giftfocus
02.07.07, 10:36
hej, moze pomozecie? Nie szukam tutaj odpowiedzi jak powinna postapic osoba z
nizej przytoczonej sytuacji (bo jak powinnam to wiem), ale jak Wy byscie
postapily/li. Plus w jaki sposob mozna "dac nauczke" firme.
Wiec mieszka sobie i pracuje, powiedzmy - Ania, w malej miescinie w UK.
Szukala pracy ponad pol roku, a gdy tylko zorientowala sie co to za firma,
zaczela szukac nastepnej jak na razie bez rezulatu. Praktycznie nie ma
ogloszen w jej zawodzie, jezeli sa, to odstaje odpowiedz, ze "dziekujemy,
bylismy overwelmed with responses, unfortunatly bla bla bla". (Nie jest Ani
znana stopa bezrobocia w rejonie, ale w jej wlasnej firmie gdy dano
ogloszenie, ze poszukuja magazyniera przyszlo SIEDEMDZIESIAT podan!) Ania
musi pracowac, bo hipoteka, karta kredytowa, pomaga rodzinie w PL, jedna
pensja nie starcza, bla bla bla. Wiec problem w tym, ze MUSI pracowac. Nie
chce zatrudnic sie jako np. pomoc kuchenna, bo wtedy nie oplaci opiekunki
plus straci ciaglosc pracy w zawodzie i potem bedzie jej jeszcze ciezej
wrocic.
Teraz kilka slow o pracy. Firma traktuje pracownikow jak smieci. Doslownie i
w przenosni. Np. pracownicy przez pol roku nie mieli placonej wyzszej stawki
za nadgodziny, nie byly wyplacane "shift allowances", nie bylo zadnych
szkolen dla pracownikow nowo przyjmowanych do pracy, w tym takze operatorow
maszyn, pracownicy, niektorzy pracujacy ponad pol roku nadal nie maja
kontraktow, o tym jakie sa health and safety dowiaduja sie przed kolejnymi
audytami lub kontrolami. Polityka personalna firmy jest taka, ze jak ktos
ma "problem" to slyszy, ze powinien widziec gdzie sa drzwi, a na jego miejsce
czeka 100 nastepnych. W ciagu ostatnich dwoch miesiecy dwie osoby pracujace w
biurze dostaly wypowiedzenie jednego dnia wieczorem z zastrzezeniem, aby
nastepnego nie przychodzily do pracy. Bez zadnych wczesniejszych zastrzezen,
bez slowa wyjasnienia. Jeden z glownych menagerow sam zrezygnowal po 3
miesiecznym okresie.
Teraz scenka - jedna osoba upadla w firmowej ubikacji, bo podloga byla mokra.
Osoba ta byla ponad 3 miesiace na zwolnieniu i do tej pory nie moze swobodnie
siedziec. Odmowiono tej osobie wgladu do accident book, wiec nawet nie wie
czy w papierach firmowych jest jakikolwiek zapis jej upadku. Osoba ta, teraz
ex-pracownik powoluje firme w tej chwili o odszkodowanie.
A teraz wrocmy do Ani. Wiec pracuje jak mrowka i wszystkiemu sie przyglada
plus marzy aby wydostac sie z tej firmy. Do Ani zadzwonil przedstawiciel ex-
pracownika, osoby ktora upadla, z prosba o napisanie statement jezeli chodzi
o wypadek.
Tu jest problem. Bo szef przy wszystkich powiedzial, ze jezeli ktos bedzie
powolywal firme do sadu/wystepowal przeciwko niej - zostanie zwolniony. Wiec
taki statement rowna sie pozegnaniu z praca. Nie moze to byc statement np.
anonimowy, bo o pewnych rzeczach/sytuacjach/rozmowach tylko Ania wie. Ania ma
problem bo wie, ze nie moze sobie pozwolic aby stracic prace. Ale takze nie
chce zostawic tak tej sytuacji.
I co teraz drogie Panie? Panowie? Jakies sugestie???