Nieznajomość angielskiego.............?

17.08.06, 22:24
Mam pytanie: czy są wśród Was takie, które zdecydowały się na wyjazd i
pozostanie w UK bez znajomości angielskiego? Jak sobie radziłyście w takiej
sytauacji, czy było Wam bardzo trudno? Co z pracą, czy istnieje mozliwość
znalezienia jakiejkolwiek pracy (sprzątanie, zmywak) bez znajomości jęzka
(mój brat i kilku znajomych znalazło pracę mimo nieznajomościa angielskiego
ale mnie jakos cięzko jest sobie to wyobrazić)?

Pytam o to wszystko ponieważ mój mąż od kilku miesięcy pracuje w Anglii i
teoretycznie ja z dzieckiem (13 mies.) mielibyśmy zimą do niego dołączyć.
Zastanawiam się czy dam sobie tam radę, czy wogóle powinnam rozglądać się za
jakimkolwiek zajeciem? Czy jeśli tylko mąż będzie pracował to damy radę jakoś
żyć i jeszcze coś odłożyć? Czy może lepiej pozostać w Polsce jeszcze jakiś
czas?

Dużo tych pytań ale będę niezmiernie wdzięczna za odpowiedzi na nie.
    • justyna_be Re: Nieznajomość angielskiego.............? 18.08.06, 10:52
      Czesc!
      Do zimy masz jeszcze pol roku, wiec zacznij sie intensywnie uczyc jezyka juz
      teraz, na pewno bedzie trudno po przyjezdzie, bo w roznych czesciach UK ludzie
      mowia roznie i niekoniecznie tak, jak lektor z kursu jezykowego. Po przyjezdzie
      tez sie mozesz zapisac na jakis kurs (najlepiej darmowy, z przedszkolem dla
      dziecka). Z jednej pensji powinniscie sie utrzymac, najwazniejsze, aby byc razem :).
      Powodzenia
      Justyna
    • wyspowamatka Re: Nieznajomość angielskiego.............? 18.08.06, 18:51
      Przedewszystkim zapomnij o jakiejkolwiek pracy majac dziecko 1,5 roczne. No
      chyba ze jedziesz z mama a ona bedzie z wami mieszkac. Oczywiscie bywaja
      przypadki ze jakas matka jakims sposobem pracuje. Np. wykozystujac meza on np
      daje 12 godzin dziennie a w nocy zajmuje sie dzieckiem a ty idziesz na noc do
      pracy. Ale wydaje mi sie ze tego typu emigracja sie juz skonczyla. Chociaz
      napewno ktos sie taki znajdzie. Wspolczuc tylko mezom. :)))

      Ale tak naprawde to poprostu zapomnij o pracy bo w 99,9999999 przypadkach
      takiej mozliwosci nie bedzie majac dziecko pod opieka. Co do twojego
      angielskiego bedziesz miala naprawde duzo czasu zamnim sie tu zaklimatyzujesz i
      poznasz kogokolwiek aby uczyc sie tu na miejscu (WIELE DNI GODZIN W SAMOTNOSCI
      A MAZ W PRACY). Prawda jest takze ze powinnas umiec sie jako-tako porozumiec bo
      maz nie zawsze bedzie mogl pojsc z toba do lekarza czy zlobka szkoly itd...
      • basiak6 Re: Opieka nad dzieckiem 21.08.06, 22:42
        Czemu piszesz ze moze zapomniec o opiece nad dzieckiem? Przeciez spokojnie moze
        znalezc lokalna childminder, jesli nie bedzie jej stac na przedszkole.
    • czarna.perla Re: Nieznajomość angielskiego.............? 18.08.06, 22:04
      ale proszę niech odezwą się takie mamy, które wyjechały i nie znały
      angielskiego (jesli są takie na forum). jak sobie radziłyście?

      jeszcze mam jedno pytanie. czy na warunki angielskie (a ściślej mówiąc chodzi
      mi o okolice Londynu, tj. miasto Maidenhead) zarobki wynoszące 22000 tys.
      brutto rocznie to dużo czy mało?
      • mysza501 Re: Nieznajomość angielskiego.............? 18.08.06, 23:49
        ja jestem w anglii od 3 miesiecy i nie znam angielskiego wogóle a przynajmniej
        nie znałam,urodziłam tutaj dziecko i jakos leci jak mam isc np. do lekarza to i
        tak trzeba wczesniej dzwonic to zazwyczaj dzwoni mój mąż z zaznaczeniem
        tłumacza.Choc nie zawsze ten tłumacz przybywa zabieram wtedy ze sobą słownik i
        rozmówki i jakos sie dogaduje.No powiem ze nie jest lekko ale pomalutku jakoś
        idzie ,takie podstawowe zwroty to miałam popisane na kartce zeby w razie czego
        móc coś powiedzieć,o cos zapytac i z dnia na dzien zapamietuje ich coraz
        więcej.Chodz w dalszym ciągu kruluja u mnie 2 zwroty "jestem z Polski" i "nie
        mówie po angielsku" a i jeszcze trzeci to "nie rozumiem" to tak wrazie jak
        rzeczywiście nie potrafie nic pojąc.A zdarzało sie np. w szpitalu po porodzie
        co prawda mąz był ale nie cały czas, tłumaczka zreszta tez wpadała tylko na
        chwile no ale jakoś leci i mam nadzieje ze zacznie mi do tej mojej opornej
        głowy wchodzic coraz
        wiecej.
        pozdrawiam
        • mysza501 Re: Nieznajomość angielskiego.............? 18.08.06, 23:53
          No i masz babo placek i nawet po polsku to za dobrze nie potrafie miało
          byc "KRÓLUJE" az w oczy gryzie przepraszam za te moje byki
          • alusia255 Re: Nieznajomość angielskiego.............? 19.08.06, 18:07
            Witam
            Ja jestem w Anglii w Cheam ( obok Sutton) od ponad miesiaca. Tez nie znam
            angielskiego. Jestem tu z dwojka dzieci. Moj maz tez pracuje po 12 godzin, ale
            jak cos trzeba zalatwic to robi to on. Np. zalatwial szkole dla synka
            piecioletniego i np lekarza dla poltorarocznej coreczki. jakos leci.
            Najwazniejsze, ze jestesmy razem. Wszyscy w Polsce wrozyli mi depresje, ale ja
            jakos jej nie mam:-)Uwazam, ze zycie w Anglii jest latwiejsze i przyjemniejsze.
            Zapisze sie do darmowej szkoly nauki angielskiego i bedzie jakos lecialo, poza
            tym co dzien ucze sie jakis nowych slowek chcac nie chcac, np. kupujac lody w
            sklepie lub bedac w bibliotece ( juz nawet tam sie zapisalam, bo korzystalam na
            poczatku z internetu wlasnie tam, bo jest darmowy:-))
            Zycze powodzenia i sluze pomoca
            alusia25@tlen.pl
            • wyspowamatka Re: Nieznajomość angielskiego.............? 20.08.06, 09:19
              alusia255 napisała:

              > Witam
              > Ja jestem w Anglii w Cheam ( obok Sutton) od ponad miesiaca.
              > Wszyscy w Polsce wrozyli mi depresje, ale ja jakos jej nie mam:-)

              Jestes dopiero miesiac jak piszesz wiec narazie wszystko jest zabawa nowym
              fajnym doswiadzeniem a depresja przyjdzie pozniej. Przyjdzie pewnego dnia
              niewiadomo skad przyczajona jak ten lisek. I niewiadomo kiedy i dlaczego bedzie
              odchodzi i wracac ponownie i tak w kolko do znudzenia. Dopiero po kilku latach
              zaprzyjaznisz sie z liskiem depresji i bedzie ci jadl z reki. A wtedy z
              nienacka ukrecisz mu leb. I wtedy dopiero bedziesz szczesliwa.

              Ps. Ja jestem na etapie gdzie lisek jeszcze nie je mi z reki. Ale przyjdzie na
              niego pora to skorke z niego sciagne. :))
              • alusia255 Re: Nieznajomość angielskiego.............? 20.08.06, 15:44
                Moze bedzie tak jak piszesz..., a moze..
                Moze ze mna jest tak, ze ja sie po prostu ciesze, ze jestem z mezem, zawsze on
                wyjezdzal i w sumie zylismy oddzielnie, widywalismy sie 2 razy w roku.
                teraz jestesmy nareszcie razem i chyba troszke obojetne mi gdzie jestem... poza
                tym nigdy nie mialam wiekszej motywacji do nauki angielskiego i napewno w
                Polsce jej miala nie bede:-)
                Zycze i sobie i Wam kochane Mamusie usmiechu na twarzy i znajdowania we
                wszystkim pozytywnych rzeczy.
                ... " Nigdy nie jest tak zle, zeby nie moglo byc gorzej.."
                Pozdrawiam
    • silence28 Interaktywny kurs online-za darmo.Korzystajcie! 19.08.06, 23:02
      Witam,
      a moze taka oto stronka moze pomoc Wam w doskonaleniu angielskiego, uwazam ja za
      calkiem przyzwoita i ciekawa.
      www2.cambridge.org/interchangearcade/listunits.do?level=0
      Tu macie interaktywny angielski na 3 poziomach. Troche slownictwa, gramatyki,
      sluchania. Mozna sciagnac ksiazki pomocnicze (tam gdzie napisane download). Kurs
      jezyka to za malo, aby postepy byly widoczne w jak najszybszym czasie. Ja bez
      jezyka sie czuje jak okaleczona, wiec ucze sie ciagle i w kazdym miejscu, gdzie
      tylko sie da:)
      Pozdrawiam.
    • czarna.perla Re: Nieznajomość angielskiego.............? 20.08.06, 00:12
      Bardzo, bardzo dziękuję za odpowiedzi. Wiem, że będzie mi trudno ale teraz wiem
      też, że jest to wykonalne, że jest szansa na to, że dam sobie radę. Czekam na
      kolejne odpowiedzi jak sobie radziłyście lub radzicie bez angielskiego i
      szykuje dla was kolejne pytania.
      Pozdrawiam.
    • kalpa Re: Nieznajomość angielskiego.............? 22.08.06, 11:23
      Oczywiście mieszkamy jeszcze w Polsce, więc na odległośc było nam cięzko go
      wyciągnąć z opresji. Teraz my mamy plan pojechać na trochę do UK, oboje znamy
      język, może damy radę.
      kalpa
      • kalpa do Czarnej perły 23.08.06, 22:21
        Nie chciałam Ci nic przykrego napisać, a jakos tak głupio wyszło:(
        Przepraszam.
        Moją intencją było podkreślić to, co napisała Kraksa, ze póki jesteś w Polsce to
        ucz się jaknajwięcej, bo wtedy łatwiej Ci będzie uczyć się dalej w UK.
        Wiesz, kiedys pojechałam do Francji. Zaraz po maturze na ekologicznej farmie
        pracowałm w ogrodach - było super, ludzie mili, ale ciężko było się porozumieć,
        bo oni w ząb polskiego, a ja nic po francusku.
        Po trzech m-cach zaczęłam rozdzielać ich słowa, bo w pierwszym momencie
        słyszałam jedynie potoki obcych dźwięków.
        Myślę, że gdybym znala chociaz podstawy uczyłoby mi się na miejscu znacznie łatwiej.
        Nie strac czasu, który Ci pozostał, a już na miejscu zrobisz resztę: osłuchasz się.
        Mój mąż jutro leci do uk, ja za trzy m-ce. I tez się ucze, zeby mi było łatwiej.
        Trzymaj sie:)))
        kalpa
Pełna wersja