ginger_bee 12.06.07, 12:12 jesli interesuje was ten temat, wlasnie w radio dyskutuja na temat karmienia piersia w miejscach publicznych... same o tym rozmawialysmy czas jakis... wyglada, ze to jednak jest problem. pozdrawiam. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
eutyfrona Re: BBC Radio Five Live_temat dnia_breastfeeding. 12.06.07, 23:04 Możesz streścić, co sie działo w tej audycji, niestety, nie miałam okazji posłuchać, a interesuje mnie ten temat. Odpowiedz Link
ewelina-s-82 Re: BBC Radio Five Live_temat dnia_breastfeeding. 13.06.07, 00:32 podbijam.. Odpowiedz Link
pyza_uk Re: BBC Radio Five Live_temat dnia_breastfeeding. 13.06.07, 09:30 Bylo tez w wiadomosciach BBC search.bbc.co.uk/cgi-bin/search/results.pl? tab=av&q=breastfeeding&recipe=all&scope=all&edition= Odpowiedz Link
ewelina-s-82 Re: BBC Radio Five Live_temat dnia_breastfeeding. 13.06.07, 10:25 newsforums.bbc.co.uk/nol/thread.jspa?threadID=6574&sortBy=1&edition=2&ttl=20070613091739 podoba mi sie pierwsza wypowiedz i moge sie pod nia podpisać...zawsze myslałam ze brytyjskie spoleczenstwo jest liberalne i tolerancyjne,dlatego dziwi mnie podejscie w ten sposob do tematu???ale dobrze ze został on poruszony bo faktycznie karmiace sa w mniejszości,tyle ze moim zdaniem powinno sie raczej zadbac o edukacje i uswiadamianie w tym temacie bo tu nic nie da zmiana legislacyjna tu niestety potrzeba zmiany podejscia do tematu całego społeczenstwa.. Odpowiedz Link
mama5plus Re: BBC Radio Five Live_temat dnia_breastfeeding. 13.06.07, 11:51 Spoleczenstwo akurat az tak bardzo znowu nie jest w opozycji. Sa to nieliczne wyjatki raczej niz regula jak w oficjalnych doniesieniach stwierdzono. I podejscie prawidlowe-ze to ICH problem jesli ich to gorszy. Po wprowadzeniu prawa beda musieli sie dostosowac i z czesem `urosna`, dojrzeja do etapu gdy gorszyc przestanie. A moze po prostu przestana sie gapic ;-P Jak stwierdzono w naszym lokalnym radiu(bo tez sie toczy dyskusja i akurat tych zgorszonych nie jest za wielu), po 10 latach kazdy sie oswoi i bedzie to traktowane jako rzecz calkiem naturalna. Inna kwestia to dyskrecja przy karmieniu, bo przeciez nie ma koniecznosci by cala piers wywalac na swiatlo dzienne, czyli, jak to okreslili, karmienie agresywne ;) Co ciekawe, gdy tych zgorszonych pytano czy widzieli wywalona piers kobiety karmiacej ze tak ich zgorszylo, to ZADEN nie przyznal, ze owszem. ;) Czyli glupie, niczym nieuzasadnione przekonania albo bujna wyobraznia ;) Mysle, ze prawo pomoze bo musi byc egzekwowane a Ci zgorszeni moga sie gorszyc na zdrowie. Tak jak palacze moga sie gorszyc, ze im nie wolno w miejscach publicznych. I co z tego? Odpowiedz Link
ginger_bee Re: BBC Radio Five Live_temat dnia_breastfeeding. 13.06.07, 15:11 coz we wspomnianej dyskusji dzwonili ludzie i wypowiadali sie na temat czy karmic publicznie czy nie, oczywiscie wypowiadaly sie kobiety, ktore nie mialy z tym najmniejszych problemow i te, ktore takowe problemy mialy... wiekszosc jednak miala zle doswiadczenia... tak jak o tym juz dyskutowalysmy roznie w spoleczenstwie sie dzieje i rozne reakcje ludzi bywaja. oprocz karmienia publicznie byl rowniez poruszany temat edukacji karmienia piersia... wiekszosc glosow wyrazala sie negatywnie o "wrecz skandalicznym podejsciu midwife i HV do tego tematu"... ulubione zdanie tutejszych: "daj butelke" i wokol tego problemu rowniez rozmawiano... no i podobno caly problem angielskiego spoleczenstwa odnosnie akceptacji karmiacych kobiet publicznie bierze sie z tego, ze mleko modyfikowane traktuje sie na rowni z mlekiem matki, badz nawet gloryfikuje... a co idzie za tym poziom wiedzy na ten temat jest przerazajacy. tak to mniej wiecej wygladalo, tylko duuuuzo dluzej i wiecej;) osobiscie spotkalam sie z personelem medycznym, ktory wrecz oddal by zycie za to by kobiety karmily piersia, jak i osoby, ktore na wszystkie problemy karmiacej mowia jedno: "daj butelke". coz, matka i tak powinna wiedziec lepiej co dla jej dziecka jest najlepsze i isc swoja droga, a pomoc od innych, oczywiscie, ale rozsadek trzeba miec swoj, w koncu to o nasze dziecko chodzi... a karmienie publiczne... podobala mi sie wypowiedz jednej sluchaczki, ktora byla w restauracji ze swoim dzieckiem i swoim tata, tam tez karmila i ludzie dziwnie na nia patrzyli i slali niemile komentarze, zle sie poczula i chciala wyjsc, a jej tato na to: " kochanie siedz, nic zlego nie robisz, jak chcesz to zdejme spodnie i wtedy ci ludzi beda dopiero mieli na co patrzec" ;) i tym akcentem koncze;) Odpowiedz Link
mama5plus Re: BBC Radio Five Live_temat dnia_breastfeeding. 13.06.07, 20:40 Z personelem to chyba tak jest, ze oni nie moga namawiac ani w jedna ani w druga strone(na dobra sprawe chyba za wywieranie presji moga byc pociagnieci do odpowiedzialnosci jesli sie nie myle)i wlasnie ta poprawnosc polityczna bywa czesto zgubna. Osobiscie, gdy tylko sygnalizowalam chec karmienia ( a wpisywalam do porodu, ze bardzo chce karmic wiec bylo jasne, ze nie moze, moze, sprobuje i zobacze bla bla bla, ale mi zalezy i kropka), spotykalam sie zawsze z ogromnym wsparciem (ze strony personelu). A po ostatnim porodzie jedna z poloznych, ktora przyszla do domu, zwierzala mi sie jakie czesto ma dylematy wewnetrzne bo rozsadek i wiedza jej podpowiadaja by zachecac matke do karmienia bo to jest najlepsze dla niej i dla dziecka ale PC na to nie pozwala (choc na szyi wszystkie nosza tasiemki z `Breast i Best` ;) ) W trakcie karmienia, poniewaz w sumie liczac kazde dziecko to ponad 6 lat mi sie uzbieralo (and counting ;) ) mialam tez rozne sytuacje typu np dostosowanie lekow, zwlaszcza, ze w moim przypadku odpada stosowna przy karmieniu penicylina i pochodne wiec jest wiekszy problem gdy antybiotyk konieczny) i to w sumie ja sie bardziej krepowalam gdy mialam wspomniec, ze karmie. Nigdy nie uslyszalam komentarzy jakie przytaczaja moje kolezanki z Polski czy osobista siostra czesto slyszy od lekarzy: `To pani jeszcze karmi??? Takie duze dziecko???!!! Najwyzsza pora odstawic . ;/ A nie karmi jakos szalenie dlugo. W dodatku troche egoistycznie jak mowi bo z zalecenia onkologa. Bez szemrania dostosowywano leczenie do potrzeb karmienia gdy zachodzila taka potrzeba. Raz tylko, gdy po porodzie mialam infekcje z wysoka goraczka i dlugo bez poprawy, jedna z poloznych delikatnie zasugerowala, ze moze by raz dziecku butelke podaly jesli zechce, ale na tym sie skonczylo i przepraszala tlumaczac sie ostro, ze tylko jesli *ja* zechce to mam taka opcje. Na takie ewentualnosci maz byl przeszkolony ;) i, znajac moje podejscie, w razie czego tlumaczyl czego ja chce w razie gdybym sama sie rozkleila. ;) Masz racje ginger_bee, ze to kobieta musi wiedziec czego chce i byc zdecydowana, ze chce karmic. Majac swiadomosc, ze wbrew pozorom to, ze naturalne nie rowna sie proste i ze czasem naprawde trzeba sie zmobilizowac, poprosic o pomoc, miec wsparcie ale raczej ciche. I pamietac, ze przypadki gdy naprawde nie da sie karmic to nieliczne wyjatki a nie regula. Miec wiedze, oczytac sie wczesniej czy pojsc na szkole rodzenia a nie pozniej bzdurki w stylu nie karmie bo urodzilam, przystawilam dziecko i nic nie lecialo. ;/ Polog to tez bardzo emocjonalny okres i kobieta czesto na wszelkie sugestie bardzo nerwowo reaguje, odbiera to jako presje w jedna badz w druga strone. Nieprzygotowana, na ew. niespodzianki czy malo przekonana do swoich wyborow, latwo sie poddaje. Gdy moja szwagierka rzekomo nastawiona na karmienie, po porodzie nie czula sie olsniewajaco plus klasyka w stylu `bo ja nie mam pokarmu` a jednoczesnie nie trwala w swoim postanowieniu by karmic, polozne oczywiscie nie naciskaly i skonczylo sie na butelce. M, po wysluchaniu mego glosnego myslenia ( ze to normalne, ze tuz po porodzie pokarmu nie bedzie i jesli nie bedzie przystawiala z tego powodu to i prawdopodobne, ze i po tygodniu pokarm sie nie pojawi a dziecko w meidzyczasie przyzwyczai sie do innego ssania i tez nie bedzie kooperowac) wykonal z rozpedu telefon do siostry sugerujac jej, ze moze by jednak przystawiala bo jeszcze nic straconego....ulyszal raptus jeden, zeby jej juz nic nie mowic bo ona BARDZO chciala karmic, no ale NIE MOZE. Szczerze? Mam ogromne watpliwosci, czy naprawde wystarczajaco chciala. ;) Teraz slysze, ze ja to mialam szczescie bo mi sie udalo karmic a jej to nie... NOSZ! Jasne, samo przyszlo. ;-P Ja wiem, ze matkopolkizm(takie slowo-wytrych obecnie, nie? ) i poswiecenia nie sa w modzie (gypsi juz kilka razy o tym pisala)... nie wiem jak tutaj, ale na polskich forach jakze czesto spotykam sie ze stwierdzeniem ` a tego i tego to ja na sile robic nie bede bo nie jestem Matka Polka! Poswiecac sie nie zamierzam.` I tu tkwi chyba szkopul bo, jakby nie bylo, macierzynstwo(czy rodzicielstwo) to jednak pasmo poswiecen (zdrowych oczywiscie bo nie mowie o byciu niewolnikiem wlasnego dziecka i innych skrajnosciach) i ktos, kto sie na to decyduje, raczej powinien wczesniej sobie to uswiadomic. Ze zycie z dzieckiem to juz nie to samo co przed dzieckiem i ze jesli ktos to przelicza jak w biznesie (tyle wloze wiec zysk musi byc taki sam a najlepiej wiekszy) no to sorry... lepiej zmienic plany. A karmienie to tylko nieznaczna czesc tego `trefnego` interesu. ;) O ile jestem w stanie zrozumiec, ze ktos nie chce karmic z takich czy innych powodow to kompletnie nie rozumiem nagminnego hasla `chcialam no ale nie wyszlo` (czyt: `nie mialam pokarmu` za zwyczaj ;) ) Wracajac do karmienia publicznego... jak juz kiedys pisalam, nigdy w swojej karierze ;) nie spotkalam sie z negatywnymi uwagami czy spojrzeniami nie teges. Ale tez, jak wspomnialam, nigdy nie karmilam tak, by sie rzucalo jakos w oczy. I publicznie raczej w takich miejscach jak park gdzies na trawie czy przy bardziej lub nieco mniej bliskich osobach jesli czulam sie komfortowo i dziecko sie nie rozpraszalo. Jedyne co, to o ile przy noworodku padaly jakies mile komentarze i nikt nie udawal, ze nie widzi, to juz przy starszym niz 3-6 miesiecy raczej zapadalo takie jakies dziwne milczenie. ;) Nie wiem, moze ja przewrazliwiona jestem. A moze bym chciala, zeby, tak, jak na widok 6-9miesieczniaka tankujacego z butli, kukali wokol ` O! Jak slicznie zjadlem! Jakie glodne malenstwo! ` a tu nic, noo . :) Ciiiiszaaaaa i zero zachwytow ;) No moze poza corka znajomych, ktora na widok mojej najstarszej przy piersi, zaczela sie przypatrywac a nastepnie rzucila: `I like your bottle!` 8-] ;0) Dodac winnam, ze w/w miala w tym czasiw dwojke mlodszego rodzenstwa ale nie byla zaznajomiona ewidentnie z tym rodzajem sprzetu do karmienia ;) I, jesli to ma jakies znaczenie, dzieci z matki Hiszpanki, ojca Walijczyka.:) Odpowiedz Link
ewelina-s-82 Re: BBC Radio Five Live_temat dnia_breastfeeding. 13.06.07, 23:14 mamo 5 plus jak wiele jest prawdy w tym co napisałas...niestety to smutne ale prawdziwe...samam mam dokladnie ze 4 znajome ktore wlasnie dzieki takiemu zliberalizowanemu podejsciu do karmienia i tak jak ginger napisala gloryfikowaniu butli jako lekarstwo na wszelkie problemy...bo przeciez to nic zlego jesli sie matke zacheca do podania butli bo dzieciaka glodzi na cycku:Oa jak sie zacheca do karmienia piersia(jak to ja nieopatrznie probowalam ze znajoma)to traktuje sie to jako terror laktacyjny:/ ja sie nie dziwi ze sie ludzie krzywo patrza na karmiace piersia wszak to juz anachronizm nieprawda??? btw.sama kiedys musialam szybciutko nakarmic(albo znosic jej wrzaski jeszce przez ok godzine bo tyle by nam zaja powrót do domu) Sare,ale zauwazyłam ze jakos wszyscy uciekli z ławeczki na której siedziałam,a nie było to komfortowe uczucie czuc na sobie spojrzenia przechodniów.. a ze złotych mysli przytocze:"nie miałam pokarmu,bo młody budził sie co godzine" "zanikł mi pokarm przez stres związany z nagonka na karmienie naturalne" "jak dałam butelke to dziecie spało bite 3 godziny" i standard"przeciez cycka nie zostawię w domu" Odpowiedz Link
ginger_bee Re: BBC Radio Five Live_temat dnia_breastfeeding. 15.06.07, 15:28 ach swiete slowa drogie Panie... prawda jest taka, ze duzo kobiet rezygnuje z naturalnego karmienia z czysto egoistycznych pobudek, co zreszta niektore mowia glosno... bo niby jak inaczej zrozumiec kogos, komu trudno pogodzic sie, ze zycie po urodzeniu dziecka nie wyglada juz tak samo jak przed urodzeniem... trzeba dostosowac nowe priorytety do nowej rzeczywistosci... co nie znaczy, zamkniecie w 4 scianach wsrod pieluch i placzu dziecka... nie przemawiaja do mnie postawy skrajne, typu "tylko dziecko i ja sie nie licze", lub "ja najwazniejsza a potem dziecko"... karmienie piersia wymaga jednak od matki samozaparcia, pewnego poswiecenia i przede wszystkim milosci... znam przypadek, gdzie kobieta zdecydowala sie na karmienie, choc byla zdecydowana przeciwniczka, tylko dlatego, ze w szkole rodzenia powiedziano jej, ze plusem naturalnego karmienia dla matki jest to, ze szybciej straci na wadze... coz, sprawa indywidualna, jedna straci inna nie. niedalej jak wczoraj rozmawiajac z moja mama o nowych produktach, ktore jej wnusia juz je, zapytala mnie, czy nadal karmie... oczywiscie, ze tak, odpowiedzialam... no i okazalo sie, ze przed porodem oznajmilam iz karmic bede, jak sie uda pol roku;) faktycznie, zupelnie o tym zapomnialam;) dzis nie wiem skad mi sie wzielo takie postanowienie, moze chodzilo mi o tzw. "powrot do normalnosci" po porodzie... moze spowodowane to bylo lekiem, brakiem wiedzy, a przede wszystkim brakiem doswiadczenia... stoczylam wojne aby karmic piersia, ale uparta bestia ze mnie, nie poddalam sie i dzis wiem, ze bylo warto... ale kosztowalo to wiele nerwow i wycienczenia zarowno psychicznego, jak i fizycznego. a teraz... nie potrafie sobie wyobrazic, kiedy przyjdzie odstawic od piersi tego mojego szkraba, bo ten wspolny czas spedzony tylko we dwie jest absolutnie niepowtarzalny i tylko nasz. Odpowiedz Link