"Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza??

10.03.06, 12:12
mam pytanko o cesarskie ciecie w Anglii
oczywiscie chcialabym super szybki porod naturalny ale nigdy nic nie wiadomo
jestem w 31 tyg a maluch mam wrazenie ze kreci sie jeszcze na wszystkie strony
mam nadzieje ze skieruje sie niebawem w poprawna strone:)

ale gdyby nie, jak podchodza do cesarskiego ciecia w Anglii? czy staraja sie
zrobic wszystko aby to byla ostatecznosc czy podchodza do tego jako naturalny
proces???
    • hanula Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 10.03.06, 12:37
      Generalnie rzecz biorąc będą słuchać ciebie. Jeśli będziesz chciała rodzić
      naturalnie, to postarają się zrobić wszystko, co w ich mocy, żebyś mogła rodzić
      naturalnie. Natomiast jeśli będą wskazania do cesarki i będziesz chciała mieć
      cesarkę, to nie będą cię zmuszać.

      Znajoma ostatnio urodziła pierwsze dziecko w półtorej godziny. Tatuś odebrał, bo
      położna nie zdążyła dojechać. Żadnych bólów, żadnych problemów, nic! Więc życzę
      ci wszystkiego najlepszego! :-)
    • ewmag Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 10.03.06, 12:48
      Tu bardziej sa nastawieni na porody naturalne, ale rzeczywiscie, sluchaja czego
      chcesz. Cesarke robia jesli sa wskazania lub koniecznosc. Ja tylko nie moge
      zrozumiec, dlaczego niektorym kobietom od razu nie robia cesarki wiedzac, ze
      cos jest nie tak, tylko daja im sie meczyc przez dlugie godziny, a potem
      cesarka (ale tak robia i w PL i w UK, to nie jest lokalne podejscie).
      Przeczytalam w jakiejs ulotce czy broszurce NHS-u kiedys, ze nawe przy ulozeniu
      miednicowym (chyba tak to sie nazywa) mozna rodzic naturalnie. JAK?! Nie jestem
      lekarzem, ani polozna, ale wydaje mi sie, ze to juz jest bzdura. I w ogole nie
      rozumiem tego maniactwa tutaj z porodami w domu, kiedys kobiety tylko w domach
      rodzily i dobrze bylo, jak zywe z tego wyszly, a wiele nie wychodzilo...
      • justyna_be Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 10.03.06, 15:43
        > Przeczytalam w jakiejs ulotce czy broszurce NHS-u kiedys, ze nawe przy ulozeniu
        >
        > miednicowym (chyba tak to sie nazywa) mozna rodzic naturalnie. JAK?!

        Oczywiscie, ze mozna, szczegolnie jesli to kolejny porod, ale tu na pewno wiecej
        do powiedzenia ma szymama.
        Cesarka to OPERACJA, choc w Polsce coraz wiecej kobiet traktuje ja jak zabieg
        kosmetyczny... Istnieje szereg blizszych lub dalszych powiklan, z ktorych nie
        wszyscy zdaja sobie sprawe. Ja jestem jej wielka przeciwniczka, jesli nie ma
        istotnych wskazan, bo jesli sa wskazania, to w ogole nie ma o czym mowic.

        Pozdrawiam
        Justyna
        • asiek1975 Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 10.03.06, 17:03
          odwlekaja cesarke i to bardzo- tak bylo w moim przypadku. Mialam powazne
          zatrucie ciazowe, cisnienie 180/110 i mimo mich nalegan na cesarke uparli sie,
          zebym rodzila naturalnie poprzez indukcje, przez co moje dziecko zmarlo po
          tygodniu w wyniku niedotlenienia. Dopiero po tej tragedii w obecnej ciazy mam
          planiowana cesarke w 38 tyg., chocby nawet n ie bylo zadnych komplikacji. Po
          prostu boja sie, ze znowu moze cos sie dziecku stac po porodzie nat.
          Z tego co wiem, z cesarka czekaja dotad az zacznie sie dziac bardzo
          zle.Niestety, sluzba zdrowia nie jest tu najlepsza...
          • justyna_be Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 10.03.06, 17:14
            Bardzo mi przykro... Nie chce bronic lekarzy, ktorzy byli wtedy przy Tobie, ale
            mysle, ze z jakiegos powodu podejmowali wtedy takie a nie inne decyzje... Teraz
            na pewno bedzie dobrze! Trzymaj sie cieplutko!
            Justyna
            • asiek1975 Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 10.03.06, 23:18
              nie podjeli decyzji o cesarce (choc bylam przygotowana-nic nie jadlam i nic nie
              pilam, bo tak kazali poprzedniego dnia), poniewaz oni za wszelka cene robia
              wsystko aby do cc nie doszlo. Dowiedzialam sie, ze maja oni limity na cc na
              miesiac i robia wszystko aby sie w nich zmiescic. Lezalam na patologii przez
              prawie 3 tyg. i rozmawialam z dziewczynami, ktore byly wczesniej w podobnych
              sytuacjach i tez mowily, ze zeby miec cc to trzeba naprawde miec sytuacje, gdy
              dziecko traci puls lub kobieta umiera. Niestety, nie tylko w Polsce tak
              traktuja kobiety...Dziekuje za pozdrowienia!
        • ula1001 Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 10.03.06, 17:06
          z mojego doswiadczenia wynika, ze oni za wszelka cene chca, zeby kobieta
          rodzila naturalnie. Moj porod byl bardzo dlugi (31 godzin), dziecko nie moglo
          wyjsc, bo miala odgieta glowe, 2 razy spadalo tetno, bardzo chcialam cesarke, a
          oni mi proponowali proznociag, ja sie nie zgadzalam, a oni swoje,w koncu
          musialam sie na ten proznociag zgodzic, bo widzialam, ze z nimi nie wygram, a
          chcialam, zeby dziecko w koncu wyszlo...........!
    • patrycjabl79 a jak z nacinaniem??? 10.03.06, 18:23
      jesli tak bardzo pochwalaja naturalne metody to jestem ciekawa co z nacinaniem?
      czy podobnie jak w Polsce to prawie rutyna???
      • kasiamp1 Re: a jak z nacinaniem??? 10.03.06, 18:36
        W moim przypadku dwa razy juz prawie bieglismy na ciecie, serduszko Mateusza
        bardzo zwalnialo, ale jednak czekalismy - dluuuugo. Skonczylo sie ventuose i
        porozcinaniem na wszystkie strony swiata, choc wczesniej slyszalam, ze tego
        raczej sie nie praktykuje, tylko polozna masuje. Nic z tego, nawet nie
        probowala!
      • gosia7813 Re: a jak z nacinaniem??? 10.03.06, 18:43
        Ja miałam cesarkę i to można powiedzieć na życzenie. Uprosiłam lekarzy bo
        strasznie się bałam, miałam wręcz obsesję na tym punkcie. Dla mnie jest to
        poprostu obrzydliwe i straszne, ale podziwiam kobiety które rodzą
        naturalnie,niektóre powinny nawet dostać Nobla za męki.
        Podeszli tutaj do tego jak do zabiegu, a nie jak operacji. Mąż był cały czas
        przy mnie,przy zastrzyku,zakładaniu cewnika no i przy porodzie i to on dostał
        maluszka pierwszy na ręce. A po szyciu mały już był ze mną cały czas.Z tego co
        się orientuję to w Polsce nie dosyć, że mąż niemoże być przy operacji to
        jeszcze dziecko zabieraja na ileś tam godzin.
        Na 3 dzień wyszłam ze szpitala i nie żałuje swojej decyzji,z drugim dzieckiem
        tez chce mieć cesarkę. Z opieki i podejścia lekarzy też jestem zadowolona, a
        rodziłam w st.mary`s hospital na Paddingtonie
        • julex Re: a jak z nacinaniem??? 11.03.06, 22:23
          Czsc Gosiu, ja mialam ciecie cesarskie gdy rodzilam moja corcie - jeszcze w
          Polsce (3 lata temu). Maz byl od samego poczatku do konca przy porodzie,
          wlacznie z towarzyszeniem mi na sali operacyjnej :) Rodzilismy w Lodzi i jestem
          bardzo zadowolona. Jestes pierwsza dziewczyna, ktora napisala, ze miala cesarke
          na zyczenie - w Anglii. Napisz mi prosze jak to sobie zalatwilas, bo ja czasami
          zastanawiam sie nad drugim dzidziusiem, ale wchodzi w gre tez tylko ciecie. Tak
          samo jak Ty nie chcialam nigdy i nadal nie chce slyszec o porodzie naturalnym.
          Moj nr gg 7228530, lub e-mail; julex@o2.pl Za kontakt - dziekuje.
          Pozdrawiam - Kasia.
        • julex Re: a jak z nacinaniem??? 11.03.06, 22:31
          Gosiu 7813 czekam na wiadomosc od Ciebie. Napisalam do Ciebie wlasnie na tym
          forum - spojrz na swoje wczesniejsze wypowiedzi :)
          Ja tez mialam cesarke i tez nie wyobrazam sobie porodu naturalnego.
          Pozdrawiam Kasia.
          • gosia7813 Re: a jak z nacinaniem??? 12.03.06, 10:17
            wysłałam Ci e-maila
      • myszka785 pytasz dalej o cesarkę czy o nacinanie krocza? 10.03.06, 19:07
        bo jeżeli o nacinanie krocza przy porodzie naturalnym to:
        jak narazie rodziłam w UK raz (drugi czeka mnie w sierpniu), ale nie golili
        mnie i krocza nie nacinali, położna powiedziała mi dokładnie kiedy mam przestać
        przeć, żeby się za bardzo nie "porozrywało", coś tam zrobiła, chyba jakiś
        masaż, nic nie nacinała i dzięki temu rany miałam niewielkie po porodzie i nie
        chodziłam jak kowboj!!! :)
        • hanula Re: pytasz dalej o cesarkę czy o nacinanie krocza 10.03.06, 19:40
          > bo jeżeli o nacinanie krocza przy porodzie naturalnym to:
          > jak narazie rodziłam w UK raz (drugi czeka mnie w sierpniu), ale nie golili
          > mnie i krocza nie nacinali,

          U mnie było tak samo. Zastrzegłam sobie w "birth plan", że nie chcę żadnych
          zbędnych interwencji. Miałam dwa niewielkie rozdarcia, nie chciałam szwów
          (wyczytałam, że niewielkie rozdarcia bez szwów lepiej się goją), wszystko
          zagoiło się bez problemu.

          Z tego co wiem, nie stosuje się rutynowych nacięć, jak w Polsce.

          A jakby się ktoś zastanawiał, nacięcie krocza to po angielsku "episiotomy". :-)
      • asiek1975 Re: a jak z nacinaniem??? 10.03.06, 23:20
        w Anglii nie nacinaja standartowo, bo uwazaja, ze lepiej sie goi gdy peknie
        naturalnie, chyba ze sa duze dysproporcje. Ja nie bylam nacinana, mialam
        pekniecie tylko pierwszego stopnia i zroslo sie szybko (bo mnie nie zszywali).
    • ethomas Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 10.03.06, 21:22
      No i właśnie takie historie jak Aśka i Uli przeważyły, że za wszelką cenę
      chciałam cesarkę, inna sprawa, że też panicznie się bałam naturalnego, tym
      bardziej, że dziecko było wielkie i tak naprawdę muszę się przyznać poród jawi
      mi się obrzydliwie fizjologicznie i już. Nie oceniam innych, każdy ma prawo do
      własnych decyzji, każdy ma mózg, lekarza i wie co robi. Miałam cesarkę, bo usg
      pokazało wagę ponad 5 i pół kilo i nikt już nie zaryzykował naturalnego. Mały
      urodził się z wagą 5410g.

      Rodziłam w Polsce, pod opieką dobrze opłaconego w czasie ciąży prywatnego
      lekarza, pierwszego po Bogu czyli ordynatorze. Planuję za jakiś czas drugą ciążę
      i nie przyjmuję do wiadomości porodu naturalnego.

      Może trochę nie na temat (nie miejcie mi za złe), bo chodzi o porody w UK, ale
      piszcie dziewczyny sama chętnie poczytam, bo ten temat bardzo mnie interesuje :-)
      • kasiamp1 "porod obrzydliwy" 10.03.06, 22:27
        Hmmm, jasne, ze kazdy ma swoje zdanie, ale okreslenie porodu naturalnego jako
        OBRZYDLIWEGO jest dla mnie obrzydliwe!
        • ethomas Re: "porod obrzydliwy" 10.03.06, 22:46
          jeśli poczułaś się obrażona, przepraszam. Forum w mojej opinii służy wymianie
          poglądów, a moje właśnie takie są. Nie neguję także "mistyczności" (jak twierdzą
          niektóre mamy) tego przeżycia, ani nie oceniam i nie wytykam im, że dla mnie to
          bzdurne jest. Trochę taktu.
          • kasiamp1 Re: "porod obrzydliwy" 10.03.06, 22:53
            no wlasnie: troche taktu - dobranoc!
            • gosia7813 Re: "porod obrzydliwy" 11.03.06, 10:53
              Właśnie, forum jest do wymiany poglądów.:)
              Nie dla wszystkich kobiet poród naturalny jawi się jako cud, coś pięknego i
              wspaniałego. Jedne chcą tak,a inne tak.
              • kasiamp1 Re: "porod obrzydliwy" 11.03.06, 11:11
                OK, zgadzam sie z tym, tyle, ze nie wszystko co sie chce jest mozliwe, poza tym
                przymiotnik "obrzydliwy, -a, -e" jest bardzo, nazwalabym MOCNY! I tylko tyle.
                • ethomas Re: "porod obrzydliwy" 11.03.06, 12:43
                  wydaje mi się, że napisałam "obrzydliwie fizjologiczny" a nie obrzydliwy a to
                  dla mnie zasadnicza różnica :-) Niepotrzebnie się uniosłam, nienawidzę pyskówek
                  i unikam jak ognia. Założyłam, że poczułaś się urażona moją opinią, choć
                  niepotrzebnie, bo ja nie dyskredytuję nikogo. Niemniej jednak chodziło mi o to,
                  żeby wypowiedzić swoje zdanie, a tak właśnie czuję fizjologię porodu. Uszanuj
                  moją opinię. Doprawdy nie każdemu kilka czy nie daj boże kilkanaście godzin męki
                  ze szczęśliwym i owszem finałem będzie odpowiadało. Prawda?

                  Wybaczcie dyskusję obok tematu. Niepotrzebna ona :-)
                  • gosia7813 Re: "porod obrzydliwy" 11.03.06, 14:11
                    Może rzeczywiście przymotnik "obrzydliwy" jest mocnym słowem, ale nic nie
                    poradzę na to,że tak własnie czuje i w moim odczuciu taki właśnie jest. Co nie
                    oznacza, że nie szanuje kobiet, które tak rodzą, wcześniej napisałm, że
                    podziwiam i jestem pełna uznania.
                    W moim przypadku było nawet tak, że skierowano mnie na specjalną rozmowe i
                    dowiedziałam się tam, że jest duże grono kobiet, które tak czują i myślą i stąd
                    przychylono się do mojej prośby o cesarkę.
                    • hanula sygnaturka 11.03.06, 14:42
                      <a hreft="http://tinyurl.com/g7wc5">Adrianek ma już...</a>

                      Usuń "t" po "href". :-)
                      • gosia7813 Re: sygnaturka 11.03.06, 16:29
                        :)usunełam ale dalej to cholerstwo nie działa.
                        • hanula Re: sygnaturka 11.03.06, 19:01
                          Spróbuj wstawić ten skrót:
                          skocz.pl/bbfc

                          Strasznie dużo zębów ma ten twój Adrianek. :-) Moja mała właśnie skończyła rok i
                          ma dopiero jeden! :-)
                          • gosia7813 Re: sygnaturka 11.03.06, 19:47
                            BARDZO CI DZIĘKUJE!Kochana jesteś!:)
                            Męczyłam się z tym cholerstwem kilka dni.
                            A co do zębów to cztery wyszły mu ostatnio (w sumie ma teraz 8) i to w ciągu 3
                            dni, więc ani się obejrzysz jak Cię Twoja kruszynka porządnie ugryzie.:)
    • kingaolsz Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 14.03.06, 00:13
      Pierwszy moj synek przyszedl na swiat przez cc, uzgodnione na kilka tygodni
      przed terminem. "Ugadalam" to z lekarzami, z usg dziecko mialo byc ponad 4kg,
      ja mialam wysokie cisnienie, martwilam sie, ze nautralny porod bedzie ciezki,
      porozmawialam o tym z lekarzem prowadzacym ( ten sam szpital co asiek1975 i
      ula1001) i zrobiono cesarke. Niestety okazalo sie, ze rekonwalescencja po
      cesarce byla koszmarna i nigdy wiecej nie chce przez to przechodzic.

      Drugie dziecko urodzilam natruralnie ( ciaza juz nie taka problemowa jak
      pierwsza i dziecko mniejsze). Porod trwal 37,5 h , skonczylo sie kleszczami i z
      nacieciem ( a juz mieli robic cesarke, bylam na sali operacyjnej). Mniej wiecej
      po 30h lekarze zaczeli naciskac na CC ale sie nie zgodzilam, wiec zrobili
      wszystko, zeby pomoc mi urodzic naturalnie.

      I uwazam, ze porod naturalny byl o niebo lepszy i duzo szybciej doszlam po nim
      do siebie.

      Podsumowujac : wg. mnie jesli sie odpowiednie argumenty przedstawi, to lekarze
      sa sklonni sie naginac do zyczen rodzacej ( tak u mnie bylo oba razy).

      Kinga
      • asiek1975 Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 14.03.06, 00:39
        kinga jakie mialas cisnienie, ze zrobili Ci cc? Ja mialam 180/110 z tendencja
        zwyzkowa9 (mialam pogarszajaca sie pre-eclampsie) i nie chcieli mi zrobic cc,
        co skonczylo sie wiadomo jak. Jestem ciekawa czy mialas cisnienie jeszcze
        gorsze od mojego? Ja naciskalam na cesarke ale mnie olali ale po smierci Olenki
        od razu lekarz zapowiedzial, ze polecaja mi tym razem cc nawet jesli nie bede
        miala pre-eclampsi.
        • kingaolsz Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 14.03.06, 15:04
          Po lekach, ktore bralam wiekszosc ciazy, moje cisnienie w najnizszej wartosci
          mialo 145/95. W czasie cesarki osiagnelo maksa bo doszlo do 200/160, tetno 180.
          Ale ja nie mialam pre-eclampsji tylko wysokie cisnienie indukowane ciaza ( choc
          bialko w moczu tez mialam, tyle, ze male ilosci).

          Wiesz ja o cesarke zagadnelam w 35tc na kontroli, bo i GP i jeden z lekarzy w
          klinice mowili, ze mam sie upierac za cc, bo inaczej bedzie niewesolo.
          Przygotowalam sobie plan rozmowy i po przegadaniu z lekarka prowadzaca
          wszystkich za i przeciw wyznaczyli date cc. Naprawde nie byli bardzo oporni.
          Az trudno uwierzyc, ze to ten sam szpital ;(

          Pozdr
          Kinga
          • asiek1975 Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 14.03.06, 15:54
            fakt, ten sam szpital a tak rozne podejscie...Mnie nie podawali zadnych lekow
            mimo, iz jak napisalam cisnienie przez dlugi czas mialam na poziomie 180/110
            lub
            czasem wyzsze, bo w/g nich dziecko bylo duze i nie trzeba bylo podawac lekow.
            Wywolali mi porod w 37 tyg.- starali sie przez 3 dni, bo nic na mnie nie
            dzialalo- i mimo moich naciskow na cc (moja mam byla w szoku, ze z gestoza i
            takim cisnieniem nie chca zrobic cesarki) powiedzieli, ze wszystko bedzie O.K.
            Dopiero jak Ola przestala oddychac zaraz po porodzie to zobaczylam z 10-ciu
            lekarzy- pediatrow, poloznikow, anestozjologow; a przy porodzie nie bylo ani
            jednego! Tak, dla nich to niefortunne wydarzenie a dla mnie byl koszmar...
            No, ale teraz sie ciesze, ze w koncu do nich dotarlo i sprawuja opieke nade mna
            tak jak powinni.
            Napisz mi jeszcze prosze dlaczego w czasie cesarki mialas tak wysokie
            cisnienie? Z tego co wiem to przy znieczuleniu czy to epiduralem czy spinal
            blockiem cisnienie spada.
            Dzieki!
            • kingaolsz Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 16.03.06, 21:35
              Nie wiem dlaczego cisnienie mi tak skoczylo. Mialam juz epidurial i mieli mnie
              kroic i zaczela sie "akcja" ( myslalam, ze nie przezyje, bol niesamowity).
              Podejrzewam, ze byla to reakcja mojego organizmu na jakis lek. Podali mi
              nastepny i po chwili sie uspokoilo. Tez wiem, ze przy epidurialu cisnienie sie
              obniza ( teraz przy drugim porodzie mi epidurial obnizyl cisnienie, ale
              tez "zaczynalam" z normalnym).

              Pozdr
              Kinga
              • asiek1975 Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 16.03.06, 23:37
                dzieki Kinga,pozdro
    • monika230 Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 15.03.06, 21:07
      HEJ PRZYSZŁA MAMO !
      MUSZĘ CIĘ ZASMUCIC ALE ANGLICY BARDZO NATURALNIE PODCHODZĄ DO WSZYSTKIEGO OPIEKI
      NAD DZIECKIEM JAK I SAMEGO PORODU . O CESARCE MOŻE ZDECYDOWA JEDYNIE LEKARZ GDY
      PO WIELU GODZINACH PORODU NIE MA POSTĘPOW , NP . ROZWARCIE JEST NADAL NIE
      WYSTARCZAJĄCE LUB ZAGRAŻA TO DZIECKU , MOJA KOLEŻANKA RODZIŁA 5 GODZIN A Z
      BULAMI 11 I NIE ZDECYDOWANO O CESARCE JEDYNIE ZASTOSOWANO POMPKĘ BO GŁÓWKA
      DZIECKA UTKNĘŁA .WSZYSTKO SKONCZYŁO SIE DOBŻE CHO MOJA KOLEŻANKA JEST ZDANIA ZE
      LEKARZ POWINIEN ZROBI CESARSKIE CIĘCIE.MOJ PORÓD BYŁ ZDECYDOWANIE INNY .
      RODZIŁAM ZALEDWIE 15 MINUT ,A LACZNIE MOJ PORÓD TRWAŁ OK.4-5 GODZIN .SKORCZE
      BYŁY W PRAWDZIE BOLESNE ALE DO WYTRZYMANIA , A SAMO RODZENIE WSPOMINAM JAK
      PRZEZ MGŁE BO BÓL BYL ODCZÓWALNY ALE CHĘC ZOBACZENIA DZIECKA I WZIĘCIA W OBJECIA
      BYŁA SILNIEJSZA OD BÓLU. MUSISZ POZYTYWNIE MYSLEC A NAPEWNO WSZYSTKO SIĘ UDA
      .ŻYCZĘ ZDROWEGO DZIECKA I LATWEGO PORODU .
      • hanula Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 15.03.06, 21:26
        Monika, wyłącz Caps Locka.
    • hodos Re: "Cesarka" w Anglii - jak do tego podchodza?? 21.03.06, 23:35
      Ja mam dużą wadę wzroku, czy któraś miała cesarke z tego powodu? oczywiście w
      Anglii.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja