dorotus76
18.05.06, 19:24
Wiecie co?
Im bardziej zbliza się termin naszego wyjazdu do Anglii, tym większego stresa
łapię. A chodzi mi głównie o to, że będąc tam 2-krotnie w czasie wakacji
straszliwie przytyłam. A bynajmnie sie nie 'opieprzałam' i praca była cięzka,
bo fizyczna (strawberry field...he he he).
Nie wiem w sumie jak ja to zrobiłam ale serio, wróciłam pyzata i z oponkami
tu i ówdzie...nawet teść stwierdził, że mi się 'polepszyło' :-)).
A teraz po dwóch ciążach w miarę doszłam do siebie i nie wiem, ale co ja mam
tam jeść żeby nie przytyć? Bo na robotę przy dzieciach nie liczę, że mi
pomoże, kurcze, może to angielskie żarcie tak na mnie działa, bo jak sobie
przypomnę, ile oni pryskali te truskawki, to szkoda gadać, aż siwo było...
Jak wy sobie radzicie?
Wyspowa czytałam lata na jakieś ćwiczonka, a ja w Polsce nie musiałam nic
takiego robić i nawet sobie na słodycze pozwalałam a jednak tak nie tyję...
(no ale proszę nie namawiajcie mnie na ćwiczenia, zbyt leniwa na nie jestem,
a zresztą będę z dala od cywilizacji więc nie będę miała motywacji).
Może to po prostu przychodzi z wiekiem i mój typ już tak ma, ale jak ja się
później rodzince z powrotem pokażę? :-( No i jak patrzeć na siebie w lustrze?
(Bo maż to mnie kocha w każdej postaci he he).
Nie chcę jeszcze raz przez to przechodzić!
Każde rady mile widziane.
pozdrófka