dylematy przedszkolne

03.09.07, 10:42
Moj 3-letni synek od 2 tygodni zaczal chodzic do nursery (Fennies) i
mam pewne watpliwosci. Nie mam zadnego doswiadczenia jesli chodzi o
przedszkola, ani polskie ani angielskie, i opieram sie wlasciwie
jedynie na moich wspomnieniach z dziecinstwa ale zawsze wydawalo mi
sie ze w przedszkolu rutyna sa zorganizowane zajecia edukacyjne
roznego typu (plastyczne, rytmika, wprowadzenie w swiat literek i
liczb itp.) i wycieczki (do parku itp.) w ktorych uczestnicza
wszystkie dzieci. W Fennies mialam okazje towarzyszyc synkowi w
pierwszych dniach jego uczeszczania do nursery i nie zauwazylam
zadnego z tego typu zajec. Wyglada na to ze dzieci spedzaja czas
jedynie bawiac sie same tzw. free play przy minimalnym zaangazowaniu
opiekunek co bardziej przypomina mi przechowalnie dla dzieci niz
miejsce gdzie dzieci maja mozliwosc zdobyc pewne umiejetnosci. Na
moje pytanie o zajecia edukacyjne pani przedszkolanka odparla ze
owszem sa ale ja nie jestem przekonana czy faktycznie tak jest.
Chcialam dowiedziec sie czy taki sposob prowadzenia nursery jest
typowy dla angielskich przedszkoli czy po prostu akurat to nursery
jest takie?? Jest to dla mnie wazne bo glownym powodem dla ktorego w
ogole zdecydowalam sie poslac synka do nursery bylo zapewnienie mu
stymulacji dla jego rozwoju. Dodam ze calemu doswiadczeniu
towarzyszy duzy stres po obu stronach (dziecka i rodzicow) zwiazany
z adaptacja malego w nowym srodowisku wiec zaczynam zastanawiac sie
czy moja decyzja byla sluszna. Mam w okolicy jeszcze 2 inne nursery
(Montessori i bardziej tradycyjne Millies) i zastanawiam sie czy
moge spodziewac sie czegos innego czy wszystkie angielskie
przedszkola funkcjonuja na podobnych zasadach?? Prosze tez o Wasze
opinie czy dla energicznego i ciekawego swiata 3-latka przedszkole
jest dobrym pomyslem i stres to kwestia jedynie przejsciowa czy w
jego wieku nadal najwazniejsze jest przebywanie z mama i nie ma
sensu uszczesliwiac go na sile?? Bede wdzieczna za sugestie :-)
    • vereena Re: dylematy przedszkolne 03.09.07, 11:13
      Miałam okazję obejrzeć jak wygląda dzień przedszkolaka w dwóch
      angielskich przedszkolach. Pierwszy raz spróbowaliśmy, kiedy córka
      miała 1.5 roku. przedszkole - "tradycyjne" Teddies (sieciówka) - nie
      przypadło jej do gustu, ale myślę, że była po prostu za mała. Faktem
      jest natomiast, że zajęcia wyglądały tak: dzieci podzielone na grupy
      po kilka przy stolikach, na każdym stoliku zestaw zabawek. Dzieci
      bawią się przy swoim stoliku (takie jest przynajmniej założenie, bo
      trzylatki często mają swoje zdanie ;)), po pół godzinie zmiana
      stolików. Z tego przedszkola zrezygnowaliśmy, głównie dlatego, że
      córka nie mogła się przystosować, a musu nie było, ale zachwycona
      nim nie byłam.
      Po skończeniu przez córkę dwóch lat zabralismy ją do innego
      przedszkola - tym razem Montessori. Pokochała je "od pierwszego
      wejrzenia". Znów - pewnie znaczenie miał fakt, że była już gotowa,
      ale... W tym przedszkolu dzieci bardzo dużo się uczą. Właściwie
      każdego dnia córka "przynosi" jakąś nową umiejętność. Nauczycielki
      poświęcają dzieciom mnóstwo uwagi (jedna pani przypada zwykle na
      czwórkę dzieci). Nie ma podziału na grupy wiekowe, co moim zdaniem
      jest dobre, bo młodsze dzieci uczą się od starszych (np. podpatrują
      korzystanie z nocnika czy samodzielne mycie/jedzenie/ubieranie), a
      starsze uczą się opiekować młodszymi. Mamy za sobą pół roku w tym
      przedszkolu i jak na razie widzę same zalety.
      Pewnie dużo zależy od konkretnej placówki i konkretnych nauczycieli -
      atmosfera, zaangażowanie, itd. Natomiast wydaje mi się, że
      założenia filozofii Montessori dobrze się sprawdzają na
      przedszkolakach. Z moich doświadczeń wynika, że warto spróbować z
      Montessori.

      Pozdrowienia,
      Vereena
    • eni7.08 Re: dylematy przedszkolne 03.09.07, 11:17
      Tam gdzie Julka chodzila do przedszkola najbardziej podobala mi sie wlasnie
      rożnorodność zajec gdzie kazde dziecko moglo wybrac co chce robic np jedna
      grupka z pania czytala ksiazki, inna malowala farbkami a jeszcze inna pisala
      literki... dzieci mialy caly czas zorganizowany, ale jak ktos chcial mogl sie
      bawic sam czyli co kto lubi... byli tez na wycieczce w parku i troche dalej
      autobusem na farmie. Co jakis czas mieli tez rozne imprezu typu :hallowen. W
      przedszkolu tez Julia nauczyla sie duzo angielskich piosenek wlacznie z
      pokazywaniem. Ogolnie ciesze sie ze Julka chodzila do tego przedszkola bo
      naprawde duzo jej to dalo, choc na poczatku tez mialam dylematy. Stres jest jak
      zawsze na poczatku czegos nowego, u Julii poranny placz trwal dosyc dlugo, ale
      wracala szczesliwa i wiedzialam ze zostawiam ja w dobrych rekach.
      Na ile godzin chodzi Twoj synek?
      • magdalik Re: dylematy przedszkolne 03.09.07, 14:03
        eni7.08 napisała:

        > Tam gdzie Julka chodzila do przedszkola najbardziej podobala mi
        sie wlasnie
        > rożnorodność zajec gdzie kazde dziecko moglo wybrac co chce robic
        np jedna
        > grupka z pania czytala ksiazki, inna malowala farbkami a jeszcze
        inna pisala
        > literki... dzieci mialy caly czas zorganizowany, ale jak ktos
        chcial mogl sie
        > bawic sam czyli co kto lubi... byli tez na wycieczce w parku i
        troche dalej
        > autobusem na farmie. Co jakis czas mieli tez rozne imprezu
        typu :hallowen. W
        > przedszkolu tez Julia nauczyla sie duzo angielskich piosenek
        wlacznie z
        > pokazywaniem. Ogolnie ciesze sie ze Julka chodzila do tego
        przedszkola bo
        > naprawde duzo jej to dalo, choc na poczatku tez mialam dylematy.
        Stres jest jak
        > zawsze na poczatku czegos nowego, u Julii poranny placz trwal
        dosyc dlugo, ale
        > wracala szczesliwa i wiedzialam ze zostawiam ja w dobrych rekach.
        > Na ile godzin chodzi Twoj synek?
        >
        Synek chodzi 3x w tygodniu na 5 godzin. Nie chce zostawiac go na
        dluzej bo ja nie pracuje i nie ma takiej potrzeby. Chcialam raczej
        zeby nauczyl sie przebywania z innymi dziecmi bo jest (jak na razie)
        jedynakiem i od pewnego czasu bardzo szukal towarzystwa innych
        maluchow. Poza tym jest bardzo zywiolowym i ciekawym wszystkiego
        dzieckiem i mialam wrazenie ze nie nadazam za wszystkimi jego
        potrzebami biorac pod uwage ze sa rozne obowiazki do spelnienia i
        nie zawsze moge spedzic czas na zabawie z nim. Mialam nadzieje ze
        przedszkole zaoferuje mu atrakcje ktorych w domu mu brakuje ale
        czytajac Wasze posty mam wrazenia ze chyba nasz wybor przedszkola
        nie do konca byl trafiony. Niestety nie odnosze wrazenia ze panie
        przedszkolanki angazuja sie w prace z dziecmi i przez wszystkie
        wizyty w tym przedszkolu raczej wydawaly mi sie znudzone a nawet
        wrecz otepiale a kontakt z dziecmi ograniczal sie do wydawania
        polecen lub zdawkowych odpowiedzi. Takie sa moje obserwacje choc nie
        przecze ze podchodze to calej sprawy bardzo emocjonalnie i byc moze
        moje oczekiwania sa zbyt wygorowane. Tak czy inaczej przekonalyscie
        mnie ze warto jeszcze zagladnac do innych placowek i byc moze
        znajdziemy inne przedszkole ktore bardziej przypadnie nam do gustu.
        Dziekuje wszystkim!!
    • hillroad Re: dylematy przedszkolne 03.09.07, 13:18
      moja córka od 2,6 miesiąca chodzi do zwykłego angielskiego
      przedszkola, gdzie był podział na grupy wiekowe. na 20 dzieci
      przypada 5 nauczycielek, które prowadzą różne zajęcia: plastyczne,
      rysowanie, bawią się z dziećmi itp. oprócz tego są wyjścia w plener,
      do biblioteki, muzeum, a także tematyczne tygodnie np. pirata,
      zwierzaków. w tym czasie dzieci maja wymalowane buźki, są czytane
      tematyczne książeczki i wyciągane zabawki o tematyce tygodnia.
      dużo jest prac plastycznych, czytania, liczenia połączonych z
      zabawą. moja córka po tym krótkim czasie śpiewa piosenki, opanowała
      krótki zwroty, nazwy zierząt, kolorów itp. jako że moja córka jest
      jedynym polskojęzycznym dzieckiem w przedszkolu, została otoczona
      naprawdę wspaniałą opieką i panie były jej bardzo pomocne.
      myślę że jedne zieci są gotowe wcześniej a inne później do pójścia
      do przedszkola. tu zajęcia przeplatane są częsko zabawą i możesz
      mieć takie odczucia co do edukacji twojego dziecka., a poza tym
      muszą być one dostosowane do poziomu umysłowego malucha. zawsze
      możesz popracowac z dzieckiem w domu, a stres jest zawsze. czy to w
      Polsce czy w Anglii, ale uwierz mi- mija i to zanim się obejrzysz.
      pozdrawiam:)
    • leyla76 Re: dylematy przedszkolne 03.09.07, 19:04
      moja corka tez chodzila do zwyklego angielskeigo przedszkola. ona byla
      zadowolaona. zawsze przynosila do domu jakies malowidla, wycinanki, poszdzone
      roslinki w doniczkach itp. do tego wiem, ze mialy wiele innych zajec jak
      spiewanie piosenek, uczenie sie literek (przynajmniej tych do rozpoznawania
      swojego imienia). do tego to w przedszkolu na dobre nauczyla sie korzystania z
      ubikacji. teraz corka idzie do reception, a jej miejsce w przedszkolu zajmie jej
      brat - 2 latka. zobaczymy czy on tez bedzie zadowolony?
    • gosiash Re: dylematy przedszkolne 03.09.07, 23:04
      To ja tylko dodam, że przeczytałam artykuł w piątkowej
      Rzeczpospolitej, że jakieś tam badania wykazały, że dla dobrego
      rozwoju dziecka optymalnym jest posłanie chłopców do przedszkola w
      wieku 3 lat, dziewczynki podobno mogą poczekać jeszcze rok :)
      Napisałam to w skrocie, generalnie chodzi o to, że taka wczesna
      edukacja bardzo dobrze wpływa na dalszą edukację. Podawano tu kraje
      europy zachodniej za wzór, bo podobno w Polsce znacznie mniej dzieci
      w tym wieku uczęszcza do przedszkoli, zwłaszcza w środowiskach
      wiejskich. Tak więc wysyłaj synka do przedszkola natychmiast ;) A i
      też opisywano różne typy przedszkoli. Chyba właśnie po Montessori
      jest najwięcje artystów. Ale generalnie chyba chodzi tu głównie o
      kontakt dziecka z innymi dziećmi, bo nawet taki 'zwykły' kontakt
      uczy bardzo wiele.
Pełna wersja