vereena
30.09.06, 09:47
Moja córka ma 1,5 roku. Chciałam, żeby chodziła dwa razy w tygodniu na pół
dnia do przedszkola - pobawiła się trochę z dziećmi, złapała trochę
angielskiego (w domu mówimy po polsku). Problem w tym, że mała spędza prawie
cały czas na kolanach u pani i wcale nie chce się bawić. Dużo też płacze (na
razie to są sesje po 1-2 godziny). Takich sesji było już chyba 7. Zastanawiam
się czy się nie poddać - córka zaczęła budzić się w nocy i wstawać o 5, co
wcześniej nigdy się nie zdarzało. Boję się, że to się na niej negatywnie
odbije. Z drugiej strony mam też obawy, jak to będzie powiedzmy za pół roku
czy za rok. Nie chcę wychować odludka i nie chcę, żeby uczyła się
angielskiego w wieku 4-5 lat, kiedy pójdzie do szkoły, bo będzie miała
utrudniony start i stres będzie wtedy większy. Może rozwiązaniem tymczasowym
byłoby zabieranie jej do klubów one o'clock, ale problem w tym, że pracuję w
domu i nie daję rady. Teraz najczęściej córka się bawi przy mnie, a ja
pracuję. Napiszcie proszę o Waszych doświadczeniach z przedszkolem. Co
radzicie - odpuścić n razie czy jeszcze trochę popróbować?