jak sobie radzicie z tesknota?

19.04.06, 14:37
od jakiegos czasu bardzo bym chciala pojechac do polski... strasznie
tesknie.. a nie moge teraz pojechac, bo syn chodzi do szkoly, musze czekac do
wakacji. caly czas mysle o polsce, o rodzinie, przyjaciolach...
a wy? czy tez macie takie gorsze dni? jak sobie z nimi radzicie?
    • gosia7813 Re: jak sobie radzicie z tesknota? 19.04.06, 17:32
      Ja też mam nie raz gorsze dni.:) Najbardziej tęsknie za siostrami.:(
      Dzwonie prawie codzienie, do tego gg i wysyłam im co drugi dzień e-mailem
      zdjęcia małego.
      No i często latam, tak co 3 miesiące i jestem wtedy z nimi około miesiąca. A jak
      jest mi bardzo smutno to lecę na weekend. Lotnisko w miarę blisko więc nie jest źle.
      A teraz to już wogóle się ciesze bo w czerwcu lecę do Polski na 5 tygodni i
      wracam tutaj z moją najmłodszą siostrą, która bedzie miesiąc, a po niej na 2
      tygodnie przyjedzie druga siostra z męzem - już się nie mogę doczekać.:)
    • wolkam Re: jak sobie radzicie z tesknota? 20.04.06, 00:07
      Ja ostatnio te gorsze dni mam często. Zrobiło się cieplej i milej i niby nie
      powinno być źle a tu bum - dołek. Gdzie spotkania z przyjaciółmi w ciepłe
      wieczory??? Nie znam lekarstwa na tęsknotę poza moimi maluchami, które nie
      pozwalają tej tęsknocie poddać się do końca...
      • wyspowamatka Re: jak sobie radzicie z tesknota? 20.04.06, 07:56
        Akurat trafilas z pytaniem w moj okres pozytywnego nastawienia do zycia i braku
        dola. Ale zapewne za tydzien bede go miala to sie wypowiem w tej materi bardzo
        obficie. :)))

        Po swietach zrozumialam troche wiecej na temat samotnego zycia bez znajomych i
        rodziny i postanowilam myslec tylko o nas troje czyli JA Synek i Mezu. Mysle ze
        tak bedzie lepiej (zapewne tylko na pierwszy tydzien). :)))
    • jagienkaa Re: jak sobie radzicie z tesknota? 20.04.06, 10:00
      chciałabym napisać coś pozytywnego, ale nie mogę. Właśnie wróciłam z Polski,
      już drugi raz w tym roku i muszę przyznać że coraz ciężej mi tu do Anglii
      wracać. Będąc w Polsce zdałam sobie sprawę, jak dobrze jest mieszkać obok
      rodziny i przyjaciół, w centrum miasta hehe, gdzie świeże bułki można kupić o
      23 w nocy...a co z tego, jak się mieszka w pięknym wielkim domu jak nie ma się
      kogo do tego domu zaprosić?
      • wolkam Re: jak sobie radzicie z tesknota? 21.04.06, 00:57
        Jagienko, a ja właśnie myślałam, że napiszesz coś pozytywnego. Kiedy zaczynałam
        czytać fora (Z dala od Polski, Polki w Anglii i Matki...) zawsze rzucały mi się
        w oczy Twoje posty, bo przyznasz sama, że jest ich sporo i myślałam sobie, że
        oto przykład dobrze zadomowionej emigrantki i że widocznie tęsknota kiedyś
        mija...a teraz przestaję w to wierzyć. Czy naprawdę to się nie kończy?
        Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę lepszego nastroju
        Agnieszka
        • jagienkaa Re: jak sobie radzicie z tesknota? 21.04.06, 17:48
          Agnieszko kiedys miałam inaczej, teraz pojawiły się nowe kłopoty, poza tym
          jakby coraz starsza jestem i to, co kiedyś było dla mnie ważne już nie zawsze
          teraz jest ważne i odwrotnie. NIe wiem czy kiedykolwiek się tutaj odnajdę,
          znajdę takich znajomych jak w Polsce, a najgorsze w tym wszystkim jest to że
          właściwie nie mam jak wrócić do Polski bo...to wiązałoby się z rozwodem. Więc
          czuję sie trochę jak w klatce. Jedyne co mnie jako tako trzyma to myśl, że może
          za rok jak pójdę do pracy poznam jakichs ludzi i życie się trochę zmieni. Ale
          na razie ciężko mi jest, coraz bardziej brakuje mi rodziny i ogólnie
          towarzystwa, rozmów, spotkań, jedzenia;))
          Może gdybym była zmuszona wyjechać z Polski za chlebem, czy pespektywami,
          byłoby inaczej, a ja młoda byłam wyjeżdżając do męża i po prostu jakoś to teraz
          zaczęłam odczuwać. Tutaj mam kilku znajomych, męża, dziecko...i tyle. To czasem
          mało.
          • wyspowamatka Do Jagienki 22.04.06, 08:32
            Witamy Cie ponownie na Naszym forum.

            Co do twojego problemu to sprawa jest faktycznie ciezka bo zawsze ktores z Was
            bedzie nie zadowolone albo ty w UK albo twoj maz w PL (generalizujac).

            Prawda takze jest ze takze w twoim przypadku mieszkanie w tak bardzo malym
            miasteczku moze zle wplywac na twoje samopoczucie i zadowolenie z mieszkania w
            UK. W naszym przypadku to ja naciskalam meza na mieszkanie w duzej aglomeracji.
            Maz twierdzi jednak ze wieksze mozliwosci adaptacji mozna miec w rejonach mniej
            zaludnionych ale ja lubie poprostu wielkie miasta z wielkim centrami i duza
            iloscia ludzi. Co do kontaktow towarzyskich to faktycznie powiem ci ze w duzych
            miastach jest wieksza mozliwosc miec poprostu znajomych. Ja juz poznalam w
            ostanim okresie klika fajnych dziewczyn z rodzinami z niektorymi juz sie
            spotkalam a z reszta spotkam sie w najblizszym czasie wiec moje rozterki braku
            znajomych chyba w najblizszym czasie rozwiaze calkowicie czego i tobie zycze.
    • szyszka11 Re: jak sobie radzicie z tesknota? 20.04.06, 10:31
      Ja ostatnio radze sobie kiepsko.Tesknie za znajomymi,miastem ,doslownie
      wszystkim.Tutaj przeraza mnie fakt,ze ludziska zamykaja sie w tych czterech
      scianach.Po roku mam doslownie jedna kolezanke z Polski,z ktora odwiedzamy sie
      bez zbednych ceregieli,umawiania sie na telefon itd.No i jedna z Francji.
      Usilnie pisze apel do mam z moich okolic o zorganizowanie jakiegos
      spotkania,ale zero odzewu.Chyba w zlej dzielnicy mieszkam.
      Prawdopodobnie w sierpniu ruszamy na 2 tyg. do Polski,co mnie bardzo cieszy,ale
      tez przeraza,bo wiem ze bede jeszcze bardziej tesknic.A paradfoksem jest to,ze
      to wlasnie ja z naszej rodzinki najbardziej chcialam tu przyjechac.Moze zmieni
      sie troche jak Maciek pojdzie do szkoly,wiecej obowiazkow i w ogole.
      Staram sie nie myslec,ze nie mam okreslonej daty powrotu w nastepnej
      dziesieciolatce.
      Pozdrawiam melancholijnie.
      • 101krotka Re: jak sobie radzicie z tesknota? 23.04.06, 12:36
        Hej szyszka11:)
        Czy dobrze wyczytalam,ze mieszkasz na Alperton?Czy to jest zachodni Londyn,bo
        gdzies mi sie mapa metra zagubila?Ja mieszkam blisko Acton Town.Musialam nie
        zobaczyc apelu twojego do mam mieszkajacych blisko,bo z pewnoscia bym sie
        odezwala:)
        Jesli wiec nie mieszkamy tak dalekood siebie,to moze cos zorganizowac?
    • ewika-uk Re: jak sobie radzicie z tesknota? 20.04.06, 15:51
      pewnie ze milo jest w pl spotkac sie ze znajomymi,rodzina,jest duzo wolnego
      czasu jak to w swieta,ale pozniej kiedy kazdy wraca do swoich codziennych
      zajec,a my juz nie jestesmy az takim obiektem zainteresowania co przed
      przyjazdem(badz tygodniowym pobytem), wkracza codziennosc i rutyna,nikt nie ma
      za bardzo czasu,wiem z wlasnego doswiadczenia,niestety byl okres ze ze wzgledu
      na dokumenty musialam siedziec w pl 2 miesiace,prze 3 tygodnie bylo
      super,znajomi,rodzina,super...a pozniej,a nie mam czasu itd,itp..tez chcialam
      zjechac juz na stale,ale wlasnie po tym czasie juz mi sie odechcialo....wole
      sie nudzic tutaj,w kraju gdzie mam wiecej mozliwosci,no i nie mam wrednych
      sasiadow(bo nigdy nie widzieli nas tak dlugo w pl) co to juz zaczynali snuc
      chore domysly ze chyba cos nam sie noga podwinela i ucieklismy z anglii,albo
      pewnie cos tam naskrobalismy i pewnie policja nas szuka ..hihi oj,wiem ,wiem
      teraz tak pisze,ale w czerwcu jade do pl znowu na 3 tygodnie i po powrocie tez
      bede pewnie jeczec ..buuu..pozdarwiam

      KlubMatki Polki w UK
      Kasper 11.XI.03
    • szymama Re: jak sobie radzicie z tesknota? 20.04.06, 16:05
      szczerze mowiac czasami, a nawet bardzo czesto sobie nie radze. Wyje wtedy
      mezowi do rekawa, proszac zebysmy wrocili. Wisze na telefonie pol wieczoru. Nie
      raz sie zastanawiam co ja tu wlasciwie robie i z jakiej choinki sie urwalam :(
      Jesli o mnie chodzi, to moglabym sie spakowac i jeszcze dzis wrocic do domu....
    • olijka1 Re: jak sobie radzicie z tesknota? 20.04.06, 17:06
      pocieszajacy jest fakt, ze nie jestem sama:) niby tu lepiej, latwiej.. ale
      brakuje przyjaciol, rodziny. a najgorsze jest to, ze nie mam tutaj zadnych
      znajomych z "reala"
    • agancarz Re: jak sobie radzicie z tesknota? 20.04.06, 19:16
      Oj ja tez tesknie, czasem to i wydaje mi sie, ze jakas depresja mnie ogarnia z
      tego powodu. Inaczej to jest jak sie ma wszystkich ''w zasiegu reki'', tylko ze
      jakos tego niedoceniamy. A teraz to brakuje tych bliskich, przyjaciol i
      znajomych. Wydaje mi sie, ze jesli sie pracuje, to jeszce jakos latwiej sobie
      poradzic z tym problemem, bo skupiamy uwage na pracy. Natomiast bedac w domu z
      dzieckiem (moj przypadek) to doslownie z nudow mozna zwariowac. Owszem mam
      znajomych, ale oni jakos tez zajeci swoimi sprawami, no i pracujacy ludzie.
      Teraz zajeta jestem przygotowaniami do narodzin coreczki, wiec jakos mysli
      skupiaja sie na tych sprawach. Ale wiem, ze czeka mnie wiele trudu zwiazanego z
      opieka nad dwojka dzieci (maz w pracy), a babcie ktore zostaly w Polsce bylyby
      teraz jak zloto. No coz zycie nie daje nam tego co chcemy, lecz to co ma dla
      nas.
      Pozdrawiam wszystkie Mamy
      Aneta
      mama Dawidka (4.08.2003) i oczekiwanej coreczki Gabrysi
      tickers.tickerfactory.com/ezt/d/1;20716;30/st/20060526/dt/5/k/5ab5/preg.png
      • wolkam Re: jak sobie radzicie z tesknota? 21.04.06, 01:04
        Aneto,
        mogłabym podpisać się pod Twoim postem. Ja dopiero teraz doceniam to co miałam
        w Polsce: rodzinę, przyjaciół, pracę. Teraz podobnie jak Ty siedzę z maluchami
        w domu a jeszcze ponad rok temu intemnsywnie pracowałam w Polsce, weekendy ze
        znajmomymi, kawka u siostry, grill u brata.
        Fajnie jest móc zajmować się swoimi pociechami, patrzeć jak się rozwijają.
        Wszyscy mi mówią: ciesz sie tymi chwilami ale czasem przychodzi kryzys i chce
        się od życia czegoś więcej.
        Pozdrawiam
        Agnieszka
    • wyspowamatka Re: jak sobie radzicie z tesknota? 22.04.06, 08:18
      Co do kontaktow towarzyskich to nadrabiam sobie na forum. Powiem szczerze kiedy
      znalazlam pol roku temu taka mozliwosc bardzo mi to pomoglo oderwac sie od
      emigracyjne rzeczywistosci w dodatku ze nie mialam pojecia o tym jak zyja inni
      na w UK. Ta nie wiedza sprawiala ze czulam sie najbardziej pokrzywdzona ze to
      tylko ja mam takie porypane zycie. A tu sie okazalo ze sa ludzie w UK (i to
      nawet normalni) z takim samymi problemami i tak samo musza z tym nowym zyciem
      walczyc. Wlasnie planuje moj pierwszy wyjazd do Polski na dwa tygodnie w
      Czerwcu bo jeszcze nie bylam od dwuch lat (tz. od kiedy zamieszkalam w Anglii).
      A tu okazalo sie ze kiedy juz mialam kupic bilet zawachalam sie ze wlasciwie po
      co. No i teraz to juz sama nie wiem. Wprowadzilam sobie plan oswajania sie z
      Anglia jako moja ojczyzna a tu wyjade i moze znowu bede bardzo tesknic.
    • 101krotka Re: jak sobie radzicie z tesknota? 23.04.06, 12:41
      Tak czytam wszystkie te posty i po prostu mi sie jakos...wyc chce.Tez z
      tesknoty a po czesci z takiej "glupiej" radosci ze nie tylko ja mam takie
      uczucie bycia z innej bajki i urwania sie z choinki...
      Wiadomo na co dzien czlowiek jakos sie trzyma ale czasami chwila zadumy i mam
      juz lzy w oczach.
      Dobrze ze jest to forum:)
      Pozdrawiam wszystkich.
    • robcio63 Re: jak sobie radzicie z tesknota? 23.04.06, 22:41
      Kochane dziewczyny.Zagladam na to forum od poczatku, wczesniej od ok 8 mcy na
      pokrewne.Pisze mało bo czasu nie zawiele. Ale dzis juz nie dam rady sie
      powstrzymac. Powiem krótko wasze posty mnie dobiły, ale bez zadnych pretensji
      poprostu z rozpaczy.Mój mąż jest w Anglii od pół roku w domu był w tym czasie 9
      dni w lutym. Ja zostałam tu sama z 4 synów dwóch "starych" (15 i 12 lat, oraz 2
      "maluchów" (3,5 i 10 mcy obecnie).Rodzina dalsza malutka wiecej niestety na
      Bródnie.Pomaga mi schorowana mama no i mam 26 letnia rodzona siostre jak na
      razie chwilowo samotna. Przyjaciół i znajomych mała garstka bo czasu nie mam.Ale
      do rzeczy.W czerwcu dołączę do mężą z dziecmi.Choć bardzo sie cieszę bo mam
      serdecznie dość tej rozłąki i wszystkiego na mojej biednej głowie to nie wiem
      jak sobie poradze z tesknotą za mama i siostrą.Z siostrą widuje sie rzadziej
      pracuje i żyje własnym zyciem. Ale mama jest dla mnie wszystki co najlepsze
      mogło mi sie przydarzyc w zyciu .Jest ze mna prawie codziennie, mieszka
      niedaleko, pomaga mi jak moze w opiece i własciwie wszystkim jestem z nia bardzo
      związana.Nie wyobrazam sobie życia daleko bez niej.Bez codziennego
      gadania,opowiadania o dzieciach co zrobiły itd.Są telefony wiadomo ale to nie to
      samo same wiecie. Dlatego wyje juz dzis i ie wiem jak sobie poradze
      potem.Zostało troche wiecej niz miesiac do wyjazdu amnie sie wcale nie chce
      pakowac. Nawet nie wiem od czego zacząć.Co wziąść czego nie .Przy duzej rodzinie
      i 16 latach małzeństwa troche tego jest.Dlatego gdy przeczytałam wasze posty łzy
      same cisna sie do oczu i najchętniej kazałabym mężowi wracac ale decyzja
      podjeta.I tu składam Wam ogromne podziekowania za to forum i cała reszte sa
      nieocenionym zródłem wiedzy a czesto też pomagaja poprostu przezyc trudne
      chwile.Pozdawiam Was wszystkie goraco Anula.
      • wyspowamatka Do robcio63 23.04.06, 22:58
        Sprawa jest powazna wic nie wiem co mam napisac. Najciezej jest doradzac komus
        nie znajac jego sytuacji. Twoje zycie jest bardzo skomplikowane wiec nie ma
        jednoznacznej odpowiedzi. Ale sprawa twojego wyjazdu jest powazna. Ostatnio
        wyslalam emaila do mojej cioci (lat 42) ze emigcja to bardzo zla rzecz i jezli
        chce wyjezdzac to majac mieszkanie prace i normalnie ulozone zycie to lepej
        zostac w polsce (oni wyjezdzaja do Norwegi). Ale w twoim przypadku to raczej
        twierdzilalabym jedz do Anglii bo tu nie zginiesz. To Panstwo nie da ci zginac.
        Pytaj u nas na forum o swoje problemy nowego zycia a my sprobujemy ci pomoc.
        Nie martw sie dacie rade musicie tylko byc razem. Najwazniesza jest rodzina!
        Moze byc ciezko na poczatku ale TU wszystko zalezy tylko od was.
        • robcio63 Re: Do robcio63 23.04.06, 23:57
          Wyspowamamo, bardzo dziekuje za słowa otuchy. Wiem ,że bedzie ciężko ale dobrze
          ze bede sie miała gdzie wypłakac a to juz cos.Szkoda ze nie wchodzi w rachube
          zabranie mamy a i z jej przyjazdami to wielka niewiadoma. No ale trudno.Będe
          walczyc o lepsze zycie dla synów i ona to rozumie i mnie popiera.A o tesknocie
          niechce podejmować ze mna nawet odrobiny tematu bo obie mamy łzy w oczach na
          sama myśl.Musi byc dobrze , mam nadzieje ze będę mogła jej odpłacić za i pomóc
          finansowo za wszystkie dobra jakie dla mnie uczyniła, za to ze była zawsze i
          jest nadal gdy jej potrzebuje Bo była zawsze , brała udział w każdym wielkim
          ydarzeniu jak i tych normalnych sprawach codziennych.Odprowadziła mnie nawet do
          dwóch porodów, a podczas dwóch nastepnych zostawała ze starszymi abym ja mogła
          rodzic z mężem. A propo męża to on jest z nia tez związany bardziej niz chyba ze
          swoja mama i dziś juz jej brakuje. Oj będzie ciężko, serduszko boli ale będe sie
          u Was pocieszać. Pozdrawiam cieplutko choc bardzo smutno.Ania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja