Dodaj do ulubionych

Rozwód i walka o dzieci

10.01.21, 20:00
Jesteśmy w trakcie rozwodu. Czekamy na decyzję sądu. Do tej pory mieszkaliśmy razem, bo uważaliśmy że robimy to dla dobra dzieci. Jednak nie da się z nim dłużej żyć. Powiedziałam, że wyprowadzę się do końca miesiąca a on nie chce dać mi dzieci. Powiedział że mogę widywać je w tygodniu i co drugi weekend. Jesteśmy w trakcie mediacji które nie przynoszą skutku. Poza tym czuję się zastraszana. Na każdym kroku próbuję mnie kontrolować, gdzie będę mieszkac, gdzie pracować. Próbuję mi udowodnić ze jestem i byłam złą mamą. Czy jest jakaś możliwość żebym wyprowadziła się z domu z dziećmi bez jego zgody? Bardzo proszę o pomoc. W tym domu nie da się żyć. On próbuje teraz za wszelką cenę przeciagnac dzieci na swoją stronę (8 i 4 lata). Wcześniej wiecznie pracował tylko ja z nimi byłam. Każde wakacje, ferie. On na urlopy latał sam. A teraz zgrywa fantastycznego ojca i mówi że lepiej im będzie z nim.
Obserwuj wątek
    • wiwi1 Re: Rozwód i walka o dzieci 12.01.21, 08:33
      Z tego co zalinkowalam wynika, ze jesli mediacje nie pomoga to mozna sie zwrocic do sadu o ustalenie z kim dzieci powinny byc, ewentualnie skontaktowac sie z CAB.:
      www.gov.uk/looking-after-children-divorce
      tutaj jest troche informacji, takich jednak bardziej ogolnych:
      www.caba.org.uk/how-we-help/legal-advice/separation-and-children
    • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci 13.01.21, 16:57
      Jesli mozesz to zostan w mieszkaniu az do memonetu sadownej decyzji co do opieki nad dziecmi. Jakie masz dowody na pokazanie brak zaangazowania w opieke nad dziecmi wczesniej - warto to wszystko zaczac zbierca jesli mozesz. I chyba raczej bez interwencji sadu sie nie obedzie.
    • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 13.01.21, 23:32
      Z tego co piszesz tutaj, chociaz wiadomo, ze piszesz w wielkim skrocie, to tylko sadownie bedziesz w stanie ustalic z kim dzieci mieszkaja. Jezeli strony sie dogadaja to orzeczenie o tym gdzie dzieci mieszkaja i jaki jest zakres widzen z non-resident parent wpisuje sie w tzw. consent order, ktory zalatwia sie w tym samym czasie co rozwod. Natomiast jezeli tak jak u Ciebie strony ewidentnie sie nie sa w stanie dogadac co do tych kwestii, to tylko sad rodzinny na osobnym posiedzeniu co do miejsca zamieszkania i zakresu widzen z dziecmi jest w stanie rozstrzygnac prawnie Was spor. Sad wyda orzeczenie gdzie dzieci beda mieszkac (residence order) i jaki bedzie wymiar, czestotliwosc widzen z drugim rodzicem (child arrangements order), rowniez szczegolowo podzieli wszystkie ferie szkolne, Christmas, i tak zwane pozostale special days, jak urodziny, dzien matki, dzien ojca, dzien dziecka jezeli obchodzicie, itp. Sad bedzie traktowal Ciebie i ojca dzieci rownowaznie. Radze wynajac najlepsza kancelarie na jaka Cie stac. Z wieloletniego doswiadczenia jako tlumacz w sadach rodzinnych moge dodac rade od siebie, nie radze oskarzac ojca ze byl zlym ojcem, zaniedbujacym dzieci kosztem pracy, bo to czesto sie obraca na niekorzysc matki. Sad nie lubi prania brudow na rozprawach gdzie glowna idea jest dobro dzieci.
      • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 14.01.21, 15:56
        "nie radze oskarzac ojca ze byl zlym ojcem, zaniedbujacym dzieci kosztem pracy, bo to czesto sie obraca na niekorzysc matki. Sad nie lubi prania brudow na rozprawach gdzie glowna idea jest dobro dzieci. "

        No, ale byl niedobrym ojcem, ktory normalny ojciec jezdzi na wakcje sam, bez dzieci?
        • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 14.01.21, 17:20
          Sa rodzice, ktorzy jezdza sami na urlopy bez rodziny, na przyklad jak maja jakies wyczynowe hobby, albo zeby zwyczajnie odpoczac od wszystkiego. Jezeli ojciec jest jedynym zywicielem, utrzymuje kilkuosobowa rodzine, spedza po 12 godzin plus w pracy, to potrzebuje czasami sam sie gdzies wyrwac. Sa faceci, ktorzy sie wspinaja, sa inni ktorzy zegluja, to jeszcze ich nie czyni zlymi ojcami. Autorka postu zrobi oczywiscie jak zechce, tym bardziej, ze slychac ze jest to typowy przypadek kiedy przelala sie fala goryczy, i para sie wzajemnie nie znosi i nie sa w stanie mieszkac juz razem, wiec prawdopodobnie nie powstrzyma sie od zlosliwych uwag, kasliwych odpowiedzi w czasie swoich zeznan. Jej prawo, jej wybor. Ulzy sobie na chwile, poczuje sie lepiej, ze na sali sadowej mu dogryzla, i ze wszyscy slysza. Ja po prostu mowie, ze sedziowie nie lubia takiego wzajemnego obwiniania sie za to jak przebiegalo zycie domowe. Ta uwaga dotyczy oczywiscie przypadkow gdzie NIE bylo przemocy domowej, ani przestepczosci jednego z partnerow wobec drugiego.
          • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 14.01.21, 21:41
            Tu nie chodzi o rodziców dorosłych dzieci, którzy maja różne zainteresowania, bobbies, napisała, ze nigdy się dziećmi nie zajmował i zawsze sam na URLOPY wyjeżdżał, bez żony i dzieci. Dla mnie jest to co najmniej dziwne zachowanie. Napisała tez, ze ja kontroluje ii szantażuje emocjonalnie nastawiajac dzieci przeciwko niej. Radziłabym wszystko zapisywać. Oczywiście zachowanie spokoju jest bardzo ważne, szczególnie dla dobra dzieci,
            • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 14.01.21, 23:07
              Nie znam tych ludzi, wiec jakiekolwiek gdybanie jest pewnie bezpodstawne. Moge sie tylko wypowiadac jak to zwykle w sadzie wyglada. Kazdy kij ma dwa konce, i sad stara sie zachowac calkowita neutralnosc w temacie ktory koniec jest bardziejszy.
              • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 15.01.21, 00:25
                Kobieta opisuje swoją sytuacje, do której się odniosłam, nie gdybam, nie oceniam, nie neguje. Nie mam powodu podejrzewać, ze kłamie. A co do prania brudów, to w czasie rozwodu obydwie strony to robią. Dzieci szkoda.
                • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 15.01.21, 12:20
                  Ja nie twierdze, ze autorka klamie, tylko mowie, ze w kazdej sprawie sa dwie strony medalu, dwie wersje tej samej sytuacji. A co do wyjezdzania samotnie na urlopy, to naprawde troche wasko widzisz temat, jezeli uwazasz, ze wyjazdy samotne na urlop to od razu 'niedobry ojciec'. Sa rozne sytuacje, rozne scenariusze zycia rodzinnego. Czesto jest tak, ze dopoki jest dobrze w malzenstwie, takie rozwiazania odpowiadaja obu stronom, a dopiero kiedy sie wszystko zaczyna sypac to zaczyna sie wypominanie zali z przeszlosci. Nie odnosze tego do tego konkretnie przypadku, tylko pisze ogolnie.
                  • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 15.01.21, 13:20
                    Ania , Wiadomo, ze sa dwie strony, ale my sie mozemy odnieść tylko do jednej i skoro autorka pisze, ze mąż wcale sie nimi nie zajmuje a urlopy spędza z dała od rodziny to kiedy ma czas być ojcem roku? Nie widze wąsko jak to określiłaś, mieszkałam w Szwecji, gdzie znaczna większość ojców bierze czynny udział w opiece nad dziećmi, moj syn nie może doczekać się urlopu na dziecko, może oczekuje więcej od ojców, ale napewno nie jestem narrow minded
                    • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 17.01.21, 10:07
                      Ilonka, nie chce mi sie uganiac z Toba tutaj przez kolejne 20 pingpongowych odpowiedzi, wiec pisze ostatni raz. Napisalam, ze masz waskie pojecie modelu 'dobrego ojca'. Maz jak najbardziej 'zajmuje sie' rodzina, z tego co rozumiem, ciezko pracuje, utrzymuje te rodzine. Urlopy spedza tak zeby miec sile do dalszej pracy. Wielu mezczyzn, i kobiet maja pasje ktore nie nadaja sie na realizowanie z rodzina, podalam wyzej kilka. Sprobuj troche szerzej spojrzec na temat, nie tylko z punktu widzenia tradycyjnego, polskiego modelu rodziny.
                      • wiwi1 Re: Rozwód i walka o dzieci 17.01.21, 10:30
                        Autorka sie nie dopisuje, wiec nie wiadomo jak jak ta sytuacja konkrtenie w tym przypadku wyglada, ale ja z jej postu nie wyczytalam wcale, ze tylko ojciec zajmuje sie rodzina, ciezko pracuje i utrzymuje ta rodzine.
                        Dzieci sa jeszcze male 8 i 4 lata i autorka napisala "WCZESNIEJ on wiecznie pracowal, tylko ja z nimi bylam". Wczesniej, kiedy dzieci byly malutkie, autrka mogla byc na macierzynskim urlopie, ewentulanie zostac z dziecmi w domu az nie pojda do przedszkola i to akurat jest dosyc czesty model w tym kraju. Jesli tak bylo to nie znaczy, ze on "ciezko pracuje, utrzymuje rodzine" a ona w tym czasie lezy i pachnie prawda? Rowniez "ciezko pracuje przy dzieciach i domu". Jesli tak zdecydowali i podzielili sie obowiazkami to i urlopy i wolny czas ona rowniez powinna miec "tak, zeby miec sile do dalszej pracy".
                        Pozniej autorka napisala, ze on ja kontroluje "gdzie bedzie mieszkac i gdzie bedzie pracowac", wiec jej praca (zarobkowa) przewija sie gdzies tam.
                        Pisze to, poniewaz bardzo nie lubie tej niesamowicie krzywdzacej opini, ze "kobieta siedzi w domu z dziecmi i nic nie robi" podczas gdy to maz taki biedny musi pracowac ciezko i utrzymywac cala rodzine.
                        I oczywiscie mowie tutaj o sytuacji, kiedy obydwoje tak zdecydowali, ze w ten sposob sie dziela obowiazkami i ta sytuacja trwa przez okreslony czas (na przyklad dopoki dzieci nie pojda do przedzkola, czy jak tam sie ta konkretna rodzina umowi).
                      • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 18.01.21, 18:27
                        Ania wybacz, ale posadzajc mnie o waskie spojrzenie, sama bardzo zawezasz temat. Mnie nie chodzi o udowadnianie kto ma racje , tylko obowiazki ojca jako ojca I nie o jego o pasje czy hobbies, tylko o czas spedzony z dziecmi. Widzialam takie rodziny, on wraca z pracy pan I wladca I zona podaje mu obiad I ucisza dzieci, potem on gazeta w reke, tv, zona kladzie dzieci spac. Jesli Ty uwazasz, ze ja patrze z punktu widzenia tradycyjnego polskiego modelu rodziny to grubo sie mylisz. To co Ty piszesz jakoby taki model potrwierdza. Usprawiesliwasz nieobecnosc ojca w zyciu dzieci jakimis pasjami. Pasje moze on I miec I brac czynny udzial z zyciu dzieci, a jesli chodzi o zawezanie tematu, to kobiety pasji nie maja????
                        • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci 18.01.21, 22:27
                          fajnie to napisalas. Wlasnie podejscie ze ojciec pracuje po 12 godzin aby utrzymac rodzine, to ma prawo 'wypoczac' i zregenorwac sile poprzez samotne wakacje i 'pasje', jest typowym tradycyjnym podejsciem do zycia rodzinnego. Takie podejscie maja moi wujkowie ktorzy w zapomnianej polskiej wsi mieszkaja, wszyscy inni ktorzy maja mniej tradycyjny model rodziny dawno poszli do przodu, anagazuja sie w opieke nad dziecmi a na 'pasje' im poprostu nie starcza czasu i sily bo opieka nad malymi dziecmi to ciezka praca. No moze jakis serial w TV wieczorem jak dzieci pojda spac. Ja tez mam pasje, zarabiam na dom, opiekuje sie dziecmi ale na pasje juz mi poprostu nie wystarcza czsu i sily - i zreszta nie chce bo wole spedzic ten czas z mezem i dzieckiem.




                          ilonka45 napisała:

                          > Ania wybacz, ale posadzajc mnie o waskie spojrzenie, sama bardzo zawezasz temat
                          > . Mnie nie chodzi o udowadnianie kto ma racje , tylko obowiazki ojca jako ojca
                          > I nie o jego o pasje czy hobbies, tylko o czas spedzony z dziecmi. Widzialam ta
                          > kie rodziny, on wraca z pracy pan I wladca I zona podaje mu obiad I ucisza dzie
                          > ci, potem on gazeta w reke, tv, zona kladzie dzieci spac. Jesli Ty uwazasz, ze
                          > ja patrze z punktu widzenia tradycyjnego polskiego modelu rodziny to grubo sie
                          > mylisz. To co Ty piszesz jakoby taki model potrwierdza. Usprawiesliwasz nieobe
                          > cnosc ojca w zyciu dzieci jakimis pasjami. Pasje moze on I miec I brac czynny u
                          > dzial z zyciu dzieci, a jesli chodzi o zawezanie tematu, to kobiety pasji nie m
                          > aja????
                          • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 18.01.21, 23:45
                            Ja napisalam wyzej, ze takie pasje i hobby moga miec kobiety i mezczyzni, to nie jest monopol mezczyzn. Mam znajoma, ktora biega i zalicza maratony i super maratony na calym swiecie. Poswieca na te swoja pasje wszystkie urlopy, jezdzi na treningi, itp. Jej maz zajmuje sie wtedy dziecmi.
                            A wracajac do tematu watku, to napisalam, ze radze nie zalic sie w sadzie ze maz jest zly bo caly czas pracuje i jezdzi sam na urlopy rowniez z innego przyziemnego powodu. Ostateczna decyzje w sprawie podejmie sedzia lub sedzina, ktorzy sa tylko ludzmi. Ludzmi, ktorzy czesto sami (znowu: kobiety i mezczyzni) pracowali cale zycie dlugie godziny i wracali czesto do domu kiedy dzieci dawno spaly, wyjezdzali na konferencje, szkolenia itp.
                            • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci 20.01.21, 00:44
                              Ania, pytam z ciekawosci - kolezanka biega te maratony i jezdzi po calym swiecie, poswieca temu wszystkie swoje urlopy ( zakladam ze ona jeszcze pracuje?), to kiedy ona spedza czas z dziecmi? (Praca + samotne urlopy + treningi)?

                              Pytam bo ja nie mam pasji, zarabiam na rodzine (siedze np teraz i zapierniczam zeby cos do pracy skonczyc), i zastanawaim sie czy to ja takim nieudacznikiem jestem i nie potrafie wygospodarowc czasu na 'pasje'? Ok, no czytam cos od czasu do czasu, lubie w ogrodzie pracowac wiec tam spedzam czas (dziecko czesto ze mna). Co robie nie tak? Maz jest rownie zaangazoawny w zarabianie na rodzine i opieke nad dzieckiem jak ja. Jest naprawde 50/50.

                              aniaheasley napisała:

                              > Ja napisalam wyzej, ze takie pasje i hobby moga miec kobiety i mezczyzni, to ni
                              > e jest monopol mezczyzn. Mam znajoma, ktora biega i zalicza maratony i super ma
                              > ratony na calym swiecie. Poswieca na te swoja pasje wszystkie urlopy, jezdzi na
                              > treningi, itp. Jej maz zajmuje sie wtedy dziecmi.
                              > A wracajac do tematu watku, to napisalam, ze radze nie zalic sie w sadzie ze ma
                              > z jest zly bo caly czas pracuje i jezdzi sam na urlopy rowniez z innego przyzie
                              > mnego powodu. Ostateczna decyzje w sprawie podejmie sedzia lub sedzina, ktorzy
                              > sa tylko ludzmi. Ludzmi, ktorzy czesto sami (znowu: kobiety i mezczyzni) pracow
                              > ali cale zycie dlugie godziny i wracali czesto do domu kiedy dzieci dawno spaly
                              > , wyjezdzali na konferencje, szkolenia itp.
                              >
                              • illegal.alien Re: Rozwód i walka o dzieci 20.01.21, 11:02
                                Wiesz, bieganie maratonow to dosc ekstremalna pasja :)
                                Mozna miec mniej ekstremalne i spedzac czas z dziecmi :)
                                No i pasja to jest jednak mocne slowo - pasja to nie jest takie tam hobby, ktore uprawiasz albo nie. Pasja to jest cos, na co sie nie gospodaruje w zyciu czasu, tylko cos, wokol czego sie zycie uklada. Nie kazdy musi miec pasje, nie kazdy nawet musi miec hobby :)
                                • illegal.alien Re: Rozwód i walka o dzieci 20.01.21, 11:05
                                  (i ja z kolei nie lubie narracji, ze jak sie ma 'male' dzieci, to juz nic innego sie w zyciu nie da robic, tylko tymi dziecmi zajmowac - przy czym dla kazdego definicja 'male' bedzie inna. Dla mnie 8 i 4 to juz sa calkiem spore dzieci, sama wrocilam do swojego hobby poza domem jak dzieciaki mialy 2 i 5 - bez wyjazdow, ale z treningami od 20 do 21.30 - i tu tez jest odpowiedz na pytanie, kiedy ludzie znajduja czas na pasje/hobby. No na przyklad wlasnie poznym wieczorem).
                                  • alannda Re: Rozwód i walka o dzieci 20.01.21, 12:02
                                    Tylko zeby moc na te treningi codziennie o 20 chodzic trzeba miec drugiego rodzica, ktory w tym czasie z dziecmi zostanie. Moj eks uwazal ze jak sie jest zona i matka to do niczego poza wykonywaniem obowiazkow z tym zwiazanych nie ma sie prawa. Ba, robienie czegokolwiek dla siebie to fanaberia, szlajanie sie i duzo bardziej niecenzuralne okreslenia ktorych przytaczac tu nie bede. Na cokolwiek bym sie nie zapisala to najdalej po dwoch razach przyszedl czas ze jego zajecia w tym czasie byly wazniejsze, bo on na rodzine zarabia. Ja tez pracowalam, ale to oczywiscie tez byla moja fanaberia bo on mi przeciez nie kazal;-) Moglabym tak dlugo wymieniac, ale nie w tym rzecz. Niektorzy codziennie musza obiad z dwoch dan ugotowac , posprzatac i uprasowac i narzekaja ze im na hobby czasu nie starcza, ale nie dopuszczaja mysli ze mozna tego wszystkiego nie robic codziennie i czas na hobby sie znajdzie;-)
                                  • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci 20.01.21, 15:39
                                    Oczywiscie, ja lubie w ogrodzie pracowac, sadzic, przycinac, dbac o krzewy i rosliny. To jest moje hobby i mam na to 'troche' czasu. Lubie czytac i nadal to robie. Ale na te pasje ktore robie caly czas i na urlopy wyjezdzam sama to juz nie.

                                    Nie potrafilabym wygospodarowac czasu. Inna spraw to to ze moja praca wymaga sporo nagdodzin, tempo jest intensywne, nadrabianie w weekendy czy wieczorami, wiec troche jest trudno.


                                    illegal.alien napisała:

                                    > (i ja z kolei nie lubie narracji, ze jak sie ma 'male' dzieci, to juz nic inneg
                                    > o sie w zyciu nie da robic, tylko tymi dziecmi zajmowac - przy czym dla kazdego
                                    > definicja 'male' bedzie inna. Dla mnie 8 i 4 to juz sa calkiem spore dzieci, s
                                    > ama wrocilam do swojego hobby poza domem jak dzieciaki mialy 2 i 5 - bez wyjazd
                                    > ow, ale z treningami od 20 do 21.30 - i tu tez jest odpowiedz na pytanie, kiedy
                                    > ludzie znajduja czas na pasje/hobby. No na przyklad wlasnie poznym wieczorem).
                                    >
                                    >
                                    • illegal.alien Re: Rozwód i walka o dzieci 20.01.21, 16:13
                                      Rozumiem. Ja na urlopy sama tez nie wyjezdzam (chociaz bardzo bym chciala i nawet juz prawie sie zebralam, zeby to zrobic, ale akurat przyszla pandemia), bo do tej pory moj partner mial totalnie powalone godziny pracy i urlop tylko bezplatny (jak na wlasnej dzialalnosci). Teraz ma normalnie etat i jakos latwiej by nam bylo to pogodzic. Na pewno nie chcialabym jednak wszystkich weekendow spedzac osobno :)
                                      • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci 20.01.21, 16:39
                                        na samotny krotki wyjazd (moze dwa-trzy dni) z kolezanka to bym sie tez wybrala, ale dopeiro za jakis rok - dwa moze bo moj synek jak dla mnie jeszcze maly jest ( 4 lata) i prawde mowiac nie chce mi sie go zostawiac z tata tylko. Moj maz mial samotne wyjazdy zwiazane z praca, ale on jeszcze bardziej nie wyobraza sobie samotnego wyjazdu bez nas (ok, polecial raz na wesele dobrego kolegi sam bo my nie moglismy ze wzgledow finansowo-pracowych z nim leciec). ale kazdy urlop samotny, to po co ta rodzina?

                                        illegal.alien napisała:

                                        > Rozumiem. Ja na urlopy sama tez nie wyjezdzam (chociaz bardzo bym chciala i naw
                                        > et juz prawie sie zebralam, zeby to zrobic, ale akurat przyszla pandemia), bo d
                                        > o tej pory moj partner mial totalnie powalone godziny pracy i urlop tylko bezpl
                                        > atny (jak na wlasnej dzialalnosci). Teraz ma normalnie etat i jakos latwiej by
                                        > nam bylo to pogodzic. Na pewno nie chcialabym jednak wszystkich weekendow spedz
                                        > ac osobno :)
                                        >
                                        • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 21.01.21, 09:59
                                          Ja znam wiecej niz te 'ekstremalna' maratonistke, ktora jezdzi na urlopy sama. Jest mnostwo malzenstw mieszanych, gdzie matka z malymi zwlaszcza dziecmi jezdzi do swojego kraju pochodzenia, to nie musi byc Polska ;) sama z dziecmi, i spedza wakacje z rodzina i przyjaciolmi z mlodosci, gadaja w swoim jezyku, nie musi ciagle tlumaczyc wszystkiego dla meza, maz sie nie meczy od sztucznych usmiechow z ludzmi ktorych zna malo albo wcale, maz w tym czasie w domowych pieleszach sobie oglada sport, pije whiskey bez krytycznego spojrzenia zony, oglada pornusy wreszcie na duzym ekranie (tylko mi nie mowcie, moj takich rzeczy nie oglada, please) - i wszyscy zadowoleni, wilk syty owca cala.

                                          A tak a propos zon ekstremalnych, to mam inna kolezanke, co roku na wiosne wyjezdza na 2-3 tygodnie sama na Majorke na wyprawy rowerowe. Probowala meza brac, ale jego to nie bawi kompletnie. Pochodzi z rodziny, gdzie wszyscy, mama tata babcia oraz pies Azorek jezdzili zawsze na rowerach. Takich 'ekstremalnych kobiet' jest mnostwo.
                                          Sa tez malzenstwa, ktore zwyczajnie potrzebuja od siebie nawzajem odpoczac i spedzaja urlopy osobno. Tylko mowie, w momencie kiedy przestaje dzialac malzenstwo, zaczynaja sie czesto zale, 'a na urlopy to zawsze sam jezdziles'.
                                          • illegal.alien Re: Rozwód i walka o dzieci 21.01.21, 21:47
                                            Ale co innego 2-3 tygodnie, a co innego wszystkie urlopy. My spędzamy duzo czasu osobno, na codzień i urlopowo/wyjazdowo (tylko u nas to właśnie raczej ja zabieram dzieci i lecę, bo najpierw W nie miał urlopów, a teraz nie ma możliwości pracy z domu, wiec kwarantanna po powrocie to dla niego słaba opcja), ale jednak cześć urlopów spędzamy razem (a cześć zuzywamy na siedzenie na dupie, szczególnie w zeszłym roku ;)).
                                          • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 22.01.21, 11:47

                                            Aniu, nie wiem dlaczego radzisz 'nie prac brudow', to jakas dziwna porada bo jak sie idzie do sadu ustalac kto ma opieke nad dziecmi i w jakim stopniu ( z kim dzieci bede bezpieczniejsze) to naturalnym jest przedstawianie faktow ktore przedstawiaja z kim dzieci sa bezpieczniejsze i kto 'dostaje' opieke nad dziecmi.

                                            Wiec jak najbardziej w sadzie mowi sie o tym jak sie zachowuje malzonek/zona/rodzic w stodunku do swoich obowiazkow rodzinnych. To tak jak idziesz na rozprawe do sadu bo ktos spododowal wypadek, ale ty mu mowisz zeby nic nie mowil o tym drugim kierowcy bo to 'pranie brudow' i sad pewnie sobie poproitu tak 'pstryk' i wymysla orzeczenie.

                                            Wczoraj moja znajoma zakonczyla hearings w sprawie opieki nad dziecmi miedzy nia o ojcem dzieci (jej mezem), i jak najbardziej przedstawila jak to bylo (czyli odbylo sie tzw 'pranie brudow') - czyli on byl niezainteresowany dziecmi (ale jak najbardziej duzo pracowal, nawet wiecej niz ona, prowadzil firme), ale nie zajmowal sie dziecmi, tez jezdzil na wakacje sam i duzo innych jeszcze sytuacji (ktore ty chyba zaliczylabys do 'ciezkiej pracy na dom').

                                            Nie wiem Aniu dlaczego takie przedstawiasz rady, dziwne to. 'Praca na dom' nie robi z meza automatycznie dobrego ojca. Samotne wyjazdy na wakacje zawsze jak najbardziej sa wskazaniem na to iz on tym ojcem takim dobrym nie jest. Na rozprawach sadowych jak najbardziej przedstawia sie te 'brudy' - jesli sie zdarzyly to nie sa zadne brudy tylko fakty. Tak sie dzieje w wielu innych sprawach rozwodowych, inaczej nie bylyby one potrzebne, bo sad by mogl poprostu powiedziec 50/50 miedzy rodzciow bo 'zadne burdy' nie znacza ze ojciec jest niedobrym ojcem.


                                            A co do tych pornosow i whiskey, to szkoda ze ci mezowie tak sie ciesza ze sobie jakies obce gole baby i co tam jeszcze pogladaja. Troche sa niestety wypaczeni, i mam nadzieje ze nie maja corek (i synow) bo jesli ogaldaja te pornosy to z pewnosica nie widza nic zlego aby w przyszlosci ich dzieci gwiazdami porno byly - przeciez to jak najbardziej naturalne i dobre.

                                            Niektorzy mezczyzni naprawde wola 'prawdziwy seks' Aniu, lubia spedzac czas ze swoimi zonami i dziecmi, i nie uwazaja ze zony im 'gderaja za uszami'. A poronosy pewnie widzieli i to nie raz, ale nie wyczekuja na wyjazd rodziny zeby sobie je na duzym ekranie poogladac popijajac whiskey i cieszac sie ze moga sobie konia walic sami na kanapie.





                                            aniaheasley napisała:

                                            > Ja znam wiecej niz te 'ekstremalna' maratonistke, ktora jezdzi na urlopy sama.
                                            > Jest mnostwo malzenstw mieszanych, gdzie matka z malymi zwlaszcza dziecmi jezdz
                                            > i do swojego kraju pochodzenia, to nie musi byc Polska ;) sama z dziecmi, i spe
                                            > dza wakacje z rodzina i przyjaciolmi z mlodosci, gadaja w swoim jezyku, nie mus
                                            > i ciagle tlumaczyc wszystkiego dla meza, maz sie nie meczy od sztucznych usmiec
                                            > how z ludzmi ktorych zna malo albo wcale, maz w tym czasie w domowych pieleszac
                                            > h sobie oglada sport, pije whiskey bez krytycznego spojrzenia zony, oglada porn
                                            > usy wreszcie na duzym ekranie (tylko mi nie mowcie, moj takich rzeczy nie oglad
                                            > a, please) - i wszyscy zadowoleni, wilk syty owca cala.
                                            >
                                            > A tak a propos zon ekstremalnych, to mam inna kolezanke, co roku na wiosne wyje
                                            > zdza na 2-3 tygodnie sama na Majorke na wyprawy rowerowe. Probowala meza brac,
                                            > ale jego to nie bawi kompletnie. Pochodzi z rodziny, gdzie wszyscy, mama tata b
                                            > abcia oraz pies Azorek jezdzili zawsze na rowerach. Takich 'ekstremalnych kobie
                                            > t' jest mnostwo.
                                            > Sa tez malzenstwa, ktore zwyczajnie potrzebuja od siebie nawzajem odpoczac i sp
                                            > edzaja urlopy osobno. Tylko mowie, w momencie kiedy przestaje dzialac malzenstw
                                            > o, zaczynaja sie czesto zale, 'a na urlopy to zawsze sam jezdziles'.
                                            >
                                            • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 22.01.21, 13:03
                                              Rady podaje na podstawie dlugich lat przysluchiwania sie sprawom rodzinnym w sadach. Z palca sobie ich nie wyssalam, ani nie wymyslilam, bo nawet bym nie wiedziala od czego zaczac takie wymyslanie. Napisalam co napisalam na podstawie zaobserwowanych reakcji wielu wielu sedziow przysluchujacym sie sprawom.

                                              Co do pornosow, to naprawde nie chce sie wdawac w dyskusje, powiem tylko ze nie znam ani jednego faceta, ktory ich nie oglada. Nie przeszkadza to im byc idealnymi mezami i ojcami.
                                              • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 22.01.21, 13:54
                                                Aniu, czyli na rozprawach nie podaje sie faktow dotyczacych zachowania partnera/partnerki? Wchodzi sie i co? Stoi i czeka az sedzia powie ABC tak poprostu? Bo opisy ktore ja mam od moich dwoch znajomych ktore wlasnie zakonczyly sprawy sadowe w sprawie opieki nad dziecmi sa zupelnie inne. Jak najbardziej opowiadalay jak sytuacja w domu wygladala (takze to ze partnerzy nie byli zainteresowani dziecmi mimo iz na nie 'pracowali' i to bardzo ciezko bo oboje prowadzili swoje wlasne dochodowe firmy).

                                                Co do pornosow to sama zaczelas, a teraz nie chcesz sie wdawac w dyskusje. Jakie srodowisko tacy znajomi. Ja znam takich ktorzy obejrzeli i stwierdzili ze wola 'normalny' seks z partnerka, NIZ wypaczone pornosy.

                                                Ale jesli mozesz to odpowiedz mi na jedno pytanie:
                                                Wyobrazasz sobie Twojego meza mowiacego do twojej corki (lub Twojego syna)- " Hej, pornosy sa fajne, normalne i naturalne, wszyscy to ogladaja, mozna na tym fajne zarobic, tutaj jest email, napisz i idz na audycje, moze jakos cie wkrece w branze"? I czy wyobrazasz sobie (skoro to takie normalne, naturalne i fajne i kazdy to robi) twoja corke bedaca aktorka porno?





                                                aniaheasley napisała:

                                                > Rady podaje na podstawie dlugich lat przysluchiwania sie sprawom rodzinnym w sa
                                                > dach. Z palca sobie ich nie wyssalam, ani nie wymyslilam, bo nawet bym nie wied
                                                > ziala od czego zaczac takie wymyslanie. Napisalam co napisalam na podstawie zao
                                                > bserwowanych reakcji wielu wielu sedziow przysluchujacym sie sprawom.
                                                >
                                                > Co do pornosow, to naprawde nie chce sie wdawac w dyskusje, powiem tylko ze nie
                                                > znam ani jednego faceta, ktory ich nie oglada. Nie przeszkadza to im byc ideal
                                                > nymi mezami i ojcami.
                                                >
                                                • alannda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 22.01.21, 19:18
                                                  Haha, usmialam sie. To ze faceci sie tym nie chwala do znajomych plci zenskiej nie znaczy kompletnie nic;-) Gdyby tylko patologia ogladala porno to branza juz dawno by upadla. To jest suchy fakt. Faceci sa wzrokowcami, lubia ogladac porno i tyle. Nie jest to dla nich jednoznaczne z uwazaniem ze jest to swietna kariera dla dzieci, litosci...

                                                  ta_ruda napisała:

                                                  > Ja znam takich ktorzy obejrzeli i stwierdzili ze wol
                                                  > a 'normalny' seks z partnerka, NIZ wypaczone pornosy.
                                                  >
                                                  > Ale jesli mozesz to odpowiedz mi na jedno pytanie:
                                                  > Wyobrazasz sobie Twojego meza mowiacego do twojej corki (lub Twojego syna)- "
                                                  > Hej, pornosy sa fajne, normalne i naturalne, wszyscy to ogladaja, mozna na tym
                                                  > fajne zarobic, tutaj jest email, napisz i idz na audycje, moze jakos cie wkrece
                                                  > w branze"? I czy wyobrazasz sobie (skoro to takie normalne, naturalne i fajne
                                                  > i kazdy to robi) twoja corke bedaca aktorka porno?
                                                  • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 14:07
                                                    zgadza sie, wszyscy faceci maja tez kochanki na boku ( a nawet kilka bo nie sa przeciez monogamiczni), a wszystkie kobiety leca na kase. Jednoczesnie mowisz ze to jak narbardziej normalne - jesli uwazasz ze to normalne i dobre i fajne i naturalne to powinnas tez zaakceptowac to ( i nie wolac o litosc), ze jest to normlna praca ktora Twoje dzieci tez moga wykonywac. Rozumiem ze by ci to nie przeszkadzalo bo przeciez jest to naturlane, faceci sa wzrokowacami, taka natura.

                                                    Wiesz, naprawde sa mezczyzni ktorzy obejrzeli porono kilka razy, pewnie i 'zwalili konia' ale potem mowia : 'kurde, o co chodzi, to wcale nie jest takie fajne jak jakies obce osoby udaja ze seks robia, sztuczne jeczenie i w ogole, ze ten porn to jakas bzdura". i wola seks z partnerka. Nie wszysyc mezczynni to jakies klamczuchy wyrachowane i wiesz niektorzy potrafia szczerze pogadac ze nie widza w tym porono niczego fajnego.



                                                    alannda napisała:

                                                    > Haha, usmialam sie. To ze faceci sie tym nie chwala do znajomych plci zenskiej
                                                    > nie znaczy kompletnie nic;-) Gdyby tylko patologia ogladala porno to branza juz
                                                    > dawno by upadla. To jest suchy fakt. Faceci sa wzrokowcami, lubia ogladac porn
                                                    > o i tyle. Nie jest to dla nich jednoznaczne z uwazaniem ze jest to swietna kari
                                                    > era dla dzieci, litosci...
                                                    >
                                                    > ta_ruda napisała:
                                                    >
                                                    > > Ja znam takich ktorzy obejrzeli i stwierdzili ze wol
                                                    > > a 'normalny' seks z partnerka, NIZ wypaczone pornosy.
                                                    > >
                                                    > > Ale jesli mozesz to odpowiedz mi na jedno pytanie:
                                                    > > Wyobrazasz sobie Twojego meza mowiacego do twojej corki (lub Twojego syn
                                                    > a)- "
                                                    > > Hej, pornosy sa fajne, normalne i naturalne, wszyscy to ogladaja, mozna n
                                                    > a tym
                                                    > > fajne zarobic, tutaj jest email, napisz i idz na audycje, moze jakos cie
                                                    > wkrece
                                                    > > w branze"? I czy wyobrazasz sobie (skoro to takie normalne, naturalne i
                                                    > fajne
                                                    > > i kazdy to robi) twoja corke bedaca aktorka porno?
                                                • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 00:00
                                                  Ok, wiec po kolei. Na rozprawach o to z kim dzieci beda mieszkaly i w jakim wymiarze beda widzenia z non-resident parent powtarza sie do znudzenia, ale pewnie slusznie, zeby w ferworze wzajemnych zali i zlosci rodzice i ich adwokaci o tym nie zapomnieli przypadkiem, ze najwazniesze jest w postepowaniu dobro dziecka.
                                                  Widzenia rozpatruje sie nie z punktu widzenia praw rodzica do widzen z dzieckiem, tylko punktem wyjscia jest prawo dziecka do kontaktow z obojgiem rodzicow.
                                                  To takie podstawy dla przypomnienia.
                                                  W sytuacji kiedy strony nie zarzucaja sobie nawzajem przemocy domowej, nie bylo nigdy interwencji policji ani social services, tylko zwyczajnie i po prostu rozpada sie malzenstwo, sad rodzinny nie jest specjalnie mocno zainteresowany tym co bylo w czasie trwania malzenstwa. Powtarzam, dotyczy to sytuacji, w ktorych nie bylo, powiedzmy sobie troche nieprecyzyjnie - patologii.
                                                  W sytuacji takiej sad nie ma czasu, ochoty, ani potrzeby sluchania o tym, ze ojca nigdy nie bylo w domu, bo ciagle pracowal, a moze mial kochanke, kto go tam wie, a zona to ciagle z przyjaciolkami na kawie, a w weekendy to i na winku, i kto ja tam wie jeszcze na czym, poza tym zona z niej zadna, ani gotowac, ani posprzatac nie potrafi, i tak dalej i tym podobne.
                                                  Punktem wyjscia sadu jest dobro dziecka w momencie, kiedy ta ewidentnie niekompatybilna para przestanie byc para. Sad z reguly stara sie umozliwic w miare stabilne zycie dla dziecka, w nowej sytuacji, czyli najczesciej zarzadza ze dziecko bedzie mieszkac w tygodniu z jednym rodzicem, a drugi rodzic bedzie mial widzenia co drugi weekend, z tym ze tutaj to moze byc albo od piatku do poniedzialku rano, albo od soboty rano do niedzieli wieczorem, plus 1 lub 2 popoludnia w tygodniu. Wakacje podzielone dokladnie na pol, Christmas co drugi rok z kazdym z rodzicow. Te ustalenia sad lubi spisac bardzo dokladnie, bo wie ze rodzice jak sie nie cierpia, to co nie bedzie napisane czarno na bialym to beda sobie o to za chwile do gardel skakac.


                                                  Teraz krotko o porno.
                                                  Nie wiem skad Ci przychodzi do glowy ze mezczyzni rozmawiaja o tym z dziecmi. Troche mnie nawet to niepokoi. Co za jakies wymysly jakies zeby na tym zarabiac, to juz w ogole jakis absurd. Rownie dobrze jak ogladaja kryminal z dziecmi, mogliby ich 'zachecac' do popelniania rozbojow i morderstw. Nie wychodzi Ci cos ten wywod, sorry. Chcesz mi dowalic ('jakie srodowisko tacy znajomi'????) ale Ci nie wychodzi. Na przestrzeni ostatnich powiedzmy 30 lat pracowalam z mezczyznami z roznych srodowisk, i temat po prostu sie przewija jak sie kogos troche lepiej pozna i osoby nie sa przesadnie pruderyjne lub jakies 'prim and proper', wiec koledzy czy koledzy z pracy rozne rzeczy wzmiankuja. Troche mnie zenuje Twoje pruderyjne podejscie do czegos co jest powszechnie dostepne. Masz do tego troszke niezdrowo sensacyjne podejscie. Mowiac o 'normalnym' seksie, jako o jakiejs wartosci wyzszej troche mnie zadziwiasz. Nie wiem czy wiesz, ze czesto gesto pary ogladaja porno razem, bo lubia. Poza tym jezeli mowimy o seks miedzy dwojgiem consenting adults, to naprawde troche zagadkowe staje sie pojecie 'normalny seks'. I teraz to juz naprawde koncze temat porno, bo wspomniajalam o tym tak na totalnym marginesie, a Ty sie uczepilas jak psiego ogona, ze az nie moge sie oprzec zeby nie zakonczyc glodnemu chleb na mysli.
                                                  • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 14:18
                                                    No widzisz Aniu, wyszlo mi i to bardzo dobrze. Wsypalas wszyskich mezczyzn do jednego worka (czekaja az zony wyjada zeby ogladac porno i nie miec zrzedzenia zon i pic whisky). Co za seksistowskie podejscie do sprawy.

                                                    Jeszcze raz, jesli uwazasz ze ogladanie porono to jest cos normalnego, naturlanego i wszyscy to robia, to powinno byc dla Ciebie normlane ze Twoje dziecko (corka lub syn) jak dorosnie mogloby tez taka prace wykonywac albo robic jakis escort service. Rozumiem ze to akceptujesz. Czy nie? proste pytanie, odpowiedz jest Tak albo Nie.

                                                    Porownanie do filmu kryminalnego jest nietrafione - i tutaj bardziej powinnas zapytac czy jesli ogladasz taki film to zaakceptujesz ze twoje dziecko (w doroslosci) mogloby byc aktorem grajacym w takich filamch. Oh, teraz ci poprawilam analogie.





                                                    A co do tych sadowych spraw - to rozumiem ze sad nie pyta o nic jak nie bylo social services, tylko poprostu wchodzi, patrzy na rodzicow i mowi - stwierdzam ze najlepsze dla dziecka jest ABC.



                                                    aniaheasley napisała:

                                                    >
                                                    > Teraz krotko o porno.
                                                    > Nie wiem skad Ci przychodzi do glowy ze mezczyzni rozmawiaja o tym z dziecmi. T
                                                    > roche mnie nawet to niepokoi. Co za jakies wymysly jakies zeby na tym zarabiac,
                                                    > to juz w ogole jakis absurd. Rownie dobrze jak ogladaja kryminal z dziecmi, mo
                                                    > gliby ich 'zachecac' do popelniania rozbojow i morderstw. Nie wychodzi Ci cos t
                                                    > en wywod, sorry. Chcesz mi dowalic ('jakie srodowisko tacy znajomi'????) ale Ci
                                                    > nie wychodzi. Na przestrzeni ostatnich powiedzmy 30 lat pracowalam z mezczyzna
                                                    > mi z roznych srodowisk, i temat po prostu sie przewija jak sie kogos troche lep
                                                    > iej pozna i osoby nie sa przesadnie pruderyjne lub jakies 'prim and proper', wi
                                                    > ec koledzy czy koledzy z pracy rozne rzeczy wzmiankuja. Troche mnie zenuje Twoj
                                                    > e pruderyjne podejscie do czegos co jest powszechnie dostepne. Masz do tego tro
                                                    > szke niezdrowo sensacyjne podejscie. Mowiac o 'normalnym' seksie, jako o jakiej
                                                    > s wartosci wyzszej troche mnie zadziwiasz. Nie wiem czy wiesz, ze czesto gesto
                                                    > pary ogladaja porno razem, bo lubia. Poza tym jezeli mowimy o seks miedzy dwojg
                                                    > iem consenting adults, to naprawde troche zagadkowe staje sie pojecie 'normalny
                                                    > seks'. I teraz to juz naprawde koncze temat porno, bo wspomniajalam o tym tak
                                                    > na totalnym marginesie, a Ty sie uczepilas jak psiego ogona, ze az nie moge sie
                                                    > oprzec zeby nie zakonczyc glodnemu chleb na mysli.
                                                    >
                                              • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 22.01.21, 18:14
                                                Sorry Ania, ale troche dziwny wpis z tym ogladaniem pornosow, szczegolnie w dzisijszych czasach, kiedy jest to naprawde duzy problem spoleczny, kiedy male dzieci majace dostep do internetu, yzalezniaja sie od pornografi. Takie pisanie o tym jak o chlebie powszednim, jest nie na miejscu.uprzedzajac Twoj wpis, nie jestem zadna rozhisteryzowana bible basher.
                                                • alannda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 22.01.21, 19:19
                                                  Nie do mnie co prawda, ale stwierdzenie faktu jest nie na miejscu??


                                                  ilonka45 napisała:

                                                  > Sorry Ania, ale troche dziwny wpis z tym ogladaniem pornosow, szczegolnie w dzi
                                                  > sijszych czasach, kiedy jest to naprawde duzy problem spoleczny, kiedy male dzi
                                                  > eci majace dostep do internetu, yzalezniaja sie od pornografi. Takie pisanie o
                                                  > tym jak o chlebie powszednim, jest nie na miejscu.uprzedzajac Twoj wpis, nie je
                                                  > stem zadna rozhisteryzowana bible basher.
                                                  • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 22.01.21, 20:11
                                                    Jakiego faktu? Ze wszyscy faceci? Nie, nie wszyscy, moze kiedys dawno temu było to jakieś novelty, teraz gry komputerowe bardziej na czasie. Chodziło mi o uzależnienie małych dzieci od pornografii i wpływie na ich psychikę, i nie jest to jakaś soft wersja...dlatego normalizowanie pornografii jest nie na miejscu
                                                  • alannda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 22.01.21, 20:57
                                                    Stwierdzenie faktu nie jest normalizowaniem pornografii. Pornografia byla, jest i bedzie. W dzisiejszych czasach kiedy niemal kazdy ma smartfona jest jeszcze bardziej dostepna niz kiedys. A patrzac na statystyki owszem moze nie wszyscy faceci ogladaja, ale wiekszosc. I wyobraz sobie, o zgrozo, ze kobiety tez;-)
                                                  • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 22.01.21, 23:45
                                                    Nie rozumiemy się, ja nie jestem zgorszona faktem istnienia pornografii, czy ilością osób, które ja oglądają, trochę przeżyłam i z niejednego pieca itd i around the block tez. To co mnie zdziwiło to stereotypy, wszyscy faceci oglądają pornografię popijając whisky. A żony zrzędzą.
                                                  • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 14:21

                                                    ale przeciez Ty w swoim poscie wyjzej jak najbardziej porno znormalizowalas.

                                                    Ty uwazasz ze 'faceci to wzrokowcy i uwielbiaja ogladac porono', wlasnie to znormalizowalas w swoim poscie wyzej. Tak, masz racje to sie dzieje jak najbardziej.


                                                    alannda napisała:

                                                    > Stwierdzenie faktu nie jest normalizowaniem pornografii. Pornografia byla, jest
                                                    > i bedzie. W dzisiejszych czasach kiedy niemal kazdy ma smartfona jest jeszcze
                                                    > bardziej dostepna niz kiedys. A patrzac na statystyki owszem moze nie wszyscy f
                                                    > aceci ogladaja, ale wiekszosc. I wyobraz sobie, o zgrozo, ze kobiety tez;-)
                                                  • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 25.01.21, 15:24
                                                    nie Aniu, nie sa to wycieczki osobiste, czy tez jakis tam cyber bullying; rzucasz tymi oskarzeniami na lewo i prawo;

                                                    pytanie ogolne - jesli uwazasz ze cos jest normalne, naturlane i wszyscy to robia, to powinnas zaakceptowac to bez mrugniecia okiem jesli Twoje dzieci to wybiora jako prace (zkladam ze masz, ale pytanie takie hipotetyczne, jesli mialabys dzieci/corke/syna i jesli wybralyby taki zawod jak aktor porno). Bo albo jest to zupelnie naturalne i normalne i akcpetujesz to jesli Twoje dorosle dzieci to wybiora jako zawod, albo jest to tylko normlane jesli inni to robi, inaczej to hipokryzja.





                                                    aniaheasley napisała:

                                                    > To bedzie wybor moich dzieci, nie moj. Bardzo bym Cie prosila, zebys zaprzestal
                                                    > a wycieczek osobistych, bo zaczynasz trollowac i uprawiac cyber-bulling w czyst
                                                    > ym wydaniu.
                                                    >
                                                  • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 09:32
                                                    Ilonka, jakie dawno temu, jakie novelty? Dawno temu to znaczy kiedy? Pornografia w takim czy innym wydaniu istnieje od zawsze, tak jak wszystko co dotyczy seksu, a co, widze Ciebie szokuje. Zaczyna to byc kuriozalne. Co powiesz na sceny w swiatyni Khajuraho? Tez obrzydliwa wstretna pornografia, ktora nalezaloby zburzyc, wymazac, zeby dzieci na to nie patrzyly? Normalizowanie pornografii?? Alez ona od dawna jest znormalizowana, jest czyms normalnym.
                                                    Nie mieszaj w to dzieci, bo wtedy to sie robi sfera kryminalna. Sprobuj spojrzec na pornografie jako aspekt zycia seksualnego osob doroslych, bo taki jest jej cel i idea.
                                                    A co powiesz na inne powszechne zachowania i preferencje seksualne, jak BDSM? nie chce wymieniac tutaj szczegolow anatomii,ale czy podobne zdanie co do 'normalnosci' masz na temat tego 'jak to sie robi'?
                                                    A co powiesz na temat threesome, thrupple, lub zeby moze ladniej brzmialo, menage a trois? Swingers??
                                                    Oburzylas sie jak Ci wczesniej zarzucalam waskotorowosc w rozumieniu pojecia 'dobry ojciec', ale to byl pikus z tym co teraz wypisujesz.
                                                  • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 17:30
                                                    Ania,
                                                    Naprawdę chcesz podyskutować na temat erotyzmu w sztuce? Tylko dlaczego mylisz to z pornografia? g....o mnie obchodzą preferencje seksualne innych osób, lub co Ty oglądasz lub robisz z mężem i innymi osobami. Przekonanie, ze wszyscy mężczyźni robią to i usprawiedliwianie ich, bo wzrokowcy, dla mnie jest powielaniem schematów, równie dobrze mogłabyś napisać, chłop ma prawo wypić, bo wiadomo, dobrze zjeść, bo ciężko pracuje etc. Jeszcze raz Ci napisze, ze powielasz schematy, a posądzasz innych o wąskie spojrzenie. Nie udawaj, ze nie rozumiesz jaki wysoce negatywny wpływ ma pornografia na psychikę dzieci. I proszę Cię nie pouczaj mnie. Nie rozumiem , dlaczego wychodzisz z założenia, ze dyskutujący z Tobą maja mniej doświadczenia życiowego, słabiej znają język no i oczywiście są mniej inteligentni?
                                                  • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 17:44
                                                    Nie wychodze z takiego zalozenia, ale czasami dyskutujacy doprowadzaja mnie do takich a nie innych wnioskow. W tej dyskusji przedstawiasz sie jako osoba naiwna i bardzo zasadnicza. Nie ma w tym nic zlego, jest to nawet dosyc urocze. Najbardziej rozbawilo mnie Twoje porownanie porno do gier komputerowych, ze niby te drugie wyparly to pierwsze. Nie powielam zadnych schematow, stwierdzam fakty, ktorych Ty albo nie dostrzegasz, albo celowo zamykasz na nie oczy.
                                                    Ja pisze o pornografii ogladanej przez doroslych, Ty z uporem maniaka wracasz do tematu dzieci. W zadnym momencie nie pisalam tez o sobie czy o moim mezu, wiec prosze nie imputuj mi tutaj niczego, bo jeszcze pare wpisow i sie okaze ze marze o tym zeby sama o niczym innym nie marze, jak tylko zostac porn granny, czy do innego absurdu dojdziesz.
                                                  • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 18:55
                                                    Ania,
                                                    Sama robisz wycieczki personalne, a wytykasz to innym. Psycholog z Ciebie żaden, nazywając mnie naiwna. Oczywiście według Ciebie moje wywody są absurdami a Twoje wielce filozoficzne i niezmiernie światowe, nie widzisz w tym osobistych wycieczek? Na temat Twoich książek nie wyrażam opinii, bo nie o tym ten wątek, napisałam, ze przeczytałam. Swoją opinie zachowam dla siebie, dopóki mnie nie poprosisz o zdanie, które nie byłoby aż takie straszne, jak z góry zakładasz 🙂To, ze środowisko i nasze doświadczenia maja wpływ na spostrzeganie otoczenia jest logiczne, nie rozumiem dlaczego się tak uniosłas? Drażni mnie Twój kpiący i poniżający ton, kiedy zwracasz się do osób, które nie zgadzają się z Twoim zdaniem. Nie jest w mojej naturze naśmiewać się z kogoś czy robić wycieczki osobiste, przykro, ze tak to odbierasz i nie widzisz bigger picture.
                                                • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 00:16
                                                  Z reakcji paru osob na moje wspomniane zupelnie by the by i mimochodem faktu, ze mezczyzni lubia sobie pornosika strzelic, (zreszta kobiety tez, ale akurat mi kontekstualnie pasowali faceci) to widze, ze przyslowiowe 'no sex please, we are British' ktore zawsze bylo traktowane komediowo, powinno brzmiec 'no sex, we are Polish' i powinno byc wypowiadane smiertelnie powaznie.
                                                  Kobiety, w jakim swiecie wy zyjecie?
                                                  Branza porno ma sie dobrze, i ogladanie porno jest jak najbardziej 'normalne' u doroslych osob wszystkich plci. Sorry, Ilonka, ale to co piszesz Ty i ta_ruda faktycznie ociera sie o jakas dziwna histerie w temacie.
                                                  • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 13:26
                                                    Niestety tak jak przypuszczałam, wykręciłas kota ogonem i za wszelka cena chcesz mi udowodnić jaka to Ty jesteś światła i nowoczesna a ja zacofana, kiedy jest odwrotnie. Powielasz niektóre schematy i mnie to akurat wkurza, nigdzie nie napisałam, ze seks czy cokolwiek robią 2 +osoby mnie w jakikolwiek sposób oburza, ich sprawa. Skoro nie widzisz różnicy między dwoma osobami oglądającymi porn i używających gadżetów, a ojcem, czekającym z niecierpilowością na wyjście żony, żeby mógł się wreszcie w ten sposób odprężyć to współczuje. I o co chodzi z ta szklanka whisky? Dlaczego żona ma patrzeć na męża krytycznym okiem? Sama powielasz stereotypy, ojcu wolno spędzać wszystkie urlopy bez rodziny, bo ma pasje, nie prac brudów na rozprawach sadowych, bo to sie sedziom nie podoba , wspominajac cos o patologi. Proszę uszanuj różnice między seksem a pornografia, która jest biznesem, który bardzo wielu osobom zniszczył życie, a w tej chwili wypacza psychikę wielu nienadzorowanym dzieciom, które maja później problemy z nawiązaniem zdrowych relacji seksualnych.
                                                  • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 14:23
                                                    a ja bym chciala od Ani uslyszec czy zaakceptowalaby jesli jej dzieci (w doroslosci) poszlyby do pracy w branzy prono jako aktorzy porno.

                                                    Bo jesli to cos normlanego, to mam nadziej ze taki wybor dziecka by bez zadnego zawachania zakceptowala (bo przeciez jest osoba swiatla i bardzo nowoczesna).





                                                    ilonka45 napisała:

                                                    > Niestety tak jak przypuszczałam, wykręciłas kota ogonem i za wszelka cena chces
                                                    > z mi udowodnić jaka to Ty jesteś światła i nowoczesna a ja zacofana, kiedy jest
                                                    > odwrotnie. Powielasz niektóre schematy i mnie to akurat wkurza, nigdzie nie n
                                                    > apisałam, ze seks czy cokolwiek robią 2 +osoby mnie w jakikolwiek sposób oburza
                                                    > , ich sprawa. Skoro nie widzisz różnicy między dwoma osobami oglądającymi porn
                                                    > i używających gadżetów, a ojcem, czekającym z niecierpilowością na wyjście żony
                                                    > , żeby mógł się wreszcie w ten sposób odprężyć to współczuje. I o co chodzi z t
                                                    > a szklanka whisky? Dlaczego żona ma patrzeć na męża krytycznym okiem? Sama powi
                                                    > elasz stereotypy, ojcu wolno spędzać wszystkie urlopy bez rodziny, bo ma pasje,
                                                    > nie prac brudów na rozprawach sadowych, bo to sie sedziom nie podoba , wspom
                                                    > inajac cos o patologi. Proszę uszanuj różnice między seksem a pornografia, któr
                                                    > a jest biznesem, który bardzo wielu osobom zniszczył życie, a w tej chwili wypa
                                                    > cza psychikę wielu nienadzorowanym dzieciom, które maja później problemy z naw
                                                    > iązaniem zdrowych relacji seksualnych.
                                                  • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 15:46
                                                    Mylisz seks z pornografia. Żyje w świecie kobiet wykształconych i samodzielnych, pracuje w środowisku zdominowanym przez mężczyzn. Ty natomiast patrzysz przez pryzmat pracy z ludźmi, którzy nie odnaleźli się na emigracji, nie znają języka, są ofiarami lub sprawcami różnych przestępstw. Doskonale rozumiem jak psychicznie jest to praca wyczerpująca. Przeczytałam Twoje książki. Oczekuje od Ciebie dyskusji na poziomie, nie pouczania i naśmiewania się z moich czy Rudej poglądów. Argumenty typu porn branża ma się dobrze, są dziecinne. Prostytucja tez, to nie znaczy, ze korzystanie z niej jest norma. Mnie nie obchodzi co według Ciebie lubią sobie faceci strzelać, tylko o przekonaniu, ze wszyscy to robią, a jeśli kobiety o tym nie wiedza to są głupie lub naiwne. Nie znoszę powielania stereotypów i tyle.
                                                  • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 17:51
                                                    Podtrzymuje to co napisalam. Mezczyzni jak sa szczerzy to Ci powiedza to samo. Ja tez sie rozczarowalam poziomem tego co Ty tutaj wypisujesz. Moja praca w sadach to tylko fragment moich doswiadczen zyciowych, wiec znowu, nie imputuj mi ze mam spaczony obraz swiata przez moich polskich klientow, bo w tej samej pracy i przez ten sam czas, a czesto duzo dluzej, mam kontakt z ich adwokatami, policjantami prowadzacymi sledztwo, psychologami, pracownikami socjalnymi, innymi tlumaczami, i cala reszta 'obslugi' sprawy sadowej, wiec prosze nie upraszczaj, bo dochodzisz do absurdu. Super ze zyjesz w swiecie kobiet wyksztalconych, ja zyje dokladnie w takim samym swiecie. Przed podjeciem pracy tlumacza sadowego przez dlugie lata pracowalam w IT, jak 'czytalas moje ksiazki' to juz o tym zreszta wiesz, ze w pare lat po przyjezdzie tutaj zaczelam prace w software house. A przede wszystkim to moze jednak moglabys nie robic jakichs wysoce osobistych wycieczek, nawiazujac do mojego zycia. O wiele ciekawsze sa dyskusje o zjawiskach i pojeciach (pornografia) niz plotkowanie o osobach.
                                                  • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 19:20
                                                    Absolutnie nie robię wysoce osobistych wycieczek! Odniosłam się do Twojego postu, w którym, po raz zreszta enty zaznaczasz, ze jako tłumacz w sądzie doradzam etc, Dlaczego Cię to zabolało, ze musiałaś od razu wymienic inne prace ? Czy to naprawdę ma jakiekolwiek znaczenie? Wyrażam swoje zdanie na temat niektórych udzielanych przez Ciebie rad, z którymi się po prostu nie zgadzam i tylko tyle,. Nie dorabiaj do tego żadnych teorii. A co do książek, sama dałaś do nich link., powinnaś się z tym liczyć, ze ktoś je przeczyta będzie miał o nich opinie.
                                                  • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci i 'pranie brudow ' 23.01.21, 21:57
                                                    A czy ja gdzies napisalam ze mam jakikolwiek problem z tym ze ktos czyta moje ksiazki. Przeciwnie, bardzo mnie to cieszy. Cieszy mnie kazdy czytelnik, kaza przeczytana strona.
                                                    Co do reszty, juz nie chce mi sie komentowac bo sie nie dogadamy. Nie wiem czy udajesz ze nie rozumiesz tego co napisalam czy naprawde nie rozumiesz. Nic mnie nie zabolalo, tylko staralam Ci sie wykazac, ze oceniasz blednie, jednostronnie i zupelnie kula w plot. Naprawde nie patrze na zycie przez pryzmat moich klientow, dla ktorych tlumacze. To sa ludzie nieznajacy nie tylko jezyka, ale rowniez, co za tym idzie, realiow kraju w ktorym mieszkaja. Ty pierwsza napisalas ze obracasz sie w srodowisku wyksztalconych kobiet. Jakby to bylo cos czym mozna sie pochwalic. Dobra, dajmy spokoj, bo sie nie zrozumiemy. Mozliwe, ze takie pisanie internetowe prowadzi do nieuniknionych nieporozumien.
          • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci 18.01.21, 13:30
            Czytam to i slysze mojego wujka ktory "ciezko na rodzine pracowal i musial sobie isc odpoczac do pubu na piwo". Jemu sie to poprostu nalezalo a w tym czasie zona byla z dziecmi w domu non stop. Ale ta zona oczywiscie nie pracowala, byla na urlopie caly czas, czytala sobie ksiazki, ogladala TV, chodzila na spotkania z kolezankami, miala pania do sprzatania i gotowania i opiekunke do dzieci.

            Jasne ze ma prawo do hobby, ale jak sie ma male dzeici to to hobby to sa wlasnie male dzieci. jak sie spedza czas samemu na urlopach to wiesz, nie chce sie spedzac z dziecmi, nie sa one takie wazne. To jest bardzo proste ale ja wiem ze kobiety sobie dorabiaja filozofie do tego , to taki coping mechanism jak sie ma meza dla ktorego wspinaczka jest waniejsza niz czas z dziecmi malymi. ale masz racje, malzenstwa sa rozne, czesto kobietom taki uklad pasuje, tylko jak sie cos zaczyna pusc to sie wtedy wyciaga rzeczy ktore sie wczesniej akeceptowalo wiec tu ci przyznaje racje.




            aniaheasley napisała:

            > Sa rodzice, ktorzy jezdza sami na urlopy bez rodziny, na przyklad jak maja jaki
            > es wyczynowe hobby, albo zeby zwyczajnie odpoczac od wszystkiego. Jezeli ojciec
            > jest jedynym zywicielem, utrzymuje kilkuosobowa rodzine, spedza po 12 godzin p
            > lus w pracy, to potrzebuje czasami sam sie gdzies wyrwac. Sa faceci, ktorzy sie
            > wspinaja, sa inni ktorzy zegluja, to jeszcze ich nie czyni zlymi ojcami. Autor
            > ka postu zrobi oczywiscie jak zechce, tym bardziej, ze slychac ze jest to typow
            > y przypadek kiedy przelala sie fala goryczy, i para sie wzajemnie nie znosi i n
            > ie sa w stanie mieszkac juz razem, wiec prawdopodobnie nie powstrzyma sie od zl
            > osliwych uwag, kasliwych odpowiedzi w czasie swoich zeznan. Jej prawo, jej wybo
            > r. Ulzy sobie na chwile, poczuje sie lepiej, ze na sali sadowej mu dogryzla, i
            > ze wszyscy slysza. Ja po prostu mowie, ze sedziowie nie lubia takiego wzajemneg
            > o obwiniania sie za to jak przebiegalo zycie domowe. Ta uwaga dotyczy oczywisci
            > e przypadkow gdzie NIE bylo przemocy domowej, ani przestepczosci jednego z part
            > nerow wobec drugiego.
            >
    • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 09:34
      Postanowilam napisac tutaj jeszcze raz, bo ten watek wyrwal sie spod kontroli rozsadku i stoczyl sie na tory absurdalnej dyskusji o roli pornografii w zyciu przecietnego mezczyzny, oraz, zupelnie niepojete pytania jaka kariere moich dzieci uznalabym za dopuszczalna. Biore wine na siebie, stalo sie dla mnie oczywiste, ze nie wszyscy potrafia czytac to co pisze ze zrozumieniem, i z wyczuciem stylu. Wina autora, moja wina.

      Na koniec chcialabym wrocic do meritum, i przytoczyc pare cytatow, nie dokladnych, ale oddajacych idee sprawy. Sa to fragmenty przekazu, z jakim zwracaja sie zniecierpliwieni (exasperated lepiej to oddaje) sedziowie w sadach rodzinnych na sprawach o opieke nad dziecmi.
      Przegladnelam wczoraj wieczorem moje liczne notatniki z takich spraw.

      Mrs X and Mr Z, I would like to remind you why we are here. We are here to achieve the best outcome for your child in the circumstances when your relationship has irrevocably broken down.
      We are not here to engage in a blame game, this is not the reason why this hearing was called on.
      Mrs A, I would like to encourage you to resist the temptation to try and pack a punch at Mr B, with every answer you give to this court, this is not about your and Mr B's marriage and what went wrong with it, this is about C's future with her both parents and finding the best way out of a very unfortunate situation.
      Mr and Mrs D, the only reason we are conducting this hearing today is to find a solution which will provide as happy an outcome for your child as is possible in the unhappy circumstances of your relationship breakdown. Your hostility towards each other today does not bode well for the future of your child. Your main duty to her/him is to put your own feelings aside and to do your level best to co-parent that child in an amicable way going forward. I hope this is clear.

      To wszystko. Wiecej odpowiedzi na posty zaczepne pod moim adresem, a zwlaszcza zupelnie niestosowne wycieczki osobiste, nie bede udzielac. Jestem chyba jedyna tutaj osoba, ktora nie kryje sie za nikiem (z czystego lenistwa, wiem, ze nie bylabym w stanie spamietac roznych nikow na roznych forach i portalach, a swoje imie i nazwisko poki co jeszcze pamietam), ktora mowi otwarcie o swoim zyciu, ba, pisze nawet o nim ksiazki ;) Ale to nie jest zaproszenie do agresywnego wyciagania faktow z mojego zycia, i pytan z nim zwiazanych.

      Jezeli ktos mialby ochote zadac pytanie co do meritum, czyli spraw rodzinnych dotyczacych ustalenia z kim po rozwodzie bedzie mieszkalo dziecko, chetnie odpowiem.
      • steph13 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 11:04
        Wdepnęłam tutaj przelotnie, głównie z nudów i oczom nie wierze. Co za niesłychany poziom arogancji wynikajacy z domniemanej ekspertyzy. Ktoś nieświadomy mógłby pomyśleć, ze wypowiada się sędzia, QC, psycholog a nie zwykły tłumacz. Zupełnie bezpodstawnie w wielkiej pogardzie masz twoje rozmówczynie bo w twoim mniemaniu nie pojmują one twojej jakże bezcennej opinii. Rozumiem z twojej wypowiedzi, doświadczenia nie mam, ze na rozprawach rozwodowych obie strony poklepują się po ramieniu, wymieniają serdeczności i chętnie przekazują sobie na wzajem dzieci i majątki jednocześnie wręczając laurki za exemplary partnership & parentship. Pure joy all around. A nie ma w posiedzeniu przerwy na lekki porn?
        • ola40 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 12:37
          Mialam takiego kolege ktory mial pasje wspinanie I trekking I mowil ze jego zona ( Maja 3 malych dzieci )nie ma nic przeciwko jego wyjazdom bo gdyby mogla to tez by to robila bo to rowniez jej pasja.Tylko Dlaczego nie mogla a mogl on.Ona nie mogla ze wzgledu na dzieci moze wolala jednak pobyc z dziecmi niz spierac sie kto moze wyjechac .Niestety na jednym I ostanim ze swoich trekkingow zginal I juz dzieci nie maja ojca.Czy nie lepiej by bylo gdyby jednak z dziecmi I zona I bylby z nimi nadal a dzieci mialyby wspomnienia ze wspolnych wyjazdow z rodzicami?Na pogrzebie rowniez jego ojciec wyglosil moze jakim to byl wspanialym czlowiekiem realizowal swoje pasje i pozostawia bliskich w smutku ale nie w rozpaczy ....Moze byl takim nieobecnym bohaterem jak niektorzy alpinisci ktorych po smierci czci sie jak bozyszczy ale co cierpia dzieci I caly ich rozwoj o tym nikt nie mowi.Smutne to
          • ola40 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 13:41
            Przepraszam za literówki bo piszę z I-phone - powinno być- nie lepiej byłoby gdyby wyjeżdżał z dziećmi ,a na pogrzebie ojciec wygłosił-mowę.Jestem tym bardzo poruszona może Wy uważacie że dobrze robił bo mial pasję i się spełniał ale mi się serce kraje że ojciec trojki małych dzieci nie spedzal z nimi czasu bo albo pracowal albo chodzil po gorach.A nie wiadomo nigdy co przyniesie jutro .Po co miec 3 dzieci jak nie chce sie rezygnowac z niczego, Po to zeby zostawic je żonie lub opiekunce jak w 19 wieku.Wydaje mi sie że stad tyle zaburzeń psychicznych u dzieci.
            • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 18:26
              Zgadzam się z Toba w 100%, moj ojciec tez tak żył, jego pasje były najważniejsze, skończyło się to rozwodem i sporadycznymi wakacjami, nigdy nie nawiązałam z nim bliskiej więzi, nie wiem nawet gdzie jest pochowany.
        • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 16:20
          Dziękuje Steph,
          Właśnie mi o to chodziło, o trochę szacunku w stosunku do osób o odmiennym zdaniu. Zostałam posadzona o osobiste wycieczki, naiwność, głupotę itd, Miło mi, ze jest więcej osób, które to dostrzegły i się wypowiedziały
      • ola40 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 14:42
        Ja też uważam podobnie jak Steph że to bardzo źle świadczy o sadach że traktuja sprawy rozwodu tak powierzchownie.Nie mialamprzyjnosci byc na takiej rozprawie ale to chyba nie powinno sie tak odbywac .Że tylko podział czasowy opieki nad dzieckiem a reszta ich nie interesuje.To przerwzajace,podział taki moze ustanowic zwykla sekretarka jak ma odpowiednie przepisy a nie madra sędzia ktory jak pisala Ania zna sie na temacie,cale zycie cieżko pracuje I jeździ na kursy.Myślałam że sędziowie w Anglii sa trochę madrzejsi niż w Polsce I patrza na caly kontekst rozwodu I dobra dzieci a nie tylko aby odfajczyć sprawę.W końcu to kolebka sadownictwa.Chyba nie maja szacunku do siebie jezeli nudza ich sprawy rozwodowe.To nie zawsze tam jest przemoc fizyczna ,moze byc przemoc psychiczna z ktorej nawet moze jedna ze stron, najczesciej kobieta z tego sobie nie zadawac sprawy dopiero na rozmowie z psychologiem to wyplywa(w
        tym jest I przemoc seksualna I ekonomiczna i kontrolowanie I zaniedbanie-tzw ja przeciez ciezko pracuje na rodzine,ale nie interesuję się jej sprawami .Uważasz Aniu że to normalne postępowanie I taka jest rola ojca I męża?To jest właśnie zaniedbanie emocjonalne)To sa bardzo subtelne sprawy i często latami przechodzona trauma rowniez przez dzieci .Tu na sali sadowej powinien byc psycholog przede wszystkim bo kazda ze stron moze byc poszkodowana bo nie umie nawet wyrazic do konca problemow.Tego nie zalatwi adwokat bo kazdy bedzie grac dla swojego klienta,sad przed podjeciem decyzji powinien miec na sali psychologa ktory glebiej wejdzie w temat co bedzie lepsze dla dziecka ,czy to jest sprawiedliwe że matka ktora moze nie zglaszala swoich problemow policji bo ta I tak by ja olala musi sie z domu wyprowadzic bo mąż ja psychicznie wykancza wczesniej moze “pozwalal “jej nie pracowac I onawychowujac wczesniej dzieci moze sie z nimi spotykac co 2 tyg?Jaka to krzywda,I ma tego nie powiedziec w sadzie?Żeby bylo grzecznie I Po prawnik I zeby sadu nie denerwowac?Co ty Aniu opowiadasz?To sa tak trudne sprawy ze jakas kradziez czy rozboj to jest nic.Co to znowu jest kradziez?Jakis materialny zazwyczaj nieduzy ubytek.Czyba nie powiesz ze takimi sprawami sie sedziowie podniecaja,chyba ze to jest tragiczny znak naszych czasow ze strata materialna jest wazniejsza niz psychiczna bo wartosci materialne sa najwazniejsze .Dla wrazliwych ludzi nie sa.Dla sadu to rozwody w rodzinie gdzie sa dzieci powinny byc priorytetem subtelne wybadanie jaka bedzie jakosc opieki nad dziećmi ,jaka bedzie jakosc ich zycia,kto do tej pory emocjonalnie o dzieci sie troszczy.Nie moze byc poszkodowana matka ktora jest slabsza finansowo a cale zycie poswiecila dzieciom mąż powinien ja finansowo wesprzec a najczesciej z finansami oszukuje a przeciez emicjonalnie nie udzwignie opieki nad dziecmi jak do tej pory tego nie robil,zdobedzie tylko przewage nad zona a dzieci beda cierpiec .Sad powinien na to zwrocic uwagi e na to tez kto manipuluje dziecmi.Znam takie sytuacje gdzie mąż zabral dzieci do Polskipod pretekstem wakacji I mieszka z nowa partnerka a matka przyjechala do nich ale musiala wrocic do Anglii musi tam pracowac bo w Polsce nic nie ma ,nie moze nic za pewnic dzieciom .Sparawa sadowa wytoczona przez meza jest na etapie odebrania jej praw rodzicielskich że Ona niby dzieci opuscila.Sad w Polsce widzi tylko ojca opiekujacego sie dziecmi nie patrzy na caly kontekst i krzywde matki.Inny przypadek ktory znam ze Szwecji gdzie ojciec prawnik tak zmanipulowal sprawe gdy nie chcial juz byc z zona Polka ze Ona od lat moze tylko spotykac sie z nimi co jakis czas ,dzieci placza jak rozstaja sie z nia ,nie ma wplywu na ich wychowanie bo o wszystkim decyduje ojciec despota ktory nie za wiele sie nimi zajmuje bo oczywiscie duzo pracuje dzieci sa otyle bo jedza same fast foody,krzywdzine emocjonanie bo tesknia za matka.I to sa sady?
        • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 18:53
          Ola, ciezko sie czyta takie pisanie jednym ciagiem, ale przebrnelam, bo poruszac ciekawe kwestie.

          Nie wiem co jeszcze moglabym napisac, odsylam do tego co napisalam poprzednio. Jezeli nie bylo w trakcie trwania malzenstwa zgloszonej na policji przemocy, lub innego znecania sie, nie bylo opieki spolecznej, to sad wychodzi z zalozenia, ze dziecko ma prawo do kontaktow z obojgiem rodzicow, nie jest uprzedzony do zadnego z rodzicow, i probuje wydac takie rozporzadzenie, zeby dziecko mozliwie jak najmniej na tym ucierpialo. Bardzo czesto jest to trudne zadanie, bo rozwodzacy sie malzonkowie na sali sadowej skacza sobie do oczu, i ostentacyjnie obie strony czasmi zachowuja sie co najmniej przesadnie, dopiero wtedy, na sali sadowej probuja zrobic z tej drugiej strony potwora, osobe chora psychicznie, znecajaca sie nad rodzina, uzalezniona od uzywek, hazardu i czego tam jeszcze. Kobiety czesto zarzucaja swoim mezom pracoholizm, mezczyzni kobietom lenistwo, niechlujstwo i skrywany alkoholizm.
          Natomiast sad wychodzi z zalozenia, ze jezeli do tej pory nie bylo zadnych interwencji jakichkolwiek sluzb i instytucji, to jest duze prawdopodobienstwo ze te oskarzania sie wzajemne na sali sadowej sa przesadzone, lub zwyczajnie zmyslone na potrzeby rozprawy. Czasami przeluza to postepowanie, bo sedzia i wszyscy na sali dostrzegaja, ze jedna ze stron musi klamac, nie moga obie mowic prawdy.
          Sprawa jest wtedy odraczana na tzw. fact finding hearing, w czasie ktorego oboje malzonkowie zeznaja i sad zarzadza komu wierzy, a komu nie.
          Na takich fact finding hearings kobiety czesto traca wiarygodnosc jezeli zbyt natarczywie oskarzaja meza i ojca swoich dzieci o zle traktowanie ich wszystkich, od dawna, od zawsze.

          Sytuacja, ktora opisujesz o zabraniu dzieci pod pretekstem wakacji, to zupelnie ale to zupelnie inny temat, to sie kwalifikuje na sprawe o uprowadzenie dzieci, tzw. sprawy z konwencji haskiej, sprawy takie tocza sie w UK w Royal Courts of Justice, i sa to sprawy dosyc proste wbrew pozorom. Jezeli rodzic 'uprowadzajacy' dziecko nie jest w stanie udowodnic, ze drugi rodzic na wywoz dziecka z kraju dal zezwolenie przed wyjazdem (consent), albo po wyjezdzie dal przyzwolenie na nowe status quo (acquiescence), to sad na podstawie ustalen Hague Convention wydaje nakaz powrotu dziecka do kraju, z ktorego zostalo wywiezione. Ale tutaj troche zbaczamy z tematu spraw rozwodowych.
          • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci 25.01.21, 12:50
            Acha, czyli jednak na sali sadowej rodzice moga dochodzic w jakims tam stopniu swoich praw bo sad jendak sprawdza te 'fakty'. U mojej znajomej wlasnie tak bylo - 3 dni hearingu bo kolezanka 'prala brudy' (opisala jak bylo jesli chodzi o malzenstwo) bo nie chciala zgodzic sie na 50/50 z mezem ktory wlasnie jezdzil sam na wakacje, pracowal 'na rodzine' caly czas, itd itp a tu nagle na sali sadowej on mowi ze jest idealny.

            CZYLI jednak w czasie spraw o podzial obowiazkow, jednak mozna przedstawic fakty (zakladam ze przedstawienie faktow jak bylo jesli chdozi o wsparcie i zaangazonwanie w opieke nad dziecmi to nie pranie brudow) - bo moja kolezanka wlasnie zakonczyla 3 dni, nie miala adwokata i musiala cross-examine swojego prawie bylego meza. Tam nie bylo social services, nie bylo policji, nie bylo nic, taka sobie zwyczajna 'porzadna' rodzina, maz prowadzi firme itd itp.

            I wiesz co, ten idealny tata nie dostal 50/50. Sad przychili sie do 'prosby' matki ktora otrzymala wikszosc opieki i zasadzil 'alimenty' na dzieci ktore ojciec ma placic matce.



            W drugiej sprawie koleznaka sie rozwodzila bo tata byl totalnym leniem, ale ona chciala zeby dostali 50/50 bo wiedziala ze to byla jedyna opcja aby 'zmusic' tate do jakiegos zaangazoania w dzieci. Sprawa bardzo krotka wlasciwie formalnosc. tata 1 tydzien, mama nastepny i tak w kolko. nagle tata znalaz czas na opieke nad dziecmi.




            aniaheasley napisała:

            > Sprawa jest wtedy odraczana na tzw. fact finding hearing, w czasie ktorego oboj
            > e malzonkowie zeznaja i sad zarzadza komu wierzy, a komu nie.
            > Na takich fact finding hearings kobiety czesto traca wiarygodnosc jezeli zbyt n
            > atarczywie oskarzaja meza i ojca swoich dzieci o zle traktowanie ich wszystkich
            > , od dawna, od zawsze.
            >
            > Sytuacja, ktora opisujesz o zabraniu dzieci pod pretekstem wakacji, to zupelnie
            > ale to zupelnie inny temat, to sie kwalifikuje na sprawe o uprowadzenie dzieci
            > , tzw. sprawy z konwencji haskiej, sprawy takie tocza sie w UK w Royal Courts o
            > f Justice, i sa to sprawy dosyc proste wbrew pozorom. Jezeli rodzic 'uprowadzaj
            > acy' dziecko nie jest w stanie udowodnic, ze drugi rodzic na wywoz dziecka z kr
            > aju dal zezwolenie przed wyjazdem (consent), albo po wyjezdzie dal przyzwolenie
            > na nowe status quo (acquiescence), to sad na podstawie ustalen Hague Conventio
            > n wydaje nakaz powrotu dziecka do kraju, z ktorego zostalo wywiezione. Ale tuta
            > j troche zbaczamy z tematu spraw rozwodowych.
            >
        • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci 25.01.21, 14:38
          nie traktuja az tak powierzchownie jak Ania pisze. Dlatego czesto sprawy o dzieci sie ciagna troche, i nie sa zwykla administracyjan decyzja, bo tak jak ktos juz tu napisal, jesli by tak bylo to pani sekretarka moglaby to zrobic, przyklepac pieczatke, wysalc pismo i juz. Nawet na tlumacza nie byloby potrzeby.

          ola40 napisała:

          > Ja też uważam podobnie jak Steph że to bardzo źle świadczy o sadach że traktuja
          > sprawy rozwodu tak powierzchownie.
          • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 25.01.21, 14:58
            Sprawy nie sa traktowane powierzchownie, tylko bez uprzedzen wobec zadnego rodzica, i dlatego sad nie jest zainteresowany praniem brudow malzenskich przez rozwodzace sie strony. W sprawach, na ktorych siedze, jest bardzo czesto ogromne zdziwienie, ze jak to, ojciec jest brany pod uwage w tym samym zakresie co ja, matka Polka? Juz mi sie naprawde nie chce wiecej pisac, bo widze, ze panie doskonale znaja temat bez pomocy nikogo, kto zna temat od podszewki, a juz na pewno nie jest nikomu potrzebne zdanie 'tylko tlumacza', jak to ktoras z Was mnie probowala uszczypliwie podsumowac. No niewazne, w koncu no skin off my nose.
            • ta_ruda Re: Rozwód i walka o dzieci 25.01.21, 16:03
              Aniu, a to ty nie jestes tlumaczem? Studia prawnicze skonczylas? Przepraszam, nasepnym razem zasiegne porady prawnej od ciebie.

              Alez oczywiscie ze prawo do rodzicielstwa maja oboje rodzicow, i sprawa sadowa zaczyna sie wlasnie od tego co najlepsze dla dzieci. Ale ze ty nam tlumaczysz ze na rozprawie sadowej nie rozpatruje sie jakim rodzicem bylo kazde z rodzicow, czy wypelniali swoje obowiazki, czy pozostanie z jednym rodzicem, czy tez opieka podzielona rowno jest najlepsza dla dzieci, to poprostu jest nieprawda. Ty rzucilas haslem 'pranie brudow', i upierasz sie ze na tych rozprawach bron boze matki nie moga argumentowac kto powinien miec opieke nad dzieckiem w wiekszym/mniejszym stopniu. Ty nazywasz to praniem brudow, i pewnie masz na mysle 'teatr' ze rodzice sie na wzajem obrzucaja wyzwiskami i klamstwami. Ale przedstawienie argumentow z kim dziecku bedzie lepiej (bo np tata ignorowal, sam wyjezdzal na wszystkie urlopy, nie bral pod uwagi potrzeb emocjonalnych dzieci bo wracal pozno do domu bo po swej waznej pracy w city wychodzil na piwo z kolegami i wracal do domu pozno) jest jak najbardziej praktykowane. Zobacz moja kolezanka nie potrzebowala dobrego prawnika, nie bylo social services, nie bylo policji a jednak potrafila tak cross examine swojego partnera i tak pokazac sytuacje ze dostala wiekszosc opieki. I oczywiscie takie samo prawo ma tata - moze przedstawic argumenty ktore przekonaja sad ze to on powinien 'dostac' dzieci.




              aniaheasley napisała:

              > Sprawy nie sa traktowane powierzchownie, tylko bez uprzedzen wobec zadnego rodz
              > ica, i dlatego sad nie jest zainteresowany praniem brudow malzenskich przez roz
              > wodzace sie strony. W sprawach, na ktorych siedze, jest bardzo czesto ogromne z
              > dziwienie, ze jak to, ojciec jest brany pod uwage w tym samym zakresie co ja, m
              > atka Polka? Juz mi sie naprawde nie chce wiecej pisac, bo widze, ze panie dosko
              > nale znaja temat bez pomocy nikogo, kto zna temat od podszewki, a juz na pewno
              > nie jest nikomu potrzebne zdanie 'tylko tlumacza', jak to ktoras z Was mnie pro
              > bowala uszczypliwie podsumowac. No niewazne, w koncu no skin off my nose.
              >
              >
      • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 16:40
        Skoro napisałaś jeszcze raz, mam pytanie: Dlaczego ktoś, jak sugerujesz, miał pytanie dotyczące spraw rodzinnych, miałby pytać się ciebie? A nie prawnika? Kiedys juz napisslam, ze pracujac w sądzie jako tłumacz, nie czyni to ciebie automatycznie sędzia, policjantem i ekspertem od spraw rodzinnych. A jeżeli to co zacytowalas jest prawdziwe, to dziękuje za takie sady, ktore nie potrafią okazać krztyny empatii i zrozumienia dla ludzi w najgorszym momencie ich życia.
        • steph13 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 17:29
          Ilonka, te cytaty są tez lekko dubious. Od kiedy tłumacz sądowy ma czas aby robić sobie takie prywatne zapiski, słowo po słowie, na własny użytek? Przecież ma tłumaczyc na żywo a nie w domu robić homework z notatek na następny dzień? Notatki prowadzi protokolant i tez nie do własnego pamiętnika.
          • niyaa Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 17:48
            Obawiam sie ze tlumacze sadowy slyszy I pamieta wiecej niz protokolant... Zwlaszcza jesli robi to od lat...
            Ilonka i Steph zapewne obie nie macie pojecia jak takie sprawy wygladaja. O ile do Steph nic nie mam o tyle Ilonka jawi mi sie jako matka Robaka (nickname z tego forum) odrealniona kobieta...
            Niestety kazdy kto mial doczynienia z sadem rodzinny czy jako tlumacze czy jako strona sprawy zgodzi sie z Ania. Jej opowiesci nie sa wyssane z palca zas porady trafione. Czy komus sie to podoba czy nie w takim swiecie zyjemy...
            A wycieczki o porno itd itd... Ludzie! Kto nie ogladal ten traci albo nie trafil na dobre porno 😂 bo to dla kazdego cos sie znajdzie 🤣
            • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 18:52
              Haha wiedziałam, ze się odezwiesz w obronie Ani, w każdym poście starasz się jej przypodobać, cokolwiek by nie napisała, nie rozumiem po co wciągasz w to robaka?
              Mylisz, się twierdząc, ze nie mam pojęcia, pracowałam i w Polsce i w UK jako tłumacz. Rozwod tez przyszłam. Prosiłabym, żebyś się powstrzymała od personalnego oceniania mojej osoby, o tym co napisałaś o pornografii nie skomentuje, nie będę się zniżać do tak przyziemnego podejścia
              • niyaa Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 18:58
                Ilonka ja jestem daleka od podlizustwa i mam w glebokim powazaniem co ktos sobie tam o mnie mysli wiec...
                Tak, pamietamy te wszystkie Twoje wywody o sobie I czego Ty I gdzie nie robilas I wogole a e z ogonkiem 🤣
                Rozumiem ze nie akceptujesz faktu ze Swiat moze wygladac inaczej niz Ty go widzisz...
                • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 25.01.21, 00:05
                  Najwidoczniej nie masz skoro odgrzebujesz jakiś poprzednie wątki, dlaczego piszesz o sobie w liczbie mnogiej??
                  Boli Cię to, ze ktoś miał/ma naprawdę interesujące życie? Wierz w co chcesz, nie mam potrzeby niczego udowadniać.
                    • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 25.01.21, 10:19
                      Ja wiekszosci nikow nigdy nie kojarzylam, zwlaszcza ze bylo kilka podobnych, oraz kilka osob, ktore ponoc zmienialy niki, czego ja nie zauwazalam, ale rozni detektywi forumowi to udowadniali ;)
                      Nie mam tez swietnej pamieci (wiek robi swoje), a poza tym nie staram sie pamietac faktow z zycia osob, ktorych nie znam osobiscie, nawet nie znam ich imion, i o ktorych nie wiem absolutnie nic poza tym co zdecyduja sie o sobie napisac na forum.
                      Tak wiec opinie o uczestniczkach forum wyrabiam sobie na nowo na podstawie watku w ktorym aktualnie sie udzialaja. Jest pare wyjatkow, pamietam pare faktow z zycia Steph, bo czesto pisala o sobie i swoich corkach, i naszej szefowej Glasscraft.
                      Jezeli chodzi o Ilonke, to jest dla mnie bardziej enigmatyczna niz wiekszosc. Ale w tym watku dala sie poznac jako typowa dystyngowana panca, ktora jest 'ponad' wiele zachowan, ktore bardziej pospolite pospolstwo uwaza za normalne. Ma trudnosc z zaakceptowaniem 'brzydkiej' strony zycia, i wrzuca do tego worka z brzydota to, co wedlug jej panciowego poczucia estetyki i moralnosci powinno sie w tym worku znalezc.
                      Dla mnie najbardziej informujace o jej osobowosci bylo stwierdzenie ze praca tlumacza to praca bardzo ciezka psychicznie. Po tym juz nie mam wiecej pytan, wszystko jasne. Znam takich ludzi w zawodzie. Takie delikatne sniezynki, bardzo meczace we wspolpracy.
                      • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 25.01.21, 20:08
                        Ania, w paru watkach oskarzasz innych o wycieczki osobiste, a sama probujesz nieudolnie zreszta, gdybac na moj temat. Prawie 40 lat temu, po rozwodzie znalazlam sie, bez srodkow do zycia , z malym dzieckiem w jednej z najgorszych dzielnic Londynu, gdzie wiekszosc sasiadow to albo gansterzy albo powiazani ze swiatem kryminalnym, gdzie zeby przezyc trzeba byc gluchym I slepym na wszystko, a przede wszystkim bardzo silnym psychicznie, usmiechnietym I miec poczucie humouru. Nie tylko przezylam, ale tez wychowalam syna na porzadnego czlowieka.skonczylam studia, mam przyjaciol na ktorych moge polegac, roznych narodowosci, wyznan I w kazdym wieku. Mam swoje pasje I zainteresowania, a przede wszystkim szanuje wszystkich ludzi. Naprawde nie zycze Ci tego, przez co ja przeszlam. "Takie delikatne sniezynki" naprawde do mnei nie pasuje. Poczytaj sobie o bizneise porno I spustoszeniu jakie sieje w psychice ogladajacyh jak I aktorow porno. To nie jest niewinny past time to jedna z wiekszych epidemii naszych czasow (poczytaj o depresji, uzaleznieniu, samobojstwach etc)
                        Dla mnie piersze miesiace pracy tlumacza byly ciezkie, ludzie w potrzebie blagajacy mnie o wsparcie moralne I rady, ktorych nie moglam im udzielic, bo takie mialam podpisane kontrakty. Z czasem jest oczywiscie latweij, ale czesto po gdzinach pracy myslalam o niektorcyh przypadkach. Druga sprawa, decydujaca o zmainie pracy na biurowa, dojazdy I nienormowane godziny. Teraz tez mam troche stresu, ale poczucie zabezpieczenia finansowego.
                        • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 25.01.21, 22:54
                          W temacie porno sie nie zgodzimy, wiec dajmy spokoj. Ty w tym widzisz jakies straszne zlo prowadzace do samobojstw, ja to widze jako cos normalnego. Piszesz o depresji i uzaleznieniu. Alkohol tez powoduje takie spustoszenia, ale tylko u alkoholikow. Ogromna wiekszosc uzywa alkoholu w ilosciach umiarkowanych, bo lubi jego efekty relaksacyjne, smakowe, towarzyskie. Ty demonizujesz, ja mowie, nic co ludzkie, wszystko dla ludzi.
                          Pozwole sobie wyciagac wnioski z tego co piszesz odruchowo, a nie z 'oficjalnej wersji' swojej biografii, ktora tutaj przytoczylas.

                          Glasscraft, juz wiecej nie napisze ani slowa w tym watku, cross my heart hope to die.
          • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 18:37
            Steph, czy bylas kiedys na sali sadowej gdzie byl tlumacz? Przez lata praktyki uzbieralo mi sie kilkanascie takich notatnikow. Note-taking to jedna z umiejetnosci, ktore posiada kazdy szanujacy sie tlumacz. Nie chce mi sie tutaj robic wykladu, ale dla zainteresowanych polecam np. Rozan 7 principles of note-taking for interpreters. Robienie notatek jest bardzo pozyteczne, w niczym nie pomniejsza mojego przekladu na zywo, a przydaje sie jak widac na przykladzie obecego watku, w najmniej oczekiwanych sytuacjach.
          • ilonka45 Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 18:38
            Tez tak mysle, ze nieco podkolorowane. Pracowałam w Polsce jako tłumacz i w UK tez, psychicznie ciężka praca naprawdę. Mam nieco sceptyczne podejście do prawników, pracowników socjalnych etc wykształcenie nie czyni ich automatycznie wyroczniami, tak jak w każdym zawodzie, są dobrzy fachowcy i są tez wyjątkowo niekompetentni
            • aniaheasley Re: Rozwód i walka o dzieci 24.01.21, 19:15
              Come again? Praca tlumacza ciezka psychicznie? Litosci!
              Owszem, zdarzaja sie wyzwania. Jezykowe. Przez pierwsze kilka lat moze zbic z tropu jakis nietypowy slang, jakas na wpol grypsera wiezienna, czu jakies wtracenie z laciny czy z francuskiego w wykonaniu adwokatow, zwlaszcza u prawnikow w sadzie koronnym, ktorzy uwielbiaja popisywanie sie erudycja. Po kilku latach kazdy tlumacz sobie spokojnie z tym wszystkim zaczyna radzic i praca staje sie czysta przyjemnoscia.

    • ta_ruda forum nadal nie zawodzi 25.01.21, 12:56

      Nie mam czasu przebrnac przez wszystkie wpisy, (praca dzis intensywna), ale na jeden odpowiedzialam, nie moglam sie oprzec! W weekend musialam spedzic czas z mezem bo sie wkurza ze za duzo siedzie na kompie a on jednak lubie czas ze mna spedzac (moze klamie?). ;-)



      Chcialam tylko powiedziec ze forum jednak nadal zyje, i nadal nie zawodzi, zawsze sa jakies ciekawe tematy ( a to benefity-srity, porno, rozwody itd) i nadal zapewnia rozrywke. usmialam sie po pas.

      • robo1982 Re: forum nadal nie zawodzi 25.01.21, 17:59
        Ciekawe tu się robi hehe
        Zaraz się pobiją kobity , wyzwolona Ania H co lubi czasem pornuska dobrego obejrzeć kontra Ilonka45 dobrze wychowana tradycjonalistka , której wtóruje Ta_ruda . Trzeba kupić zapas popcornu... Bo jest ciekawie
        • ilonka45 Re: forum nadal nie zawodzi 25.01.21, 18:54
          Robo, Hahah taka probuja ze mnie zrobic :) Oj bardzo by sie zdziwily, gbyby mnie poznaly :) tutaj chodzi glownie o to, ze kazdy moze w dyskusji brac udzial, miec swoje zdanie, ale nie moze sie ono roznic od zdania Wyroczni, sedzi, policjanta, prawnika, pracownika socjalnego rolled into one. Popcorn jak najbardziej na miejscu, do momentu jak ktos zaraz, na poparcie swoich wywodow, zalaczy corpus delicti.w postaci pornuska...
        • aniaheasley Re: forum nadal nie zawodzi 25.01.21, 19:40
          Wyzwolona? W czasie kiedy osiagalam pelnoletnosc ruch wyzwolenia kobiet dobiegal juz konca, wiec robote wyzwolenia zrobily kobiety z pokolenia mojej mamy. Nic dziwnego, ze nie mozemy sie dogadac, skoro mamy tak odmienne punkty widzenia i interpretacji swiata ;)

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka