kalpa
11.11.13, 22:30
Bardzo rzadko korzystam z pomocy GP, bo jesteśmy zdrowi i generalnie nic nam nie dolega, ale i nam zdarza się czasami coś niemiłego. Otóż złapałam grzybicę stóp i paznokci. Używałam wszystkiego z apteki i sklepów zdrowotnych, ale paznkcie mi się rozsypują, skóra złazi, pęka, boli, piecze i zapach aż wstyd buty zjąć :( Poszłam do mojego GP a on na to, że stopy tak czasem maja i już. A jak mi przeszkadza, że mi paznokcie się rozpadaja to mogę iść do prywatnego gabinetu to mi usuną te resztki, ale na swój koszt, bo NHS nie ma na to kasy...Żadnych leków doustnych mi nie da, bo nie widzi potrzeby. I żebym stopy myła częściej... amen.
Zadzwoniłam do Polski, dostanę leki, ponoć działaja skutecznie. Pechowo dopadło mnie chyba zapalenie zatok, prawie zdychalam w pracy, z nosa leciała mi ropa z krwią, więc wybłagalam, żeby mnie przyjęli w przychodni naszej- graniczy to z cudem- i poprosiłąm o antybiotyk, bo MUSZĘ BYĆ W PRACY, nie mam jak leżeć itp. Mój GP powiedział mi, że paracetamol i samo przejdzie, a zatoki bola i trzeba z tym żyć.
Bogu dzięki miałam antybiotyk na czarna godzinę przywieziony z Polski, łyknełam, nastepnego dnia było lepiej, powoli stan zapalny mijał i znowu jest ok.
Pech trzeci dopadł mojego starszaka i rozłożyła go obrzydliwa angina, którą leczyłam domowym sposobem, bo już na myśl o widzeniu z moim GP miałam dość. Niestety angina ma to do siebie, że nie mija sama. Poszłam z młodym ledwo żywym, ledwo przełykającym do cudownego GP. Pan poinstruował mnie, że infekcje tak maja i zalecił paracetamol. WG niego antybiotyki szkodzą, a naloty na gardle mina z czasem. niech poje zimną wodę i je lody...
wyszłam i wiecej tam nie wrócę.
Oni mają jakąś polityke nieleczenia obcokrajowców , którzy im płacą składki ?