Jak sobie poradziłyście?

10.03.06, 20:41
Witam ponownie. Zakładam, że są wśród Was i takie Mamy, które całą
swoją "karierę" zaczynały w Polsce: szkoła, praca, dzieci i wszystko trzymało
się mniej lub bardziej jakiegoś wytyczonego planu, a potem z innych przyczyn,
mniej lub bardziej przemyślanych(a pojedziemy, jak nie wyjdzie to wracamy;
mieszkanie z teściami, brak perspektyw)zdecydowały się wyjechać z mężem (może
mąż pojechał trochę wcześniej?)i dzieciakami za granicę.
JAK SOBIE PORADZIŁYŚCIE?Jak dużo czasu zajęła wam aklimatyzacja? Jak się
odnalazłyście w nowym otoczeniu, bez babć, znajomych itd.? Czy jest to lepsze
życie?
Podzielcie się swoimi doświadczeniami. Z góry dziękuję.
    • ethomas Re: Jak sobie poradziłyście? 10.03.06, 21:30
      Jestem tu raczej świeża, więc napiszę co i jak u nas.

      W Polsce prowadziliśmy właśną firmę i nie było nas w domu od 8 do 19. Synkiem
      zajmowała się teściowa (złota kobieta :-)). Bardzo mi przeszkadzało, że jestem
      weekendową mamą, ale cóż praca to pieniądze, a pieniądze to utrzymanie. Teraz
      pracuje tylko mąż, ja dopiero zaczynam szukać pracy, bo wcześniej chciałam pomóc
      małemu w aklimatyzacji. Od końca grudnia chodzi do nursery i jest zachwycony.
      Kamień z serca. Dzisiaj np. w domu okazało się, że następnym słówkiem które zna
      jest "apple" bo o coś takiego mnie prosił stojąc przy szafce z owocami i jak mu
      dałam to jabłoko to szczyt zadowolenia, że mama zrozumiała o co dziecku chodzi
      :-))) Opiekunki z przedszkola wychwalają go ponad miarę, że tak wiele rozumie,
      że mówi itd. Najbardziej brakuje mi pomocy teściowej i szkoda mi, że mały za nią
      tęskni, ale generalnie życie jest łatwiejsze. Fakt, zaczynamy jakby od początku,
      w polsce mieliśmy własne mieszkanie, samochód i inne baaaardzo użyteczne rzeczy
      :-)) a tu nic, na wynajmowanym, przeprosiliśmy się z komunikacją miejską :-). To
      wszystko nic. Liczy się to, że nie musisz się szarpać, że żyjesz spokojnie.
      Pracujesz i za to możesz się utrzymać nie odmawiając sobie podstawowych rzeczy.

      Jestem zadowolona, jest lepiej.
    • dorotus76 Re: Jak sobie poradziłyście? 01.04.06, 07:39
      Odkopałam stary wątek, może ktos jeszcze sie dołączy...
    • eliss2 Re: Jak sobie poradziłyście? 01.04.06, 09:49
      Jestem tu juz kilka lat ....ale pamietam ,ze na poczatku bylo ciezko. Napewno
      byloby inaczej ...ale zostalam postawiona przed faktem dokonanym.Przyjechalam
      wraz z dziecmi na swieta Bozego Narodzenia.Maz czekal na biznes vize (bo tylko
      tak mozna bylo wowczas legalnie pracowac)nie mial paszportu wiec raczej nie mogl
      sie wybrac do Polski.Mialam z dziecmi wracac do Polski po 2-uch tygodniach w
      dodatku dzien przed rocznica slubu.Maz poprosil abym przebukowala bilety i
      poleciala pozniej-na co sie zgodzilam -bo ktoz by tego nie zrobil :) Po kilku
      dniach okazalo sie ,ze wogole nie chce nas puscic.Zupelnie zielona ,bez jezyka
      bylam bez radna nie wiedzialam co mam robic.Zostawilam w Polsce mieszkanie
      ,niezalatwione sprawy ....syn szkole....corka przedszkole...Przez rok
      dochodzilam do siebie ale teraz nie zaluje jego decyzji.
    • wyspowamatka Re: Jak sobie poradziłyście? 02.04.06, 08:16
      Powiem ci szczerze ze jest to dla mnie trudny post do odpowiedzi poniewaz
      wszystko jest jeszcze nie zakonczone i wlasciwie po dwuch latach nadal czujemy
      sie jak na poczatku. Albo juz poprostu zapomnielismy jak to bylo na poczatku i
      wydaje sie nam ze nic sie nie zmienilo i dalej jest tak samo wiec alo nam sie
      wydaje alo tak jest naprawde wiec w zwiazku z tym niewiem co napisac bo czy
      koniec to poczatku czy ciag dalszy to sama nie wiem. :)))

      A tak na powaznie kiedy planowalismy emigracje to w naszym przypadku nie
      planowalismy wracac. Bilet byl tak zwany w jedna strone. Poprostu taki byl nasz
      plan mieszkac za granica i nie na chwile tylko na stale wiec u nas nie byla to
      decyzja chwilowa zwiazana z jakims incydentem w zyciu tylko planowane od wielu
      lat przedsiewziecie. Maz odwiedzil kilka krajow na kilku kontynentach aby
      sprawdzic warunki i mozliwosci i wybor padl na UK.

      Wybierajac ten kraj wiedzielismy ze to jest najbrzydszy kraj jaki mozemy sobie
      wybrac i nigdy wlasnie ze wzgledu na jego otoczenie nie chcielismy tu jechac.
      Ale jednak wszystkie za i przeciw zebrane na jednej kartce doprowadzily nas do
      wyboru Anglii. Tu teraz zyjemy ale nadal nie do konca mozemy sie pogodzic z
      nasza decyzja.
      • ika8 Re: Jak sobie poradziłyście? 03.04.06, 09:51
        Wyspowamatka, dlaczego najbrzydszy? W porownaniu do innych, czy wogole brzydki?
        • wyspowamatka Re: Jak sobie poradziłyście? 03.04.06, 19:41
          ika8 napisała:

          > Wyspowamatka, dlaczego najbrzydszy? W porownaniu do innych, czy wogole
          brzydki?

          W porownaniu do innych mozliwych do wyemigrowania. Bo z czym mozna porownac
          szara maziute nazywana morzem w Anglii (poza kilkoma miejscami na poludniu)z
          lazurowym kolorem wody w Australii. Lub jak porownac tarasowe domy o szerokosci
          2,5 metra z domami w USA. Albo jakie zwierzeta mozna zobaczyc w naturalnym
          srodowisku Anglii w porownaniu do Kanady. itd......

          Ile dni mamy slonecznych a ile deszczowo-ponurych w porownaniu z pogoda w wyzej
          wymienionych krajach.

          Ach rozmarzylam sie.... :)

          Dwa lata temu inaczej patrzylam na emigracje. Dzisiaj wiem ze napewno zapozno
          wyjechalismy. Mielismy jechac osiem lat temu ale moja mama tak bardzo na mnie
          wplynela ze jak to zostawie ja i sobie pojade na koniec swiata ze uleglam jej
          wplywom i odstawilismy nasze pomysly. Ale wilka ciagnelo do lasu i za jakis
          czas mimo wszystko wyjechalismy. Wlasnie w zwiazku z tym ze juz mamy nie ten
          wiek na zdobywanie swiata postanowilismy wybrac najprostsza droge i wybralismy
          sie do UK.

          • ika8 Re: Jak sobie poradziłyście? 04.04.06, 14:41
            No tak, zalezy do czego porownujemy:)
            Mi sie osobiscie Anglia podoba ze swoimi sielskimi widoczkami barankow na
            zielonej trawce. Klimat bardzo umiarkowany, nie znosze upalow i mrozow tez nie
            lubie, wiec tu czuje sie dobrze.
            Tez myslalam o Australii jeszcze dwa lata temu, ale jakos odkad jest dziecko
            nie chce sie ruszac za daleko od Polski. A moze sie szybko zestarzalam.
Pełna wersja