: Sama do porodu? 19.07.13, 14:10
            Ja mialam dwie cesarki: pierwsza w ogolnym znieczuleniu, bez meza, bo nie zdazyl dojechac i do tej pory przezywam (a bylo to 10lat temu) jak mi bylo zle bez niego:( A druga na zzo i z mezem- ryczal tak, ze az sie anastezjolog pytal czy wszystko w porzadku:D Ja oczywiscie razem z nim plakalalam, ale nie az tak:D Mnie tam bylo o niebo lepiej jak maz przy mnie czuwal i gladzil mnie po glowce:)
          • xiv Re: Sama do porodu? 19.07.13, 14:35
            A my zupełnie nieprywatnie, mieliśmy trzy położne, rodzenie w basenie i jeszcze na obiad się załapywał kto chciał. Akurat nikt nie chiał rodzić tego dnia, więc było wręcz przeraźliwie pusto.
      • 3-mamuska Re: Sama do porodu? 19.07.13, 15:38
        No w końcu ktos mądry sie znalazł i uznaje ze to nie tylko dziecko matki ale tez ojca.
        Był przy zapłodnieniu to i przy narodzinach powinien byc obecny.

        "Czytajac niektore wypowiedzi dech mi zapiera jak przedmiotowo jest traktowany w tym wszystkim ojciec dziecka. 'Tylko mnie denerwowal, wkurzal mnie, panikowal, zupelnie mi sie nie przydal przy porodzie'. Czy Wy drogie Panie siebie slyszycie? W czasie porodu rodzi sie nie tylko Wasze dziecko, ale tez jego dziecko. On ma prawo przezywac wszystkie emocje z tym zwiazane w bardzo podobny sposob. To jego chwila tak samo jak Wasza. Obecnosc ojca przy porodzie nie sprowadza sie wylacznie do uprzyjemnienia i ulatwienia Wam tego doswiadczenia, ale rowniez do przezycia go jako ojciec. "
        Podpisze sie pod tym 4 konczynami i zgadzam sie w 1000%
        Ale widać ze panie traktują mężów jako byka rozplodowego pub bankomat.
        • illegal.alien Re: Sama do porodu? 19.07.13, 16:14
          Rany boskie. Ty myslisz? Jezeli w jakiejs parze ani ojciec niekoniecznie chce byc przy porodzie, ani matce to nie pasuje, to ma byc i juz, bo jak nie to rozplodowiec i bankomat?
          Rece i nogi opadaja. Serio.
          • illegal.alien Re: Sama do porodu? 19.07.13, 16:41
            W ogole to wkurza mnie taka presja wlasnie na to, ze ojciec koniecznie musi byc przy porodzie.
            Mysmy od poczatku nie byli zdecydowani, czy chcemy, zeby ojciec mojego dziecka zostal do konca. I caly czas mowilismy, ze zdecydujemy jak przyjdzie co do czego. I tak bylo - W byl ze mna dopoki nam obojgu to pasowalo, w pewnym momencie uznalismy, ze pora zeby wyszedl.
            I oboje bylismy z tego powodu zadowoleni, obojgu nam to pasowalo.
            Ale nie - W to rozplodowiec i bankomat (haha, to mnie calkowicie rozwalilo).
          • 3-mamuska Re: Sama do porodu? 19.07.13, 20:30
            Czy ja napisałam ze na sile ma byc???
            Chodziło i to ze dziewczyny napisały jak to facet im przeszkadzał.
            Jesli ojciec dziecka chce byc ma do tego prawo.
            I nie liczy sie tu tylko zdanie kobiety.
            Moim zadaniem to dziwne ze kobiety wola rodzic z obca osoba (lekarz, położna) niż z bliska im kochająca osoba.
        • mrs.t momencik!e: Sama do porodu? 19.07.13, 20:18
          bez przesady pomiędzy przedmiotowym traktowaniem dawcy spermy a papuzkami nierozlaczkami ktore nawet podczas posiedzenia w toalecie chca byc razem jest jeszze zwykly podzial obowiązków, odpowiedzialności
          i po prostu podzial ról - zwłaszcza jak to nie pierwszy porod i ma sie malego czlonka rodziny ktoremu tez sie nalezy zaufana opieka (jeśli to maz jest jedyna zaufana osoba . i jeśli pasuje to obu stronom oczywiście. jeśli maz czuje wieksza potrzebe bycia przy porodzie niz zajecia sie drugim dzieckiem to przecież zaden problem by to zorganizować (jw opcji opiekunek etc jest sporo)

          ale dyskusja nie byla o tym, nie o porodzie z pktu widzenia taty tylko mamy która moze bedzie musiala rodzic sama
          i tyle-a samemu bez meza urodzic sie da.




          --

          https://img156.imageshack.us/img156/5836/aplogol.jpg
    • brown_aurelia Re: Sama do porodu? 19.07.13, 14:13
      moim zdaniem położna nie będzie kursować między pokojami.
      U mnie było tak, że była cały czas ze mną i wyszła tylko raz na przerwę, ale ktoś ją zastąpił.
    • podkocem Re: Sama do porodu? 19.07.13, 15:24
      Zostałam z dziećmi znajomej poznanej w necie bo też chciała jechać sama do porodu. Dla mnie to opcja nie do przyjęcia. Również obawiam się problemów logistycznych i opieki nad starszą córką dlatego poważnie rozważam poród domowy. Nawt dzisiaj miałam spotkanie z położną i jeśli wszystko pójdzie dobrze, zdecydujemy siena poród w domu. Oczywiście opracowywuję plan B na wypadek gdyby szpital okazał się konieczny. Wtedy biorę pod uwagę siostrę M, sprowadzenie teściowej i pomoc sąsiadki albo koleżanki, ale wolałabym ludzi nie angażować jeśli to nie będzie koneiczne.
      • 3-mamuska Re: Sama do porodu? 19.07.13, 15:46
        Wtedy biorę pod uwagę siostrę M, sprowadzenie teściowej i pom
        > oc sąsiadki albo koleżanki, ale wolałabym ludzi nie angażować jeśli to nie będz
        > ie koneiczne.

        Przeciez to tak wyjątkowa sytuacja to żaden problem pomoc komuś w tych chwilach.
        • yadrall Re: Sama do porodu? 19.07.13, 16:50
          Wszystko zalezy od danej rodziny. U nas zdecydowanie oboje wolelismy sytuacje,ze tata zajmowal sie starszym synem,a ja w szpitalu bylam z siostra. Dzieki temu nie martwilismy sie o starszego.
          A dodam,ze tak jak moj maz jest mocno srednim mezem tak ojcem jest super! Choc kazdego z chlopcow zobaczyl dopiero w 3 dni po porodzie. W zaden sposob nie wplynelo to na jego podejscie do dzieci. I zadne z nas nie zaluje,ze w szpitalu bylam sama (oba porody to planowane cesarki).

          Wiec przemysl jak dla Was to bedzie najlepiej-jezeli martwisz sie tylko o ew. omdlenie w czasie porodu to pogadaj z polozna-zeby to wyraznie zaznaczyc w ksiazce ciazy. Mysle,ze w takim ukladzie dostaniesz odpowiednia opieke.
    • justmaga Re: Sama do porodu? 19.07.13, 18:39
      rodzilam sama z wyboru. Naprawde nie znosze jak mnie cos boli a ktos mi nad glowa stoi. Chcialam byc sama i bylo rewelacyjnie. ja ,radyjko w tle, polozna ktora przychodzila co jakis czas sprawdzac.. jak tesknilam to dzwonilam do M. A po porodzie wstalam wzielam prysznic i popijalam kawke przygladajac sie swojemu dziecku.
      nie oznacza to,ze traktuje mojego m przedmiotowo.. On uszanowal moja decyzje bez zadneych problemow.

      A swoja droga moj M pracuje na bloku w pewnym londynskim szpitalu i czesto bywa przy porodach i opowiada ze wielu tych mezow to wyglada ,ze o wiele bardziej woleliby byc wszedzie byle nie tam. I wcale to nie oznacza,ze sie nie ciesza albo ze sa zlymi ojcami...
      • londynwarszawaparyz Re: Sama do porodu? 19.07.13, 21:41
        Pierwsze rodzilam w Polsce 10 lat temu w tak przygnebiajacych warunkach i formie jak za czasow PRL- rodzic z mezem mozna bylo za duza oplata, jak dla mnie wtedy, placilo sie za wszystko w panstwowym szpitalu (za ZZO takze ), lezalam na porodowce takiej jaka pamietala czasy naszych matek- normalnie hala do porodow, lozko, scianka na metr dwadziescia, znowu lozko, znowu scianka na metr dwadziescia, i tak kobity hurtowo lezalay i rodzily, darly sie wnieboglosy czym mnie rozpraszaly i ogolnie bylo jak z horroru, zapamietalam tylko zielone linoleum :( tracenie przytomnosci, goraczke, podwojne widzenie, a na koniec pamietam corke- na sekunde doslownie polozyli mi dziecko i za sekunde, zabrali juz do mierzenia, i wazenia, tak szybko ze nie zdazylam sie dziecku przyjzec czy zobaczyc czy jest cale nawet, ale opieka ogolnie byla fachowa przy problemowych porodach. Meza nie bylo jak wspominalam, teraz planuje ze bedzie, drugi maz (prawie heh) , on tez bardzo chce, czasy sie zmienily, zmienil sie kraj, i podejscie :)I tez sen z oczu mi spedza co zrobie z corka wiec wymyslilam ze zamieszka z nami tesc, ktory sie nia zajmie podczas gdy my bedziemy rodzic badz przyjedzie moze mama meza i pomoze nam w opiece i wogole na poczatku :) Ewentualnie moze znajde kogos kto zgodzi sie byc na telefon poprostu i do opieki, taka sprawdzona opiekunka, ktora by sie mogla zajac w tym momencie...Zobaczymy co bedzie, na ta chwile obstawiam tesciow :)
    • eutyfrona Re: Sama do porodu? 19.07.13, 23:39
      Ja rodzilam 3 razy z mezem, ale teraz napisze z jeszcze innej perspektywy. Z perspektywy starszego dziecka. Moja najstarsza corka miala 5 lat, jak rodzil sie jej pierwszy mlodszy brat. Mielismy zaplanowanych kilka opcji opieki nad corka, w zaleznosci od tego, czy porod zacznie sie w dzien czy w nocy, tak, zebym mogla rodzic z mezem. A ze milismy falszywy alarm, corka w sumie niepotrzebnie zostala u znajomych. Potem prawdziwy porod w nocy, maz przywiozl umowiona kolezanke do naszego domu, zeby
      zostala z nasza corka. I wszystko bylo w porzadku... Ale kiedy niecale 2 lata pozniej powiedzialam corce, ze bedziemy mieli nastepnego dzidziusia, jej piersze pytanie brzmialo: " kto ze mna zostanie, jak pojedziecie do szpitala?"

      ---
      Przeniósł się szczur do miasta, rozejrzał się z wolna,
      Patrzy - a za nim drepcze mała myszka polna.
      Wtedy szczur oburzony rozdarł na nią pyska:
      - To straszne, jak ta wiocha do miasta się wciska! Andrzej Waligórski
    • agazat Doula?? 20.07.13, 11:14
      Pewnie za pozno na taka opcje, ale moze warto wspomniec.

      Mam wrazenie, ze mogloby to byc super rozwiazanie - plus biznes dla zainteresowanych - dla wielu emigranckich rodzin, polska doula. Wilk syty, i owca cala. Tata zostaje w domu ze starszym dzieckiem (czy np.przypadku pierworodnego, nie musi sie gimnastykowac jak nagle wziac wolne z pracy), rodzaca ma profesjonalego partnera porodowego, ktory wspomoze i pomoze chociazby jezykowo.

      Wydaje mi sie jednak, ze najwiekszym problemem bylyby pieniadze - wydanie nie wiadomo ile na dodatkowe USG zeby zobaczyc dzidzie w 4D jest ok, zainwestowanie w czyjs czas i umiejetnosci jest czesto postrzegane jako zbedny wydatek.
      • zurekgirl Re: Doula?? 20.07.13, 11:56
        Na poczatku ciazy myslalam nad wynajeciem douli, ale stwierdzilam, ze jednak nie potrzebuje wsparcia przy samym porodzie, potrzebuje tylko, zeby mnie ktos przypilnowal zebym nie padla. Jesli juz, to wolalabym jednak nie-meza, zeby mogl dziecko przytulic zaraz po porodzie. Wciaz mam problem ze znalezieniem opiekunki, ktora bede mogla obudzic w srodku nocy, zadna agencja sie nie chce podjac wyzwania. Ostatecznie oswajam sie z mysla, ze pojade sama, urodze w dwie godziny i wroce do domu :)
        • yadrall Re: Doula?? 20.07.13, 14:57
          Naprawde jestes w stanie bez stresu zostawic starsze dziecko z jakas opiekunka z ogloszenia (zakladajac,ze taka znajdziesz)? Albo z kims przypadkowym,kto poprostu bedzie mial czas zajac sie dzieckiem?

          Powiem szczerze,ze ja (ani maz) nie dalibysmy rady byc razem w szpialu wiedzac,ze starszy syn jest z kims przypadkowym (nawet dobrze znanym,ale nie sprawdzonym jako opieka do starszego dziecka). Chyba bym sie nie umiala skupic na porodzie i meza pognala do starszego dziecka. Zreszta on tez bylby myslami w domu. W koncu urodzic i tak musialabym ja (z calym szacunkiem do facetow-to zadanie musi wykonac kobieta),a oboje bysmy sie martwili co ze starszym.

          Dlatego dla nas super rozwiazaniem bylo,ze moglam wziac do szpitala siostre,a maz zostal ze starszym w domu. Siostra spisala sie super,a maz zajmowal sie starszym. I wszyscy byli zadowoleni :)
          • zurekgirl Re: Doula?? 20.07.13, 15:14
            O przypadkowej zupelnie osobie nawet nie pomyslalam, wyszukalam trzy spore agencje niankowe, ale bez rezultatu, ktorego oczekiwalam. Wolalabym miec po prostu plan awaryjny w postaci nianki, gdybym zdecydowala, ze jednak tatus przy porodzie jest mi potrzebny. Poki co jednak jade rodzic sama, a jak mi sie odwidzi i bedzie juz ludzka pora, to tata odstawi corke do znajomych (nie na tyle dobrych, zeby w srodku nocy dzwonic) a sam dojedzie i jakos to bedzie. A jak juz pojade na sale poporodowa, to pojedzie po corke, zeby tez zobaczyla brata jak najszybciej. Wszystko w promieniu 3-4 km od szpitala, wiec chyba sie da.
            • zurekgirl Re: Doula?? 20.07.13, 15:16
              Jeszcze odnosnie zostawiania dzieci z obcymi babami...sama pracowalam jako niania, staram sie mierzyc ludzi swoja miara i ufac na ile sie da. Moja corka jest duza i w miare madra, dostalaby telefon do kieszeni w razie gdyby jej sie cos nie podobalo. Wariantow tragicznych wole nawet nie rozpatrywac.
              • yadrall Re: Doula?? 20.07.13, 16:55
                Mi nawet nie chodzi o to,ze ktos zrobi krzywde starszemu dziecku. Raczej mi chodzi o stres jaki przezywa starsze dziecko.

                Ja mialam 7 lat jak moja mama rodzila moja siostre. I do dzis pamietam stres zwiazany z mamy pobytem w szpitalu. Ze mna wtedy byl tata i babcia. I choc z babcia nie raz spedzalam weekendy to jak tato jechal w odwiedziny do mamy to ja spie poprostu balam. Wiem,ze to glupie,ale dla mnie w wieku 7 lat to bylo naprawde trudne doswiadczenie. Nie rozumialam do konca co sie dzieje i czy mamie nic sie nie stanie. I choc babcia bardzo sie starala to wiem,ze duzo ciezej byloby mi zniesc ten czas gdyby nie bylo ze mna ojca.

                Dlatego zanim zaczniesz gdziekolwiek podrzucac corke moze jej sie zwyczajnie zapytaj-co ona czuje? Czy jednak dla niej nie bedzie lepiej jak zostanie w domu, z ojcem niz bedzie pod opieka nieznajomej opiekunki (nawet z super referecjami,ale jednak obcej) lub przypadkowych znajomych z lapanki.
                • zurekgirl Re: Doula?? 20.07.13, 20:50
                  Jeszcze poltora roku temu moja corka bylaby nieszczesliwa gdyby miala zostac z kims obcym, w tym momencie bardzo jej imponuja kolezanki odbierane przez nianie i childminders i sama mi kiedys powiedziala, ze chce nianie na jeden dzien, wiec mysle ze dorosla :) Madra jest, obgadujemy kwestie mojego porodu razem z nia, wiec jest gotowa na niezly cyrk w razie czego. Ale dobrze mowisz, mimo wszystko dla spokoju wszystkich dokola najlepiej gdyby zostala z tata, a moim jedynym zmartwieniem bedzie szybkie pchniecie.
                  • jacinda Re: Doula?? 22.07.13, 21:09
                    Z tego, co już zdążyłam zauważyć, to w Kanadzie bardzo duży nacisk kładzie się na obecność partnera w czasie porodu. To oni masują, sugerują pozycję, przypominają co kiedy robić, wybierają muzykę, olejki eteryczne, co kto chce. Ja nie wyobrażam sobie porodu bez mojego partnera (chociaż obejdziemy się bez olejków eterycznych), ale z tego, co widzę, w Polsce porody rodzinne nie należą jeszcze do normy. Tak więc bardzo dużo kobiet rodzi bez mężów i dają sobie rade. Nasze matki chyba też bez mężów rodziły, co?
                    • zurekgirl Re: Doula?? 22.07.13, 22:12
                      Nasze mamy to ja uwazam za hardcore-owy ;) Moja mnie rodzila dzieki pielegniarzowi, ktory skakal jej po brzuchu, lezala plasko, po bokach stolu czekaly skorzane bransoletki na rece i nogi, lezala w szpitalu tydzien, z czego widywala mnie dwa razy dziennie po pol godziny (nie karmila piersia, bo to nie bylo modne, a wiadomo, ze doswiadczona pielegniarka nakarmi butla szybciej niz niedoswiadczona mama). Aha, tata przez ten tydzien ogladal mnie przez okno, ale chyba troche ciezko mu bylo na czwarte pietro zajrzec. Przeslal mamie poledwice, zeby sil nabrala, ale do jej pokoju dotarla tylko polowa tego, co "zdobyl". Rocznik 81, zeby nie bylo watpliwosci.
                      • londynwarszawaparyz Re: Doula?? 22.07.13, 23:59
                        tak, ale to byly inne czasy...teraz mamy opcje wyboru, a jak wybor jest pojawiaja sie dylematy co ze starszakiem zrobic :) mam nadzieje ze jednak na tescia bede mogla liczyc lub tesciowa bo inaczej sobie tego nie wyobrazam- moi rodzice nie przyjada bo pracuja nadal w PL a siostra, mimo ze w UK w dacie porodu bedzie niedostepna (jej dziecko chodzi do szkoly, a mieszka daleko ode mnie). Najlepiej zaufani znajomi przyjaciele rodzina lub poprostu tata zostaje w domu i rodzic samemu- ja tez umieralabym z nerwow czy ze starsza wszystko ok i nie potrafilabym sie skupic na porodzie wiedzac ze nie ma swietnej opieki....
    • zurekgirl Re: Doula?? 23.07.13, 00:24
      Moja mama listy zachowala. Tata wyrwal kartke z kalendarza, dopisal godzine urodzenia i moje imie a do tego "schab tez zdobylem". A mama w liscie do niego napisala o tym Mirku czy Henku, co jej sie na brzuchu wieszal, o tym, ze mam glowe wieksza niz czapka, ktora przyszykowala i nazywala tate w tym liscie takimi fajnymi slowami, ktore pewnie tylko oni rozumieli. Milo odnalezc takie listy.
    • podkocem Re: Sama do porodu? 24.07.13, 01:42
      do czasu kied
      > y czarny afrykanski lekarz kazal mnie zwiazac pasami skorzanymi do lozka porod
      > wspominam ok..

      A czy możesz wyjaśnić w jakim celu Cię do łóżka przywiązali?
    • zurekgirl Re: Sama do porodu? 24.07.13, 10:16
      O rety, kiedy to bylo? Myslalam, ze jak jest emergency to tna i o pozwoleniach za bardzo nikt nie mysli, zawsze mozna podpisac pozniej. I jaki to szpital ma takie metody?
    • podkocem Re: Sama do porodu? 24.07.13, 10:51
      Czyli co? Pozwolą umrzeć bo nie ma podpisu?
      To jakieś chore. Wytoczyłaś im proces?
    • zurekgirl Re: Sama do porodu? 24.07.13, 13:09
      Marninor, twoje oba porody podchodza chyba pod jakis artykul z serii narazenie zdrowia i zycia pacjenta i gdyby ludzie zaczeli skladac masowo pozwy o takie cuda dziejace sie w szpitalach, to i szpitale musialyby ieco bardziej uwazac. Ja rozumiem, ze jak juz sie wszystko dobrze konczy, to sie czlowiek cieszy i stara zapomniec, ale mimo wszystko takie sprawy powinny wychodzic poza kartoteke szpitalna.
    • londynwarszawaparyz Re: Sama do porodu? 25.07.13, 23:10
      Maninor, mam teraz w drugiej ciazy traume po pierwszym porodzie tez na madalinskiego w Warszawie (2004) i pierwsza mysl tutaj byla "kurcze jak jestem w ciazy musze urodzic, co to bedzie?" Wybralam fajny szpital w Londynie ale wlasnie sie wyprowadzam za Londyn a szpital w Grays na Basildonie- ktos cos wie, rodzil, bo opinie z netu rozne, no i to nie super szpital, jak poczytalam raport ze wysoka smiertelnosc malo nie zeszlam z tego swiata sama, boje sie jak chlolera, jeszcze pol roku wiec masa czasu ale boje sie ze zejde podczas strasznie i nie wiem czy nie wybrac szpitala w Londynie gdzies blizej ale w Londynie, jak tu jest z tymi szpitalami, moge wybrac, dojechac podczas gdy boli, nawet z daleka czy musze czekac na jakies rozwarcie i -byc moze- z Londynu kaza mi wrocic do domu (za Londyn) czego sie boje? Po powyzszym warszawskim szpitalu boje sie jak nie wiem (opisalam zreszta wyzej jak wygladala sala do rodzenie i wogole, koszmar jakis, ale opieka nie powiem specjalistyczna chyba bo tracili mnie ale odratowali)
    • londynwarszawaparyz Re: Sama do porodu? 26.07.13, 23:11
      pilke mialam ale nie chcialam na niej skakac. sali nie bo doba kosztowala 1000zl (pokoj z lazienka), zewnatrzoponowe 600zl i porod rodzinny 1000zl. Ponad to mieli dwa pokoje i oba byly zajete gdy rodzilam- nie wybieralam szpitala, po odeslaniu mnie z zelaznej i karowej trafilam o 11 w nocy tam akturat i wyboru nie bylo....
    • porzeczka666 Re: Sama do porodu? 27.07.13, 12:45
      jak pomysle ze mialabym moj porod tutaj odbyc sama w szpitalu to rownie dobrze moglabym zostac w domu. Polozna w trakcie porodu wyszla napenic wanne w ktorej miaam rodzic. Akcja zaczela nabierac rozpedu, wiec sie darlam help me ale nikt nie przychodzil. Na szczescie byl tam maz ktory pilnowal zebym nie spadla z lozka i to on odebral porod. Jak plozna wrocila dzidzius byl na swiecie. Zlapal go moj maz bo mialam lozko 1,5 m. nad podloga.Polozna w lekkim szoku ze po jej wyjsciu tak szybko urodzilam zaczela ogladac malucha bo byl troche siny jako ze za szybo go urodzilam.Wanna w tym czasie sie przelala az woda wyszla na korytarz. Posce przy moi porodzie byl rowniez maz a oprocz niego polozna ginekolog praktykantka i....sprzataczka. W Anglii czulam sie jak piate kolo u wozu dlatego milej wspominam porod w PL .
      • clonek13 Re: Sama do porodu? 27.07.13, 17:15
        Rodzilam z mezem , 3 dni to trwalo wszystko , a konc ciagneli i tak kleszczami.
        Nie mielismy osobnego pokoju , na ogromnej sali bylo nas 6 , tyle ze mozna sie bylo zaslonic kotara.
        Nikomu nie narzucalabym obecnosci ojca podczas porodu bo zwyczajnie czasem sie tak ulozy ze nie moe on byc obecny i koniec, dlatego zadnej ciezarnej nie bede wprowadzac w jakiekolwiek poczucie winy bo to bez sensu.
        Ja chcialam go miec przy porodzie, pomyslalam ze musi widziec jak cierpie :P niech widzi ze latwo nie jest ...a tak na serio , osoba jakakolwiek dodatkowa przy rodzacej to same plusy wg mnie, czy to ojciec dziecka czy inna bliska osoba, ja dostalam papiery do podpisania tuz przed proba ciagniecia kleszczami , znieczulili mnie juz do ceaarki w razie gdyby sie nie powiodlo naturalnie +kleszcze, podpisywalam papiery spiaca , 3 dnia w bolach , nie mam pojecia co podpisywalam , czytalam je , mezowi tez kazalam czytac ,ale w tym momencie wszystko bym podpisala zeby tylko juz urodzic. Osoba dodatkowa pomoze wiec nawet w takich sprawach, poza tym jest swiadek porodu. Nawet jak wzieli dziecko do pobrania krwi ,bo mam minus a ojciec plus, to kazali komus z dzieckiem pojsc , i od razu dostalo zastrzyk bo jest plusowe. Ja nie mialam sily sie ruszyc. Cala ciaza zagrozona ,ja mam chorobe serca na ktora leki biore, potem porod ciezki, po 6 latach chcialabym kolejne dziecko ale maz twierdzi ze nie dzwignie psychicznie :) tak bardzo przezyl wszystko ...wiec sa tez tego minusy :)
        Nie przeszkadzam podczas porodu , przy skurczach wczesniejszych piszczalam z bolu i przytulalam sie do sciany , tuz przed parciem mielismy przerwe i zjedlismy kanapki kupione wczesniej w sklepie i gadalismy, do dzis to pamietam :)
        • clonek13 Re: Sama do porodu? 27.07.13, 17:19
          clonek13 napisała:

          .
          > Nie mielismy osobnego pokoju , na ogromnej sali bylo nas 6 , tyle ze mozna sie
          > bylo zaslonic kotara.
          czywiscie do porodu mialam swoj pokoj , polozna wychodzila czesto , dopiero na sali poporodowej bylo nas lacznie 6.
          Ogolnie mieli nawal pracy bo caly szpital rodzacych , taki bum urodzen to byl akurat.Na anestezjologa czekac musialam dlugoaz obskoczy inne sale.
          Rodzilam w Queen Charlotte's & Chelsea Hospital
Pełna wersja