Nawet nie sprobuje!

09.07.06, 00:22
Watek o niejadkach odkopalam,przeczytalam i postaram sie dobre rady wdrozyc w
zycie chociaz poradzcie jak nauczyc 3-latka picia samej wody?Po prostu dac
sie im wyplakac,ignorowac?Corke w duzej mierze wychowywali dziadkowie i
niestety nauczyli ja pic duzo sokow (wiadomo,glowny oskarzony jesli chodzi o
niejadztwo).
Moja corka jadlaby tylko:chleb (czasem z maslem),makaron,ziemniaki.Kiedys
lubila mieso ale nie wiem co sie stalo nagle nabrala wstretu(?)No i jeszcze
zje zupe,najlepiej pomidorowa.
Za skarby swiata natomiast nie sprobuje niczego nowego!!!Zadnych nieznanych
jej owocow lub warzyw lub w ogole innych potraw.Podchodzi tylko do mojego
talerza i od razu mowi:tego i tego nie lubie.I koniec.Jak zachecic bo
przeciez zmusic nie mozna?Gdzie szukac pomocy z niejadkiem?Dietetyk?Gdzie
takiego znalezc?A moze jakies badania porobic?Mleka nie pije ale namietnie
pije Actimel,z czego nie jestem zachwycona bo przeciez tam tyle cukru!CO
robic?
    • izabelski Re: Nawet nie sprobuje! 09.07.06, 00:39
      bardzo pomaga jedzenie w towarzystwie rowiesnikow
      wtedy wszystkim na talerze daje sie to samo
      i z reguly niejadki nasladuja tych lepiej jedzacych
    • dag78 Re: Nawet nie sprobuje! 09.07.06, 10:33
      to ja mam pytanie czy actimel to cos zlego?? moja mala tez uwielbia
      Pije wode, nie dosladzam potraw, juz glupieje z tym doszukiwaniem sie we
      wszystkim cukru, soli i innych swinstw...
      Czy jestesmy w stanie wyeliminowac wszystko co uwazamy za nie zdrowe, albo czy
      powinnysmy??
      • joannanb Re: Nawet nie sprobuje! 09.07.06, 11:25
        Niestety,znam ten problem.Moja 6 letnia Ola jest niejadkiem, jej 17 miesięczny
        brat i siostra jedzą bardziej urozmaicone posiłki i w większych
        ilościach.Wychowywałam je tak samo,więc nie wiem skąd ta różnica.Byliśmy tu u
        pediatry i dietetyka,niewiele pomogło.Najważniejsze jest to czy nie ma
        niedowagi i nie jest chorowita.Część dzieci tak po prostu juz ma.Należy
        zrezygnować ze słodyczy,ewentualnie wyznaczyć jeden dzień w tygodniu kiedy
        bdzie "słodkim dniem".Nie naciskać ani karmić na siłę bo to tylko pogorszy
        sytuacje.Jeśli nie chce samej wody spróbój podstępu i stopniowo rozcieńczaj sok
        coraz większymi ilościami wody(zajmie kilka tygodni ale myślę że
        warto).Starajcie się jeść wspólnie posiłki możliwe pomoże,u nas nie działa.Jak
        pisały dziewczyny niektórym dzieciom pomaga jedzenie z rówieśnikami.Zaproś więc
        zaprzyjaźnione dzieci zaoferuj coś zdrowego do przekąszenia.Jeśli nie je mięsa
        spóbuj je przemycić np dodając drobno pokrojoną szynkę i tarte warzywa do
        placków ziemniaczanych.Ponoć z wiekiem to wszystko mija.Pytanie kiedy?
    • magdusiastar1 Re: Nawet nie sprobuje! 09.07.06, 13:28
      Wiesz, to co napisze to moze troche nie na temat, ale moze chociaz troche
      przestaniesz sie martwic. Chodzi mi o picie wody. moja mala (2,5roku) pije
      prawie wylacznie wode - nie ja ja tego nauczylam, sama jakos polubila, wiec nie
      znam zadnych skutecznych technik zachecajacych. Ale najsmieszniejsze jest to,
      ze zawsze gdy jestesmy w Polsce i daje jej do picia wode, to wszystkim wlosy
      deba staja, ze jak to??? ze dziecko wode pije?? ze nie herbatke/soczek itp. Ja
      tlumacze, ze woda najzdrowsza, ale zawsze odnosze wrazenie, ze maja mnie
      za "dziwna" mame. Dodam, ze absolutnie nie zmuszam malej do picia wody, ona
      sama jesli ma do wyboru sok, wode i nawet cole (ktora kiedys uwielbiala) w 99%
      wypadkow wybiera wode, bo po prostu ja lubi. Mysle ze nie musisz sie martwic o
      te soki, moze sprobuj je troche rozcienczac woda na poczatek. Powodzenia.
    • hanula Re: Nawet nie sprobuje! 09.07.06, 16:06
      > Moja corka jadlaby tylko:chleb (czasem z maslem),makaron,ziemniaki.Kiedys
      > lubila mieso ale nie wiem co sie stalo nagle nabrala wstretu(?)No i jeszcze
      > zje zupe,najlepiej pomidorowa.

      Moja też tak miała (minus ziemniaki), ale stopniowo je coraz więcej warzyw. Lubi podjadać podczas gotowania, z durszlaka potrafi mi wyjeść surowy kalafior, surową marchewkę czy surowy ogórek, których na talerzu nie tknie. Z warzyw lubi w zasadzie tylko oliwki i buraczki w occie. Nauczyłam się do każdego posiłku podawać kawałek jakiegoś owocu (banany albo jabłka, czasem niechętnie zje parę winogron albo truskawkę). Na śniadanie robię owsiankę, do której wrzucam suszone owoce (początkowo nie chciała, ale teraz już się przyzwyczaiła). Kremowe zupy jarzynowe z makaronem lub ryżem przeważnie się sprawdzają. No i niestety stosuję przekupstwo: nakładam na talerz np. trochę makaronu i malutki kawałek pomidora; ona zjada makaron i prosi o dokładkę, a ja mówię, że dostanie jeszcze makaronu, jak zje tego pomidora. No i jeszcze zaczęłam kupować smoothies ze 100% owoców, w supermarketach są dwa rodzaje: w kartonikach w dziale z napojami oraz w kartonikach w lodówce obok jogurtów. W sumie powinnam zacząć sama je robić, bo te w kartonikach drogo wychodzą. Nie zmuszam do jedzenia nigdy, co najwyżej ograniczam słodycze do zera, jak przez parę dni wcale nie je obiadu. Mleka moja córka też nie pije, ale to mnie akurat średnio wzrusza, bo poczytałam trochę na ten temat i nie jestem przekonana, że mleko jest dzieciom niezbędne do prawidłowego rozwoju. (Badania nie wykazały, żeby dzieci pijące dużo mleka miały zdrowsze kości niż te, które piją go mało; zdrowsze kości miały te dzieci, które więcej przebywają na świeżym powietrzu i się gimnastykują. Podobno mleko zarazem dostarcza wapnia i powoduje wypłukiwanie go z organizmu, więc bilans wychodzi na zero.)
      • 101krotka Re: Nawet nie sprobuje! 11.07.06, 00:08
        Dzieki dziewczyny za wszelkie rady,kochane jestescie.Jak czlowiek wie ze ktos
        inny sie z tym samym boryka to jakos mu lepiej:)
        No wlasnie,ale moja coreczka nawet nie tknie zadnego warzywa!Na widok jakiegos
        (nawet jak ja go jem) juz mnie uprzedza i z gory mowi ze tego to ona nie
        lubi.Ja na to skad wie ze nie lubi skoro nigdy nie probowala.Wzrusza
        ramionami.Jakby w makaronie sie doszukala sladu pomidora to juz o dalszym
        jedzeniu nie ma mowy.To jakis wrog czy co?Soki zaczelam rozcienczac,pije mniej
        bo nie lubi (czyli ze jest szansa ze w koncu poczuje GLOD:))Ma 3 latka i 5
        miesiecy,wazy 16kg,czy to ok?Zanim zaczela chodzic do przedszkola nie
        chorowala,ostatnio co chwile lapie jakies wirusy?
        Z drugiej strony tak sobie mysle ze przeciez ona je lunch w przedszkolu wiec
        mozejej to wystarcza na caly dzien?
Pełna wersja