Język angielski, a życie w Anglii

14.11.06, 13:18
Czytam Wasze forum od pewnego czasu.Z waszych wypoweidzi wynika, że całiem
dobrze radzicie sobie "na obczyźnie". Nurtuje mnie tylko jedno, proszę
napiszcie jak Wasza znajomość angielskiego? Na jakim poziomie jest u Was ten
język i jak radziłyście sobie na początku. Bardzo mnie ciekawią Wasze
odpowiedzi i mam nadzieję, że podniosą trochę na duchu.
    • annamaria0 Re: Język angielski, a życie w Anglii 14.11.06, 13:36
      Znalam angielski dobrze wyjezdzajac, teraz tlumacze czasem teksty, z roznych dziedzin,zarowno z
      ang. na polski jak i odwrotnie - wiecej nie napisze, bo nie chce, jak tu mowia, "blow my own trumpet".
      Chcialam jednak zauwazyc przy okazji, i naprawde nie jest to zlosliwosc, ze niektorzy przeceniaja
      swoje umiejetnosci pod tym wzgledem.
      Z pewnych wzgledow widzialam ostatnio kilka CVs Polek mieszkajacych lub wybierajacych sie do UK.
      Ze zdziwieniem zanotowalam powazne bledy gramatyczne i jezykowe (np. spiking zamiast speaking,
      poziom znajomosci jezyka okreslony jako "feeble"), umieszczanie zdjecia i stanu cywilnego (np marital
      status: miss), co nie tylko nie jest wymagane w UK, ale moze nawet byc zle odebrane, itd. Mysle, ze
      zawsze warto poprosic kogos, o kim wiemy, ze zna jezyk naprawde dobrze, o sprawdzenie, nie mowiac
      juz o wlaczeniu korekty.
    • judyta76 Re: Język angielski, a życie w Anglii 14.11.06, 14:21
      przyjezdzajac do UK jakies 5 lat temu znalm j angielski na poziomie upper
      intermediate co pozwolilo mi w miare nrmalnie funkcjonowac w tym kraju. mialam
      problemy ze zrozumieniem przez kilka mcy na poczatku. pozniej chodzila do
      szkoly na part time, aby podzlifowac to i owo. mysle ze teraz rdze sobie
      calkiem niezle. ze znam osoby , ktore przyjechaly do uk bez zadnej znajomosci.
      owszem porozumiewaja sie lecz, brak gramatyki daje mocno po uszach. ale czasem
      wazniejze jest umiejetnosc porozumienia niz rozmowa zgodna z czasami
      anielskimi. pozdrawiam
    • maszac Re: Język angielski, a życie w Anglii 14.11.06, 15:11
      Witay! Nie łam się ja znam język na poziomie komunikatywnym (słabo-
      przyjechałam tu,bo mo mąż znalazł tu dobrą pracę i możemy w końcu godnie żyć,
      zrobienie zakupów- nie ma problemów z reszta radzimy sobie razem z mężem. Od
      miesiąca chodzę do bezpłatnej szkoły i tam szlifuję swój angielski. Nie
      przejmuj się, bo inaczej można wpaść w doła. Dasz radę, skoro ja daję (niedawno
      urodziłam tutaj 3 synka). Musisz tylko cos z tym zrobić a nie słuchac "dobrych
      rad" wykształconych kolezanek.Dodam, że Anglicy są bardziej wyrozumiali niż
      nasi rodacy. Pozdrawiam.
      • kraxa racja maszac- angielski w Anglii 14.11.06, 16:11
        jest w sumie zbedny ;-PPP Podobnie jak w Twoim przypadku polski... Jasne, nie
        trzeba mowic, bo Anglicy sa na tyle wyrozumiali, ze ...No wlasnie, gdzies byl
        watek dziewczyny, ktora nic nie zalatwila w councilu czy job center, bo nie
        umiala wytlumaczyc o co chodzi. A te wszystkie "wyksztalcone" kolezanki to
        wredna sa i tyle;-PPP ZegnaY
        • maszac Re: racja maszac- angielski w Anglii 15.11.06, 10:03
          Witaj! Wcale nie twierdzę,ze angielski w kraju w którym się żyje jest
          zbędny.Nie znasz mnie, nie znasz poziomu mojego języka,to tylko ja tak go
          oceniam(średnio komunikatywny), bo wiem że jest niski w porównaniu z biegle
          mówiacymi anglikami, brakuje mi wielu-wielu słówek. Ale chyba sama wiesz, że
          Polski lektor to nie to samo, co nauka i życie a Anglii.I to ty twierdzisz,
          że "wykształcone koleżanki to wredne są i tyle", a jeśli o tym mowa to
          przeczytaj na spokojnie swOj post, skierowany jest do mnie, a nie do zagubionej
          kolezki ( przecież ty mnie nie znasz i jeszcze chcesz mi odebrać prawo do
          wyrażania własnej opinii), a poza tym wykształcwenie, nie zawsze idzie w parze
          z umiejętnością posługiwania sie językiem obcym w danym kraju. Tak na
          marginesie to chyba należę do wykształconych bo jestem po studiach, 3
          języki...Szkoda że wykształcenie i kultura to nie to samo, przynajmniej w Twoim
          przypadku. Oj podniosłaś mi cisnienie...
      • edytawoz Re: Język angielski, a życie w Anglii 14.11.06, 17:08
        Nie to, że nic nie robię w tym kierunku. Chodzę na korepetycje, staram się w
        miarę wolnego czasu uczyć w domu - wiecie: praca, syn, który w tym roku
        przystępuje do komunii no i jszcze zaoczne studia podyplomowe. Niemiecki miałam
        na poziomie dobrze komunikatywnym (kilka lat pracowałam sezonowo). A mój
        angielski do czerwca moze będzie w miarę komunikatywny. Wiem, co innego nauka w
        kraju, a co ineego "na żywca" w kraju anglojęzycznym. Ale poprostu chce mieć
        świadomość, że będę umiała powiedzieć co chce, pewnie gorzej będize ze
        zrozumieniem co Oni chcą ode mnie.Pozdrawiam.
    • basiak6 Re: Język angielski, a życie w Anglii 14.11.06, 19:29
      Wszystko zalezy od tego gdzie sie siedzi:)
      Inne sa potrzeby jezykowe mamy ktora zajmuje sie dzieckiem w domu i nie pracuje,
      inne takiej ktora pracuje w biurze jako asystentka, inne takiej ktora pracuje
      jako ksiegowa czy jako dyrektor finansowy w banku:)
      Beda mialy inny zasob slownictwa, inny poziom znajomosci jezyka. Inaczej mowi
      ktos kto dopiero przyjechal do UK nawet jesli uczyl sie w Polsce, etc.
      Znam osoby ktore sa tutaj 30 lat i mowia fatalnie.
      Zalezy czy ktos rozwija jezyk, czy np idzie sie doksztalcac, gdzie pracuje, w
      jakim towarzystwie, etc.
      • maszac 100% racji basiak6 15.11.06, 10:08
        Człowiek całe życie się uczy...
        • basiak6 Re: 100% racji basiak6 15.11.06, 10:56
          Dokladnie. Mi sie smiac chce jak ktos krytykuje innych np za slaba znajomosc jezyka.
          Nie wiem co znaczy pojecie 'znac jezyk'.
          Mi sie wydawalo ze znam jezyk 12 lat temu kiedy mialam 21 lat i zdalam tutaj w
          UK Cambridge Proficiency i zaczelam rok pozniej studia. No po prostu alfa i omega.
          Dopiero same studia, najpierw uder - potem postgraduate, praca non stop
          piszaca/mowiaca jako analityk udowodnily mi ze jezyka bede sie uczyc cale zycie.

          Im wiecej sie wie tym bardziej wiemy ile nam jeszcze zostalo:)))

          Maszac, moim zdaniem najwazniejsze jest po prostu sie uczyc i czuc ze robi sie
          jakies postepy. Bo pracujac jako ksiegowa nie musze mowic jak profesor z uniwerku.
          • edytawoz Re: 100% racji basiak6 15.11.06, 12:06
            Mam znajomego, który 20 lat mieszka w Chicago i nie umie nawet przysłowiowego
            grama języka. Dla mnie jest to nie wyobrażalne, jak można mieszkać w kraju i
            nie znać języka urzędowego. Kiedy go o to pytam odpowiada, że mieszka w
            dzielnicy polskiej, a wszystkie sprawy urzędowe załatwia przez znajomych. Co
            ciekawe ten człowiek ma obywatelstwo.
            Zdaje sobie sprawę, ze początki na pewno będą trudne. Nam Polakom często trudno
            dogadać sie ze sobą i to w ojczystym języku. mam zamiar od razu po przyjeździe
            zapisać sie na kurs angielskiego dla obcokrajowców.
            Martwi mnie tylko jedna rzecz - przez brak komunikacji językowej nie mam szans
            na pracę w swoim zawodzie.Trudno do odważnych świat należy, już nie chcę życ z
            mężem na odległość.Moje zarobki w rzadnej mierze nie mozna okresłić ajko
            zadawalajace, wiec chetnie posiedzę w domu, pichcąc obiadki. A tam szczerze to
            właśnie tego się boję - siedzenia w domu.Ale cóż będę sie amrtwić na zapas.
            Z pozdrowieniami.
            • annamaria0 Re: 100% racji basiak6 15.11.06, 17:32
              Jezyka uczymy sie cale zycie, a angielski jest przy tym najbogatszym jezykiem na swiecie (slownik
              oksfordzki angielskiego zawiera wiecej hasel, niz jakikolwiek inny slownik), to prawda, poza tym niewiele
              osob ma zdolnosci na poziomie Conrada (Jozefa Konrada Korzeniowskiego), Polaka, ktory angielskiego
              nauczyl sie dopiero po 18. roku zycia, a ktorego ksiazki napisane po angielsku weszly do kanonu
              literatury swiatowej. Nie wyobrazam sobie jednak spedzenia 20 czy wiecej lat w jakims kraju bez
              nauczenia sie jezyka tego kraju, chocby w ograniczonym stopniu, a nikt nie wymaga przeciez perfekcji od
              cudzoziemca - to jest skazywanie sie na jezykowe i kulturowe getto.
Pełna wersja