do mam przedszkolaków...

16.04.07, 21:06
dziewczyny proszę o radę w sprawie przedszkola. chociaż moja Nelka chodzi do
niego ok 4 miesiące- 2x w tygodniu po 2 godziny- za cholere nie chce zostać
sama, tzn. była kilka razy, super zadowolonai i cały wieczór opowieści, ale
wystarczyło że pani zwróciła jej uwagę i musieli po mnie dzwonć , bo tak
ryczała. od tamtej pory nie zostanie sama, marudzenie już od rana jak jej
powiem że dziś jest przedszkole. zostaje w nim jeżeli ja tez tam siedzę- no i
siedzę, a moja pociech przy nodze. ostatnio była już poprawa bo bawiła się z
panią (oczywiście ja byłam obok). Nelka jest w miarę spokojna do czasu gdy
panie nie zaczną do niej gadać po angielsku którego ona nie rozumie. teraz
była dwutygodniowa przerwa, a jutro czeka mnie przedszkole... postanowiłam
sobie, że będę z nią chodzić do końca kwietnia, a od maja zostawię- ale jak
będzie tak jak było do tej pory to serce mi chyba pęknie.
może ktoś miał podobną sytuację. zostawić ją samą, zabrać, zostać z nią? mam
bardzo mieszane uczucia, więc proszę o podpowiedz. pozdrawiam serdecznie :)
    • agarem Re: do mam przedszkolaków... 16.04.07, 21:52
      czesc hillroad - sprawdzilam na twojej stronce, ze Nelka bedzie miala niedlugo
      3 latka. Dla niektorych dzieci to jest najlepszy wiek na "oderwanie sie" od
      rodzicow a niektore dzieci potrzebuje jeszcze troche ciepelka i mamy. Tak to
      jest i nie przeskoczysz psychiki twojego dziecka. Jak masz mozliwosc i chcesz
      jeszcze pobyc troche z mala w domu to spokojnie tak zrob. alternatywa jest
      wspolna zabawa, jak ma ciebie przy boku na play albo toddler group. nieraz nie
      warto zmuszac dziecka skoro nie jest jeszcze dojrzale, zeby zostac samym w tym
      dalekim swiecie. Sprobowalabym jeszcze raz od wrzesnia jak sie zacznie nowy
      term, zeby juz powoli sie przygotowala na szkole. Z drugiej strony przeanalizuj
      swoje zachowanie co do malej i tych rozstan. niektore mamy nieswiadomie
      uzalezniaja dzieciaki od siebie bo tez cierpia jak sie musza rozstac. Jak mala
      od urodzenia byla tylka z toba, nie zostawala z innymi osobami i nie jest
      przyzwyczajona do angielskiego to czuje sie niepewnie w innym towarzystwie bez
      ciebie.Cierpliwosci!
      • hillroad no właśnie córa jest ciągle ze mną... 17.04.07, 09:32
        i myśle że tu leży problem naszych rozstań. wydaje mi się że ona obawia się
        zostać w przedszkolu bo mnie tam nie będzie. nie chce chodzić do playgroup-
        choć kiedyś lubiła...
        • agarem Re: no właśnie córa jest ciągle ze mną... 17.04.07, 13:24
          no to teraz wiadomo w czym pies pogrzebany... a czy Ty nie ufasz innym ludziom
          (maz, dziadkowie, inne zaprzyjaznione osoby)ze beda tez sie dobrze opiekowac
          mala tak jak Ty? Bo jak tak jest to musisz uwazac zeby nie przeszkodzic corce
          do jej wzrastania do samodzielnosci (no bo to chyba nasz cel nie? zeby byly
          kiedys samodzielnie zyjace jednostki, ktore sa w stanie sobie dac rade w
          zyciu).moja przyjaciolka miala (ma)podobny problem: dziecko nigdy z inna osoba,
          nigdy wieczorami nie wychodzila, babysitter be, non stop w mala. Sytuacja w
          przedszkolu byla podobna i w koncu zrezygnowali i z przedszkola (mimo,ze
          dziecko angielskie - nie bylo problemow z komunikacja). Wszystko bylo okay do
          czasu az mala w wieku 5 lat nie poszla do szkoly: tragedia!! Rozlaka byla tak
          straszna dla matki i corki, ze ledwo daly rade. Naprawde byla ciezka sytuacja,
          matka sie nawet zastanawiala czy nie edukowac dziecka samemu w domu co by
          oczywiscie na dluzsza mete nic nie zmienilo.
          Musisz chyba malymi kroczkami cos z tym zrobic: zaczac zostawiac mala na
          moment, potem na dluzej z mila osoba, niech ojciec regularnie robi z nia
          wycieczki bez ciebie, zostaw ja u kolezanki na placu zabaw na godzinke. Chyba
          od ciebie dalej zalezy jak sie sytuacja potoczy.
          • hillroad Re: no właśnie córa jest ciągle ze mną... 17.04.07, 16:40
            agarem- dziękuję za wszystkie rady. postanowiłam jednak zabrać małą dzisiaj na
            zajęci i mile zostałam zaskoczona:) miałam plan odpuszczenia, ale po
            dzisiejszym dniu nie ma mowy. będę silna. pochodzę z nią jeszcze trochę i jak
            przyjdzie odpowiedni moment zostawie samą. już raz przez to przechodziłyśmy i
            było dobrze do czasu choroby i związanej z nią przerwą. mam już chytry plan i
            mam nadzieję że się powiedzie. jutro zabiorę ją do naszego playgroup- dawno nie
            była bo nie chciała chodzić, ale sama poprosiła:)
            z dziećmi bawi się w weekendy w madhouse, a tak to na placu i nie ma z tym
            problemu. nie mam raczej zaprzyjaźnionej mamy z którą Nela mogłaby zostawać.
            czasami gdy wychodzimy z M na kolację czy takie tam to zostaje z nianią i jest
            ok- ale to sporadycznie.
            zobaczę jak będzie w czwartek i napewno dam znać co i jak:)
Pełna wersja