pracujace mamy - jak wy to robicie???

12.07.06, 09:42
Mamy - jak wy dajecie rade?? Wrocilam do pracy 6 tyg. temu po 13 mies.
urlopie macierzynskim i juz mam dosyc. Po wnikliwej analizie naszych finansow
doszlismy z M do wniosku, ze tak byc nie moze i z koncem sierpnia
postanowilam zakonczyc tymczasowo moja kariere zawodowa i zostac mama na caly
etat. Pracuje w Londynie, mieszkam w Essex co rowna sie 11 godz. poza domem
codziennie. A co z moim biednym dzieckiem? Nie chce, zeby byla wychowywana
przez obcych :-(
Praca na pol etatu nie wchodzi w rachube, bo to pol pensji rowniez, a za
zlobek trzeba zaplacic i za dojazd do pracy/parking na stacji rowniez. Nie
oplaca sie.
Chrzanie zreszta kase - pasa sie troche zacisnie i jakos to bedzie.
Jestem pelna podziwu dla mam, ktore potrafia to wszytko pogodzic - ja nie,
ale juz sie tym nie przejmuje.
Tak tylko, chcialam sie wyzalic, bo mala strasznie krzyczala jak ja rano
zostawialismy z tesciowa i mi bardzo w zwiazku z tym zle...
    • gosiek76 Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 12.07.06, 12:16
      ja tez sie czasem zastanwaiam jak mamy to robia. I chyba dlatego od 4 lata
      jestem w domku z moimi dziecmi i nie zaluje. czasami mam dosc tego codziennego
      kieratu ale kiedy pomysle ze mialabym byc poza domem caly dzien i przegapic
      najciekawsze lata maluchow to nic nie jest tego warte. kazde wakacje do polski i
      odwiedziny bliskich pozawalaja mi nalaldowac swoje akumulatorki na caly rok:)
      tak wiec glowa do gory na pewneo nie bedziesz zalowac swojej decyzji.
    • osesek76 Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 12.07.06, 13:55
      ...i ja tez zdecydowalam sie zostac z synkiem w domu, ma 10 miesiecy i mi zal
      wracac do pracy, bo on juz tyle potrafi, rozsmiesza mnie do lez swoimi minkami,
      raczkowaniem, probami stania, pierwszymi kroczkami.
      W Polsce pracowalam w zachodniej korporacji i powiedzmy, ze nie bieglam, a
      szlam, po schodach kariery. A tu w UK jestem z malym w domku, na poczatku
      chcialam pojsc do pracy, zglosilam sie do kilku firm, agencji, odzew byl,ale ja
      jakos juz nie chcialam i zaczelam odmawiac agencjom.
      Uwazam, ze jest to NAJLEPSZY czas w moim 30-letnim zyciu. Nie zaluje decyzji, to
      co daje mi Juliuszek, to cos najpiekniejszego na swiecie :) Jego dziaselkowy
      usmiech do niedawna, a teraz juz 2-zebny daje mi tyle radosci, ze eh...

      Pozdrawiam mamy i ich pociechy :D


      PS swoja droga podziwiam mamy pracujace, bo wiem, ze im ciezko i sa duchem
      rozdwojone, miedzy praca a ukochana pociecha.
      • effata Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 12.07.06, 15:47
        Ja właśnie wybrałam pracę na pół etatu, bo chociaż finansowo wychodzę niemalże
        na zero (po opłaceniu opiekunki, której i tak płacę mało, bo czasami wymieniamy
        się z mężem), to jednak mogę wyrwać się z domu i zdobywam doświadczenie w UK.
        Jakbym nie pracowała, to pewnie po paru latach nie miałabym co tu szukać w
        swoim zawodzie (nauczyciel). I pewnie musiałabym na nowo coś studiować.
        Zupełnie nie mam wrażenia, że cokolwiek przegapiam z życia moich dzieci.
        Spędzam z nimi popołudnia i weekendy. Mamy kiedy się sobą nacieszyć. No i
        zaletą są oczywiście te wszystkie half terms i wakacje :)
        Na 11 godzin też bym raczej nie chciała znikać z domu. I też mam lekką obsesję
        na punkcie wychowywania moich dzieci przez obce osoby (moje maluchy były w
        sumie z opiekunką ok. 15 godz. na tydzień - teraz się wymieniamy z mężem - to
        jeszcze było do przeżycia, zresztą opiekunkę ukochały, więc ... kamień z serca)
        --
        Don't guess.
    • agoos1 Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 12.07.06, 17:51
      no ja właśnie doszłam do wniosku że wcale mi to nie wychodzi i... dzisiaj spędziłam ostatni dzień w pracy po miesięcznym wypowiedzeniu
      a teraz będę full time mum, zresztą podwójną bo drugi dzidziuś w drodze:)
      I pewnie jak to zwykle bywa przy zmianie trybu życia nie będę się mogła na początku w tym odnaleźć; ale wolę nie walczyć z moim codziennym poczuciem winy, że dziecko nie ma takiego domu na jaki zasługuje; sama to przeżyłam i źle wspominam wracanie do pustego domu, w którym nikt na mnie nie czekał...
      • benala Do Agoos1 12.07.06, 20:57
        wow, ale u Ciebie zmiany! Gratulacje i najserdeczniejsze zyczenia!
        • agoos1 Re: Do Agoos1 12.07.06, 21:16
          no, porobiło się... Dzięki:)
    • basiak6 Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 12.07.06, 22:48
      No trudny temat.. Ja przez ostatnie 3 lata placilam prawie 800funtow na miesiac
      za 4 dni w tyg opieki nad dzieckiem, mieszkam w Hertfordshire, do pracy
      dojezdzam do Londynu. Ale mi sie oplaca bo plusem jest to ze zarabiam jednak
      bardzo dobrze....
      Inne kolezanki moje ktore zarabialy mniej po prostu nie pracuja...
      Ja lubie swoja prace, synek ma teraz 3.5 roku, super odnajduje sie w
      przedszkolu, teraz zaczyna przedszkole szkolne. Mam tez plus taki ze z tych 4
      dni ktore pracuje, jeden dzien moge pracowac z domu i odpadaja wtedy dojazdy. Na
      pelen etat bym nie wrocila na pewno.
      • vygotsky Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 12.07.06, 23:47
        Dla mnie to temat na czasie bo tez postanowilam cos w moim zyciu zmienic;
        dotychczas oboje z mezem full time, 1 dziecko w przedszkolu od 8 do 6 , drugie
        z niania i dla nas tylko wakacje; tych choc ze wzgledu na prace mamy sporo.. I
        tak patrzylam jak miesiace i lata mijaja a moj prawie trzylatek po polsku tylko
        bee i mee. No i podjelam decyzje, z ciezkim sercem ale jestem szczesliwa - ja
        przeszlam na pol etatu, synek bedzie w przedszkolu do wrzesnia 2 dni w tygodniu
        a potem 3, niania zostanie zredukowana i oplaty za przedszkole tez (choc sa
        niskie bo to panstwowa instytucja - £128 za tydzien za pelen dzien). No i moze
        wreszcie mi zacznie mowic po polsku - juz widze zmiane, tzn przestal mowic ale
        to chyba okres przejsciowy?! No i prawde mowiac to finansowo wychodzimy na to
        samo bo oplaty za opieke biorac wszystko razem pod uwage byly wysokie. Kariera
        se spocznie, dzieci zaczna sie zdrowiej odzywiac i beda czesciej widywaly mame -
        ich mlode lata nie wroca. Tak wiec byla to kwestia priorytetow i mozliwosci
        wprowadzenia tych zmian jakie dawaly mi dwie instytucje - przedszkole mlodego i
        ta ktora mnie finansuje. Ale rzucic wszystko i poswiecic sie tylko dzieciom
        chyba nie moglabym.
        • pyza_uk Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 13.07.06, 09:31
          A ja rzuce, sprobuje, wiem ze bedzie ciezko, ale musze dac sobie u dziecku
          szanse, aby pozniej nie zalowac. Po pieciu latach pracy w Londynie, codziennych
          dojazdach, jestem zmeczona i czuje, ze to dobry moment, aby cos zmienic. Nie
          poswiecam sie dla dziecka, bo to byloby chyba niewlasciwe i jedyne co corka by
          zyskala to obcowanie na codzien z sfrustrowana mama. W pracy duzo zmian,
          niekoniecznie jestem z nich zadowolona, co dodatkowo umocnilo moja decyzje.
          Posiedze z mala w domu przez rok, moze troche dluzej, i sprobuje znalezc prace
          lokalnie, nie dla kasy tylko dla odswiezeniia umyslu. Mam nadzieje, ze plan sie
          powiedzie :-) Poki co jestem pelna optymizmu.
    • ethomas Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 14.07.06, 12:05
      hehehhe no to ja sie wypowiem jako pracujaca mama :-)))

      Codziennie wstaje okolo 6.30, biore prysznic, w tym czasie maly sie budzi,
      ubieram go, daje lekkie sniadanie (bo w nursery o 9 maja sniadanie). Wychodzimy
      na 8 do zlobka, zostawiam malego i pedze do pracy na 9-ta :-))). Pracuje do 5-
      tej i zaraz po pracy zaiwaniam do zlobka. Pare minut po 6-stej jestesmy w domu,
      znowu jakas mala przekaska (generalnie maly woli jesc w zlobku a nie w domu) i
      bawimy sie do ok 20-stej. Potem kapiel i do spanka. Weekendy mamy dla siebie,
      jezdzimy do parku, na place zabaw, central station (Tony wielbi pociagi :-)))

      Wychowaniem malego zajmuje sie w wiekszosci zlobek. Dzieki temu, Tony mowi juz
      bardzo dobrze po angielsku, rozumie absolutnie wszystko i powtarza. Dzieki
      potty training prowadzonym dla wszystkich dzieci w grupie wiekowej Tonego,
      zapomnielismy o pieluchach. Sam wyrywa sie do dzieci, bawia sie w ogrodzie,
      jezdza na wycieczki (ostatnio safari park w Stirling). Ja nie jestem
      zestresowana siedzeniem caly czas w domu (nie jestem typem kury domowej, a maz
      zakazal mi gotowania, bo lubi i robi to lepiej :-)) Pracuje, ucze sie, poznaje
      tutejszy system ksiegowy itd.itd. W naszym przypadku sie to sprawdza. Jedyne co
      mnie wkurza, to ze nie mam czasu na.... lazenie po sklepach i kupowanie
      babskich rzeczy, a to jak wiadomo zabiera sporo czasu.
    • aniaheasley Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 14.07.06, 15:26
      Chyba nie jest zadna tajemnica ze kariery zawodowej i bycia mama malego dziecka
      pogodzic nie mozna.
      Zawsze cierpi albo praca albo dzieci, a w 99% przypadkow i jedno i drugie.
      Zadna matka nie jest w stanie koncentrowac sie na pracy w dniu kiedy wychodzac
      z domu zostawila smutne placzace dziecko.
      Zadna kobieta nie jest w stanie bawic sie z dzieckiem na pelnych obrotach po
      powrocie do domu po calym dniu meczacej pracy.
      Jezeli lubi swoja prace i ma wysokie stanowisko, wtedy mija pare dobrych godzin
      zanim adrenalina opadnie.
      Jezeli nie lubi swojej pracy i sie w niej nudzi lub czuje niezauwazana, to
      dzieci na pewno odczuja jej gorycz i stres.
      Jezeli pracuje na pelen etat a mimo to chce uczestniczyc w zyciu dziecka, byc
      na dniach sportu, jaselkach, itp, to dzwoni do pracy ze jest 'chora' troche za
      czesto. Bierze urlop bezplatny, jezeli pracodawca na to pozwoli, nerwowo patrzy
      na zegarek od 17.15 czy juz moze rozpoczac sprint do domu, czy jeszcze musi te
      10 minut odsiedziec.
      Nie ma zlotego srodka
      Nie ma zlotego srodka
      Nie ma super kobiet
      Nie ma cudow
      Jest albo albo
      • basiak6 Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 14.07.06, 19:54
        Ale kto powiedzial ze dzieci cierpia:) Ja patrzac na znajomych doroslych widze
        ze to czy siedzieli w domu z mama czy w przedszkolu a mama w pracy nie ma nic
        wspolnego z tym na ile sa szczesliwi:) Przewaznie te przedszkolne dzieci lepiej
        radza sobie w grupie.
        U mnie nie cierpi praca ani dziecko, mamy pewna rownowage i w tej chwili uwazam
        ze jest super. I tak bym nie siedziala w domu z dzieckiem caly dzien bo uwazam
        ze 3 latek potrzebuje towarzystwa dzieci a nie wylacznie mamy.
        Nie ma cudow, ale jest kompromis. Gdybym wyleciala teraz na pare lat z rynku
        pracy potem nie mialabym czego szukac, a dziecko za pare lat bedzie spedzalo i
        tak wieksza czesc dnia w szkole.
        • joannanb Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 14.07.06, 22:19
          Ja wprawdzie obecnie nie pracująca,ale ten temat przerabiałam przy starszej
          córce.Podjeliśmy decyzję,że póki nie pójdzie do przedszkola będę z nią w
          domuEfekt był taki że,po 3 latach ja leciałam jak na skrzydłach do pracy a ona
          spragniona nowych wrażeń do przedszkola.Tym razem kiedy maluchy skończą 2 lata
          zamierzam wrócić na studia.Part-time ale zawsze to coś.Myślę zę wyjdzie to nam
          na zdrowie.
          Widzę,że dzieciaki mimo chodzenia do playgroup,parków itp nudzić się
          zaczynają.Przez 3 dni w tyg po 2 godz zostawały w przedszkolu gdy ja byłam w
          szkole i świetnie się tam bawiły.Ciągnie ich do ludzi.
          Uważam,że we wszystkim najlepiej zachować umiar.Praca na pełny etat to nieco
          nie fair wobec dzieci ,siedzenie w domu krzywda dla samej siebie.Dzieciom nie
          potrzebna mama zestresowana,zmęczona codziennymi obowiazkami domowymi ani
          znudzona zabawą przez 16 godz.Uważam,że póki dzieci są maleńkie warto zostać o
          ile ma się taka możliwość ale później warto powoli otwierać przed nimi świat.
          Jasne,wszyscy jesteśmy inni.Ale większość mam siędzących z dziećmi w domu jest
          bardziej zmęczonych psychicznie niż fizycznie.Trzeba sobie nawzajem dać czas,
          żeby za sobą zatęsknić.
          • wdrodze Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 15.07.06, 23:24

            Ja zrezygnowalam z pracy dziennej i po macierzynskim poprosilam o child
            friendly hours w tej samej firmie.Musialam zmienic rodzaj pracy,ale w ciagu
            dnia moge zajmowac sie dzieckiem,pracuje dwa wieczory,dwie nocki i cala sobote
            podczas gdy moj maz zajmuje sie coreczka.Wilk syty i owca cala.Oboje mamy prace
            i czas dla dzidziusia.
    • mmolek Re: pracujace mamy - jak wy to robicie??? 15.07.06, 09:21
      Nie ma zlotego srodka.Kazda mama jest inna i kazde dziecko jest inne.
      Pracuje na caly etat od 14 mz malej.Obiecalam sobie ze pierwszy rok zycia malej
      jest caly dla niej ale dalej musze cos robic poza domem bo zwariuje.Juz taka
      jestem - musze byc miedzy doroslymi ludzmi(no i wlasne pieniazki musze miec
      tez) bo inaczej zle sie czuje:-( ( jestem sfrustrowana okropnie co nikomu nie
      wychodzi na dobre - zwlaszcza malej).
      Wiec wsaje o 5:30 i to jedyne 1,5 godz dziennie tylko dla mnie.O 7:00 pobudka
      malej.Od 8:00 przedszkole,ktore mala raczej lubi chociaz czasami sie buntuje (2
      lata). Mam fajna prace, bo mimo 40 godz tygodniowo 2x w tygodniu koncze o 14:00
      wiec moge wczesniej zabierac Ole z przedszkola.pozostale 3 dni widzimy sie
      zazwyczaj pomiedzy 17:00 - 18:00.Kolacja.Opowiesci z przedszkola.Ogladanie
      obrazkow i innych dziel sztuki wykonanych przez mala (codziennie przynosi
      jakies dzielo - mamy cala szafe po 1/2 roku!).Czytanie co robila w przedszkolu
      (chyba wszystkie przedszkola prowadza zeszyciki).Czasami wieczorny spacer,pozne
      zakupy.20:00 kapiel i spanie.Przy czym ja zasypiam zazwyczaj z mala.Budze sie w
      srodku nocy i nadrabiam - nauka,sprzatanie,gotowanie...
      Ciesze sie ze Ola chodzi do przedszkola - bawi sie z dziecmi(jest jedynaczka) -
      uczy sie dzielic i uczy sie bycia w grupie.Panie twierdza ze ladnie mowi po
      angielsku - ze mna rozmawia po polsku.
      W przedszkolu ma ciekawe zajecia.Panie staraja sie wymyslac coraz to nowe
      rzeczy do robienia.Przychodzi uswiechtana przeokrutnie wiec wnioskuje ze bawi
      sie niezle...Zreszta z czystym sumieniem musze przyznac ze po 3 godzinach
      uczciwej zabawy z Ola mam ochote oddac ja komus i pobyc sama....(stara jestem -
      30 na karku)
      wiem ze to troche usprawiedliwianie sie ale staram sie pogodzic wlasne ambicje
      i radosc mojej corki - w koncu za 16 lat corka bedzie dorosla bedzie miala
      swoje dorosle zycie a ja nie chce obudzic sie i stwierdzic ze wlasciwie to nie
      mam co ze soba zrobic bo zawodowo jestem skonczona.
      Ale dlugie mi to wyszlo...
      Magda
Pełna wersja