problemy z zajściem w ciążę, co radzą w UK

01.09.06, 12:38
Drogie Mamy, chciałabym się dowiedzieć czy może, któraś z Was miała problemy
z zajściem w ciążę i korzystała z tego powodu z opieki medycznej w UK?
Jeśli tak , to jak to wygląda?? czy najpierw przeprowadzają jakieś testy??
czy może przepisują jakieś leki??
Od 6 mcy staramy się z mężem o dzidziusia i jak narazie nic :(
Wiem, że 6 mcy to nie powód do paniki, ale ponieważ nigdy wcześniej nie
miałam problemów z zajściem w ciążę, trochę mnie to niepokoi... a może
poprostu za bardzo chcę ;)

Jeśli macie jekieś doświadczenia w tym względzie to bardzo prosze o info :)

Miłego dnia
    • pyza_uk Re: problemy z zajściem w ciążę, co radzą w UK 01.09.06, 13:19
      Lekarz panstwowy odesle cie z kwietkiem niestety (zarowno w UK jak i w Polsce).
      6 mies. to za krotko na podjecie bezplatnego leczenia (tzn badania, testy itp).
      Zdaje sie po roku prob mozna zaczac cos dzialac. Jesli cie stac to zrob sobie
      badania prywatnie, zbadaj hormony, przede wszystkim prolaktyne i progesteron
      (chyba).
      • annamaria0 Re: problemy z zajściem w ciążę, co radzą w UK 01.09.06, 13:50
        GP kaze Ci czekac co najmniej rok, dopiero po tym czasie moze zlecic badania poziomu hormonow,
        chyba, ze juz wczesniej sprawdzalas i wiesz, ze cos jest z nimi nie tak, wtedy mozesz probowac prosic o
        leczenie.
        W Boots mozesz kupic monitor owulacyjny i samej sprawdzac, kiedy masz owulacje.
      • basiak6 Re: problemy z zajściem w ciążę, co radzą w UK 01.09.06, 14:03
        Powiem jak bylo u mojej kolezanki: po 6 mcach zaczeli robic badania, jej i
        mezowi (jesli maz sie nie zgadza, nie bada sie kobiety tez). Potem jedyny
        problem to czekanie na wyniki, kolejne badania, etc, trwa to troche. Ale jest za
        darmo, wszystko, wlacznie z IVF.
        • annamaria0 Re: problemy z zajściem w ciążę, co radzą w UK 01.09.06, 14:37
          Mysle, ze wiele zalezy od tego, gdzie mieszkasz i jaki/a jest GP. Wciaz sie mowi, nie bez powodu, o "NHS
          lottery", i w zwiazku z tym, ze sie kilka razy przeprowadzalam w UK, na wlasnej skorze przekonalam sie,
          ze poziom jest b. zroznicowany.
          W kazym razie zycze kompetentnego GP i powodzenia.
          • annamaria0 Re: problemy z zajściem w ciążę, co radzą w UK 01.09.06, 14:41
            Errata - NHS postcode lottery
            • mysz2006 Re: problemy z zajściem w ciążę, co radzą w UK 01.09.06, 14:50
              jak bralas uprzednio tabletki antykoncepcyjne przez pare lat to moze troche
              potrwac zanim organizm sie ustabilizuje

              a maz jest ojcem poprzednich dzieci (bez obrazy)?
              • basiak6 Re: problemy z zajściem w ciążę, co radzą w UK 01.09.06, 15:04
                To czy kobieta czy mezczyzna wczesniej byli rodzicami nie oznacza ze problem
                nieplodnosci moze ich ominac. Nawet jesli facet juz ma dziecko, rownie dobrze za
                pare lat moze miec problemy.
              • moto_mama Re: problemy z zajściem w ciążę, co radzą w UK 01.09.06, 15:33
                Spoko Mysza:)

                nie obrażam się ;)

                nie brałam pigułek, po urodzeniu drugiego dziecka mialam przez 5 lat wkladke
                domaciczną, którą usunieto w styczniu.

                jeżeli chodzi o mojego męża, mamy wspólnie dziecko ( z zajsciem w ciaze nie
                było problemów)

    • moto_mama Dzięki dziewczyny za wszystkie rady.. 01.09.06, 15:30
      nie wiem sama co robić, w sumie to dopiero pól roku starań a z drugiej strony
      dla mnie to AŻ pól roku...
      co do loterii GP.. no właśnie, z moją GP różnie bywa,raz są super a czasami do
      dupy.
      miałam ostatnio sprwdzany poziom hormonów, bo strasznie zaczełam tyć, ale to
      raczej od siedzenia przed kompem ;) dzieci wolą same biegać, tak więc nie mam
      nawet z kim wyjść na spacer, dlatego też maluszek byłby bardzo wskazany :):)
      poziom hormonów okazał sie w normie, ale nie wiem czy takie badanie potwierdza
      też prawidłowość tych hormonów odpowiadających za płodność kobiety, czy jedynie
      tarczycowych??

      Za to 2 mce temu mialam taką przygodę z moim GP, że zarzekałam się iż więcej
      tam nie pójde, otóż:

      pewnej niedzieli wieczorem mój 5,5 latek dostał wysokiej gorączki (40C) ,
      oczywiście w użyciu był calpol, ktory jednak nie przyniosl zadnego rezultatu,
      rano zaczęło małego boleć gardełko i nie chciał nic pić ani jeść, gorączka po
      calpolu i letnich kąpielach spadała o stopien do póltora... kiedy zajrzalam w
      gardło wszystko bylo jasne angina!! wiec postanowilampoczekac na meza i kiedy
      wrócił z pracy podjechalismy do GP...

      lekarz: o co chodzi?

      ja: (podałam mu wszystkie objawy)

      lekarz(stojąc 2 metry od mojego synka i swiecąc mu w gardło latarką): ze to
      jest tylko sore throat i ze po co ja mu wogole glowe zawracam, nastepnym razem
      mam sobie przeczytac leaflet jak postepowac z sore throat!!

      ja: no dobrze, ale on ma bardzo wysoką gorączkę, której nie można obniżyć, więc
      wskazuje to na jakąś infekcje!!

      lekarz: a ile czasu trwa gorączka?

      ja: 24h

      lekarz: to jak sie utrzyma powyzej 3 dni to dopiero mam sie przejmowac a teraz
      to jestem przewrazliwiona

      ja: w takim razie ja stąd nie wyjdę dopóki nie przepisze mi amoksycycliny

      lekarz: skoro jestem taka uparta to prosze recepte, ale dziecku nic nie jest i
      daje mi to na moją wlasną odpowiedzialność.

      ja: thank you!! po czym wychodzac: now Im not supprised why so many europeans
      doctors is coming to UK (acha.. lekarz oczywiście siny, obleśnie gruby i
      śmierdzący)


      Następnego dnia:

      gorączka po podaniu antybiotyku zaczyna opadać, za to na ciałku mojego malucha
      pojawi się wysypka (glownie pod pachami i w pachwinach) gardło nadal czerwone a
      jezyk dziwnie bialy..
      dopadlam doktora internet z nieodłącznym asystentem google, bo coś mi sie
      wydawalo, ze to może być szkarlatyna!!! moje obawy potwierdził asystent google/


      dzwonie do GP (8 rano): sorry but we are fully booked today, ALE JA MUSZE!!! no
      to ewentualnie zaproponowano mi konsultacje telefoniczną...lepsze to niż nic.
      Po godzinie dzwoni telefon.. mowie co i jak..glos w sluchawce: prosze
      natychmiast przyjsc!! czy dasz rade w 15 minut?? pewno ze dam, wiec ide..

      w GP drugi antybiotyk, wymazy z gardla, skierowanie do szpitala na badania
      krwi...szkoda gadać

      ale przecież powinnam czytać ulotki na temat sore throat

      • moto_mama rzeczywiście byla to szkarlatyna 01.09.06, 15:36
        bo nie dopisalam :)
        • jaleo Re: rzeczywiście byla to szkarlatyna 01.09.06, 17:47
          W tym przypadku akurat lekarz mial calkowita racje. W pierwszych 24h nie
          wystepuja typowe dla szkarlatyny obiawy, i rzeczywiscie trzeba bylo poczekac
          (co zreszta jest prawie zawsze zalecane u dzieci z goraczka i nie-specyficznymi
          objawami). Natomiast Ty rozpoczelas na wlasne zyczenie kuracje antybiotykowa,
          ktora zreszta do szkarlatyny ma sie jak piesc do nosa, bo szkarlatyna to jest
          wirus, a nie choroba bakretyjna. Poza tym, antybiotyk nalezy podawac albo w
          pelnym kursie albo wcale, bo zaprzestanie w polowie kursu jest dla ukladu
          odpornosciowego dziecka bardzo niekorzystne.

          Jak bys przeczytala te ulotke o bolu gardla, to bys sie z niej dowiedziala, ze
          u dzieci z bolem gardla w przypadku nasilajacych sie lub zmieniajacych sie
          obiawow nalezy sie kontaktowac z lekarzem - czyli jesli nastepnego dnia
          wystapila charakterystyczna dla szkarlatyny wysypka, nalezalo sie skontaktowac
          ze sluzba zdrowia.
          • moto_mama Re: rzeczywiście byla to szkarlatyna 01.09.06, 18:32
            no cóż.. pozostaje mi się z Tobą niezgodzić.
            Szkarlatyna nie jest chorobą wirusową lecz bakteryjną, jest spowodowana tą samą
            bakterią, która wywołuje anginę Streptococcus (paciorkowce).

            Leczenie antybiotykiem jest NIEZBĘDNE!!! ponieważ może przy szkarlatynie dojść
            do zakażenia niektórych narządów wewnętrznych a w następstwie do ich
            uszkodzenia.

            Tak więc moja decyzja o podaniu dziecku antybiotyku (w bardzo wczesnym stadium
            choroby) była jak najbardziej słuszna, co zresztą przyznał mądry pan doktor od
            ulotki..
            • moto_mama do jaleo 01.09.06, 18:46
              a tutaj masz jeszcze link do strony, na której możesz dowiedzieć się więcej na
              temat szkarlatyny, a na przyszłośc radzę zasięgnąc wiedzy na temat , na który
              chcesz się wypowiedzieć ;)))

              www.maluchy.pl/artykul/122
              • jaleo Re: do jaleo 02.09.06, 15:07
                Masz racje, szkarlatyna jest barkteryjna (pomylilo mi sie z czyms innym). Ale
                to nie zmienia faktu, ze podawanie dziecku antybiotyku w pierwszej dobie
                goraczki i bez pewnosci, ze zakazenie jest bakteryjne, moze wyrzadzic wiecej
                zlego niz dobrego. I dlatego lekarz slusznie nie chcial przepisac.
                • basiak6 Re: do jaleo 02.09.06, 15:27
                  Zgadzam sie, o tyle ze antybiotyku przez sama goraczke na pewno bym nie podala.
                  Gdyby pojawily sie objawy szkarlatyny to wiadomo ze tak, ale na pewno nie
                  'profilaktycznie' przed.
                  Do samej goraczki antybiotyk ma sie nijak, tylko oslabia organizm i odpornosc.
                  • moto_mama Re: do jaleo 02.09.06, 16:11
                    Zgadzam się jak najbardziej... antybiotyk na gorączkę to bzdura.
                    Na gorączkę podawałam Calpol oraz robiłam synkowi letnie kąpiele, ale mimo tego
                    gorączka nie spadała.
                    Antybiotyk wyżebrałam od lekarza , ponieważ gardło mego synka wyglądało
                    tragicznie, migdałki były tak powiększone, że nie umiał nawet przełknąc wody i
                    był na nich bardzo brzydki biały nalot i moim zdaniem to wskazywało na
                    zakażenie bakteryjne. Dla lekarza było to tylko sore throat, a ja z kolei nie
                    mogłam patrzeć jak moje dziecko się męczy, gdyż sama od najmłodszych lat
                    cierpiałam na wieczne anginy, zapalenia ucha, zatok itp.i dopiero kiedy w wieku
                    19 lat usunieto mi oba migdały ( które były siedliskiem bakterii) przestałam
                    chorować co 2 tygodnie..
                    Usunięcie migdałow przyniosło mi wielką ulgę, a nie ukrywam, że mąż też się
                    cieszy ;) (ok, to był perwers , ale nie mogłam się powstrzymać ) :):)

                    miłego dnia
                    • annamaria0 Re: do jaleo 04.09.06, 15:01
                      Jesli chodzi o odstawienie pigulek, to nieprawda, ze w pierwszych miesiacach organizm wraca do normy i
                      trudniej jest w zwiazku z tym zajsc w ciaze. Wrecz przeciwnie, zaobserwowano, ze prawdopobienstwo
                      zajscia w ciaze jest takie samo lub nawet nieznacznie wyzsze tuz po odstawieniu pigulek.
                      • mama5plus Re: do jaleo 04.09.06, 15:32
                        . Wrecz przeciwnie, zaobserwowano, z
                        > e prawdopobienstwo
                        > zajscia w ciaze jest takie samo lub nawet nieznacznie wyzsze tuz po
                        odstawieniu
                        > pigulek.

                        To racja. Nawet do tego stopnia, ze jajniki wariuja bo nie wiedza na ktorego
                        kolej i wychodza wtedy ciaze blizniacze.:)
                        Jednak, poniewaz pigulki z reguly zubazaja organizm w niektore witaminy i
                        elementy, w tym wit E i kwas foliowy, to, jesli sie zrobil deficyt(zwlaszcza
                        wit E zw. witamina plodnosci), moze byc z tego powodu problem z zajsciem w
                        ciaze.
            • mama5plus Re: rzeczywiście byla to szkarlatyna 01.09.06, 19:33
              Zgodze sie i z jaleo i z moto w zasadzie tez :)
              Tzn racja, ze przy szkarlatynie podanie antybiotyku jest wskazane.
              Ale tez faktem jest, ze w pierwszej dobie objawow trudno stwierdzic czy to
              szkarlatyna, a, jesli wyglada na angine/zapalenie migdalkow to niby `rutynowo`
              leczy sie to antybiotykiem, ale tak naprawde to jest postepowanie `na zapas` bo
              w przypadku dzieci w ogromnej wiekszosci ma podloze wirusowe a nie bakteryjne
              wiec antybiotyk i tak nie pomoze a, po wybiciu przez niego dobrych bakterii,
              wirus zacznie sie jeszcze bardziej panoszyc.
              By stwierdzic czy to wirus czy bakteria trzeba by zrobic wymaz z gardla i
              dopiero wtedy wiadomo czy trzeba podac antybiotyk. Mozna tez zrobic taki
              10minutowy, szybki ale, z tego co czytalam, nie sa one wystarczajaco trafione
              wiec to tez raczej loteria. Wychodzac z zalozenia, ze u dzieci zwykle wirus, u
              palaczy czynnych i biernych czesciej bakteria, niektorzy, moim zdaniem ci
              logiczniejsi lekarze, nie podaja z mety antybiotyku (bo prawdopodobienstwo, ze
              antybiotyk jest potrzebny w przypadku dziecka wlasnie male). Ci trzymajacy sie
              twardo rutyny i z podejsciem `na wszelki wypadek) przepisuja i owszem.
              Ja takiego wlasnie spotkalam akurat w mojej przychodni na zastepstwie.
              Moze usprawiedliwia go fakt, ze moje dziecko(wtedy 9 mies.) mialo od 3 dni
              goraczke, ale w moim doswiadczeniu narodowosc i szkola lekarska z tym zwiazana
              ma tu jednak wielki udzial ;)
              Antybiotyku nie podalam. Goraczka zaczela tego wieczoru sama spadac.
              (gdybym podala to bym pewnie myslala, ze to dzieki niemu spada ;) )
              Nasz lekarz do ktorego poszlismy na kontrole bo po ok. tygodniu temp znowu
              skoczyla lekko i chcial malego zobaczyc, stwierdzil, ze to raczej wirusowe zap.
              migdalkow jak sie patrzy, i ze dziecie jest na dobrej drodze do wyzdrowienia.
              Antybiotyk oczywiscie niepotrzebny :)
              Czyli jednak mozna. ;)
              Wy byliscie najwyrazniej wyjatkiem od reguly i okazalo sie, ze jednak
              antybiotyk byl potrzebny, ale, jak mowie, to trudno stwierdzic przy braku
              dodatkowych objawow. Mozna zrobic wymaz i czekac na wyniki, albo czekac
              (wlasnie jakies 3 doby) az sie zacznie poprawiac badz inne objawy dojda i wtedy
              wiadomo z czym sie ma do czynienia.
              Mozna tez podac antybiotyk z mety, ale gdybym ja mojemu dziecku w pierwszej
              dobie podala(fakt, ze nie moglam bo w pierwszej dobie nawet u lekarza z nim nie
              bylam jeszcze) to bym nawet nie wiedziala, ze niepotrzebnie ;)
      • jusp Re: Dzięki dziewczyny za wszystkie rady.. 01.09.06, 15:42
        ja radze zrobic sobie wlasne badania i porownac z normami. najlepeij zdob sobie
        4 dnia od rozpoczecia miesiaczki, 14 i 24. Wyniki bedziesz miala w
        przedzialach. jezeli z czyms sie nie lapiesz to trzeba isc do lekarza i prosic
        jednak o leczenie o tabletki i takie tam. przyczyna wtornej bezplodnosci jest
        czesto prolaktyna. narasta ze stresem i blokuje owulacje. Kilka miesiecy brania
        tabletek powinno doprowadzic ja do normy, ale sama widzisz, ze jezeli to ten
        hormon blokuje twoja owulacje i jezeli bedziesz czekac jeszcze pol roku az Ci
        pozwola to zbadac, a potem kolejne pol na wyleczenie sie to moze sie okazac ze
        bedziesz w ciazy za rak a dziecko za kolejne dwa. Ja osobiscie radze upierac
        sie przy swoim i wymagac od lekarzy. moze sie tez niestety okazac ze
        zachodzenie w ciaze druga potrwa wiecej niz rok czy dwa .. moja kolezanak
        starala sie 8 lat!
        • mysz2006 Re: Szkarlatyna 01.09.06, 21:12
          mama5plus napisala:
          >w przypadku dzieci w ogromnej wiekszosci ma podloze wirusowe a nie bakteryjne


          Szkarlatyna (scarlet fever) jest w 100% spowodowana przez group A streptoccoci -
          *nie* wirus. W UK istnieje mit ze dzieci dostaja antybiotyki zbyt czesto
          dlatego GP niechetnie antybiotyki przepisuja. Wiaze sie to tez z szalejaca
          epidemia MRSA - im mniej sie antybiotykow ogolnie bierze tym wieksze szanse ze
          w wypadku zarazenia MRSA terapia bedzie skuteczna.
          • mama5plus Re: Szkarlatyna 01.09.06, 21:35
            mysz2006 napisał:

            > mama5plus napisala:
            > >w przypadku dzieci w ogromnej wiekszosci ma podloze wirusowe a nie baktery
            > jne
            >
            >
            > Szkarlatyna (scarlet fever) jest w 100% spowodowana przez group A
            streptoccoci


            Ale przeciez ja nie pisze o szkarlatynie a o zapaleniu migdalkow.

            Co do `mitu`...zgoda(choc to nie mit a fakty), z tym, ze nie chodzi tylko o
            to, ze dzieci dostaja zbyt czesto ale, ze w przeszlosci byly naduzywane (w
            przypadku dzieci jak i doroslych) i w zw. z tym wyhodowano superbug`a i
            zdecydowanie zanosi sie na wiecej wszelakich hybryd odpornych na antybiotyki.
            Jak pisala na polskim forum jedna z rozsadnych polskich lekarek, w przyszlosci
            nie bedzie czym leczyc po prostu.
            Poza tym po kazdej kuracji antybiotykowej organizm jest oslabiony, gromadzi
            toksyny ktore musza sie jakos wyzwolic i przy zmniejszonej dodatkowo odpornosci
            latwo o kolejna infekcje.
            I wiele innych potencjalnych skutkow ubocznych.
            Ja np uczulilam sie na penicilline i pochodne co jest ogromnym problemem,
            zwlaszcza gdy musialam cos wziac przy karmieniu piersia. A uczulenie...moze nie
            ma zwiazku, a moze ma z tym, ze w dziecinstwie pewna nawiedzona lekarka leczyla
            mnie z jeczmieni i zatok konska dawka penicilliny i delbeta na dokladke.
            • mysz2006 Re: Szkarlatyna 02.09.06, 09:17
              wlasnie o tym superbug'u mowie - MRSA

              na temat oslabionego organizmu sa rozne teorie zalezy kogo sie slucha i jakie
              zrodla sie czyta. Ja bardziej sie sklaniam do tego ze to nie antybiotyki
              oslabiaja organizm tylko choroba organizm wyciencza. Jednym z problemow brania
              antybiotykow ktory jest slabo rozpoznawalny w UK jest 'wyczyszczenie' z 'good
              bacteria' (podoba mi sie to okreslenie z reklam Actimel'u chyba :-))) o czym my
              Matki Polki wiemy od stuleci. Jednakowoz Actimelu nie polecam dla dzieci
              (doroslych zreszta tez) - jest tam ogromna zawartosc cukru :-(

              • mama5plus Re: Szkarlatyna 02.09.06, 09:56
                mysz2006 napisał:

                > wlasnie o tym superbug'u mowie - MRSA

                Tak, wiem, ze o tym samym mowisz :)

                Co do roznych teorii...ja biore na logike i na logike mi wychodzi jak wyzej.
                Choroba, owszem, oslabia, ale system odpornosciowy po kazdej walce sie wzmacnia.
                Np siostra u siebie i dzieci walczyla z angina za kazdym razem leczac ja
                antybiotykami. Dopiero za ktoryms kolejnym razem zdecydowala, ze sprobuje bez
                antybiotyku. Obylo sie i to byla ostatnia angina w lancuszku chorob.
                Dobre bakterie mozna znalezc w innych zrodlach
                (i mysle, ze nie tylko matkom polkom ta wiedza zostala objawiona ;)-preparaty
                probiotykowe sa tu b popularne odkad tylko pamietam ), bez odwolywania sie do
                Actimelu, ktorego akurat bym nie wybrala wlasnie ze wzgl. na zawartosc cukru.
                Dla mnie to glupia kombinacja: uzupelnianie dobrych bakterii by m in zapobiec
                grzybicy i jednoczesnie dostarczanie cukru sprzyjajacemu rozwojowi grzybicy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja