Tantrums - jak sobie radzicie?

13.09.07, 12:02
Hej, moja prawie 15-sto miesieczna coreczka zaczela miewac tzw.
tantrums - nie wiem jaki jest tego polski odpowiednik. Po prostu
kiedy jej sie czegos odmowi lub zabierze, wpada w histerie, krzyczy
jak opetana, prezy sie cala, bije mnie i nie daje sie uspokoic. Wiem
ze to normalne w tym wieku, nie wiem tylko jak ja traktowac zeby nie
zrobic jej krzywdy a jednoczesnie nauczyc kontroli nad emocjami.
Opcja pozwalania na wszystko oczywiscie odpada, ignorowanie nie
wydaje mi sie zdrowe a krzykiem nic sie z nia nie osiagnie. Probuje
ja delikatnie uspokoic mowiac do niej i przytulajac, ale broni sie
zaciecie. Jak juz jej to przejdzie po 5-10 min, jest jak gdyby nigdy
nic. Prosze o porady jesli mialyscie podobny problem.
Wielkie dzieki i pozdrawiam.
Agata
    • gypsi Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 13.09.07, 13:16
      Moim sie to zdarzylo zaledwie pare razy - przy odmowie kupna kolejnej cudownosci.
      Rzut na podloze i wierzganie rownoczesnie z wibrujacym wrzaskiem. Mowialam
      spokojnie i zaczynalam sie oddalac, caly czas kontrolujac sytuacje, np. chowajac
      sie za regal w sklepie.
      Ktoras moja panna wyleczyla sie zaraz po przylozeniu glowka w chodnik, bo
      nieopatrznie nie sprawdzila czy podloze nadawalo sie do wykonania padu;) A ja
      musialam ostudzic mohery z pobliskiej lawki, biegnace na pomoc z wyzywaniem mnie
      od wyrodnych matek jednoczesnie. Byly oburzone, kiedy powiedzialam im, ze nie
      beda dotykaly mojego dziecka, bo nie. Kipialy z prawdziwie chrzescijanskiego
      milosierdzia;)

      Jest tez szkola "przytrzymywania" tzn. w takich sytuacjach trzyma sie dziecko na
      kolanach w mocnym uscisku, az sie uspokoi. To moze trwac troche, niektorzy
      psycholodzy radza nie robic tego na wlasna reke, tylko pod ich kontrola.
      Na bicie kogokolwiek reagowalabym stanowczym NIE. Ty sie obronisz, ale rowiesnik
      nie zawsze.
      Sa tez zwolennicy odwracania uwagi, zabawiania i zagadywania, dawania slodyczy
      albo nowej zabawki - moim zdaniem gorszy wybor.
      Najgorszy to oczywiscie bicie dziecka w takiej sytuacji, a wcale nie tak rzadko
      przez mamuski stosowane. Swiety nikt nie jest, pewnie klaps sie kazdemu zdarzyl,
      ale jest sporo takich, ktore wala na oslep w co popadnie. A to tylko wzbudza
      wieksza agresje i krzywdzi.

      Obojetnie co bedziesz robic - konsekwencja, konsekwencja i jeszcze raz
      konsekwencja. To nauka regul i wytyczania dziecku granic, szalenie dla niego
      wazna. Jak bedziesz raz tak, a raz siak - zglupieje. Samo sie nie poprowadzi na
      razie.
      • joannanb Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 13.09.07, 15:19
        Postepowanie zalezy od powodu i napadu. Zwykle zaczynam od
        tlumaczenia a jesli nie dziala ignoruje i zochowujac spokuj wychodze
        z pokoju.Gdy trafia sie np na spacerze to 'w nagrode' pakuje
        delikwenta do wozka i wracamy do domu - niestety odpowiedzialnosc
        zbiorowa. Ale jak pisze gipsy najwazniejsze jest stanowcze
        okreslenie regol bez robienia od nich odstepstw. Dzieci czesto
        wsciekaja sie gdy sa zmeczone, glodne, znudzone lub od natloku
        wrazen. Staraj sie wyczuc nadchodzacy atak i przeciwdzialac.
      • ewmag Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 13.09.07, 16:28
        > Jest tez szkola "przytrzymywania" tzn. w takich sytuacjach trzyma
        > sie dziecko na kolanach w mocnym uscisku, az sie uspokoi. To moze
        > trwac troche, niektorzy psycholodzy radza nie robic tego na wlasna
        > reke, tylko pod ich kontrola.

        No prosze, nie wiedzac, ze to jest jakas szkola, sama na to wpadlam:-
        ). Uscisk wcale nie az taki mocny, stosowany w polaczeniu z
        odwaracaniem uwagi dziecka. W wieku nastu miesiecy bardzo skuteczne.
        Czas dzialania: 10 sekund. Stosowalam to tez po szczepionkach, placz
        cichl szybko i nie wracal. Dlaczego to ma byc mniej skuteczne od
        innych sposobow? Moim zdaniem "tantrums" sa obecnie rozdmuchane do
        jakiejsc monstualnej wielkosci, tak samo jak koniecznosc konsultacji
        z psychologiem bez wyraznego powodu, ale wiecej o tym nie pisze, bo
        nie chce tu burzy wywolywac. Za to napisze, ze teorie teoriami, ale
        swoje dziecko trzeba po prostu obserwowac i wyciagac z tych
        obserwacji wnioski, a jak cos nie skutkuje to lepiej z tego
        zrezygnowac i sprobowac czegos innego. Nie zawsze to, co jest dobre
        i skuteczne dla dziecka znajomej czy sasiadki bedzie tak samo dobre
        dla mojego dziecka. Gdyby byla jedna metoda na wszystkie dzieci, to
        nie byloby takich pytan, jak w tym watku. Male dziecko juz ma wlasna
        osobowosc, pewnie, ze warto jakos uksztaltowac mu charakter, ale
        pewnych cech sie nie zmieni, a moim zdaniem zawsze jest lepiej "po
        dobroci" a nie na "sciezce wojennej" to swoje dziecko wychowywac. Ja
        ucze moje dziecko, ze placzem i wrzaskiem nic nie osiagnie, i to jak
        na razie jest bardzo skuteczne, a dziecko zaczelo rozumiec to bardzo
        dawno, zdziwilam sie nawet, jak bardzo dobrze to zrozumialo:-)
        Jasne, ze musze to powtarzac. Ale ja mam w ogole rozne
        swoje "nienaukowe" teorie i metody;-) A co z tego wyjdzie to sie
        okaze...
        Swoja droga, nie zauwazylam u kilkunastomiesiecznego dziecka checi
        posiadania czegos tak mocnej, zeby to doprowadzilo do placzu czy
        krzyku w sklepie. Moze sie myle, ale mam wrazenie, ze jesli dziecko
        w takim wieku probuje szantazowac rodzicow w taki sposob, to jednak
        rodzice musieli w jakis sposob w dziecku taki odruch wyrobic. Chyba,
        ze to tez kwestia osobowosci;-)

        >Swiety nikt nie jest, pewnie klaps sie kazdemu zdarzyl

        Nie, nie kazdemu. Nie trzeba byc swietym.
        • gypsi Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 14.09.07, 10:00
          Niektorzy psycholodzy twierdza, ze na wlasna reke mozna zrobic dziecku krzywde.
          Nie wiem w jaki sposob, az tak sie nie zaglebialam.
          Wiem tyle, ze stosuje sie te terapie u dzieci autystycznych (czasem przez wiele
          godzin), ale takze w moczeniu nocnym.
          Chwala tym, co mieli cierpliwosc i taka umiejetnosc panowania nad wlasnymi
          emocjami, ze nigdy dziecka nie uderzyli. Mnie sie 2-3 razy zdarzylo, ale nie
          "rozdmuchuje tego do ponadnaturalnej wielkosci" ;) Ot, wyciagnelam wlasciwe
          wnioski i tyle.
          U kilkunastoletniego dziecka to nie niezaspokojona chec posiadania wywoluje
          histerie, tylko odmowa. Czegokolwiek.

          Troche niekonsekwentnie napisalas, w jednym miejscu "Male dziecko juz ma wlasna
          osobowosc, pewnie, ze warto jakos uksztaltowac mu charakter, ale pewnych cech
          sie nie zmieni", a kawalek dalej "ale mam wrazenie, ze jesli dziecko w takim
          wieku probuje szantazowac rodzicow w taki sposob, to jednak rodzice musieli w
          jakis sposob w dziecku taki odruch wyrobic". No to mozemy ksztaltowac czy nie?

          Moim zdaniem te proby kilkunastomiesiecznych dzieci to po prostu wytyczanie
          granic. I tak juz do doroslosci;)
          • ewmag Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 14.09.07, 17:06
            Jesli chodzi o przytrzymywanie dziecka, to ja bym raczej to, co
            robilam nazwala mocnym przytulaniem, takim, ze dziecko po prostu nie
            moglo sie wyrwac, ale jesli chodzi o kilkunastomiesiecznego malucha,
            to nie potrzeba wielkiej sily.

            > U kilkunastoletniego dziecka to nie niezaspokojona chec posiadania
            > wywoluje histerie, tylko odmowa. Czegokolwiek.

            Kilkunastoletniego czy kilkunastomiesiecznego? Bo byla mowa o
            mlodszych.

            > Troche niekonsekwentnie napisalas, w jednym miejscu "Male dziecko
            > juz ma wlasna osobowosc, pewnie, ze warto jakos uksztaltowac mu
            > charakter, ale pewnych cech sie nie zmieni", a kawalek dalej "ale
            > mam wrazenie, ze jesli dziecko w takim wieku probuje szantazowac
            > rodzicow w taki sposob, to jednak rodzice musieli w jakis sposob w
            > dziecku taki odruch wyrobic". No to mozemy ksztaltowac czy nie?

            No to pokolei:-) Z zaznaczeniem, ze nie uzywam zadnych slownikowych
            definicji, pisze po prostu, jak ja to widze i rozumiem. Jesli wiec
            uzywam czegos odwrotnie, niz to jest przyjete, to z gory przepraszam
            i juz wyjasniam, co mialam na mysli.
            Po pierwsze dla mnie jest roznica pomiedzy "osobowoscia",
            a "charakterem". Pierwsza to zestaw jakis tam cech wrodzonych, ktore
            niezaleznie od wychowania bedzie czlowiek posiadal, a to wychowanie
            moze ewentualnie niektore z tych cech przytlumic lub je wzmocnic,
            ale nie "wypleni". A "charakter" to te cechy, ktore dziecko nabylo w
            wyniku wychowania + wlasnie cechy osobowosci. Nie wiem, jak to jest
            z naukowego punktu widzenia, ale w moim pojeciu u jednej osoby np.
            egoizm bedzie cecha wrodzona, a u innej nabyta. U tej pierwszej moze
            byc przez wychowanie przytlumiony, a u drugiej wlasnie sposob
            wychowania mogl egoizm "wywolac".
            Jesli chodzi o szantazowanie rodzicow, to owszem, zgadzam sie, ze
            dzieci probuja i badaja, co przejdzie i probuja "szantazowac" (ja to
            tak okreslam, a moze jest lepsze slowo). Ale z obserwacji wiem tez,
            ze czasem rodzice sami doprowadzaja do tego, ze dziecko ich
            szantazuje. I tu podam przyklad. Pewne znajome dziecko bylo uznane
            przez rodzicow za niejadka (a wcale nim nie bylo, co naocznie
            stwierdzilam) i w zwiazku z tym rodzice robili wszystko, zeby
            dziecko jadlo, lacznie z obietnicami, ze dziecko dostanie cos
            slodkiego, jak zje obiad. No i to wlasnie dziecko, troche ponad
            trzyletnie, pewnego razu powiedzialo mi "w sekrecie", ze jak bedzie
            udawalo, ze nie chce jesc obiadu, to dostanie po obiedzie czekolade.
            Samo by na to nie wpadlo, gdyby rodzice takich glupich, moim
            zdaniem, metod zachecania do jedzenia nie stosowali. A tak, dziecko
            nauczylo sie genialnie szantazowac tych rodzicow (podstawa szantazu
            byla ich obawa, ze za malo je). Dziecko w tym wieku juz potrafilo
            sie z tego po cichu smiac, a ja jak uslyszalam "sekret" malo ze
            smiechu nie peklam. Podobne zdanie mam na temat atakow zlosci w
            sklepach, jak rodzic czegos nie chce kupic. Najpierw ten rodzic
            musial chyba kupic cos dziecku na jego zyczenie, albo moze zeby
            przestalo w sklepie marudzic, a potem dziecko odkrylo, ze w ten
            sposob moze cos osiagnac, na zasadzie: marudze -> cos mi kupi, nie
            marudze -> nic nie kupi.

            > No to mozemy ksztaltowac czy nie?

            No to chyba mozemy, nie?;-) Ale w pewnych granicach, bo pewne cechy
            dziecko posiada i juz, i co by nie robic, to zostana. Wystarczy na
            siebie popatrzec:-) Podobnie jest z talentami, mozna kogos nauczyc
            spiewac, ale jak zdolnosci do tego wrodzonych nie ma to bedzie
            miauczecz, moze i fachowo, ale bez polotu.
            Mam nadzieje, ze juz wyjasnilam, o co mi chodzilo.
            • gypsi Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 14.09.07, 19:07
              Wyjasnilas, wyjasnilas. I ja tez mysle, ze dziecko to nie "tabula rasa", ktora
              mozna dowolnie ulepic "na obraz i podobienstwo swoje":)

              Jesli chodzi o ataki w sklepach, u nas zdarzyly sie bez uprzedniego poddania
              szantazowi. Na zasadzie "ja chce i juz!". Po uslyszeniu "no way" byl cyrk i
              proba kolejnego szantazu, ale kilka razy zaledwie. Bo matka byla wredna i oporna;)

              Jasne, mialo byc "kilkunastomiesiecznego", machlam sie z pospiechu;)
      • basiak36 Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 13.09.07, 20:14
        gypsi napisała:

        > Moim sie to zdarzylo zaledwie pare razy - przy odmowie kupna kolejnej cudownosc
        > i.
        > Najgorszy to oczywiscie bicie dziecka w takiej sytuacji, a wcale nie tak rzadko
        > przez mamuski stosowane. Swiety nikt nie jest, pewnie klaps sie kazdemu zdarzyl

        Nie ma prawa sie zdarzyc, mi nie zdarzylo sie nigdy uderzyc drugiego czlowieka,
        obojetnie jaki wiek i jak bardzo zostalam sprowokowana.

        To samo z wrzaskiem na dziecko. Nie mozna od dziecka wymagac aby bylo idealne
        jesli my sami nie wiemy jak nad soba panowac.
        A dziecko po prostu kopiuje nas.

        U nas dziala i dzialalo konsekwentne trzymanie sie granic i spokoj:)
        • gypsi Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 14.09.07, 10:02
          Podziwiam opanowanie, mnie sie nie udalo, ale osobowosci dzieciom nie
          przetracilam mam nadzieje:)
          • basiak36 Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 14.09.07, 11:28
            Gypsi, ja wcale nie naleze do osob opanowanych:))
            Ale nawet jak mnie nosi, nie potrzebuje nikogo bic, oboje z mezem mamy takie
            podejscie. O wiele lepiej w takiej sytuacji kiedy ciezko sie opanowac, po prostu
            wyjsc na chwile z pokoju, bo to ja mam wtedy problem ze soba, jakby nie bylo. I
            zdarza mi sie to dosc czesto.
            • gypsi Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 14.09.07, 11:34
              Basiu, przy moich laskach musialabym wiekszosc czasu przed domem siedziec;)
              Corka dorasta przez zaprzeczenie matki, oddzielenie sie. Po to, zeby kiedys
              wrocic. Jak trafia sie silne osobowosci plus charaktery (charakterki?) po obu
              stronach, to latwo nie jest, oj nie.
              Ale czy ktos obiecal, ze bedzie? ;)
              • basiak36 Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 14.09.07, 12:35
                No jak, nie wiedzialas ze dzieci sie rodza, potem najtrudniej jest na poczatku
                bo dziecko nie chce sie dostosowac do naszego planu dnia a potem juz sielanka?:))))

                Jak dla mnie moj 5 latek to wieczne zrodlo osobistych walk:)) Duzo sie o sobie
                nauczylam dzieki niemu hihi:) Wiem gdzie leza moje granice.
                • gypsi Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 14.09.07, 13:30
                  Basiu, ja sie decydowalam na dziecko majac swiadomosc ze moge nie donosic ciazy,
                  urodzic dziecko martwe albo mogace umrzec w dowolnym momencie pozniej lub
                  niepelnosprawne w roznym stopniu, bo tak sie w mojej rodzinie zdarzalo. Nie
                  robilam wiec absolutnie zadnych planow, modlilam sie tylko, zeby bylo
                  najzdrowsze jak sie da.

                  W mojej opinii udalo sie nadzwyczajnie, bo czymze jest niewielka
                  niepelnosprawnosc fizyczna wobec niepospolitej inteligencji i silnego (choc
                  trudnego) charakteru? Moja corka chyba ma troche inne zdanie majac jedna nozke
                  bardziej, ale dajemy rade:)
                  Tez sie nauczylam wiele dzieki nim obu i na pewno gdyby mozna cofnac czas,
                  zdecydowalabym tak samo i podjela ryzyko.

                  5-latek? A masz tez "cos" starszego? Jak nie, to poczekaj, poczekaj;)
    • pyza_uk Re: Tantrums - jak sobie radzicie? 13.09.07, 20:07
      Ignoruje, wychodze z pokoju. Jesli histria nie ustepuje po jakis 3
      min. - wracam i wtedy corka juz sama pcha mi sie na rece do
      przytulenia i tantrum mija. Przyznam szczerze, ze nie mialam jeszcze
      przygody z napadem histerii poza domem.
      W najblizszym czasie zamierzam w domu wprowadzic 'naughty step' bo
      wiele moich kolezanek chwali sobie ta metode wychowawcza (nie wiem
      tylko jak to ma sie do tantrums, ale wyprobuje).
    • joolka4 położyć się obok i też powierzgać nogami 17.09.07, 14:52
      ponoć była taka reklama, ja tego nie widzialam ale gdy moja dwulatka
      odstawiała przy samochodzie cyrk, ktoś mi to podpowiedział. Jeszcze
      nie stosowałam bo moja mała nieczęsto miewa takie napady - lae jak
      się zdarzy to może spróbuję
Pełna wersja